"Grzeczność nie jest nauką łatwą ani małą" - mówił Sędzia. To jednak pikuś w porównaniu do nauki wyspowiadania się. Odpowiedzialność ciąży na obu stronach - grzeszniku i Kościele-Matce naszej. Z jednej strony bez rozbudzenia wyobraźni czym są grzechy i jak je popełniać skutki mogą być opłakane
(zob. tu:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,310279#w310461).
Z drugiej jednak strony ks. Andrzej Gołębiowski z Krakowa nigdy by nie dał dziecku rachunku sumienia ks. Adama z parafii św. Maksymiliana w Oświęcimiu
fakty.inte(*)grzechami-dla-8-latkow,1452281ponieważ zachęcanie do popełniania grzechów powinno być stopniowe. Szczególnie należy uważać, by przed bierzmowaniem nie zachęcać do wzajemnej masturbacji i obciągania księdzu, aczkolwiek ośmiolatki można już zachęcać do oglądania pornoli i podglądania starszych, bo same by na to nie wpadły
www.dziennik.pl/foto/article164947/IMG_2326_.htmlKatechetka w Bełchatowie dała gówniarzerii całą listę, razem z tym, by nie kradły owoców w sadach, nie kradły kwiatów, nie piły i nie paliły papierosów. Co nie wiedzieć czemu nie wywołało w ogóle reakcji, tylko te pornole. Widać dzieci w Bełchatowie z reguły klną, piją, palą i kradną. Takie miasto. Ale żeby od razy oglądały pornole? Nie, co to to nie - takiej Sodomygomory to nawet w Bełchatowie nie ma!
Mama Joasi ma wielki problem - mąż ją bije i zmusza do seksu a córka rośnie i pójdzie do Pierwszej Komunii Świętej więc ona też powinna, przynajmniej do Drugiej, bo będzie głupio. Ale nie może jak się nie wyspowiada a wyspowiadać się nie może, bo nie chce wyjść za swojego męża. A ponieważ nie chce to dla Matki naszej jest kurwą więc nie może dostać rozgrzeszenia ponieważ nie są spełnione warunki dobrej spowiedzi, przede wszystkim mocne postanowienie poprawy czyli wyjście za męża. Tak więc nie może przejść przez spowiedź czyli nie może przystąpić do Drugiej Komunii Świętej razem z Pierwszą Komunią Świętą córki. Sytuacja patowa. Zostaje mieć nadzieję, że Pani Joanna do Pierwszej Komunii Świętej owdowieje, co rozwiąże problem.
f.kafeteria.pl/temat.php?id_p=3734498Mrówa nie wiedziała, że koniecznie trzeba uzupełniać grzechy ciężkie zapomniane na kolejnych spowiedziach. Poza tym nie powiedziała jak zgrzeszyła, bo niestety tliły się w niej jeszcze resztki godności więc wszystkie spowiedzi z automatu wzięły w łeb.
Ale teraz do mnie doszło,że Komunie i spowiedzi-były pewnie świętokradcze,a ja o tym nie wiedziałam i nie zdawałam sobie z tego sprawy. W związku z tym poszłam do spowiedzi,powiedzmy że generalnej-tak to wyglądało,bez wcześniejszego umawiania się z księdzem. Nie wiem,czy rachunek sumienia był dobry(wiem,że część grzechów zapomniałam,częśc miałam spisane-mówiłam też o tych z przeszłości), w postanowieniu poprawy wiedziałam,że mogę nie podołać i w zadoścuczynieniu tez. Poszłam ze strachu, nie chciałam jej odkładać na ostatnią chwilę,mało się modliłam,mało było w niej Jezusa.Po niej nie czułam wybaczenia-jakby coś było nie tak,zaczęłam się zastanawiać i doszłam do wniosku,że nie podołam zadośćuczynieniu i obietnicy złożonej Bogu po niej,pozatym znów wydawało mi się,że zgrzeszyłam więc za dwa dni znów poszłam do spowiedzi-była ona na Mszy.Stwierdziłam,że co mi się z grzechów przypomni to ok-na siłę jakieś grzechy przypominałam sobie, resztę powiem na kolejnej,rachunek sumienia był nijaki,bo było mało czasu,późno się zdecydowałam.Pozatym jestem skrupulantką-tak mi powiedział ksiądz. I wyszło tak, że na tej "generalnej" zapomniałam dużo grzechów, a na zwykła następną za dwa dni zrobiłam rachunek sumienia niedokładny-z myślą-co się przypomni to ok,resztę i tak powiem na następnej.Po tej zwykłej znów nowe, niewyznane,zapomniane grzechy wracają.I znów miewam wyrzuty sumienia-nie czuję przebaczenia. Teraz sobie tak myślę,by za jakiś czas poprosić księdza znów o generalną spowiedź-w końcu sama nie wiem,czy ostanie były ważne.Nie przystąpie do Komunii w najbliższym czasie-nie wiem,może by było świętokradczo(bo po tej zwykłej drugiej spowiedzi przystąpiłam...). Głupio mi,że nieświadomie tak przez wiele lat przyjmowałam Komunię.Dodam,że pomiędzy jedną spowiedzią drugą ciągle miałam wątpliwości. Czy mogę tak zrobić?? A w ogóle jakie są konsekwencje przyjmowania Komunii świętokradczo,nie będąc tego świadomym do końca? Czy mam jeszcze szansę w oczach Boga??

Proszę,poradźcie...
forum.oaza.pl/viewtopic.php?p=321455Mrówę poratował moderator oazy:
Dopóki nie wiedziałaś, spowiadałaś się ważnie i godziwie, nawet jeśli nie było to zbyt poprawne. Ponadto odbyłaś spowiedź generalną - zapomnienie grzechu nie jest problemem. Problemem jest zatajenie. Jeśli zapomnimy wyznać grzech i tak zostaje on odpuszczony.
Pamiętajcie żeby nie zajmować księdzu d..y duperelami ponieważ nie ma konieczności wymieniania grzechów tzw. lekkich. To daje nadzieję na ukrycie tego i owego bez ryzyka spowiedzi świętokradczej - żaden katolik nie wie przecież czy dany grzech jest jeszcze lekki czy już ciężki więc można się spowiadać z tego co się chce.
Ponieważ Mrówa ma za mało grzechów wpadła na ten sam pomysł co ja w 1987 roku:
Co mam dalej robić? Czy Bóg mi przebaczy to wszystko? Może znów iść to długiej spowiedzi? Często towarzyszy mi myśl: Zgrzeszę i tak się wyspowiadam, albo nagrzeszyć przed samą spowiedzią.
O! Brawo! Słuszna idea! Nagrzeszyć przed spowiedzią jeśli grzechów jest za mało! Dziewczyna ma już przez Kościół tak nasrane w główce, że powinien się nią zająć psycholog. Jest także sposób na spowiedź świętokradczą:
Po każdej spowiedzi czułam, że ta spowiedź nie była dobra, że zataiłam grzech ciężki itd. Że każda Komunia św. była świętokradzka, przyjmowałam ją tylko na Mszy św. zaraz po spowiedzi, a już na następnej nie.
W razie czego można sobie wszystko napisać na kartce. Nie można się spowiadać przez telefon
www.radiovaticana.org/POL/Articolo.asp?c=361396ale można sobie pisać na kartce.
Gratuluję, takiej wody z mózgu na niczym się nie zrobi.