Racjonalista - Strona głównaDo treści
Teoria Ewolucji - kilka pytań

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
20-07-2010 15:45Ocykan (3528 punktów)Teoria Ewolucji - kilka pytań
Ocena 1 na 1
Z pewną taką nieśmiałością chciałem zadać kilka pytań:

1) Jak na gruncie Teorii Ewolucji można wytłumaczyć "niereformowalność" dużej części owadów, które jak głupie ciągną do ognia, co z reguły źle się dla nich kończy? Przecież, zgodnie z TE, przetrwać i przekazać swoje geny potomstwu powinny te osobniki, które ognia się boją. W rezultacie współcześnie istniejące owady powinny ognia unikać.

2) Jak na gruncie TE można wytłumaczyć stałocieplność?. Pierwsze zwierzęta były zmiennocieplne. TE wyklucza zmiany skokowe, w związku z czym potomek osobników zmiennocieplnych nie mógł być stałocieplny. Nie mógł też być w zasadzie zmiennociepny, ale troszeczkę stałocieplny. Nie można być trochę stałocieplnym, tak jak nie można być trochę w ciąży. Osobnik jest albo zmiennocieplny, albo stałocieplny. Tertium non datur.

3) Jak na gruncie TE można wytłumaczyć wykształcenie się skrzydeł? Przednia łapa nie zmieniła się w skrzydło skokowo, a pierwsze etapy takiego procesu były dla osobnika niekorzystne. Taka trochę przekształcona łapa była kiepską łapą i żadnym skrzydłem. Zwierzę nie mogło jeszcze nawet myśleć o lataniu a biegało gorzej niż jego protoplaści. Zatem zgodnie z TE zmiana ta powinna zostać wyeliminowana.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

finerbijk (17282 punktów)
1) Te ćmy, które giną w ogniu nikomu nie przekażą "genu" unikania ognia Pozostałe mają się dobrze.

2) Poszukaj tego hasła "Zwierzę heterotermiczne"

3) www.youtube.com/watch?v=BLBbncFsa2M
Madman (7811 punktów)
>3) www.youtube.com/watch?v=BLBbncFsa2M
Ale ma zajedwabistą koszulę! Prawie jak Cejrowski.

Argument z połowy skrzydła to przecież element tej bzdury o nieredukowalnej złożoności, która już dawno została obalona...
Michał (2046 punktów)
> 1) Jak na gruncie Teorii Ewolucji można wytłumaczyć "niereformowalność" dużej części
>owadów, które jak głupie ciągną do ognia, co z reguły źle się dla nich kończy?

   Jest to skutek uboczny mechanizmu nawigacji przy pomocy źródeł światła (księżyc, gwiazdy). Spalanie owadów w ogniu na skutek tego zjawiska nie jest zjawiskiem na tyle częstym, żeby stanowiło nacisk selekcyjny.

> 2) Jak na gruncie TE można wytłumaczyć stałocieplność?.
(...)
> Nie
>można być trochę stałocieplnym, tak jak nie można być trochę w ciąży. Osobnik jest albo
>zmiennocieplny, albo stałocieplny.

   A dlaczego nie? Istnieją zwierzęta heterotermiczne. Na stałocieplność składają różne cechy organizmu pozwalające utrzymywać temperaturę, wobec czego dzisiejsza stałocieplność mogła powstać na bazie rozwoju tych cech.

> 3) Jak na gruncie TE można wytłumaczyć wykształcenie się skrzydeł? Przednia łapa nie
>zmieniła się w skrzydło skokowo, a pierwsze etapy takiego procesu były dla osobnika niekorzystne.
>Taka trochę przekształcona łapa była kiepską łapą i żadnym skrzydłem.

   Istniały dinozaury dwunożne, więc przednie łapy można było wykorzystać do innych funkcji. Jeżeli dla przodków ptaków korzystne były długie skoki lub niewielkie szybowania, powodowało to rozwój przednich łap w tym kierunku. Powstanie skrzydeł byłoby hamowane, gdyby przednie łapy musiały utracić ważną dla przetrwania funkcję.
20-07-2010 17:11 
 Ocena 1 na 1
Ocykan (3528 punktów)
>>Jak na gruncie Teorii Ewolucji można wytłumaczyć "niereformowalność" dużej części owadów, które jak głupie ciągną do ognia,
>Jest to skutek uboczny mechanizmu nawigacji przy pomocy źródeł światła (księżyc, gwiazdy).

Aleś wymyślił! Ćmy i inne robactwo "nawigują" przy pomocy księżyca i gwiazd... Rewelacja. A na poważnie: Jeśli nawet owady orientują się według naturalnych źródeł światła, to nie orientują się na nie. Wszak nie lecą w kierunku księżyca i gwiazd. Czemu zatem lecą w ogień?

>> Nie można być trochę stałocieplnym, tak jak nie można być trochę w ciąży. Osobnik jest albo >>zmiennocieplny, albo stałocieplny.
>A dlaczego nie? Istnieją zwierzęta heterotermiczne. Na stałocieplność składają różne cechy organizmu pozwalające utrzymywać temperaturę, wobec czego dzisiejsza stałocieplność mogła powstać na bazie rozwoju tych cech.

Zwierzę heterotermiczne (przemiennocieplne) - zwierzę zdolne do okresowego obniżania temperatury ciała.

Istnienie zwierząt heterotermicznych stanowiłoby dobre wyjaśnienie gdyby to zwierzęta stałocieplne dały początek zmiennocieplnym. Kierunek przemian był jednak odwrotny - od zmiennocieplności do stałocieplności.

>>Jak na gruncie TE można wytłumaczyć wykształcenie się skrzydeł? Przednia łapa nie zmieniła się w skrzydło skokowo, a pierwsze etapy takiego procesu były dla osobnika niekorzystne. Taka trochę przekształcona łapa była kiepską łapą i żadnym skrzydłem.
>Istniały dinozaury dwunożne, więc przednie łapy można było wykorzystać do innych funkcji.

Na przykład do chwytania czy przytrzymywania zdobyczy. A taka trochę tylko przekształcona łapa nadawała się do tego jednak nieco gorzej.


20-07-2010 18:02 
 Ocena 4 na 4
webmaster (moderator)
>Aleś wymyślił! Ćmy i inne robactwo "nawigują" przy pomocy księżyca i gwiazd... Rewelacja. A na poważnie: Jeśli nawet owady orientują się według naturalnych źródeł światła, to nie orientują się na nie. Wszak nie lecą w kierunku księżyca i gwiazd. Czemu zatem lecą w ogień?
Chwila moment, a kto powiedział, że lecą do światła? Mogą do ciepła, promieni UV, do dwutlenku węgla (mają zupełnie inne zmysły niż my). Są też takie, które uciekają od światła Powodów może być wiele. Ogień może im się zdawać czymś, czego szukają na co dzień (takie owadzie 'złudzenie optyczne'). A że ogień występuje w naturze rzadko..

>Na przykład do chwytania czy przytrzymywania zdobyczy. A taka trochę tylko przekształcona łapa nadawała się do tego jednak nieco gorzej.
A skąd założenie, że łapa chwytna była jeszcze potrzebna? Masa zwierzątek radzi sobie bez paluszków. Łapka zaczęła pełnić funkcję w doborze płciowym, pojawiło się bujniejsze upierzenie, zaczęły się podloty, krótkie szybowania itd..
20-07-2010 18:06 
 Ocena 19 na 19
lukaszewicz (5674 punktów)
> >Jeśli nawet owady orientują się według naturalnych źródeł światła, to nie orientują się na nie. Wszak nie lecą w kierunku księżyca i gwiazd. Czemu zatem lecą w ogień?

Promienie światła ze źródła leżącego daleko są w miarę równoległe.Aby lecieć prosto, ćma musi tylko starać się przecinać je pod tym samym kątem.Co też czyni.
Ponieważ promienie światła leżącego blisko rozchodzą się promieniście, stosując ten sam program (chcę lecieć prosto-przecinam promienie pod tym samym kątem) ćma zaczyna lecieć po spirali kończąc w ogniu świecy.

>>> Nie można być trochę stałocieplnym, tak jak nie można być trochę w ciąży. Osobnik jest albo >>zmiennocieplny, albo stałocieplny.

Jest akurat dokładnie odwrotnie.Wszystkie zwierzęta są zmiennocieplne.Jedne bardziej inne mniej.
Te które umownie nazwano zmiennocieplnymi radzą sobie po prostu znacznie gorzej z utrzymaniem właściwej temperatury na odpowiednim poziomie niż te które nazywamy stałocieplnymi.Te ostatni jednak również całkiem stałocieplne nie są.Dlatego mierzenie temperatury ma sens.Tak więc zmiana nie jest wcale skokowa lecz ilościowa.

> Przednia łapa nie zmieniła się w skrzydło skokowo, a pierwsze etapy takiego procesu były dla osobnika niekorzystne.
O ile pierwsza część tego zdania jest trafna, to druga już niekoniecznie.

>Taka trochę przekształcona łapa była kiepską łapą i żadnym skrzydłem.

Trochę przekształcona łapa może być całkiem dobrą łapą i całkiem dobrym skrzydłem.
Wystarczająco dobrym żeby np: uciec przed napastnikiem trochę dalej.A to już prosta ścieżka w kierunku jeszcze lepszego skrzydła.
Dobrym przykładem mogą być tu np: latające wiewiórki.
20-07-2010 18:42 
 Ocena 8 na 8
lukasz9 (1220 punktów)
Gratuluję Tobie i wszystkim pozostałym cierpliwości w tłumaczeniu takich banałów.
Ocykan (3528 punktów)
>Promienie światła ze źródła leżącego daleko są w miarę równoległe. Aby lecieć prosto, ćma musi tylko starać się przecinać je pod tym samym kątem.Co też czyni.

Chyba żartujesz... A po co jej lecieć prosto? Ćmy w locie "kreślą" bardzo nieregularne krzywe.

Powód, dla którego ćmy lecą do światła, jest nieznany. Mamy za to kilka hipotez. Poczytaj sobie trochę na ten temat. Najlepiej w angielskiej wersji Wikipedii (polska jest zbyt lakoniczna i powierzchowna).

Attraction to light

Moths frequently appear to circle artificial lights, although the reason for this behavior remains unknown. One hypothesis advanced to explain this behavior is that moths use a technique of celestial navigation called transverse orientation. By maintaining a constant angular relationship to a bright celestial light, such as the Moon, they can fly in a straight line. Celestial objects are so far away, that even after travelling great distances, the change in angle between the moth and the light source is negligible; further, the moon will always be in the upper part of the visual field or on the horizon. When a moth encounters a much closer artificial light and uses it for navigation, the angle changes noticeably after only a short distance, in addition to being often below the horizon. The moth instinctively attempts to correct by turning toward the light, causing airborne moths to come plummeting downwards, and - at close range - which results in a spiral flight path that gets closer and closer to the light source.

It has been suggested that the reason for moths circling lights may have to do with a visual distortion called a Mach band. The theory says that in the pursuit of cover and safety, moths fly towards the dark areas of the sky and are thus inclined to circle ambient objects in the Mach band region. The celestial navigation theory should cause moths to circle lights, not to head directly toward them, as many are seen to do. He conjectures that moths, which are nocturnal creatures, must find a place to hide from predators when daylight comes, but cannot do so in darkness. Their instinct when morning comes is to fly toward the light (presumably up) and then down again, with some probability landing on a surface which matches their camouflage.

A theory which has been advanced in an attempt to explain the attraction male moths have for candles specifically is based on olfaction. There is evidence that olfaction might be, in some cases, mediated by detection of the infra-red spectra of substances. The spiky infrared spectra of a candle flame happens to contain a number of emission lines which coincide with the vibrational frequencies of the female moth's pheromone. The male moth is thereby powerfully attracted to the flame. Other sources with different spike patterns, e.g. hurricane lamps, are less powerful attractants.

Night-blooming flowers usually depend on moths or bats for pollination, and artificial lighting can draw moths away from the flowers, affecting the plant's ability to reproduce. A way to prevent this is to put a cloth or netting around the lamp. Another way is using a colored light bulb (preferably red). This will take the moth's attention away from the light while still providing light to see by.

en.wikipedia.org/wiki/Moth
24-07-2010 15:39 
 Ocena 2 na 2
lukaszewicz (5674 punktów)

>Chyba żartujesz... A po co jej lecieć prosto? Ćmy w locie "kreślą" bardzo nieregularne krzywe.

Wiele gatunków ciem jest gatunkami wędrownymi.Raczej trudno pokonać kilka tysięcy kilometrów "kreśląc nieregularne krzywe".

>Powód, dla którego ćmy lecą do światła, jest nieznany. Mamy za to kilka hipotez.

Najbardziej prawdopodobną Ci przedstawiłem.To, że jest ich więcej nie świadczy o jej nieprawdziwości.

>Poczytaj sobie trochę na ten temat. Najlepiej w angielskiej wersji Wikipedii (polska jest zbyt lakoniczna i powierzchowna).

Dzięki.Poczytałem.
21-07-2010 11:34 
 Ocena 2 na 2
Michał (2046 punktów)
>Jeśli nawet owady orientują się według naturalnych źródeł światła, to nie orientują się na nie. Wszak nie lecą w kierunku księżyca i gwiazd. Czemu zatem lecą w ogień?
>Na przykład do chwytania czy przytrzymywania zdobyczy. A taka trochę tylko przekształcona łapa nadawała się do tego jednak nieco gorzej.

   Na powyższe pytania wyczerpująco odpowiedział Ci lukaszewicz.

>Istnienie zwierząt heterotermicznych stanowiłoby dobre wyjaśnienie gdyby to zwierzęta stałocieplne dały początek zmiennocieplnym. Kierunek przemian był jednak odwrotny - od zmiennocieplności do stałocieplności.

   W tej kwestii również lukaszewicz dał Ci odpowiedź - niektóre organizmy lepiej radzą sobie z utrzymaniem temperatury, inne gorzej. Człowiek jest stałocieplny, a jednak nie wytrzyma długo bez ubrań na mrozie. Niedźwiedź polarny poradzi sobie znacznie lepiej.
   Na stałocieplność składa się wiele czynników, z których każdy bezpośrednio wpływa na zdolność do utrzymywania temperatury, np. warstwy izolacyjne czy rozprzęganie łańcucha oddechowego. Razem czynniki "kumulują się".

   Pytania o stałocieplność i skrzydło są z serii "nieredukowalna złożoność". Bierzesz jakikolwiek organ lub złożony proces biologiczny i stwierdzasz, że jest "nieredukowalnie złożony". Z uzasadnieniem "nieredukowalności" jest już jednak krucho, bo w rzeczywistości jest to "wydaje mi się".

Pozdrawiam!


21-07-2010 13:56 
 Ocena 3 na 3
Ania... (14138 punktów)
>>>Jak na gruncie Teorii Ewolucji można wytłumaczyć "niereformowalność" dużej części owadów, które jak głupie ciągną do ognia,
>>Jest to skutek uboczny mechanizmu nawigacji przy pomocy źródeł światła (księżyc, gwiazdy).
>Aleś wymyślił! Ćmy i inne robactwo "nawigują" przy pomocy księżyca i gwiazd... Rewelacja. A na poważnie: Jeśli nawet owady orientują się według naturalnych źródeł światła, to nie orientują się na nie. Wszak nie lecą w kierunku księżyca i gwiazd. Czemu zatem lecą w ogień?
Podstawy trygonometrii.
Biorąc pod uwagę odległość od źródeł światła poza naszą atmosferą, a sztucznym - ogniem, żarówką, lot ćmy po kursie ustalonym według pozycji księżyca, przebiega na pewnych dostępnych dla ćmy dystansach. Załóżmy - przeleci 1 km, może 10 km. Niezależnie od tej odległości, pozycja księżyca jest stała. Jeżeli pozycja księżyca się zmienia, ćma koryguje lot, tak, aby wrócić na poprzedni kurs.
Wyobraź sobie teraz kurs poziomy, o ustalonym kącie wobec żarówki. Po dystansie np. 10 cm pozycja żarówki jest już inna i ćma - oszukana przez sztuczne światło - koryguje lot tak, jakby widziała księżyc. Już nie leci poziomo, ale pod kątem powiedzmy 5 st. Po chwili znowu est oszukana, i znowu koryguje. W końcu wpada w żarówkę. To tak, jak my byśmy nie widzieli nic, ale szli wzdłuż krawężnika. Jeśli nagle ufoludki pobudują swoje dodatkowe krawężniki, nasz system zawiedzie i będziemy błądzić.
>>> Nie można być trochę stałocieplnym, tak jak nie można być trochę w ciąży. Osobnik jest albo >>zmiennocieplny, albo stałocieplny.
>>A dlaczego nie? Istnieją zwierzęta heterotermiczne. Na stałocieplność składają różne cechy organizmu pozwalające utrzymywać temperaturę, wobec czego dzisiejsza stałocieplność mogła powstać na bazie rozwoju tych cech.
Oczywiście że można. Są znane gatunki, które umieją podnieść temperaturę ciała o kilka stopni względem otoczenia. Nie potrafią utrzymać stałej temperatury w każdych warunkach - ale my też nie. My mamy po prostu lepiej rozwinięte ich umiejętności.

> Zwierzę heterotermiczne (przemiennocieplne) - zwierzę zdolne do okresowego obniżania temperatury ciała.Istnienie zwierząt heterotermicznych stanowiłoby dobre wyjaśnienie gdyby to zwierzęta stałocieplne dały początek zmiennocieplnym. Kierunek przemian był jednak odwrotny - od zmiennocieplności do stałocieplności.
Co jest oczywiste - tak samo jak każda "umiejętność" rozwija się stopniowo.

>>>Jak na gruncie TE można wytłumaczyć wykształcenie się skrzydeł? Przednia łapa nie zmieniła się w skrzydło skokowo, a pierwsze etapy takiego procesu były dla osobnika niekorzystne. Taka trochę przekształcona łapa była kiepską łapą i żadnym skrzydłem.
>>Istniały dinozaury dwunożne, więc przednie łapy można było wykorzystać do innych funkcji.
>Na przykład do chwytania czy przytrzymywania zdobyczy. A taka trochę tylko przekształcona łapa nadawała się do tego jednak nieco gorzej.
A kto ci powiedział, że łapa MUSI służyć do przytrzymywania zdobyczy? Osobnik może żywić się ziarnami. A łapa może służyć do "podtrzymywania się" podczas np. wbiegania pod górkę. To jedna z hipotez rozwoju skrzydeł.
Zmiany były korzystne - tylko Ty nie potrafisz tych korzyści zauważyć.

Jeżeli nie rozumiesz jakiegoś procesu, zamiast wyrażać własną niewiedzę pod tytułem "nie dało się" - dowiedz się czegoś.
Ocykan (3528 punktów)
>A kto ci powiedział, że łapa MUSI służyć do przytrzymywania zdobyczy? Osobnik może żywić się ziarnami.

Ty to wiesz, ja (teraz) też, ale taki chomik widocznie tego nie wie i wciąż używa przednich łapek do trzymania ziarenek. A gdyby przestał, mógłby (za parę milionów lat) latać...
Ania... (14138 punktów)
>>A kto ci powiedział, że łapa MUSI służyć do przytrzymywania zdobyczy? Osobnik może żywić się ziarnami.
>Ty to wiesz, ja (teraz) też, ale taki chomik widocznie tego nie wie i wciąż używa przednich łapek do trzymania ziarenek. A gdyby przestał, mógłby (za parę milionów lat) latać...
Widzisz - chomik póki co znajduje się na drodze ewolucyjnej "chomiczej".
A taki kiwi nie lata, ma wolne łapki, ale "wolał" je uwstecznić, zamiast rozwinąć "chwytanie".
Zwyczajnie - to nie my decydujemy, co jest przydatne. My możemy przeanalizować sytuację i dowiedzieć się, co dla danego gatunku jest korzystne. Nasze potrzeby nie są priorytetowe. Nie ma "przymusu" do rozwijania chwytnych kończyn, inteligencji, to tylko jedne z wielu możliwości. Ewolucja nie "pięła się" do utworzenia człowieka.
Każda linia rozwojowa idzie w stronę większej doskonałości, chociaż ta doskonałość może wiązać się z uwstecznieniem pewnych funkcji. Np. doskonały tasiemiec nie ma większości narządów, chociaż jego przodkowie mieli je.
Dlatego założenie, że łapka ma chwytać pokarm jest totalnie naiwne. Jest wiele gatunków, które nie mają chwytnych kończyn - wszystkie kopytne na przykład. Uuups, ależ się zagapiły, prawda?

Gdyby chomik wykorzystywał łapkę w określony sposób, za tysiąc lat mogłaby wyglądać inaczej. Jak łapka polatuchy na przykład.
Gołębiewski (850 punktów)
> 3) Jak na gruncie TE można wytłumaczyć wykształcenie się skrzydeł? Przednia łapa nie
>zmieniła się w skrzydło skokowo, a pierwsze etapy takiego procesu były dla osobnika niekorzystne.
>Taka trochę przekształcona łapa była kiepską łapą i żadnym skrzydłem. Zwierzę nie mogło jeszcze
>nawet myśleć o lataniu a biegało gorzej niż jego protoplaści. Zatem zgodnie z TE zmiana ta powinna
>zostać wyeliminowana.

Czyżby szukał pan Boga - Zapchajdziura??

analogia do oka lepsze 1% oka niż brak oka.

Stopniowo wykształcały się skrzydła, na początku taki dinoś mógł podskoczyć powiedzmy centymetr wyżej niż inne, aż w końcu wykształcił skrzydełka i puste kości.
stilgar (7322 punktów)
>Z pewną taką nieśmiałością chciałem zadać kilka pytań:
> 1) Jak na gruncie Teorii Ewolucji można wytłumaczyć "niereformowalność" dużej części
>owadów, które jak głupie ciągną do ognia, co z reguły źle się dla nich kończy? Przecież, zgodnie z
>TE, przetrwać i przekazać swoje geny potomstwu powinny te osobniki, które ognia się boją. W
>rezultacie współcześnie istniejące owady powinny ognia unikać.

Lot do światła widać kończy się dla owadów zwykle dobrze, a ogień w naturze nie występuje aż tak często.

> 2) Jak na gruncie TE można wytłumaczyć stałocieplność?. Pierwsze zwierzęta były
>zmiennocieplne. TE wyklucza zmiany skokowe, w związku z czym potomek osobników zmiennocieplnych nie
>mógł być stałocieplny. Nie mógł też być w zasadzie zmiennociepny, ale troszeczkę stałocieplny. Nie
>można być trochę stałocieplnym, tak jak nie można być trochę w ciąży. Osobnik jest albo
>zmiennocieplny, albo stałocieplny. Tertium non datur.

Można być trochę stałocieplnym - Nasza temperatura nie utrzymuje się na idealnym poziomie 36.600000000000... tylko jest tu pewien zakres tolerancji - im bardziej zmiennocieplne zwierze tym mniej mechanizmów kontroli temperatury i tym większy zakres jej zmienności.

> 3) Jak na gruncie TE można wytłumaczyć wykształcenie się skrzydeł? Przednia łapa nie
>zmieniła się w skrzydło skokowo, a pierwsze etapy takiego procesu były dla osobnika niekorzystne.
>Taka trochę przekształcona łapa była kiepską łapą i żadnym skrzydłem. Zwierzę nie mogło jeszcze
>nawet myśleć o lataniu a biegało gorzej niż jego protoplaści. Zatem zgodnie z TE zmiana ta powinna
>zostać wyeliminowana.

Popatrz na latające wiewiórki - może za kilkaset tysięcy lat zmienią się w nietoperze ;]
21-07-2010 14:09 
 Ocena 5 na 5
Ania... (14138 punktów)
>>Z pewną taką nieśmiałością chciałem zadać kilka pytań:
>> 1) Jak na gruncie Teorii Ewolucji można wytłumaczyć "niereformowalność" dużej części
>>owadów, które jak głupie ciągną do ognia, co z reguły źle się dla nich kończy? Przecież, zgodnie z
>>TE, przetrwać i przekazać swoje geny potomstwu powinny te osobniki, które ognia się boją. W
>>rezultacie współcześnie istniejące owady powinny ognia unikać.
>Lot do światła widać kończy się dla owadów zwykle dobrze, a ogień w naturze nie występuje aż tak często.

Trafna uwaga - sprecyzuję tylko ten lot do światła. Robale nie lecą do światła. One lecą względem światła.
A dlaczego kończy się to "lotem w stronę żarówki" wyjaśnię na schemacie.





metsys (1088 punktów)
> 1) ...które jak głupie ciągną do ognia, co z reguły źle się dla nich kończy?

Do światła. Czy skupisko owadów w pobliżu lampy jest większe, niż w okolicy ciemnej bramy? Gdzie szybciej pan Ćma pozna wybrankę? Jeśli trafia na ogień ma pecha. Jednak więcej owadów ma dostęp do światła księżyca, niż do ognia. Ewolucja nie myśli.

> 2) Jak na gruncie TE można wytłumaczyć stałocieplność?. Pierwsze zwierzęta były
>zmiennocieplne.

Niemniej osobniki, które wykazywały najmniejsze nawet cechy umożliwiające dłuższą aktywność, bo nabyły umiejętności (np. dzięki mutacji) zatrzymania ciepła, mogły pozwolić sobie na dłuższe zaloty, kopulację, żerowanie. Biedaki stygnące wraz z zachodem Słońca ustępowały im pola. Stopniowo dominację przejmowały ukierunkowane na stałocieplność.
> 3) Jak na gruncie TE można wytłumaczyć wykształcenie się skrzydeł?

Tak samo, jak ewolucję np. układu nerwowego. Tak samo, jak każdego innego organu bez wyjątku. Coś, co choć w niewielkim stopniu może pomóc i pomaga jest lepsze od niczego, a wszystko to może zawsze stać się jeszcze bardziej przydatne, gdy adaptuje się do środowiska wpływając na możliwości dostosowawcze organizmu.



jestem jednym z miliardów szczęściarzy pośród bilionów pechowców, któremu udało się zobaczyć świat...
20-07-2010 18:40
 Ocena 12 na 12
i.czaplicka (5782 punktów)

>Taka trochę przekształcona łapa była kiepską łapą i żadnym skrzydłem. Zwierzę nie mogło jeszcze
>nawet myśleć o lataniu a biegało gorzej niż jego protoplaści. Zatem zgodnie z TE zmiana ta powinna
>zostać wyeliminowana.
Skrzydła pomagają w bieganiu, powstały jako rodzaj stateczników u dwunożnych, biegających dinozaurów. Mogłam to obserwować u młodej jaskółki oknówki która kiedyś miałam.Trafiła do mnie z otwartym złamaniem, zbyt słaba, żeby przeżyć drutowanie.Porwane mięśnie, poniszczone lotki. Usztywniłam skrzydło,żeby nie wlokło się po ziemi, przykleiłam do ogona- dodatkowe uszkodzenie lotek.
Nieraz się przyglądałam,jak goniła mrówki na betonowej ścieżce.Zawsze miała rozłożone skrzydła, jakby nie to, to nieraz by dziobem przywaliła w beton.Wyglądała jak miniaturowy dinozaur.
W pracy trzymałam ja na biurku. Jak przychodził klient, to się chowała za monitor. A potem tup-tup-tup i wychodził mały gad. Można sobie wyobrazić miny ludzi.Sypiała w drukarce, tam gdzie się wkłada papier. Jak coś się zepsuło, to zaniosłam do naprawy i mowie, ze tam mogą być kupki.
Chodziłam z ptaszkiem wczepionym w ubranie lub włosy. Była tak lekka, ze czułam gdzie jest tylko jak pazurki przebiły materiał.Kazała się głaskać i usypiać.(Uwaga, można zniszczyć pióra, powinno się dotykać tylko ręka w bawełnianej rękawiczce)) Ale była bardzo namolna, to ja musiałam głaskać.
Najlepsza zabawa było pisanie na klawiaturze- goniła moje palce, tak lekka, ze nie naciskała klawiszy, albo siedziała na dłoni, miała huśtawkę.
Potem zaczęła latać.Nie byla w stanie wystartować z równego, musiała startować z pewnej wysokości( czyli z mojej głowy) albo podrzucałam ją w powietrze. Wykorzystując wiatr byla sie w stanie wznieść korkociągiem na wysokość kilku pieter. Potem bardzo niezdarne lądowanie , ja do niej biegłam, ona do mnie, prawie tak samo szybko. Skrzydła rozłożone zeby nie upaść . Półtora skrzydła było lepsze niż żadne.
Teraz mam jeszcze bardziej niesamowite stworzenie- jerzyka. Spędzają one prawie cale życie w powietrzu, za wyjątkiem gniazdowania.Kazdy moze o nich poczytać w internecie, wiec napisze tylko, jaki jest "w praniu" Skończony autystyk- je, śpi, rośnie, sra i ćwierka. Jak ćwierka, to głodny, jak jest cicho to nie przeszkadzać.
Jak będzie gotowy- pierwszy lot. Młode jerzyki są od razu samodzielne- wyskakują z gniazda i nie wymagają nauki ani opieki rodziców.Mam nadzieje, ze z nim wszystko w porządku- jerzyki nie potrafią chodzić, jak nie mogą latać, to trzeba je uśpić.
KarolG (2892 punktów)
> 1) Jak na gruncie Teorii Ewolucji można wytłumaczyć "niereformowalność" dużej części
>owadów, które jak głupie ciągną do ognia, co z reguły źle się dla nich kończy? Przecież, zgodnie z
>TE, przetrwać i przekazać swoje geny potomstwu powinny te osobniki, które ognia się boją. W
>rezultacie współcześnie istniejące owady powinny ognia unikać.
Owady nocne "nawigują" według źródeł światła. Napisałem w cudzysłowie ponieważ to dość prymitywna nawigacja. Po prostu lecąca ćma utrzymuje kierunek lotu poprzez zachowywanie stałego kąta pomiędzy kierunkiem lotu, a silnym źródłem światła. W warunkach naturalnych jedynym silnym źródłem światła w nocy jest księżyc. Ponieważ księżyc jest daleko i zmienia swoją pozycję na niebie bardzo wolno, a odległości pokonywane przez ćmy są relatywnie małe, więc jest to dla nich z dobrym przybliżeniem "stały punkt odniesienia w nieskończoności".
Sytuacja zmienia się gdy w pobliżu lecącej ćmy pojawi się świeczka. Świeczka w małej odległości jest jaśniejszym źródłem światła niż księżyc, więc ćma zaczyna orientować się według świeczki. Ale świeczka jest blisko więc utrzymywanie stałego kąta między źródłem światła a kierunkiem lotu powoduje że ćma zaczyna lecieć po spirali i w końcu przypala sobie skrzydła.
Świeczki jednak w naturze zdarzają się raczej rzadko. Pojawiły się na świecie niedawno, może z 10 tysięcy lat temu i dodatkowo spotkania z nimi są dla ciem rzadkie. Wobec tego presja selekcyjna jest słaba, o ile w ogóle istnieje tutaj zmienność, którą ewolucja mogłaby "wykorzystać".
> 2) Jak na gruncie TE można wytłumaczyć stałocieplność?. Pierwsze zwierzęta były
>zmiennocieplne. TE wyklucza zmiany skokowe, w związku z czym potomek osobników zmiennocieplnych nie
>mógł być stałocieplny. Nie mógł też być w zasadzie zmiennociepny, ale troszeczkę stałocieplny. Nie
>można być trochę stałocieplnym, tak jak nie można być trochę w ciąży. Osobnik jest albo
>zmiennocieplny, albo stałocieplny. Tertium non datur.
Można być trochę stałocieplnym. Każdy z nas jest tylko trochę stałocieplny. Poleż bez ruchu 15 minut w wodzie o temp. 25 stopni i sprawdź czy dalej masz przepisowe 36,6
Zwierzęta zmiennocieplne muszą się nagrzewać, aby utrzymać optymalną temperaturę ciała.
Każdy drapieżnik który posiądzie zdolność produkcji ciepła, będzie mógł mniej czasu spędzać na wygrzewaniu się na słońcu, a więcej na szukaniu pożywienia, seksie i innych przyjemnościach Zauważ, że ta zdolność produkowania ciepła nie musi być od razu super wydajna. Wystarczy, że wyprodukujesz tylko trochę ciepła sam, choć oczywiście czym więcej tym lepiej. W pewnym momencie pojawia się problem regulacji i chłodzenia. Dopiero zwierzę, które wykształci mechanizm termoregulacji nazywamy stałocieplnym.
> 3) Jak na gruncie TE można wytłumaczyć wykształcenie się skrzydeł? Przednia łapa nie
>zmieniła się w skrzydło skokowo, a pierwsze etapy takiego procesu były dla osobnika niekorzystne.
>Taka trochę przekształcona łapa była kiepską łapą i żadnym skrzydłem. Zwierzę nie mogło jeszcze
>nawet myśleć o lataniu a biegało gorzej niż jego protoplaści. Zatem zgodnie z TE zmiana ta powinna
>zostać wyeliminowana.

Każdy proces, który zakłada niekorzystny etap jest niemożliwy do przeprowadzenia drogą ewolucji. Wszystkie hipotezy, które tłumaczą jak powstało skrzydło muszą pokazać, że na każdym etapie zmiany były korzystne.
Jakie skrzydła masz na myśli? Ptasie, owadzie, nietoperza, latających ryb, pterodaktyla?
We wszystkich tych przypadkach skrzydła wyewoluowały niezależnie. Niestety na forum nie ma miejsca, żeby opisać wszystkie przypadki.

Proponuję zajrzeć do książki Dawkinsa "Wspinaczka na szczyt nieprawdopodobieństwa". Myślę, że znajdziesz tam odpowiedzi na te i inne podobne pytania.
Pozdrawiam
Karol

Thank God, I'm an atheist
placownik (17853 punktów)
>Z pewną taką nieśmiałością chciałem zadać kilka pytań:
> 1) Jak na gruncie Teorii Ewolucji można wytłumaczyć "niereformowalność" dużej części owadów, które jak głupie ciągną do ognia, co z reguły źle się dla nich kończy? Przecież, zgodnie z TE, przetrwać i przekazać swoje geny potomstwu powinny te osobniki, które ognia się boją. W rezultacie współcześnie istniejące owady powinny ognia unikać.

   Ilekroć przekonuję się, że rzeczy z pozoru skomplikowane, wręcz niewytłumaczalne, dają się wyjaśnić w sposób prosty i oczywisty, przeżywam swego rodzaju wzruszenie. Wyjaśnienie zagadki lotu ćmy wzruszyło mnie jeszcze w liceum. Ponad czterdzieści lat temu.

   Jeśli doznajesz podobnych wzruszeń, to po prostu Ci zazdroszczę. Zazdroszczę tego, że to akurat wzruszenie czekało na Ciebie aż tak długo.

   Lektura uzupełniająca.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli

zachaj (5239 punktów)

1)Owady lecą do światła , nie do ognia.

2)Jeżeli chodzi gospodarkę ciepłem to muszę doczytać. Odpowiedź musi być dłuższym wykładem.

3)Niepełne skrzydło pozwalało podlecieć kilka metrów , to może oznaczać znalezienia pożywienia lub ucieczkę przed zagrożeniem. Pierwsze zalążki skrzydeł pojawiły całkowicie przypadkowo , dzięki mutacjom. Na początku dawały nikłą użyteczność , z czasem presja tej pomocy , wymusiła doskonalenie.
spellbinder (8577 punktów)
>Z pewną taką nieśmiałością chciałem zadać kilka pytań:
> 1) Jak na gruncie Teorii Ewolucji można wytłumaczyć "niereformowalność" dużej części
>owadów, które jak głupie ciągną do ognia, co z reguły źle się dla nich kończy? Przecież, zgodnie z
>TE, przetrwać i przekazać swoje geny potomstwu powinny te osobniki, które ognia się boją. W
>rezultacie współcześnie istniejące owady powinny ognia unikać.

A w efekcie przeżywają te, które nigdy nie miały styczności ze światłem, w związku z czym nie "boją się".

Na tej samej zasadzie wszystkie komary powinny być roślinożerne, bo jak podlatują do człowieka to giną.

W rzeczywistości zaś much jest dużo więcej niż tylko te, które lecą do światła. Lampa dla przykładu również nie zabija owadów szybko. Wiem, bo sprawdzałem. Jakiś cholerny ul mam koło domu i często osy wlatują. Jedna się koniecznie chciała przyssać do żarówki, normalnie gorąca jak diabli, ale ta osa uparcie się o nią obija. Złapałem i przystawiłem do tej żarówki... i musiałem trzymać ze trzy minuty, żeby się dziadostwo przestało ruszać

> 2) Jak na gruncie TE można wytłumaczyć stałocieplność?. Pierwsze zwierzęta były
>zmiennocieplne. TE wyklucza zmiany skokowe, w związku z czym potomek osobników zmiennocieplnych nie
>mógł być stałocieplny. Nie mógł też być w zasadzie zmiennociepny, ale troszeczkę stałocieplny. Nie
>można być trochę stałocieplnym, tak jak nie można być trochę w ciąży. Osobnik jest albo
>zmiennocieplny, albo stałocieplny.

Czy aby na pewno? Zmiennocieplność polega na zbyt mało wydajnym układzie pokarmowym. Żeby robić z jedzeniem to co człowiek, potrzebna jest naprawdę mocno zaawansowana aparatura laboratoryjna. Człowiek sam wytwarza ciepło dla swojego organizmu w określonych strefach klimatycznych. W strefie podbiegunowej nie bylibyśmy stałocieplni. Motyl z kolei nie potrafi wytworzyć odpowiedniej ilości energii. Żeby w ogóle polecieć musi osiągnąć temperaturę koło 30 stopni, zdaje się, podczas gdy sam zrobi najwyżej 10. Dlatego się dogrzewa.
Jaszczurka wytwarza ciepło, ale mało - zbyt mało, żeby się oprzeć tylko na nim. W strefie podbiegunowej człowiek również potrzebuje zewnętrznego źródła ciepła. Dlatego ewolucja takich zwierząt polega na stopniowym ulepszaniu tej wewnętrznej fabryki chemicznej. Stopnie pośrednie wytwarzały po prostu więcej ciepła, coraz więcej, aż stały się niezależne od zewnętrznych "dostaw".
Zmienia się wtedy również aktywność i można się przystosować do długotrwałego wysiłku.

> 3) Jak na gruncie TE można wytłumaczyć wykształcenie się skrzydeł? Przednia łapa nie
>zmieniła się w skrzydło skokowo, a pierwsze etapy takiego procesu były dla osobnika niekorzystne.
>Taka trochę przekształcona łapa była kiepską łapą i żadnym skrzydłem. Zwierzę nie mogło jeszcze
>nawet myśleć o lataniu a biegało gorzej niż jego protoplaści. Zatem zgodnie z TE zmiana ta powinna
>zostać wyeliminowana.

Niekoniecznie. Część błon może mieć inny cel, niekoniecznie związany z lotem. Ewolucja nie "planuje", ale posługując się tym pojęciem, być może zwierzę planowało lepiej pływać, a okazało się, że w danym środowisku taka cecha pomogła mu w skuteczniejszym zdobywaniu pożywienia przy np. skokach.

Tak nawiasem mówiąc niektóre nietoperze (słynny wampir) świetnie biegają i skaczą.

Nie zapominajmy również, że skrzydła wykształciły się najpierw u owadów
20-07-2010 23:00 
 Ocena 2 na 2
spellbinder (8577 punktów)
A żeby było jeszcze zabawniej, coś opowiem, bo wydaje mi się, że to jest bardzo ciekawe, w końcu będę opowiadał o mnie samym
Jestem osobą skrajnie odporną na wirusy. W całym swoim życiu nigdy nie byłem chory na nic wirusowego, włącznie ze świnkami, odrami i różyczkami, mimo że chodziłem w ubraniach chorych i przebywałem z nimi przmuszony przez mamusię. Miałem kiedyś salmonellę, w jakimś ośrodku nadmorskim. Matka, taki specyficzny człowiek, oczywiście rzecz olała, więc sobie leżałem, aż się okazało, że wymiotło pół stołówki. Tylko, że to było trzy dni później a ja byłem już praktycznie zdrowy.

Od urodzenia mam dwukrotnie większe węzły chłonne, byłem badany na wszystkie strony, ale nic nie znaleziono i faktycznie żyję. Matka dziewczyny jest lekarką, więc kiedy się pochwaliłem węzłami, to sobie musiała macnąć szyję. Skwitowała to dość emocjonalnie wypowiedzianym "o Boże!".
Dodatkowo jestem odporny na niskie temperatury W zimie nie noszę swetra, czapki, szalika. Chodzę w rozpiętej ramonie i koszulce. Nigdy nie byłem chory dłużej niż te trzy dni. Raz zaraziłem się opryszczką, znikła po dobie.

Dlaczego, można się zapytać. Otóż myślę, że duży wpływ miały geny dziadków. I dziadek i babcia przeżyli jakieś 15 lat na Syberii. We mnie to zostało jeszcze ulepszone. Dzięki temu przy jakiejkolwiek większej zmianie na minus zostałbym i zrobił wszystko żeby jak największa część ocalałej ludzkości wzbogaciła się o moje geny

Tak odnośnie tej stałocieplności, to człowiek coraz to częściej otaczając się coraz to lepszymi kożuszkami i czapusiami doprowadza tylko do tego, że przeżywają nawet jednostki, które są za słabe aby pokonać temperaturę. Te geny nie są już potrzebne. Człowiek jest na idealnej drodze do zatracenia stałocieplności
Gosia (9452 punktów)
>W całym swoim życiu nigdy nie byłem chory na nic wirusowego
>Raz zaraziłem się opryszczką, znikła po dobie.

Przeczysz sobie.


Panie, zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji.
Św. Tomasz z Akwinu
21-07-2010 02:13 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>>W całym swoim życiu nigdy nie byłem chory na nic wirusowego
>>Raz zaraziłem się opryszczką, znikła po dobie.
>Przeczysz sobie.
>
Panie, zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji.

> Św. Tomasz z Akwinu

Nie rozwinęła się w pełni
KarolG (2892 punktów)
Normalnie Superman z Ciebie

Ja też znam zabawną historyjkę, ale z innej beczki.
Kraby zachowują się nieracjonalnie i są tak samo niereformowalne jak nocne owady. Otóż w Norwegii dzieciaki (te pełnoletnie też) łowią dla zabawy małe kraby. Potrzebne przyrządy to sznurek i klamerka. Klamerkę przywiązuje się do sznurka, potem zaciska się w niej kawałek mięsa i wrzuca do wody. Po chwili przyłazi krab i łapie mięcho. My wtedy wyciągamy spokojnie całość z wody razem z krabem. Jest tak durny, że nie puści mięsa nawet za cenę życia
Mimo, że zabawa ma długie tradycje kraby nie zmieniły swoich zachowań!



Thank God, I'm an atheist
21-07-2010 12:47 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>Normalnie Superman z Ciebie
>Ja też znam zabawną historyjkę, ale z innej beczki.
>Kraby zachowują się nieracjonalnie i są tak samo niereformowalne jak nocne owady. Otóż w Norwegii dzieciaki (te pełnoletnie też) łowią dla zabawy małe kraby. Potrzebne przyrządy to sznurek i klamerka. Klamerkę przywiązuje się do sznurka, potem zaciska się w niej kawałek mięsa i wrzuca do wody. Po chwili przyłazi krab i łapie mięcho. My wtedy wyciągamy spokojnie całość z wody razem z krabem. Jest tak durny, że nie puści mięsa nawet za cenę życia
>Mimo, że zabawa ma długie tradycje kraby nie zmieniły swoich zachowań!

A zagadka z serii jak złapać małpę? Trzeba schować pomarańcz w pojemniku z wydrążonym otworem. Małpa wsadzi łapę, chwyci, ale nie wyjmie, bo ręka się nie przeciśnie. I nie ucieknie póki nie wyjmie.
KarolG (2892 punktów)
>A zagadka z serii jak złapać małpę? Trzeba schować pomarańcz w pojemniku z wydrążonym otworem. Małpa wsadzi łapę, chwyci, ale nie wyjmie, bo ręka się nie przeciśnie. I nie ucieknie póki nie wyjmie.
Tak, tak widziałem taki filmik na youtube No, ale kraba złapałem sam, to bardziej mi w pamięć zapadło

Thank God, I'm an atheist

Wróć do listy wątków działu Nauka
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365