 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » O wszystkim i o niczym
| Napisano | Autor | Tytuł | | 18-05-2012 16:22 | random (197 punktów) | Rejonizacja bibliotek
1 na 1 | Uczeń uczęszczający do szkoły w gminie innej niż gmina w której jest zameldowany ma prawo do pożyczania książek z biblioteki publicznej należącej do gminy w której leży szkoła. Wraz z zakończeniem szkoły uczeń prawo traci do korzystania z zasobów tej biblioteki (w gminie innej niż ta w której jest zameldowany). Powodem jest tzw. rejonizacja bibliotek.
To spory problem dla ludzi którzy mieszkają w biednych gminach gdzie najnowszą książką jest "Pan Tadeusz" otrzymany jako darowizna od Włodka z PGR-u a największa biblioteka w tej gminie zajmuje parę śmiesznych pomieszczeń wielkości składu na miotły (nie przesadzam z opisem). Tak naprawdę ludzie mieszkający w takich gminach nie mają możliwości korzystania z bibliotek. Nie można jakoś tego obejść i "zyskać uprawnienie" do pożyczania książek z biblioteki innej gminy (która ma sporo książek do zaoferowania)? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
2 na 2 | Alpha Phoenicis (4607 punktów) | > Nie można jakoś tego obejść i "zyskać uprawnienie" do pożyczania książek z biblioteki innej gminy (która ma sporo książek do zaoferowania)?Zasysać e-booki przez net?  Nie przychodzi mi nic innego do głowy. No chyba, że ktoś nie ma komputera ani nic z tych rzeczy...
|
|
1 na 1 | Kowalski (2244 punktów) | Najtańszy Kindle to wydatek rzędu czterystu paru złotych. Po jego zakupie prawie cała literatura jest do Twojej dyspozycji w dowolnym zakątku świata za darmo. Klasyka dostępna jest bez najmniejszych problemów, nowości trzeba sobie "wypożyczyć" z chomika. Korzystanie z tej "biblioteki" nie jest może do końca moralnie poprawne, ale całkowicie zgodne z prawem, wbrew temu, co niektórzy usiłują nam wmówić.
|
|
 | | random (197 punktów) | >Najtańszy Kindle to wydatek rzędu czterystu paru złotych. Po jego zakupie prawie cała literatura jest do Twojej dyspozycji w dowolnym zakątku świata za darmo. Klasyka dostępna jest bez najmniejszych problemów, nowości trzeba sobie "wypożyczyć" z chomika. Korzystanie z tej "biblioteki" nie jest może do końca moralnie poprawne, ale całkowicie zgodne z prawem, wbrew temu, co niektórzy usiłują nam wmówić.
Opcja "czytanie książek na komputerze" w ogóle nie wchodzi w grę. Nie potrafię czytać dłuższych prac w takiej formie, słowo e-book nie istnieje w moim słowniku. Książkę muszę mieć w ręku, czuć jej powierzchnię, zapach, kartki. To nie jest moje widzimisię "jaśniepan nie życzy sobie e-booków" tylko po prostu e-booki nie istnieją, nie ma możliwości, żebym przeczytał chociażby kilka stron e-booka. Nie zagłębiałem się w przyczyny takiej niechęci do nich, zakładam jednak że może to wynikać z tego, że książki traktuję jako oderwanie się od mojej profesji, jako formę odpoczynku i relaksu. (Plus oczywiście miłość do form tradycyjnych). Dla wielu osób oczywiście e-book to świetne rozwiązanie ale dla mnie e-booki nie istnieją.
Może są jakieś inne rozwiązania?
|
|
|  | | jawnoszyderca (184 punktów) | >Może są jakieś inne rozwiązania?
Być może to kolejne martwe prawo- komu chciałoby się sprawdzać etap edukacji czytelników? Co prawda czasami już na pierwszy rzut oka widać, że ktoś etap edukacji ma już za sobą, jednakże jestem przekonany, że takie utrudnianie dostępu do wiedzy będzie czymś marginalnym.
I najważniejsze- byłbym wdzięczny za podanie źródła przytoczonych informacji.
|
|
| |  | | random (197 punktów) | >>Może są jakieś inne rozwiązania? >Być może to kolejne martwe prawo- komu chciałoby się sprawdzać etap edukacji czytelników? Co prawda czasami już na pierwszy rzut oka widać, że ktoś etap edukacji ma już za sobą, jednakże jestem przekonany, że takie utrudnianie dostępu do wiedzy będzie czymś marginalnym. >I najważniejsze- byłbym wdzięczny za podanie źródła przytoczonych informacji. Nieprzyjemna sytuacja ma np. tutaj miejsce jeżeli uczeń od razu po zakończeniu szkoły idzie po książkę i słyszy zmieszaną bibliotekarkę "no... właśnie... nie bardzo możemy Panu/Pani tą książkę pożyczyć... >>rejonizacja bibliotek<<... my chcemy pożyczać bo nigdy problemów Pan/Pani nie robiła z książkami ale przepisy... ryzykujemy... no, kurczę, sama nie wiem". Aż głupio prosić (o łamanie czyichś obowiązków).
Źródłem tych informacji są bibliotekarki, niestety nazwisk nie znam, heh.
|
|
| | |  | 1 na 1 | jawnoszyderca (184 punktów) | >Źródłem tych informacji są bibliotekarki, niestety nazwisk nie znam, heh.
To niestety niezbyt rzetelne źródło (nie umniejszam tu bynajmniej wspomnianym Paniom); dodatkowo nigdy nie spotkałem się z przepisami z których miałyby owe ograniczenia wynikać. Nie mam więc żadnej pewności, czy takie prawo w ogóle istnieje, zaś z sytuacją jak ta opisana przez Pana nigdy do czynienia nie miałem.
|
|
|  | | Kowalski (2244 punktów) | Chyba się nie zrozumieliśmy. Urządzenia dedykowanego do konsumpcji treści pisanych, jakim jest Kindle lub inne czytniki wykorzystujące technologię e-papieru, w żadnym wypadku nie można porównać z "czytaniem książek na komputerze". Moim zdaniem Kindle, najdoskonalszy z czytników, zdecydowanie przewyższa komfortem czytania tradycyjną książkę. Proszę spojrzeć do amerykańskich statystyk. Dzięki Kindle literatura rzeczywiście trafiła tam pod strzechy. Czytniki kupują ludzie bez względu na pochodzenie społeczne i stan posiadania. Badania dowodzą, że posiadacze czytników czytają więcej.
|
|
1 na 1 | lukaszewicz (5674 punktów) | Prawdę mówiąc nigdy się nie spotkałem z tym zjawiskiem.Prawie zawsze jak gdzieś zatrzymam się na dłużej niż tydzień zapisuję się do najbliższej biblioteki i nigdy nikt problemu z tym nie robił.
|
|
1 na 1 | deili (1140 punktów) | Bardzo dziwne, będąc na parę dni w zupełnie innym zakątku kraju z wizytą na pewnym festiwalu, bez problemu skorzystałem z oferty tamtejszej biblioteki, choć pani zasugerowała abym wpłacił kaucje (20zł) na co przystałem bez oporów.
|
|
 | | Kiełczewski (439 punktów) |
Do powyższych wypowiedzi W miejscu zameldowania bywam nie dłużej niż 4-6 tygodni rocznie.Najczęściej z zapisem do biblioteki miejskiej,gminnej czy nawet szkolnej nigdy nie miałem problemów.Inaczej przedstawia się sprawa z bibliotekami na uczelniach,korowód formalności często mnie po prostu zniechęcał do korzystania z ich zasobów.Zdarzało się ,że Pani bibliotekarka"zaparla się "ale nawet wówczas znajdowałem "argumenty" by ją przekonać o jej błędnym stanowisku,raz nawet była to obrączka ślubna zostawiona za Traktat o szczęśliwości W Tatarkiewicza/.W takich niedużych bibliotekach często można trafić na prawdziwe perły ale też Archipelag gułag spotkalem w dziale GEOGRAFIA  .
|
|
| Rafał Poniecki (7132 punktów) | >>Wraz z zakończeniem szkoły uczeń prawo traci do korzystania z zasobów tej biblioteki (w gminie innej niż ta w której jest zameldowany). Powodem jest tzw. rejonizacja bibliotek.<< Czy mała, gminna biblioteka jest jedynym źródłem książek? Internet aż roi się od książek, które można ściągnąć "za friko". Jest jeszcze rodzina, znajomi, antykwariaty z książkami. Tych najciekawszych zresztą w bibliotekach znaleźć nie można. W końcu można chyba trochę zapłacić za członkostwo w bibliotece, która ma większy wybór. Sam też tak robię. W miejscu zamieszkania mogę korzystać z biblioteki za darmo, ale że pracuję w innym mieście i tam - mimo że i miasto małe i biblioteka niewielka - mają niezły wybór; zwłaszcza książek w wersji audio, to wykupuję roczną kartę i uważam, że warto.
|
|
| Selanos (12869 punktów) | Wiem ze w Jastrzębiu, jak ktoś był z poza miasta to musiał wpłacić kaucję. To nie były jakieś wielkie pieniądze i płaciło się tylko raz, nie wiem jak to wygląda dzisiaj bo rzadko chodzę do biblioteki.
Denerwują mnie biblioteki, w moim mieście jest kilka takich w których nie ma nic poza lekturami szkolnymi, odrobiną klasyki, gniotami-romansami i książkami dla dzieci. Zastanawiam się ile kosztuje utrzymanie takiej niepotrzebnej biblioteki. Pewnie przeznaczenie tych pieniędzy na większą która jest dwadzieścia minut dalej byłoby niewybaczalną tragedią.
Albo biblioteka nauczycielska. Kiedyś mieliśmy takową w Jastrzębiu, dzisiaj przerobili ją na zwykłą, mimo tego, że do dużo większa i lepiej wyposażonej biblioteki głównej jest jakieś piętnaście minut spacerem. Nauczyciele nadal korzystają z byłej biblioteki pedagogicznej, bo jeszcze w latach dziewięćdziesiątych kupowali tam nowe książki, po coś nowszego nauczyciele muszą jeździć do sąsiednich miast.
Jak zwykle, ktoś gdzieś się nudził i musiał coś zepsuć.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|