Racjonalista - Strona głównaDo treści
Różność świata i historii

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
03-04-2008 20:39Orcio (481 punktów)Różność świata i historii
W wątku www.racjonalista.pl/forum.php/s,129656 pozwoliłem sobie na komentarz, który teraz nieco poszerzyłem. Zrobiłem go przez pewna przekorę gdyż dostrzegłem w wypowiedzi założyciela wątku sztampową dla tego forum powierzchowność.
>Droga Pani Gizo,
>Historia jest nauką ciekawą; pisana (częściowo w kamieniu) historia liczy sobie >mniej niż pięć tysięcy lat. Mieliśmy tu wielu dyktatorów, brak co prawda dokładnych >statystyk, ilu z nich uważało się za bogów, ale zapewne nie więcej niż 10 procent, >znakomita większość korzystała z religii instrumentalnie, ale z (przynajmniej >cyniczną) wiarą w bogów
Nie dyktatorów a królów, władców etc, proponowałbym dbać o adekwatną terminologię. Zastanawia mnie naiwność niektórych historyków odnośnie stanów wewnętrznych u dawnych ludzi, którzy żyli zanurzeni w innych aksjologiach niż nasze. Zapewne w każdej, epoce po każdej ze stron ideologicznych sporów były osoby kierujące się wewnętrznym zakłamaniem. Hipoteza o ich zakłamaniu jest nie do sprawdzenia, mogą one być "kameleonami", osobami o rozchwianej emocjonalności, przedstawiać to, co je zdradza jako efekt koniecznych uników w ideologicznej walce. A skoro tak kogo damy do odstrzału wśród wolnomyślicieli bądź ich przeciwników? Czysta ruletka i żadnej pewności czy akurat osoba, którą bierzesz na warsztat, to nie taki przypadek a ty z powodu braku źródeł tkwisz w jeszcze większych błędach niż przypuszczasz. Dlatego trzeba metodologicznie założyć tak długo jak tylko to możliwe, że czegoś takiego nie ma, bo inaczej będziemy sceptycznie sparaliżowani w punkcie wyjścia, oskarżeni o interpretacje pod tezę, pod swoją filozofię. Widzę też pewien problem innej natury związany z teorią wielu ludzi chytrych i manipulatorów, co wiary wykuwało, może to dodaje świeckości nutki heroizmu ale co z ową tezą, co się wyłania, odkryciem "dobrego zła". Zajmując się etyką odkryłem, że ci co sie nią poważnie zajmują, skupiają się głównie na niej zwykle nie są antyklerykalni, do religii nastawieni dwuznacznie.
>lub w boga, zapewne nie mniej niż 20 procent to byli mniej lub bardziej fanatyczni >wyznawcy próbujący zrealizować swoją wizję królestwa bożego na ziemi.
No, tak każdy wyznawca jest fanatyczny a najgorsze, że kieruje sie czymś, czego p. Koraszewski nie rozumie.
>W długiej historii ludzkości nie więcej niż 0,01 procent dyktatorów deklarowało się >jako ateiści, a i ci znani są z tego, że tworzyli kult jednostki (co innymi słowy >oznacza b. nowoczesną formę sięgania po boskość).
Co ciekawe ateizm nie jest w żaden sposób z tym sprzeczny, francuscy historycy wykazali, że ich protoplasta filozoficzny August Conte nie podpadł w sprzeczność na starość lecz zwieńczył swe dzieło wymyślając wiarę w ludzkość
>Ciekawszy jest problem ateizmu jako zaburzenia świadomości. Religie były na >warsztacie wielu świetnych psychologów. Wielu z nich bez trudu znalazło podłoże >wierzeń religijnych w nerwicach i innych problemach psychicznych. Dla innych, >zajmujących się psychologią rozwoju osobowości jak i psychologią rozwoju dziecka >religia jest mentalnym okaleczeniem, trwale zmieniającym percepcję rzeczywistości. >(Widzenie rzeczy, które nie istnieją, słyszenie głosów, których nie ma.) W pracy >psychiatry czy psychologa klinicznego jedną ze stałych obserwacji są twierdzenia >paranoików, że to reszta świata nie widzi rzeczywistości. Jest to zupełnie >normalne, a ponieważ często są to z innej strony b. inteligentni ludzie, ich >relacje mogą być bardzo zborne.
Inni psychologowie np: James mieli inne do tego podejście, ponadto ludzka psychika jest rozchwiana, nie tkwi w złotym środku, lecz raczej osadza sie na krawędziach poza którymi zaczyna się dewiacja. Owe krawędzie są zaś nieostre, różne w różnych kulturach, niczego więc to nie dowodzi.
>Na koniec muszę Panią zmartwić. Jest Pani ateistką- nie wierzy Pani w 99,9 procent >bogów jakie wytworzyła ludzka fantazja, zapewne śmieszy Panią wiara w jakiegoś >Zeusa, Światowida, Allacha, Jahwe, w Buddę (którego wcieleniem jest pokazywany w >telewizji Dalajlama) w boga, którym jest cesarz Japonii, o bogach Azteków nie >wspominając.
Rozczaruje pana nie śmieszy mnie, nie czuję się też ateistą, wiem za to, że mam wspólną płaszczyznę z tymi ludźmi a gdyby jej nie było, gdybym musiał wyprawiać cuda niewidy z fałszywą świadomością albo okłamująca ludzkość naturą byłbym bardzo zmartwiony. Ponadto najczęściej nie jestem do nich ustosunkowany ale nie mam żadnych szczególnych oporów aby uwierzyć, odróżniam też śmiech wynikający z odmienności ze strachu przed innym albo z próżnej wyższości od śmiechu autentycznego wynikającego z przeżycia estetycznego. Ponadto widzę w pana wypowiedzi chęć zatarcia różnicy między ateizmem a teizmem, naiwną wiarę w moc indukcji.
>Jako ateistka czyni Pani wyjątek dla tego Boga, z którym oswojono Panią, zanim Pani >zaczęła myśleć, tu najzabawniejsze historie akceptuje Pani bez zmrużenia oka, >chociaż całkiem podobne w innych wierzeniach traktuje Pani racjonalnie, jako >niestworzone brednie.
Wątpię, kiedyś istniał przesąd, że między intelektualistą zachodu a filozofią wschodu dialog jest niemożliwy, po takich jak Merton okazało się, ze taki dialog był niemożliwy z powodu nastawienia owych intelektualistów. Albo inny przykład miałem na studiach zajęcia z etyki gdzie dyskutowałem o zagadnieniach związanych z transplantacją i prowadzący (nie ja) chociaż bynajmniej nie był żadnym postmodernistą czy świadkiem Jehowy, ujmował się za podejściem tych ostatnich do transfuzji krwi, wskazując na zagrożenia związane z uprzedmiotowianiem ludzkiego ciała. Wszystko to było w ramach dyskusji o ongiś głośnym tekście prof. Wolniewicza, który przekonywał, ze transplantacja to nowy kanibalizm. Udało mu się przekonać część dyskutantów i to takich właśnie, co z początku się śmiali. Dla pana to pewnie indoktrynacja, i zapewne nieskończenie wiele takich indoktrynacji w dziejach kultury i filozofii musi pan widzieć. Wybaczy pan ale to strasznie nudne i prostackie wręcz tak sobie porobić etykietki.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.



Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365