Co myślicie o czymś takim. Gość ma wszystko, czego potrzeba. Co więcej - nigdy nie dał ciała, nawet w jakiejś tam sprawie, ale istnieje podejrzenie, że jest naiwny.. więc za to trzeba go usadzić. Wiecie czym to się kończy. Kończy się czepianiem o to, że sobie z niczym praktycznie nie poradzi. Kończy się też tym, że z ambitnego, zdrowego i pracowtego obywatela.. zamienia się w lessera, koniowała i co najgorsze - domorosłego filozofa!! (łojezu!!). Kompleks imperatora świata wszechświata i okolic. Kieszeń upchana złotymi środkami typu autentyczny sposób na perpetuum mobile, cudowne lekarstwo na raka, napęd nieodrzutowy, warpowy, burak pastewny na odchudzanie.. itd. itp. Ale jest nadzieja! Może przerwać cykl swojej natury jeśli przez kolejne 10 lat spędzi godzinę dziennie na tworzeniu filmu epatującego obsesją, która udzieliła się nawet scjentologom. Koncepcja doskonała.. ale trzeba czasu, a Nostradamus nie śpi - do 2012 musi gościu się hajtnąć z "kobietą, która upozorowała swoje małżeństwo" - inaczej dupa! Szlag trafi jego nawiność. Pułapka? Nie! To po prostu kolejna zaczepka, aby można było się czegoś czepić.. bo przecież fragles znowu sobie nie poradzi. |