 |
Samoistne poronienia i boża opatrzność Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 24-12-2008 20:41 | Salamon (124 punktów) | Samoistne poronienia i boża opatrzność
5 na 5 | "Uważa się, że jedna na pięć potwierdzonych ciąż kończy się poronieniem. Oznacza to kilkaset poronień dziennie. Skala ta znacznie się zwiększa, gdy weźmie się pod uwagę ciąże nie potwierdzone, czyli przypadki, w których kobieta poroniła, zanim się zorientowała, że jest w ciąży. Prawdopodobnie stracie ulega trzy czwarte embrionów."
Jak mają się teraz przytoczone dane statystyczne do katolickiej wykładni opatrzności bożej. Jeśli przyjmiemy za kościołem rzymsko-katolickim niepoparte żadnymi dowodami założenie, że początek człowieka czy obdarzonej rzekomo nieśmiertelną duszą istoty ludzkiej wyznacza moment zapłodnienia komórki jajowej przez plemnik i że bóg ma dla każdego ze swych "dzieci" (także tych "poczętych") doskonały plan na życie, to nasuwa się tylko jeden wniosek: ten doskonały plan dla większości "ludzi" oznacza śmierć w fazie embrionalnej, tj. już w łonie potencjalnej matki. Z ateistycznego punktu widzenia ten boży plan jest nawet w pewnym sensie doskonały. Nienarodzonym oszczędza się w iście humanitarnym geście brutalnej indoktrynacji religijnej w okresie wczesnego dzieciństwa i młodości, "ludzie" ci nie muszą żyć na celowniku wszechwiedzącego i karzącego za tzw. grzechy bóstwa. Nie odbiera im się godności przysługującej każdej istocie rozumnej, nie muszą doświadczać haniebnego procederu kastrowania intelektu na drodze implantacji jakichś religijnych urojeń czy mrzonek.
Jednak nie o taką "doskonałość" chyba katolikom chodzi. Przecież człowiek, według ludzi ogarniętych religijnym szaleństwem, "jest stworzony" po to, by poznać boga, by jego wiara w bóstwo mogła zostać poddana próbie, a następnie wynagrodzona wiecznym zbawieniem lub potępieniem zgodnie z kalibrem "przewinień" deliwenta/ delikwentki (bo "grzeszą" przecież wszyscy). Niestety (lub na szczęście, w zależności od perspektywy) przeważającej części potencjalnych ludzi, tj. "dzieci poczętych", bóstwo paradoksalnie odbiera te możliwości i tym samym mija się z celem, jakie miało w założeniu względem wszystkich ludzi, tych potencjalnych i tych realnie żyjących. Jeśli więc ktoś wierzy w jakąś opatrzność boską, to kieruje nim czysty hedonizm, który ja nazwę za B16 onanizmem intelektualnym (przytyk pod adresem buddyzmu) czy autokastracją intelektualną. Wbrew wszelkim dowodom wierzy się w takie brednie, żeby sobie zrobić dobrze. Ale czy do takiego samogwałtu sprowadza się godność istoty rozumnej?
I jeszcze jedna kwestia: w jakim stanie świadomości poronione embriony czy płody zostaną wskrzeszone z martwych i według jakich kryteriów osądzone na tzw. sądzie ostatecznym. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| webmaster (moderator) | Odp: samoistne poronienia i boża opatrzność | Taki cytat, aby dolać oliwy.. "Valeria, katoliczka, może tylko powiedzieć, że jej dziecko urodziło się wiosną z narastającym, nieuleczalnym problemem z przełykiem, a pewnej grudniowej niedzieli matka i ojciec zobaczyli, jak staje się "czarne, czarne.. Jeszcze przez chwilę jego serce biło, potem się zatrzymało". Ten, kto twierdzi, że zlepek komórek żyje tak samo jak narodzona istota, mówi Valeria, "powinien znaleźć się na wprost dziecka, które umiera na jego oczach, a obok mieć naczynie do hodowli zarodków z embrionami w środku. I może wtedy zacząłby zadawać sobie pytanie, czy prawo do życia nie oznacza także prawa do nienarodzenia się dla osób, którym pisana jest tylko śmierć". Marco Politi, GW
Warto tez zauważyć, że większość możliwych ludzi nigdy się nie urodzi (w sensie genów i poronień właśnie).
|
|
 | | Sylwek (15472 punktów) | >Warto tez zauważyć, że większość możliwych ludzi nigdy się nie urodzi (w sensie genów i poronień właśnie). To straszne. Zastanawia mnie zawsze gdy o tym pomyślę jakie miejsce w rozważaniach o potencjalnych istotach ludzkich prowadzonych przez różnych religijnie usposobionych niby-etyków zajmują owe nieprzeliczone miriady tych którzy mogli być, ale im się nie udało z przyczyn innych niż aborcja.
|
|
1 na 1 | darlove (2804 punktów) | To, co napiszę, w żadnym wypadku nie jest w moim zamierzeniu atakiem na Twoją osobę. Chciałbym, abyś mnie dobrze zrozumiał.
Pytania postawione w tekście są przede wszystkim NIEDORZECZNE, więc odpowiadać na nie nie sposób. Jest tylko jedna kategoria ludzi, którzy zawsze gorliwie podejmą się udzielenia odpowiedzi: ci, którzy wierzą, że Bóg istnieje. Ich odpowiedź będzie dokładnie tak samo niedorzeczna, jak pytania. Nie da się bowiem mówić o Bogu takim, jakim definiują go chrześcijanie, DORZECZNIE.
Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
|
|
 | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | >Pytania postawione w tekście są przede wszystkim NIEDORZECZNE, więc odpowiadać na nie nie sposób. Jest tylko jedna kategoria ludzi, którzy zawsze gorliwie podejmą się udzielenia odpowiedzi: ci, którzy wierzą, że Bóg istnieje. Ich odpowiedź będzie dokładnie tak samo niedorzeczna, jak pytania. Nie da się bowiem mówić o Bogu takim, jakim definiują go chrześcijanie, DORZECZNIE.
Mógłbyś to rozwinąć?
Prawdę mówiąc pojęcie Boga chrześcijańskiego jest jak dla mnie zupełnie dorzeczne i jasne - wystarczająco by sama koncepcję można było poddać jasnej, klarownej, efektywnej krytyce. Nie wydaje mi się by bełkot dało się równie łatwo skrytykować. Prawdę mówiąc bełkot da się tylko zbyć milczeniem. Czy sadzisz więc, że wszyscy którzy przez stulecia zajmowali się krytyką wiary w Boga, oraz filozofii i metafizyk związanych z Bogiem robili z siebie idiotów bo powinni milczeć (tak jak należałoby zareagować na bełkot)?
|
|
 | 1 na 1 | Salamon (124 punktów) | >To, co napiszę, w żadnym wypadku nie jest w moim zamierzeniu atakiem na Twoją osobę. Chciałbym, abyś mnie dobrze zrozumiał. >Pytania postawione w tekście są przede wszystkim NIEDORZECZNE, więc odpowiadać na nie nie sposób. Jest tylko jedna kategoria ludzi, którzy zawsze gorliwie podejmą się udzielenia odpowiedzi: ci, którzy wierzą, że Bóg istnieje. Ich odpowiedź będzie dokładnie tak samo niedorzeczna, jak pytania. Nie da się bowiem mówić o Bogu takim, jakim definiują go chrześcijanie, DORZECZNIE. > Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
O bezlitosne fatum, przekleństwo bogów i śmiertelników!
O głupocie trzeba czasem gadać, nawet jeśli już samo o niej gadanie wydaje się głupie. Jeśli żyjesz zamknięty w wieży z kości słoniowej albo w pałacu strzeżonym przez prywatną armię, możesz sobie pozwolić na spoglądanie z góry na chłopów pańszczyznianych czy innych nieoświeconych. Żyjemy wszakże w kraju demokratycznym, w którym o wszystkim decyduje wola katolickiego ludu. Dlatego warto czasem porozmawiać z tymi ludzmi, żeby ich przekonać do swoich racji. Można przynajmniej próbować.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|