 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 24-03-2008 21:10 | Orcio (481 punktów) | Aporia | Zaangażowani wierzący i niewierzący opierając się o swoje perspektywy mogą współżyć z przeciwną opcją. Jedni będą mieli nadzieję nawrócić a drudzy przekonać. Problem w tym, że obie perspektywy pozostają zasadniczo sprzeczne. Nie ma metazasady uzgadniającej stosunek niewiary do jakiejkolwiek wiary, która byłaby doskonale neutralna, to znaczy nie byłaby ukrytym wyborem jednej z opcji. Z tego powodu dowolny gest każdej ze stron, strona przeciwna może dowolnie zinterpretować jako pozytywny bądź negatywny. Wobec tej dychotomii spotyka się różne reakcje począwszy od zaskakującego zacierania różnicy między jednym a drugim, pomniejszanie jej roli we własnej egzystencji, wskazywanie na dziwną kontrfaktyczność tego "czysto teoretycznego" problemu, po zapraszanie pytającego do własnego obozu. Nie unieważnia to jednak problemu, który umożliwia uzasadnianie nieograniczonego, płynącego z emocji fanatyzmu po obu stronach. Już łatwiej pojąć zgodne współżycie między różnowiercami. Bo nie przeczą oni istnieniu pewnej wspólnej "metafizycznej podstawy" w której wiara szuka swego oparcia (niezależnie od tego jak niejasne i niedookreślone miało by być jej pojęcie). Jak na razie nie znalazłem dobrze uzasadnionego rozwiązania u kogokolwiek. A skoro tak czy można uznać za racjonalne te wszystkie argumenty ze "stosów", "krucjat", "Stalina", "Rewolucji". Odpowiedzią nie jest "ludzkość", ani inne ogólne pojęcie mające łączyć bo różnie będzie ono interpretowane w zależności od perspektywy.
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| Beatus (2528 punktów) | Edukacja, im więcej wiesz tym lepiej rozumiesz, że twój pogląd nie jest ani jedyny ani święty. Wychowanie w poszanowaniu odmienności, nawyk drugą naturą człowieka. Sądzę, że to mogłoby pomóc w uniknięciu błędów, których pełna jest nasza historia. Póki jednak wprawy polityczne mają się u nas tak a nie inaczej, będzie kłopot z realizacją takich programów.  pozdrawiam
|
|
 | | Orcio (481 punktów) | > Edukacja, im więcej wiesz tym lepiej rozumiesz, że twój pogląd >nie jest ani jedyny ani święty.Teoretycznie, w praktyce to wygląda inaczej ponieważ edukacja obecnie dąży przede wszystkim do mocnej specjalizacji. Kończy się to znajomością wąskiej działki i ignorancją w innych dziedzinach ludzkiej wiedzy. Argumentacja z interdyscyplinarności też zawodzi ponieważ wycinkowość spojrzenia bynajmniej nie zostaje przełamana, wspólne działania są podejmowane z przyczyn technicznych. Ludzka świadomość jest wybiórcza i ma ograniczona pojemność Są też całkiem racjonalne argumentacje za tym, że światopogląd krytyczny to wewnętrzna sprzeczność. www.polonica.net/Sens_Zycia_JMBochenski.htm (W tekście problem konfliktowości światopoglądów znika dzięki zdjęcia go z piedestału w ogóle a nie z tego, że określony raczy z niego zejść)
|
|
|  | | Beatus (2528 punktów) | Przepraszam, wyraziłam się nieściśle. Słowa "edukacja" użyłam w szerokim znaczeniu, jako planowe poznawania, a nie jako zdobycie określonego wykształcenia. TV, kino, gazeta, koncert, wyjazd wakacyjny, poznawanie nowych ludzi - wszystko jest edukacją. Gdy zbierze się porządna masa danych z rozmaitych źródeł, okazuje się, że mimo iż wewnętrznie logiczne, są one sprzeczne ze sobą. Żywię naiwną nadzieję, że deprywacja informacyjna prowadzi do zmniejszenia przekonania o jedynej słuszności własnych poglądów.
>W tekście problem konfliktowości światopoglądów znika dzięki zdjęcia go z piedestału w ogóle a nie z tego, że określony raczy z niego zejść) Dzięki za linka. Idea mi się podoba. Muszę to sobie przegryźć.
Pozdrawiam
|
|
| |  | | Orcio (481 punktów) | > Przepraszam, wyraziłam się nieściśle. Słowa "edukacja" użyłam w >szerokim znaczeniu, jako planowe poznawania,Proponuję być ostrożnym z używaniem takich wyrażeń jak planowe poznawania, potrafi to skrywać brak porządnej analizy, Spotykam to często w literaturze filozoficznej. > TV, kino, gazeta, koncert, wyjazd wakacyjny, poznawanie nowych >ludzi - wszystko jest edukacją.Ostrożnie z tym wszystko bo zaraz nic nią nie będzie  > Gdy zbierze się porządna masa danych z rozmaitych źródeł, >okazuje się, że mimo iż wewnętrznie logiczne, są one sprzeczne >ze sobą.Teoretycznie można więc powiedzieć, że "doskonały erudyta" będzie w stanie w imię swojej słusznej racji pokonać każdego oponenta za pomocą innych swoich ewentualnych oponentów. > Żywię naiwną nadzieję, że deprywacja informacyjna prowadzi do >zmniejszenia przekonania o jedynej słuszności własnych poglądów.Bynajmniej nie naiwna, działa tu zwykły efekt społecznego dowodu słuszności, każdy mimowolnie łagodzi swoje zachowanie, tonuje wypowiedzi w środowisku, otoczeniu odmiennym od własnego ideału, przeciwnym mu bądź jedynie niepoznanym jeszcze. Ponadto kumulacja jak wiadomo nie musi przechodzić w jakość,ludzka świadomość (mózg) ma ograniczoną pojemność i wydolność. Więcej tu chyba tłumaczy "fenomen skupiania uwagi na czymś". Pozdr.
|
|
| sztejkat (4743 punktów) | >Zaangażowani wierzący i niewierzący opierając się o swoje >perspektywy mogą współżyć z przeciwną opcją. Jedni będą >mieli nadzieję nawrócić a drudzy przekonać.(...)
I moim zdaniem na tym właśnie opiera się cały problem w kontaktach między tymi grupami - bo to nie tyle współżycie co ciągłe ucieranie.
Dlaczego nie podejść do tego inaczej - skoro wzajemne przekonanie/nawrócenie jest sprawą raczej przegraną nie podjąć trudu znalezienia innej wspólnej platformy współżycia? Dlaczego nie starać się budować relacji na podkreślaniu podobieństw a nie na zacieraniu różnic?
>(...)Już łatwiej pojąć zgodne współżycie między różnowiercami. Bo nie przeczą oni istnieniu pewnej wspólnej "metafizycznej podstawy" w której wiara szuka (...)
Słusznie prawisz.
Pozdrawiam.
Tomasz Sztejka
|
|
 | | Orcio (481 punktów) | >Dlaczego nie podejść do tego inaczej - skoro wzajemne >przekonanie/nawrócenie jest sprawą raczej przegraną nie podjąć >trudu znalezienia innej wspólnej platformy współżycia? Powiedzmy, że podejmujemy taką próbę, jakie warunki muszą być spełnione aby ona sie powiodła? Na tym poziomie możemy już abstrahować od konfliktu między akurat tymi dwiema stronami. Interesuje nas aby nie było łatwo wobec owej nowej płaszczyzny zastosować tych chwytów, które zwykły stosować wobec umiarkowanych, osoby nastawione skrajnie, ani też nie oznaczało konieczności "wyrzeczenia się siebie"- cokolwiek miało by to znaczyć. Myślę, że warunek jest jeden przystanie na esencjalizm i pewne odejście od dogmatycznego sennsualizmu (nie ograniczającego się do wrażeń zmysłowych), który zdaje się dominować w współczesnej kulturze medialnej. >Dlaczego nie starać się budować relacji na >podkreślaniu >podobieństw a nie na zacieraniu różnic? Można ale to już było próbowane z miernym skutkiem ponieważ stawało się pożywką dla radykałów parających się tropieniem miałkości, zdrad, a nawet historiozofią.
Pozdrawiam wzajemnie. R.Ż
|
|
|  | | sztejkat (4743 punktów) |
> Powiedzmy, że podejmujemy taką próbę, jakie warunki muszą być spełnione aby ona sie powiodła?(...)
Moim zdaniem - pragmatyzm. Trywialny pragmatyzm wspólnego życia codziennego, zmuszający do dogadania się na zasadzie - kto się nie dogada ten wojuje. A kto wojuje, ten ginie. A kto nie wojuje - ten ma dobrze.
>Interesuje nas aby nie było łatwo wobec owej nowej płaszczyzny zastosować tych chwytów, które zwykły stosować wobec umiarkowanych, osoby nastawione skrajnie, ani też nie oznaczało konieczności "wyrzeczenia się siebie"- cokolwiek miało by to znaczyć.
No cóż, na wrednych, chamskich i mających wszystko i wszystkich gdzieś ludzi nie ma mocnych.
> Myślę, że warunek jest jeden przystanie na esencjalizm i pewne odejście od dogmatycznego sennsualizmu (nie ograniczającego się do wrażeń zmysłowych), który zdaje się dominować w współczesnej kulturze medialnej. (....)
Możesz to wyłożyć prostszymi słowy? Bez "sencjalizmu" i "sensualizmu" - jakoś nie bardzo potrafię przełożyć ich definicje na sensowne znaczenie w kontekście tej dysputy - brak mi stosownego wykształcenia.
>(...)Można ale to już było próbowane z miernym skutkiem ponieważ stawało się pożywką dla radykałów parających się tropieniem miałkości, zdrad, a nawet historiozofią.
Moim zdanie to, że ktoś może coś złośliwie popsuć nie jest powodem by zaprzestać prób.
Tomasz Sztejka
|
|
| |  | | Orcio (481 punktów) | > Moim zdaniem - pragmatyzm. Trywialny pragmatyzm wspólnego życia codziennego, >zmuszający do dogadania się na zasadzie - kto się nie dogada ten wojuje. A kto wojuje, >ten ginie. A kto nie wojuje - ten ma dobrze. Zauważ, że tak pojęty pragmatyzm jest na tym serwisie i wśród użytkowników tego forum powszechnie odrzucany. Kojarzy się z partiami politycznymi o orientacji lewicowej w Polsce, które dążą do laickości tylko w ramach deklaracji, kojarzy się z ugodowością. Podobnie również prawicowcy mimo nawoływań pana redaktora Krasowskiego odrzucają to, co proponujesz. Twój pragmatyzm nie działa w sferze publicznej choćby przez notoryczny brak momentu "ginięcia", powierzchowność mediów którymi się komunikujemy, nadmiar informacji, który wywołuje notoryczną niepamięć o przeszłości. Dodałbym tu jeszcze zjawisko uważania, że faktycznie oświecenie zastąpiło barbarzyństwo, wojny poprzednich epok dyskusją, jak potraktować to dosłownie bez zbędnego idealizowania można dojść do dość paradoksalnych wniosków i usprawiedliwień różnych brzydkich rzeczy, których nikt na poważnie nie zaakceptuje.Ponadto byłbym ostrożny z takim etykietowaniem, granice nie są tu ostre a ludzie ci uważają się za ideowych. >>Interesuje nas aby nie było łatwo wobec owej nowej płaszczyzny zastosować tych >chwytów, które zwykły stosować wobec umiarkowanych, osoby nastawione skrajnie, ani >też nie oznaczało konieczności "wyrzeczenia się siebie"- cokolwiek miało by to >znaczyć. > No cóż, na wrednych, chamskich i mających wszystko i wszystkich gdzieś ludzi nie ma mocnych. No cóż nie ma mocnych na chytrych złodziei więc nie doskonalmy policji, na tym przykładzie widać błędność takiego stawiania sprawy. > Myślę, że warunek jest jeden przystanie na esencjalizm i pewne odejście od >dogmatycznego sennsualizmu (nie ograniczającego się do wrażeń zmysłowych), który zdaje się dominować w współczesnej kulturze medialnej. (....) >>Możesz to wyłożyć prostszymi słowy? Bez "sencjalizmu" i "sensualizmu" - jakoś nie bardzo potrafię przełożyć ich definicje na sensowne znaczenie w kontekście tej dysputy - brak mi stosownego wykształcenia. To proste, stwierdzić, że istnieje coś poza rozumem i doświadczeniem, co w perspektywie pozagrobowej bądź przyszłości rodzaju ludzkiego jest czymś, w czym człowiek się spełnia, i właśnie dlatego, że nikt nie może powiedzieć "sprawdzam", albo "jedynie słusznie mniemam, udowodniłem że owa istota to akurat te a nie inne cechy", albo "jeśli wyrzekniesz się tego i owego przekonania utracisz to kim jesteś"- a właśnie na tym opierają się współczesne dyskursy ludzi dążących do konfrontacji z innymi. Oczywiście to jest powrót do metafizyki albo przystanie na świecką religię ala Conte, względnie rehabilitacja pojęcia wiary w sensie religijnym. >>(...)Można ale to już było próbowane z miernym skutkiem ponieważ stawało się pożywką dla radykałów parających się tropieniem miałkości, zdrad, a nawet historiozofią. > Moim zdanie to, że ktoś może coś złośliwie popsuć nie jest powodem by zaprzestać prób. Moim zaś, jeśli nowe próby nie uwzględnią środków zaradczych na szkodliwe osoby, to trud będzie daremny.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|