Racjonalista - Strona głównaDo treści
Nauka obłudy...

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
25-12-2008 01:28darlove (2804 punktów)Nauka obłudy...
Ocena 6 na 6
Święta, Święta... Czy nie uważacie, że w gruncie rzeczy całe te Święta uczą ludzi także tolerancji dla obłudy? Bo przecież w te Święta właśnie tak wiele mówi się o tych, którzy nie mają z kim spędzić Wigilii... talerz i miejsce puste czeka u każdego w domu... Pytanie tylko, czy nie jest to aby tylko i wyłącznie tradycja nie mająca nic wspólnego z rzeczywistością? Nawet jeśli niektórzy pomagają w ten czas innym, to przecież, gdy Święta miną, wrócą do szarej rzeczywistości. A tam już jakby mniej miejsca na okazanie dobrego serca drugiemu człowiekowi, nie uważacie? Z jednej strony nie ma się co dziwić, że człowiek boi się innemu pomagać, bo nigdy nie wiadomo, czy przypadkiem nie pomagasz komuś, kto cię potem ukatrupi... A z drugiej strony, przecież gdyby wszyscy, niechby i sami katolicy (podobno ponad 95% społeczeństwa), byli dla siebie milsi i bardziej skorzy do pomocy, gdyby mieli więcej empatii i odpowiedzialności w sobie na co dzień... Rozumiecie, o co mi chodzi?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

>... talerz i miejsce puste czeka u każdego w domu... Pytanie tylko, czy nie jest to aby tylko tradycja (...)?
   Pytanie jest inne: a gdybym tak chciał to puste miejsce zająć? Dostałbym kopa, czy nie? Bo przecież jedno miejsce zawsze powinno być puste,...
.
25-12-2008 11:54 
 Ocena 2 na 2
stilb (1323 punktów)
>   Pytanie jest inne: a gdybym tak chciał to puste miejsce zająć? Dostałbym kopa, czy nie? Bo przecież jedno miejsce zawsze powinno być puste,...
>.
Jeszcze śmieszniej by było gdyby to sam Jezus chciał się do takiej kolacji dołączyć.
Myśle ze Święta wielkanocne przeniesiono by na styczeń.
26-12-2008 19:26 
 Ocena 1 na 1
Beata (Nowak) (459 punktów)
>>... talerz i miejsce puste czeka u każdego w domu... Pytanie tylko, czy nie jest to aby tylko tradycja (...)?
>   Pytanie jest inne: a gdybym tak chciał to puste miejsce zająć? Dostałbym kopa, czy nie? Bo przecież jedno miejsce zawsze powinno być puste,...
>.

Oczywiście, że tak by się stało! Nie mam tego problemu, bo nie organizuję wigilii, ale jestem przekonana, że niewiele jest osób, które zostawiając to puste miejsce dla niespodziewanego gościa faktycznie przyjęłoby obcą osobę do świątecznego stołu! To taka tradycja, podobnie jak karp, którego podobno większość nie lubi (co wywnioskowałam słuchając w TV wypowiedzi kupujących), a mimo to króluje na śwątecznych stołach.
Salamon (124 punktów)
O człowieku o wielkim sercu i równie wielkim lęku przed ukatrupieniem,

Nie znam Cię, ale rad bym wiedzieć, co Ty, jako rozdzierający szaty nad obłudą katolików, uczyniłeś dzisiaj, żeby pomóc innym. Zaprosiłeś kogo obcego do wigilijnego stołu, usadowiłeś go/ją/ ich na pustym krześle i zapełniłeś dla niego/niej/nich pusty talerz? A może odwiedziłeś jakieś przytulisko dla bezdomnych, żeby rozdać biedakom wigilijną strawę? Nie, nie zrobiłeś tego zapewne, bo przecież skąd gwarancja, że jakiś pijany i śmierdzący żebrak nie odpłaci Ci za to Twoje nieskończone dobro i skądinąd nienaganną postawę moralną "ukatrupieniem". Swoją drogą ciekaw jestem, czyś choć ocalił karpia przed świąteczną rzezią, to tak a propos katrupienia. Poza tym hipokryzja katolików nie jest rzeczą nową. Za to jak się czyta te Twoje wywody na temat obłudy, to można odkryć jej inne, bynajmniej nie kolektywne oblicze ...
25-12-2008 12:29 
 Ocena 2 na 4
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>Nie znam Cię, ale rad bym wiedzieć, co Ty, jako rozdzierający szaty nad obłudą katolików, uczyniłeś dzisiaj,

   darlove'a, zaraz po powrocie z pasterki, ogarnęła zazdrość o miłosierdzie katolickie i postanowił być lepszy i ulitował się nad mordercami i zapragnął ich sadzać do stołów, na razie tylko katolickich. Przy swoim stole ich nie posadzi, bo zakłóciliby mu rozmyślania o miłosierdziu, a i strach bez broni palnej siadać do stołu wigilijnego.
   
25-12-2008 14:46 
 Ocena 2 na 2
darlove (2804 punktów)
>>Nie znam Cię, ale rad bym wiedzieć, co Ty, jako rozdzierający szaty nad obłudą katolików, uczyniłeś dzisiaj,

To samo, co wczoraj, i przedwczoraj, i przedprzedwczoraj... W przeciwieństwie do tych, którzy w Święta czują potrzebę stania się "lepszymi", ja takiej potrzeby nie mam. Z tego to prostego powodu, że staram się żyć tak, jakby Święta były codziennie, tj. pomagam wtedy, kiedy tego wymaga sytuacja. Nie czynię rozróżnienia pomiędzy świętami a dniem powszednim. Długo by opowiadać, ale mi się nie chce, a poza tym mam lepsze rzeczy do roboty.

>darlove'a, zaraz po powrocie z pasterki, ogarnęła zazdrość o miłosierdzie katolickie i postanowił być lepszy i ulitował się nad mordercami i zapragnął ich sadzać do stołów, na razie tylko katolickich.

Gdybyś był uważnym czytelnikiem Forum, to byś wiedział, że postulowałem/postuluję, aby mordercy byli - zamiast uśmiercani - hodowani na organy. Zatem Twoje twierdzenie, jakobym był zwolennikiem sadzania tych śmieci gdziekolwiek indziej niż w więzieniach, jest kompletnie nieuzasadnione. Co do Pasterki, to odpowiedziałem na ten "zarzut" w jednym z postów poniżej.

>Przy swoim stole ich nie posadzi, bo zakłóciliby mu rozmyślania o miłosierdziu, a i strach bez broni palnej siadać do stołu wigilijnego.

Oczywiście, że ich tam nie posadzę. Za to Ciebie bym posadził razem z nimi w więzieniu, co byś sobie mógł rozmyślać o zapewne znanych Ci słowach: "... byłem w więzieniu, a odwiedziliście mnie..." I nie ma znaczenia, że odwiedziłbyś ich tam pod przymusem. Nikodem też pomógł Zbawicielowi pod przymusem, a jakie wielkie łaski otrzymał! Pomyśl o tym.

Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
25-12-2008 14:52 
 Ocena 1 na 1
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>Gdybyś był uważnym czytelnikiem Forum, to byś wiedział,

   ..., że zanim się do kogoś odpisze, wypadałoby sprawdzić jaka jest jego płeć.

   Popraw rodzaj i napisz do mnie jeszcze raz. Może wtedy się odniosę do twoich dyrdymałów.
   
25-12-2008 14:59 
 Ocena 2 na 2
darlove (2804 punktów)
>>Gdybyś był uważnym czytelnikiem Forum, to byś wiedział,
>   ..., że zanim się do kogoś odpisze, wypadałoby sprawdzić jaka jest jego płeć.
>   Popraw rodzaj i napisz do mnie jeszcze raz. Może wtedy się odniosę do twoich dyrdymałów.

Nie ma potrzeby, abyś odnosiła się do moich "dyrdymałów". Daruj sobie. Zajmij się może czymś bardziej interesującym.

Co do tematu płci... Z Twojego nicka wynika, że jesteś facetem (rodzaj męski). Gdybyś napisała "belvederka", to bym odgadł inaczej. Nikt, poza tym, nie ma obowiązku sprawdzać płci osoby posługującej się nickiem. Mam nadzieję, że dotarło.

Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
25-12-2008 15:13 
 Ocena 1 na 1
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>Zajmij się może czymś bardziej interesującym.

   W rzeczy samej, mało interesujące jest odpowiadanie zarozumialcom.

>Nikt, poza tym, nie ma obowiązku sprawdzać płci osoby posługującej się nickiem.

   Zwykłeś pouczać innych, bądź raz pouczony: kultura wymaga sprawdzić, komu odpisujesz, jeśli ten ktoś posługuje się nickiem, bo jak sam zauważyłeś, nick bywa mylący.
Nie chce ci się sprawdzać, nie jesteś kulturalny, a ja nie zwykłam dyskutować z chamami.
Dotarło?
   
25-12-2008 15:19 
 Ocena 3 na 3
darlove (2804 punktów)
>>Nikt, poza tym, nie ma obowiązku sprawdzać płci osoby posługującej się nickiem.
>Zwykłeś pouczać innych, bądź raz pouczony: kultura wymaga sprawdzić, komu odpisujesz, jeśli ten ktoś posługuje się nickiem, bo jak sam zauważyłeś, nick bywa mylący.
>Nie chce ci się sprawdzać, nie jesteś kulturalny, a ja nie zwykłam dyskutować z chamami.
>Dotarło?

Jeszcze raz powtórzę: NIKT NIE MA OBOWIĄZKU SPRAWDZAĆ PŁCI OSOBY POSŁUGUJĄCEJ SIĘ DANYM NICKIEM. Niesprawdzenie nie czyni z nikogo chama.

Dotarło? Jak nie, to popytaj forumowiczów.

Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
25-12-2008 17:21 
 Ocena 2 na 2
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>Dotarło? Jak nie, to popytaj forumowiczów.

   Popytaj forumowiczów czy pisze się "jak nie" czy "jeśli nie".

   Douczcie się darlove, zlansujcie się w WC i dopiero wtedy pouczajcie innych.
   
27-12-2008 12:52 
 Ocena 1 na 1
Salamon (124 punktów)
>>Dotarło? Jak nie, to popytaj forumowiczów.
>   Popytaj forumowiczów czy pisze się "jak nie" czy "jeśli nie".
>   Douczcie się darlove, zlansujcie się w WC i dopiero wtedy pouczajcie innych.
>   

Ponieważ jestem filologiem, czuję się wystarczająco kompetentny, by rozwiać stylistyczne wątpliwości. Otóż obie formy są poprawne z tym jednym zastrzeżeniem, że należą do nieco innych rejestrów językowych. "jak" uchodzi za formę bardziej niedbałą, potoczną i miewa czasem znaczenie temporalne a nie warunkowe, np. Jak (gdy/kiedy) miałem trzy lata, nazwałem pomnik Lenina Jezusem. "jeśli" jest słowem bardziej eleganckim i bliższym "wysokiemu" "jeżeli". Jeśli więc, ktoś odpisuje na wątek taki jak ten i nie formułuje przy tym żadnej podręcznikowej definicji, to wydaje mi się, że słowo "jak" jest zupełnie na miejscu nawet, jeśli może uchodzić za wieloznaczne. Ostetcznie o jego znaczeniu decyduje zawsze kontekst.
27-12-2008 13:05 
 Ocena 1 na 1
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>>   Ponieważ jestem filologiem,...

   Mnie uczono, że zdania nie powinno się zaczynać od "ponieważ". Jestem inżynierem mechanikiem, nie filologiem, więc spierać się w tym temacie nie będę.

   W kwestii poprawnego pisania liczę się z uwagami Zbysława Śmigielskiego.
   
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)
>>>   Ponieważ jestem filologiem,...
>   Mnie uczono, że zdania nie powinno się zaczynać od "ponieważ" (...).
>   W kwestii poprawnego pisania liczę się z uwagami Zbysława Śmigielskiego.

   Ponieważ ktoś już tu zaczął mi wymyślać od autorytetów, ośmielę się zauważyć, że zdanie zaczęte słowem "ponieważ" - może być poprawnym.
   Czyli - czasami nie jest.

   Reguł stosowania "jak" i "jeśli" cytował tu nie będę - jest ich zbyt wiele. Ale w inkryminowanym przypadku nie stanowi błędu formalnego, najwyżej stylistyczny.

   Pozdrawiam obie zwaśnione strony.
.
Salamon (124 punktów)
Długo by opowiadać, ale mi się nie chce, a poza tym mam lepsze rzeczy do roboty.

Nie wątpię. Oczekiwałoby się wszakże trochę więcej szacunku, dużurny moralisto i tropicielu obłudy wszelakiej.
Pabloss (4221 punktów)
Gdyby było tak jak piszesz na ziemi zapanowałoby piekło - każdy byłby miły dla bliźniego swego, chętny do niesienia pomocy, a miłość lałaby się strumieniami po naszych ulicach. Jednym słowem wiałoby taką nudą, że cywilizacja ludzka najprawdopodobniej błyskawicznie by upadła. No ale dzięki temu że jest coś takiego jak katolicyzm, islam itd. nam to nie grozi. Walka o wpływy, kasę, wiernych, o wyższość danego boga/-ów jest motorkiem napędowym współczesnego świata. Jest też w miarę pewniakiem, że to od nas samych zależeć będzie termin nadejścia końca świata człowieka - poprostu wyznawcy różnych religii zaczną się kiedyś nawzajem wyrzynać w imię swoich bóstw lub przewodników duchowych. Przynajmniej na to wskazują coraz silniejsze działania o poszerzanie wpływów przez różne wyznania.
25-12-2008 12:06 
 Ocena 4 na 6
Salamon (124 punktów)
O, nie-wiecznie powracający nadczłowieku, o ludzie wyżsi!

Bez urazy, ale analiza dosyć kiepska. Motorem cywilizacji jest świecki humanizm, względnie ateizm/naturalizm. To nie allahowe, jezusowe ani jehowe wywalczyły wolność wyznania, słowa, myśli, prasy, zgromadzeń i zrzeszania się, wolność badań, bierne i czynne prawo wyborcze dla kobiet i kolorowych et cetera. Rozwój cywilizacji jest zatem w pewnym sensie związany z upakiem znaczenia religii.
25-12-2008 14:35 
 Ocena-1 na 1
Pabloss (4221 punktów)
Zgadzam się po milionokroć - moja wypowiedź była przecież jedną wielką świąteczną kpiną. Religia jakkolwiek wyznawana z reguły jest ogranicznikiem rozwoju cywilizacyjnego.
Scorp (5381 punktów)
>Święta, Święta...

Do kościoła rusza nasz naród nażarty
Szynka tradycyjna, jaja w majonezie
Kiełbasa biała, chrzan drobno potarty
Żołądkowa gorzka, bigos - ile wlezie

Teraz czas na dla ducha, zadbać o zbawienie
Odświętne ubranie, szalik, czapka z futra
Pogonić dzieciaki, dosyć marudzenia
Żono ty się pośpiesz, mam czekać do jutra?

Dokuczliwe bąki w drodze się odpuści
By w bożej świątyni powietrza nie zepsuć
Odbije się, owszem, jak to po kapuście
Modlitwy w trawiennym wznoszą się powietrzu
-
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>sami katolicy (podobno ponad 95% społeczeństwa), byli dla siebie milsi i bardziej skorzy do pomocy, gdyby mieli więcej empatii i odpowiedzialności w sobie na co dzień... Rozumiecie, o co mi chodzi?

   Rozumiem, gdyby byli odpowiedzialni, już dawno powinni wyrżnąć wszystkich innych, żeby miłosierdzia nie marnować na innowierców.

>Z jednej strony nie ma się co dziwić, że człowiek boi się innemu pomagać, bo nigdy nie wiadomo, czy przypadkiem nie pomagasz komuś, kto cię potem ukatrupi...

   Zgadzam się z tobą całkowicie, panuje całkowity brak racjonalizmu,trzeba wyrżnąć wszystkich biedaków, żeby nas nie wymordowali.

>te Święta uczą ludzi

   Oj uczą, popatrz choćby na siebie, ile to mądrości weszło ci do głowy na pasterce i bardzo dobrze, że zaraz po powrocie podzieliłeś się z nami swoimi objawieniami.
   
darlove (2804 punktów)
>Rozumiem, gdyby byli odpowiedzialni, już dawno powinni wyrżnąć wszystkich innych, żeby miłosierdzia nie marnować na innowierców.

"Ciekawy" pogląd... Szkoda, że nie rozwinąłeś, bo zaprawdę "ciekawie" prawisz.

>Z jednej strony nie ma się co dziwić, że człowiek boi się innemu pomagać, bo nigdy nie wiadomo, czy przypadkiem nie pomagasz komuś, kto cię potem ukatrupi...
>Zgadzam się z tobą całkowicie, panuje całkowity brak racjonalizmu,trzeba wyrżnąć wszystkich biedaków, żeby nas nie wymordowali.

Opacznie zrozumiałeś moje słowa, a na dodatek ta kpina nie bardzo Ci wyszła - popracuj nad stylem. Chodzi o to, że w społeczeństwie "na wskroś chrześcijańskim" ludzie boją się drugiemu pomóc w obawie o swoje życie (uzasadnionej obawie). Dlaczego, wobec tego pytam, inni katolicy - a jakże - a przynajmniej chrześcijanie, jak na siebie skorzy są wołać, wykorzystują bez skrupułów resztki dobroci innych? Co popycha człowieka do tak haniebnego zachowania? A przecież nie tylko dobrem za zło trzeba odpłacać... też by się przydało, aby dobrem za dobro... no, ale tego już w Świętych Księgach chyba nie napisali...

>>te Święta uczą ludzi
>Oj uczą, popatrz choćby na siebie, ile to mądrości weszło ci do głowy na pasterce i bardzo dobrze, że zaraz po powrocie podzieliłeś się z nami swoimi objawieniami.

Na Pasterce nie byłem już chyba z 10 lat, jak nie więcej. W kościele też nie pamiętam kiedy. Nie czuję potrzeby, bo tam - choćbym i chciał wierzyć - żadnego Boga nie ma, no, chyba że Mamona, ale ten bożek, choć jak najbardziej prawdziwy, mnie nie za bardzo interesuje. Twoja "diagnoza" jest kompletnie chybiona.

Posdrafiam.

Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
25-12-2008 14:46 
 Ocena 1 na 1
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>nie rozwinąłeś
>zrozumiałeś

   Zanim zamieścisz post na forum, sprawdź do kogo masz zamiar to zrobić.

   Popraw rodzaj i napisz do mnie jeszcze raz. Może wtedy się odniosę do twoich dyrdymałów.
   
25-12-2008 15:03 
 Ocena 1 na 1
darlove (2804 punktów)
>>nie rozwinąłeś
>>zrozumiałeś
>   Zanim zamieścisz post na forum, sprawdź do kogo masz zamiar to zrobić.
>   Popraw rodzaj i napisz do mnie jeszcze raz. Może wtedy się odniosę do twoich dyrdymałów.

Hehehe... zabawna jesteś. Podobno - tak mówią, jak tam nie wiem - jak człowiek nie ma nic sensownego do powiedzenia, to zaczyna się czepiać nieistotnych rzeczy, aby stworzyć wrażenie, że ma jeszcze o czym mówić. Jest takie powiedzenie: "A wise man says something because he has something to say. A fool says something because he has to say something."

Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
25-12-2008 16:43 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
>Hehehe... zabawna jesteś. Podobno - tak mówią, jak tam nie wiem - jak człowiek nie ma nic sensownego do powiedzenia, to zaczyna się czepiać nieistotnych rzeczy, aby stworzyć wrażenie, że ma jeszcze o czym mówić. Jest takie powiedzenie: "A wise man says something because he has something to say. A fool says something because he has to say something."
To zabawne darlove, że gdy belvedere zwraca ci uwagę, iż mylisz jej płeć uznajesz to za miganie się od odpowiedzi czepianiem się szczegółów, a sam swego czasu zmiażdżyłeś mnie wyśmiewając moje argumenty przez pryzmat stylu, interpunkcji i ortografii:
darlove:
I znów błąd, a nawet kilka. Piszemy POJĄŁ; dodatkowo, przecinki!!! Za dużo coś robisz podstawowych błędów językowych, aby się tytułować Studentem. Najwyżej: studenciną... Już widzę, jak te Twoje prace będą wyglądać. I pamiętaj, że profesjonalny skład tekstu to nie Word, tylko LaTeX.

darlove (2804 punktów)
>To zabawne darlove, że gdy belvedere zwraca ci uwagę, iż mylisz jej płeć uznajesz to za miganie się od odpowiedzi czepianiem się szczegółów, a sam swego czasu zmiażdżyłeś mnie wyśmiewając moje argumenty przez pryzmat stylu, interpunkcji i ortografii:
>darlove:
I znów błąd, a nawet kilka. Piszemy POJĄŁ; dodatkowo, przecinki!!! Za dużo coś robisz podstawowych błędów językowych, aby się tytułować Studentem. Najwyżej: studenciną... Już widzę, jak te Twoje prace będą wyglądać. I pamiętaj, że profesjonalny skład tekstu to nie Word, tylko LaTeX.


Hej, chyba sobie żartujesz. Nie widzisz subtelnej różnicy pomiędzy czepianiem się stylu wypowiedzi, ortografii i gramatyki, a wypominaniem komuś, że nie wie, kto się kryje za danym nickiem? Nie rozczarowywuj mnie jeszcze bardziej, Sylwiuszu. Spodziewałem się po Tobie czegoś więcej. Jeszcze raz powtórzę, że nie ma obowiązku znać płeć osoby ukrywającej się za danym nickiem. Dodam, że JEST OBOWIĄZEK poprawnego pisania w języku ojczystym.

Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
Sylwek (15472 punktów)
Kto się ukrywa? Kliknij na nicka zobaczysz profil. Kajam się i przyznaję, że zgrzeszyłem kaleczeniem polskiej mowy. Mógłbyś przyznać się, że ty kaleczysz dobry obyczaj.
darlove (2804 punktów)
>Kto się ukrywa? Kliknij na nicka zobaczysz profil. Kajam się i przyznaję, że zgrzeszyłem kaleczeniem polskiej mowy. Mógłbyś przyznać się, że ty kaleczysz dobry obyczaj.

Proszę Cię... Rozumiem, że chcesz bardzo udowodnić, że nie mam racji. To dla mnie ze wszech miar zrozumiałe. Tym niemniej, jeśli jest tutaj jakaś racja, to na 100% nie jest ona Twoja.

Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
Sylwek (15472 punktów)
Baj darlow
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

>...nie ma obowiązku znać płeć osoby...
   Znać "co?" czy znać "czego?" - ?

   "Nie rozczarowywuj"...
   Chyba sobie żartujesz, darlove, co?

   Co do obowiązku poprawnego pisania, to masz, oczywiście, rację.
.
Małgorzata (3242 punktów)
>... talerz i miejsce puste czeka u każdego w domu... Pytanie tylko, czy nie jest to aby tylko i wyłącznie tradycja nie mająca nic wspólnego z rzeczywistością?

   W dawnych ludowych wierzeniach cały okres Bożego Narodzenia uchodził za czas magiczny. Należy pamiętać, że zgodnie z ludową koncepcją czasu, w ciągu roku biegnie on po kole - wtedy, jak wierzono, starzeje się kosmos, ludzie i przyroda. Tak więc sensem obrzędowym wszystkich praktyk było tchnięcie nowych sił witalnych w świat. Jak to można było zrobić? Poprzez powrót do samego początku - czyli do momentu stworzenia, do rajskiej rzeczywistości. A więc w Boże Narodzenie wracało się do niej, gdzie wszyscy się jednają (również ze światem zwierząt), przebaczają sobie nawzajem winy, łamią się opłatkiem. Świat rzeczywisty stawał się również jednością ze światem nadprzyrodzonym. Wierzono, że łączymy się w tym czasie także z duszami zmarłych przodków. Stąd wywodzi się m.in. tradycja pozostawiania jednego wolnego miejsca przy stole, uchylonych drzwi, aby mogły łatwiej wejść, czy resztek z wieczerzy, aby mogły się pożywić (...) pierwotnie wierzono, że w tym czasie towarzyszą nam dusze naszych zmarłych przodków. Z tego powodu nie sprzątano izby zaraz po wieczerzy wigilijnej, aby nie wymieść przypadkiem duszy. Wigilia dla wszystkich - żywych i zmarłych - była dniem rajskiej obfitości. Stąd ta wielka liczba potraw na stole wigilijnym. Warto przypomnieć, że Boże Narodzenie, jak każdy przełomowy moment w roku, to moment chwilowego zakłócenia obowiązujących praw, czas jakby na opak. Stąd mówi się, że zwierzęta w Wigilię mówią ludzkim głosem. Niegdyś panny chodziły do studni po wodę, która tego dnia miała mieć nadzwyczajne właściwości zdrowotne, czasem nawet mogła zmienić się w wino. Stąd zrozumiałe także, że niektóre grupy przebierańców, jak "droby" noworoczne, poza składaniem życzeń płatały również różne figle gospodarzom, zdejmując drzwi od ogrodzenia czy zamalowując okna sadzą. Tylko w tym wyjątkowym okresie Bożego Narodzenia zachowania takie nie uchodziły za naganne. Dopiero po takim czasie chwilowego zakłócenia wszystko wracało do zwykłej rzeczywistości (Grażyna Pyla, kustoszka Muzeum Etnograficznego im. Seweryna Udzieli w Krakowie w rozmowie z Ireneuszem Dańko, podkreślenia moje)

   Pozdrawiam

kol jom hu hizdamnut chadasza
darlove (2804 punktów)
Cytat:
Warto przypomnieć, że Boże Narodzenie, jak każdy przełomowy moment w roku, to moment chwilowego zakłócenia obowiązujących praw, czas jakby na opak.


Ja widzę problem tylko w tym, że to powinno być na odwrót. Ludzie powinni być dla siebie tacy, jacy są w Święta, codziennie, a ewentualnie tacy, jacy są na codzień, od święta. Rzeczywiście, wszystko u was jest jakoś tak... na opak.

Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
25-12-2008 15:59 
 Ocena 3 na 3
Małgorzata (3242 punktów)
>Ja widzę problem tylko w tym, że to powinno być na odwrót. Ludzie powinni być dla siebie tacy, jacy są w Święta, codziennie, a ewentualnie tacy, jacy są na codzień, od święta.

    Cytat:
A co do inwektyw... inwektywa inwektywie nierowna, a ocena, czy ktos przesadzil, czy nie, powinna byc bardziej wywazona, tyle ze do prawidlowej oceny potrzeba ludzi, ktorzy maja pod kopula troche rozumu, a nie upajajacych sie tymczasowo wladza, jaka daje pozycja moderatora. TO WSZYSTKO DO PRZEMYSLENIA DLA WAS, DRODZY MODERATORZY I MODERATORKI (nie wiem, ktore gorsze).


   To chyba twoje słowa, nieprawdaż? Jesteś taki na co dzień, czy od święta tylko?

>Rzeczywiście, wszystko u was jest jakoś tak... na opak.

   U nas? Kogo masz na myśli? Uogólniasz. O więcej rozwagi proszę.

   Pozdrawiam


kol jom hu hizdamnut chadasza
darlove (2804 punktów)
>>Ja widzę problem tylko w tym, że to powinno być na odwrót. Ludzie powinni być dla siebie tacy, jacy są w Święta, codziennie, a ewentualnie tacy, jacy są na codzień, od święta.
>    Cytat:
A co do inwektyw... inwektywa inwektywie nierowna, a ocena, czy ktos przesadzil, czy nie, powinna byc bardziej wywazona, tyle ze do prawidlowej oceny potrzeba ludzi, ktorzy maja pod kopula troche rozumu, a nie upajajacych sie tymczasowo wladza, jaka daje pozycja moderatora. TO WSZYSTKO DO PRZEMYSLENIA DLA WAS, DRODZY MODERATORZY I MODERATORKI (nie wiem, ktore gorsze).

>   To chyba twoje słowa, nieprawdaż? Jesteś taki na co dzień, czy od święta tylko?

Chyba oczywistym jest, że na co dzień. Com napisał był, prawdą jest.

>>Rzeczywiście, wszystko u was jest jakoś tak... na opak.
>   U nas? Kogo masz na myśli? Uogólniasz. O więcej rozwagi proszę.
>   Pozdrawiam

Droga Małgorzato, pisząc "u was" chodziło mi o katolików. Jeśliś nie jest jedną z nich - przepraszam. Jeśliś jedną z nich - nie przepraszam, bo nie ma za co.

Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
stilb (1323 punktów)
Pamiętam ze z kumplami w wigilie wynosiliśmy bramki sąsiadom lub drewniane ubikacje (sławojki).
Ech to były czasy
25-12-2008 22:07 
 Ocena 2 na 2
heysel (225 punktów)
Znam taki "zwyczaj". Tyle, że z nocy sylwestrowej. I sądzę, że bardzo głupi to "zwyczaj" ...
26-12-2008 19:42 
 Ocena 1 na 1
Beata (Nowak) (459 punktów)
>Znam taki "zwyczaj". Tyle, że z nocy sylwestrowej. I sądzę, że bardzo głupi to "zwyczaj" ...

Oj, ja też znam taki GŁUPI katolicki zywczaj wigilijny!!! Przekonałam się przejeżdżając wczoraj rano przez jedną z miejscowości na Podkarpaciu co on oznacza - mianowicie podpalony na przejściu dla pieszych rower, bramy i fragmenty ogrodzeń poprzenoszone w różne niewłaściwe dla nich miejsca (bramka wisiała na gałęzi drzewa), spalone opony na środku jezdni, zniszczone boisko do piłki nożnej (połamane bramki, ławki) i powyrywane z fragmentami fundamentów huśtawki dla przedszkolaków na terenie szkoły, nie mówiąc już o skradzionej słomie, która za podpałkę służyła.... Jeżeli to ma być "tradycja" i "zwyczaj" to ja dziękuję, nie będę tradycji zachowywać . Chyba tylko półgłówki są w stanie zrozumieć takie postępowanie, bo dla mnie to zwykły wandalizm i tylko dziwię się, że policja nie reaguje od razu.
26-12-2008 19:42 
 Ocena 1 na 1
Pabloss (4221 punktów)
Właśnie mogłem obserwować taki zwyczaj rano, po tegorocznej pasterce - setki poniszczonych ogrodzeń, przystanki autobusowe rozwalone w drobny mak, zaśmiecone posesje, zniszczone ławki, plac zabaw, podpalone snopy siana. TAKICH BANDZIORÓW TYLKO DO KRYMINAŁU WSADZAĆ I W DODATKU KASTROWAĆ BO TO GŁÓWNIE FACETOM DO ŁBA STRZELAJĄ TAKIE PORĄBANE POMYSŁY - EFEKT TESTOSTERONU. Jak można tak szkodzić niewinnym ludziom i to w dodatku po mszy świętej, która przeciez zgodnie z teorią powinna uczyc ludzi dobra? Na szczęscie już policja bierze się za tą porypaną tradycję i zaczyna mandaty wlepiać na kilkutysięczne sumy. Chwała więc władzy świeckiej, że stara się zapanować nad hołotą i wandalami. Bez obrazy oczywiście Stilb - nie pije do Ciebie tylko relacjonuję teraźniejszość.
26-12-2008 19:47 
 Ocena 1 na 1
Beata (Nowak) (459 punktów)
>Właśnie mogłem obserwować taki zwyczaj rano, po tegorocznej pasterce - setki poniszczonych ogrodzeń, przystanki autobusowe rozwalone w drobny mak, zaśmiecone posesje, zniszczone ławki, plac zabaw, podpalone snopy siana. TAKICH BANDZIORÓW TYLKO DO KRYMINAŁU WSADZAĆ I W DODATKU KASTROWAĆ BO TO GŁÓWNIE FACETOM DO ŁBA STRZELAJĄ TAKIE PORĄBANE POMYSŁY - EFEKT TESTOSTERONU. Jak można tak szkodzić niewinnym ludziom i to w dodatku po mszy świętej, która przeciez zgodnie z teorią powinna uczyc ludzi dobra? Na szczęscie już policja bierze się za tą porypaną tradycję i zaczyna mandaty wlepiać na kilkutysięczne sumy. Chwała więc władzy świeckiej, że stara się zapanować nad chołotą i wandalami.

Ooooo, Pablosie - chyba mamy podobne doświadczenia! Widzę, że na Podkarpaciu wszędzie dzieje się to samo, w sumie czemu się dziwić - większość mieszkańców popiera czarnych i na pasterki biega tłumnie. Ciekawi mnie tylko jedno - dlaczego nikt nie demoluje własnych posesji tylko szkoły, stadiony itp. mienie publiczne?
26-12-2008 19:52 
 Ocena 1 na 1
Pabloss (4221 punktów)
To proste jak drut...... jeszcze żaden katolik nie kopnął sam siebie w tyłek za swoje zachowanie, dlatego też będzie szkodził dalszemu bliźniemu swemu, a siebie i swoich najbliższych ziomków omijał z daleka. To jakoś nie po bożemu wchodzić w szkodę sobie i swojej rodzinie. Od czego są sąsiedzi..... ich można zgnoić i narazić na koszty....to w końcu tylko obcy ludzie.
26-12-2008 09:56 
 Ocena 3 na 3
Vytautas (4394 punktów)
>>... talerz i miejsce puste czeka u każdego w domu... Pytanie tylko, czy nie jest to aby tylko i wyłącznie tradycja nie mająca nic wspólnego z rzeczywistością?
>   W dawnych ludowych wierzeniach cały okres Bożego Narodzenia uchodził za czas magiczny. Należy pamiętać, że zgodnie z ludową koncepcją czasu, w ciągu roku biegnie on po kole - wtedy, jak wierzono, starzeje się kosmos, ludzie i przyroda. Tak więc sensem obrzędowym wszystkich praktyk było tchnięcie nowych sił witalnych w świat. Jak to można było zrobić? Poprzez powrót do samego początku - czyli do momentu stworzenia, do rajskiej rzeczywistości. A więc w Boże Narodzenie wracało się do niej, gdzie wszyscy się jednają (również ze światem zwierząt), przebaczają sobie nawzajem winy, łamią się opłatkiem. Świat rzeczywisty stawał się również jednością ze światem nadprzyrodzonym. Wierzono, że łączymy się w tym czasie także z duszami zmarłych przodków. Stąd wywodzi się m.in. tradycja pozostawiania jednego wolnego miejsca przy stole, uchylonych drzwi, aby mogły łatwiej wejść, czy resztek z wieczerzy, aby mogły się pożywić (...) pierwotnie wierzono, że w tym czasie towarzyszą nam dusze naszych zmarłych przodków. Z tego powodu nie sprzątano izby zaraz po wieczerzy wigilijnej, aby nie wymieść przypadkiem duszy. Wigilia dla wszystkich - żywych i zmarłych - była dniem rajskiej obfitości. Stąd ta wielka liczba potraw na stole wigilijnym. Warto przypomnieć, że Boże Narodzenie, jak każdy przełomowy moment w roku, to moment chwilowego zakłócenia obowiązujących praw, czas jakby na opak. Stąd mówi się, że zwierzęta w Wigilię mówią ludzkim głosem. Niegdyś panny chodziły do studni po wodę, która tego dnia miała mieć nadzwyczajne właściwości zdrowotne, czasem nawet mogła zmienić się w wino. Stąd zrozumiałe także, że niektóre grupy przebierańców, jak "droby" noworoczne, poza składaniem życzeń płatały również różne figle gospodarzom, zdejmując drzwi od ogrodzenia czy zamalowując okna sadzą. Tylko w tym wyjątkowym okresie Bożego Narodzenia zachowania takie nie uchodziły za naganne. Dopiero po takim czasie chwilowego zakłócenia wszystko wracało do zwykłej rzeczywistości (Grażyna Pyla, kustoszka Muzeum Etnograficznego im. Seweryna Udzieli w Krakowie w rozmowie z Ireneuszem Dańko, podkreślenia moje)
>   Pozdrawiam
>
kol jom hu hizdamnut chadasza


Zdziwiłem się, gdy przeczytałem internetowe wiadomości o starosłowiańskim święcie Godów, jak niewiele ten obrzęd różni się od chrześcijańskiej Wigilii. Potraw na nocnej uczcie Godów, czyli w czasie najdłuższej nocy w roku było trzynaście, a to dlatego, że w kalendarzu Słowian było trzynaście miesięcy po dwadzieścia osiem dni. Zgodnie z zasadą magii naśladowczej spożycie każdej z tych potraw zapewniało obfitość jedzenia w każdym miesiącu. Z tych trzynastu łatwo było katabasom zrobić dwanaście, jak dwanaście miesięcy w rzymskim roku i jak dwunastu apostołów.
Zagadkowa jest sprawa wolnego miejsca przy stole. Podobno miało być dla zmarłych, ale jeśli tak, to dlaczego tylko jedno? Kojarzy mi się ten zwyczaj z pewnym zwyczajem żydowskim.
W czasie szabasu nie wolno było żydom poruszać się dalej, niż droga szabasowa, około kilometra, tyle, co w czasie spaceru. Jeżeli żyd był w podróży, na przykład jechał pociągiem, miał obowiązek wysiąść z pociągu przed początkiem szabatu. Szedł ze stacji po mieście, w którym wysiadł i rozglądał się po oknach. Rodzina żydowska przed rozpoczęciem wieczerzy szabasowej miała obowiązek wystawić w oknie płonącą świecę. Był to znak dla wędrowca, że tutaj pobożna żydowska rodzina święty dzień sobotni święci, a wędrowiec zostanie tu
nakarmiony, przenocowany i będzie miał dach nad głową i towarzystwo na czas szabatu.
Wcale nie chcę twierdzić, że chrześcijanie przejęli ten zwyczaj i odnieśli do wieczerzy wigilijnej, ale kto wie?
27-12-2008 12:37 
 Ocena 3 na 3
Małgorzata (3242 punktów)
>W czasie szabasu nie wolno było żydom poruszać się dalej, niż droga szabasowa, około kilometra, tyle, co w czasie spaceru.

   Tak, ale wynika to z eruw, symbolicznego łączenia terenów, granic, przestrzeni czasowych, aby złagodzić pewne zakazy i umożliwić niektóre czynności zabronione w szabat i żydowskie święta. To łączenie odbywa się dzięki rozwiązaniom budowlanym oraz dzięki czynnościom symbolicznym, na przykład poprzez opasywanie budynków sznurem lub drutem, pozostawianie jedzenia w wybranym punkcie. Takie symboliczne czynności pozwalały na ominięcie zakazu gotowania i przygotowywania posiłku szabatowego podczas święta przypadającego w przededniu szabatu, opiekę nad dziećmi, itp. Jednak takie rozszerzenie granic (od kilkuset do tysiąca kilkuset metrów) dozwolone jest jedynie wtedy, gdy służy wypełnianiu micwy, czyli obowiązków, nakazów i przykazań (np. pójście do synagogi).

>Jeżeli żyd był w podróży, na przykład jechał pociągiem, miał obowiązek wysiąść z pociągu przed początkiem szabatu. Szedł ze stacji po mieście, w którym wysiadł i rozglądał się po oknach. Rodzina żydowska przed rozpoczęciem wieczerzy szabasowej miała obowiązek wystawić w oknie płonącą świecę. Był to znak dla wędrowca, że tutaj pobożna żydowska rodzina święty dzień sobotni święci, a wędrowiec zostanie tu
>nakarmiony, przenocowany i będzie miał dach nad głową i towarzystwo na czas szabatu.

   W piątkowy wieczór zapala się dwie świece symbolizujące boską światłość i duszę człowieka. Czynność tę wykonuje zawsze kobieta. Nie ma obowiązku wystawiać w oknie płonącej świecy (tak robi się tylko w czasie chanuki), natomiast jest obowiązek goszczenia ubogich, strudzonych wędrowców, uczniów, albowiem nikt w czasie szabatu nie powinien być głodny, a wszyscy powinni się wyciszyć, zachować pogodę ducha i harmonię ze światem. To menucha, czyli stan, w którym nie istnieje konflikt, walka, nie ma strachu i nieufności. Talmud mówi, że w tym dniu (w piątek) dana jest człowiekowi dodatkowa dusza, która przydaje świętości temu dniowi i opuszcza człowieka dopiero w sobotę, po zmierzchu.

>Wcale nie chcę twierdzić, że chrześcijanie przejęli ten zwyczaj i odnieśli do wieczerzy wigilijnej, ale kto wie?

   Może za daleko posunięta analogia, choć prawdą jest, że śledzie i chałka wszędzie tak samo smakują.

   Pozdrawiam


kol jom hu hizdamnut chadasza
27-12-2008 14:47 
 Ocena 1 na 1
Vytautas (4394 punktów)
>Nie ma obowiązku wystawiać w oknie płonącej świecy (tak robi się tylko w czasie chanuki), natomiast jest obowiązek goszczenia ubogich, strudzonych wędrowców, uczniów, albowiem nikt w czasie szabatu nie powinien być głodny, a wszyscy powinni się wyciszyć, zachować pogodę ducha i harmonię ze światem. To menucha, czyli stan, w którym nie istnieje konflikt, walka, nie ma strachu i nieufności. Talmud mówi, że w tym dniu (w piątek) dana jest człowiekowi dodatkowa dusza, która przydaje świętości temu dniowi i opuszcza człowieka dopiero w sobotę, po zmierzchu.
>>Wcale nie chcę twierdzić, że chrześcijanie przejęli ten zwyczaj i odnieśli do wieczerzy wigilijnej, ale kto wie?
>   Może za daleko posunięta analogia, choć prawdą jest, że śledzie i chałka wszędzie tak samo smakują.
>   Pozdrawiam

Twoje wyjaśnienia umacniają mnie tylko w przypuszczeniu, że mogę mieć rację.
O ile wiem, rocznica zwycięstwa powstańców żydowskich pod wodzą braci Machabeuszów nad hellenistyczną Syrią Seleucydów zwana chanukką jest też obchodzona gdzieś około dołowania zimowego.

>
kol jom hu hizdamnut chadasza


Wygląda mi to na iwrit, a co znaczy?
27-12-2008 15:15 
 Ocena 1 na 1
Małgorzata (3242 punktów)
>O ile wiem, rocznica zwycięstwa powstańców żydowskich pod wodzą braci Machabeuszów nad hellenistyczną Syrią Seleucydów zwana chanukką jest też obchodzona gdzieś około dołowania zimowego.

   Jasne, wciąż jeszcze trwa to Święto Świateł; rozpoczęło się 25 dnia miesiąca kislew, a dzisiaj mamy szabat, 30 dnia miesiąca kislew. Nie każdy jednak szabat w święto chanukowe wypada.

>kol jom hu hizdamnut chadasza
>Wygląda mi to na iwrit, a co znaczy?

   Iwrit. Każdy dzień to kolejna szansa.

   Pozdrawiam

   שלום עליכם


kol jom hu hizdamnut chadasza
Robcia (181 punktów)
Doskonale Cię rozumiem. Święta to szmira i kłamstwo! Uważam, że cały rok należy pomagać innym i to jest prawdziwe Boże Narodzenie, a nie jak "grzybki halucynogenki" walą tłumem do kościołów, a potem futrują jedzenie w domu. Moja mama stwierdziła, że w święta można sptkać się z rodziną. A ja na to: czy tylko od święta? A na grilla latem to już nie? A razem na jakiś dancing to też nie? Aby w święta? Bez sensu.

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365