Racjonalista - Strona głównaDo treści
Jaki jest stan wiedzy współczesnej?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
22-03-2008 12:55kwiatkowski (80 punktów)Jaki jest stan wiedzy współczesnej?
Centralnym dogmatem Zachodu jest twierdzenie, że cnota to wiedza. Ten najmocniejszy filar europejskiego racjonalizmu uległ zachwianiu przez triumfalny pochód ruchu romantycznego. Podcięta została pewność , że wartości, odpowiedzi na pytania dotyczące ludzkich wyborów i czynów mogą zostać odkryte. Wartości mogą ze sobą kolidować, a zaprzeczenie temu jest formą autoiluzji. Hume twierdził, że "chcąc znaleźć słuszną drogę w życiu, nie ma sensu uciekać się do wrodzonych idei czy prawd empirycznych. Te pierwsze nie istnieją; te ostatnie nie dostarczają żadnej wiedzy o świecie, a tylko o tym, w jaki sposób używamy słów i symboli." Gdzie więc szukać odpowiedzi? - pisze Isaiah Berlin. Jaki jest więc stan "wiedzy współczesnej"? Podział specjalizacji między ekspertami, a reszta to pusta przestrzeń indywidualnych błędów?To co wartościowe dla ekspertów mija się z codzienną prawdą zwykłych przechodniów? Skoro polityka wpływa na rzeczywistość, czy filozofia powinna stać się polityką?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

kaktus5 (306 punktów)
> Centralnym dogmatem Zachodu jest twierdzenie, że cnota to
>wiedza.Gdzie więc szukać odpowiedzi? - pisze Isaiah
>Berlin. Jaki jest więc stan "wiedzy współczesnej"? Podział
>specjalizacji między ekspertami, a reszta to pusta
>przestrzeń indywidualnych błędów?To co wartościowe dla
>ekspertów mija się z codzienną prawdą zwykłych
>przechodniów? Skoro polityka wpływa na rzeczywistość, czy
>filozofia powinna stać się polityką?
Rozpoczynając chciałbym zwrócić uwagę na utożsamienie cnoty i wiedzy o jakie pokusił się autor wątku.Nie widze zadnego powodu dla którego mielibyśmy zgodzić się z sokratejskim zresztą utożsamieniem cnoty i wiedzy a w szczególności twierdzeniem ,że taki stan rzeczy ma miejsce w kulturze Zachodu tym bardziej w obecnych czasach.Wydaje się to raczej archaiczne i jak najbardziej nietrafne w stosunku do tego co dzisiaj obserwujemy, chociaż pierwotnie i tu zgodze się z autorem takie zapędy były na porzadku dziennym niestety bardzo dawno temu i zakończyły sie najpierw już w starożytności poprzez silny ruch sceptyczny póżniej w średniowieczu w wyniku ataków na tomizm że nie wspomne augustyńskiego stanowiska odnośnie wiedzy i wiary przyznającej wierze prymat zdecydowany aż w końcu jak słusznie autor zauważył pod wpływem romantycznego ducha obalającego oświeceniowe ideały.Pózniej mamy do czynienia już tylko z roczłonkowaniem sfery etyki czy moralności i sfery wiedzy choć trzeba przyznac ,ze pojawiały sie próby scalania tych plaszczyzn ze wspomne chociazby Kanta.Były to jednak wyjątki biąrąc pod uwagę wielośc stanowisk autonomizujacych sfery wiedzy i etyki czy moralności czego ukoronowaniem stał sie tkzw.postmodernizm.tak wiec twierdzenie ze cnota jest wiedza w świecie dzisiejszego Zachodu zdaje sie mocno przesadzone zeby nie powiedziec błedne.Zgodzic sie nalezy co do rozczłonkowania wiedzy i specjalizacji.Owszem dzisiaj silnie wyczuwalna jest powiekszająca sie przepaśc pomiedzy wiedzą ekspertów a zwykła prawda codzienności przecietnego człowieka która zgrabnie została nazawana prze autora przestrzenią indywidualnych błedów.pytanioe tylko czy jesli jest indywidualna sfera posiadajaca indywidualne prawdy mozemy mowic w takim przypadku o błedach?warto by sie nad tym zastanowic.istnialy w filozofi silne tendencje do zaakcentowania tej wlasnie indywidualnej sfery codzienności chociazby w silnym nurcie egzystencjalizmu ktory rozciąga sie w długim okresie czasu.niestety dzisiaj wydasje sie nurtem wygasłym i usunietym w cien na rzecz eksperckiej wiedzy specjalistów i osmielam sie powiedziec racjonalnych szarlatanow dzisiejszego świata posiedajacych tajemn a wiedzę jak niegdys gnostycy.jest więc miejsce dla filozofi a mianowicie walka z szarlatanerią gnostycyzmu wspolczesnego kryjacego sie pod sztandarem racjonalizmu i naukowości.

ps.panie Kwiatkowski czekam na odpowiedz odnośnie mojej riposty na temat hermeneutyki i filozofi jezyka.
22-03-2008 14:32 
 Ocena 1 na 1
kwiatkowski (80 punktów)
>> Centralnym dogmatem Zachodu jest twierdzenie, że cnota to
>>wiedza.Gdzie więc szukać odpowiedzi? - pisze Isaiah
>>Berlin. Jaki jest więc stan "wiedzy współczesnej"? Podział
>>specjalizacji między ekspertami, a reszta to pusta
>>przestrzeń indywidualnych błędów?To co wartościowe dla
>>ekspertów mija się z codzienną prawdą zwykłych
>>przechodniów? Skoro polityka wpływa na rzeczywistość, czy
>>filozofia powinna stać się polityką?
>Rozpoczynając chciałbym zwrócić uwagę na utożsamienie cnoty i wiedzy o jakie pokusił się autor wątku.Nie widze zadnego powodu dla którego mielibyśmy zgodzić się z sokratejskim zresztą utożsamieniem cnoty i wiedzy a w szczególności twierdzeniem ,że taki stan rzeczy ma miejsce w kulturze zachodu tym bardziej w obecnych czasach.Wydaje się toraczej archaiczne i jak najbardziej nietrafne w stosunku do tego co dzisiaj obserwujemy, chociaż pierwotnie i tu zgodze się z autorem takie zapędy były na porzadku dziennym niestety bardzo dawno temu i zakończyły sie najpierw już w starożytności poprzez silny ruch sceptyczny póżniej w średniowieczu w wyniku ataków na tomizm że nie wspomne augustyńskiego stanowiska odnośnie wiedzy i wiary przyznającej wierze prymat zdecydowany aż w końcu jak słusznie autor zauwarzył pod wpływem romantycznego ducha obalającego oświeceniowe ideały.Pózniej mamy do czynienia już tylko z roczłonkowaniem sfery etyki czy moralności i sfery wiedzy choć trzeba przyznac ,ze pojawiały sie próby scalania tych plaszczyzn ze wspomne chociazby kanta.Były to jednak wyjątki biąrąc pod uwagę wielośc stanowisk autonomizujacych sfery wiedzy i etyki czy moralności czego ukoronowaniem stał sie tkzw.postmodernizm.tak wiec twierdzenie ze cnota jest wiedza w świecie dzisiejszego zachodu zdaje sie mocno przesadzone zeby nie powiedziec błedne.Zgodzic sie nalezy co do rozczłonkowania wiedzy i specjalizacji.owszem dzisiaj silnie wyczuwalna jest powiekszająca sie przepaśc pomiedzy wiedzą ekspertów a zwykła prawda codzienności przecietnego człowieka która zgrabnie została nazawana prze autora przestrzenią indywidualnych błedów.pytanioe tylko czy jesli jest indywidualna sfera posiadajaca indywidualne prawdy mozemy mowic w takim przypadku o błedach?warto by sie nad tym zastanowic.istnialy w filozofi silne tendencje do zaakcentowania tej wlasnie indywidualnej sfery codzienności chociazby w silnym nurcie egzystencjalizmu ktory rozciąga sie w długim okresie czasu.niestety dzisiaj wydasje sie nurtem wygasłym i usunietym w cien na rzecz eksperckiej wiedzy specjalistów i osmielam sie powiedziec racjonalnych szarlatanow dzisiejszego świata posiedajacych tajemn a wiedzę jak niegdys gnostycy.jest więc miejsce dla filozofi a mianowicie walka z szarlatanerią gnostycyzmu wspolczesnego kryjacego sie pod sztandarem racjonalizmu i naukowości.
>ps.panie kwiatkowski czekam na odpowiedz odnośnie mojej riposty na temat hermeneutyki i filozofi jezyka.
Cnota jako wartość, czyli(jak powyżej)wartość=wiedza Miałem na myśli dzisiejszy kult wiedzy, jakby istniały "pewniki" nie do obalenia, lub zwyczajnie sprzeczne ze stanowiskiem posiadających władzę kluczy administratorów. Władza rozumu obejmuje niekiedy pozycje wyjątkowo skrajne. Dziś dyskurs "wiedzy" płynie w kierunku społecznym;racja, z małym zastrzeżeniem, egzystencjalizm, subiektywny i wysoce indywidualny punkt widzenia prowadzi do negacji zdrowego rozsądku w który osobiście, mimo doświadczeń historycznych, jeszcze wierzę. Bez porozumienia z konkretnym człowiekiem, ba, dostrzeżeniem jego Twarzy można mówić tylko o błędach - tutaj występuje najsilniejszy konflikt racji. Postmodernizm był jakimś rozwiązaniem, niestety pożarł swój ogon.Czy "racjonalista" nie utożsamia potocznie cnoty i wiedzy? Labirynt współczesności jest pełen tych i tamtych. Postmodernizm to dla mnie zjawisko raczej literackie... Podobnie jak gry słowem McLuhana. Tutaj pana zaskoczę, moje stanowisko jest właśnie egzystencjalne, dlaczego? Odpowiem cytatem z biskupa Butlera(bo nie znoszę political correct)" Rzeczy i czyny są tym, czym są, a ich konsekwencje będą takie jakie będą: czemuż więc mielibyśmy chcieć ulegać złudzeniom?"

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365