Racjonalista - Strona głównaDo treści
Przemoc wobec mężczyzn

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » O wszystkim i o niczym
NapisanoAutorTytuł
29-04-2012 17:33makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
Przemoc wobec mężczyzn
Ocena 17 na 17
hej,
Abstarahując od faktu dyskryminacji kobiet w bardzo wielu aspektach , chciałbym zauważyć , że strasznie trudno przebić się mężczyźnie , który dyskryminowany jest przez kobietę .
To nie jest ani śmieszne ani absurdalne lecz jest faktem , który ... nabrzmiewa ... wraz z fałszywie rozumianą obroną praw kobiet .
Całkowicie niesłuszna obrona praw kobiet polega na przykład na przyznawaniu wyłączności praw rodzicielskich kobietom .
Jeżeli kobieta nie jest kompletnym degeneratem otrzymuje pełne uprawomocnienie a mężczyzna jest traktowany jak dojna krowa .
Chodzi oczywiście wyłącznie o to aby państwo nie musiało przyjmować żadnych konsewkwencji finansowych .
Matka może ot tak z czapy ... separować dzieci od ojca , bojkotować i sabotować te stosunki ... i nikt nie może wymusić na niej zmiany zachowania . Nikt ! Chyba , że gruby portfel !
Ojciec musi płacić alimenty nawet jeśli matka manipuluje dziećmi sabotując i wpływając destrukcyjnie na związek dziecka z ojcem .
Wiadomo , że taka postawa jest asocjalna i degeneracyja dla psychicznego , socjalnego , etycznego rozwoju dzieci ... ale ... matka to matka !
Nie będziemy płacić kobietom tych samych stawek ale za to damy im prawo do tego aby mogły bez problemu wykorzystywać ojców kochających swe dzieci !!!
makuś
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Kamil1838 (521 punktów)
Zgadzam się, a raczej trudno nazwać sprawiedliwością to, że ktoś jest dyskryminowany w jednym aspekcie a inna osoba w drugim.
deili (1140 punktów)
Kwestia praw rodzicielskich to jeden z najwidoczniejszych przykładów. Ale ostatnimi czasy można znaleźć ich znacznie więcej.
Tak to już bywa że grupa osób która niegdyś była dyskryminowana (w wielu dziedzinach nadal jest) zdobywa pozycję dominującą i o swoje prawa musi zaczynać walczyć grupa która była górą. I nie dotyczy to tylko relacji kobiety-mężczyźni.
Jak na razie jednak nie mamy zbyt wielkich szans, walczyć tam gdzie jest problem, za mało medialne, za mało popularne.
Co do sądów rodzinnych, tu myślę w dużej mierze zmieniło by sytuację wprowadzenie parytetu wśród sędziów. Tylko jakie są na to szanse ?
29-04-2012 18:16 
 Ocena 9 na 13
Sylwek (15472 punktów)
Pliss, powszechnie znana asymetria z jaką sądy rodzinne traktują kobiety i mężczyzn jest akurat taką samą konsekwencją patriarchalnych układów i tradycyjnych "ról społecznych" jak na przykład niższe zarobki kobiet: ostatecznie, niby jakie mają być wyroki, skoro kobieta "z natury" nadaje się do wychowania dzieci, tak jak mężczyzna "z natury" nadaje się do myślenia i zarabiania pieniędzy?

Nie ma to nic wspólnego z eskalacją feminizmu i "postępującą dominacją kobiet", chyba tylko w myślach mężczyzn, którzy w łazience obejrzeli się przez ramię, zobaczyli siebie w lustrze i zapłakali.
29-04-2012 23:27 
 Ocena 5 na 7
perun (8610 punktów)
> jak na przykład niższe zarobki kobiet:
A gdzie to kobiety zarabiają mniej niż mężczyżni? Może jakiś przykład? Np. na uniweru w Wawie kobieta profesor i facet profesor, taki sam staż dorobek intelektualny itd czy tam kobiety zarabiają mniej? Nauczycielka w szkole zarabia mniej niż nauczyciel o takim samym stażu?
Chętnie dowiem się gdzież to kobiety mniej zarabiają.
W kopalni? Być może, jeśli facet w kopalni wyfedruje tonę węgla przez 8 godzin, a kobieta-jako słabsza, pół tony, to chyba normalne że zarobi mniej? Czy może to jest społecznie niesprawiedliwe? A jeśli w takiej samej sytuacji słaby facet zarobi mniej od silnego, to też to jest niesprawiedliwe?

Ci, którzy zrzekają się nieodłącznej człowiekowi wolności, w celu uzyskania krótkotrwałej odrobiny bezpieczeństwa, ani na jedno, ani na drugie nie zasługują - George Washington
03-05-2012 20:49 
 Ocena 6 na 6
Elka I Ponura (7473 punktów)
ec.europa.(*)/situation-europe/index_pl.htm

www.wynagr(*)kategoria_glowna.532/wpis.2257 [różnice w wynagrodzeniach 1999-2008]

www.wynagr(*)_preview.php/n.610/email.75425 [wykaz artykułów na temat]

ec.europa.(*)ty/gender-pay-gap/index_en.htm

Poczytaj, zanim zaczniesz rzucać komunałami na temat fedrowania, ok? Bo to żenujące jest.


Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
04-05-2012 11:53 
 Ocena 4 na 4
perun (8610 punktów)

>Poczytaj, zanim zaczniesz rzucać komunałami na temat fedrowania, ok? Bo to żenujące jest.
Co jest żenujące? Przyczyną że kobiety mniej zarabiają jest to, że są kobietami? Chciałbym zobaczyć czy facet na stanowisku sprzedawcy w supermarkecie zarabia więcej niz kobieta na tym samym stanowisku. Czy nauczyciel zarabia więcej niż nauczycielka, czy policjant zarabia więcej niż policjantka, czy poseł bierze więcej kasy niż posłanka itd. Jeśli spełniają te same kryteria, mają to samo wykształcenie, staż, dyspozycyjność itd. Wtedy może bym się przekonał.

Ci, którzy zrzekają się nieodłącznej człowiekowi wolności, w celu uzyskania krótkotrwałej odrobiny bezpieczeństwa, ani na jedno, ani na drugie nie zasługują - George Washington
04-05-2012 21:54 
 Ocena 2 na 6
Elka I Ponura (7473 punktów)
Z twojej aktywności na forum można wywnioskować, że - zasadniczo - umiesz czytać. To czytaj, zamiast kłapać dziobem (i klawiaturą) bez celu, dla samego kłapania, bo ci się wydaje, bo ty nie widziałeś. Czytaj. I nie wracaj, póki nie skończysz. Tam na górze masz początek. Google to twój przyjaciel, nie gryzie.


Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
05-05-2012 08:46 
 Ocena 3 na 5
perun (8610 punktów)
>Z twojej aktywności na forum można wywnioskować, że - zasadniczo - umiesz czytać.
Zasadniczo umiem.

>To czytaj, zamiast kłapać dziobem (i klawiaturą) bez celu, dla samego kłapania,
Taka kobieca cecha we mnie została. Ech, za dużo przebywałem z matką a za mało jednak z ojcem

>bo ci się wydaje, bo ty nie widziałeś. Czytaj. I nie wracaj, póki nie skończysz.
A Tobie się wydaje że kobiety zarabiają mniej bo są kobietami. Jeśli zarabiają mniej to dlatego, że; nie lubią ryzykować, nie lubią walczyć, są mało agresywne.
Te cechy przecież uważane są za złe( wiem to z innego wątku). Kobiety tak właśnie uważają. Czemu więc dziwi Cię, że mniej zarabiają? Facet pozbawiony ww cech też będzie mniej zarabiał. O swoje trzeba walczyć. Te kobiety które potrafią walczyć, ryzykują, są agresywne, zarabiają Tyle co faceci albo i więcej. Parytety mogą to zmienić, ale na krótko. Ci co nie lubią walczyć są mało wydajni, a tym samym przyczyniają się do upadku firmy, gospodarki. Powodują ogólny marazm i zapaść całej cywilizacji. Tak jak ma to miejsce dzisiaj w EU.

>Tam na górze masz początek. Google to twój przyjaciel, nie gryzie.
Google to żaden mój przyjaciel. Czytając ideologiczne wypociny możne człowiekowi zamieszać w głowie. Promując w ludziach tzw kobiece cechy spowodujecie tylko to, że w przyszłości będziecie mieć gorzej niż dziś.W końcu ..upadek cywilizacji to zawsze ciężkie przeżycie dla ludzi. A cywilizacja która nie walczy, upada zawsze.
Ale to moja wersja wydarzeń jak widzisz sprzeczna z linią propagandową KE
PS. Ostatnio parlament EU wydał ideologiczny bełkot na temat zmian klimatu a poszerzenie się dyskryminacji kobiet. To jest dopiero odlot. Nie mam tutaj niestety gazety więc nie zacytuje tego wiekopomnego dzieła.

Dzień równych płac.. ciekawe co jeszcze zrównają .. może rozum?

Ci, którzy zrzekają się nieodłącznej człowiekowi wolności, w celu uzyskania krótkotrwałej odrobiny bezpieczeństwa, ani na jedno, ani na drugie nie zasługują - George Washington
05-05-2012 09:10 
 Ocena 4 na 4
wacus47 (666 punktów)
>ec.europa.(*)/situation-europe/index_pl.htm
>www.wynagr(*)kategoria_glowna.532/wpis.2257 [różnice w wynagrodzeniach 1999-2008]
>www.wynagr(*)_preview.php/n.610/email.75425 [wykaz artykułów na temat]
>ec.europa.(*)ty/gender-pay-gap/index_en.htm
>Poczytaj, zanim zaczniesz rzucać komunałami na temat fedrowania, ok? Bo to żenujące jest.
>
Atheism is a non-prophet organization.

>George Carlin

A czy Elka I Ponura przeczytała wklejone artykuły dokładnie i w całości?
cytat z analizy stworzonej przez f. doradczej Sedlak&Sedlak:
Nie można jednak zapomnieć, że znaczący wpływ na wysokość wynagrodzenia ma również czas pracy, długość zwolnień, posiadane kwalifikacje i staż pracy. Przykładowo w III kwartale 2010 roku przeciętny tygodniowy czas pracy mężczyzn wyniósł 44h i był niemal o 4 godziny dłuższy niż ten notowany w przypadku pań.

Zadanie opieki nad pozostającymi na ich utrzymaniu członkami rodziny w znacznym stopniu spoczywa na kobietach. Z tego właśnie powodu poświęcają one czas pracy na zajmowanie się chorymi dziećmi bądź przebywają na urlopach macierzyńskich. Z tych samych powodów wybierają również pracę w niepełnym wymiarze godzin. Wszystkie te czynniki wpływają na wysokość otrzymywanej płacy.

I jeszcze ode mnie... To są analizy oparte o duże próby ludności. Potrafisz podać konkretny przykład gdzie kobieta zarabia mniej w sytuacji kiedy:
-ma dokładnie taki sam staż pracy jak meżczyzna
-ma dokładnie takie samo wykształcenie
-pracuje w dokładnie takim samym wymiarze godzin
-w badanym okresie spędziła tyle samo dni na urlopie co mężczyzna.
-ma dokładnie taka samą wydajność (ważne np przy pracy na produkcji)

Pozdrawiam.
-
05-05-2012 09:25 
 Ocena 6 na 6
perun (8610 punktów)
> Potrafisz podać konkretny przykład gdzie kobieta zarabia mniej w sytuacji kiedy:
To nie jest ważne. Ważne, że każdy ma zarabiać po równo. Nie ważne są cechy człowieka ważna jest płeć. Dzisiaj ograniczone osobniki ze swoją ograniczoną ideą uważają, że ludzie nie powinni mieć równych szans na starcie, chcą równać ludzi na mecie. Ten co do mety dobiegnie pierwszy, ten jest zły. Normalnie jak u plemienia Nawaho. Za jakiś czas skończymy jak Nawaho.. w rezerwacie.

Ci, którzy zrzekają się nieodłącznej człowiekowi wolności, w celu uzyskania krótkotrwałej odrobiny bezpieczeństwa, ani na jedno, ani na drugie nie zasługują - George Washington
05-05-2012 10:09 
 Ocena 6 na 8
Elka I Ponura (7473 punktów)
Nie bądź bezczelny, co? Jak kompiluję bazę czyściej i szybciej od lenia i flei z biurka obok, a on się do tego spóźnia z oddaniem, to kto lepiej pracuje? I dlaczego on dostaje - z tą samą umową, z takim samym sprzętem, z tą samą obsługą, na tym samym programie - więcej przy wypłacie, która zależy od oddanej bazy? To nie jest teoretyka, to moja rzeczywistość z jednej z prac.

Oraz: patrz odpowiedź do kolegi. Jak zaczniesz tyrać w systemie, w jakim zasuwają w Polsce kobiety, to pogadamy. Odciąż żonę/matkę/siostrę i zacznij notorycznie brać urlopy, bo wszystkie bachorki w rodzinie się pochorowały - piąty raz w tym roku - albo trzeba się zająć chorą matką/babcią to pogadamy, jaką będziesz miał pensję. Ojej, wolisz nie, bo wtedy źle się będziesz czuł, jakiś taki niedoceniany? Rączki się nie nadają do takich skomplikowanych zadań? Nie dasz rady skoordynować rodziny-domu-pracy, bo nikt dupskiem nie ruszy, żeby ci pomóc oprócz wynoszenia śmieci i okazjonalnych zakupów? No cóż, jaka szkoda...

Jak się liźnie powierzchnię problemu, to można sadzić takie kobyły, że kobiecie się nie należy, bo siedzi w pracy 4 godziny mniej. A tu chodzi o rozwiązanie całości, czyli: co zrobić, żeby tej kobity nie zarzynać obsługą dwóch stanowisk i niższą pensją z tego właśnie powodu, że się jej wciska te dwa stanowiska. I jeszcze wmawia, że taka jej dola i ma nie szczekać, że jej źle.

Rozumiesz coś czy będziesz dalej stał na stanowisku, że problem polega na mniejszym wydzielnictwie testosteronu?


Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
05-05-2012 10:33 
 Ocena 4 na 6
perun (8610 punktów)
>Nie bądź bezczelny, co? Jak kompiluję bazę czyściej i szybciej od lenia i flei z biurka obok, a on się do tego spóźnia z oddaniem, to kto lepiej pracuje? I dlaczego on dostaje - z tą samą umową, z takim samym sprzętem, z tą samą obsługą, na tym samym programie - więcej przy wypłacie, która zależy od oddanej bazy? To nie jest teoretyka, to moja rzeczywistość z jednej z prac.
Czemu sie na to godzisz? Walcz o swoje prawa. A jak nie, zwolnij się i niech se Twój szef znajdzie innego lenia na Twoje miejsce. Możesz też czekać aż ktos zmusi Twojego szefa aby płacił Ci tyle ile temu leniowi. Inna opcja.. pracuj tyle co leń.

>Oraz: patrz odpowiedź do kolegi. Jak zaczniesz tyrać w systemie, w jakim zasuwają w Polsce kobiety, to pogadamy. Odciąż żonę/matkę/siostrę i zacznij notorycznie brać urlopy, bo wszystkie bachorki w rodzinie się pochorowały - piąty raz w tym roku - albo trzeba się zająć chorą matką/babcią to pogadamy,
Mogę siedzieć w domu.. czemu nie. Mam dość tułania się tydzień lub dwa po świecie. Tylko wiesz.. moja żona - chociaż jest magistrem czegoś tam, nie zarobi tyle co ja, bo pedagogika i resocjalizacja to nie są zawody z których można wyżyć. Nie da sobie rady też w moim zawodzie bo jest słabsza fizycznie. Nie ma zresztą takich kwalifikacji i nigdy ich nie zdobędzie. Ma lęk wysokości, nie lubi ryzyka. Poza tym ja jej nie zmuszam do opieki nad dzieckiem. Gdym jej słuchał musiałaby opiekować się teraz dodatkowo jeszcze ze dwoma'' bachorkami'' Ona to zwyczajnie lubi i jest w tym dobra. Ale wiesz co .. moja młodsza siostra zarabia więcej ode mnie. W tym samym zawodzie. Ma kobieta parcie na kasę.


>jaką będziesz miał pensję. Ojej, wolisz nie, bo wtedy źle się będziesz czuł, jakiś taki niedoceniany?
A skąd, będę się czuł jak prawdziwy maczo. Lubie jak ktoś na mnie pracuje. Jestem leń i sam pracować nie bardzo lubię. Więc chętnie dożyje czasów, gdy to kobiety na facetów będą pracować. Jak żona przyniesie mi do domu z 10 tysiaków będę miał się czym chwalić.

>Rączki się nie nadają do takich skomplikowanych zadań? Nie dasz rady skoordynować rodziny-domu-pracy, bo nikt dupskiem nie ruszy, żeby ci pomóc oprócz wynoszenia śmieci i okazjonalnych zakupów? No cóż, jaka szkoda...
No resztę zrobią wynalazki techniczne. Wiesz obsługa pralki, zmywarki, i odkurzacza to dość proste zajęcia. Moja kobieta - wyobraz sobie, na tarze prania nie robi.

>Jak się liźnie powierzchnię problemu, to można sadzić takie kobyły, że kobiecie się nie należy, bo siedzi w pracy 4 godziny mniej. A tu chodzi o rozwiązanie całości, czyli: co zrobić, żeby tej kobity nie zarzynać obsługą dwóch stanowisk i niższą pensją z tego właśnie powodu, że się jej wciska te dwa stanowiska. I jeszcze wmawia, że taka jej dola i ma nie szczekać, że jej źle.
Wciska? Wiesz na siłe nic żadnej kobiecie nie wciskałem. Swojej żonie też nie. To ona chciała mieć dzieci nie ja. I to ona lubi siedzieć w domu i się nimi opiekować , nie ja. Wyobraż sobie, że moja żona nawet pracować nie chce. I jak nie będzie musiała to zrezygnuje z tej pracy z przyjemnością.
A żeby rozwiązać ów skomplikowany problem dwóch etatów (dom i praca) wystarczy wynająć opiekunkę do dziecka i pomoc domową jak robią to feministki

>Rozumiesz coś czy będziesz dalej stał na stanowisku, że problem polega na mniejszym wydzielnictwie testosteronu?
Ja rozumiem, że chcesz aby kobieta zamieniała sie w faceta. To jednak nie moja wina że kobiety stworzone sa do opieki przez naturę. Chcesz to zmienić? Zmieniaj. Tylko do tego potrzebny będzie Ci testosteron. Pewnie jakiś syntetyczny juz jest. Zastrzyk wystarczy. Musze się zapytać mojej żony czy nie będzie przeszkadzało jej golenie zarostu.. na twarzy
>
Atheism is a non-prophet organization.

>George Carlin


Ci, którzy zrzekają się nieodłącznej człowiekowi wolności, w celu uzyskania krótkotrwałej odrobiny bezpieczeństwa, ani na jedno, ani na drugie nie zasługują - George Washington
05-05-2012 21:50 
 Ocena 6 na 8
Elka I Ponura (7473 punktów)
>Czemu sie na to godzisz? Walcz o swoje prawa. A jak nie, zwolnij się i niech se Twój szef znajdzie innego lenia na Twoje miejsce. Możesz też czekać aż ktos zmusi Twojego szefa aby płacił Ci tyle ile temu leniowi. Inna opcja.. pracuj tyle co leń.

Walczyłam, na co dostałam odpowiedź, że tak już w firmie jest, bo kobiety zwykle wolniej robią dane. Jak przywaliłam drzwiami, to się zmieniły w obrotowe. I co z tego? Dla mnie to była praca na przeczekanie do następnej, już ustalonej. Co ma zrobić ktoś, dla kogo to jedyne utrzymanie?

>Mogę siedzieć w domu.. czemu nie. Mam dość tułania się tydzień lub dwa po świecie. Tylko wiesz.. moja żona - chociaż jest magistrem czegoś tam, nie zarobi tyle co ja, bo pedagogika i resocjalizacja to nie są zawody z których można wyżyć. Nie da sobie rady też w moim zawodzie bo jest słabsza fizycznie. Nie ma zresztą takich kwalifikacji i nigdy ich nie zdobędzie. Ma lęk wysokości, nie lubi ryzyka. [..] Ona to zwyczajnie lubi i jest w tym dobra.

I wyraźnie jest jej z tym fajnie. Co by było, gdyby powiedziała, że tylko dziecko i dom jej się znudziły, musicie się podzielić obowiązkami, bo ona właśnie przyjęła ośmiogodzinny dzień pracy? I jeszcze długo zwolnień na dziecko nie będzie? Lepiej - miałeś jakiś wypadek i trzeba zacząć pracować we dwójkę? Robi się wesoło.

>Ale wiesz co .. moja młodsza siostra zarabia więcej ode mnie. W tym samym zawodzie. Ma kobieta parcie na kasę.

Acha. Ty masz naturalne zdolności, twoja siostra ma jakieś "parcie". Ciekawostka.

>A skąd, będę się czuł jak prawdziwy maczo. Lubie jak ktoś na mnie pracuje. Jestem leń i sam pracować nie bardzo lubię. Więc chętnie dożyje czasów, gdy to kobiety na facetów będą pracować. Jak żona przyniesie mi do domu z 10 tysiaków będę miał się czym chwalić.

Przy obecnym podejściu przyniesie 8. Bo szef będzie się bał, że ma jajniki i może ich użyć. Ups...

>No resztę zrobią wynalazki techniczne. Wiesz obsługa pralki, zmywarki, i odkurzacza to dość proste zajęcia. Moja kobieta - wyobraz sobie, na tarze prania nie robi.

Same to robią. Pralka magicznie zbiera, wsysa i wypluwa pranie, już suche i uprasowane, prosto do szaf. Zmywarka też się sama obsługuje. Odkurzacz to supernowoczesny model, który dociera wszędzie sam, nie trzeba go dotykać, łącznie z czyszczeniem, a zebrany brud dezintegruje na poziomie atomowym. A podłoga, łazienka, okna myją się za pomocą nanotechnologii. Ach, no i ta słynna współpraca lodówki i kuchenki, tworzących posiłki z samokupujących się produktów spożywczych. Oczywiście korzystając z telepatii i pamięci przepływu ruchu, żeby były na czas.

Zarąbiste życie ma ta twoja partnerka. Leży i pachnie, duch święty na spółę z zaawansowaną techniką za nią prowadzi dom. Tak to ja też bym mogła. Powiedz mi tylko - jak znaleźliście portal do powieści sci-fi?

>Wciska? Wiesz na siłe nic żadnej kobiecie nie wciskałem. Swojej żonie też nie. To ona chciała mieć dzieci nie ja.

Czyli albo żyjemy samotnie i bezdzietnie, nawet jeśli dzieci chcemy, bo inaczej będziemy zmuszeni do wybierania, rezygnowania, odmawiania sobie. So cool.

>A żeby rozwiązać ów skomplikowany problem dwóch etatów (dom i praca) wystarczy wynająć opiekunkę do dziecka i pomoc domową jak robią to feministki

Muszę się dowiedzieć, w którym ty wymiarze żyjesz. To musi być fascynujące miejsce...

A teraz spadam z forum, bo muszę się na chwilę położyć - jutro mam parę rzeczy do załatwienia, a dosłownie z kwadrans temu skończyłam sprzątać, odkurzać, myć balkon i rozwieszać pranie. A tu jeszcze jedno leci, więc zanim się skończy, skorzystam, bo mi nogi za chwilę odpadną. Od rana jestem na nogach, taka "wolna sobota", widzisz. A ja nawet dzieci nie mam.

Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
05-05-2012 23:14 
 Ocena 3 na 5
perun (8610 punktów)

>Walczyłam, na co dostałam odpowiedź, że tak już w firmie jest, bo kobiety zwykle wolniej robią dane. Jak przywaliłam drzwiami, to się zmieniły w obrotowe. I co z tego? Dla mnie to była praca na przeczekanie do następnej, już ustalonej. Co ma zrobić ktoś, dla kogo to jedyne utrzymanie?
Przeczekać

>I wyraźnie jest jej z tym fajnie. Co by było, gdyby powiedziała, że tylko dziecko i dom jej się znudziły, musicie się podzielić obowiązkami, bo ona właśnie przyjęła ośmiogodzinny dzień pracy?
Nic. Jeśli potrafi zarobić tyle aby utrzymać dom to jak pisałem chętnie zostanę w tym domu i zajmę się córką. Do pracy za 1500 zeta nie zamierzam chodzić. Nie chciałoby mi się rano wstawać. A tyle można zarobić na miejscu w Zwoleniu. Jak potrafi zarobić tyle co ja.. nie ma problema.

>I jeszcze długo zwolnień na dziecko nie będzie? Lepiej - miałeś jakiś wypadek i trzeba zacząć pracować we dwójkę? Robi się wesoło.
Mam ubezpieczenie.. nawet dwa od wypadków. Dwa, mam dwie babcie jedną o 500 metrów.
Nikt nie mówił przed narodzeniem że życie będzie łatwe.

>Acha. Ty masz naturalne zdolności, twoja siostra ma jakieś "parcie". Ciekawostka.
A brak lęku wysokości to naturalne jest czy tego trzeba się uczyć? Ma to parcie moja siora. Pracując razem z facetami na akord - czyli płaca od wykonanej pracy, przeważnie zarabiała więcej niż faceci lenie. Widać bardziej jej zależało. I żadnych przywilejów. Wiem bo to firma szwagra.( i ten wredzielec płacił więcej kobiecie, a nie mnie) I też miała zdolności naturalne.. brak lęku, dlatego mogła wisieć na linkach na kominie Elektrowni Kozienice np.

>Przy obecnym podejściu przyniesie 8. Bo szef będzie się bał, że ma jajniki i może ich użyć. Ups...
Zawsze może zatrudnić się w firmie prowadzonej przez kobietę. Czy może kobietom też ktos zabrania otworzyć firmę?

>A podłoga, łazienka, okna myją się za pomocą nanotechnologii. Ach, no i ta słynna współpraca lodówki i kuchenki, tworzących posiłki z samokupujących się produktów spożywczych. Oczywiście korzystając z telepatii i pamięci przepływu ruchu, żeby były na czas.
Wyobraż sobie, że sam sobie prasuje. Jak potrzebuje sam upiorę, umyje co trzeba i nawet okna umyje jako, że mam w tym niezłą wprawę. Kiedyś za mycie okien dobrze mi płacili. Odkąd skończyłem 17 lat nie mieszkam z mamusią i od tego czasu nikt nigdy na mnie nie pracował. I całkiem dobrze mi się żyję. Choć muszę kombinować jak nie dać się okraść. Żony nie traktuje jak służącej ..może dlatego, ze się nie daje..

>Powiedz mi tylko - jak znaleźliście portal do powieści sci-fi?
Coś w tym stylu. Mamusia, znaczy teściowa zrobi zakupy, zaprowadzi dziecko do szkoły, przyprowadzi, obiadek ugotuje - 500 metrów mieszka dalej to żaden problem. Może nie rozrzuca się kasą żona, ale jak na razie dzięki bogom (znaczy mnie) nie brakuje jej na waciki. Ja tam nie narzekam. Myślę, że jeśli ona by narzekała to by ze mną nie siedziała. Przecież na łańcuchu jej nie trzymam.


>Czyli albo żyjemy samotnie i bezdzietnie, nawet jeśli dzieci chcemy, bo inaczej będziemy zmuszeni do wybierania, rezygnowania, odmawiania sobie. So cool.
Nie jestem samotny i bezdzietny. Takie życie.. trzeba wybierać lub rezygnować, odmawiać sobie, a czasami innym, ryzykować. Zmuszeni do wybierania? To zło? Lepiej jak wybierają za nas , nie? W raju będziesz szczęśliwa, nie będziesz musiała wybierać, rezygnować, odmawiać sobie. Tu na razie jest Ziemia.

>Muszę się dowiedzieć, w którym ty wymiarze żyjesz. To musi być fascynujące miejsce...
Faktycznie. Nie mam powodu do większych narzekań.

>A teraz spadam z forum, bo muszę się na chwilę położyć - jutro mam parę rzeczy do załatwienia, a dosłownie z kwadrans temu skończyłam sprzątać, odkurzać, myć balkon i rozwieszać pranie.
Łooł to tak jak ja. Posprzątałem chatę, odkurzyłem, przyniosłem obiadek od babci, nakarmiłem dziecko. Żonie- gdy przyszła z pracy, zrobiłem herbatę, pościeliłem łóżeczko i właśnie śpi bidulka bo się zmęczyła. Aaa, przez ten czas jeszcze zdążyłem napisać sporo bzdur na forum. Za to jutro jedziemy na wycieczkę to będzie spokój tu ode mnie

>A tu jeszcze jedno leci, więc zanim się skończy, skorzystam, bo mi nogi za chwilę odpadną. Od rana jestem na nogach, taka "wolna sobota", widzisz. A ja nawet dzieci nie mam.
To do kogo masz pretensje? Do siebie, ze tyle ciuchów brudzisz?

PS
>A teraz spadam z forum, bo muszę się na chwilę położyć - jutro mam parę rzeczy do załatwienia, a dosłownie z kwadrans temu skończyłam sprzątać, odkurzać, myć balkon i rozwieszać pranie. A tu jeszcze jedno leci, więc zanim się skończy, skorzystam, bo mi nogi za chwilę odpadną. Od rana jestem na nogach, taka "wolna sobota", widzisz. A ja nawet dzieci nie mam.
Jak czytam takie teksty to mi się śmiać chce. Pewnie dlatego, że wychowałem się na wsi gdzie mieszkałem 14 lat w jednej izbie, a jedyną techniką była pralka frania i telewizor marki Beryl. Wspominając matkę, która w owej izbie wychowała 7 ro dzieciaków ( dwoje urodziła już w cywilizacji). Gdzie musiała uprać, uprasować, wykąpać, nakarmić przypilnować nauki i wysyłając do szkoły to cale stado. Jednocześnie sama musiała się uczyć bo pracowała jako nauczycielka. Mając dodatkowo na utrzymaniu ojca, który rzeczywiście zachowywał się jak maczo - oprócz gotowania w domu raczej nic nie robił.
Chyba jej jakiś pomnik postawię czy co..
Dzisiaj to jakieś te ludzie delikatne takie, wszystko chciałyby za darmo. Męczą ich automatyczne pralki, zmywarki, i odkurzacze woda w kranie a nie studni (nawet jest gorąca w kranie- normalnie cudo )kuchenki indukcyjne, mikrofale i inne cuda techniki o jakich 30 lat temu normalny człowiek nie słyszał. Koniec świata jak mawiał Popiołek.

Miłego odpoczynku i nie brudż tak ubrań.. po co sie męczyć przy praniu potem


Ci, którzy zrzekają się nieodłącznej człowiekowi wolności, w celu uzyskania krótkotrwałej odrobiny bezpieczeństwa, ani na jedno, ani na drugie nie zasługują - George Washington
06-05-2012 06:21 
 Ocena 3 na 3
Elka I Ponura (7473 punktów)
>Przeczekać

Jasne. Zawsze można też usiąść i zapłakać. Też wyjście. Szkoda, że nic nie daje. Ktoś tu zdaje się mówił coś o walczeniu o swoje...?

>Nic. Jeśli potrafi zarobić tyle aby utrzymać dom to jak pisałem chętnie zostanę w tym domu i zajmę się córką. Do pracy za 1500 zeta nie zamierzam chodzić. Nie chciałoby mi się rano wstawać. A tyle można zarobić na miejscu w Zwoleniu. Jak potrafi zarobić tyle co ja.. nie ma problema.

Znajomy ma firmę w Zwoleniu. Muszę się dopytać o lokalne warunki, może tam się trzeba przeprowadzić, skoro 1,5 tysiąca to taka bida na kółkach.

>Mam ubezpieczenie.. nawet dwa od wypadków. Dwa, mam dwie babcie jedną o 500 metrów.
>Nikt nie mówił przed narodzeniem że życie będzie łatwe.

Zdajesz sobie sprawę, że masz w miarę idealne warunki? I piejesz z tego swojego płota, że nie rozumiesz narzekań o problemy na dole? Nie wszyscy tak mają. Nie wszystkie kobiety siedzą w domu i sobie dopracowują. Nie wszystkie dobrze się czują w roli, w jaką się je wciska. Zaraz, ktoś tu mówił o walczeniu o swoje... Hm...

>I też miała zdolności naturalne.. brak lęku, dlatego mogła wisieć na linkach na kominie Elektrowni Kozienice np.

Czyli jednak. Nie wymuszone, a naturalne. No popacz. I u rodziny pracuje, zarabiając tę ciężką kasę, mówisz? Z postu na post robi się coraz ciekawiej.

>Zawsze może zatrudnić się w firmie prowadzonej przez kobietę. Czy może kobietom też ktos zabrania otworzyć firmę?

Nikt nie zabrania. Chodzi o to, żeby nie utrudniał. Albo nie nawijał na uszy makaronu o "naturalnej roli kobiety i jej przyrodzonej roli, cudzie macierzyństwa, świetlanej roli w narodzie", żeby zaraz po przecinku mówić, że owszem, ale to jest też jej największa wada i będzie przez to mieć zawsze gorzej. I zaczynać kolejny akapit jękiem, jak te wredne suki, te biznesłomeny, chamki jedne, nie chcą się rozmnażać! System emerytalny nam niszczą! Z kraju uciekają, brak patriotyzmu over 9000!

>Wyobraż sobie, że sam sobie prasuje. Jak potrzebuje sam upiorę, umyje co trzeba i nawet okna umyje jako, że mam w tym niezłą wprawę. Kiedyś za mycie okien dobrze mi płacili. Odkąd skończyłem 17 lat nie mieszkam z mamusią i od tego czasu nikt nigdy na mnie nie pracował. I całkiem dobrze mi się żyję. Choć muszę kombinować jak nie dać się okraść. Żony nie traktuje jak służącej ..może dlatego, ze się nie daje..

Pochwal się jeszcze. Cud jakiś. Tyle cię w domu nie ma, żona się nim zajmuje, ale jednak ty go trzymasz na barkach. Zarabiając dziesiątki tysięcy miesięcznie. Pozwól, że zawołam Spock'a, żeby wykonał swoje słynne "Fascinating.".

>Coś w tym stylu.

Odpuszczę sobie głębszy komentarz, bo przyjdą i mnie zlinczują za propagowanie.

>Nie jestem samotny i bezdzietny. Takie życie.. trzeba wybierać lub rezygnować, odmawiać sobie, a czasami innym, ryzykować. Zmuszeni do wybierania? To zło?

Ty, z klasycznym zamkniętym modelem bliskiej, małej społeczności, masz dobrze. Więc zakładasz, że wszyscy mają dobrze, nic nie trzeba poprawiać, przestańcie szczekać. Ja lubię podejście poczucia własnej wartości i doceniania własnej sytuacji, ale bądź łaskaw nie siedzieć w swoim miękkim, małym kątku zatykając uszy i śpiewając "Lalalalala, nie słyszę was, moja kobieta jest szczęśliwa, tych problemów nie ma!".

>Faktycznie. Nie mam powodu do większych narzekań.

I nikt, nigdzie, w ogóle nie ma prawa narzekać. I domagać się rozwiązań, które tobie i tak wiszą i powiewają, nic ci nie zmienią. Ani nikomu tobie bliskiemu. Więc te rozwiązania są zbędne. Spock? Gdzie jesteś, leniu, już poszedłeś? Bo ktoś tu mówił o walczeniu o swoje...

>Łooł to tak jak ja. Posprzątałem chatę, odkurzyłem, przyniosłem obiadek od babci, nakarmiłem dziecko. Żonie- gdy przyszła z pracy, zrobiłem herbatę, pościeliłem łóżeczko i właśnie śpi bidulka bo się zmęczyła. Aaa, przez ten czas jeszcze zdążyłem napisać sporo bzdur na forum. Za to jutro jedziemy na wycieczkę to będzie spokój tu ode mnie

Ta opowieść jest śliczna. Tak śliczna, że aż przysłowiowa. Wręcz anegdotyczna.

>To do kogo masz pretensje? Do siebie, ze tyle ciuchów brudzisz?

Głównie to mam pretensje do swojego organizmu, bo jest do niczego. I może trochę do losu, że do kompletu przywalił mi życie cięższe, niż przeciętna, w którym nikt mi za bardzo nie ma jak pomóc. Oprócz systemu, a ten - jak już wiem od ciebie - jest już idealny, szczególnie dla rozpieszczanych przez życie, więc nie mam co pyszczyć. Normalnie muszę usiąść i spokojnie znaleźć mój odeśmiany tyłek.

>Jak czytam takie teksty to mi się śmiać chce.

Hm. Jasne. "Kiedyś było ciężej, jak cię zgwałcili, to nawet nie miałaś prawa pyskiem zakłapać, to się ciesz, że teraz takiemu pół roku dadzą. Zaraz po tym, jak cię psychicznie wykończą, ale coś ty teraz taka delikatna. Było nie chodzić z dekoltem!". "Za moich czasów, to i do szkoły, i ze szkoły miałem pod górkę! I zawsze w śnieżycy!". "Kiedyś, to nie było takich leków i się cierpiało, czego marudzisz, że mają leki uboczne!" Gdyby wszyscy ludzie od zawsze myśleli tak, jak ty, to rodzaj ludzki nadal by się zastanawiał nad obróbką krzemienia, zamiast zastanawiać się nad podróżami międzyplanetarnymi i lekiem na raka. No, ale twoi mentalni antenaci siedzieliby pod swoim drzewkiem i zachwalali niedopieczone mięso jako najlepszy posiłek, jaki kiedykolwiek powstał.

Moja babcia mieszkała w leśniczówce i musiała przez osiem lat samotnie zajmować się dziećmi i lokalną publicznością, ostracyzującą ją za męża siedzącego w więzieniu za AK. Dała sobie radę, co sobie miała nie dać. Dała sobie radę z rabującą okolicę Armią Czerwoną, to i z rąbaniem drewna i rolą w pojedynkę dała radę. Różnica jest taka, że nie siedzi teraz i nie mówi, że trzeba się zamknąć i być zadowolonym z wszystkich przyziemnych udogodnień, tylko robić coraz lepiej, nie tylko w kwestii ułatwień w kuchni. I wiesz co? Bardziej wierzę jej, niż tobie.

Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
06-05-2012 10:51 
 Ocena 3 na 5
perun (8610 punktów)

>Jasne. Zawsze można też usiąść i zapłakać. Też wyjście. Szkoda, że nic nie daje. Ktoś tu zdaje się mówił coś o walczeniu o swoje...?
Mówił. Mówiłaś o czekaniu na inną pracę. Poza tym jak pisałem zawsze możesz pracować tyle co inni. Głupotą jest w tym wypadku pracować więcej za mniejszą kasę.


>Znajomy ma firmę w Zwoleniu. Muszę się dopytać o lokalne warunki, może tam się trzeba przeprowadzić, skoro 1,5 tysiąca to taka bida na kółkach.
A to nie jest bida?

>Zdajesz sobie sprawę, że masz w miarę idealne warunki?
Zdaje sobie sprawę, że sam sobie te ''idealne'' warunki wytworzyłem. Żadnym socjalem, żadną pomocą tylko pracą od 15 r życia. Uczyłem się i pracowałem. Z nieba nic mi nie spadło.

>Nie wszystkie kobiety siedzą w domu i sobie dopracowują. Nie wszystkie dobrze się czują w roli, w jaką się je wciska. Zaraz, ktoś tu mówił o walczeniu o swoje... Hm...
W ogóle na tym świecie to mało kto dobrze się czuje. Takie mam wrażenie.

>Czyli jednak. Nie wymuszone, a naturalne. No popacz. I u rodziny pracuje, zarabiając tę ciężką kasę, mówisz? Z postu na post robi się coraz ciekawiej.
A szwagier to rodzina ? Od kiedy? Poza tym co w tym złego? Sam na nia zapracował najpierw pracując u kogoś. I nic nikomu za darmo nie daje. W końcu robiłby to ze swojej kasy. Czyli zwyczajnie on musiałby zarobić mniej. No ale wg sporej części ludzi tutaj wredny kapitalista kasę zrywa z wierzby.


>Nikt nie zabrania. Chodzi o to, żeby nie utrudniał.
Noo pisze już tutaj całe wieki,żeby ludzie ludziom nie utrudniali życia. w interesach też. To nie jesteś za tym aby urzędnik regulował Twoje umowy w pracy? Raczej wątpię.


>Albo nie nawijał na uszy makaronu o "naturalnej roli kobiety i jej przyrodzonej roli, cudzie macierzyństwa, świetlanej roli w narodzie", żeby zaraz po przecinku mówić, że owszem, ale to jest też jej największa wada i będzie przez to mieć zawsze gorzej.
Pisze tutaj o indywidualiżmie. O tym, że każdego człowieka ( a kobieta to człowiek nie?)należy traktować indywidualnie. Jedna kobieta spełnia się w roli matki inna nie. Mnie to ani ziębi ani grzeje. Niech każdy sam o sobie decyduje. Jesteś za? Śmiem wątpić. Raczej chcesz aby inni ułatwiali Ci życie kosztem innych. Jeśli się mylę to .. sie mylę.

>I zaczynać kolejny akapit jękiem, jak te wredne suki, te biznesłomeny, chamki jedne, nie chcą się rozmnażać! System emerytalny nam niszczą! Z kraju uciekają, brak patriotyzmu over 9000!
A co mnie to obchodzi czy ktos się rozmnaża? Mniej więcej tyle mnie to obchodzi co system emerytalny który chce abym pracował na innych. Nie ma głupich. Jak dla mnie raj będzie wtedy gdy ten system zbankrutuje.

>Pochwal się jeszcze. Cud jakiś.
Czym niby mam się chwalić? Nie zarabiam dziesiątków tysięcy. A zajmowanie się domem i 8 letnia córką przez moją żonę to żaden heroizm. To takie ciężkie zajęcie? Jakoś nie zauważyłem siedząc w domu 3 dzień i zajmując się nim.

>Ty, z klasycznym zamkniętym modelem bliskiej, małej społeczności, masz dobrze.
Przez sporą część życia miałem żle. I co z tego?

>Więc zakładasz, że wszyscy mają dobrze, nic nie trzeba poprawiać, przestańcie szczekać.
Nie zakładam, że wszyscy mają dobrze. Zakładam, że ci co mają żle powinni sami zadbać o swój los i go poprawić.
Bo wiesz.. ja nie zamierzam poprawiać innym losu.

Ja lubię podejście poczucia własnej wartości i doceniania własnej sytuacji, ale bądź łaskaw nie siedzieć w swoim miękkim, małym kątku zatykając uszy i śpiewając "Lalalalala, nie słyszę was, moja kobieta jest szczęśliwa, tych problemów nie ma!".
Tych nie ma, ale ma inne. Każdy ma jakieś problemy bo tu ziemia jest nie raj.


>I nikt, nigdzie, w ogóle nie ma prawa narzekać.
Narzekaj. Tylko nie wiem czy narzekanie w czymś Ci pomoże. Może psychicznie..

>I domagać się rozwiązań, które tobie i tak wiszą i powiewają, nic ci nie zmienią.
Eee tam, przecież też domagam się rozwiązań tego niezbyt inteligentnego systemu w tym kraju.

>Ta opowieść jest śliczna. Tak śliczna, że aż przysłowiowa. Wręcz anegdotyczna.
No popatrz. Nie każdy facet zawsze to świnia.

>Głównie to mam pretensje do swojego organizmu, bo jest do niczego. I może trochę do losu, że do kompletu przywalił mi życie cięższe, niż przeciętna, w którym nikt mi za bardzo nie ma jak pomóc.
No to lipa, Może musisz sama sobie pomóc..

>Oprócz systemu, a ten - jak już wiem od ciebie - jest już idealny, szczególnie dla rozpieszczanych przez życie, więc nie mam co pyszczyć. Normalnie muszę usiąść i spokojnie znaleźć mój odeśmiany tyłek.
Nie, ten system nie jest idealny i dlatego pisze o tym, ze trzeba go obalić.
Jak ja jestem rozpieszczony przez życie..oby wszyscy w takim razie byli tak rozpieszczani.

>Różnica jest taka, że nie siedzi teraz i nie mówi, że trzeba się zamknąć i być zadowolonym z wszystkich przyziemnych udogodnień, tylko robić coraz lepiej, nie tylko w kwestii ułatwień w kuchni. I wiesz co? Bardziej wierzę jej, niż tobie.

A czy ja mówię że trzeba się zamykać.? Jedni piszą o tym jaka to przemoc dzieje się mężczyznom, inni piszą o tym jaka to przemoc dzieje się kobietom, jeszcze inni piszą o gejach, następni o przemocy wobec staruszków, itd itp. Zwyczajnie zaczyna mnie to denerwować. Każdy w tym dziwnym systemie czuje się pokrzywdzony, nikt nie liczy na siebie tylko patrzy się jakby tu przepisami poprawić sobie życie kosztem innych.
Każdy czegoś chce, wyciąga rękę i krzyczy '' daj mi'' to nie jest normalne, to jest chore.Im dłużej to będzie trwało tym więcej będzie pokrzywdzonych. Inaczej nie może być. Toż dając przywilej jednej grupie automatycznie krzywdzi się inne grupy.Ale ..mnie to lotto. Jakoś nie potrafię wykrzesać w sobie empatii do tych przegryzających sobie gardło stad. Mam nadzieje że w miarę szybko się wykończą.
A teraz spadam. Miłego dnia.

Ci, którzy zrzekają się nieodłącznej człowiekowi wolności, w celu uzyskania krótkotrwałej odrobiny bezpieczeństwa, ani na jedno, ani na drugie nie zasługują - George Washington
10-05-2012 18:42 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
Abstrahując zupełnie od różnic w płacy... nie można ingerować odgórnie w życie różnych ludzi. Ludzie umawiają się między sobą na różne rzeczy - tak jak facio w sklepie z klientem, tak?

I w jednym sklepie "szynka z puchatka" będzie kosztowała 12 zł za kilogram, a w innym 37 zł za kilogram. I jakiś debil pewnie kupi to za 37 złotych.

To jest tylko i wyłącznie sprawa między tymi ludźmi. Nikt nikogo nie zmusza do kupowania tej szynki, ani w tym sklepie, ani w żadnym innym.

Tak samo z pracą. Umowa między dwojgiem ludzi. Jak ja się umawiam na jakąś kwotę i na jakąś robotę, to robię to tak, żeby mi pasowało. I zasadniczo mam gdzieś czy ktoś tam się leni, czy się nie leni, albo że się bardziej męczy, czy to zrobi szybciej czy wolniej. Ja robię swoje, dostaję tyle ile chciałem, a resztą przejmować się nie mam zamiaru. Za krótkie jest życie, żeby się tym przejmować.

Najgorszą rzeczą jest jednak wpierniczanie się z butami do czyjegoś związku.

NIC MNIE NIE OBCHODZI i nigdy obchodziło nie będzie jak moi sąsiedzi sobie zorganizowali życie i jak podzielili się obowiązkami. Ważne jest dla mnie jak ja sobie zorganizowałem życie z moją kobietą i czy mi to pasuje - a dla niej ważne jest czy jej to pasuje. Tak więc ona pierze, karmi kota, rybkami zajmuje się sama, bo to są jej rybki. A ja wykonuję wszelkie prace obrzydliwe... ostatnio moja kobieta postanowiła pójść na skróty z kocim żwirkiem i zapchała nim kibel. No więc ja ten kibel czyściłem - rękawica na dłoń i wymiatanie.

I to też nie jest tak, że mamy podpisaną umowę. Ja robię to, co ja robię, a ona robi to, co ona robi. Mamy podział "sprzątania", który naturalnie się wytworzył, bez żadnych awantur i pierniczenia.

Bardzo by mi przeszkadzało, gdyby ktoś mi się pakował z buciorami do mieszkania i mojej kobiecie kazał prasować, albo mi kazał prasować, jak myśmy byliśmy zdecydowaliśmy, że prasowanie nas nie intererere.

I też nie jest to tak - jak patrzę na znajomych - że kobieta się dzieckiem zajmuje, bo to facet często zasuwa na spacerki. Kwestia umowy między dwojgiem ludzi, wypadkowa ich zainteresowań i zdolności. I nic społeczeństwu do tej umowy. Jak mój kumpel potrafi lepiej uspokajać dzieciaka, podczas gdy jego baba zaczyna pochlipywać jak dziecko płacza... no to on to dziecko uspokaja. A że mlecznych cycków nie ma, a ona ma, toteż ona to dziecko karmi.

Jeśli zaś ktoś jest idiotą i się najpierw głupio umawia, a potem nie ma się już jak wycofać z tej umowy... no kurczę! Czyja to jest wina i kto powinien się tym interesować?!

Ja myślę, że zainteresowany... bo mnie, jak mówię, zupełnie nie interesuje ile moi znajomi zarabiają i czy nie zarabiają mniej, niż ich znajomi; albo kto u nich pierze skarpety i jak często, tudzież kto wychodzi na spacer z psem. A już zupełnie mnie nie rusza to, że ktoś ma za dużo ubrań, albo bardziej się poci... żeby było sprawiedliwie ci co się mniej pocą powinni mieć ubrania polewane potem, żeby je musieć prać tak często, jak ci co się poca bardziej!
10-05-2012 22:14 
 Ocena 3 na 3
Elka I Ponura (7473 punktów)
>Abstrahując zupełnie od różnic w płacy... nie można ingerować odgórnie w życie różnych ludzi. Ludzie umawiają się między sobą na różne rzeczy - tak jak facio w sklepie z klientem, tak?
[..]
>Tak samo z pracą. Umowa między dwojgiem ludzi. Jak ja się umawiam na jakąś kwotę i na jakąś robotę, to robię to tak, żeby mi pasowało. I zasadniczo mam gdzieś czy ktoś tam się leni, czy się nie leni, albo że się bardziej męczy, czy to zrobi szybciej czy wolniej. Ja robię swoje, dostaję tyle ile chciałem, a resztą przejmować się nie mam zamiaru. Za krótkie jest życie, żeby się tym przejmować.

I to wszystko jest piękne i śliczne, i pachnie świeżo rozkwitłym bzem. Do momentu, kiedy nie dostajesz uczciwie za swoją wykonaną robotę, bo ci między nogami dynda albo nie dynda. Rozumiesz? I tylko o to chodzi. Bo kiedyś zdarzy się jakaś mniej opanowana niż ja i jak usłyszy "No, ma pani mniejszą płacę, bo zwykle tak płacimy kobietom" mimo iż pracowała lepiej niż większość zespołu, to zatłucze. Zszywaczem.

Plus, oczywiście, albo chcemy mieć niebojące się zachodzenia w ciążę efektywne pracownice i organizujemy im pomoc w efektywności, albo mamy nieefektywne plus niezachodzące. I możemy dalej smarkać z nieszczęścia po kątach, że nam demografia leży i robi pod siebie. Nie ma darmowych obiadów, te sprawy.

>Najgorszą rzeczą jest jednak wpierniczanie się z butami do czyjegoś związku.
>NIC MNIE NIE OBCHODZI i nigdy obchodziło nie będzie jak moi sąsiedzi sobie zorganizowali życie i jak podzielili się obowiązkami. Ważne jest dla mnie jak ja sobie zorganizowałem życie z moją kobietą i czy mi to pasuje - a dla niej ważne jest czy jej to pasuje. [..]
>I to też nie jest tak, że mamy podpisaną umowę. Ja robię to, co ja robię, a ona robi to, co ona robi. Mamy podział "sprzątania", który naturalnie się wytworzył, bez żadnych awantur i pierniczenia.

I to jest śliczne, bardzo mi się podoba i dać im wódki (jeśli lubią). Szkoda, że część ludzi żyje w przekonaniu, że mężczyzna powinien oglądać dzieci czyste, nakarmione, ubrane, nauczone i przez 20 minut dziennie, bo tyle wystarczy. Oczywiście, może potem wynieść śmieci, a w weekend odkurzyć, tak ogólne, w salonie, bo goście (których zaprosił) przychodzą i kobieta siedzi w kuchni od 7:00 rano, żeby było kolacja dekady, bo inaczej wstyd. Nieistotne, że oboje pracują podobnie, chociaż ona oczywiście prowadzi dom i zajmuje się dziećmi.

Nie mówię, żeby im z miejsca do domu wysyłać Szwadron Korekcyjny, ale może jakaś ładna kampania? Może w pracy promować "urlop rodzicielski" zamiast tylko "macierzyńskiego"? Może jakiś plakacik, jakaś ulotka, czy cuś? Nic inwazyjnego, obowiązkowego. Opcje, opcje. Dzięki temu zainteresowani skorzystają, niezainteresowani nie będą musieli, a niezdecydowani się doinformują i może coś wymyślą.

Jeśli moi rodzice przez lata tak potrafili i potrafią, ustalają sobie tak, żeby każdy był zaangażowany, ale nie przeciążony, to najwyraźniej się da. Bo oni ani tacy nowocześni ani rewolucyjni nie są Po prostu uważają, że oboje są ludźmi, więc obojgu się należy i oboje obowiązuje to samo.

Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
10-05-2012 22:28 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>I to wszystko jest piękne i śliczne, i pachnie świeżo rozkwitłym bzem. Do momentu, kiedy nie dostajesz uczciwie za swoją wykonaną robotę, bo ci między nogami dynda albo nie dynda. Rozumiesz?

Prawdę mówiąc nie rozumiem. Bo ja się umawiam PRZED przyjęciem zlecenia na taką a taką kwotę. I taka a taka kwota mi pasuje. Ktoś inny może bierze więcej, ktoś inny mniej - dla mnie nie ma to znaczenia póki ja jestem szczęśliwy.

>I to jest śliczne, bardzo mi się podoba i dać im wódki (jeśli lubią). Szkoda, że część ludzi żyje w przekonaniu, że mężczyzna powinien oglądać dzieci czyste, nakarmione, ubrane, nauczone i przez 20 minut dziennie, bo tyle wystarczy.

Ja się tylko pytam gdzie miała oczy ta baba, co brała sobie takiego faceta na ojca swoich dzieci?

>Oczywiście, może potem wynieść śmieci, a w weekend odkurzyć, tak ogólne, w salonie, bo goście (których zaprosił) przychodzą i kobieta siedzi w kuchni od 7:00 rano, żeby było kolacja dekady, bo inaczej wstyd. Nieistotne, że oboje pracują podobnie, chociaż ona oczywiście prowadzi dom i zajmuje się dziećmi.

Nikt jej nie kazał. Sama wybrała sobie faceta, który nie sprząta, nie gotuje i nie zajmuje się dziećmi.

>Nie mówię, żeby im z miejsca do domu wysyłać Szwadron Korekcyjny, ale może jakaś ładna kampania?

Kampania na rzecz myślenia zanim coś się zrobi głupiego? Cholera, są baby, którym pasuje jak facet rozwala się atawistycznie na kanapie, a one mogą mu gotować, niańczyć bachory, przynosić kapcie i od czasu do czasu przywali jej w pysk. A jak ktoś tego modelu nie preferuje, to po jaką cholerę wiąże się z takim facetem? Hm? I dlaczego to jest problem społeczeństwa?

>Po prostu uważają, że oboje są ludźmi, więc obojgu się należy i oboje obowiązuje to samo.

Ale tak nie jest. Nikomu się nic nie należy, chodzi o to ile kto zdoła sobie dla siebie wyrwać. Takim, czy innym sposobem. Zależnym od wiedzy/umiejętności/wychowania i czego tam jeszcze.
11-05-2012 00:07 
 Ocena 1 na 1
Elka I Ponura (7473 punktów)
>Prawdę mówiąc nie rozumiem. Bo ja się umawiam PRZED przyjęciem zlecenia na taką a taką kwotę. I taka a taka kwota mi pasuje. Ktoś inny może bierze więcej, ktoś inny mniej - dla mnie nie ma to znaczenia póki ja jestem szczęśliwy.

Jak by tak było, że każda umowa jest ma z góry określoną kwotę na wierzchu albo każdy był taki ustawiony, że może sobie w pracach przebierać... ech.

>Ja się tylko pytam gdzie miała oczy ta baba, co brała sobie takiego faceta na ojca swoich dzieci?

Generalnie rzecz biorąc - w chmurze endorfin. A potem jest codzienne życie i zwrót w standard. I ten standard właśnie, wicie-rozumicie...

>Kampania na rzecz myślenia zanim coś się zrobi głupiego? Cholera, są baby, którym pasuje jak facet rozwala się atawistycznie na kanapie, a one mogą mu gotować, niańczyć bachory, przynosić kapcie i od czasu do czasu przywali jej w pysk. A jak ktoś tego modelu nie preferuje, to po jaką cholerę wiąże się z takim facetem? Hm? I dlaczego to jest problem społeczeństwa?

Naprawdę tak ci przeszkodzi, jeśli zacznie się w firmach promować urlopy wśród ojców, albo w telewizji promować równowagę w związkach? Co ci to zmieni w domu?

>Ale tak nie jest. Nikomu się nic nie należy, chodzi o to ile kto zdoła sobie dla siebie wyrwać. Takim, czy innym sposobem. Zależnym od wiedzy/umiejętności/wychowania i czego tam jeszcze.

No to ja widocznie żyję w jakiejś dziwnej rodzinie. Jasne, jak Pan Ojciec jest teraz na wyprawie handlowo-łupieżczej w innym kraju, to nikt od niego nie oczekuje, że nadgoni z obowiązkami domowymi jak wróci, ale jeśli akurat jeździ po mieście, to normalne, że parę rzeczy na nim załatwi, zamiast się wykręcić, że Pani Matka wychodzi z pracy o 17 i zdąży, bo jemu się nie chce. Ja wożę wszystkim dokumenty i pocztę razem z moimi obowiązkami, bo poruszam się rowerem i jestem bardziej mobilna w ciągu dnia, chociaż już dawno nie mieszkam z rodziną. Nie marudzę, że sobie sami załatwią. Jak mi się w weekend nie chce ruszać, to jedziemy na zakupy razem, zamiast się męczyć. I rodzice siadają na kawę i gazetki, a ja latam po półkach i robię całe zakupy. Mam za to transport leniwy.
Jak Pani Matka ma wolniej, to robi obiad. Jak nie - Pan Ojciec. Albo Brat. Albo przyjeżdżają do mnie, bo akurat chcą coś bardziej wymyślnego i zamawiają wcześniej. Normalnie. Jak akurat czasem robimy razem to też się dzielimy obowiązkami - nie bo każdy jest w czymś dobry, ale czekanie zanim jedna osoba by to wszystko obrobiła, bo reszta akurat wolałaby posiedzieć, doprowadziłoby resztę do szoku hipoglikemicznego. No i po co?

Trochę równowagi jeszcze nikomu nie zaszkodziło. Nie wierzę, że promowanie takiego podejścia może być dla kogokolwiek szkodliwe w ogóle.


Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
11-05-2012 00:24 
 Ocena 1 na 1
niewiarygodny (524 punktów)
Cytat:
>Trochę równowagi jeszcze nikomu nie zaszkodziło. Nie wierzę, że promowanie takiego podejścia może być dla kogokolwiek szkodliwe w ogóle.


Każdy ma wolny wybór w wyborze partnera, można znaleźć sobie takiego który chce robić wszystko po równo albo uznaje klarowny podział obowiązków, oba modele są dobre, jeżeli podobają się obojgu partnerom, proste więc co to promować? To tak jakby promować zasadę, że w łóżku każdy jest na górze po równo. Pewnie zdarzają się i pary, którym jest dobrze na stałe jednemu na dole a drugiemu na górze.

Zastanawiam się dlaczego kobiety nie czują się docenione tym, że mają pracować do 67 roku życia, przecież będą traktowane tak samo jak mężczyźni?
11-05-2012 06:13 
 Ocena 3 na 3
Elka I Ponura (7473 punktów)
>Każdy ma wolny wybór w wyborze partnera, można znaleźć sobie takiego który chce robić wszystko po równo albo uznaje klarowny podział obowiązków, oba modele są dobre, jeżeli podobają się obojgu partnerom, proste więc co to promować? To tak jakby promować zasadę, że w łóżku każdy jest na górze po równo. Pewnie zdarzają się i pary, którym jest dobrze na stałe jednemu na dole a drugiemu na górze.

Tak sobie myślę, że to zabrzmi strasznie, ale prawda jest taka, że mnóstwo kobiet ma tak wbity gwoździami w łeb imperatyw partnera, związku i dzieci, że w pewnym momencie życia obniża sobie poprzeczkę i zaczyna się godzić na więcej, niż sobie wcześniej obiecywały. Jeśli do tego dochodzi jakaś rodzina wzruszająca ramionami i mówiąca "to normalne", to wiadomo, że nic się nie zmienia. Mam takie znajome. Takie są silne i niezależne na studiach i przy początkach pracy, a później wychodzą raz w miesiącu na kawę i na pytanie, dlaczego dają się tak wbijać w kierat mówią "Wiesz, jak jest... żyjemy w Polsce, taka jest norma, inaczej robisz sobie etykietkę suki". Kiedyś myślałam, że to tylko taka - ja wiem - fundamentalistyczna feministyczna propaganda, ale cholera... usłyszeć coś takiego od *nastej kobitki... przerażające.

Ostatnio prawie w szok wprawiła mnie dziewczyna, która ma profil na fb pt. Szczęśliwa Mamusia, Która Zrezygnowała z Pracy, aby Żyć w Małżeńskiej Arkadii. Gdybyś z nią usiadł na godzinę - człowieku, to tylko opisałby jakiś dobry aktor, może Samuel L. Jackson, zaczynając monolog od "Man, you wouldn't belieeeeve this sh**!"

Stąd chyba taka silna potrzeba społecznych kampanii, albo czegoś. Żeby ogólnie i delikatnie zasugerować, że tak nie musi być.

>Zastanawiam się dlaczego kobiety nie czują się docenione tym, że mają pracować do 67 roku życia, przecież będą traktowane tak samo jak mężczyźni?

Ja tam uważam, że można pracować i do osiemdziesiątki. Jeśli tylko się da, w sensie fizycznie. Chociaż to wymagałoby wprowadzenia pomysłów typu rozdzielenie dnia pracy przerwą (tak jak np Szwedzi mają swoją "nienaruszalną godzinę" między 12 a 13), żeby ludzie nie wracali do domu wypaleni i zdechli. Wbrew pozorom to bardzo pomaga.

I np zarąbiście by było, gdyby w pewnym momencie (kiedy - dajmy na to - czują, że zaczynają mieć mniej sił i niedługo chcieliby się zacząć zwijać) starszy pracownik/pracownica dzieliła się etatem na pół z nową osobą i uczyła jej praktyki stanowiska. To by załatwiło i problem pracy 50+, i problem pracodawców pierdzielących o pracowniku w wieku 23 lat, najlepiej z pięcioletnim doświadczeniem.

Ale do tego musiałabym chyba przeprowadzić zamach stanu i przez chwilę obrabiać państwo jak Piłsudski, albo i lepiej... *wzdych*

Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
11-05-2012 00:30 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>Jak by tak było, że każda umowa jest ma z góry określoną kwotę na wierzchu albo każdy był taki ustawiony, że może sobie w pracach przebierać... ech.

No czasami tak jest, a czasami nie jest. Ale czyja to jest wina, że tak nie jest? I czyja sprawa?

>Generalnie rzecz biorąc - w chmurze endorfin. A potem jest codzienne życie i zwrót w standard. I ten standard właśnie, wicie-rozumicie...

Znowuż - nie ma ubezpieczenia od głupoty i niezaradności. Jak ktoś chce na siłę wpierniczyć się w kłopoty... jego rzecz. Nie rozumiem dlaczego Cię to rusza.

To jest takie działanie na zasadzie:

Patrol szkolny - łapanie wagarowiczów i odstawianie ich do szkoły.
Albo "Zapinajcie pasy"! Albo "używajcie prezerwatyw". Albo "na rowerku jeźdźcie w kasku".

>Naprawdę tak ci przeszkodzi, jeśli zacznie się w firmach promować urlopy wśród ojców, albo w telewizji promować równowagę w związkach? Co ci to zmieni w domu?

To, że nikt nikomu nie może powiedzieć w jego prywatnej telewizji, żeby coś promował albo nie promował. Państwo nie ma prawa sobie promować tego i owego. I niech temu państwu lepiej to do głowy nie przyjdzie.

>Trochę równowagi jeszcze nikomu nie zaszkodziło. Nie wierzę, że promowanie takiego podejścia może być dla kogokolwiek szkodliwe w ogóle.

Samo promowanie polegające na robieniu kóz z baranów jest już problemem. Jeśli ktoś jest baran, to jest baran i można wprawdzie go ogolić i prostować mu rogi, ale to się mija z celem. A jak to się robi z publicznych pieniędzy, to takie "przymusowe" kozienie staje się już jawnym złodziejstwem.
11-05-2012 06:20 
 Ocena 7 na 7
Elka I Ponura (7473 punktów)
Wiesz co, nie mam dzisiaj siły, ale tak ogólnie z twojego całego postu wynika, że powinniśmy sobie odpuścić szczepienia, branie witaminy C i rutyny, fotoradary i w sumie większość policji i służby zdrowia w ogóle, armię w całości, lekcje wychowawcze, odstrzelić filozofię jako całość pomysłu, zakazać operowania wszystkim Rzecznikom Praw i służbom społecznym, a osoby bezrobotne i ciężko chore fizycznie i/lub psychicznie, a szczególnie molestowane, zgwałcone lub pobite odstrzeliwać "on sight".
Bo przecież niech się debile nie tłumaczą, że nie mieli przysłowiowych jaj, żeby sobie poradzić. Ich problem, paszli won. Serio ci się taka wizja społeczeństwa podoba? Ja bym nie mogła tak żyć.


Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
11-05-2012 13:25 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>ale tak ogólnie z twojego całego postu wynika, że powinniśmy sobie odpuścić szczepienia

Obowiązkowe? Oczywiście!

>branie witaminy C i rutyny

Całe szczęście to jeszcze jest poza finansowaniem z kasy państwowej.

>fotoradary i w sumie większość policji

Fotoradary i policja ma chronić PRZED głupkami, a nie głupków. W życiu nie powiem, że ochrona przed głupkami nie jest potrzebna.

>i służby zdrowia w ogóle

Państwową? Oczywiście!

>armię w całości

Jakaś armia musi być.

>lekcje wychowawcze

Nie rozumiem co ma do tego lekcja wychowawcza, która zazwyczaj jest lekcją_związaną_z_przedmiotem_wychowawcy.

>odstrzelić filozofię jako całość pomysłu

Nie rozumiesz w oczywisty sposób o czym ja piszę. Jak ktoś chce sobie studiować filozofię, to niech studiuje. Niech wydaje swoje przemyślenia. Ale nie za moje pieniądze. To samo się tyczy medycyny, tego i tamtego, czy fryzjerstwa.

Człowieku, odczep się od innych!

>zakazać operowania wszystkim Rzecznikom Praw i służbom społecznym

Jak ktoś chce być filantropem, to mi nic do tego.

A jak ja nie chcę być filantropem, to im nic do tego. Takie to proste.

>a osoby bezrobotne i ciężko chore fizycznie i/lub psychicznie, a szczególnie molestowane, zgwałcone lub pobite odstrzeliwać "on sight".

Ponownie - ich problem. Jak facet z hemofilią postanawia płodzić dzieciaki, mimo że ledwo się na nogach trzyma - jego sprawa.

>Serio ci się taka wizja społeczeństwa podoba? Ja bym nie mogła tak żyć.

Bardzo mi się podoba wizja społeczeństwa, które nie pakuje mi się do domu nie nie mówi mi co mam robić i jak mam to robić.
11-05-2012 14:46 
 Ocena 1 na 5
Sylwek (15472 punktów)
>Fotoradary i policja ma chronić PRZED głupkami, a nie głupków. W życiu nie powiem, że ochrona przed głupkami nie jest potrzebna.

No ale po co policja? Przecież to socjal, nie można jej sprywatyzować: w całości zastąpić prywatnymi firmami ochroniarskimi?

>>i służby zdrowia w ogóle
>Państwową? Oczywiście!

No właśnie. Taka prywatna policja jest równie oczywista jak prywatna służba zdrowia. Nie zapłacisz: umrzesz na poważniejsze przeziębienie, nie zapłacisz - będą cię mogli pobić i zgwałcić żonę. Bezkarnie. Policja to wstrętny socjal i wmawianie ludziom, że można mieć coś za darmo.

Zaś ty spellbinderze jesteś niezłym hipokrytą.

>Jakaś armia musi być.

Chyba tylko w pokrzywionym umyśle komunisty. Każdy normalny, uczciwy człowiek wie, że armie powinny być produktem korporacji, oferowanym tym kto im zapłaci. Na pewno nie państwu, bo państwo to nic innego jak biurokracja, której jeszcze nie sprywatyzowano i z jakiegoś powodu oferuje się jako socjal.

Ponownie, szokuje mnie, że uważasz, że można opłacać leczenie raka z własnej kieszeni a nie nie można opłacać obrony terenów na k†órych się mieszka przed agresją wynajętych najemników z innych terenów. Jak w cywilizowanym, oczyszczonym z socjalu świecie powinno być.

>Nie rozumiesz w oczywisty sposób o czym ja piszę. Jak ktoś chce sobie studiować filozofię, to niech studiuje. Niech wydaje swoje przemyślenia. Ale nie za moje pieniądze. To samo się tyczy medycyny, tego i tamtego, czy fryzjerstwa.

Ale twoją dupę przed pospolitymi rzezimieszkami chronić to już chcesz za moje pieniądze, w postaci socjalu zwanego "policją"? Głupawa hipokryzja, bezwstydna hipokryzja.

>Bardzo mi się podoba wizja społeczeństwa, które nie pakuje mi się do domu nie nie mówi mi co mam robić i jak mam to robić.

No chyba, że do domu wpakuje ci się złodziej - wtedy zmieniasz gadkę i żebrzesz o socjal policji za między innymi moje pieniądze.

Jakie to żałosne i niespójne...
11-05-2012 15:03 
 0 na 2
spellbinder (8577 punktów)
>No ale po co policja? Przecież to socjal, nie można jej sprywatyzować: w całości zastąpić prywatnymi firmami ochroniarskimi?

Dlaczego socjal? Niech za pracę policji płacą ci, co robią problemy i już nie będzie socjal.

>No właśnie. Taka prywatna policja jest równie oczywista jak prywatna służba zdrowia.

Nie jest. Musi istnieć organ, który "odgórnie" zaprowadzałby porządek.

>Nie zapłacisz: umrzesz na poważniejsze przeziębienie

Twoje przeziębienie, Twoja sprawa. Dotyczy tylko ciebie i jest wynikiem twoich zachowań. Przeziębienie nie bierze się znikąd.

>nie zapłacisz - będą cię mogli pobić i zgwałcić żonę.

A tu jest inna sytuacja. Bo to ktoś decyduje się pobić ciebie i zgwałcić żonę. Ty nie masz z tą decyzją nic wspólnego.

>Zaś ty spellbinderze jesteś niezłym hipokrytą.

Niby dlaczego? Dlatego, że chcę płacić na to, na co chcę płacić?

>Ponownie, szokuje mnie, że uważasz, że można opłacać leczenie raka z własnej kieszeni a nie nie można opłacać obrony terenów na k†órych się mieszka przed agresją wynajętych najemników z innych terenów.

Jakby to było takie proste, to by było takie proste Ale nie jest.

>Ale twoją dupę przed pospolitymi rzezimieszkami chronić to już chcesz za moje pieniądze, w postaci socjalu zwanego "policją"? Głupawa hipokryzja, bezwstydna hipokryzja.

Za Twoje? Za moje!

Za Twoje pieniądze to policji używa złodziej albo jakiś inny bandzior

>No chyba, że do domu wpakuje ci się złodziej - wtedy zmieniasz gadkę i żebrzesz o socjal policji za między innymi moje pieniądze.
>Jakie to żałosne i niespójne...

Nie za twoje, a za złodzieja pieniądze.
11-05-2012 15:32 
 0 na 6
Sylwek (15472 punktów)
>Dlaczego socjal? Niech za pracę policji płacą ci, co robią problemy i już nie będzie socjal.

Że bełkotu jaki uprawiają "wrogowie socjalu" nie należy traktować poważnie wiemy skądinąd, ale właśnie takie rzeczy uświadamiają nam jak głęboko są oderwani od rzeczywistości.

>Nie jest. Musi istnieć organ, który "odgórnie" zaprowadzałby porządek.

Musi istnieć organ, który "odgórnie" dba o jakiś minimalny poziom opieki zdrowotnej.

>Twoje przeziębienie, Twoja sprawa. Dotyczy tylko ciebie i jest wynikiem twoich zachowań. Przeziębienie nie bierze się znikąd.

Interesujące, zobaczymy dokąd cię zaprowadzi to "rozumowanie"...

>A tu jest inna sytuacja. Bo to ktoś decyduje się pobić ciebie i zgwałcić żonę. Ty nie masz z tą decyzją nic wspólnego.

Aha, czyli, popraw jeśli się mylę: przeziębienie sami sobie sprawiamy, raka, miażdżycę, wady genetyczne czy kto tam na co cierpi też, ale gwałciciel już jest niezależny od ciebie? Kieszonkowiec w tramwaju?Tramwajem musisz jeździć, jelita podatnego na nowotwór nie potrzebujesz? Włamywacz - o nie to groza z zewnątrz do walki z którą trzeba mieć socjalną policję (pardon, opłaconą z kasy wziętej od przestępców, którym udaremniono przestępstwa, przecież wiemy, że ci właśnie są najbogatsi i stać ich na to, he heh, ale to jest tak głupie, wybacz, ale inaczej nie można, że chyba po prostu trollujesz), ale już białaczka nie bierze się znikąd i dotknięty białaczką musi radzić sobie sam, przecież nikt mu nie kazał robić sobie aberracji chromosomowej i sprawiać chromosom Ph w komórkach macierzystych, prawda?

Pozwól, że wyręczę ci w myśleniu, ponieważ nie jesteś w tym najlepszy i sam napiszę co chciałeś powiedzieć, na tyle na ile można nie popadając we właściwą ci sprzeczność, czyli w sumie niezbyt wiele: usilnie próbujesz nam wmówić, że opłacenie usług medycznych powinno być finansowane wyłącznie z prywatnych funduszy ubezpieczeniowych i jako takie, powinno być de facto pod kontrolą tych funduszy osłabianą tylko konkurencją rynkową między funduszami. Zarazem, policja ma mieć jakieś funkcje (istotne społecznie), których nie da się finansować z analogicznych funduszy? Przecież to nie jest sobie trudno wyobrazić: płacimy firmie X i ona opłaca specjalne firmy gdyby ktoś nas napadł, które szukają przestępców. Albo: płacisz składkę i jesteś pod ochroną firmy ochroniarskiej, nie płacisz, nie jesteś. Co prawda, zostaje kwestia co dalej: ponieważ to liberałowie próbują likwidować państwo jako manifestację socjalu, to oni powinni zastanawiać się jak prywatyzować sądownictwo, ale tego chyba tego nie robili, może dlatego, iż zastanawianie się wymaga zdolności intelektualnych, a na tym, zupełnie jak na wyobraźni i przyzwoitości, zazwyczaj im zbywa.

Ale po co sobie gdybać: ty jesteś tylko typowym, płytkim i niezbyt ogarniętym admiratorem "walki z socjalem", skoro nie starcza ci inteligencji by przejrzeć słabości tej walki, może ci się również wydawać niepojętym, że są admiratorzy tej sztuki bystrzejsi od ciebie, zdolni posunąć się dalej, którzy w praktyce wprowadzili taką prywatyzację: no prawie taką, bo co prawda nie policji ale straży pożarnej. Ale chyba nawet twoja uboga wyobraźnia, niezdolna dostrzec możliwość prywatyzacji policji w obrazie prywatyzacji służby zdrowia, dostrzeże ją może w obrazie prywatyzacji właśnie straży pożarnej.

Tak więc masz, kryptosocjalisto: opis jak da się prywatyzować fundamentalne usługi w rodzaju straży pożarnej. Czytaj i ucz się, bo jak widzisz twoja wrogość socjalizmowi jest płytka i pozbawiona finezji.

>Niby dlaczego? Dlatego, że chcę płacić na to, na co chcę płacić?

Ale przecież ja ci nie bronię płacić na PRYWATNĄ policję, jako prawdziwszy wróg socjalizmu zabraniam ci propagować kłamstwa, jakoby socjalna, opłacana z kasy państwa policja była lepsza niż ochroniarskie korporacje.

>Jakby to było takie proste, to by było takie proste Ale nie jest.

Po prawdzie to jest bardzo proste: "wrogowie socjalu" to bezmyślni debile nie próbujący nawet wywlec najbardziej trywialnych konsekwencji własnych, bezdennie głupich, dogmatycznych założeń.

Ale wiesz, ja rozumiem, że czujecie dyskomfort gdy przypadkiem wam umysł zabłądzi w regiony krytycznej autodiagnozy, przez co jak ognia się wystrzegacie nadmiaru myślenia.

>Za Twoje? Za moje!

Twoje żarty nie są tak śmieszne jak moje, więc skończ.
11-05-2012 15:57 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>Musi istnieć organ, który "odgórnie" dba o jakiś minimalny poziom opieki zdrowotnej.

Nie musi.

Bez policji potworzyłyby sie grupy silne i grupy słabe, grupy silne bez najmniejszego problemu napadałyby na grupy słabe i wyrzynały, gwałciły i co tam jeszcze człowiekowi przyjść może do głowy. Świat by się nie zawalił z dnia na dzień, co oczywiste, ale byłoby dużo trudniej.

Bez opieki zdrowotnej ludzie sami by płacili za leczenie swoich przypadłości.

>Interesujące, zobaczymy dokąd cię zaprowadzi to "rozumowanie"...

Uważasz zatem, że twoje przeziębienie jest moją sprawą?

>Aha, czyli, popraw jeśli się mylę: przeziębienie sami sobie sprawiamy, raka, miażdżycę, wady genetyczne czy kto tam na co cierpi też, ale gwałciciel już jest niezależny od ciebie?

Dokładnie tak. A i z rakiem można sobie wydatnie "pomóc".
To obywatel "zainteresowany" decyduje, że chce załatwić sobie marskość wątroby, albo że chce palić 2 paczki dziennie, albo że sobie pośmiga samochodem 200 na godzinę. Albo, że wylezie bez czapki na -20.

I z drugiej strony - to włamywacz decyduje o tym, że się do czyjegoś domu włamie.

>Włamywacz: o nie to, groza z zewnątrz do walki z która trzeba mieć socjalną policję

Socjalną? Policja nie ma nic wspólnego z socjalem.

Policja - jeśli coś ma komus dawać - to tylko "łomot".

>ale już białaczka nie bierze się znikąd i dotknięty białaczką musi radzić sobie sam.

Wypadki losowe się zdarzają. Ale w związku z tym nie ma sensu obciążać wszystkich dookoła tymi losowymi wypadkami.

Rozbój, kradzież, morderstwo - to nie są wypadki losowe. Białaczka - już tak.

Nie mówiąc już o tym, że jeśli ktoś się boi tego czy owego może się zawsze DOBROWOLNIE ubezpieczyć

>Zarazem, policja ma mieć jakieś funkcje (istotne społecznie), których nie da się finansować z analogicznych funduszy?

Ależ policja może się finansować z bardzo wielu rzeczy. A w niektórych wypadkach policja wcale nie musi się udzielać. Weźmy łamanie przepisów ruchu drogowego. Wystarczy uprawnić część obywateli do nagrywania przewinień na drodze i płacić im część mandatu, który się "ściągnie" z osoby popełniającej wykroczenie.

Można też ładnie "odciążyć" budżet związany z policją poprzez zagonienie bandziorów złapanych do ciężkiej pracy.

>Co prawda, zostaje kwestia co dalej: ponieważ to liberałowie próbują likwidować państwo jako manifestację socjalu, to oni powinni zastanawiać się jak prywatyzować sądownictwo

Przy obecnym rozwoju techniki niedługo nie będzie istniał w ogóle problem sądownictwa i zgadywania typu: "zrobił, czy nie zrobił?".

>ty jesteś tylko typowym, płytkim i niezbyt ogarniętym admiratorem "walki z socjalem"

Nie walki z socjalem, ale walki z przymusowym wciąganiem mnie w ten socjal. Nic mnie nie obchodzi z kim ty się będziesz umawiał na jakie akrobacje, żeby wam było dobrze i bezpiecznie; ciebie nie powinno obchodzić jak ja sobie organizuję życie tak długo, jak się sobie nie wpierniczamy w interes.
11-05-2012 16:17 
 Ocena 4 na 6
Sylwek (15472 punktów)

>Bez policji (...) Świat by się nie zawalił z dnia na dzień, co oczywiste, ale byłoby dużo trudniej.
>Bez opieki zdrowotnej ludzie sami by płacili za leczenie swoich przypadłości.

Tylko, że to nie prawda: bez publicznej służby zdrowia (i publicznego ubezpieczyciela) wielu ludzi się nie leczy, standard życia zaczyna spadać, oraz, co najciekawsze, koszt opieki zdrowotnej lawinowo rośnie, przez co staje się ona niedostępna dla coraz szerszych grup. Co pięknie widać w tej chwili w USA.

>Uważasz zatem, że twoje przeziębienie jest moją sprawą?

A twój rozwalony przez bandytów łeb ma być moją sprawą? Twoja zgwałcona żona.

I don't think so. Przynajmniej dopóki nienawidzimy socjalu.

>Dokładnie tak. A i z rakiem można sobie wydatnie "pomóc".

Z włamywaczami też: możesz zamykać drzwi na noc lub nie, mogą mieć lepsze lub gorsze zamki, możesz mieć alarm lub nie.

Jakbyś się nie starał, podatność na atak ze strony przestępców tez od ciebie zależy, tak samo jak podatność na choroby.

>To obywatel "zainteresowany" decyduje, że chce załatwić sobie marskość wątroby, albo że chce palić 2 paczki dziennie, albo że sobie pośmiga samochodem 200 na godzinę. Albo, że wylezie bez czapki na -20.

Albo, że nie założy lepszego zamka w drzwiach, albo, że nie zainstaluje sobie przeciwwłamaniowych okien, albo, że włóczy się po ulicach nocą lub nosi "prowokujące" krótkie sukienki...

>I z drugiej strony - to włamywacz decyduje o tym, że się do czyjegoś domu włamie.

I? Wirusy też dość samowolnie dokonują inwazji na tkanki chorego, nie czekają na intencjonalne zaproszenie.

>Socjalną? Policja nie ma nic wspólnego z socjalem.

To socjal w czystej postaci: usługa ochroniarsko-detektywistyczna opłacana z państwowej kasy, an którą trzeba się składać czy się chce czy nie.

>Policja - jeśli coś ma komus dawać - to tylko "łomot".

Brednia.

>Wypadki losowe się zdarzają. Ale w związku z tym nie ma sensu obciążać wszystkich dookoła tymi losowymi wypadkami.
>Rozbój, kradzież, morderstwo - to nie są wypadki losowe. Białaczka - już tak.

Ke? Znaczy, pytam się ponownie: świadomie sobie i planowo fundujemy białaczkę, ale nie napad? napad nie jest losowy, znaczy, każdy napad jest do przewidzenia? Każdy akt przestępczy jest zaplanowany przez kogoś kogo dotkną?

Chyba nie. Chcesz powiedzieć, że akt przestępstwa nie jest losowy z punktu widzenia przestępcy? Być może. Tu się zgodzę - wciąż jednak jest losowy z punktu widzenia ofiary przestępstwa. Ponadto, choć trudno tu mówić o świadomości, nie ulega wątpliwości, że choroby też nie są "losowe" jeśli rozpatrywać je z punktu widzenia czynnika chorobotwórczego.

>Nie mówiąc już o tym, że jeśli ktoś się boi tego czy owego może się zawsze DOBROWOLNIE ubezpieczyć

Na przykład, ubezpieczyć od gwałtu, tak jak się ubezpieczamy od białaczki czy wypadku...

Wybacz, jestem tylko głupim hejterem zdolnym jedynie do ataków ad personam i mogę nie wiedzieć, ale ty na pewno wiesz: ale czy przypadkiem ubezpieczenia od skutków kradzieży nie są JUŻ dostępne?

>Można też ładnie "odciążyć" budżet związany z policją poprzez zagonienie bandziorów złapanych do ciężkiej pracy.

Tak, bo przecież wszyscy wiemy, że największa kasę trzepie się z "ciężkiej pracy". Znaczy z czego? Kopania rowów? Bo jakoś trudno mi sobie wyobrazić nowoczesne fabryki produkujące iPhony obsługiwane przez masy zapędzonych do "cięzkiej pracy" więźniów i kasę jaką Apple skłonne jest płacić za taką pracę jako środki wystarczające na pokrycie kosztów policji...

Czy naprawdę nie widzisz, że żyjesz w świecie Idei równie oderwanych co idealiści zapatrzeni w komunizm?

>Przy obecnym rozwoju techniki niedługo nie będzie istniał w ogóle problem sądownictwa i zgadywania typu: "zrobił, czy nie zrobił?".

Być może żyjesz w świecie innej techniki niz ja.

W moim świecie za 5-10-15 lat większość prac fizycznych (fabryki, kierowcy, najtańsi pracownicy seksualni) będą wykonywać roboty. Jakie perspektywy finansowania czegokolwiek z "ciężkiej pracy więźniów" będą się wtedy rysować dla liberałów wrogich "socjalowi"?

BTW: jak ci się podobała historia z prywatną strażą? Na serio sądzisz, że nie można zrobić tak samo z policją? Po prostu: płacisz 1000 zeta rocznie i przyjeżdżają jak ci gwałcą żonę, nie płacisz, też przyjadą - popatrzeć sobie.
11-05-2012 16:54 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>Tylko, że to nie prawda: bez publicznej służby zdrowia (i publicznego ubezpieczyciela) wielu ludzi się nie leczy

Dlaczego?

>standard życia zaczyna spadać, oraz, co najciekawsze, koszt opieki zdrowotnej lawinowo rośnie

Rośnie? Dlatego, że jest masa chorych? Jak jest mało chorych, to koszt leczenia rośnie. Jak masz mnóstwo chorych, to koszt spada.

>A twój rozwalony przez bandytów łeb ma być moją sprawą? Twoja zgwałcona żona.

To jest moja sprawa i tych bandytów, oczywiście. Pośrednio jest to również sprawa wszystkich kolejnych i poprzednich ofiar tychże bandytów.

Państwowoś policji ma tutaj polegać nie na zmuszaniu ludzi do płacenia za tą policję, ale o niezależności policji od obywatela.

Ochroniarz w barze prywatnym dostaje pieniądze za to, że jak właściciel powie: "lutuj tego typa Mieciu", to ochroniarz zalutuje. Policjant wykonuje tylko ustalone obowiązki i nie reaguje na "lutuj Mieciu". Za namawianie do lutowania policjant powinien lutować namawiającego.

>Z włamywaczami też: możesz zamykać drzwi na noc lub nie, mogą mieć lepsze lub gorsze zamki, możesz mieć alarm lub nie.

Mogę. I mogę zatrudniać ochronę. To jest moja sprawa. Ale żeby świat się powoli nie zamienił w łażące tu i ówdzie koczownicze bandy dresiarzy, policja niezależna od rządań obywatela musi istnieć.

>Albo, że nie założy lepszego zamka w drzwiach, albo, że nie zainstaluje sobie przeciwwłamaniowych okien, albo, że włóczy się po ulicach nocą lub nosi "prowokujące" krótkie sukienki...

Mylisz dwie rzeczy. Jedna to zdarzenie wywołane własnym działaniem - druga to wrogie działanie obcej osoby.

Choć socjalistyczna policja jest silna w Polsce. W Wegorzewie była taka akcja zeszłej zimy zdaje się, że policjanci próbowali zmusić jakiegoś faceta do założenia czapki. Jak znajdę, to zalinkuję...

>I? Wirusy też dość samowolnie dokonują inwazji na tkanki chorego, nie czekają na intencjonalne zaproszenie.

Wirusy nie mają intencji. Bandzior ma.

>To socjal w czystej postaci: usługa ochroniarsko-detektywistyczna opłacana z państwowej kasy, an którą trzeba się składać czy się chce czy nie.

Policja to nie jest usługa. Ona nie jest dla obywatela ale przeciw bandziorom.

>Brednia.

To co ma ci dawać policja?

>Ke? Znaczy, pytam się ponownie: świadomie sobie i planowo fundujemy białaczkę, ale nie napad?

Czytaj uważniej, to nie będziesz czkał.

>napad nie jest losowy, znaczy, każdy napad jest do przewidzenia?

Napad nie jest losowy, toteż można mu zapobiegać, bądź ukarać winnego.

>Chcesz powiedzieć, że akt przestępstwa nie jest losowy z punktu widzenia przestępcy? Być może. Tu się zgodzę - wciąż jednak jest losowy z punktu widzenia ofiary przestępstwa.

Nie można być losowo/nielosowym. Albo coś jest losowe, albo nie jest. To, że ktoś komuś wywala okno cegłą w żaden sposób losowe być nie może.

>Na przykład, ubezpieczyć od gwałtu, tak jak się ubezpieczamy od białaczki czy wypadku...

A ubezpieczaj się jak chcesz.

>Wybacz, jestem tylko głupim hejterem zdolnym jedynie do ataków ad personam i mogę nie wiedzieć, ale ty na pewno wiesz: ale czy przypadkiem ubezpieczenia od skutków kradzieży nie są JUŻ dostępne?

Ależ są. Ale kradzież nie jest aż tak szkodliwa jak morderstwo. I na morderstwo pewnie też się można ubezpieczyć. Ale chodzi o to, żeby takich złodziei i morderców ŁAPAĆ i uniemożliwiać im atakowanie kolejnych osób.

>Tak, bo przecież wszyscy wiemy, że największa kasę trzepie się z "ciężkiej pracy". Znaczy z czego? Kopania rowów?

Raczej dołów.

>Bo jakoś trudno mi sobie wyobrazić nowoczesne fabryki produkujące iPhony obsługiwane przez masy zapędzonych do "cięzkiej pracy"

Chińscy więźniowie np. farmią w WOW'a, co jest całkiem nieźle opłacalne.

>Jakie perspektywy finansowania czegokolwiek z "ciężkiej pracy więźniów" będą się wtedy rysować dla liberałów wrogich "socjalowi"?

Za 15 mówisz? No cóż... wtedy będzie można takich więźniów dawać na eksperymenty medyczne:P

>jak ci się podobała historia z prywatną strażą? Na serio sądzisz, że nie można zrobić tak samo z policją? Po prostu: płacisz 1000 zeta rocznie i przyjeżdżają jak ci gwałcą żonę, nie płacisz, też przyjadą - popatrzeć sobie.

Lepsze takie wyjście, niż takie, że złodziej nie płaci, chodzi kraść - a ja płacę i mnie okradają.
11-05-2012 17:37 
 Ocena 2 na 6
Sylwek (15472 punktów)

>Dlaczego?

Bo na przykład wydaje się im, że nie będą chorować, a gdy zaczną, jest już za późno na opłacenie ubezpieczenia.

>Rośnie? Dlatego, że jest masa chorych? Jak jest mało chorych, to koszt leczenia rośnie. Jak masz mnóstwo chorych, to koszt spada.

Ale czemu nie robisz reality check tylko piszez jak ci się wydaje, że jest. W systemach w których nie ma obowiązku ubezpieczania koszt służby zdrowia jest po prostu większy. Przykładowo: amerykanie wydają znacznie większy procent PKB na leczenie niż Polacy czy Norwegowie, jednocześnie, znacznie więcej amerykanów jest pozbawionych jakiejkolwiek opieki zdrowotnej choćby tak "słabej" jak państwowa w Polsce) z racji niewykupienia żadnej polisy.

Oczywiście, komuś kto nie ma oczu przykrytych klapkami neoliberalizmu nie trudno to zrozumieć. Jeśli podstawa finansowania służby zdrowia są prywatne korporacje, jest czymś oczywistym, że samo leczeni staje się "kosztem" dla tych firm, a one, jak każde firmy będą dążyć do zwiększenia swojej marży: czyli przeznaczania jak najmniejszej ilości pozyskiwanych polis na faktyczne leczenie. Prowadzi to wręcz do zabójczo zabawnych konsekwencji. Na przykład: niezbyt ogarnięty liberał szermuje hasłem "rozdętej biurokracji" sektora państwowego, ale biurokracja w prywatnej służbie zdrowia jest bardziej rozdęta i kosztowna, bo poza (drugorzędnymi z punktu widzenia firmy ubezpieczającej) funkcjami związanymi z finansowaniem leczenia, musi ona zbudować aparat składający się z komisji, prawników i temu podobnych, który funkcjonuje tylko po to by unikać płacenia za leczenie klientów.

>To jest moja sprawa i tych bandytów, oczywiście. Pośrednio jest to również sprawa wszystkich kolejnych i poprzednich ofiar tychże bandytów.

Zaraz zaraz, gdy w tym wątku ktoś ci zwrócił uwagę, że ci co się nie szczepią narażają innych, odrzuciłeś ten argument. Więc niby ja się mam przejmować, że jeśli nie złapią gwałciciela twojej żony, to on zgwałci może kogoś innego?

>Państwowoś policji ma tutaj polegać nie na zmuszaniu ludzi do płacenia za tą policję, ale o niezależności policji od obywatela.

A państwowa służba zdrowia ma nas uniezależnić od niekontrolowanego dyktatu firm ubezpieczających, które zawyżają ceny ubezpieczeń, jednocześnie zaniżając ilość świadczonych za nie usług.

>Ochroniarz w barze prywatnym dostaje pieniądze za to, że jak właściciel powie: "lutuj tego typa Mieciu", to ochroniarz zalutuje. Policjant wykonuje tylko ustalone obowiązki i nie reaguje na "lutuj Mieciu".

SOCJALIZM! To zupełnie jak lekarz, który ma leczyć a nie obliczać czy się to opłaca pracodawcy.

>Mogę. I mogę zatrudniać ochronę. To jest moja sprawa. Ale żeby świat się powoli nie zamienił w łażące tu i ówdzie koczownicze bandy dresiarzy, policja niezależna od rządań obywatela musi istnieć.

Tak samo, żeby świat się nie zmienił w wielkie, zdegenerowane slumsy pozbawionej opieki zdrowotnej biedoty, poprzetykane enklawami bogactwa, potrzebujemy państwowej służby zdrowia, państwowego szkolnictwa, państwowego finansowania badan podstawowych, państwowego wsparcia dla rozwoju kultury i sztuki.

Masz osobliwie wybiórcze podejście do martwienia się o cywilizacyjną degenerację i zapaść.

>Mylisz dwie rzeczy. Jedna to zdarzenie wywołane własnym działaniem - druga to wrogie działanie obcej osoby.

A wirusy są nam przyjazne? Nowotwory? I daruj sobie uwagi o intencjonalności, bo dobrze wiesz, że z praktycznego punktu widzenia nie ma znaczenia czy za takimi działaniami kryje się świadoma intencja (która zresztą jest pojęciem stricte filozoficznym, bo na planie materialnym to mamy atomy i próżnię tak samo w przypadku morderczego wirusa jak morderczego przestępcy, zaś twoja intencja to jakiś sztuczny konstrukt wytrzaśnięty ad hoc).

>Wirusy nie mają intencji. Bandzior ma.

Jak wyżej. W sensie materialnym bandzior ma taką samą intencję jak wirus. Gdybania, czy za neuronami bandziora kryje się jakaś świadomość, a za receptorami i kwasami nukleinowymi wirusa nie - to już nie temat tego wątku.

>Policja to nie jest usługa. Ona nie jest dla obywatela ale przeciw bandziorom.

Aha, a służba zdrowia jest przeciw chorobom.

>To co ma ci dawać policja?

Bezpieczeństwo od bandziorów, tak jak służba zdrowia daje mi bezpieczeństwo od chorób. Obie w ograniczonym zakresie, który faktycznie powinniśmy sobie móc suplementować prywatnymi środkami.

>Czytaj uważniej, to nie będziesz czkał.

Czytam, ale ty bardzo nie uważnie piszesz.

>Napad nie jest losowy, toteż można mu zapobiegać, bądź ukarać winnego.

oooo. A nowotwory są losowe, czyli nie można ich przewidzieć? Jednocześnie, wcześniej napisałeś, że możemy zwiększać sobie prawdopodobieństwo zapadnięcia na nowotwór? Czyżbyś zakupił nowa roślinkę do swojego jakże już bogatego ogródka wewnętrznych sprzeczności?

>Nie można być losowo/nielosowym. Albo coś jest losowe, albo nie jest. To, że ktoś komuś wywala okno cegłą w żaden sposób losowe być nie może.

A teraz albo błaznujesz, albo naprawdę gotów jesteś pleść co ci ślina na język przyniesie.

Mówisz, że rzeczy są losowe albo nie. To ja powiem: z pewnym przybliżeniem nic nie jest losowe. Nazywamy to determinizmem. jednocześnie, nawet w klasycznej, deterministycznej fizyce mamy ukady chaotyczne, w których nawet dążąca do zera nieznajomość warunków początkowych prowadzi do skończonych róznic w predykacjach zachowania tych układów. Jak sądzisz, czy społeczeństwo jest prostym, deterministycznym układem, który se możemy modelować z całą pewnością? Ktokolwiek posiada taką wiedzę?

Chyba kpisz.

Mogę podejść z drugiej strony do tej gargantuicznej głupoty: to, że ktoś zapadnie na raka w żaden sposób losowe być nie może. Rak się nie bierze z niczego.
11-05-2012 18:04 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>Bo na przykład wydaje się im, że nie będą chorować, a gdy zaczną, jest już za późno na opłacenie ubezpieczenia.

To będą się leczyć z tego, czego nie wydali na przymusowe ubezpieczenie bądź na ubezpieczenie dobrowolne.

>W systemach w których nie ma obowiązku ubezpieczania koszt służby zdrowia jest po prostu większy.

Ale i leczenie można nazwać leczeniem.

>Przykładowo: amerykanie wydają znacznie większy procent PKB na leczenie niż Polacy czy Norwegowie, jednocześnie, znacznie więcej amerykanów jest pozbawionych jakiejkolwiek opieki zdrowotnej choćby tak "słabej" jak państwowa w Polsce) z racji niewykupienia żadnej polisy.

Bo amerykanie nie wydają swoich pieniędzy, a te z "ubezpieczalni". Ja mówię o wydawaniu swoich pieniędzy.

>Prowadzi to wręcz do zabójczo zabawnych konsekwencji.

Zabawne jest to, że chcesz być traktowany jak krowa w zagrodzie. Ale ok. Chcij sobie. Tylko mnie do tego nie zmuszaj.

>Zaraz zaraz, gdy w tym wątku ktoś ci zwrócił uwagę, że ci co się nie szczepią narażają innych, odrzuciłeś ten argument.

Bo to nie jest ten argument, z czego sobie nie zdajesz sprawy oczywiście. Zdrowi nie zarażają. Chorzy zarażają.

Tak więc to nie ci, którzy się nie szczepią stwarzają zagrożenie, a ci którzy chorują.

>A państwowa służba zdrowia ma nas uniezależnić od niekontrolowanego dyktatu firm ubezpieczających, które zawyżają ceny ubezpieczeń, jednocześnie zaniżając ilość świadczonych za nie usług.

To po cholerę się ubezpieczasz u tych, co zawyżają?

Może sklepy też zrobimy państwowe, bo w tych prywatnych ktoś zawyża cenę puchatkowej szynki?

>To zupełnie jak lekarz, który ma leczyć a nie obliczać czy się to opłaca pracodawcy.

Lekarz zawsze ma leczyć.

>Tak samo, żeby świat się nie zmienił w wielkie, zdegenerowane slumsy pozbawionej opieki zdrowotnej biedoty

To musimy płacić haracz na rzecz tych, którzy się w tą zdegenerowaną dzicz zamienią, rozumiem ideę. Postulujesz tym samym kupowanie dużych ilości wazeliny, żeby mniej bolało, jak nas będą...

>Masz osobliwie wybiórcze podejście do martwienia się o cywilizacyjną degenerację i zapaść.

A Ty postulujesz tchórzliwe płacenie potencjalnym bandytom i pielęgnowanie niepotrzebnych gałęzi cywilizacji. Jeśli to nie jest degeneracja, to ja nie wiem co nią jest...

>A wirusy są nam przyjazne? Nowotwory? I daruj sobie uwagi o intencjonalności, bo dobrze wiesz, że z praktycznego punktu widzenia nie ma znaczenia czy za takimi działaniami kryje się świadoma intencja

Jest różnica. Przed wirusami i nowotworami niektórzy ochronić się nie mogą, a przed bandytami mogą. Każdy musi kiedyś umrzeć z przyczyn naturalnych, ale nikt nie musi umierać z powodu bandytów.

>Aha, a służba zdrowia jest przeciw chorobom.

Nie - służba zdrowia jest dla ludzi i dlatego powinna być prywatna.

>Bezpieczeństwo od bandziorów, tak jak służba zdrowia daje mi bezpieczeństwo od chorób.

Służba zdrowia cię leczy, a nie daje ci bezpieczeństwo. Policja ma łapać bandytów, żeby nie robili nikomu kuku.

Służba zdrowia dająca bezpieczeństwo to lekarze polerujący spirytusem wszystkie zakichane klamkil

>Czytam, ale ty bardzo nie uważnie piszesz.

Ale przynajmniej "po prawnie".

>Mogę podejść z drugiej strony do tej gargantuicznej głupoty: to, że ktoś zapadnie na raka w żaden sposób losowe być nie może. Rak się nie bierze z niczego.

To za niego płać
11-05-2012 18:32 
 Ocena 2 na 4
Sylwek (15472 punktów)

>Ale i leczenie można nazwać leczeniem.

Tylko, że nie. gdy koszt procedur jest większy, efektywnie znaczy to: gorsze procedury są dostępne.

>Bo amerykanie nie wydają swoich pieniędzy, a te z "ubezpieczalni". Ja mówię o wydawaniu swoich pieniędzy.

Przepraszam: czy ty serio, czy mętnie napisałeś i nie o to co chodziło? Bo trudno mi uwierzyć, by ktoś postulował leczenie opłacane ad hoc.

Sprowadziłoby to poziom ludzkiej medycyny do tej dostępnej dla zwierząt. Czyli praktycznie do zera.

>Zabawne jest to, że chcesz być traktowany jak krowa w zagrodzie. Ale ok. Chcij sobie. Tylko mnie do tego nie zmuszaj.

Wyjedź do Korei Północnej, tam lekarzy mają tylko ci, których stać i są u władzy. Albo do USA, to także dobry kraj do leczenia z choroby liberalizmu.

>Bo to nie jest ten argument, z czego sobie nie zdajesz sprawy oczywiście. Zdrowi nie zarażają. Chorzy zarażają.

A w ogóle, co właściwie miało znaczyć to zdanie, bo jakoś nie odnosi się ono do mojego?

>Tak więc to nie ci, którzy się nie szczepią stwarzają zagrożenie, a ci którzy chorują.

Aha, o medycynie masz pewnie równie słabe pojęcie jak o ekonomii.

>To po cholerę się ubezpieczasz u tych, co zawyżają?

A zadałeś sobie pytanie, czy w systemie sprywatyzowanym jest wybór ubezpieczania się gdzie indziej?

>Może sklepy też zrobimy państwowe, bo w tych prywatnych ktoś zawyża cenę puchatkowej szynki?

I tu się mylisz. Nie ma istotnej różnicy między prywatną służbą zdrowia a prywatną policją, ale jest istotna różnica w przypadku sklepów i handlu.

>Lekarz zawsze ma leczyć.

Lekarz ma zarabiać na swojej pracy, jak każdy.

>A Ty postulujesz tchórzliwe płacenie potencjalnym bandytom i pielęgnowanie niepotrzebnych gałęzi cywilizacji. Jeśli to nie jest degeneracja, to ja nie wiem co nią jest...

Fakt, Mao nas nauczył, że kulturę trzeba wymazać. Brawo wrogu socjalu, brawo!

>Przed wirusami i nowotworami niektórzy ochronić się nie mogą, a przed bandytami mogą.

Nie rozumiem? Że niby nie jest tak, że niektórzy nie mogą się obronić przed bandytami? Czy ty cierpisz na aż tak patologiczne odklejenie od faktów?

>Każdy musi kiedyś umrzeć z przyczyn naturalnych

Nie przypominam sobie, by lekarze interesowali się tymi przyczynami i tymi śmierciami.

>Nie - służba zdrowia jest dla ludzi i dlatego powinna być prywatna.

Policja też jest dla ludzi i dlatego powinna być prywatna. W ogóle, gdzie was uczą takiego argumentowania? "Nie bo nie".

>Służba zdrowia cię leczy, a nie daje ci bezpieczeństwo.

Chyba nie słyszałeś o profilaktyce.

>Policja ma łapać bandytów, żeby nie robili nikomu kuku.

Aha. Dlatego, w przeciwieństwie do pozbawionej profilaktyki służby zdrowia (trolololo 1), policja zawsze (trololo 2) łapie bandytów przed popełnieniem przestępstwa.

Tak, ciężkie odklejenie od faktów.

>Służba zdrowia dająca bezpieczeństwo to lekarze polerujący spirytusem wszystkie zakichane klamkil

Lub polerujący spirytusem skalpele. Lub środkiem bakteriobójczym klamki. Faktycznie. Żyjesz w innym świecie.

>>Czytam, ale ty bardzo nie uważnie piszesz.
>Ale przynajmniej "po prawnie".

Może i poprawnie gramatycznie i ortograficznie, ale wątpliwy to interes - przehandlować całą logikę i rozsądek za puste słowa pozbawione sensu i ograniczone do poprawności formy.
11-05-2012 18:52 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>Przepraszam: czy ty serio, czy mętnie napisałeś i nie o to co chodziło? Bo trudno mi uwierzyć, by ktoś postulował leczenie opłacane ad hoc.

Większość tego całego leczenia, te połamane nogi, katary, gorączki, anginy, grypy, skręcone kostki, zapalenia ucha to jest koszt, który każdy może ponieść z własnej kieszeni. Po to się ubezpieczać nie trzeba, choć do tego człowiek jest ZMUSZONY.

Bardziej kosztowne operacje to temat bardziej problematyczny. Ale tylko dla tych chorych. Których znów tak wiele nie ma.

I powiem ci szczerze, że mi nie tyle przeszkadza państwowość tego dziadostwa, co ZMUSZANIE mnie do płacenia na coś, z czego nie korzystam i korzystać z tego nie chcę.

>Sprowadziłoby to poziom ludzkiej medycyny do tej dostępnej dla zwierząt. Czyli praktycznie do zera.

Czyli do USG od ręki... czego ludzie ze skręconą nogą np. nie doświadczą w "państwowym" szpitalu

>Wyjedź do Korei Północnej, tam lekarzy mają tylko ci, których stać i są u władzy. Albo do USA, to także dobry kraj do leczenia z choroby liberalizmu.

Wyjedź sobie do Szewcji, jak ci się socjal podoba.

>A w ogóle, co właściwie miało znaczyć to zdanie, bo jakoś nie odnosi się ono do mojego?

No pomyśl.

>Aha, o medycynie masz pewnie równie słabe pojęcie jak o ekonomii.

Chcesz mi powiedzieć, że mogę cię zarazić gruźlicą, choć nie jestem na nią chory? Ładnie, ładnie.

>Lekarz ma zarabiać na swojej pracy, jak każdy.

Lekarz ma leczyć. Zarabiać ma każdy

>Nie rozumiem? Że niby nie jest tak, że niektórzy nie mogą się obronić przed bandytami? Czy ty cierpisz na aż tak patologiczne odklejenie od faktów?

Czytaj uważnie, to unikniesz takich nieporozumień.

>Nie przypominam sobie, by lekarze interesowali się tymi przyczynami i tymi śmierciami.

Oj, interesują się. Takie np. "schorzenia" układu krwionośnego...

>Policja też jest dla ludzi i dlatego powinna być prywatna.

Policja - jak już pisałem - nie jest DLA ludzi, a PRZECIW bandytom. To są dwie różniście różne rzeczy.

>Aha. Dlatego, w przeciwieństwie do pozbawionej profilaktyki służby zdrowia (trolololo 1), policja zawsze (trololo 2) łapie bandytów przed popełnieniem przestępstwa.

Jeśli łapie kogokolwie, kto połełnił przestępstwo, to łapie go przed popełnieniem kolejnoego, lololo.

A jeśli chodzi o profilaktykę, to tyle tego w naszej służbie zdrowia co kot napłakał.
11-05-2012 18:59 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

>Chcesz mi powiedzieć, że mogę cię zarazić gruźlicą, choć nie jestem na nią chory? Ładnie, ładnie.

Chcę powiedzieć, że nigdy nie słyszałeś o herd immunity, ale to i tak najmniejszy z faktów, które ignorujesz.
11-05-2012 19:07 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>Chcę powiedzieć, że nigdy nie słyszałeś o herd immunity, ale to i tak najmniejszy z faktów, które ignorujesz.

To nie ma znaczenia kiedy będzie się izolowało chorych.
11-05-2012 19:12 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

>To nie ma znaczenia kiedy będzie się izolowało chorych.

Masz fiksację na punkcie chorych.

Nie chodzi o chorych.
11-05-2012 19:25 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>Masz fiksację na punkcie chorych.
>Nie chodzi o chorych.

Chodzi. Ktoś nie chciał się szczepić i jest chory. Teraz zagraża innym ludziom. A w związku z tym, że nie wolno zagrażać innym ludziom... musi ponieść konsekwencje swoich wyborów.
11-05-2012 19:17 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
>To nie ma znaczenia kiedy będzie się izolowało chorych.

Ty tak poważnie uważasz, że lepiej będzie odizolowywać wszystkie dzieci z odrą, polio, krztuścem lub błonicą niż je wcześniej szczepić?
A jak planujesz rozwiązać kwestię okresu, gdy chory jest jeszcze "bezobjawowy", ale już zaraża?

Ekhm... Czy tak po prostu "drażnisz się" z Sylwkiem gwoli czczej rozrywki?
11-05-2012 19:23 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>Ty tak poważnie uważasz, że lepiej będzie odizolowywać wszystkie dzieci z odrą, polio, krztuścem lub błonicą niż je wcześniej szczepić?

Nie. Ale uważam również, że nie można zmuszać człowieka do robienia czegoś, czego robić nie chce tylko dlatego, że być może w przyszłości, co nie jest pewne, będzie mógł komuś zaszkodzić.

Ograniczać wolność można w mojej opinii tylko wtedy, kiedy ktoś komuś szkodzi, a nie szkodzić może z niemożliwym do określenia prawdopodobieństwem.

>Ekhm... Czy tak po prostu "drażnisz się" z Sylwkiem gwoli czczej rozrywki?

Sytej... sytej rozrywki To też
11-05-2012 19:34 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
>Nie. Ale uważam również, że nie można zmuszać człowieka do robienia czegoś, czego robić nie chce tylko dlatego, że być może w przyszłości, co nie jest pewne, będzie mógł komuś zaszkodzić.

Chwila - mówimy o szczepieniu dzieci, nie ich rodziców (tych izolujmy, OK - ich głupia decyzja, ich konsekwencje; zresztąstosunkowo niewiele jest szczepień dla dorosłych o potencjalnie większej istotności dla reszty społeczeństwa) - czyli o ograniczaniu rodzicom wolności narażania swojego (i cudzego) potomstwa na poważne komplikacje zdrowotne i potencjalny zgon. O ograniczaniu pewnym ludziom wolności szkodzenia innym ludziom. To nie jest ograniczanie wolności w zakresie decyzji dotyczących bezpośrednio osoby decydującej. Podobnie jest z ograniczaniem prawnym decyzji rodziców należących do ŚJ a propos przetaczania krwi ich potomstwu. Też jesteś przeciw?

IMHO, jakkolwiek rodzic ma spore prawa w zakresie podejmowania decyzji w imieniu potomstwa, nie jest jednak w pełni tego słowa dziecka właścicielem i jego prawa do narażania dzieci na ryzyko zdrowotne winny być ograniczane.
11-05-2012 19:47 
 0 na 2
spellbinder (8577 punktów)
>czyli o ograniczaniu rodzicom wolności narażania swojego (i cudzego) potomstwa na poważne komplikacje zdrowotne i potencjalny zgon.

O narażaniu ich własnych dzieci mówimy. Jeśli poślą chore dziecko do szkoły, to wtedy mówmy o narażaniu cudzych dzieci.

A ich dzieci pewnie też nie będą zbyt mądre. Ogół na tym ucierpi stosunkowo niewiele.

>Podobnie jest z ograniczaniem prawnym decyzji rodziców należących do ŚJ a propos przetaczania krwi ich potomstwu. Też jesteś przeciw?

Jestem przeciw. Uważam, że jeśli ktoś chce w taki sposób zabić swoje prywatne dziecko, to jest to jego sprawa. Uważam, że nie ma co świata zbawiać na siłę. Jeśli według nich przetaczanie krwi automatycznie przenosi ich do piekła... pozostaje tylko wzruszyć ramionami i popukać się w czoło.

>IMHO, jakkolwiek rodzic ma spore prawa w zakresie podejmowania decyzji w imieniu potomstwa, nie jest jednak w pełni tego słowa dziecka właścicielem i jego prawa do narażania dzieci na ryzyko zdrowotne winny być ograniczane.

No niby tak, ale jak daleko to powinno iść? Wszakże rodzic kupujący dziecku deskorolkę również w jakiś sposób naraża to dziecko na odniesienie poważnych obrażeń.

Jeśli dzieci głupków, którzy wierzą w coś dysfunkcyjnego padną ofiarą głupoty rodziców, to przynajmniej nie przekażą tej głupoty swoim dzieciom...
11-05-2012 19:58 
 Ocena 5 na 5
liliac (147340 punktów)
>Uważam, że jeśli ktoś chce w taki sposób zabić swoje prywatne dziecko, to jest to jego sprawa.

Czy jesteś w takim razie za zabijaniem swoich prywatnych dzieci w dowolny sposób? Jeśli tak - czy dotyczy to jakiegoś konkretnego przedziału wiekowego (np. jakiś etap kompetencji psychicznych czy fizycznych), czy też raczej jako moment graniczny proponujesz etap, w którym młode samo się przed rodzicem zdoła obronić?
Jeśli nie - to dlaczego akurat w tym konkretnym przypadku jesteś za, a w innych niekoniecznie?
11-05-2012 20:03 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>Czy jesteś w takim razie za zabijaniem swoich prywatnych dzieci w dowolny sposób?

Nie w dowolny; tylko z głupoty
11-05-2012 17:37 
 Ocena 1 na 5
Sylwek (15472 punktów)
>Ależ są. Ale kradzież nie jest aż tak szkodliwa jak morderstwo. I na morderstwo pewnie też się można ubezpieczyć. Ale chodzi o to, żeby takich złodziei i morderców ŁAPAĆ i uniemożliwiać im atakowanie kolejnych osób.

Podobnie, między innymi chodzi o to, by likwidować zagrożenie zdrowotne. Pisałeś wcześniej, że policja powinna być "niezależna" od obywatela. A lekarze? Czy opłaceni lekarze mogą być niezależni? A powinni być. Bo widzisz, są terapie, na przykład antybiotykoterapia, które nie powinny być używane inaczej niż w stanie najwyższej konieczności - inaczej stają się z czasem bardzo nieefektywne.

Rozplenienie się antybiotykoopornych szczepów bakterii uznajemy za porażkę współczesnego lecznictwa - ale byłoby ono oczywistą konsekwencją oddania całkowitej władzy w ręce "pacjentów-klientów" bo gdy ktoś chory, to nie myśli o "dobru powszechnym" tylko jak najszybciej chce się pozbyć własnej choroby.

Ale ciebie tylko przerażają hordy prywatnej policji opłacone przez watażków, nie martwisz się hekatombą uszykowaną przez lecznictwo całkowicie powolne mieszance chciwości i ignorancji.
11-05-2012 18:24 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>Rozplenienie się antybiotykoopornych szczepów bakterii uznajemy za porażkę współczesnego lecznictwa - ale byłoby ono oczywistą konsekwencją oddania całkowitej władzy w ręce "pacjentów-klientów" bo gdy ktoś chory, to nie myśli o "dobru powszechnym" tylko jak najszybciej chce się pozbyć własnej choroby.

Ekhm... chcesz mi powiedzieć, że państwowi lekarze nie prują ludzi antybiotykami w tą i w drugą stronę licząc na to, że trafią?

>Ale ciebie tylko przerażają hordy prywatnej policji opłacone przez watażków, nie martwisz się hekatombą uszykowaną przez lecznictwo całkowicie powolne mieszance chciwości i ignorancji.

Nie, nie przeraża mnie. Tak samo jak plaga dyslektyków, grubasów, cierpiących z powodu depresji, czy grzybicy stóp.
11-05-2012 18:34 
 0 na 2
Sylwek (15472 punktów)

>Ekhm... chcesz mi powiedzieć, że państwowi lekarze nie prują ludzi antybiotykami w tą i w drugą stronę licząc na to, że trafią?

Nie chcę: chyba dość jasno napisałem, że państwowi lekarze ponieśli porażkę prując wszystkich antybiotykami, zaś w przypadku prywatnych lekarzy byłby to oczekiwany skutek.

Aż tak ci brak przenikliwość by nie rozumieć nawet najprostszych konstrukcji?

Może powinieneś zamienić kilka kursów ortografii na kursy czytania ze zrozumieniem?

>Nie, nie przeraża mnie. Tak samo jak plaga dyslektyków, grubasów, cierpiących z powodu depresji, czy grzybicy stóp.

Ponieważ cała twoja "argumentacja" sprowadza się do "nie bo nie" i "tak mi się wydaje, tak sobie ubzdurałem". Z tym się zgodzę.
11-05-2012 18:53 
 Ocena 2 na 2
spellbinder (8577 punktów)
>Nie chcę: chyba dość jasno napisałem, że państwowi lekarze ponieśli porażkę prując wszystkich antybiotykami, zaś w przypadku prywatnych lekarzy byłby to oczekiwany skutek.

No tak, jedni to zrobili z głupoty a inni by zrobili bo są ŹLI dogłębnie.
11-05-2012 16:01 
 Ocena 6 na 6
Elka I Ponura (7473 punktów)
>>ale tak ogólnie z twojego całego postu wynika, że powinniśmy sobie odpuścić szczepienia
>Obowiązkowe? Oczywiście!

Wiesz, osoby nieszczepione na ciężkie choroby zakaźne stanowią dla mnie zagrożenie życia. Trudno mi się w tym temacie zupełnie obiektywnie nie wku...

>>a osoby bezrobotne i ciężko chore fizycznie i/lub psychicznie, a szczególnie molestowane, zgwałcone lub pobite odstrzeliwać "on sight".
>Ponownie - ich problem. Jak facet z hemofilią postanawia płodzić dzieciaki, mimo że ledwo się na nogach trzyma - jego sprawa.

Zdajesz sobie sprawę, że właśnie zaleciłeś mi samobójstwo lub oddanie się w ręce plutonu egzekucyjnego? Dzięki. Może się spotkamy i powiesz mi to prosto w oczy?

>>Serio ci się taka wizja społeczeństwa podoba? Ja bym nie mogła tak żyć.
>Bardzo mi się podoba wizja społeczeństwa, które nie pakuje mi się do domu nie nie mówi mi co mam robić i jak mam to robić.

Czyli jeśli zachce ci się mordować starsze panie ze swojej rodziny, to państwo ma się odczepić, bo wolnoć Tomku. Albo gdybyś był agresywnym alkoholikiem, a twoja partnerka wpadła by we współuzależnienie i cały idący za tym syndrom, też łapy precz, zawsze może się powiesić, bo jak wiadomo - rozwiązanie sytuacji nie jest możliwe dla współuzależnionego partnera w 90% wypadków. *fascinating*

Ja mogę mieć swoje poglądy na kwestię likwidacji ZUS i prywatyzacji służby zdrowia z marginesem socjalu dla totalnej granicy biedy, ale są rzeczy, których moim zdaniem nie wolno robić nawet w swojej piwnicy. [pun intended]

Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
11-05-2012 16:22 
 0 na 2
spellbinder (8577 punktów)
>Wiesz, osoby nieszczepione na ciężkie choroby zakaźne stanowią dla mnie zagrożenie życia. Trudno mi się w tym temacie zupełnie obiektywnie nie wku...

Niby tak. Ale szczepienie powinno jednak Cię nieco uodpornić na te różne choroby. A jeśli dalej będziesz miała z tym problem, powinnaś na siebie bardziej uważać bo to o Twoje zdrowie chodzi, a nie o moje, czy przechodniów na ulicy.

>Zdajesz sobie sprawę, że właśnie zaleciłeś mi samobójstwo lub oddanie się w ręce plutonu egzekucyjnego? Dzięki. Może się spotkamy i powiesz mi to prosto w oczy?

Z jakiegoś konkretnego powodu?

Nie bierzesz pod uwagę tego, że po pierwsze Ty miałabyś więcej kasy na leczenie, bo nie byłabyś dojona z tej kasy; i dwa, że Twoim znajomi, którym Twój los jest drogi również mieliby więcej kasy i mogliby Ci pomóc.

>Czyli jeśli zachce ci się mordować starsze panie ze swojej rodziny, to państwo ma się odczepić, bo wolnoć Tomku.

Tak długo, jak wpływam tylko na siebie i na te osoby, które godzą się na ten wpływ - nikomu nic do tego co sobie robimy. Jeśli byłbym agresywnym alkoholikiem zacząłbym szkodzić innym ludziom i wtedy trzeba byłoby się mną zająć.

>Ja mogę mieć swoje poglądy na kwestię likwidacji ZUS i prywatyzacji służby zdrowia z marginesem socjalu dla totalnej granicy biedy, ale są rzeczy, których moim zdaniem nie wolno robić nawet w swojej piwnicy.

Jeśli ludzie się na to godzą - dlaczego nie? Dlaczego nie można np. sobie dać do sieci ogłoszenia, że się kogoś zabije i zje, a tego co się zgłosi zabić i zjeść?
11-05-2012 16:48 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
>Niby tak. Ale szczepienie powinno jednak Cię nieco uodpornić na te różne choroby.

Nieco. W kwestii szczepień kluczową sprawą jest odporność grupowa (herd immunity).
11-05-2012 16:59 
 Ocena 1 na 1
niewiarygodny (524 punktów)
>>Niby tak. Ale szczepienie powinno jednak Cię nieco uodpornić na te różne choroby.
>Nieco. W kwestii szczepień kluczową sprawą jest odporność grupowa (herd immunity).

Co do szczepień, pół roku temu robiłem pierwsze szczepienia córeczki, państwowo pokrywana jest tylko część (bez pneumokoków i rota wirusów) i to w 12 zastrzykach, płacąc ok 1500zł jest 6 zastrzyków w tym pneumokoki i rota wirusy w kapsułkach. Kogo tylko stać ten płaci za nowocześniejsza szczepionkę aby oszczędzić dziecku bólu, ponieważ cały dzień dziecko ma podwyższona temperaturę i bolę je nóżki gdzie były ukłucia. Opieka państwowa jest nawet nie na pół gwizdka, a na ćwierć. Z chęcią płaciłbym wszystkie składki socjalne i podatki dochodowe vaty akcyzy cła gdyby wszystko funkcjonowało jak trzeba. Skoro tak nie jest, chciałbym aby tak było a jedyną możliwością jest zmiana sposobu finansowania. Problem z socjalizmem jest taki, idea jest słuszna i na papierze działa prawidłowo, problemem jest czynnik ludzi i to tutaj nawala, przeszliśmy już przez wszystkie ugrupowania polityczne sld,pis,po i to też niczego nie zmienia świadczy to o tym, że ten system w praktyce nie działa dobrze i tyle.
11-05-2012 17:52 
 Ocena 2 na 2
liliac (147340 punktów)
>państwowo pokrywana jest tylko część (bez pneumokoków i rota wirusów)

Wiem - jakkolwiek dziwi mnie ten zarzut ze strony kogoś, kto opowiada się za pełną prywatyzacją rynku usług zdrowotnych

Na razie szczepionki przeciwpneumokokowe refundowane są dzieciom ze szczególnymi obciążeniami zdrowotnymi, jakkolwiek dyskusje o objęciu szczepieniami całej populacji są prowadzone. Na objęcie refundacją szczepień przeciwrotawirusowych raczej się nie zanosi. Budżet jest nieco ograniczony, a istnieją ważniejsze okołoszczepionkowe nierozwiązane kwestie, jak chociażby wspomniany w linkowanym wywiadzie krztusiec czy polio.

>i to w 12 zastrzykach, płacąc ok 1500zł jest 6 zastrzyków w tym pneumokoki i rota wirusy w kapsułkach. Kogo tylko stać ten płaci za nowocześniejsza szczepionkę aby oszczędzić dziecku bólu

To zrozumiałe - ale też nawet bardziej niż nasze bogate i prosocjalnie nastawione państwa nie refundują wszystkiego. To kwestia zapewnienia pewnego minimum.
niewiarygodny (524 punktów)
>To zrozumiałe - ale też nawet bardziej niż nasze bogate i prosocjalnie nastawione państwa nie refundują wszystkiego. To kwestia zapewnienia pewnego minimum.
>

W całej unii europejskiej jest szczepionka z pneumokokami i w 6 zastrzykach państwowo. Więc europejskie minimum jest jednak wyższe niż nasze.
11-05-2012 18:36 
 Ocena 2 na 2
liliac (147340 punktów)
>W całej unii europejskiej jest szczepionka z pneumokokami i w 6 zastrzykach państwowo. Więc europejskie minimum jest jednak wyższe niż nasze.

Nie, nie w całej Unii - tutaj masz zestawienie. Ale owszem, minima europejskie są rzeczywiście często wyższe niż nasze. Wynika to między innymi z nieco wyższych w wielu krajach nakładów finansowych na opiekę zdrowotną. Ale też i wspomniałam właśnie, że są naciski by o tę akurat szczepionkę nasze minimum się poszerzyło.
11-05-2012 17:10 
 Ocena 1 na 3
wacus47 (666 punktów)

>Tak długo, jak wpływam tylko na siebie i na te osoby, które godzą się na ten wpływ - nikomu nic do tego co sobie robimy. Jeśli byłbym agresywnym alkoholikiem zacząłbym szkodzić innym ludziom i wtedy trzeba byłoby się mną zająć.
Wybacz spellbinder o ile z większością Twoich argumentów się zgadzam o tyle, ten w którym mówisz o obowiązkowych szczepieniach pachnie mi ideologią ...
Idiotę, który uzna, że się nie zaszczepi i będzie sobie swobodnie rozprzestrzeniać niebezpieczne zarazki należy uznać za potencjalnego zabójce. Poprzez swoją głupotę wpływa również na innych ludzi - może zarazić, a w ostateczności zabić. Czy osobę, która byłaby świadoma swojej gruźlicy i rozprzestrzeniałaby ją (świadomie) w otoczeniu należałoby odizolować od społeczeństwa czy nie?

Dodatkowo zgadzam się z argumentacją Sylwka w przypadku policji - tak, jest to jak najbardziej usługa i dlaczego za Twoje bezpieczeństwo mam płacić ja? A co mnie obchodzi czy ktoś Ciebie lub Twoje dzieci na ulicy zabije. Jeśli tak będzie to może mi być przykro, ale w dalszym ciągu nie widzę powodu dlaczego za czyjeś bezpieczeństwo mam płacić ja. Można przecież wykupić ochronę w odpowiedniej firmie. Jeśli chcielibyśmy odnaleźć złodzieja naszej własności możemy przecież wynająć prywatnego detektywa. Nie widzę powodu dla którego ja mam płacić za to, że ktoś będzie szukał TWOICH rzeczy - trzeba było się lepiej zabezpieczyć.Twoja nieodpowiedzialność - Twój problem. Na gruncie racjonalnej argumentacji nie do obrony jest teza(moim zdaniem, a prób widziałem już wiele), że prywatyzujemy wszystko ale policji nie. Po prostu należy uznać, że jest to kwestia umowy społecznej - płacimy bardzo małe podatki w zamian za co pańswto gwarantuję nam kilka podstawowych usług takich jak bezpieczeństwo wewnętrzne i zewnętrzene czy sądownictwo. Lecz jest to, jak powiedziałem, pewien aksjomat. Oczywiście jest to tylko mój pogląd na sprawę.
11-05-2012 17:27 
 Ocena 3 na 3
spellbinder (8577 punktów)
>Idiotę, który uzna, że się nie zaszczepi i będzie sobie swobodnie rozprzestrzeniać niebezpieczne zarazki należy uznać za potencjalnego zabójce. Poprzez swoją głupotę wpływa również na innych ludzi - może zarazić, a w ostateczności zabić.

To jeszcze zależy od tego czy szczepienie chroni przed chorobą, czy nie chroni.

>Czy osobę, która byłaby świadoma swojej gruźlicy i rozprzestrzeniałaby ją (świadomie) w otoczeniu należałoby odizolować od społeczeństwa czy nie?

To jest w ogóle zabawny problem, bo ludziom do łba nie przyjdzie, żeby nie leźć z gorączką do kina i nie pluć flegmą na "sąsiadów".

I tak jak nie można zmusić nikogo do szczepienia, tak już - uważam - można zmusić chorego do niezarażania zdrowych przez odizolowanie go, a taki kaszlący w kinie powinien być z tego kina wypieprzony na zbity pysk.

>Można przecież wykupić ochronę w odpowiedniej firmie.

Nie można. Jeśli nie ma niezależnego od obywatela organu policyjnego, to po pewnym czasie byś miał wojny gangów jak to miało miejsce drzewiej. Bogatsi i "ambitniejsi" poorganizowaliby sobie armie wokół siebie i by się nawzajem tłukli, a nie o to chodzi.

>Jeśli chcielibyśmy odnaleźć złodzieja naszej własności możemy przecież wynająć prywatnego detektywa.

I czasami trzeba tak robić. Co nie oznacza, że złodzieje powinni być ścigani TYLKO prywatnie. Niech sobie będą łowcy głów; policja niezależna od obywatela musi być.

>Na gruncie racjonalnej argumentacji nie do obrony jest teza(moim zdaniem, a prób widziałem już wiele), że prywatyzujemy wszystko ale policji nie.

Jak najbardzie do obrony. Policjant na pensji, wykonujący polecenia swojego pracodawcy przy braku jakiegokolwiek zwierzchniego organu ścigania jest nie policjantem, a zbirem.
11-05-2012 17:45 
 Ocena-1 na 1
wacus47 (666 punktów)
>>Idiotę, który uzna, że się nie zaszczepi i będzie sobie swobodnie rozprzestrzeniać niebezpieczne zarazki należy uznać za potencjalnego zabójce. Poprzez swoją głupotę wpływa również na innych ludzi - może zarazić, a w ostateczności zabić.
>To jeszcze zależy od tego czy szczepienie chroni przed chorobą, czy nie chroni.
A jeśli nie chroni?
>>Czy osobę, która byłaby świadoma swojej gruźlicy i rozprzestrzeniałaby ją (świadomie) w otoczeniu należałoby odizolować od społeczeństwa czy nie?
>To jest w ogóle zabawny problem, bo ludziom do łba nie przyjdzie, żeby nie leźć z gorączką do kina i nie pluć flegmą na "sąsiadów".
>I tak jak nie można zmusić nikogo do szczepienia, tak już - uważam - można zmusić chorego do niezarażania zdrowych przez odizolowanie go, a taki kaszlący w kinie powinien być z tego kina wypieprzony na zbity pysk.
Oczywiście o ile zdecyduje o tym właściciel
>>Można przecież wykupić ochronę w odpowiedniej firmie.
>Nie można. Jeśli nie ma niezależnego od obywatela organu policyjnego, to po pewnym czasie byś miał wojny gangów jak to miało miejsce drzewiej. Bogatsi i "ambitniejsi" poorganizowaliby sobie armie wokół siebie i by się nawzajem tłukli, a nie o to chodzi.
W dalszym ciągu nie widzę powodu dlaczego miałoby mnie to interesować. To niech spellbinder pracuje więcej i sobie założy swoją armię. Pan Mietek z Krochmalnej uczciwie zapracował i ma swoich najemników, którzy go chronią. Dlaczego Pan Mietek ma płacić za bezpieczeństwo spellbindera i jego rodziny?
W takim razie o co chodzi?
>>Jeśli chcielibyśmy odnaleźć złodzieja naszej własności możemy przecież wynająć prywatnego detektywa.
>I czasami trzeba tak robić. Co nie oznacza, że złodzieje powinni być ścigani TYLKO prywatnie. Niech sobie będą łowcy głów; policja niezależna od obywatela musi być.
No właśnie musi - i ja się z tym zgadzam. Tylko dlaczego musi? A może praywatna firma robiłaby to taniej i efektywniej?
>>Na gruncie racjonalnej argumentacji nie do obrony jest teza(moim zdaniem, a prób widziałem już wiele), że prywatyzujemy wszystko ale policji nie.
>Jak najbardzie do obrony. Policjant na pensji, wykonujący polecenia swojego pracodawcy przy braku jakiegokolwiek zwierzchniego organu ścigania jest nie policjantem, a zbirem.
Truizm. Pytanie dlaczego organ ścigania ma być podmiotem opłacanym z podatków wszystkich ludzi, a nie tylko zainteresowanych.
11-05-2012 18:13 
 Ocena 2 na 2
spellbinder (8577 punktów)
>A jeśli nie chroni?

Jeśli chroni to nie ma żadnych podstaw do tego, żeby ludzi do niego zmuszać. Jeśli nie chroni... to jesteśm w czarnej...

>Oczywiście o ile zdecyduje o tym właściciel

Oczywiście

>No właśnie musi - i ja się z tym zgadzam. Tylko dlaczego musi? A może praywatna firma robiłaby to taniej i efektywniej?

Może. Ale robiłaby to również gwałcąc interesy poszczególnych obywateli.

Przedstawię Ci na przykładzie. Idziemy sobie ulicą, a Ty mnie przez pomyłkę potrąciłeś. Ja mówię mojemu ochroniarzowi: "obij mu mordę". On Ci ją obija, bo załóżmy Ty ochroniarza miałeś słabszego.

Więc wracasz do domu i wynajmujesz silniejszego ochroniarza niż ten mój. Idziesz do mnie i tym razem to ja dostaję po mordzie. Więc ja wynajmuję takiego ochroniarza z bronią, on idzie do Ciebie w nocy, wyrzyna Twoją obstawę, gwałci psa, a na koniec pakuje Ci kulę w łeb.

Do tego prowadzi prywatna ochrona bez żadnego zwierzchnictwa wynajmowana.

W przypadku kiedy jest policja - kończy się na pierwszym etapie, tj. mój ochroniarz Ci wali w gębę, po czym ląduje w więzieniu razem ze mną.

>Truizm. Pytanie dlaczego organ ścigania ma być podmiotem opłacanym z podatków wszystkich ludzi, a nie tylko zainteresowanych.

Nigdzie nie pisałem, że tak być musi wg. mnie.
11-05-2012 17:56 
 Ocena 5 na 7
Sylwek (15472 punktów)

>Nie można. Jeśli nie ma niezależnego od obywatela organu policyjnego, to po pewnym czasie byś miał wojny gangów jak to miało miejsce drzewiej. Bogatsi i "ambitniejsi" poorganizowaliby sobie armie wokół siebie i by się nawzajem tłukli, a nie o to chodzi.

Nie? Największym problemem jest, że dość naiwnie zakładasz, że tylko to co tobie się wydaje jest stanem pożądanym. Według ciebie niepożądane jest by społeczeństwo było zdrowsze i leczyło się taniej - jeśli wymaga to "socjalu". Ale już pożądane jest by było bezpieczniejsze, nawet jeśli wymaga to socjalu.

Ponownie zabawię się w adwokata diabła: co jest złego w tym, by bezpieczni byli tylko ci, którzy są bogaci? Naprawdę sądzisz, że komuś robi różnicę, czy jego dziecko zginie w wojnie opłacanych gangów-policji, czy gdy umrze na grypę pozbawione elementarnej opieki zdrowotnej?

Znienawidzony przez ciebie "socjal" to droga do egalitarnych, bezpiecznych i względnie przyjaznych społeczeństw. Walka z socjalem, o ile wykracza poza oczywiste i rozsądne zabiegi związane z optymalizacją działania państwowej maszynerii, jest walką z równością i bezpieczeństwem. Fizycznym, zdrowotnym, prawnym.
11-05-2012 18:17 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>Ponownie zabawię się w adwokata diabła: co jest złego w tym, by bezpieczni byli tylko ci, którzy są bogaci? Naprawdę sądzisz, że komuś robi różnicę, czy jego dziecko zginie w wojnie opłacanych gangów-policji, czy gdy umrze na grypę pozbawione elementarnej opieki zdrowotnej?

Nic w tym nie ma złego. Ten co jest bardziej efektywny i lepiej przystosowany do warunków - przeżyje. ten co jest nieefektywny i nieprzystosowany zginie.

W socjalizmie zaś ten co jest nieefektywny i nieprzystosowany dostanie zapomogę, dzięki czemu wychoduje bandę nieefektywnych i nieprzystosowanych dzieci, podczas gdy bardziej efektywny i przystosowany zostanie okradziony ze swoich pieniędzy.

>Znienawidzony przez ciebie "socjal" to droga do egalitarnych, bezpiecznych i względnie przyjaznych społeczeństw.

Idź do jakiejś biednej dzielnicy pełnej zasiłkowców o 1:00 w piątek i wtedy mów jak tam jest bezpiecznie i przyjaźnie

>Walka z socjalem, o ile wykracza poza oczywiste i rozsądne zabiegi związane z optymalizacją działania państwowej maszynerii, jest walką z równością i bezpieczeństwem. Fizycznym, zdrowotnym, prawnym.

Nie ma równości fizycznej ani zdrowotnej, a i o prawną u nas ciężko.
11-05-2012 18:36 
 Ocena 2 na 6
Sylwek (15472 punktów)

>Nie ma równości fizycznej ani zdrowotnej, a i o prawną u nas ciężko.

Ta, właśnie dlatego wiemy, że żyjemy tu na Ziemi a nie w Raju. Niestety jest banda głuptasków, która myśli, że jak się sprywatyzuje co się da, to ów raj się sam pojawi.
11-05-2012 18:56 
 Ocena 2 na 2
spellbinder (8577 punktów)
I tu pokazujesz absolutny brak zrozumienia co do idei niezwiązanych na każdym kroku z socjalizmem.

Nie chodzi o tworzenie raju.

Chodzi o to, żeby każdy pojedynczy człowiek MÓGŁ popełniać sobie swoje własne pomyłki i żyć tak jak mu się wydaje, że żyć powinien.

Ty chcesz być szczęśliwą krową w zagrodzie, a w tym celu musisz zmusić wszystkich, żeby się zamienili w krowy.

Ja chcę po prostu, żeby krowy się ode mnie odpieprzyły.
12-05-2012 11:31 
 Ocena 3 na 3
Elka I Ponura (7473 punktów)
>Niby tak. Ale szczepienie powinno jednak Cię nieco uodpornić na te różne choroby. A jeśli dalej będziesz miała z tym problem, powinnaś na siebie bardziej uważać bo to o Twoje zdrowie chodzi, a nie o moje, czy przechodniów na ulicy.

U mnie nie ma kwestii "nie zarażę się" Jest tylko "będę brała mniej antybiotyków". Dlatego każdą chorobę siedzę w domu i chodzę do osiedlowego sklepiku i kiedy mam wizyty domowe w masce.

>Nie bierzesz pod uwagę tego, że po pierwsze Ty miałabyś więcej kasy na leczenie, bo nie byłabyś dojona z tej kasy; i dwa, że Twoim znajomi, którym Twój los jest drogi również mieliby więcej kasy i mogliby Ci pomóc.

Tak, tak, miałabym więcej kasy, ale nie nadaję się, wg twojej kwalifikacji, do życia w społeczeństwie, bo oprócz opieki zdrowotnej - w pewnej przyszłości - będę potrzebowała tyle innych opcji pomocy, że w sumie nadaję się tylko do odstrzału.

>Tak długo, jak wpływam tylko na siebie i na te osoby, które godzą się na ten wpływ - nikomu nic do tego co sobie robimy. Jeśli byłbym agresywnym alkoholikiem zacząłbym szkodzić innym ludziom i wtedy trzeba byłoby się mną zająć.

No ale jak? Żonę biłbyś tylko w domu, po cichu, a ona by cię nie zostawiła w tym współuzależnionym stuporze. Czyli też jest do odstrzału, w sumie...

>Jeśli ludzie się na to godzą - dlaczego nie? Dlaczego nie można np. sobie dać do sieci ogłoszenia, że się kogoś zabije i zje, a tego co się zgłosi zabić i zjeść?

To podpada prawie pod eutanazję, hm.. chociaż podejrzewam, że tabu społeczne związane z kanibalizmem byłoby zbyt silne, żeby to zalegalizować

Poważnie - ja też jestem za minimalizmem interwencji, ale jaką interwencją jest promocja pozytywnych zachowań? Jak się promuje noszenie ciepłego ubrania zimą, to nie dla wydumanych celów, tylko dla konkretnego pozytywnego celu. Jasne, można się ubierać, jak komu leży, nie ma nakazu. I tak można promować kwestie społeczne związane z równouprawnieniem. Kobieta domowa=kobieta pracująca, o ile każdej to odpowiada, problemy do minimum, pomagamy być w jak najlepszej sytuacji i co tam jeszcze, etc, etc.

[przepraszam, że taka kondensacja, ale się dziś muszę spieszyć ]

Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
12-05-2012 20:28 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>U mnie nie ma kwestii "nie zarażę się" Jest tylko "będę brała mniej antybiotyków". Dlatego każdą chorobę siedzę w domu i chodzę do osiedlowego sklepiku i kiedy mam wizyty domowe w masce.

No widzisz. A ja się męczę zimą, bo kobieta nie pozwala mi otwierać okna... i u mnie nie ma kwestii "zarażę się".

>Tak, tak, miałabym więcej kasy, ale nie nadaję się, wg twojej kwalifikacji, do życia w społeczeństwie, bo oprócz opieki zdrowotnej - w pewnej przyszłości - będę potrzebowała tyle innych opcji pomocy, że w sumie nadaję się tylko do odstrzału.

Ja nikogo nie kwalifikuję. Tu nie ma miejsca na czyjeś domysły i widzimisię. To od Ciebie zależy, czy się nadajesz, czy się nie nadajesz.

Jeśli odłożysz sobie na te inne opcje pomocy - to sobie odłożysz i będziesz miała. Jeśli nie? Czyja to jest wina? Kto o Ciebie powinien dbać, jeśli nie Ty sama?

Zrozum moje stanowisko - ja nie chcę płacić za Twoje leczenie, bo Cię nawet, do diabła, nie znam. Jesteś mi kompletnie obcą osobą. Ja chcę płacić za swoje leczenie jeśli mi będzie potrzebne i w związku z tym chcę, żeby od moich pieniędzy państwo się odwaliło w tej kwestii.

Z Twojej perspektywy to jest tak, jakby mnie w ogóle nie było. Nie płacę, ale też nie leczę się państwowo.

>No ale jak? Żonę biłbyś tylko w domu, po cichu, a ona by cię nie zostawiła w tym współuzależnionym stuporze. Czyli też jest do odstrzału, w sumie...

Sprawy kryminalne powinna rozwiązywać policja, czego oczywiście nie robi. Takiego faceta trzeba najnormalniej w świecie zamknąć.

A taka babka niech szuka pomocy u znajomych, a nie u obcych, za ich pieniądze.

>To podpada prawie pod eutanazję, hm.. chociaż podejrzewam, że tabu społeczne związane z kanibalizmem byłoby zbyt silne, żeby to zalegalizować

Byłoby. Choć pić własną krew "pozwalają"; jak się człowiek skaleczy to może possać.

>Poważnie - ja też jestem za minimalizmem interwencji, ale jaką interwencją jest promocja pozytywnych zachowań?

Jeśli będzie z filantropicznej zbiórki, to niech sobie będzie jaka chce propaganda.

>Jak się promuje noszenie ciepłego ubrania zimą, to nie dla wydumanych celów, tylko dla konkretnego pozytywnego celu.

To żeby był pozytywny cel należałoby promować noszenie "zimnego" ubrania, dzięki czemu ludzie mogliby wrzucić organizmy na "wyższy bieg" i autentycznie dostarczyć sobie tego ciepła; zamiast tego wolą podążać za modą, jesienne płaszczyki i te sprawy. No to niech cierpią

>I tak można promować kwestie społeczne związane z równouprawnieniem. Kobieta domowa=kobieta pracująca, o ile każdej to odpowiada, problemy do minimum, pomagamy być w jak najlepszej sytuacji i co tam jeszcze, etc, etc.

Żadna kampania "minimalna" tego nie zmieni. To jest kasa wywalona w błoto. Ktoś na tym tylko kasiorkę trzepie. Nawet te granty co to mają promować projekty aktywizujące młodzież. Super - 15 koleżków zacznie malować, zamiast chlać piwo. Kolejnych 50.000 będzie chlać piwo.

Nie można naprawić każdego. Nie można naprawić nawet większości. Nawet 10%.

Ale nawet gdyby było można - jak można zmuszać człowieka żeby wydawał owoce swojej pracy po to, żeby INNYM było lepiej? Absurd.

>[przepraszam, że taka kondensacja, ale się dziś muszę spieszyć ]

Spoko. Nawet nie zauważyłem
13-05-2012 11:23 
 Ocena 1 na 1
Elka I Ponura (7473 punktów)
>No widzisz. A ja się męczę zimą, bo kobieta nie pozwala mi otwierać okna... i u mnie nie ma kwestii "zarażę się".

Mnie to nie robi różnicy, system odpornościowym mojego organizmu ma zdolności bojowe jak Francuzi za WW2

>Zrozum moje stanowisko - ja nie chcę płacić za Twoje leczenie, bo Cię nawet, do diabła, nie znam. Jesteś mi kompletnie obcą osobą. Ja chcę płacić za swoje leczenie jeśli mi będzie potrzebne i w związku z tym chcę, żeby od moich pieniędzy państwo się odwaliło w tej kwestii.

Nawet jeśli będą wprowadzone ubezpieczenia indywidualne ("plany zdrowotne" w prywatnych ośrodkach, dajmy na to), to i tak będziesz płacił za innych. Ty będziesz zdrowy, ale ośrodek leczący twojego sąsiada z rakiem będzie ciągnął koszty z tego, co zarabia, więc i twoich składek.

>Z Twojej perspektywy to jest tak, jakby mnie w ogóle nie było. Nie płacę, ale też nie leczę się państwowo.

A ja się leczę w obie strony - do specjalistów (pięciu) chodzę prywatnie, ale do klinik muszą mnie kłaść państwowo. W czerwcu kładą mnie na 2,5 tygodnia na badania. Przygotuj swoją biedną kieszeń - muszą mi zrobić CT głowy, bo może mam w niej guza. Jeśli poprawi ci to humor - w pewnym stopniu ratujesz mi życie

>Sprawy kryminalne powinna rozwiązywać policja, czego oczywiście nie robi. Takiego faceta trzeba najnormalniej w świecie zamknąć.

a) podobno prywatne sprawy państwo ma zostawić w spokoju;
b) policja jest utrzymywana z podatków, może wolałbyś prywatyzację i prywatne firmy? Blackwater na kontrakcie, o. Myślisz, że byliby bardziej sprawni?
c) przemoc domowa to nie kryminałka, to obyczajówka.

>A taka babka niech szuka pomocy u znajomych, a nie u obcych, za ich pieniądze.

Usilnie omijasz istotny detal syndromu współuzależnienia. Osoba taka nie musi pić, ale ma zasadniczy problem z zaradzeniem sytuacji i proszeniem o pomoc. Ktoś to musi przerwać i się zająć. Rodzina nie może tego zrobić, bo nie jest profesjonalna (nb, psychiatra i psycholog nie może leczyć znajomych i spokrewnionych).

>To żeby był pozytywny cel należałoby promować noszenie "zimnego" ubrania, dzięki czemu ludzie mogliby wrzucić organizmy na "wyższy bieg" i autentycznie dostarczyć sobie tego ciepła; zamiast tego wolą podążać za modą, jesienne płaszczyki i te sprawy. No to niech cierpią

Mnie ten model nie dotyczy Biorąc pod uwagę epidemiologię, ładnych paru milionów ludzi też. Musimy się ubierać ciepło i uważać. Chcesz te miliony ludzi przestawić, bo jesteś zdrowy i szczęśliwy jak skowronek? A może ty jesteś jeden na 500.000 i twój model się nie sprawdza w generalnej populacji?

>Nie można naprawić każdego. Nie można naprawić nawet większości. Nawet 10%.
>Ale nawet gdyby było można - jak można zmuszać człowieka żeby wydawał owoce swojej pracy po to, żeby INNYM było lepiej? Absurd.

Żeby w ogóle, wszystkim było lepiej. Wolisz mieć sąsiada pijaka i awanturnika, czy pracującego hobbystę? Ja tam wolę hobbystę, ale jak tam komu...

Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
13-05-2012 12:42 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>Mnie to nie robi różnicy, system odpornościowym mojego organizmu ma zdolności bojowe jak Francuzi za WW2

Tak to już jest niestety. Ale - przykro to mówić - mi zdolności bojowe Twojego organizmu również nie robią różnicy.

>Nawet jeśli będą wprowadzone ubezpieczenia indywidualne ("plany zdrowotne" w prywatnych ośrodkach, dajmy na to), to i tak będziesz płacił za innych. Ty będziesz zdrowy, ale ośrodek leczący twojego sąsiada z rakiem będzie ciągnął koszty z tego, co zarabia, więc i twoich składek.

Jasne. Ale jak przyjdzie co do czego, to będę miał swego rodzaju gwarant, że to ja tą kasę na leczenie dostanę w razie czego. Moje "ryzyko"; zachoruję czy nie zachoruję.

A jak sobie odłożę, zainwestuję, czy cokolwiek - to będę miał 100% szans na wydanie tych oszczędności na ewentualne leczenie czego tylko zechcę.

>A ja się leczę w obie strony - do specjalistów (pięciu) chodzę prywatnie, ale do klinik muszą mnie kłaść państwowo.

Widzisz jaka kicha?

>W czerwcu kładą mnie na 2,5 tygodnia na badania. Przygotuj swoją biedną kieszeń - muszą mi zrobić CT głowy, bo może mam w niej guza. Jeśli poprawi ci to humor - w pewnym stopniu ratujesz mi życie

Pomyśl sobie lepiej, że taki debil co to poszedł w góry i złamał sobie nogę, albo dostał zawału od zbytniego wysiłku; tudzież koleś, który przez nieuwagę dłoń sobie uciął, albo na deskorolce rozwalił nadgarstek - to taki właśnie jeden z drugim Cię w pewnym stopniu zabija.

>a) podobno prywatne sprawy państwo ma zostawić w spokoju;

Owszem - sprawy SM w małżeństwie nie są niczyim interesem. Ale jeśli kobita przyjdzie na policję, to policja powinna mieć obowiązek sprawą się zająć. Porządnie się nią zająć. I to by było o wiele lepsze wyjście, niż wszelkie telefony zaufania i sraty-pierdaty.

>b) policja jest utrzymywana z podatków, może wolałbyś prywatyzację i prywatne firmy?

Nie. To by prowadziło do wynajmowania swoich prywatnych armii.

>c) przemoc domowa to nie kryminałka, to obyczajówka.

A powinien być kryminał.

>Usilnie omijasz istotny detal syndromu współuzależnienia. Osoba taka nie musi pić, ale ma zasadniczy problem z zaradzeniem sytuacji i proszeniem o pomoc.

Przede wszystkim problem polega na tym, że taka osoba nie może liczyć na pomoc ze strony państwa.

Znajomą mojej matki, kilka miesięcy po ślubie, próbował mąż zastraszać. Babka była w szoku, odpyskowała i dostała w mordę. Następnego dnia mąż przyszedł do domu z obitym pyskiem, bo żonka miała kolegów... powiedzmy, że "ochroniarzy". Rozwód poszedł jak po maśle.

Teraz jak dzwonisz na policję bo mąż Cię bije, to nic nie zmienisz. Zostaniesz w domu z mężem po tym, jak panowie sobie pójdą i znowu oberwiesz.

To nie jest problem tylko i wyłącznie współuzależnienia, ale również głupich przepisów.

>Ktoś to musi przerwać i się zająć. Rodzina nie może tego zrobić, bo nie jest profesjonalna (nb, psychiatra i psycholog nie może leczyć znajomych i spokrewnionych).

Jak będzie taka osoba chciała, to sobie do psychiatry pójdzie sama i sama sobie za niego zapłaci.

>Mnie ten model nie dotyczy Biorąc pod uwagę epidemiologię, ładnych paru milionów ludzi też. Musimy się ubierać ciepło i uważać.

Parę milionów? Znaczy na całym świecie jak rozumiem?

>Chcesz te miliony ludzi przestawić, bo jesteś zdrowy i szczęśliwy jak skowronek?

Nie. Chcę żeby te miliony załatwiały swoje sprawy za swoje pieniądze, a nie za pieniądze wydarte z mojej kieszeni

>A może ty jesteś jeden na 500.000 i twój model się nie sprawdza w generalnej populacji?

>Żeby w ogóle, wszystkim było lepiej. Wolisz mieć sąsiada pijaka i awanturnika, czy pracującego hobbystę? Ja tam wolę hobbystę, ale jak tam komu...

Pijak nie zamieni się w hobbystę przez pomachanie magiczną różdżką.

I nie ma czegoś takiego - żeby wszystkim było lepiej. Mi jest gorzej, jak mi zabierają większość pieniędzy w podatkach.

Gorzej jest również "ogółowi" przez umacnianie stref wyuczonej bezradności, bezrobocia, przez dokarmianie zasiłkowców i wychowywanie na plecach podatników kolejnych niezaradnych, niewyedukowanych dzieciaków.
11-05-2012 14:48 
 Ocena-1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
>Serio ci się taka wizja społeczeństwa podoba? Ja bym nie mogła tak żyć.

To nie żadna tam wizja, tylko bezrozumny dogmatyczny bełkot adepta jednej z nowoczesnych form religijnego fundamentalizmu: wulgarnego (neo)liberalizmu gospodarczego.
11-05-2012 15:35 
 Ocena 2 na 2
niewiarygodny (524 punktów)
Dlaczego prywatną służbę zdrowia uważa się za nie moralną? A leczenie raka płuc 40 letniego palacza ze składek ogółu za coś normalnego? Człowiek dorosły musi potrafić ponosić konsekwencję za swój wybór. Poza tym nawet w obecnym ustroju, nie wszyscy są leczeni, są osoby cierpiące na rzadkie choroby, a ich leki nie są refundowane, ponieważ nie ma ich na liście w tym roku przez niedopatrzenie urzędnika. Czym to się różni od tego, że ktoś nie ma pieniędzy na leczenie? Ano tym, że osoba która płaciła składkę NFZ nie jest leczona, a w systemie prywatnym nie jest leczony tylko ten kto o tym wcześniej nie pomyślał.

Dlaczego kogo tylko stać korzysta z prywatnej służby zdrowia? Albo kogo stać posyła dzieci do prywatnej szkoły czy przedszkola? Ano dlatego bo są lepsze, mimo iż tacy ludzie muszą płacić za to samo w wersji państwowej i tak wybierają prywatną, ponieważ jest lepsza! Nie wiem w czym jest problem, jeżeli ktoś się obawia, że po skończeniu 18lat uważa się za idiotę i nie wykupi prywatnej składki zdrowotnej, tylko wyda na głupoty, to powstaną konta w bankach takie które automatycznie opłacają składkę jak tylko pojawia się na konie pieniądz z wypłaty.
Sylwek (15472 punktów)
A co jest złego w prywatnej policji, prywatnej armii czy prywatnym sądownictwie?
11-05-2012 16:12 
 Ocena 1 na 1
niewiarygodny (524 punktów)
>A co jest złego w prywatnej policji, prywatnej armii czy prywatnym sądownictwie?

Co do armii, się nie wypowiadam jaka powinna być, ponieważ ideologicznie jestem pacyfistą na szczeblu państwowym, jednak w niektórych sytuacjach politycznych np. wypowiedzenie wojny, ciężko o inne argumenty jak zbrojne. Mam taką maksymę, uznam człowieka, za coś wyższego od zwierząt jak przestanie zabijać siebie na wzajem.

Policja i sądownictwo i tak nie działa jak należy, ponieważ oba te obszary dotyczą sprawiedliwości i obiektywizmu, co jest praktycznie nie możliwe do osiągnięcia dla człowieka w 100%. Prawo i tak ustala człowiek, sądy i policja mają tylko pilnować ich przestrzegania i karać za łamanie. Jeżeli jesteś w stanie wyjaśnić w jaki sposób mogłoby to funkcjonować prywatnie to chętnie się dowiem.

Problem ze sprawiedliwością jest zasadniczo taki, że więcej jest z nim roboty niż to wszystko warte. Np. dwa lata temu z podporządkowanej wjechał mi w bok auta dziadek na rowerze, miałem wgnieciony cały bok, ponieważ miał metalowy koszyk z przodu, mogłem domagać się od poobijanego dziadka odszkodowania na drodze cywilnej, ale straciłbym na tym więcej czasu niż mógłbym dostać na naprawę auta. Podobnie jest teraz z kradzieżami, gdzie przedmiot jest o małej wartości, idzie na to więcej kasy niż warte są skradzione przedmioty.
11-05-2012 15:45 
 Ocena 4 na 4
liliac (147340 punktów)
>Albo kogo stać posyła dzieci do prywatnej szkoły czy przedszkola? Ano dlatego bo są lepsze, mimo iż tacy ludzie muszą płacić za to samo w wersji państwowej i tak wybierają prywatną, ponieważ jest lepsza

O szkolnictwie którego kraju w tej chwili mówisz? Nie znam rankingów dotyczących poziomu przedszkolnego lub podstawowego, ale prywatne licea i szkoły wyższe w Polsce jakoś nieszczególnie wygrywają z tymi państwowymi Chyba że chodzi ci o kryterium łatwości zdobycia "papierka".

PS
"Niemoralną", nie "nie moralną".
niewiarygodny (524 punktów)
>>Albo kogo stać posyła dzieci do prywatnej szkoły czy przedszkola? Ano dlatego bo są lepsze, mimo iż tacy ludzie muszą płacić za to samo w wersji państwowej i tak wybierają prywatną, ponieważ jest lepsza
>O szkolnictwie którego kraju w tej chwili mówisz? Nie znam rankingów dotyczących poziomu przedszkolnego lub podstawowego, ale prywatne licea i szkoły wyższe w Polsce jakoś nieszczególnie wygrywają z tymi państwowymi Chyba że chodzi ci o kryterium łatwości zdobycia "papierka".

Nauka języka obcego, liczebność klas.
11-05-2012 16:08 
 Ocena 4 na 4
liliac (147340 punktów)
Chyba nie odpowiedziałeś na moje pytanie. I nie bardzo odniosłeś się do moich uwag.

Ułatwię ci sprawę. Czy potrafisz - opierając się na dostępnych powszechnie rankingach szkół średnich i licealnych - wykazać rzekomą wyższość np. prywatnych szkół średnich nad państwowymi? Chodzi mi o w miarę obiektywne, mierzalne kryteria, np. sukcesy w konkursach przedmiotowych, "zdawalność na studia", etc.
11-05-2012 16:30 
 Ocena 1 na 1
niewiarygodny (524 punktów)
>Chyba nie odpowiedziałeś na moje pytanie. I nie bardzo odniosłeś się do moich uwag.
>Ułatwię ci sprawę. Czy potrafisz - opierając się na dostępnych powszechnie rankingach szkół średnich i licealnych - wykazać rzekomą wyższość np. prywatnych szkół średnich nad państwowymi? Chodzi mi o w miarę obiektywne, mierzalne kryteria, np. sukcesy w konkursach przedmiotowych, "zdawalność na studia", etc.

Tylko, że te kryteria nie świadczą o wyższości szkół. Edukacja według mnie jest po to aby dać minimum wiedzy ogólnej i maksimum tego w czym jest się dobrym, co interesuje lub co się danej osobie przyda w pracy zawodowej. Dlatego w podstawówce dzieci powinno się uczyć wszystkiego a przy okazji szukać ich pasji i talentów, a od gimnazjum ukierunkować ich w ceny dalszej eksploracji danej dziedziny. Dzieci trzeba uczyć myśleć a nie dawać materiały do wkuwania na pamięć. Dzięki prywatnemu szkolnictwu będę mógł posłać dziecko do takiego gimnazjum czy liceum gdzie będzie miało 60% zajęć z tego przedmiotu który mu się przyda, a nie dodatkowe 2h tygodniowo jak to jest w liceum państwowym. Co do studiów jestem ich przeciwnikiem, materiał jest rozwleczony na 5 lat, a i tak wszyscy uczą się na dwa tygodnie przed sesją, jest kilka obszerniejszych działów jak prawo czy medycyna, jedynak i tak praktyka uczy 2 razy więcej i 2 razy szybciej.
11-05-2012 16:59 
 Ocena 5 na 5
liliac (147340 punktów)
>Tylko, że te kryteria nie świadczą o wyższości szkół. Edukacja według mnie

To bądź łaskaw następnym razem zaznaczać kryteria, wedle których wyższość czegoś oceniasz. I stosuj powyższą formułę - "według mnie".

>jest po to aby dać minimum wiedzy ogólnej

Pozostaje kwestia określenia, co w rzeczonym minimum się mieści.

>i maksimum tego w czym jest się dobrym, co interesuje

I owszem. Zapewniam cię, że istnieją szkoły publiczne to właśnie zapewniające. A przynajmniej istniały za czasów mojego w szkole średniej funkcjonowania.

>lub co się danej osobie przyda w pracy zawodowej

Mówimy o szkołach profilowanych/zawodowych/technikach? To zgoda. Do tego właśnie służą. Licea mają w nazwie określenie "ogólnokształcące", jakkolwiek również uważam, że może niekoniecznie wszyscy powinni do nich uczęszczać.

>od gimnazjum ukierunkować ich w ceny dalszej eksploracji danej dziedziny

Temu właśnie - zdaje się - służy profilowanie w szkołach średnich. Oczywiście - nasze szkolnictwo dalekie jest od doskonałości - ale na razie nie wspomniałeś o niczym niemożliwym do osiągnięcia w szkołach publicznych.

>Dzieci trzeba uczyć myśleć a nie dawać materiały do wkuwania na pamięć.

Podobno do tego zmierzają kolejne reformy edukacji. Na razie ich efektem jest - rzeczywiście - obniżenie ilości "wkutej" wiedzy, nie zaobserwowałam natomiast obiecywanego podniesienia poziomu "myślenia". Czy dysponujesz jakimiś danymi potwierdzającymi wyższość szkół prywatnych w tym względzie?

>Dzięki prywatnemu szkolnictwu będę mógł posłać dziecko do takiego gimnazjum czy liceum gdzie będzie miało 60% zajęć z tego przedmiotu który mu się przyda, a nie dodatkowe 2h tygodniowo jak to jest w liceum państwowym

Wydawało mi się, że jeszcze ustaliliśmy poziomu minimum A liceum państwowe liceum państwowemu nie równe - są i takie, w których w taki właśnie sposób układają się proporcje nauczania. Skoro rankingi cię nie interesują, w jaki sposób planujesz ocenić poziom liceum prywatnego?

>Co do studiów jestem ich przeciwnikiem

Pierwsze słyszę, jakoby ktoś przeciwników studiów do studiowania zmuszał. Jakkolwiek dobrze, by rodzice-przeciwnicy nie byli skuteczną blokadą w stosunku do swoich dzieci, do czego może prowadzić umożliwienie im skrajnego zawężania proponowanych programów szkolnych.

>materiał jest rozwleczony na 5 lat

Czy być może obiło ci się o uszy słowo "licencjat"?

>jest kilka obszerniejszych działów jak prawo czy medycyna, jedynak i tak praktyka uczy 2 razy więcej i 2 razy szybciej.

Łaskawco - dobrze, że przynajmniej w zakresie prawa czy medycyny dostrzegasz przydatność studiów Ale, ale - naprawdę uważasz, że jesteś w stanie obiektywnie ocenić przydatność poszczególnych partii materiału na medycynie? Fascynujące. Wszechstronny z ciebie człowiek
11-05-2012 16:07 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>O szkolnictwie którego kraju w tej chwili mówisz? Nie znam rankingów dotyczących poziomu przedszkolnego lub podstawowego, ale prywatne licea i szkoły wyższe w Polsce jakoś nieszczególnie wygrywają z tymi państwowymi Chyba że chodzi ci o kryterium łatwości zdobycia "papierka".

A tu jest w ogóle "bajer" z tymi liceami, bo robi się taka dziwna rzecz, że do "dobrych" liceów idą "dobrzy" uczniowie. I oni by byli dobrzy w dowolnej szkole.

W liecum powinien się liczyć poziom KADRY, a nie uczniów. Aczkolwiek nie mam pojęcia jaki jest poziom kadry w liceach prywatnych. Wiem, że w jednym państwowym, a przy tym "topowym" poziom kadry był niekiedy żenujący.
11-05-2012 16:14 
 Ocena 2 na 2
liliac (147340 punktów)
>A tu jest w ogóle "bajer" z tymi liceami, bo robi się taka dziwna rzecz, że do "dobrych" liceów idą "dobrzy" uczniowie. I oni by byli dobrzy w dowolnej szkole.

Zapewne sporo w tym prawdy. Ale dlaczego ci "dobrzy" uczniowie nie prą masowo do tych rzekomo o wiele lepszych szkół prywatnych?

>W liecum powinien się liczyć poziom KADRY, a nie uczniów.

Powinien - i owszem. Ale co zmieni poziom kadry w szkole, w której zarząd troszczy się o samopoczucie uczniów/rodziców raczej niźli poziom kształcenia? Nie wykluczam, że to podejście w przyszłości ulegnie zmianie, na razie jednak odnoszę wrażenie, że model biznesowy prywatnego szkolnictwa w Polsce nie na podwyżaszaniu poziomu się opiera.

>Wiem, że w jednym państwowym, a przy tym "topowym" poziom kadry był niekiedy żenujący.

Skoro już się danymi anegdotycznymi wymieniamy, to w "moim" topowym publicznym liceum poziom kadry był zróżnicowany, ale ogólnie jednak wysoki. Pojedyncze żenujące przypadki tym bardziej się przez to rzucały w oczy, ale szczęśliwie były właśnie pojedyncze. Oferta zajęć pozalekcyjnych była szeroka i nie tylko okołonaukowa. Języków obcych uczono nas w grupach (angielskiego w zespołach "zwykły" nauczyciel + "native speaker"), podobnie przedmiotów tzw. artystycznych (plastyka/muzyka) i "profilowych" od momentu sprofilowania. Nie wydaje mi się, by licea prywatne mogły mi zaoferować więcej.
11-05-2012 16:31 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>Zapewne sporo w tym prawdy. Ale dlaczego ci "dobrzy" uczniowie nie prą masowo do tych rzekomo o wiele lepszych szkół prywatnych?

Bo te szkoły nie są na szczycie rankingu Takie błędne koło. Poza tym młody człowiek-głupi człowiek. Dostosowuje się do oczekiwań rodzica, bądź myśli, że w takim "lepszym" liceum więcej się nauczy. Nie wie jeszcze, że uczyć należy się we własnym zakresie, jeśli chce się coś wiedzieć.

>Powinien - i owszem. Ale co zmieni poziom kadry w szkole, w której zarząd troszczy się o samopoczucie uczniów/rodziców raczej niźli poziom kształcenia? Nie wykluczam, że to podejście w przyszłości ulegnie zmianie, na razie jednak odnoszę wrażenie, że model biznesowy prywatnego szkolnictwa w Polsce nie na podwyżaszaniu poziomu się opiera.

To jest problem szkolnictwa w ogóle. Dzieciaki marnują w tych szkołach tyle czasu, że nie ma do czego równać. To państwowe uczelnie wyznaczają poziom (a ten poziom jaki jest- widzimy). Problem leży nie w samej "publiczności" szkół, a w oderwanym od jakiegokolwiek rozsądku progrmie nauczania. Wychodzi na to, że jak się da dzieciakowi komputer z odpowiednim programem, to samo się nauczy lepiej, niż gdyby mu "przeszkadzał" nauczyciel: www.ted.co(*)he_child_driven_education.html
niewiarygodny (524 punktów)
Ja chodziłem do LO II w szczecinie, które w tamtym czasie było 5 liceum w Polsce. z racji, że w klasie maturalnej zacząłem moją obecną pracę, chodziłem jedynie na sprawdziany, do matury przystąpiłem z biegu i tak nie była mi potrzebna, nie chodziłem na żadne fakultety ani nie przypominałem sobie materiału, jako dodatkowe przedmioty wziąłem fizykę i matematykę, co ciekawe z fizyki dostałem zagrożenie, że dostane 1 na koniec roku jak nie zacznę chodzi na fakultety przed matura, z racji, że fizyki nie byłem taki pewien to ją skreśliłem. Natomiast z matematyki nie zrezygnowałem, chociaż też miałem ostro na pieńku z nauczycielka, na półrocze dostałem zagrożenie 1/2 mimo, że miałem zaliczone wszystkie sprawdziany za pierwszym razem i ani jednej 1!!! Odpowiedz nauczycieli, to stosunek do przedmiotu. Z matury z mat rozszerzonej miałem 50%, czyli według mnie bardzo dobry wynik jak na podejście z biegu, zresztą był to wynik chyba 7 od końca w klasie (reszta klasy szła na studia ścisłe i tylko jedna osoba nie zdawała matematyki rozszerzonej). Nie chciałbym aby moje dziecko musiało przechodzić przez coś takiego, co prawda trochę w tym mojej winy, mogłem wybrać sobie słabsze liceum.
11-05-2012 17:25 
 Ocena 2 na 2
liliac (147340 punktów)
Naprawdę nie ma pośpiechu - możesz pisać nieco wolniej, ale staranniej.

>Ja chodziłem do LO II w szczecinie, które w tamtym czasie było 5 liceum w Polsce. z racji, że w klasie maturalnej zacząłem moją obecną pracę, chodziłem jedynie na sprawdziany, do matury przystąpiłem z biegu i tak nie była mi potrzebna

Pytanie podstawowe - po co w takim razie chodziłeś do liceum? Mogłeś poszukać jakiejś odpowiadającej twoim potrzebom szkoły technicznej bądź zawodowej, a maturę ewentualnie - w razie potrzeby - "zrobić" poźniej wieczorowo lub zaocznie. To, czego nam IMHO najbardziej brakuje, to dobre szkoły techniczne/zawodowe/rzemieślnicze, a nie rozwój szkolnictwa prywatnego na poziomie gimnazjalnym/licealnym. Matura rzeczywiście nie jest każdemu potrzebna. Co więcej, wydaje mi się, że właśnie upieranie się, że każdy musi (czy nawet powinien) zdać maturę, jest źródłem jej nieustannie obniżającego się poziomu.
11-05-2012 17:49 
 Ocena 1 na 1
niewiarygodny (524 punktów)
Ja swojej pracy nauczyłem się sam, z racji że jestem samoukiem, a przy okazji jak szedłem do liceum nie było szkoły o takim kierunku, nawet na studiach. Zgadzam się z Tobą dlatego studia powinny być prywatne, ponieważ są albo dla ludzi którzy chcą się czegoś nauczyć bo ich to ciekawi, więc jeżeli jest to ich hobby niech za nie płacą albo uznają, że jak skończą dany kierunek będą mieli dobra prace, więc jest to ich inwestycja w siebie, która się zwróci, więc też niech za studia płacą.

Zgadzam się, teraz najlepszy zarobek będą mieli dobrzy hydraulicy, mechanicy samochodowi itp. ponieważ jest na nich zapotrzebowanie. A studenci "oryginalnych" kierunków będą siedzieć na zasiłku i dumać.

Problem z liceum technikum jest nieco bardziej złożony, do liceum idą ambitniejsi niż do technikum, nie jest to regułą, jednak znaczącą większością. Chciałem przebywać z ludźmi na wyższym poziomie intelektualnym niż w gimnazjum dlatego wybrałem dobre liceum, przy okazji uczyłem się pilnie jedynego przedmiotu, który bezpośrednio mi się przydaje czyli język angielski. W liceum powinien być kładziony większy nacisk na naukę przedsiębiorczości i kreatywności, powstał nawet taki przedmiot 1 godzina w tygodniu to jednak za mało plus druga wosu ze źle ukierunkowanym programem.
11-05-2012 18:22 
 Ocena 4 na 4
liliac (147340 punktów)
>studia powinny być prywatne

Obecna sytuacja na rynku pracy nieszczególnie pozwala na spłacanie ewentualnych kredytów studenckich, zatem nie bardzo widzę możliwość wprowadzania powszechnej prywatyzacji szkolnictwa wyższego. Jakkolwiek wprowadzenie ograniczeń finansowych w zakresie studiowania "wieloletniego" czy kilku kierunków studiów jednocześnie ("bezpłatne" tylko dla grupy najlepszych studentów) było - wydaje mi się - sensownym krokiem.

>ponieważ są albo dla ludzi którzy chcą się czegoś nauczyć bo ich to ciekawi, więc jeżeli jest to ich hobby niech za nie płacą albo uznają, że jak skończą dany kierunek będą mieli dobra prace, więc jest to ich inwestycja w siebie, która się zwróci, więc też niech za studia płacą.

Mówimy o rynku pracy w Polsce? Przy obecnych warunkach inwestycja nawet w studia medyczne nie będzie opłacalna, a bogaci "hobbyści" niekoniecznie mają najwyższe kwalifikacje intelektualne.

>do liceum idą ambitniejsi niż do technikum, nie jest to regułą, jednak znaczącą większością. Chciałem przebywać z ludźmi na wyższym poziomie intelektualnym niż w gimnazjum dlatego wybrałem dobre liceum, przy okazji uczyłem się pilnie jedynego przedmiotu, który bezpośrednio mi się przydaje czyli język angielski

Warto by przypomnieć ludziom, że dobre rzemiosło bywa dużo bardziej wartościowe niż kiepskie studia.
11-05-2012 19:29 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>Obecna sytuacja na rynku pracy nieszczególnie pozwala na spłacanie ewentualnych kredytów studenckich, zatem nie bardzo widzę możliwość wprowadzania powszechnej prywatyzacji szkolnictwa wyższego.

No właśnie. Ale też dzięki temu może udałoby się uniknąć nam absurdów jak ludzie dzwoniący do supermarketów, których jedynym zadaniem jest wciskanie komuś produktów z jakiejś hurtowni, którzy przez 5 lat studiowali marketing i zarządzanie

>Warto by przypomnieć ludziom, że dobre rzemiosło bywa dużo bardziej wartościowe niż kiepskie studia.

Otóż to. A nawet więcej - dobre rzemiosło może być bardziej wartościowe niż dobre studia.
11-05-2012 19:45 
 Ocena 5 na 5
liliac (147340 punktów)
>No właśnie. Ale też dzięki temu może udałoby się uniknąć nam absurdów jak ludzie dzwoniący do supermarketów, których jedynym zadaniem jest wciskanie komuś produktów z jakiejś hurtowni, którzy przez 5 lat studiowali marketing i zarządzanie

Najśmieszniejsze jest to, że akurat te nieszczęsne marketingi i zarządzania to chyba najbardziej - obok może turystyki/hotelarstwa i administracji - sprywatyzowana dziedzina studiów. Chyba rzeczywiście hobbyści

>>Warto by przypomnieć ludziom, że dobre rzemiosło bywa dużo bardziej wartościowe niż kiepskie studia.
>Otóż to. A nawet więcej - dobre rzemiosło może być bardziej wartościowe niż dobre studia.

Jestem skłonna się zgodzić, że czasami tak.
spellbinder (8577 punktów)
>Najśmieszniejsze jest to, że akurat te nieszczęsne marketingi i zarządzania to chyba najbardziej - obok może turystyki/hotelarstwa i administracji - sprywatyzowana dziedzina studiów. Chyba rzeczywiście hobbyści

Może tak być. Aczkolwiek moja znajoma, która wciska marketom prześcieradła z hurtowni studiowała na państwowej uczelni
11-05-2012 20:05 
 Ocena 2 na 2
niewiarygodny (524 punktów)
Zacznijmy od tego, że uczelni jest co najmniej o połowę za dużo, a połowa z tej połowy ma kompletnie zbędne kierunki, których ukończenie jest niepotrzebne do uprawiania danego zawodu.

Nie rozumiem gdzie leży problem, albo kasę na studia wykładają rodzice, albo idzie się na wieczorowe i pracuje jednocześnie albo bierze się kredyt i spłaca po studiach, proste. Jeżeli ktoś uważa, że jest to nieopłacalne to niech sobie szuka innego zawodu.
11-05-2012 20:08 
 Ocena 2 na 2
niewiarygodny (524 punktów)
Jeszcze inną kwestią jest to, że połowa ludzi z mojego rocznika po maturze idąc na studia nie wiedziała jaki chce wykonywać zawód!

Znam też osoby po technikum, które idą na studia tylko po to aby mieć wymówkę dla rodziców i nie musieć iść do pracy.
11-05-2012 12:15 
 0 na 2
slawrys (26 punktów)

>Trochę równowagi jeszcze nikomu nie zaszkodziło. Nie wierzę, że promowanie takiego podejścia może być dla kogokolwiek szkodliwe w ogóle.
___________

Nie koniecznie - 20 lat temu spodobały mi się wasze postulaty o równouprawnieniu - i o ile od początku stałem się wrogiem "katoli""bo chłop taki nie jest" - to sory memory
ten sam zarzut usłyszałem od kobiet. Mam być jak wszyscy, chłop z założenia ma być taki i amen.
Nie wierzcie w te bzdety o równouprawnieniu, chodzi o zmianę
z dominacji mężczyzny na dominację kobiety, a nie o równouprawnienie.
Pozdrawiam i życzę zdrowia tym co się dadzą nabrać.
11-05-2012 12:33 
 Ocena 3 na 3
perun (8610 punktów)

>Nie wierzcie w te bzdety o równouprawnieniu, chodzi o zmianę
>z dominacji mężczyzny na dominację kobiety, a nie o równouprawnienie.
Ja tam tej zmiany nie zaważam bo od małego żyje w świecie zdominowanym przez kobiety. Teraz też dominują nade mną dwie kobiety. Szczerze pisząc do w domu mam goowno do gadania. Zawsze mnie przegłosują.. ech demokracja no

Ci, którzy zrzekają się nieodłącznej człowiekowi wolności, w celu uzyskania krótkotrwałej odrobiny bezpieczeństwa, ani na jedno, ani na drugie nie zasługują - George Washington
11-05-2012 12:42 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)
Ty się lepiej ciesz, że masz tylko jedną córkę. Mój Ojciec miał dwie córki, w tym mnie. To dopiero było przechlapane...
11-05-2012 12:46 
 Ocena 2 na 2
perun (8610 punktów)
>Ty się lepiej ciesz, że masz tylko jedną córkę. Mój Ojciec miał dwie córki, w tym mnie. To dopiero było przechlapane...
Mój musi żyć z 6 cioma. Co on bidok ma powiedzieć

Ci, którzy zrzekają się nieodłącznej człowiekowi wolności, w celu uzyskania krótkotrwałej odrobiny bezpieczeństwa, ani na jedno, ani na drugie nie zasługują - George Washington
11-05-2012 12:40 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)
Mówiąc szczerze, nie bardzo rozumiem, co poeta miał na myśli. Podejrzewasz, że kobiety jakiś przewrót szykują, rewolucję październikową czy inną w celu zdobycia absolutnego panowania nad światem? Dlaczego uważasz, że z założenia masz być "taki" i jaki niby?
11-05-2012 14:13 
 Ocena 1 na 1
slawrys (26 punktów)
>Mówiąc szczerze, nie bardzo rozumiem, co poeta miał na myśli. Podejrzewasz, że kobiety jakiś przewrót szykują, rewolucję październikową czy inną w celu zdobycia absolutnego panowania nad światem? Dlaczego uważasz, że z założenia masz być "taki" i jaki niby?
>_______________
Ja to historycznie traktuje z humorem; po pół roku małżeństwa przyszedł proboszcz z wielkim halo "żyjecie nie po katolicku" (nota bene - donosiła teściowa) i ONI nas nauczą jak ma związek katolicki wyglądać po pierwsze miałem zabronić jej pracować; ma siedzieć w domu i gotować sprzątać (takie tak katolickie bzdety) no i zero
przyjemności z seksu (tylko prokreacja) jaja były jak fiks; ja mam pić alkohol, awanturować się itp itd
Tak się wściekli że mi z zemsty zrobili karną misję katolicką między
amiszy i buddystów.
Do dziś też nie rozumie tezy o tym co jest męskie a co nie jest!!!!!
Przewroty w wykonaniu kobiet są widowiskowe o ile nie są krwawe,
jak by się coś szykowało to daj cie znać nawet was poprę. Lubię
jak katoliccy-macho się pienią, gdzie ma być miejsce kobiety!!!!
05-05-2012 09:53 
 Ocena 9 na 9
Elka I Ponura (7473 punktów)
Cytat:
Zadanie opieki nad pozostającymi na ich utrzymaniu członkami rodziny w znacznym stopniu spoczywa na kobietach. Z tego właśnie powodu poświęcają one czas pracy na zajmowanie się chorymi dziećmi bądź przebywają na urlopach macierzyńskich. Z tych samych powodów wybierają również pracę w niepełnym wymiarze godzin. Wszystkie te czynniki wpływają na wysokość otrzymywanej płacy.


Ty widzisz, co właśnie wkleiłeś? Czy nie umiesz czytać? To ma być argument przeciw równościowaniu kobiet w pracy?

Perunowi już się kompletnie zamieszało w mózgu, ja to widzę, dla niego zmuszanie kobiet do pracy na dwa etaty, z czego jeden niepłatny, z czego jeden zawsze kosztem drugiego to jest argument za tym, że kobiety są gorsze w pracy. Srsly? Ty też? Jak zmusisz swojego pracownika do darmowych nadgodzin i zauważysz spadek efektywności to też będziesz mówił, że to wina jego lenistwa?

To trzeba mieć nieźle nawalone pod czaszką, żeby tak zgrabnie łamać logikę, wierzyć w nią i jeszcze - nie daj boru - być z tego dumnym.


Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
05-05-2012 10:29 
 Ocena 3 na 3
wacus47 (666 punktów)
,
>Perunowi już się kompletnie zamieszało w mózgu,
>To trzeba mieć nieźle nawalone pod czaszką, ,
Z emocjami się nie dyskutuje... Zauważ, że ani ja ani Perun nie użyliśmy tego typu sformułowań. Naprawdę nie chce dyskutować po chamsku ale skoro taki styl chcesz narzucić...

Zadziwia mnie jedynie, że w tym kraju nie pracują wyłącznie kobiety. Skoro wykonują dokładnie taką samą pracę za te same pieniądze to po co przedsiębiorcy zatrudniają mężczyzn? Jest to wielka tajemnica wiary...Postaw się w roli pracodawcy. Chcesz zatrudnić pracownika. Masz do wyboru kobietę i mężczyznę. Meżczyźnie za tą samą pracę musisz zapłacić 1500, a kobiecie 1200 - kogo zatrudniasz? Odpowiedź wydaje się oczywista, a jednak są pracujący mężczyźni w tym kraju. Można co prawda uznać, że prawie wszyscy przedsiębiorcy w tym kraju są nieracjonalni (ewentualnie możemy to tłumaczyć tzw. samczą solidarnością tylko na litość boską - dlaczego ktoś ma do niej dokładać niejednokrotnie grubą kasę), ale czy nie byłoby to nadużycie?

Pozdrawiam
05-05-2012 10:55 
 Ocena 4 na 4
perun (8610 punktów)

>Ty widzisz, co właśnie wkleiłeś? Czy nie umiesz czytać? To ma być argument przeciw równościowaniu kobiet w pracy?
Chcesz, żeby w pracy ktoś płacił kobiecie za pracę w domu. Co stoi na przeszkodzie założyć firmę przez kobietę? Mam nadzieje, że w firmach które są własnością kobiet, owe kobiety płacą kobietom-pracownikom również za to, że w firmie pracują mniej ale szef-kobieta dolicza im pracę w domu. W końcu to ekonomia się nie liczy, liczy się ideologia wg której pieniądze rosną na wierzbach, ewentualnie pieniądze tworzy bank jak niejaki Pan Rybka mnie tu uświadomił.


Ci, którzy zrzekają się nieodłącznej człowiekowi wolności, w celu uzyskania krótkotrwałej odrobiny bezpieczeństwa, ani na jedno, ani na drugie nie zasługują - George Washington
10-05-2012 20:34 
 Ocena 2 na 2
spellbinder (8577 punktów)
>Perunowi już się kompletnie zamieszało w mózgu, ja to widzę, dla niego zmuszanie kobiet do pracy na dwa etaty, z czego jeden niepłatny, z czego jeden zawsze kosztem drugiego to jest argument za tym, że kobiety są gorsze w pracy.

Znajoma przyjaciółki mojej byłej (zagmatwane ) stanęła kiedyś przed sytuacją niecodzienną. Jej siostra (a więc siostra znajomej przyjaciółki mojej byłej) brała ślub, w związku z czym znajoma przyjaciółki mojej byłej była mocno podjarana. Coś tam w banku robiła... wszystko jedno. Najwyraźniej nie było to specjalnie potrzebne, bo całymi dniami siedziała w necie i szukała... a to suknie, a to dodatki, a to organizacja, catering, sraty pierdaty.

I jej "za to" płacili

Także sprawiedliwości nie ma na tym świecie

>Srsly? Ty też? Jak zmusisz swojego pracownika do darmowych nadgodzin i zauważysz spadek efektywności to też będziesz mówił, że to wina jego lenistwa?

No jak zatrudnisz nałogowego gracza WOW, to też możesz się spodziewać spadku jakości pracy. Dlatego też takiego człowieka lepiej w niektórych zawodach nie zatrudniać:D

A jak ktoś już zatrudni, to jego sprawa.
10-05-2012 22:25 
 Ocena 3 na 3
Elka I Ponura (7473 punktów)
>I jej "za to" płacili
>Także sprawiedliwości nie ma na tym świecie

O, ja bym taką w biurze ustawiła! Nie pracuję w korpo, tylko prywatnie i rozumiem, że może być czas, kiedy klientów nie ma, telefon milczy, wszystko załatwione i w ogóle cisza na froncie - i wtedy ja też odpalałam laptopa i sprawdzałam pocztę, a nawet prułam w tetrisa (takie zboczenie...). Ale u siebie, kiedy faktycznie alternatywą było siedzieć i gapić się w okno!

>No jak zatrudnisz nałogowego gracza WOW, to też możesz się spodziewać spadku jakości pracy. Dlatego też takiego człowieka lepiej w niektórych zawodach nie zatrudniać:D

Chyba, że jako admina. Albo programistę. Oni mogą tłuc wowa albo lola pół dnia, byle wszystko stało i się nie paliło. Programista może sobie w czasie kompilowania trochę pofarmić, nie odmawiajmy mu... To prawie jak choroba zawodowa


Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
11-05-2012 09:47 
 Ocena 2 na 2
Meretseger (61860 punktów)

>I jej "za to" płacili
Niektórzy mawiają "jaka płaca, taka praca"
giewont (57 punktów)
Praw rodzicielskich nie można ojcu bez powodu ograniczyć,a rozwód nawet z jego winy to jeszcze nie powód, chodziło Ci zapewne o prawo do opieki nad dzieckiem.
To jest przyznawane w większości matkom bo ojcowie niezmiernie rzadko o nie występują. Jeśli na prawie do opieki zależy obydwojgu rodzicom, i dziecko już nie żywi się wyłącznie mlekiem matki to ojciec ma blisko 50 % szans żeby je uzyskać. Dziwię się że na tym portalu ktoś jeszcze powtarza obiegowe bzdury zamiast zajrzeć do statystyk i trochę poznać prawo..
29-04-2012 20:42 
 Ocena 1 na 1
deili (1140 punktów)
> Dziwię się że na tym portalu ktoś jeszcze powtarza obiegowe bzdury zamiast zajrzeć do statystyk i trochę poznać prawo..

Bardzo ciekawe jest to co piszesz, mógłbyś wskazać jakieś statystyki na ten temat ?
29-04-2012 23:48 
 Ocena 2 na 2
giewont (57 punktów)
>> Dziwię się że na tym portalu ktoś jeszcze powtarza obiegowe bzdury zamiast zajrzeć do statystyk i trochę poznać prawo..
>Bardzo ciekawe jest to co piszesz, mógłbyś wskazać jakieś statystyki na ten temat ?

"Jeśli porozumienie rodziców w sprawie opieki nad dzieckiem jest niemożliwe, sąd ogranicza władzę rodzicielską jednemu z nich. W 2009 r. tak się stało w większości z 39 tys. spraw rozwodowych par z niepełnoletnimi dziećmi. W 20,5 tys. spraw sędziowie powierzyli władzę rodzicielską tylko matce, w 1,5 tys. tylko ojcu. Nie ma tu rewolucji, bo w 1998 r. władza przypadła tysiącu mężczyzn i prawie 20 tys. kobiet. Agnieszka Swaczyna, krakowska adwokat, ocenia jednak, że matki mają wciąż taką przewagę, bo ojciec się tej władzy nie domaga. Mecenas przytacza dane z krakowskiego Rodzinnego Ośrodka Diagnostyczno-Konsultacyjnego z 2009 r.: na 225 opiniowanych spraw w 86 ojcowie ubiegali się o powierzenie im władzy rodzicielskiej. W 48 ją uzyskali. Gdy więc ojciec zaczyna się starać, bynajmniej nie jest bez szans.

Jak widać w skali kraju, stara się coraz częściej. Przez 20 lat liczba samotnych ojców (rozwodników i wdowców) prawie się podwoiła: ze 180 tys. zrobiło się ok. 300 tys. Już co piąty rozwodzący się mężczyzna deklaruje, że chce być tym, z którym dziecko zamieszka."

Więcej pod adresem www.polity(*)o-rozwodzie.read#ixzz1tT6QtuV4
30-04-2012 00:05 
 Ocena 1 na 1
deili (1140 punktów)
Wspominałeś coś o statystykach, maiłem nadzieje że pokażesz coś wiarygodnego.
Ten artykuł to po prostu jedna z opinii.
Również mogę podać taki link
www.ciazow(*)ns-w-walce-o-dzieci,793,1.html

Moim zdaniem nieco bardziej wiarygodniejszy, ale nie sposób tego ustalić.
30-04-2012 00:45 
 Ocena 1 na 1
giewont (57 punktów)
Hmm, Polityka a dział psychologia w portalu ciążowym? Z tego mitycznego 3% zrobiło się jeszcze mniej.. Tutaj twarde dane, chociaż mocno pomieszane

wstroneojc(*)nt&task=view&id=818&Itemid=153
02-05-2012 18:41 
 Ocena 1 na 1
mariawol (215 punktów)
do giewont

Typowa feministyczna ( i pełna nienawiści do mężczyzn nazywanych samcami ) postawa.

Nie wszystko zrozumiałaś, np:
"Czy sprawczyniami tych morderstw, pobić i rabunków są kobiety??"

Przecież wyraźnie piszę, że większość ofiar rabunkowych napadów to mężczyźni, a to przecież nie oznacza, że to kobiety napadają.
Z innych punktów też niewiele rozumiesz. Nie będę ci tłumaczyć bo to wymagałoby znacznie więcej miejsca. Poczytaj trochę literatury z kilku przynajmniej dziedzin.

p.s. trochę mniej nienawiści do mężczyzn.

do moderatora,
nie wiem dlaczego, ale dla giewonta nie mogłem odpowiedzieć bezpośrednio pod
właściwą wypowiedzią
02-05-2012 19:15 
 Ocena 3 na 3
giewont (57 punktów)
Jęczący mizogin zarzuca mi nienawiść do mężczyzn?? To się fachowo nazywa odwracanie kota ogonem Mam męża, którego bardzo kocham, ale on takich bredni z internetu nie przepisuje.. Kulturalna polemika to feministyczna nienawiść do mężczyzn?
02-05-2012 20:04 
 Ocena 1 na 1
mariawol (215 punktów)
>Jęczący mizogin , samcze porachunki , kastracja , małpi rozum ,

To są określenia, oczywista oczywistość , pełne miłości ?!
W dalszym ciągu uważam , że nienawidzisz mężczyzn.
I żadnymi "przyjemnymi" epitetami nie zmienisz mojego zdania.

p.s. jesteś tak agresywna, że więcej nie będę z tobą polemizować.
-------------------------------------------------------------------------
Ilekroć odkrywasz,że idziesz z większością,zatrzymaj się i zastanów. M.Twain.
02-05-2012 21:01 
 Ocena 3 na 3
giewont (57 punktów)
Straszną masz obsesję, tak się bać wyrazów wyrwanych z kontekstu Odpowiadam, bo ciągle jakieś ostatnie trzy grosze wpadają mi do skrzynki i też mnie już męczy ten głupi temat.
A co do agresji- asertywne kobiety są postrzegane jako agresywne, nie dziwię się że tak reagujesz na nieśmiałą próbę dementowania bzdur, którymi przecież chciałeś kogoś rozzłościć.

>>Jęczący mizogin , samcze porachunki , kastracja , małpi rozum ,
> To są określenia, oczywista oczywistość , pełne miłości ?!
>W dalszym ciągu uważam , że nienawidzisz mężczyzn.
> I żadnymi "przyjemnymi" epitetami nie zmienisz mojego zdania.
> p.s. jesteś tak agresywna, że więcej nie będę z tobą polemizować.
>-------------------------------------------------------------------------
> Ilekroć odkrywasz,że idziesz z większością,zatrzymaj się i zastanów. M.Twain.
>
03-05-2012 06:34 
 Ocena 3 na 3
Alicja Duda (25557 punktów)

Prosimy wycinać niepotrzebne cytowanie poprzedników.

Zmień politykę, głosuj na kobiety.
03-05-2012 15:50 
 Ocena 5 na 5
liliac (147340 punktów)
>W dalszym ciągu uważam , że nienawidzisz mężczyzn.

To - w istocie - niezwykle racjonalny wniosek
Bardzo merytoryczna wypowiedź
mariawol (215 punktów)
>>W dalszym ciągu uważam , że nienawidzisz mężczyzn.
>To - w istocie - niezwykle racjonalny wniosek
>Bardzo merytoryczna wypowiedź

Tak. Rzeczywiście nie było to merytoryczne.
W istocie chodziło mi o wyrażenie opinii, że przy takim stosunku do "brzydszej" płci,
nie można być obiektywnym.
03-05-2012 16:57 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
>przy takim stosunku do "brzydszej" płci

Przy jakim stosunku? Bo - zauważ - podkpiwam sobie właśnie z tej nieco absurdalnej tezy o rzekomej nienawiści koleżanki do mężczyzn

Nieszczególnie merytorycznym "argumentem" było odesłanie koleżanki do książek zamiast udzielenia odpowiedzi na jej uwagi do twojej "wklejki" z internetu.
03-05-2012 17:16 
 Ocena 2 na 2
mariawol (215 punktów)
>>przy takim stosunku do "brzydszej" płci
>Przy jakim stosunku? Bo - zauważ - podkpiwam sobie właśnie z tej nieco absurdalnej tezy o rzekomej nienawiści koleżanki do mężczyzn

"Jęczący mizogin , samcze porachunki , kastracja , małpi rozum".

Chyba nie trzeba specjalnej wrażliwości, aby z użytego słownictwa wyciągnąć taki
wniosek.

p.s. nie znam twojej płci, więc mogę tylko gdybać o motywach podkpiwania.
03-05-2012 22:10 
 Ocena 8 na 8
liliac (147340 punktów)
>nie znam twojej płci, więc mogę tylko gdybać o motywach podkpiwania.

Właściwie można by uznać za obraźliwe sugerowanie, że mój tok myślenia jest w znaczącej treści pochodną mojej płci. Niektórzy mogliby doszukiwać się w takiej uwadze prostackiego seksizmu...
Podpowiem jednakowoż, tak dydaktycznie, że płeć interlokutora na tym forum sprawdza się niezwykle prosto, mianowicie poprzez sprawdzenie profilu publicznego.

>>>>przy takim stosunku do "brzydszej" płci
>>Przy jakim stosunku? Bo - zauważ - podkpiwam sobie właśnie z tej nieco absurdalnej tezy o rzekomej nienawiści koleżanki do mężczyzn
> "Jęczący mizogin , samcze porachunki , kastracja , małpi rozum".
> Chyba nie trzeba specjalnej wrażliwości, aby z użytego słownictwa wyciągnąć taki
> wniosek.

Chyba wrażliwości księżniczki na ziarnku grochu (a może nawet maku)

"Mizogin" był bezpośrednią odpowiedzią na twoje zlekceważenie argumentów giewont jako typowo feministycznych i nienawistnych mężczyznom - przy czym sugerowanie jakoby argumenty "feministyczne" niejako z definicji nie były godne konwersacji jest nieco infantylne; "małpi rozum" jest określeniem doskonale stosowalnym względem obu płci i trudno się w nim nienawiści doszukiwać. Tak "kastracja", jak i "samcze" cokolwiek to retoryka - w istocie nieco agresywna, ale chyba chyba nie spodziewałeś się innej w odpowiedzi na wklejenie garści nieudokumentowanych, a prowokacyjnych, bzdur z internetu.
Rzucanie na to komunałami o rzekomej feministycznej nienawiści do mężczyzn to dziecinada.

PS
A co z merytorycznymi odpowiedziami na uwagi giewont?
03-05-2012 23:27 
 Ocena 2 na 2
mariawol (215 punktów)

W przypadku "giewont", zajrzałem na profil przed pierwszym komentarzem, więc
wiedziałem od razu komu odpowiadam.
Natomiast odpowiadając pierwszy raz na twój komentarz, celowo napisałem tak jak
napisałem. Miałem w tym swój cel.
Czytając twój ostatni post, byłem już pewien, że mam do czynienia z kobietą, co się
zresztą potwierdziło.
Witam zatem feministkę.
Ciekawy jestem czy pozwoliłabyś mi założyć spódnicę.

p.s. Odpowiedzi dla giewont musiałyby być bardzo obszerne, a w dodatku i tak nie
zmieniłbym jej zdania na temat "brzydszej płci" ( do brzydszej płci - wszelkie
możliwe skojarzenia ).

Pozdrawiam

03-05-2012 23:39 
 Ocena 5 na 5
liliac (147340 punktów)
> Ciekawy jestem czy pozwoliłabyś mi założyć spódnicę

Ależ proszę bardzo - czemuż miałabym cię próbować ograniczać w doborze stroju?

> p.s. Odpowiedzi dla giewont musiałyby być bardzo obszerne

Wklejając obszerny i prowokacyjny tekst, winieneś się liczyć z tym, że będzie się od ciebie oczekiwać dyskusji na ten temat i wyjaśnienia wątpliwości (np. źródeł cytowanych danych procentowych i metodologii ich pozyskiwania). Po to właśnie wkleja się takie teksty na forum.
04-05-2012 00:09 
 Ocena 2 na 2
mariawol (215 punktów)
Ależ proszę bardzo - czemuż miałabym cię próbować ograniczać w doborze stroju?

Brawo.
Test wypadł na twoją korzyść. Jeśli w innych sprawach również nie jesteś
niewolnikiem stereotypów, to dobrze.
Mam nadzieję, że moja niepoprawność polityczna dotycząca sfery stosunków
między płciowych też mi będzie dozwolona i nie będę agresywnie atakowany.
Może rzeczywiście jestem trochę przewrażliwiony co do statusu mężczyzn
w naszej kulturze, ale według mnie widzę i odczuwam więcej niż ogół, jeśli chodzi o ten problem.

04-05-2012 12:21 
 Ocena 2 na 2
Artur@R (7115 punktów)
rzeczywiście jestem trochę przewrażliwiony co do statusu mężczyzn + moja niepoprawność polityczna + widzę i odczuwam więcej niż ogół = niewolnik stereotypów

Jeśli przeanalizujesz sobie to "równanie" zrozumiesz dlaczego możesz być odbierany "jako mizogin lub/i seksista".
Gdy dodasz brak "własnych" argumentów i nie dostrzeganie argumentów dyskutantów - statusu poważnego rozmówcy się nie doczekasz.

Sednem problemu jest, IMO, "statusu mężczyzn (i kobiet) w naszej (i nie tylko naszej) kulturze", a raczej tempo ich przemian i akceptacji tychże.
A ponieważ to wielopłaszczyznowy i złożony temat - łatwiej o nim dyskutować mając ciągle na uwadze wpływ "gwałtu" biologicznego i kulturowego na naszych mózgach, dokonującego się od momentu samych narodzin.

Same przemiany kulturowe z pewnościa nastepują - dla jednych "za szybko" dla innych "za wolno".
Najmniej jest chyba tych, dla których zmiany następują "'w sam raz".
A że wymagają czasu (i edukacji, edukacji, edukacji) - "to jasne jak słońce".
Ważne by tak jak giewont je zauważać, w czym pomaga analiza danych z weryfikowalnych zródeł - to pozwala uchronić się od malkontenctwa.


"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
A mógłbyś wyjaśnić, jak do doszedłeś do zrównania fizycznej i psychicznej przemocy mężczyzn wobec kobiet z dyskryminacją mężczyzn (ja bym chciał być tylko TAK dyskryminowana w życiu) przez polska praktykę sądową?

"Religion is the opiate of the masses -
- and we all know you should never give drugs to kids"
mariawol (215 punktów)
Zgadzam się z tym całkowicie.
Nie uważam, że kobiety już wszystko osiągnęły z tego co mogą mężczyźni. Poprawność polityczna nie pozwala jednak zobaczyć tego, co dla uważnego obserwatora układu stosunków między kobietami a mężczyznami jest widoczne.
Pozwolę sobie przytoczyć garść faktów.

1. Mężczyźni są płcią doznającą 90% przemocy, padają ofiarą 90%
morderstw i pobić. Mimo iż łatwiej jest obrabować z pieniędzy kobietę
niż mężczyznę, to mężczyźni padają też ofiarą niemal wszystkich
rabunków.
2. Mimo że mężczyźni w znacznie mniejszym stopniu niż kobiety
korzystają z publicznej edukacji wyższej, podejmowane są wysiłki
mające na celu nie odwrócenie lecz pogłębienie tej sytuacji.
3. Mimo że średnia długość życia mężczyzn jest o 8 lat krótsza od
średniej długości życia kobiet, to na badanie, leczenie i profilaktykę
męskich dolegliwości przeznacza się 6-krotnie mniejsze środki niż na
badanie i leczenie damskich dolegliwości.
4. Proporcja ilości samobójców do samobójczyń ma się jak 5:1. Mimo
tego brak jest jakichkolwiek działań zapobiegawczych czy choćby
wyjaśniających ten stan rzeczy.
5. Wiek emerytalny kobiet i mężczyzn są różne, a dokładniej, kobiecie
przysługuje przywilej, choć nie przymus, wcześniejszego przejścia na
emeryturę.
6. Urlopy tacierzyńskie są nadal żałośnie krótkie w porównaniu z
macierzyńskimi, a powszechne uzasadnienie ich wprowadzenia, nie
odwołujące się ani do praw mężczyzn ani do praw dzieci lecz do praw
kobiet, żenujące.
7. Ojcostwo dziecka nadal przypisywane jest mężczyźnie na podstawie
związku małżeńskiego z matką dziecka, bez wykonywania testów
genetycznych, mimo że w wypadku błędności takiego przypisania państwo
nie poczuwa się do odpowiedzialności wypłacenia dziecku czy mężczyźnie
odszkodowanie za popełnioną pomyłkę.
8. Bezdomność w 81% wypadków dotyczy mężczyzn, mimo tego nie istnieją
programy wychodzenia z bezdomności kierowane specjalnie do mężczyzn.
9. Wypadki w pracy w 90% dotyczą mężczyzn, nie podejmowane są jednak
żadne działania mające na celu zapewnienie pracownikom bezpieczeństwa
pracy typowego dla pracownic.

Mała uwaga:
Nie jest to moje zestawienie. Znalazłem je w internecie.
Myślę, że z pewnym przybliżeniem oddaje rzeczywistość.


Mod:
Zestawienia wklejane z sieci proszę na przyszłość opatrywać odpowiednimi źródłami albo liczyć się z możliwością bana.


Pozdrawiam Makusia
02-05-2012 17:19 
 Ocena 7 na 7
giewont (57 punktów)

>1. Mężczyźni są płcią doznającą 90% przemocy, padają ofiarą 90%
>morderstw i pobić. Mimo iż łatwiej jest obrabować z pieniędzy kobietę
>niż mężczyznę, to mężczyźni padają też ofiarą niemal wszystkich
>rabunków.

Czy sprawczyniami tych morderstw, pobić i rabunków są kobiety??
www.statys(*)0869/Przestepczosc_kobiet.html
gdyby były, to zapewne więcej kobiet by ucierpiało. A i tak za często obrywają rykoszetem podczas samczych porachunków.
No i nie wiem czy faktycznie więcej jest ukradzionych męskich portfeli niż wyrwanych damskich torebek, czy wszystkie skradzione samochody należą do mężczyzn (jak złodzieje to rozpoznają?) czy obrabowane mieszkanie małżeństwa liczysz jako mieszkanie mężczyzny?


>2. Mimo że mężczyźni w znacznie mniejszym stopniu niż kobiety
>korzystają z publicznej edukacji wyższej, podejmowane są wysiłki
>mające na celu nie odwrócenie lecz pogłębienie tej sytuacji.

40% studentów w Polsce, w większości kobiet, wybiera tak przydatny kierunek jak pedagogika. Nic dziwnego, że to kobiety są namawiane na studiowanie na politechnikach a nie mężczyźni.

>3. Mimo że średnia długość życia mężczyzn jest o 8 lat krótsza od
>średniej długości życia kobiet, to na badanie, leczenie i profilaktykę
>męskich dolegliwości przeznacza się 6-krotnie mniejsze środki niż na
>badanie i leczenie damskich dolegliwości.

Nie jest winą kobiet, że cierpią na "typowo damskie" dolegliwości, tak już to natura wymyśliła, że jedni mają prosty układ rozrodczy, a inni się za nich męczą.Zresztą nawet leczenie nowotworów płuc palaczy, cukrzycy i chorób serca otyłych knurów pochłania kilka razy większe sumy niż dolegliwości kobiecego układu rozrodczego i związane z ciążą i porodem.

>4. Proporcja ilości samobójców do samobójczyń ma się jak 5:1. Mimo
>tego brak jest jakichkolwiek działań zapobiegawczych czy choćby
>wyjaśniających ten stan rzeczy.
No cóż, jesteście słabą płcią..

>5. Wiek emerytalny kobiet i mężczyzn są różne, a dokładniej, kobiecie
>przysługuje przywilej, choć nie przymus, wcześniejszego przejścia na
>emeryturę.
Ostatnie dane z ZUS pokazują, że przeciętna kobieta pracuje tylko pół roku krócej niż przeciętny mężczyzna. Po dodaniu 7 lat będzie pracować 6,5 roku dłużej.

>6. Urlopy tacierzyńskie są nadal żałośnie krótkie w porównaniu z
>macierzyńskimi, a powszechne uzasadnienie ich wprowadzenia, nie
>odwołujące się ani do praw mężczyzn ani do praw dzieci lecz do praw
>kobiet, żenujące.

Próba przedłużenia tego urlopu do miesiąca skończyła się protestami mężczyzn- że przecież nie mogą sobie pozwolić na miesięczną nieobecność w pracy..


>7. Ojcostwo dziecka nadal przypisywane jest mężczyźnie na podstawie
>związku małżeńskiego z matką dziecka, bez wykonywania testów
>genetycznych, mimo że w wypadku błędności takiego przypisania państwo
>nie poczuwa się do odpowiedzialności wypłacenia dziecku czy mężczyźnie
>odszkodowanie za popełnioną pomyłkę.

Więc miałoby być jak z dzieckiem z konkubinatu? jest przypisywane tylko matce i często kończy się NN w rubryce "ojciec" gdy matki nie stać na sądy i badania.

>8. Bezdomność w 81% wypadków dotyczy mężczyzn, mimo tego nie istnieją
>programy wychodzenia z bezdomności kierowane specjalnie do mężczyzn.

No skoro w 81% ich dotyczy to po co różnicować programy ze względu na płeć??

>9. Wypadki w pracy w 90% dotyczą mężczyzn, nie podejmowane są jednak
>żadne działania mające na celu zapewnienie pracownikom bezpieczeństwa
>pracy typowego dla pracownic.

Pracownice korzystają z ochrony gdy są w ciąży i nie wiem jakie by to miały być specjalne działania dla pracowników- mężczyzn. Kastracja, żeby testosteron nie powodował małpiego rozumu?


Sylwek (15472 punktów)
hej,

>Pozdrawiam Makusia

Godne plusa (wolałem nie czytać reszty by nie żałować).

psdrafiam, Sylwuś.
slawrys (26 punktów)
ciekawe przemyślenia i słuszne; dodam jeszcze kwestię
celowych rozwodów - w wielu środowiskach wytworzyła się
moda na zawieranie lipnych związków, z innym dzieci a z innym
szczęśliwy związek; nawet spotkałem się z aranżowaniem
związków by mężczyzna i kobieta mieli tyle samo dzieci
z innych związków; słusznie autor zauważa że największym
problemem są tu dzieci którym wypacza się sens uczuć
i instytucji rodziny.

Wróć do listy wątków działu O wszystkim i o niczym
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365