 |
Przedmioty cięższe spadają szybciej Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Nauka
| Napisano | Autor | Tytuł | | 17-06-2010 22:43 | Krzysztof Jóźwiak (20202 punktów) (zablokowany) | Przedmioty cięższe spadają szybciej | Tak podpowiadała ludziom ułomna intuicja przez całe wieki. Pomijając dowody doświadczalne i teorię grawitacji - przedstaw NAJPROSTSZY dowód logiczny który obala taki pogląd i prowadzi do sprzeczności - ktoś wie ?  * pomijamy opory ruchu, 'kruczki' w stylu dylatacji czasu, itp. - chodzi o naprawdę proste rozumowanie  | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
3 na 3 | Mateusz "Nezghul" Drost (115 punktów) | Dwa lekkie obiekty, które sklejają się w trakcie spadania
|
|
3 na 3 | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | Dwie kulki luzem i dwie kulki połączone niteczką.
|
|
1 na 1 Krzysztof Jóźwiak (20202 punktów) (zablokowany) | Taaak, odpowiedzi pojawiły się szybko  Chodzi o to, że gdyby dwa obiekty spadały z różnymi prędkościami (cięższy szybciej, lżejszy wolniej) to połączenie ich linką spowodowałby hmm... 1) Ten cięższy został by spowolniony przez ten lżejszy i spadałby wolniej ? 2) Jako jedno (cięższe) ciało zaczęły by spadać jeszcze szybciej ? To rozumowanie prowadzi do sprzeczności. A zatem: Prawo grawitacji MUSI być pod tym względem takie jakie jest i nie może być inne. Czy podobnie sprawa może mieć się z innymi fundamentalnymi własnościami Wszechświata ? Czy Wszechświat jest jaki jest bo było to nieuniknione czy zadecydował o wszystkim przypadek ? Na dzień dzisiejszy w Modelu Standardowym + grawitacja mamy >20 parametrów wyznaczanych arbitralnie (z pomiarów) w tym masy cząstek - czy nastanie dzień gdy wszystko co wiemy okaże się nieuniknione, że takie właśnie musiało być ? Czy, w zasadzie  , zasada nieoznaczoności temu przeczy ? Pozdrawiam 
"Największy błąd popełnia ten, kto sądząc, że może zrobić niewiele, nie robi nic"
|
|
 | | mirask (152 punktów) | >Chodzi o to, że gdyby dwa obiekty spadały z różnymi prędkościami (cięższy szybciej, lżejszy wolniej) to połączenie ich linką spowodowałby hmm... 1) Ten cięższy został by spowolniony przez ten lżejszy i spadałby wolniej ? 2) Jako jedno (cięższe) ciało zaczęły by spadać jeszcze szybciej ? To rozumowanie prowadzi do sprzeczności.
Mimo że prowadzi do sprzeczności, to tak pewnie jest w istocie, bo czy nie dlatego ciężki powinien 'spadać' szybciej, bo jest cięższy a lżejszy wolniej, bo jest lżejszy? Czy wystarczającym tego dowodem nie był by pomiar na wadze szalkowej, bo... czym w istocie jest to 'spadanie'? Dwa spadające ciała należało by rozumieć jako jedno, o wspólnym środku ciężkości, tak więc żadne z nich nie będzie spowalniane ani przyspieszane - tak sobie myślę.
|
|
 | 1 na 1 | spellbinder (8577 punktów) | > Taaak, odpowiedzi pojawiły się szybko  > Chodzi o to, że gdyby dwa obiekty spadały z różnymi prędkościami (cięższy szybciej, lżejszy wolniej) to połączenie ich linką spowodowałby hmm... 1) Ten cięższy został by spowolniony przez ten lżejszy i spadałby wolniej ? 2) Jako jedno (cięższe) ciało zaczęły by spadać jeszcze szybciej ? To rozumowanie prowadzi do sprzeczności.> A zatem:> Prawo grawitacji MUSI być pod tym względem takie jakie jest i nie może być inne.> Czy podobnie sprawa może mieć się z innymi fundamentalnymi własnościami Wszechświata ? Czy Wszechświat jest jaki jest bo było to nieuniknione czy zadecydował o wszystkim przypadek ?> Na dzień dzisiejszy w Modelu Standardowym + grawitacja mamy >20 parametrów wyznaczanych arbitralnie (z pomiarów) w tym masy cząstek - czy nastanie dzień gdy wszystko co wiemy okaże się nieuniknione, że takie właśnie musiało być ? Czy, w zasadzie , zasada nieoznaczoności temu przeczy ?> Pozdrawiam  > "Największy błąd popełnia ten, kto sądząc, że może zrobić niewiele, nie robi nic"Pomyślmy... dwa obiekty, na przykład spadochroniarz i spadochron. I lżejszy spowalnia cięższego
|
|
| sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | > Tak podpowiadała ludziom ułomna intuicja przez całe wieki. Pomijając dowody doświadczalne i teorię grawitacji - przedstaw NAJPROSTSZY dowód logiczny który obala taki pogląd i prowadzi do sprzeczności- ktoś wie ?  Ziemia jako cięższa powinna "spadać" na przedmioty na nią puszczane- czyli stojący na Ziemi powinni czuć to "spadanie". Jeszcze inny, to że podskakując sprawiam, że Ziemia koniec końców leci w stronę podskoku i na końcu wychodzi na to, że się przesunęła w stronę podskoczenia. Ziemia jako bardzo ciężka nie powinna wręcz dać się oderwać przy rzucie rzucanemu kamieniowi, tylko momentalnie za nim podążać. Itp. Ogólnie sprzeczność jest taka, że cięższy przedmiot z definicji powinno być trudniej wprawić w ruch, natomiast tutaj im lżejszy przedmiot wprawiasz w ruch, tym silniej cięższy reaguje. A przecież by poruszyć coś ciężkiego musisz się zaprzeć o coś innego- jeszcze cięższego, lżejszego lub o tym samym ciężarze. Taka była idea? Pozdrawiam
Jednakże wraz z lepszym poznaniem budowy i zjawisk mikroświata okazało się, że pole magnetyczne nie jest realnie istniejącym obiektem, a tylko teoretycznym tworem ułatwiającym opis zjawisk dokonujących się w zmiennym polu elektrycznym.
|
|
 | kombi (1112 punktów) (zablokowany) | > Jednakże wraz z lepszym poznaniem budowy i zjawisk mikroświata okazało się, że pole magnetyczne nie jest realnie istniejącym obiektem, a tylko teoretycznym tworem ułatwiającym opis zjawisk dokonujących się w zmiennym polu elektrycznym.A to co za farmazony? E/B = dx/dt = c, widzisz że E jest aż c razy bardziej abstrakcyjne.
|
|
|  | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | > > Jednakże wraz z lepszym poznaniem budowy i zjawisk mikroświata okazało się, że pole magnetyczne nie jest realnie istniejącym obiektem, a tylko teoretycznym tworem ułatwiającym opis zjawisk dokonujących się w zmiennym polu elektrycznym.> A to co za farmazony?> E/B = dx/dt = c, widzisz że E jest aż c razy bardziej abstrakcyjne.  Poproszę o założenie stosownego wątku, chętnie w nim wezmę udział. W tym miejscu taka rozwijająca się dyskusja byłaby zaśmiecaniem tego wątku. Proszę też przypomnieć sobie definicje iloczynu wektorowego i skalarnego. Pozdrawiam
Jednakże wraz z lepszym poznaniem budowy i zjawisk mikroświata okazało się, że pole magnetyczne nie jest realnie istniejącym obiektem, a tylko teoretycznym tworem ułatwiającym opis zjawisk dokonujących się w zmiennym polu elektrycznym.
|
|
| |  | kombi (1112 punktów) (zablokowany) | >Poproszę o założenie stosownego wątku, chętnie w nim wezmę udział. W tym miejscu taka rozwijająca się dyskusja byłaby zaśmiecaniem tego wątku.
Nie ma o czym gadać - wszystkie pola są abstrakcją.
>Proszę też przypomnieć sobie definicje iloczynu wektorowego i skalarnego.
Nie muszę: E = vB = dx/dt B, czyli: Edt = Bdx; dE/dx = dB/dt; taka oczywista, oczywistość... przewodnik w ruchu widzisz, że magnes się porusza, a magnes widzi to odwrotnie.
|
|
| Piątkowski (5131 punktów) | przedmiot "lżejszy" to piłeczka wypełniona helem, druga piłeczka wypełniona rtęcią:P
|
|
1 na 3 kombi (1112 punktów) (zablokowany) | > Tak podpowiadała ludziom ułomna intuicja przez całe wieki.Prawidłowo. Cięższe spadają szybciej. Masa m spada na Ziemię: F = m*a_m = mGM/r^2; Ziemia o masie M również przyspiesza: F_z = Ma_z = MGm/r^2 = F; akcja i reakcja. Zatem gdy stoimy na Ziemi, mierzymy sumę tych przyspieszeń: a = a_m + a_z = F/m + F/M = GmM/r^2 (m + M)/mM = G(m+M)/r^2 = GM/r^2 (1 + m/M) = g*(1+m/M). im większa masa, tym szybciej spadnie... nieskończone m spada momentalnie.
|
|
 | | sztejkat (4743 punktów) | Podchwytliwe rozumowanie. Rozważ dwa równocześnie spadające ciała o różnej masie. Siła działająca na Ziemię: F = G*m1*M / r^2 + G*m2*M / r^2 = GM/r^2 * (m1+m2) Siła w kierunku Ziemi działająca na ciała to: F1= G*m1*M / r^2 F2= G*m2*M / r^2 (zakładam, że ciała są w chwili startu na równej wysokości, a więc siła wzajemnych oddziaływań pomiędzy nimi nie wpływa na spadanie, bo jest prostopadła do pionu). Stąd Ziemia przyspiesza w sposób: a = F / M = G(m1+m2)/r^2 A ciała przyspieszają: a1 = F1 / m1 = G*M /r^2 a2 = F2 / m2 = G*M /r^2 Czyli a1=a2 oraz sumy przyspieszeń są równe. Oznacza to, że w dwu osobnych eksperymentach możesz zaobserwować wyliczoną przez Ciebie różnicę rzędu (1+ m / 6e24 ), co dla ciała o masie 60'000 kg da: (1+6e-20)=1.0000000000'0000000000'0006 stosunku względnego w przyspieszeniu podczas spadku. I to tylko w warunkach, w których zakłada się, że żadne inne ciało w tym czasie nie spada. Teoretycznie więc masz rację - istnieje taka możliwość, że cięższe będzie spadać szybciej. W praktyce jednak różnica zostanie zeżarta przez zjawiska pływowe i zmienność pola oraz bieżącą konfigurację WSZYSTKICH spadających w trakcie eksperymentu ciał. Zobacz: www.csr.ut(*)llery/gravity/03_07_GRACE.html"1 mGal ('Mili-Gallielo') = 10-5 m/s2" www.scienc(*)9347b5b9ab66f7524a7889df7967ed"(...)We will show that the AG measurements suggest that the gravity is slowly increasing in time at a rate of about 1.6 μGal/year, and besides, exhibits a quasi-annual component of several μGal variable amplitude(...)" Także tamże: www.google(*)CNHqq3qAySK8Fwt2YL8J7KDBdUxARgCzyli można rzec, że zmienność pola grawitacyjnego włoży się w rzeczonym stosunku z grubsza rzecz biorąc jako: a ~ (9.81+/-1e-11)*(1+6e-20) Pozdrawiam,
Tomasz Sztejka
|
|
|  | kombi (1112 punktów) (zablokowany) | >Podchwytliwe rozumowanie. >Rozważ dwa równocześnie spadające ciała o różnej masie. >Siła działająca na Ziemię: >F = G*m1*M / r^2 + G*m2*M / r^2 = GM/r^2 * (m1+m2) >Siła w kierunku Ziemi działająca na ciała to: >F1= G*m1*M / r^2 >F2= G*m2*M / r^2 >(zakładam, że ciała są w chwili startu na równej wysokości, a więc siła wzajemnych oddziaływań pomiędzy nimi nie wpływa na spadanie, bo jest prostopadła do pionu). >Stąd Ziemia przyspiesza w sposób: >a = F / M = G(m1+m2)/r^2 >A ciała przyspieszają: >a1 = F1 / m1 = G*M /r^2 >a2 = F2 / m2 = G*M /r^2 >Czyli a1=a2 oraz sumy przyspieszeń są równe.
Bo sobie tak założyłeś: masz jedno r dla obu mas, a powinno być r1 i r2. Pomijasz też oddziaływanie m1 z m2.
To jest problem trzech ciał, więc zbyt trudny dla współczesnych teoretyków; oni jeszcze nie rozwiązali poprawnie problemu dwóch ciał: precesja orbit (np. Księżyca), atom wodoru (Bohr, Sommerfeld, Dirac), oraz efekt Comptona.
>Oznacza to, że w dwu osobnych eksperymentach możesz zaobserwować wyliczoną przez Ciebie różnicę rzędu (1+ m / 6e24 ), co dla ciała o masie 60'000 kg da: >(1+6e-20)=1.0000000000'0000000000'0006 stosunku względnego w przyspieszeniu podczas spadku.
Ale dla Księżyca wyjdzie już aż 1/81 = 0.0123456... Dla Merkurego trochę mniej - 1/6000000.
>Czyli można rzec, że zmienność pola grawitacyjnego włoży się w rzeczonym stosunku z grubsza rzecz biorąc jako: >a ~ (9.81+/-1e-11)*(1+6e-20)
Ale gdzie masz te 9.81 m/ss?
Rotacja Ziemi: w^2R = -0.034 m/ss - tyle na równiku (ale jest jeszcze wybrzuszenie na równiku z 20 km, więc przyspieszenie trochę tam wzrasta). Ruch Ziemi po orbicie: (2pi/rok)^2 * 150 mln km = +/- 0.006 m/ss;
|
|
| |  | | sztejkat (4743 punktów) | Proszę, rozważ w analogiczny do przedstawionego przez Ciebie w pierwszej wypowiedzi eksperyment:
Ziemia oraz ciało A i ciało B umieszczone na identycznej wysokości w bezpośrednim siebie sąsiedztwie. Pytanie: jakie będą obserwowane przez obserwatora na powierzchni Ziemi przyspieszenia w kierunku pionowym wobec powierzchni Ziemi tych ciał w momencie ich uwolnienia w funkcji stosunku ich mas? Pomijam ruch obrotowy Ziemi, wpływ gwiazd itp. przyjmując, że oddziałują one identycznie na każde z tych ciał.
Problem trzech ciał nie ma dotychczas, o ile mi wiadomo, rozwiązania analitycznego jednak bez najmniejszych problemów można zapisać równania różniczkowe opisujące ruch dowolnego układu N ciał i rozwiązać je na drodze numerycznej. Co zresztą i tak nie ma znaczenia, jako że wskazany eksperyment takim układem nie jest - oddziaływania między ciałami, przy założeniu ich mas bardzo znacznie mniejszych od masy Ziemi (kilkadziesiąt ton), są zdecydowanie do pominięcia.
Jak rozumiem przy pomocy pozostałych liczb potwierdzasz moją obserwację, że wyznaczony przez Ciebie efekt związany z przyciąganiem Ziemi przez spadający obiekt utonie w pozostałych zaburzeniach.
Pozdrawiam,
Tomasz Sztejka
|
|
| | |  | kombi (1112 punktów) (zablokowany) | > Ziemia oraz ciało A i ciało B umieszczone na identycznej wysokości w bezpośrednim siebie sąsiedztwie. Pytanie: jakie będą obserwowane przez obserwatora na powierzchni Ziemi przyspieszenia w kierunku pionowym wobec powierzchni Ziemi tych ciał w momencie ich uwolnienia w funkcji stosunku ich mas? Pomijam ruch obrotowy Ziemi, wpływ gwiazd itp. przyjmując, że oddziałują one identycznie na każde z tych ciał.Dobra, masz. Dwa jednakowe na pewno będą spadać równo, bo nie ma powodu faworyzować jednej z nich. Wzór mamy już gotowy, wystarczy podstawić: a2 = g(1 + 2m/M); a każda rzucana osobno spada tak: a1 = g(1 + m/M); czyli razem szybciej spadną. N mas też można rzucić, a wtedy: aN = (1 + Nm/M); Nm = 1g wodoru, czyli N = 84446888^3, oraz m = 1/N gramów. I teraz to N możemy sobie podzielić dowolnie, np. (N-1) + 1 = N. I stąd to wasze rewelacyjne odkrycie, które sugeruje intuicja: 'ciała spadają jednakowo niezależnie od masy'. Ale tu widzimy że one spadają równo tylko wtedy, gdy robią to jednocześnie! > Jak rozumiem przy pomocy pozostałych liczb potwierdzasz moją obserwację, że wyznaczony przez Ciebie efekt związany z przyciąganiem Ziemi przez spadający obiekt utonie w pozostałych zaburzeniach.Nie potwierdzam - ciała nie spadają tu równo. Poprawny wzór na okres wahadła o dł. L i masie m: T = 2pi * sqrt(L/g'); gdzie: g' = g(1+m/M) Prawo to prawo - nie ma prawie praw. STW: tylko jedna prosta przechodzi przez dwa punkty, no ale kiedy będzie nam potrzeba to puścim sobie nawet dwie albo i siedem!
|
|
| | | |  | | Appenzeller (3118 punktów) | > Poprawny wzór na okres wahadła o dł. L i masie m:> T = 2pi * sqrt(L/g'); gdzie: g' = g(1+m/M)Uproszczenia dwa w tym wzorze widzę. Uwzględniłeś spadanie Ziemi na wahadło, co tutaj nie zachodzi, za to nie uwzględniłeś, że odległość wahadła od środka Ziemi zmienia się cyklicznie. No i wzór podany jest przybliżony, ważny tylko dla małych kątów. Albo wszystkie poprawki, albo żadna. > Tylko jedna prosta przechodzi przez dwa punkty, no ale kiedy będzie nam potrzeba to puścim sobie nawet dwie albo i siedem! Nieeuklidesowo puścim nawet nieskończenie wiele. 
Są bakterie, które zabija się światłem (Boy)
|
|
| | | | |  | kombi (1112 punktów) (zablokowany) | > >Poprawny wzór na okres wahadła o dł. L i masie m:> >T = 2pi * sqrt(L/g'); gdzie: g' = g(1+m/M)> Uproszczenia dwa w tym wzorze widzę. Uwzględniłeś spadanie Ziemi na wahadło, co tutaj nie zachodzi, za to nie uwzględniłeś, że odległość wahadła od środka Ziemi zmienia się cyklicznie. No i wzór podany jest przybliżony, ważny tylko dla małych kątów. Albo wszystkie poprawki, albo żadna.Faktycznie: poprawki rzędu (v/c)^2, oraz stałą Hubble'a pominąłem. Zmiany odległość są tu chyba już uwzględnione. Podobnie jak w III prawie Keplera, które działa dla orbit eliptycznych - odległość może się tu zmieniać, bo to nie ma wpływu na okres: (T/2pi)^2 = L^3/GM(1+m/M) = L/[GM(1+m/M)/L^2] = L/g'; i stąd: T = 2pi * sqrt(L/g'); L - amplituda oscylacji. > >Tylko jedna prosta przechodzi przez dwa punkty, no ale kiedy będzie nam potrzeba to puścim sobie nawet dwie albo i siedem! > Nieeuklidesowo puścim nawet nieskończenie wiele. Nie ma nieeuklidesowej geometrii... masz tylko problemy z percepcją, bo kierujesz się intuicją.  Ta hiperboliczna jest tylko szczególnym przypadkiem euklidesowej, podobnie jak sferyczna, no i na dowolnej hiperpowierzchni - rury, torusy, butelki, mobiusy...
|
|
| | | |  | 1 na 1 | sztejkat (4743 punktów) | >Ale tu widzimy że one spadają równo tylko wtedy, gdy robią to jednocześnie!
Dobrze. A teraz rozważ dwa ciała PO PRZECIWNEJ stronie Ziemi. Zapewne słusznie zauważysz, że ich obserwowana prędkość spadania tym razem będzie RÓŻNA. A więc nie będą spadać równo tylko gdy robią to równocześnie.
Proszę też, spójrz na równania, których raczysz używać:
F=G*m*M/r^2 => a = F/m; a=F/M; => a = G*M/r^2; a=G*m/r^2
Pytanie: czy w tym równaniu zachodzi różnica przyspieszenia w funkcji masy PRZYSPIESZAJĄCEGO ciała? Czy więc równania te nie zostały wyprowadzone z zasady właśnie równego spadania w polu grawitacyjnym (wiem, wiem, pole to takie coś czego nie ma i tylko durnie myślą, że można używać takiego pojęcia)?
Zauważ też, że by móc powiedzieć, że przyspieszenie w układzie oddziałujących ze sobą ciał zależy od masy przyspieszającego ciała równanie musiałoby mieć postać:
F=G*(m*M)^k/r^2 k - dowolna liczba != 1
Moim zdaniem zwróciłeś uwagę na pewne uproszczenie obserwacji wyprowadzając je z założenia o równym "spadaniu ciał". Chwała Ci za to - warto wykazywać takie uproszczenia. Co jednak należy wykazać, to to JAK DUŻE jest wprowadzone w ten sposób uproszczenie. Każdy eksperyment fizyczny bowiem należy powiązać z rachunkiem błędów. W tym wypadku nie ma żadnych przeciwskazań by dopóty - dopóki ciężar spadającego ciała nie przekracza kilkuset ton - by wskazany przez Ciebie efekt zaniedbać.
Co więcej, to co wykazujesz jest słuszne TYLKO i wyłącznie gdyby przyjąć Ziemię za ciało doskonale sztywne. W przeciwnym razie, a tak jest w rzeczywistości, powinienneś rozpatrzyć także, a może przede wszystkim, deformację planety związaną z oddziaływaniem chociażby spadającego ciała. Koniecznie w formie równań oscylatora tłumionego!
Wreszcie, jak starałem się wskazać sugerując byś rozważył także inne układy spadających ciał, powinienneś rozważyć inne elementy, takie jak: wodospady, rzeki, erupcje wulkaniczne, gejzery itp - wszystkie te obiekty przemieszczają duże masy sprawiając, że środek ciężkości planety cały czas podróżuje. Nie mówiąc już o ruchu magmy w płaszczu planety.
Fajnie jest wskazywać błyskotliwe słabości znanych i uznanych zasad. Dobrze jednak, jeśli przy okazji samemu nie wpada się w jeszcze większe pułapki.
Pozdrawiam,
Tomasz Sztejka
|
|
| | | | |  | 1 na 3 kombi (1112 punktów) (zablokowany) | > F=G*m*M/r^2 => a = F/m; a=F/M; => a = G*M/r^2; a=G*m/r^2> Pytanie: czy w tym równaniu zachodzi różnica przyspieszenia w funkcji masy PRZYSPIESZAJĄCEGO ciała? Czy więc równania te nie zostały wyprowadzone z zasady właśnie równego spadania w polu grawitacyjnym (wiem, wiem, pole to takie coś czego nie ma i tylko durnie myślą, że można używać takiego pojęcia)?a = F/m - to jest przyspieszenie mierzone względem reszty mas świata (nie jakiejś przestrzeni). Pola nie ma, i widać to nawet po definicji potencjału pola: V(r) = W/m, W - praca przeniesienia masy m z odl. r do oo; czyli są tu dwa ciała, a nie jedno (źródło pola). > Zauważ też, że by móc powiedzieć, że przyspieszenie w układzie oddziałujących ze sobą ciał zależy od masy przyspieszającego ciała równanie musiałoby mieć postać:> F=G*(m*M)^k/r^2> k - dowolna liczba != 1> Moim zdaniem zwróciłeś uwagę na pewne uproszczenie obserwacji wyprowadzając je z założenia o równym "spadaniu ciał". Chwała Ci za to - warto wykazywać takie uproszczenia. Co jednak należy wykazać, to to JAK DUŻE jest wprowadzone w ten sposób uproszczenie. Każdy eksperyment fizyczny bowiem należy powiązać z rachunkiem błędów.Zależy w jakiej skali liczymy. Korekta do orbity Merkurego z uwagi na jego Masę wynosi: a = 2pi * 0.5 m/M = pi m/M [radianów]; tyle na każdą orbitę, czyli 88 dni; na 100 lat wyjdzie: n = 100*365.24/88 = 415 orbit; wstawiamy i masz: a = 415 pi m/M * 180/pi * 3600'' = 415/6006000 * 180*3600'' = 44.8'' / 100 lat; Le Verrier zmierzył 43'' odchyłki, bo nie znał masy Merkurego - do rozliczenia zostaje 1.8'' (albo i mniej - przecież nie znamy aż tak dokładnie masy Merkurego). ... albo nawet nic nie zostaje - mamy przecież jeszcze te słynne 1.7'' ugięcia światła w pobliżu Słońca!  > Wreszcie, jak starałem się wskazać sugerując byś rozważył także inne układy spadających ciał, powinienneś rozważyć inne elementy, takie jak: wodospady, rzeki, erupcje wulkaniczne, gejzery itp - wszystkie te obiekty przemieszczają duże masy sprawiając, że środek ciężkości planety cały czas podróżuje. Nie mówiąc już o ruchu magmy w płaszczu planety.A może te wszystkie przemieszczenia, cyrkulacje i przepływy wynikają właśnie z takich malutkich różnic - korekt, które standardowo olewamy od setek lat, co?
|
|
| | | | | |  | | sztejkat (4743 punktów) | Dobrze, a teraz z Marsa, ugięcia światła itp. wróćmy może do "cięższe ciała spadają szybciej". Tu, teraz, w ramach możliwego do przeprowadzenia, jak prosił autor wątku, eksperymentu.
Z pozostałymi twoimi twierdzeniami nie będę dyskutował jako, że najwyraźniej 'słynne' odchyłki nie są dość słynne bym był z nimi biegle zaznajomiony. Ergo - nie dysponuję wiedzą niezbędną by się na ich temat wypowiadać.
Pozdrawiam,
Tomasz Sztejka
|
|
| | | | | | |  | kombi (1112 punktów) (zablokowany) | >Dobrze, a teraz z Marsa, ugięcia światła itp. wróćmy może do "cięższe ciała spadają szybciej". Tu, teraz, w ramach możliwego do przeprowadzenia, jak prosił autor wątku, eksperymentu.
On chciał logiczny metod, więc masz - w finalnej postaci: a(m) = g*(1+m/M);
|
|
3 na 3 | spray (5875 punktów) | > Tak podpowiadała ludziom ułomna intuicja przez całe wieki. Pomijając dowody doświadczalne i teorię> grawitacji - przedstaw NAJPROSTSZY dowód logiczny który obala taki pogląd i prowadzi do sprzeczności> - ktoś wie ?  > * pomijamy opory ruchu, 'kruczki' w stylu dylatacji czasu, itp. - chodzi o naprawdę proste> rozumowanie  Ja tam nic nie wiem. Wiem tylko, że to przedmioty lżejsze spadają szybciej. Dowód? Bardzo prosty: Robimy jedną Ziemię z żelaza, a drugą ze styropianu. Umieszczamy je w odległości ... powiedzmy 200 000 km od siebie, gdzieś na tyle daleko od wielkich mas, żeby można było mówić o względnej nieważkosci. Ot, tak. Umieszczamy, obie bezwładne. I czekamy. I co? Ziemia styropianowa spadnie na żelazną. A żelazna ... ach, żelazna dopiero zacznie sie zastanawiać, czy spadać na te styropianową w ogóle warto. A w ogóle, to nie słuchajcie tej propagandy! Ptolemeusz miał rację ! Przecież to widać gołym okiem.
|
|
6 na 6 | Adamiak (36436 punktów) | > Przedmioty cięższe spadają szybciej Nie szybciej, tylko częściej. > - przedstaw NAJPROSTSZY dowód Prawie ani razu nie spadłem z dachu - mój kumpel, dwa razy cięższy ode mnie, spadał z dachu dwa razy. Były kumpel. Prosty chłop. Symboliczna konsternacja
|
|
 | | spray (5875 punktów) |
> Prawie ani razu nie spadłem z dachu - mój kumpel, dwa razy cięższy ode mnie, spadał z dachu dwa razy.Ja spadłam raz. I to nie prawie, ale dokumentnie. Na podstawie tego doświadczenia mogę przedstawić dowody, że obserwacja dylatacji czasu ZAWSZE kłóci się z klasycznym postrzeganiem czasu, ale NIE ZAWSZE zależy od wielkich, skoncentrowanych mas i prędkościach zbliżonych do prędkości światła. Chociaż... jeśli będzie wymagane powtórzenie eksperymentu, to ja proponuję wyznaczenie innego ochotnika... pl.wikipedia.org/wiki/Dylatacja_czasuA stąd pośrednio wynika, że się nie myliłam: przedmioty lżejsze spadają szybciej. Na te cięższe.
|
|
| PKowalski (1042 punktów) | >Tak podpowiadała ludziom ułomna intuicja przez całe wieki. Pomijając dowody doświadczalne i teorię >grawitacji - przedstaw NAJPROSTSZY dowód logiczny który obala taki pogląd i prowadzi do sprzeczności Czy chodzi o coś takiego, że gdyby zgodnie z tak rozumianą intuicyjną zasadą rozpatrywać obiekt -- powiedzmy 10 klocków, jako jedną całość (połączone klocki), to spadałyby szybciej, niż gdybyśmy nie uwzględniali ich połączenia -- co oznaczałoby, że grę w szybkości spadania ma nasze postrzeganie rzeczywistości?
|
|
kombi (1112 punktów) (zablokowany) | > Tak podpowiadała ludziom ułomna intuicja przez całe wieki.Znam o wiele lepsze przykłady zwodniczej roli intuicji. Np. Stern-Gerlach oraz spinu 1/2 w QM. Atomy z takim spinem zawsze ustawiają się zgodnie lub przeciwnie do linii stałego pola magnetycznego B_z. Kwantowi chłopcy wiedzieli, że wirujący magnes nie obraca się w stałym polu magnetycznym, leczy tylko wpada w precesję wokół osi zgodnej z wektorem B_z, czyli wtedy ta składowa wzdłuż B_z może być dowolna: od -1 do 1. Co z tego wynika? Ano, to że według tej genialnej logiki wirującego magnesu już w ogóle nie można obrócić!
|
|
2 na 2 | Vytautas (4394 punktów) | > Tak podpowiadała ludziom ułomna intuicja przez całe wieki. Pomijając dowody doświadczalne i teorię> grawitacji - przedstaw NAJPROSTSZY dowód logiczny który obala taki pogląd i prowadzi do sprzeczności> - ktoś wie ?  Autorem tego rozumowania jest Galileo Galilei. Przytaczam je z pamięci, więc nie koniecznie takich słów używał Galileusz, ale było to jakoś tak: Niech będą dwa kamienie, jeden o masie trzech, a drugi o masie siedmiu miar. Według tego, co twierdzi Arystoteles, ten o masie trzech miar powinien spadać z prędkością trzech stopni, a ten o masie siedmiu miar z prędkością siedmiu stopni. Cóż się jednak stanie, gdy zwiążemy te kamienie? Z jednej strony możemy powiedzieć, że powstanie ciało o masie dziesięciu miar, które będzie spadać z prędkością dziesięciu stopni. Z drugiej strony możemy przypuścić, że kamień lżejszy będzie przyśpieszany przez cięższy, a kamień cięższy hamowany przez lżejszy, zatem owe związane kamienie będą poruszać się z pośrednią prędkością pięciu stopni. Sprzeczność ta znika, jeżeli przyjmiemy, że wszystkie kamienie (ciała) spadają jednakowo, bez względu na to, jaką masę posiadają.
|
|
 | kombi (1112 punktów) (zablokowany) | Dlatego Newton potem to skorygował.
|
|
|  | | Vytautas (4394 punktów) | >Dlatego Newton potem to skorygował. Po ilu głębszych byłeś, kiedyś to pisał?
|
|
| |  | -2 na 2 kombi (1112 punktów) (zablokowany) | >>Dlatego Newton potem to skorygował. > Po ilu głębszych byłeś, kiedyś to pisał?
Ta korekta to: III zasada dynamiki.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Vytautas (4394 punktów) | >>>Dlatego Newton potem to skorygował. >> Po ilu głębszych byłeś, kiedyś to pisał? >Ta korekta to: III zasada dynamiki. Trzecia zasada mówi o tym, że nie tylko na obiekt, lecz także na źródło działa siła (przeciwna). Może jestem tępy, ale nie widzę, jakie odniesienie miałaby owa zasada do problemu spadania ciał, a tym bardziej jak mogłaby przeczyć jednakowemu dla wszystkich ciał przyśpieszeniu (tzw. przyśpieszeniu ziemskiemu). Gdyby przeczyła, byłaby fałszywa. Wleź gdzieś wysoko, weź dwa różne kamienie i upuść je równocześnie, a sam zobaczysz, jak to jest. Zgodność z doświadczeniem jest kryterium prawdy dla twierdzeń nauk przyrodniczych.
|
|
| | | |  | | setarkos (10757 punktów) |
>>>Ta korekta to: III zasada dynamiki. > Trzecia zasada mówi o tym, że nie tylko na obiekt, lecz także na źródło działa siła (przeciwna). Więcej - nie ma sił pojedynczych. [edit: chyba, że boskie (a i te bywają trójstronne)]
> .. jakie odniesienie miałaby owa zasada do problemu spadania ciał, a tym bardziej jak mogłaby przeczyć jednakowemu dla wszystkich ciał przyśpieszeniu (tzw. przyśpieszeniu ziemskiemu). Ta zasada przeczyć ma chyba właśnie niejednakowemu spadaniu (arystotelesowskiej "skłonności do spadania" rzeczy cięższych)..
> Zgodność z doświadczeniem jest kryterium prawdy dla twierdzeń nauk przyrodniczych. To kryterium niewystarczające. Konieczna jest jeszcze zgodność z opisem ilościowym (matematycznym) oraz zgodność z opisami innych doświadczeń używającymi tych samych wielkości fizycznych (masy, przyśpieszenia, itp). Twierdzenia są prawdziwe gdy są wystarczająco ogólne.
[Z mojego doświadczenia wynika np., że trudniej wnieść na strych wiadro żwiru niż kamyk, podczas gdy zrzucone spadają jednakowo łatwo. Dlaczego?]
|
|
| | | | |  | | Vytautas (4394 punktów) | >[Z mojego doświadczenia wynika np., że trudniej wnieść na strych wiadro żwiru niż kamyk, podczas gdy zrzucone spadają jednakowo łatwo. Dlaczego?] Przyśpieszenie zgodnie z II zasadą dynamiki jest tylekroć większe ile razy większa siła na nie działa, a tylekroć mniejsze, ile razy większa jest masa przyśpieszanego ciała. [a]=[F]/m. Jeśli drugie ciało ma masę n-krotnie większą, to także siła z jaką je ziemia przyciąga (ciężar, czyli grawitacja) jest n-krotnie większa. Zatem stosunek siły do masy, a więc także przyśpieszenie jest takie samo dla obu ciał. [a]=[nF]/nm=[F]/m. Wynosi około 9,81 m/s². Nawiasu kwadratowego użyłem na oznaczenie wektorowej (kierunkowej) cechy wielkości fizycznych.
|
|
| | | | | |  | | setarkos (10757 punktów) | Wszyscy znają wzory i stałe, które starannie podajesz. > Nawiasu kwadratowego użyłem na oznaczenie wektorowej (kierunkowej) cechy wielkości fizycznych. Moje pytanie [z nawiasu kwadratowego] miało tylko wyrażać wątpliwość co do miarodajności doświadczeń własnych (jednokierunkowych). W temacie wątku wydaje się oczywiste, że ciało masywne jest tyleż 'skłonne' do oddziaływania z innym ciałem, ileż 'oporne' na zmianę położenia. Chyba miara równoważności tych skłonności/niechęci zastała nazwana (niezależną od kierunku) masą.
{Istotne wydaje się pytanie względem czego zachodzi oddziaływanie lub zmiana położenia, bo nie są to wielkości "absolutne". Z zasad Newtona błędna jest I-sza, bo ciała bezwładne zdają się poruszać po krzywych stożkowych lub ich kombinacjach. [Pojęcie "linii prostej" nie wiadomo dziś co znaczy a przykładów obiektów fizycznych pozostających w spoczynku nie widać.]}
Pozdrawiam
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Vytautas (4394 punktów) | >Z zasad Newtona błędna jest I-sza, bo ciała bezwładne zdają się poruszać po krzywych stożkowych lub ich kombinacjach. [Pojęcie "linii prostej" nie wiadomo dziś co znaczy a przykładów obiektów fizycznych pozostających w spoczynku nie widać.]}
Pierwsza zasada dynamiki błędna nie jest. Ciała (właściwie punkty materialne) poruszają się bez przyśpieszenia, czyli ze stałą prędkością, czyli ruchem jednostajnym prostoliniowym, jeżeli nie działa na nie żadna siła. Prosta to prosta. Wczoraj, dziś i jutro znaczy to samo. A takie wyrażenia jak 'spoczynek', czy 'prędkość' określa się dla układu inercjalnego, co jest tak oczywiste, że się o tym nie mówi. Ciała poruszają się po stożkowych zachowując się przytem zgodnie z prawami Keplera w tzw. polu grawitacyjnym centralnym, czyli wytworzonym przez punktową masę (np. w polu grawitacyjnym planety, może być Ziemia) -- a więc także satelity Ziemi.
|
|
| | | | | | | |  | -1 na 1 | setarkos (10757 punktów) | > Prosta to prosta. Wczoraj, dziś i jutro znaczy to samo. Znaczy euklidesowa?
> A takie wyrażenia jak 'spoczynek', czy 'prędkość' określa się dla układu inercjalnego, co jest tak oczywiste, że się o tym nie mówi. Pomilczmy zatem nad nieistniejącym układem.
> Ciała poruszają się po stożkowych zachowując się przytem zgodnie z prawami Keplera . w tzw. polu grawitacyjnym centralnym, .. Upatrywanie źródła grawitacji w ciele centralnym zarzucano Newtonowi. Podobno nie raczył odpowiedzieć.
> .. czyli wytworzonym przez punktową masę (np. w polu grawitacyjnym planety, może być Ziemia) -- a więc także satelity Ziemi. Stwierdził za to, że grawitacja występuje pomiędzy ciałami (bo chyba nie jest wytwarzana solowo). Prawa Keplera dla satelitów Ziemi obowiązują (w przybliżeniu) w układzie związanym z Ziemią, tzn. przy założeniu jej 'nieruchomości'. Dla odległego (inercjalnego?) obserwatora Ziemia oscyluje wokół środka masy układu Ziemia-Księżyc z taką jak Księżyc częstotliwością a tylko (prawie stokrotnie) mniejszą amplitudą.
[edit: Przy okazji, owe kolebanie się Ziemi o ok. 6 tys. km w te i we wte jest potwierdzalne empirycznie przez występowanie dwu przypływów i odpływów na dobę (a nie jednego, gdyby 'spoczywała').]
|
|
| | | | | | | | |  | | Vytautas (4394 punktów) | >> Prosta to prosta. Wczoraj, dziś i jutro znaczy to samo. >Znaczy euklidesowa? A jakaż by inna? >> A takie wyrażenia jak 'spoczynek', czy 'prędkość' określa się dla układu inercjalnego, co jest tak oczywiste, że się o tym nie mówi. Oczywiście. >Pomilczmy zatem nad nieistniejącym układem. Zasady dynamiki są spełnione tylko w układach inercjalnych. Milczeć o takich układach wręcz nie wolno. >> Ciała poruszają się po stożkowych zachowując się przytem zgodnie z prawami Keplera . w tzw. polu grawitacyjnym centralnym, .. >Upatrywanie źródła grawitacji w ciele centralnym zarzucano Newtonowi. Podobno nie raczył odpowiedzieć. Zarzucano? A gdzież jest źródło rozważanej siły (w sensie używanym w III zas. dyn.)? >> .. czyli wytworzonym przez punktową masę (np. w polu grawitacyjnym planety, może być Ziemia) -- a więc także satelity Ziemi. >Stwierdził za to, że grawitacja występuje pomiędzy ciałami (bo chyba nie jest wytwarzana solowo). Prawa Keplera dla satelitów Ziemi obowiązują (w przybliżeniu) w układzie związanym z Ziemią, tzn. przy założeniu jej 'nieruchomości'. Co też to może znaczyć, owo 'pomiędzy'? Pomiędzy ciałami jest pole grawitacyjne, którego w mechanice klasycznej za materię się nie uważa, nie przypisuje mu się żadnej masy. Chcesz mówić o grawitonach? Daruj sobie. >Dla odległego (inercjalnego?) obserwatora Ziemia oscyluje wokół środka masy układu Ziemia-Księżyc z taką jak Księżyc częstotliwością a tylko (prawie stokrotnie) mniejszą amplitudą. Prawda, tylko że w pierwszym przybliżeniu (a ono jest najbardziej zrozumiałe) można przyjąć, że ów środek masy pokrywa się ze środkiem Ziemi. Traci się przytem na dokładności, ale zyskuje na jasności. >
|
|
| | | | | | | | | |  | | setarkos (10757 punktów) | >>> Prosta to prosta. Wczoraj, dziś i jutro znaczy to samo. >>Znaczy euklidesowa? > A jakaż by inna? Może zgodna z doświadczeniem?
> Zasady dynamiki są spełnione tylko w układach inercjalnych. Wózek puszczony po poziomej powierzchni wzdłuż równika, zaopatrzony w silniczek kompensujący tarcie, będzie się faktycznie poruszać jednostajnie zakreślając równik. Nie dostrzegam przykładu ruchu jednostajnego i prostoliniowego (euklidesowo).
>Milczeć o takich układach wręcz nie wolno. Dlatego jednak zamilknę, bo moja tępota nie pozwala widzieć u czym mowa w I-ej zasadzie.
> A gdzież jest źródło rozważanej siły (w sensie używanym w III zas. dyn.)? Nie mam pojęcia.
> Prawda, tylko że w pierwszym przybliżeniu (a ono jest najbardziej zrozumiałe) można przyjąć, że ów środek masy pokrywa się ze środkiem Ziemi. Przepraszam, ale takie "przybliżenie" daje (jak dla mnie) obraz niezrozumiały.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | salek (4701 punktów) | Wózek puszczony wzdłuż równika nie będzie poruszał się jednostajnie, a po okręgu. Ruch jednostajny po okręgu nie jest ruchem jednostajnym w rozumieniu praw dynamiki.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | setarkos (10757 punktów) | >Wózek puszczony wzdłuż równika nie będzie poruszał się jednostajnie, a po okręgu. Będzie się poruszał jednostajnie po okręgu, tyle że nie prostoliniowo. > Ruch jednostajny po okręgu nie jest ruchem jednostajnym w rozumieniu praw dynamiki. Jeśli można podać przykład ruchu jednostajnego i prostoliniowego w rozumieniu praw dynamiki, to bardzo poproszę.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | salek (4701 punktów) | >>Wózek puszczony wzdłuż równika nie będzie poruszał się jednostajnie, a po okręgu. >Będzie się poruszał jednostajnie po okręgu, tyle że nie prostoliniowo. Na obiekt poruszający się po okręgu działa siła, więc nie jest to ruch jednostajny. Różnica nie polega więc wyłącznie na krzywiźnie toru, czy wręcz ściślej - tor to skutek, nie przyczyna.
>> Ruch jednostajny po okręgu nie jest ruchem jednostajnym w rozumieniu praw dynamiki. >Jeśli można podać przykład ruchu jednostajnego i prostoliniowego w rozumieniu praw dynamiki, to bardzo poproszę. Bardzo proszę. Kula do kręgli. Samolot, samochód - w pewnych warunkach. Długo mam wymieniać? Mam wrażenie, że nie rozumiesz pojęcia pomijalnie małego zakrzywienia, czy wręcz przybliżenia.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | setarkos (10757 punktów) | Ruch wzdłuż równika zdaje się cechować pomijalnie małym zakrzywieniem. Odnoszę wrażenie, że podane przez Ciebie przykłady nie dają lepszego przybliżenia.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | salek (4701 punktów) | >Ruch wzdłuż równika zdaje się cechować pomijalnie małym zakrzywieniem. Na dystansie 1m - owszem. Na ćwierci obwodu - niekoniecznie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | mirask (152 punktów) | >>Ruch wzdłuż równika zdaje się cechować pomijalnie małym zakrzywieniem. >Na dystansie 1m - owszem. Na ćwierci obwodu - niekoniecznie.
Ruch w koło po płaszczyżnie ale o promieniu Ziemi również będzie "się cechować pomijalnie małym zakrzywieniem" a różnice w tym ruchu jak i w ruchu wzdłuż równika będą zauważalne dopiero przy odpowiednio dużych prędkościach.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Vytautas (4394 punktów) | >>>> Prosta to prosta. Wczoraj, dziś i jutro znaczy to samo. >>>Znaczy euklidesowa? >> A jakaż by inna? >Może zgodna z doświadczeniem? Zgodne z doświadczeniem może być prawo (twierdzenie). Mówisz o definicji, a ta jest tylko umową o tym, jak postanowiono rozumieć słowa.
>> Zasady dynamiki są spełnione tylko w układach inercjalnych. >Wózek puszczony po poziomej powierzchni wzdłuż równika, zaopatrzony w silniczek kompensujący tarcie, będzie się faktycznie poruszać jednostajnie zakreślając równik. Nie dostrzegam przykładu ruchu jednostajnego i prostoliniowego (euklidesowo). >>Milczeć o takich układach wręcz nie wolno. >Dlatego jednak zamilknę, bo moja tępota nie pozwala widzieć u czym mowa w I-ej zasadzie. Definicja: Układy inercjalne to takie, w których nie obserwuje się sił bezwładności. Twierdzenie: Jeżeli układ porusza się względem inercjalnego ze stałą prędkością, to też jest inercjalny. Przytoczony przez ciebie przykład ruchu nie podlega pierwszej zasadzie dynamiki, a to dlatego, że siły pionowe działające na ów wózek nie równoważą się. Ciężar nie jest całkowicie zrównoważony przez opór podłoża. Nadwyżka ciężaru nad oporem stanowi siłę dośrodkową, pod wpływem której wózek porusza się ruchem jednostajnym po okręgu, a więc ze zmienną (co do kierunku) prędkością.
>> A gdzież jest źródło rozważanej siły (w sensie używanym w III zas. dyn.)? >Nie mam pojęcia. Zakładam, że nie masz pojęcia, bo Ci nikt nigdy nie powiedział porządnie, jak brzmi trzecia zasada. Oto ona: Aby na ciało (obiekt) działać mogła siła (akcja), istnieć musi drugie ciało, zwane źródłem, które tę siłę wytwarza. Akcji działającej na obiekt towarzyszy siła reakcji działająca na źródło, a sile akcji przeciwna. Lepsze to od durnot o ciele A i ciele B.
>> Prawda, tylko że w pierwszym przybliżeniu (a ono jest najbardziej zrozumiałe) można przyjąć, że ów środek masy pokrywa się ze środkiem Ziemi. >Przepraszam, ale takie "przybliżenie" daje (jak dla mnie) obraz niezrozumiały. Zaprawdę, powiadam Ci, znacznie łatwiej jest zrozumieć, że Ziemia porusza się dookoła Słońca (pierwsze przybliżenie), niż że Słońce i Ziemia poruszają się dookoła wspólnego im środka masy. To drugie jest prawdziwsze, ale pierwsze bardziej zrozumiałe.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | kombi (1112 punktów) (zablokowany) | > Zakładam, że nie masz pojęcia, bo Ci nikt nigdy nie powiedział porządnie, jak brzmi trzecia zasada. Oto ona: Aby na ciało (obiekt) działać mogła siła (akcja), istnieć musi drugie ciało, zwane źródłem, które tę siłę wytwarza. Akcji działającej na obiekt towarzyszy siła reakcji działająca na źródło, a sile akcji przeciwna.
Chyba oszalałeś... gdzie masz to źródło, np. w zderzeniu kul bilardowych?
> Zaprawdę, powiadam Ci, znacznie łatwiej jest zrozumieć, że Ziemia porusza się dookoła Słońca (pierwsze przybliżenie), niż że Słońce i Ziemia poruszają się dookoła wspólnego im środka masy. To drugie jest prawdziwsze, ale pierwsze bardziej zrozumiałe.
Właśnie z takiego podejścia wynikają błędy, które potem frajerzy próbują korygować durnowatymi sztuczkami matematycznymi. Deformować przestrzeń w celu dopasowania modelu do obserwacji! Przecież to normalne złożenie broni - stwierdzenie typu: jest tak, bo tak jest, co widać na załączonym obrazku.
|
|
| | | | | | | | |  | kombi (1112 punktów) (zablokowany) | > [edit: Przy okazji, owe kolebanie się Ziemi o ok. 6 tys. km w te i we wte jest potwierdzalne empirycznie przez występowanie dwu przypływów i odpływów na dobę (a nie jednego, gdyby 'spoczywała').]Błąd. Pływy po tej przeciwnej stronie Ziemi wynikają z samych sił pływowych grawitacji (różnica sił na poszczególne części Ziemi). Zakotwiczona Ziemia miałaby nadal wybrzuszenia/fale pływowe z obu stron (ta z tyłu jest trochę mniejsza). Te siły pływowe normalnie rozciągają Ziemię wzdłuż prostej, na której stoi Księżyc - robi się elipsoida, a dokładniej: jajo (grubszy czubek stoi dalej). W temacie pływów jest pełno mitów i tony błędów... największym z nich jest precesja osi Ziemi.
|
|
| | | | | | | | | |  | | setarkos (10757 punktów) | > >> .. kolebanie się Ziemi o ok. 6 tys. km w te i we wte jest potwierdzalne empirycznie przez występowanie dwu przypływów i odpływów na dobę (a nie jednego, gdyby 'spoczywała').]> Błąd.Niebłąd ;] > Te siły pływowe normalnie rozciągają Ziemię wzdłuż prostej, na której stoi Księżyc - robi się elipsoida, a dokładniej: jajo (grubszy czubek stoi dalej).Grubszy czubek jaja byłby poniżej poziomu geoidy przy "zakotwiczonej" (do eteru?) Ziemi. > W temacie pływów jest pełno mitów i tony błędów... największym z nich jest precesja osi Ziemi.  Tu racja. Wymyślili np. "siłę" Coriolisa, której wcale nie ma (tylko efekt geometryczny). Słyszałem nawet, że Księżyc stabilizuje oś Ziemi a oś obrotu Marsa jest mniej stabilna przez małość jego księżyców. Zupełne bzdury. Powinno być oczywiste, że grawitacja ignoruje ruch wirowy, że np. wahadło Foucaulta nie zmienia płaszczyzny ruchu własnego, lecz tylko "nie widzi" obrotu Ziemi. Żyroskop to żyroskop i jedynie mechanicznie można go rozstroić a 'zdalnie' nie.
|
|
| | | | | | | | | | |  | kombi (1112 punktów) (zablokowany) | >Grubszy czubek jaja byłby poniżej poziomu geoidy przy "zakotwiczonej" (do eteru?) Ziemi.
Łączysz Ziemię z Księżycem sztywnym drągiem, i zatrzymujesz Księżyc. Deformacje Ziemi będą dokładnie takie same jak teraz.
wybrzuszenie pod Księżycem około 37 cm; z drugiej strony Ziemi podobnie, ale prawie 2cm mniej (bo ta część stoi dalej od Księżyca). Na brzegach widać oczywiście większe fale - po prostu woda płynie i się spiętrza na przeszkodzie.
Po bokach Ziemi odwrotnie: obniżenie o 0.5 * 37cm, czyli ściskanie. Co razem daje 55 cm różnicy (z samego Księżyca, bo jeszcze Słońce robi podobnie, ale z 2x słabiej).
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | setarkos (10757 punktów) |
>Łączysz Ziemię z Księżycem sztywnym drągiem, i zatrzymujesz Księżyc. >Deformacje Ziemi będą dokładnie takie same jak teraz. Żartujesz. Wtedy płynne części przesuną się w stronę Księżyca a w przeciwną nie (zakładam dla uproszczenia, że akurat jest nów).
Pytanie dodatkowe: czy równie łatwo przyśpieszyć jednakowe odważniki od strony Księżyca i po drugiej stronie Ziemi, skoro nierówno ważą?
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | kombi (1112 punktów) (zablokowany) | >>Łączysz Ziemię z Księżycem sztywnym drągiem, i zatrzymujesz Księżyc. >>Deformacje Ziemi będą dokładnie takie same jak teraz. >Żartujesz. Wtedy płynne części przesuną się w stronę Księżyca a w przeciwną nie (zakładam dla uproszczenia, że akurat jest nów).
Po zatrzymaniu Księżyca ciążenie na Ziemi nie zniknie.
>Pytanie dodatkowe: czy równie łatwo przyśpieszyć jednakowe odważniki od strony Księżyca i po drugiej stronie Ziemi, skoro nierówno ważą?
A ważą nierówno - liczyłeś to? Policz, wtedy zobaczymy.
|
|
| | | | | | | | |  | | Vytautas (4394 punktów) | >> Ciała poruszają się po stożkowych zachowując się przytem zgodnie z prawami Keplera . w tzw. polu grawitacyjnym centralnym, .. >Upatrywanie źródła grawitacji w ciele centralnym zarzucano Newtonowi. Podobno nie raczył odpowiedzieć. Biskup Krasicki napisał kiedyś bajkę, która zaczyna się: "Pytał głupi mądrego na co rozum zda się", a kończy: "Na to zda się, według mego zdania, żeby nie odpowiadać na głupie pytania".
|
|
| | | | |  | | spray (5875 punktów) |
>[Z mojego doświadczenia wynika np., że trudniej wnieść na strych wiadro żwiru niż kamyk, podczas gdy zrzucone spadają jednakowo łatwo. Dlaczego?] Nie spadają jednakowo w atmosferze. Żeby spotęgować efekt rzuć oba do wody.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | setarkos (10757 punktów) |
> Żeby spotęgować efekt rzuć oba do wody.Dzięki - sprawdzałem (wędkując). Mechanika płynów też wydaje się interesująca.
|
|
| | | | | | |  | | spray (5875 punktów) | > >Żeby spotęgować efekt rzuć oba do wody.> Dzięki - sprawdzałem (wędkując). Mechanika płynów też wydaje się interesująca.>  A dynamika płynów ma nieobstawionego Nobla! Pracuj, pracuj
|
|
| | | |  | kombi (1112 punktów) (zablokowany) | > Trzecia zasada mówi o tym, że nie tylko na obiekt, lecz także na źródło działa siła (przeciwna).
Źródło siły? Newton nie znał czegoś takiego.
F = m*g_M = m * GM/r^2 = M * Gm/r^2 = M*g_m; gdzie tu masz źródło?
> Może jestem tępy, ale nie widzę, jakie odniesienie miałaby owa zasada do problemu spadania ciał, a tym bardziej jak mogłaby przeczyć jednakowemu dla wszystkich ciał przyśpieszeniu (tzw. przyśpieszeniu ziemskiemu). Gdyby przeczyła, byłaby fałszywa. Wleź gdzieś wysoko, weź dwa różne kamienie i upuść je równocześnie, a sam zobaczysz, jak to jest. Zgodność z doświadczeniem jest kryterium prawdy dla twierdzeń nauk przyrodniczych.
Mowa o pomiarze spadania ciał - gdzie? Tu na Ziemi, czyli mierzymy względem Ziemi: a_obserwed = a_m + a_M = F/M + F/m = ... = g(1 + m/M);
siedem mas spada tak: g(1 + 7m/M); trzy tak: g(1 + 3m/M); zgadnij teraz jak spadają razem - 10 sztuk.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Vytautas (4394 punktów) | >Źródło siły? Newton nie znał czegoś takiego. Newton pisał krótko: "Actioni contrariam semper et aequalem esse reactionem", czyli "Akcyi przeciwna zawsze i równa jest oto reakcyia". Pisał dla ludzi rozsądnych i domyślnych. Na myśl mu nie przyszło, że będzie to czytał jakiś kombi, dla którego nie będzie oczywiste, że akcja działa na obiekt, a reakcja na źródło siły.
|
|
| | | | | |  | kombi (1112 punktów) (zablokowany) | >>Źródło siły? Newton nie znał czegoś takiego. > Newton pisał krótko: "Actioni contrariam semper et aequalem esse reactionem", czyli "Akcyi przeciwna zawsze i równa jest oto reakcyia". Pisał dla ludzi rozsądnych i domyślnych. Na myśl mu nie przyszło, że będzie to czytał jakiś kombi, dla którego nie będzie oczywiste, że akcja działa na obiekt, a reakcja na źródło siły.
Księżyc: F = mM/r^2; Ziemia: F = Mm/r^2;
Pokaż tu to swoje źródło siły.
Za daleko się zapuszczasz jak swoje marne możliwości i dlatego intuicja ci wysiada.
|
|
| | | | | | |  | | placownik (17853 punktów) |
>Księżyc: F = mM/r^2; Ziemia: F = Mm/r^2; >Pokaż tu to swoje źródło siły. >Za daleko się zapuszczasz jak swoje marne możliwości i dlatego intuicja ci wysiada.
Chwytasz za jaja, czyli poniżej pasa.
Położenie środka masy układu nie zmienia się. O czym to świadczy?
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | |  | kombi (1112 punktów) (zablokowany) | >>Księżyc: F = mM/r^2; Ziemia: F = Mm/r^2; >>Pokaż tu to swoje źródło siły. >>Za daleko się zapuszczasz jak swoje marne możliwości i dlatego intuicja ci wysiada. > Chwytasz za jaja, czyli poniżej pasa. > Położenie środka masy układu nie zmienia się. O czym to świadczy?
Bierzesz masę m rozpędzasz do prędkości v^2 = GM/r, i ustawiasz w odległości r od M. Dookoła nic nie widać (nie widzisz gwiazd).
Zatem tu nic się nie zmienia: te dwa ciała po prostu stoją obok siebie, czyli nie ma tu żadnych sił.
No i środek masy nie ma tu zastosowania. Dlatego w astronomii nie używają tego pojęcia. Środka masy nie można obserwować... ludzie mierzą odległości pomiędzy ciałami, kąty, i niekiedy czas (np. tranzyty Wenus, Merkurego...).
|
|
| | | | | | | | |  | 3 na 3 | placownik (17853 punktów) |
> Dookoła nic nie widać (nie widzisz gwiazd).> Zatem tu nic się nie zmienia: te dwa ciała po prostu stoją obok siebie, czyli nie ma tu żadnych sił. A czy mogę sobie zrobić przypływ? Taki malutki. Na jednym z tych "ciał".  Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | setarkos (10757 punktów) | > .. nie ma tu żadnych sił. Z wyjątkiem pływowych.
>No i środek masy nie ma tu zastosowania. Miewa zastosowanie. Przy obserwacji podwójnych układów gwiezdnych (i planetarnych) z oscylacji gwiazdy wnioskuje się o położeniu obok niej innego obiektu po drugiej stronie środka masy.
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | spray (5875 punktów) |
>> Położenie środka masy układu nie zmienia się. O czym to świadczy? >Bierzesz masę m rozpędzasz do prędkości v^2 = GM/r, i ustawiasz w odległości r od M. >Dookoła nic nie widać (nie widzisz gwiazd). Kochany... jak już nawet byle gówno tak rozpędzasz, to jego masa rośnie tak, że o tym spadaniu mowy nie ma, a wymiary chcą coraz bliżej zera. O czym Ty gadasz? O osobliwości? Toż to nie tak szło. Powiedziałabym nawet, że z dupy strony to widzisz.
>Zatem tu nic się nie zmienia: te dwa ciała po prostu stoją obok siebie, czyli nie ma tu żadnych sił. Pod warunkiem, że oddziaływania ustają ... w Twojej wyobraźni. Gdy jesteś tym gównem rozpędzonym.
>No i środek masy nie ma tu zastosowania. Dlatego w astronomii nie używają tego pojęcia. Środka masy nie można obserwować... ludzie mierzą odległości pomiędzy ciałami, kąty, i niekiedy czas (np. tranzyty Wenus, Merkurego...). > Luuudzie... A jak obserwować? To się tylko oblicza i wyznacza, i w ten sposób "obserwuje". Czego się w środku masy spodziewasz? Diody filującej?
P.S. Gdzieś tu w pobliżu jest wątek o alternatywnych fizykach i logikach. Propouję połączyć oba wątki.
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | setarkos (10757 punktów) | >P.S. >Gdzieś tu w pobliżu jest wątek o alternatywnych fizykach i logikach. Proponuję połączyć oba wątki.
Niezły pomysł jak na sezon ogórkowy (+ wątek specjalny dla użytkownika kombi).
|
|
| | | | | | |  | | Vytautas (4394 punktów) | >>>Źródło siły? Newton nie znał czegoś takiego. >Księżyc: F = mM/r^2; Ziemia: F = Mm/r^2; >Pokaż tu to swoje źródło siły. Źródłem siły, którą Ziemia działa na Księżyc jest Ziemia FK=GMm/r². Źródłem siły, którą Księżyc działa na Ziemię jest Księżyc FZGmM/r². To są dwie różne siły.
|
|
| | | | | | | |  | | setarkos (10757 punktów) | > .. To są dwie różne siły. Pojedynczo nie występują, a mają identyczną wartość i kierunek (nie zwrot, bo pewnie dwa zwroty.. ale skąd zwroty, skoro pojedynczo nie występują? Może chodzi o taki sposób odejścia od pojęcia siły jako wektora..).
|
|
| | | | | | | | |  | | Vytautas (4394 punktów) | >> .. To są dwie różne siły. >Pojedynczo nie występują, a mają identyczną wartość i kierunek (nie zwrot, bo pewnie dwa zwroty.. ale skąd zwroty, skoro pojedynczo nie występują? Może chodzi o taki sposób odejścia od pojęcia siły jako wektora..). > W żadnym akademickim podręczniku fizyki nie spotkałem się z pojęciem "zwrot". Czyż nie lepiej o takich siłach jak akcja i reakcja mówić, że są przeciwne (Fa=-Fr), co znaczy, że mają jednakowe wartości (Fa=Fr), a przeciwne, czyli antyrównoległe kierunki? Mógłbyś bliżej wyjaśnić, bo nie pojmuję, dlaczego to, że akcja i reakcja występują zawsze parami (fizyka) ma kłócić się z tym, że są przeciwne (matematyka). Oba te zdania są prawdziwe i sprzeczności w nich nie ma. Tak na wszelki wypadek, żeby nie było wątpliwości: F, to siła (np. 5 N na północ), a F to wartość siły -- np. 5 N.
|
|
| | | | | | | | | |  | | setarkos (10757 punktów) | > .. akcja i reakcja występują zawsze parami Co nazwiemy akcją a co reakcją, zależy od punktu widzenia. Gdyby nie miało zależeć, to jak je nazwać - 'współakcją'? [Nie jest moim zamiarem dyskusja o języku skryptów akademickich - próbuję raczej 'uchwycić' różne sposoby rozumowania niektórych tu piszących.]
|
|
| | | | | | | | |  | -1 na 1 kombi (1112 punktów) (zablokowany) | >> .. To są dwie różne siły. >Pojedynczo nie występują, a mają identyczną wartość i kierunek (nie zwrot, bo pewnie dwa zwroty.. ale skąd zwroty, skoro pojedynczo nie występują? Może chodzi o taki sposób odejścia od pojęcia siły jako wektora..).
W STW występują pojedyncze siły - pomiędzy ładunkami w ruchu; albo siły pomiędzy drutami z prądem - są tam prostopadle do przewodów, więc stawiasz druty pod kątem, i już masz akcja != reakcja. Tak działają teorie pola - same bzdury wyliczają od 150 lat...
|
|
| | | | | | | | |  | | Vytautas (4394 punktów) | >> .. To są dwie różne siły. >Pojedynczo nie występują, a mają identyczną wartość i kierunek
Twoja wypowiedź jest dobrą ilustracją szkodliwości używania pojęcia 'zwrot'. Akcja i reakcja nie mają jednakowego kierunku -- mają przeciwne kierunki. Podobnie jak 5 i -5 nie mają wartości jednakowych, tylko przeciwne. Jeśli akcja na przykład to [3,-4] N, wtedy reakcja [-3,4] N. To są różne siły.
|
|
| | | | | | | | | |  | kombi (1112 punktów) (zablokowany) | > Jeśli akcja na przykład to [3,-4] N, wtedy reakcja [-3,4] N. To są różne siły.Jedna siła, a ta druga to tylko odbicie w lusterku.  Podobnie jest z ciałami w ruchu: A--------B ---> v Masz tu tylko jedną prędkość v - dla obu: A i B. A widzi jak B oddala się z prędkością v, natomiast B widzi, że A się oddala.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | spray (5875 punktów) |
> Jedna siła, a ta druga to tylko odbicie w lusterku.  > Podobnie jest z ciałami w ruchu:> A--------B ---> v> Masz tu tylko jedną prędkość v - dla obu: A i B.> A widzi jak B oddala się z prędkością v,> natomiast B widzi, że A się oddala.> Aha... Czyli A się oddala, ale bez prędkości, bo ten wredny B mu ją zabrał i oddala się. Z prędkością.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | kombi (1112 punktów) (zablokowany) | >Aha... Czyli A się oddala, ale bez prędkości, bo ten wredny B mu ją zabrał i oddala się. Z prędkością.
Prędkość jest wspólna - nie można jej ukraść partnerowi! Tego jeszcze badacze przestrzeni nie odkryli, więc masz problemy z intuicją.
|
|
| | | |  | | Andrzej Lechowski (100 punktów) | > Trzecia zasada mówi o tym, że nie tylko na obiekt, lecz także na źródło działa siła (przeciwna). Może jestem tępy, ale nie widzę, jakie odniesienie miałaby owa zasada do problemu spadania ciał, a tym bardziej jak mogłaby przeczyć jednakowemu dla wszystkich ciał przyśpieszeniu (tzw. przyśpieszeniu ziemskiemu). Gdyby przeczyła, byłaby fałszywa. Wleź gdzieś wysoko, weź dwa różne kamienie i upuść je równocześnie, a sam zobaczysz, jak to jest. Zgodność z doświadczeniem jest kryterium prawdy dla twierdzeń nauk przyrodniczych.> Okazuje sie, ze trzecia zasada nie zawsze jest prawdziwa. Cytuje: "Co się tyczy samej grawitacyjnej zasady Galileusza - bo o tym odkryciu Galileusza właśnie tu mowa - to na pewno nie jest ona związana z zasadą zachowania energii w tym sensie, że rozstrzyga o słuszności zasady zachowania energii albo że ""przebiega" zgodnie z zasadą zachowania energii. Mówi ona bowiem, że w danym polu grawitacyjnym wszystkie ciała poruszają się (w tym samym miejscu tego pola) z takimi samymi przyśpieszeniami, niezależnie od wielkości ich własnych mas. Analiza ruchu ciał, które zachowują się zgodnie z grawitacyjną zasadą Galileusza, pokazuje, że zasada ta daje swobodę w zakresie formułowania wniosków na temat istnienia zasady zachowania energii bądź jej nieistnienia. Analiza ruchu ciał pokazuje bowiem, że oddziaływanie i zachowanie ciał w polu grawitacyjnym zgodnie z zasadą Galileusza może przebiegać zarówno zgodnie z zasadą zachowania energii, jak również może przebiegać niezgodnie z zasadą zachowania energii. Zgodność bądź niezgodność ruchu ciał z zasadą zachowania energii jest uzależniona od charakteru wzajemnych oddziaływań, jakie istnieją między ciałami. Jeśli przyjmie się milczące założenie - tak jak to zrobili Newton i jego następcy - że wzajemne oddziaływania przebiegają według tej samej matematycznej funkcji, to w ten sposób jednocześnie przyjmuje się podstawowe założenie pod budowę dynamiki Newtona, a szczególnie, pod budowę trzeciej zasady dynamiki Newtona, a jednocześnie przyjmuje się podstawę dla sformułowania zasady zachowania energii. Tak właśnie zrobili Newton i jego następcy, przemilczając (bądź też nie zauważając) możliwość istnienia oddziaływań między ciałami, które mogą przebiegać według odmiennych funkcji matematycznych. W ten sposób niejako na samym początku zamknęli oni drogę dla rozwoju równoległej gałęzi fizyki względem fizyki klasycznej, w której nie obowiązuje ani trzecia zasada dynamiki Newtona, ani prawo zachowania energii." Ex: www.pinopa.republika.pl/ZlaZasFizyki.html
|
|
| | | | |  | | apud (4399 punktów) |
> Tak właśnie zrobili Newton i jego następcy, przemilczając (bądź też nie zauważając) możliwość istnienia oddziaływań między ciałami, które mogą przebiegać według odmiennych funkcji matematycznych. W ten sposób niejako na samym początku zamknęli oni drogę dla rozwoju równoległej gałęzi fizyki względem fizyki klasycznej, w której nie obowiązuje ani trzecia zasada dynamiki Newtona, ani prawo zachowania energii."> Ex:> www.pinopa.republika.pl/ZlaZasFizyki.html> O cholera, to z ich winy tego perpetuam mobile nie mozna wybudować?
|
|
| | | | |  | | Vytautas (4394 punktów) | > Okazuje sie, ze trzecia zasada nie zawsze jest prawdziwa. Cytuje:> "Co się tyczy samej grawitacyjnej zasady Galileusza - bo o tym odkryciu Galileusza właśnie tu mowa - to na pewno nie jest ona związana z zasadą zachowania energii w tym sensie, że rozstrzyga o słuszności zasady zachowania energii albo że ""przebiega" zgodnie z zasadą zachowania energii. Mówi ona bowiem, że w danym polu grawitacyjnym wszystkie ciała poruszają się (w tym samym miejscu tego pola) z takimi samymi przyśpieszeniami, niezależnie od wielkości ich własnych mas. Tak to nazywasz? Dziwne, ale niech sobie będzie "zasada Galileusza". > Analiza ruchu ciał, które zachowują się zgodnie z grawitacyjną zasadą Galileusza, pokazuje, że zasada ta daje swobodę w zakresie formułowania wniosków na temat istnienia zasady zachowania energii bądź jej nieistnienia. Analiza ruchu ciał pokazuje bowiem, że oddziaływanie i zachowanie ciał w polu grawitacyjnym zgodnie z zasadą Galileusza może przebiegać zarówno zgodnie z zasadą zachowania energii, jak również może przebiegać niezgodnie z zasadą zachowania energii. Zgodność bądź niezgodność ruchu ciał z zasadą zachowania energii jest uzależniona od charakteru wzajemnych oddziaływań, jakie istnieją między ciałami. Ojej, jakim prawem wrzucasz do jednego worka warunki spełnienia III zasady i zasady zachowania energii. A jeszcze i ta Twoja "zasada Galileusza", czy ona też ma zachodzić przy tych samych założeniach, co poprzednie? III zasada -- spełniona zawsze. Fizyka współczesna wnosi tylko tę poprawkę, że reakcja pojawia cię później niż akcja o czas potrzebny na dotarcie sygnału o sile akcji. Zasada zachowania energii mechanicznej jest spełniona tylko dla pól potencjalnych, to jest takich, w których praca między dwoma punktami nie zależy od drogi, po jakiej przeniesienia dokonano. "Zasada Galileusza" dotyczy pól grawitacyjnych. > Jeśli przyjmie się milczące założenie - tak jak to zrobili Newton i jego następcy - że wzajemne oddziaływania przebiegają według tej samej matematycznej funkcji, to w ten sposób jednocześnie przyjmuje się podstawowe założenie pod budowę dynamiki Newtona, a szczególnie, pod budowę trzeciej zasady dynamiki Newtona, a jednocześnie przyjmuje się podstawę dla sformułowania zasady zachowania energii. Tak właśnie zrobili Newton i jego następcy, przemilczając (bądź też nie zauważając) możliwość istnienia oddziaływań między ciałami, które mogą przebiegać według odmiennych funkcji matematycznych. A kto Ci takich bredni nagadał. Wybór tych 'odmiennych funkcji' zależy może od woli bożej? Przeczysz możliwości stworzenia fizyki. Materia zachowuje się zgodnie z równaniami fizyki w sposób jednoznaczny. > W ten sposób niejako na samym początku zamknęli oni drogę dla rozwoju równoległej gałęzi fizyki względem fizyki klasycznej, w której nie obowiązuje ani trzecia zasada dynamiki Newtona, ani prawo zachowania energii." Jeno wola boża. Amen. > www.pinopa.republika.pl/ZlaZasFizyki.html Owa reklamówka przyrządu do wyważania kół, której autor usiłuje wmówić nam coś, działa na zasadzie demonstracji przez zakrzyczenie. Autor chce nam tu wmówić, że jest bardzo mądry, bo posługuje się skomplikowaną matematyka, a wobec tego ma rację. Gdyby rzeczywiście zrozumiał coś nowego, potrafiłby powiedzieć o tym jasno i krótko.
|
|
| | | | | |  | | Andrzej Lechowski (100 punktów) | > >Okazuje sie, ze trzecia zasada nie zawsze jest prawdziwa. Cytuje:> >"Co się tyczy samej grawitacyjnej zasady Galileusza - bo o tym odkryciu Galileusza właśnie tu mowa - to na pewno nie jest ona związana z zasadą zachowania energii w tym sensie, że rozstrzyga o słuszności zasady zachowania energii albo że ""przebiega" zgodnie z zasadą zachowania energii. Mówi ona bowiem, że w danym polu grawitacyjnym wszystkie ciała poruszają się (w tym samym miejscu tego pola) z takimi samymi przyśpieszeniami, niezależnie od wielkości ich własnych mas.> Tak to nazywasz? Dziwne, ale niech sobie będzie "zasada Galileusza".> >...Przede wszystkim chcialbym zaznaczyc, ze zamiescilem fragment strony Pinopy. Nie chce interpretowac jego wypowiedzi, bo nie jestem ich autorem. Uwazam jednak, ze tenze autor - m.in. strony pinopa.prv.pljest wart zapoznania sie z jego, moim zdaniem, interesujacymi wnioskami. Uwazam, ze jego przyczynek do wlasciwego rozumienia praw fizyki jest ogromny, podobnie jak i innych badaczy, których prace sa na tejze stronie przedstawione. Ze swej strony dodam, ze nie ze wszystkim sie zgadzam z autorem ww strony, ale jest tych kwestii niewiele i nie maja one znaczenia na zrozumienie jego wyjasnien. W imie czystosci nauki, nie widze problemu, zeby nie zapytac autora o wytlumaczenie kwestii budzadze watpliwosci. I to nabylo by tyle.
Ci, którzy twierdzą, że rozumieją relatywistykę automatycznie przyznają, że rozumieją nonsensy
|
|
| | | | | | |  | | Adamiak (36436 punktów) | > ... strony Pinopy.> pinopa.prv.pl NOD wykrył wirusa podczas uzyskiwania dostępu do tej strony - 2010-07-24 06:28:56 Ochrona protokołu HTTP plik www.pinopa.republika.pl/ HTML/ScrInject.B.Gen wirus.
|
|
| | | | | | | |  | | Andrzej Lechowski (100 punktów) | > >... strony Pinopy.> >pinopa.prv.pl> NOD wykrył wirusa podczas uzyskiwania dostępu do tej strony - 2010-07-24 06:28:56 Ochrona protokołu HTTP plik www.pinopa.republika.pl/ HTML/ScrInject.B.Gen wirus.> To chyba jakis zart. Ja mam Nortona 360, który doskonale mi pilnuje stron, widzi wszystkie podejrzane i ostrzega. Ta strona jest zupelnie czysta. Nie pierwszy raz ja otwieralem i nie zakontraktowalem zadnego wirusa. -- Bierz sprawy w swoję rece... i w nogi
Ci, którzy twierdzą, że rozumieją relatywistykę automatycznie przyznają, że rozumieją nonsensy
|
|
| | | | | | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | >To chyba jakis zart.
Podzieliłem się tylko informacją od mojego komp-garda.
|
|
| strefa9 (67 punktów) | To ja mam taki żarcik: Przedmiot cięższy jest cięży i grawitacja musi wykonać większą pracę by go przeciągnąć do ziemi, dlatego przedmiotom lżejszym spada się znacznie łatwiej... :D A ty jak sądzisz Sokratesie?
|
|
 | | Vytautas (4394 punktów) | > To ja mam taki żarcik:> Przedmiot cięższy jest cięży i grawitacja musi wykonać większą pracę by go przeciągnąć do ziemi, dlatego przedmiotom lżejszym spada się znacznie łatwiej...> :D> A ty jak sądzisz Sokratesie? Że to nie żarcik, tylko bełkot. Nie istnieje wielkość fizyczna, która nazywa się łatwość spadania, no chyba, że ją wpierw precyzyjnie zdefiniujesz. Praca wykonywana przez siłę grawitacji przy przeciąganiu ciała ku ziemi odbywa się kosztem energii potencjalnej ciężkości tego ciała.
|
|
|  | -1 na 1 kombi (1112 punktów) (zablokowany) | > Praca wykonywana przez siłę grawitacji przy przeciąganiu ciała ku ziemi odbywa się kosztem energii potencjalnej ciężkości tego ciała.
Energia potencjalna to taka liczba, którą wstawiasz do równania żeby zachować zero. Na starcie: E = 0;
Potem ciało spada i uzyskuje prędkość (względem czego?) E' = Ek = mv^2/2, ale tak nie może być - trzeba to wyzerować!
E' = Ek + Ep = E = 0;
|
|
| |  | | Vytautas (4394 punktów) | >> Praca wykonywana przez siłę grawitacji przy przeciąganiu ciała ku ziemi odbywa się kosztem energii potencjalnej ciężkości tego ciała. >Energia potencjalna to taka liczba, którą wstawiasz do równania żeby zachować zero. >Na starcie: E = 0;
Otóż jesteś w błędzie. Jest co prawda powszechną praktyką stosowaną przy rozwiązywaniu zadań z użyciem zasady zachowania energii, że używa się względnej energii potencjalnej przyjmując, że jest ona równa zeru w punkcie najniższym w rozpatrywanej sytuacji, ale istnieje też pojęcie bezwzględnej energii potencjalnej. W jej definicji przyjmuje się, że energia potencjalna jest tam równa zeru, gdzie siły te są równe zeru. Energię potencjalną sprężystości równą zeru ma sprężyna nie napięta. Energia potencjalna grawitacji Ziemi jest zerem w nieskończenie wielkiej odległości od Ziemi. Na powierzchni Ziemi energia potencjalna ciała o masie m ma wartość -GMm/R, gdzie M to masa Ziemi, a R to jej promień. Jest to liczba trudna do wyliczenia, a na dodatek niepotrzebna w zadaniach, których fabuła odbywa się w polu grawitacyjnym jednorodnym (blisko powierzchni Ziemi). Niepotrzebna dlatego, że się w zadaniach redukuje.
|
|
| | |  | kombi (1112 punktów) (zablokowany) | Właśnie o tym mówiłem. Ep = 0 gdzieś tam w nieskończoności, czyli w praktyce nigdzie. Potem raptem ciało coś ciągnie, prędkość rośnie, więc wyliczamy Ek = mv^2/2, a następnie zerujemy całość, czyli odkrywamy że Ep = - Ek, czyli coś zmalało, wyparowało, ale co? Potencja, czyli możliwość spadania wyparowała. Wcześniej mogło spadać, a teraz nie może, bo przecież już spadło. Co wisi nie utonie, ale może utonąć. A nie będzie mogło utonąć, dopiero wtedy, gdy kiedyś utonie. Reasumując: "Jak nie umrze to żyć będzie". Powiedział chirurg po operacji.
|
|
| | | |  | | Vytautas (4394 punktów) | >Ep = 0 gdzieś tam w nieskończoności, czyli w praktyce nigdzie. W praktyce daleko, czyli tam, gdzie energia potencjalna jest tak bliska zeru, że jej wartość można pominąć. Nie bierzesz pod uwagę tego, że energia potencjalna grawitacji ma wartość ujemną. Energia ma wymiar pracy, bo to jest praca, którą silnik wykonał nad ciałem, a którą potem to ciało może (jest potentne) wykonać. Jeśli np. podnosisz kamień (jesteś wtedy silnikiem), to zwiększasz jego energię potencjalną, magazynujesz w nim pracę. Im kamień jest wyżej, tym jego energia potencjalna jest większa, w nieskończoności osiągając wartość aż zero. Rosnąć do zera można tylko po liczbach ujemnych.
>Potem raptem ciało coś ciągnie, prędkość rośnie, więc wyliczamy Ek = mv^2/2, a następnie zerujemy całość, czyli odkrywamy że Ep = - Ek, czyli coś zmalało, wyparowało, ale co? Przy spadaniu z nieskończoności energia potencjalna maleje (zwróć uwagę, że np. -10 to mniej niż -2), ale rośnie energia kinetyczna, która może być tylko dodatnia. Tym sposobem energia całkowita, czyli mv²/2 - GMm/r pozostaje bez zmian. Ciało ciągnie nie żadne coś, tylko siła grawitacji zwana inaczej ciężarem. Faktycznie Ep+Ek=0 pod warunkiem, że początkowa energia miała wartość 0, to np. znaczy, jeśli ciało rozpoczynało spadanie z nieskończoności od spoczynku. Bez odkrywania, zerowania, parowania, ani innych zabiegów magicznych.
>Potencja, czyli możliwość spadania wyparowała. Potencja (łacińskie 'możliwość'), o której mowa w nazwie 'energia potencjalna', to możliwość wykonywania pracy, która po grecku nazywa się ergia. To wcale nie znaczy możliwość spadania. Podczas parowania materia nie znika, tylko zmienia stan skupienia. Energia, ani żadna inna możliwość nie występuje w wielu stanach skupienia (stałym, ciekłym, ani lotnym).
|
|
| | | | |  | kombi (1112 punktów) (zablokowany) | > Nie bierzesz pod uwagę tego, że energia potencjalna grawitacji ma wartość ujemną. Energia ma wymiar pracy, bo to jest praca, którą silnik wykonał nad ciałem, a którą potem to ciało może (jest potentne) wykonać. Jeśli np. podnosisz kamień (jesteś wtedy silnikiem), to zwiększasz jego energię potencjalną, magazynujesz w nim pracę. Im kamień jest wyżej, tym jego energia potencjalna jest większa, w nieskończoności osiągając wartość aż zero. Rosnąć do zera można tylko po liczbach ujemnych.
Możesz sobie zerować gdzie chcesz, np. przyjmujesz Ep(0) = 0 w środku Ziemi i już jest wszędzie dodatnia.
> Przy spadaniu z nieskończoności energia potencjalna maleje (zwróć uwagę, że np. -10 to mniej niż -2), ale rośnie energia kinetyczna, która może być tylko dodatnia.
Nawet ze Słońca nie spadnie, a co dopiero z nieskończoności.
> Tym sposobem energia całkowita, czyli mv²/2 - GMm/r pozostaje bez zmian.
Sam sobie wyzerowałeś, więc tak masz - na papierze.
> Ciało ciągnie nie żadne coś, tylko siła grawitacji zwana inaczej ciężarem.
Sam sobie nazwałeś to coś ciążeniem, więc tak masz.
> Faktycznie Ep+Ek=0 pod warunkiem, że początkowa energia miała wartość 0, to np. znaczy, jeśli ciało rozpoczynało spadanie z nieskończoności od spoczynku. Bez odkrywania, zerowania, parowania, ani innych zabiegów magicznych.
Ep jest zawsze prostopadła do Ek... jak 'i' do 1.
|
|
| | | | | |  | | Vytautas (4394 punktów) | >Możesz sobie zerować gdzie chcesz, np. przyjmujesz Ep(0) = 0 w środku Ziemi i już jest wszędzie dodatnia. Mogę sobie, mówiąc po twojemu 'zerować' energię gdzie chcę przy obliczaniu względnej energii potencjalnej. Ja pisałem o bezwzględnej, a ta jest równa zeru tylko tam, gdzie ciężaru nie ma, a więc tylko w nieskończoności. Wszelkie inne punkty pola leżą w jamie potencjału, gdzie energia potencjalna jest ujemna.
>> Przy spadaniu z nieskończoności energia potencjalna maleje (zwróć uwagę, że np. -10 to mniej niż -2), ale rośnie energia kinetyczna, która może być tylko dodatnia. >Nawet ze Słońca nie spadnie, a co dopiero z nieskończoności. Ze Słońca nie spadnie, bo jama potencjału Słońca jest głębsza niż Ziemi, czyli Słońce też przyciąga i to silniej niż Ziemia. W rozumowaniu, które podałem założyłem (tak oczywiście, że nie było sensu tego pisać), że na świecie jest tylko ciało centralne (wytwarzające pole, np. Ziemia), ciało znajdujące się w polu (np. kamień) i nic więcej.
>> Tym sposobem energia całkowita, czyli mv²/2 - GMm/r pozostaje bez zmian. >Sam sobie wyzerowałeś, więc tak masz - na papierze. A na czym miałbym mieć, toż mówimy o teorii.
>> Ciało ciągnie nie żadne coś, tylko siła grawitacji zwana inaczej ciężarem. >Sam sobie nazwałeś to coś ciążeniem, więc tak masz. Nie tylko ja. Łacińskie słowo graves znaczy ciężki. Grawitacja, ciążenie i ciężar to to samo.
>> Faktycznie Ep+Ek=0 pod warunkiem, że początkowa energia miała wartość 0, to np. znaczy, jeśli ciało rozpoczynało spadanie z nieskończoności od spoczynku. Bez odkrywania, zerowania, parowania, ani innych zabiegów magicznych. >Ep jest zawsze prostopadła do Ek... jak 'i' do 1. Energie nie mogą być ani prostopadłe, ani równoległe, ani pod żadnym innym kątem, ponieważ nie są wektorami, nie posiadają kierunków. Liczba i i 1 też nie są prostopadłe, a tylko się je tak przedstawia na diagramach. Czyż -7 jest prostopadłe do 8,21? Obłęd!
|
|
| | | | | | |  | | Rigoletto (3891 punktów) | Przepraszam za dygresję, ale ta dyskusja przypomniała mi o dziwnym zjawisku fizycznym, które zostało zaobserwowane w trakcie meczu Urugwaj-Ghana (co do Urugwaju jestem pewien) przez komentatora sportowego. Otóż zjawisko to polegało na tym, że piłka uderzona przez Forlana w tracie wykonywania rzutu wolnego, mniej więcej w połowie drogi od nogi piłkarza a linią bramkową, przyśpieszyła  . Dziennikarz dwukrotnie podkreślił ten fakt, w czasie analizowania powtórki akcji (Cytuję w przybliżeniu - "I teraz przyśpieszyła! Ależ nieprzewidywalna jest ta piłka!"). Ciekawe jakie kosmiczne technologie zostały użyte przez producentów piłki, aby uzyskać taki efekt  .
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | pavvel (8272 punktów) | Podobno jest zbyt okrągła.
|
|
| | | | | | |  | kombi (1112 punktów) (zablokowany) | > Mogę sobie, mówiąc po twojemu 'zerować' energię gdzie chcę przy obliczaniu względnej energii potencjalnej. Ja pisałem o bezwzględnej, a ta jest równa zeru tylko tam, gdzie ciężaru nie ma, a więc tylko w nieskończoności. Wszelkie inne punkty pola leżą w jamie potencjału, gdzie energia potencjalna jest ujemna.
Nie ma bezwzględnych potencjałów: F = -gradient Ep; a gradient z każdej stałej jest zerowy, więc ta stała może być tu dowolna (stała całkowania). W środku Ziemi nie ma ciężaru.
>>Nawet ze Słońca nie spadnie, a co dopiero z nieskończoności. > Ze Słońca nie spadnie, bo jama potencjału Słońca jest głębsza niż Ziemi, czyli Słońce też przyciąga i to silniej niż Ziemia. W rozumowaniu, które podałem założyłem (tak oczywiście, że nie było sensu tego pisać), że na świecie jest tylko ciało centralne (wytwarzające pole, np. Ziemia), ciało znajdujące się w polu (np. kamień) i nic więcej.
Zbyt radykalne założenie. Bezwładność, a więc i grawitacja, zależy od rozkładu ciał dookoła, a przede wszystkim od tych odległych (bo im dalej tym jest ich więcej: dm(r) = r^2 dr).
>>Ep jest zawsze prostopadła do Ek... jak 'i' do 1. > Energie nie mogą być ani prostopadłe, ani równoległe, ani pod żadnym innym kątem, ponieważ nie są wektorami, nie posiadają kierunków. Liczba i i 1 też nie są prostopadłe, a tylko się je tak przedstawia na diagramach. Czyż -7 jest prostopadłe do 8,21? Obłęd!
Prędkości są przesunięte w fazie o 90 stopni. Potencjał ma wymiar v^2, czyli energia/masa... robisz ciach: v/c, i już jest bezwymiarowe. I teraz możesz już sobie zapisać zasadę zachowania energii (albo energii-pędu z STW): exp(i.faza) = cos faza + i*sin faza;
|
|
| | | | | | | |  | | spray (5875 punktów) |
> Nie ma bezwzględnych potencjałów: F = -gradient Ep; a gradient z każdej stałej jest zerowy, więc ta stała może być tu dowolna (stała całkowania).> W środku Ziemi nie ma ciężaru.Przeczytaj jeszcze raz, co napisał Vytautas. Z tego, co Ty piszesz, wynika, że Ziemia jest układem inercjalnym. Czyli: Ptolemeusz miał rację! > >>Nawet ze Słońca nie spadnie, a co dopiero z nieskończoności.Zapominasz o prędkości kosmicznych, czyli ruchu, albo inaczej de revolutionibus etc...hehe.. W układzie Ziemi w środku Ziemi nie ma ciężaru, ale w układzie Słońca już jest. W przeciwnym wypadku nie byłoby Układu Słonecznego, albo byłby on nieruchomy. A już o Galaktyce nie ma co wspominać. Nieruchomy , o ile by w ogóle powstał, zapadłby sie w sobie w try miga. I tyle byłoby z naszych rozważań , zanim by się zaczęły  A mówiłam, Ptolemeuszu naszych czasów : weź napij się wody i połóż się w cieniu! > Zbyt radykalne założenie. Bezwładność, a więc i grawitacja, zależy od rozkładu ciał dookoła, a przede wszystkim od tych odległych (bo im dalej tym jest ich więcej: dm(r) = r^2 dr).O,o! Cieplej! Ale ciągle bez sensu... > >>Ep jest zawsze prostopadła do Ek... jak 'i' do 1.> > Energie nie mogą być ani prostopadłe, ani równoległe, ani pod żadnym innym kątem, ponieważ nie są wektorami, nie posiadają kierunków. Sama w sobie Ep nie jest, ale jako potencjalna właśnie, wyraża się ciężarem, albo w określonych warunkach przekształca się w ruch pod działaniem siły ciążenia, a te są jak najbardziej wartościami wektorowymi. I nie jak jej sie podoba, tylko w stosunku do układu odniesienia, w którym jest określona. Wniosek? P.S. Ej ! A nie mylisz Ty przypadkiem wzoru na energię potencjalną z wzorem a równoważność masy i energii? Bo tak zaczynam podejrzewać...znając Twoje zdolnosci...
|
|
| | | | | | | | |  | -1 na 1 kombi (1112 punktów) (zablokowany) | > W układzie Ziemi w środku Ziemi nie ma ciężaru, ale w układzie Słońca już jest. W przeciwnym wypadku nie byłoby Układu Słonecznego, albo byłby on nieruchomy. A już o Galaktyce nie ma co wspominać.Na orbicie nie ma ciężaru, a my właśnie orbitujemy Słońce, Galaktykę... w tym Księżyc. > Nieruchomy , o ile by w ogóle powstał, zapadłby sie w sobie w try miga. I tyle byłoby z naszych rozważań , zanim by się zaczęły  > A mówiłam, Ptolemeuszu naszych czasów : weź napij się wody i połóż się w cieniu!Ptolemeusz to pikuś w porównaniu z współczesnymi urojeniami. > Sama w sobie Ep nie jest, ale jako potencjalna właśnie, wyraża się ciężarem, albo w określonych warunkach przekształca się w ruch pod działaniem siły ciążenia, a te są jak najbardziej wartościami wektorowymi. I nie jak jej sie podoba, tylko w stosunku do układu odniesienia, w którym jest określona.Co się przekształca w ruch? Jest siła, a nawet dwie, i to wystarczy, a potencjały to tylko dyrdymały z teorii pola - sprzeczne z zasadami dynamiki.
|
|
| | | | | | | | | |  | | spray (5875 punktów) |
>Na orbicie nie ma ciężaru, a my właśnie orbitujemy Słońce, Galaktykę... w tym Księżyc. Na orbitach są masy i ich prędkości, te zaś są ścisłe związane z ciężarem w układach mas. Są też wzajemne oddziaływania układów, takie jak np. libracyjne punkty Lagrange'a.
>Ptolemeusz to pikuś w porównaniu z współczesnymi urojeniami. Czy to są urojenia, nie wiem. Też sie nad tym zastanawiam - ale nazywam je trochę inaczej : nie urojeniami, a przybliżeniami. Spróbuj jednak, posiłkując sie Ptolemeuszem, zaplanować optymalne ustawienie satelity, który powinien się znaleźć w takich warunkach, jakie zapewnia punkt libracyjny. Jestem ogromnie ciekawa, co Ci wyjdzie!
>Co się przekształca w ruch? >Jest siła, a nawet dwie, i to wystarczy, a potencjały to tylko dyrdymały z teorii pola - sprzeczne z zasadami dynamiki. Oczywiście, że są co najmniej dwie siły, jeśli pominiemy dla uproszczenia oddziaływanie Słońca i reszty US, oraz Galaktyki i Metagalaktyki (aż tacy dobrzy jeszcze nie jesteśmy, żeby to koniecznie uwzględniać i się w obliczeniach nie zakałapućkać, zaś takie pominięcie nie zmieni znacząco wyniku). Sprawdź sobie te dyrdymały mierząc ciężar na szczycie MtEverest, potem Everest "zniknij" spod przedmiotu, którego ciężar mierzysz. Co? Wisi w powietrzu? Potem, jeśli Ci mało, na zbliżonej szerokości geograficznej, a jak trudno, to na dnie Rowu Mariańskiego, zmierz ponownie i w taki sam sposób ciężar tego samego przedmiotu. I znowu "zniknij" dno Rowu Mariańskiego, powiedzmy do powierzchni jądra Ziemi. Porównaj przyspieszenia.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 kombi (1112 punktów) (zablokowany) | > >Na orbicie nie ma ciężaru, a my właśnie orbitujemy Słońce, Galaktykę... w tym Księżyc.> Na orbitach są masy i ich prędkości, te zaś są ścisłe związane z ciężarem w układach mas. Są też wzajemne oddziaływania układów, takie jak np. libracyjne punkty Lagrange'a.Ciężar masz na wadze: G = mg. > Spróbuj jednak, posiłkując sie Ptolemeuszem, zaplanować optymalne ustawienie satelity, który powinien się znaleźć w takich warunkach, jakie zapewnia punkt libracyjny.Wystarczy że w NASA liczą z Ptolemeusza (tego starego i nowego), i dlatego doliczyć się nie mogą. > Jestem ogromnie ciekawa, co Ci wyjdzie!Np. Pionier i 400km błędu na rok - wystarczy? > Oczywiście, że są co najmniej dwie siły, jeśli pominiemy dla uproszczenia oddziaływanie Słońca i reszty US, oraz Galaktyki i Metagalaktyki (aż tacy dobrzy jeszcze nie jesteśmy, żeby to koniecznie uwzględniać i się w obliczeniach nie zakałapućkać, zaś takie pominięcie nie zmieni znacząco wyniku).> Sprawdź sobie te dyrdymały mierząc ciężar na szczycie MtEverest, potem Everest "zniknij" spod przedmiotu, którego ciężar mierzysz. Co? Wisi w powietrzu?> Potem, jeśli Ci mało, na zbliżonej szerokości geograficznej, a jak trudno, to na dnie Rowu Mariańskiego, zmierz ponownie i w taki sam sposób ciężar tego samego przedmiotu.> I znowu "zniknij" dno Rowu Mariańskiego, powiedzmy do powierzchni jądra Ziemi. Porównaj przyspieszenia.A może by tak zmierzyć np. w mysiej norze... może być?  Zmierz ciężar Ziemi. Potem skocz z wagą łazienkową z trampoliny, i w locie sprawdź ile ważysz.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | spray (5875 punktów) |
> Ciężar masz na wadze: G = mg.A na Marsie? Ile mg, kiedy i dlaczego? Tak mnie ubawiła Twoja odpowiedź, że aż plusa Ci dałam! Resztę chyba ujmę linkiem, bo już po kąpieli jestem i spać miałam : vader.joem(*)load/zqf/e9eb1bbbobywatelu.jpg
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | kombi (1112 punktów) (zablokowany) | > >Ciężar masz na wadze: G = mg.> A na Marsie?> Ile mg, kiedy i dlaczego?Tak samo. Nie wierzysz, no to zapytaj jakiegoś Marsjanina. Prawa są wszędzie jednakowe!
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | spray (5875 punktów) |
> Tak samo.> Prawa są wszędzie jednakowe! Nie pytałam jak i w jakich jednostkach, tylko ile. Ponieważ masy obu planet i ich gęstości są różne, to chyba nie całkiem to samo. Prawa takie same, wartości różne. Czyżby to Ci umknęło ?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | kombi (1112 punktów) (zablokowany) | Złudzenia. Tu mierzymy wszystko względem Ziemi, więc oni robią tak samo...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | spray (5875 punktów) | >Złudzenia. Tu mierzymy wszystko względem Ziemi, więc oni robią tak samo... > Jednak coś Ci umkneło...
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | apud (4399 punktów) |
>Np. Pionier i 400km błędu na rok - wystarczy?
Skad wiesz ze 400 km na rok?
A wiesz chociaż jak daleko jest ten Pionier 11 czy 10? 20 jednostek astronomicznych czyli 20X149597870,700 ± 0.003 km I ciągle sie oddala o mniej więcej 11km/sec. Względem punktu odniesienia.
A teraz zgadnij, gdzie jest ten punkt odniesienia.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 kombi (1112 punktów) (zablokowany) | Tam były z 30 lat temu. Teraz są ponad 100au stąd, a błąd jest w przybliżeniu równy odległości do Księżyca. en.wikipedia.org/wiki/Pioneer_anomalyds = -400 km; T = 1 rok = 31556736 s; ds = at^2/2; czyli: a = -8e-10 m/s2; niby hamowanie. Faktycznie jest tak - czas przelotu sygnału z Ziemi do satelity: s = ct; a oni wyliczają czas z wzoru: s = (c-v)t, więc otrzymują mniejsze to s, o ds od poprawnego: s = ct, i ta różnica ds stale rośnie... z wzrostem s.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | spray (5875 punktów) | Ale burdel robisz w tych wzorach, zlituj się! Ale niech Ci będzie, że go nie dostrzegam.
Zauważę tylko, że - jeśli w ogóle rozumiem, o co Ci chodzi - to "oni" raczej posługują się efektem Dopplera, żeby liczyć coś zupełnie innego. Zaś twój genialnie prosty wzór s=ct do niczego tu się dopasować nie da, bo w takim wypadku t jest nieznany, tym samym s też. Poza tym nie wiadomo, czy jest to efekt jakiegoś nieuwzględnionego lub niedoszacowanego czynnika powodującego błąd pomiaru. Najprawdopodobniej tak, skoro inne sondy skierowane w głąb US, albo w głęboki kosmos, wykazują podobną tendencję. Wytłumaczenie może być banalnie proste. Ale nie tak idiotyczne, jak proponujesz.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | kombi (1112 punktów) (zablokowany) | >Zauważę tylko, że - jeśli w ogóle rozumiem, o co Ci chodzi - to "oni" raczej posługują się efektem Dopplera, żeby liczyć coś zupełnie innego. Zaś twój genialnie prosty wzór s=ct do niczego tu się dopasować nie da, bo w takim wypadku t jest nieznany, tym samym s też.
Mierzą Dopplera oraz czas przelotu sygnału - tam i z powrotem. Błąd widać w obu pomiarach, bo Doppler przecież zależy od prędkości, a ta to przecież ds/dt; źle liczą to s, więc mają błąd, który rośnie sobie równiutko - liniowo w czasie. Pochodna tego błędu to właśnie te: -400 km / rok = 12 mm/s;
>Poza tym nie wiadomo, czy jest to efekt jakiegoś nieuwzględnionego lub niedoszacowanego czynnika powodującego błąd pomiaru. Najprawdopodobniej tak, skoro inne sondy skierowane w głąb US, albo w głęboki kosmos, wykazują podobną tendencję. >Wytłumaczenie może być banalnie proste. Ale nie tak idiotyczne, jak proponujesz.
Wszędzie mają ten sam błąd, bo liczą z tego samego wzoru... od stek lat. Już jaskiniowcy go używali; rzucasz dzidą do uciekającego mamuta i masz: ct = d + vt; c - prędkość dzidy, v - prędkość mamuta. czyli dzida dziabnie mamuta po czasie: t = d/(c-v); dla v >c; mamut ucieknie nienaruszony. Ale niestety od światła nie można uciec - zawsze mierzysz c = const, nieważna jak szybko uciekasz.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | spray (5875 punktów) |
>Mierzą Dopplera oraz czas przelotu sygnału - tam i z powrotem. Nie "oraz", bo jedno z drugiego musi wynikać, a nie "jest". Owszem, jest, tylko nie wiadomo, jak jest i to trzeba obliczyć. Z danych o ostatniej zmierzonej pozycji sondy, z przesunięcia sygnału ku czerwieni/niższej częstotliwości, nareszcie znając samą sondę i jej położenie na podstawie serii wysłanych wcześniej przez nią sygnałów. Ty to bierzesz z sufitu.
>Błąd widać w obu pomiarach, bo Doppler przecież zależy od prędkości, a ta to przecież ds/dt; źle liczą to s, więc mają błąd, który rośnie sobie równiutko - liniowo w czasie. Ależ tego wzoru, który proponujesz, s=ct, nie wynika wielkość efektu Dopplera! To co i jak chcesz liczyć?
>Wszędzie mają ten sam błąd, bo liczą z tego samego wzoru... od stek lat. Już jaskiniowcy go używali; rzucasz dzidą do uciekającego mamuta i masz: >ct = d + vt; c - prędkość dzidy, v - prędkość mamuta. >czyli dzida dziabnie mamuta po czasie: t = d/(c-v); dla v >c; mamut ucieknie nienaruszony. >Ale niestety od światła nie można uciec - zawsze mierzysz c = const, nieważna jak szybko uciekasz. > Toż nie przeczę, że c=const! W doskonałej próżni. Ty przeczysz, mieszając Newtona z Einsteinem, a wcześniej Euklidesa i Pitagorasa jeszcze do tego zapraszając i Ptolemeusza na krzywy ryj. Stosujesz ten sam wzór w warunkach tak różnych, że nie wiadomo, jak Cię rozumieć ... tak bardzo , bardzo oględnie rzecz ujmując... Wiesz, co mam na mysli ? Czy znowu podać link do rysunku Mleczki?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 kombi (1112 punktów) (zablokowany) | >>Mierzą Dopplera oraz czas przelotu sygnału - tam i z powrotem. >Nie "oraz", bo jedno z drugiego musi wynikać, a nie "jest". Owszem, jest, tylko nie wiadomo, jak jest i to trzeba obliczyć. Z danych o ostatniej zmierzonej pozycji sondy, z przesunięcia sygnału ku czerwieni/niższej częstotliwości, nareszcie znając samą sondę i jej położenie na podstawie serii wysłanych wcześniej przez nią sygnałów. >Ty to bierzesz z sufitu.
Właśnie obliczyłem i nie z sufitu, lecz z danych: prędkość satelity v = 12000 m/s; odległość: 30 - 70au; wpływ Słońca: g = -GM/r^2; przyspieszenie do wyjaśnienia: a = -8e-10 m/s2;
Szczegółowe dane są ogólnie znane i dostępne, ale nie są nam potrzebne.
A. Wzory używane przez jaskiniowców - znane. B. Poprawne wzory, czyli geometria na poziomie przedszkolaka XXw - znamy.
Wyliczamy A i B, porównujemy wyniki i wszystko widać.
>Ależ tego wzoru, który proponujesz, s=ct, nie wynika wielkość efektu Dopplera! >To co i jak chcesz liczyć?
Nie podaję tu pełnych wyliczeń, bo i tak nikogo to tak naprawdę tu nie interesuje - za niski poziom. Był nawet temat o pomiarach Lunar Laser Ranging itd. No i zero odzewu. Cieniarze wymiękli już na starcie: nie potrafili wyliczyć czasu powrotu sygnału od ruchomego lusterka.
>Ty przeczysz, mieszając Newtona z Einsteinem, a wcześniej Euklidesa i Pitagorasa jeszcze do tego zapraszając i Ptolemeusza na krzywy ryj.
Newton załatwił dynamikę, a światło załatwia sama geometria (taka ogólna, czyli relacyjna, nie przestrzeni - takiej czy innej). Tak naprawdę c nie jest prędkością (czegoś), lecz po prostu stała, która ma wymiar [m/s], czyli taki przelicznik odległości w metrach na sekundy lub odwrotnie s - t.
|
|
| | | | | | | |  | | Vytautas (4394 punktów) | >Nie ma bezwzględnych potencjałów: F = -gradient Ep; a gradient z każdej stałej jest zerowy, więc ta stała może być tu dowolna (stała całkowania). Gradient to pochodna po odległości (a nie czasie), a energia potencjalna zmienia się po odległości (jest różna w różnych miejscach), dlatego zerem nie jest. Stała całkowania w fizyce jest kalibrowana, to znaczy dobierana tak, aby miała wartość znaną przy znanej wartości argumentu. W przypadku energii potencjalnej tak, aby miała wartość 0 tam, gdzie nie ma sił.
>W środku Ziemi nie ma ciężaru. W tej konwencji ciało centralne i znajdujące się w polu uznajemy za masy punktowe; wtedy udajemy, że środek ziemi nie istnieje -- podstaw do wyrażenia GMm/r² 0 za r. Co z tego wyjdzie?
>Zbyt radykalne założenie. Bezwładność, a więc i grawitacja, zależy od rozkładu ciał dookoła, a przede wszystkim od tych odległych (bo im dalej tym jest ich więcej: dm(r) = r^2 dr). Bełkot. Bezwładność i grawitacja to słowa z innych bajek. Różniczka masy ma być kwadratem odległości od czego? Masa jest, jaka jest i od położenia nie zależy według żadnej funkcji. Kogo i po co chcesz epatować używaniem "mądrości", których sam nie rozumiesz?
>Prędkości są przesunięte w fazie o 90 stopni. >Potencjał ma wymiar v^2, czyli energia/masa... robisz ciach: v/c, i już jest bezwymiarowe. Faza to tyle, co droga kątowa. Gdzie to jest jakiś kręciołek? Iloczyn skalarny prędkości przez samą siebie, czyli v² wektorem nie jest. Nazywanie dzielenia ciachem -- pomysł tyleż oryginalny, co bezsensowny. No i co z tym wszystkim ma wspólnego wartość prędkości światła c i bezwymiarowość, czyli brak jednostki?
>I teraz możesz już sobie zapisać zasadę zachowania energii (albo energii-pędu z STW): >exp(i.faza) = cos faza + i*sin faza; Ach, jaki Ty jesteś mądry! Słyszałeś o energii-pędzie i o szczególnej teorii względności i o eksponensie i o liczbie urojonej. Kogo chcesz epatować, bo na pewno nie zaimponujesz tym, którzy te pojęcia znają.
|
|
| | | | | | | | |  | -1 na 1 kombi (1112 punktów) (zablokowany) | > Gradient to pochodna po odległości (a nie czasie), a energia potencjalna zmienia się po odległości (jest różna w różnych miejscach), dlatego zerem nie jest. Stała całkowania w fizyce jest kalibrowana, to znaczy dobierana tak, aby miała wartość znaną przy znanej wartości argumentu. W przypadku energii potencjalnej tak, aby miała wartość 0 tam, gdzie nie ma sił.Przecież nie znasz wartości tego potencjału - w żadnym punkcie. Ten potencjał po prostu nie istnieje realnie - to tylko takie wyliczanki, przeliczanki... > W tej konwencji ciało centralne i znajdujące się w polu uznajemy za masy punktowe; wtedy udajemy, że środek ziemi nie istnieje -- podstaw do wyrażenia GMm/r² 0 za r. Co z tego wyjdzie?Na siłę wewnątrz masy jest inny wzór. Punkt to miejsce - położenie. > Masa jest, jaka jest i od położenia nie zależy według żadnej funkcji. Kogo i po co chcesz epatować używaniem "mądrości", których sam nie rozumiesz?Bezwładności nie może być stała, bo niby względem czego byłaby stała, co? Nawet w elektrotechnice masz pojęcie masy efektywnej elektronów - co to jest? A na funkcjach zespolonych się nie znasz, no i dlatego intuicja ci wysiada.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Vytautas (4394 punktów) | > Przecież nie znasz wartości tego potencjału - w żadnym punkcie.> Ten potencjał po prostu nie istnieje realnie - to tylko takie wyliczanki, przeliczanki... Wiele znaczeń ma słowo 'istnieć'. W przyrodzie oznacza to móc dotknąć, zobaczyć, czy odczuć innymi zmysłami, także przy pomocy przyrządów obserwacyjnych. W matematyce to znaczy być pomyślanym i możliwym do obliczeń, działań. Fizyka to opis przyrody za pomocą matematyki, a więc wyliczanki - przeliczanki, za którymi kryje się realny sens. > > Masa jest, jaka jest i od położenia nie zależy według żadnej funkcji. Kogo i po co chcesz epatować używaniem "mądrości", których sam nie rozumiesz?> Bezwładności nie może być stała, bo niby względem czego byłaby stała, co? Masa jest zmienna względem prędkości, co zrozumiał dopiero Einstein, a my to dyskutujemy o mechanice małych prędkości, Newtonowskiej. W obu jednak tych mechanikach masa nie zależy od położenia. > Nawet w elektrotechnice masz pojęcie masy efektywnej elektronów - co to jest? Są sytuacje w elektrodynamice, kiedy rozważa się ruch elektronów z prędkością przyświetlną i wtedy rozróżnienie między masą spoczynkową, a efektywną jest konieczne. Elektrotechnika to nie nauka, tylko rzemiosło -- umiejętność podłączania drutów jak należy. > A na funkcjach zespolonych się nie znasz, no i dlatego intuicja ci wysiada.  Twoją intuicję, który pozwala Ci zrozumieć, co to są funkcje zespolone podziwiam. Ja wiem zaledwie, co to są liczby zespolone.
|
|
| | | | | | | | | | |  | -1 na 1 kombi (1112 punktów) (zablokowany) | > Wiele znaczeń ma słowo 'istnieć'. W przyrodzie oznacza to móc dotknąć, zobaczyć, czy odczuć innymi zmysłami, także przy pomocy przyrządów obserwacyjnych. W matematyce to znaczy być pomyślanym i możliwym do obliczeń, działań. Fizyka to opis przyrody za pomocą matematyki, a więc wyliczanki - przeliczanki, za którymi kryje się realny sens.
Wzory Newtona nie są tylko przeliczankami. To są prawa, konkretne reguły, które należało odkryć. Natomiast te potencjały, itd., czyli teoria pola (razem z OTW) to już tylko przeliczanki, które nie wnoszą nic nowego to sprawy... a nawet jest gorzej: ten zapis polowy jest uproszczeniem, czyli coś tu zignorowano, zgubiono - co?
Wiele rzeczy, np. ziarnistość materii. Oblicz np. przyspieszenie na powierzchni cienkiej sfery, o masie M, i promieniu R: F = m GM/R^2 ? Nie, tak jest, ale dla pełnej kuli.
> Masa jest zmienna względem prędkości, co zrozumiał dopiero Einstein, a my to dyskutujemy o mechanice małych prędkości, Newtonowskiej. W obu jednak tych mechanikach masa nie zależy od położenia.
Masa nie zależy od prędkości. W STW przeliczyli jakieś obserwowane opóźnienia na bezwładność i tak wyszło. To są złudzenia - efekty optyczne, oraz konsekwencje c = const... widziałeś falowanie asfaltu w upalny dzień: ten asfalt faktycznie tu płynie i faluje?
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Vytautas (4394 punktów) | >> Wiele znaczeń ma słowo 'istnieć'. W przyrodzie oznacza to móc dotknąć, zobaczyć, czy odczuć innymi zmysłami, także przy pomocy przyrządów obserwacyjnych. W matematyce to znaczy być pomyślanym i możliwym do obliczeń, działań. Fizyka to opis przyrody za pomocą matematyki, a więc wyliczanki - przeliczanki, za którymi kryje się realny sens. >Wzory Newtona nie są tylko przeliczankami. To są prawa, konkretne reguły, które należało odkryć. Natomiast te potencjały, itd., czyli teoria pola (razem z OTW) to już tylko przeliczanki, które nie wnoszą nic nowego to sprawy... a nawet jest gorzej: ten zapis polowy jest uproszczeniem, czyli coś tu zignorowano, zgubiono - co? Po co te potencjały? Ano po to, aby było łatwiej robić przeliczanki. Można opisywać pole podając jego natężenia, które są wektorami, a można przy pomocy potencjałów, które są skalarami. Łatwiej jest działać na liczbach, niż wektorach. Druga korzyść z potencjałów jest taka, że aby opisać ruch w polu, gdy znane są tylko natężenia, należy znajdować punkt po punkcie przyśpieszenia, prędkości i położenia, co bywa przeważnie bardzo trudne rachunkowo. Korzystanie z potencjałów i zasady zachowania energii pozwala znajdować prędkość w punkcie końcowym, jeśli zna się tylko warunki początkowe. Znacznie łatwiejsze liczenie.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 kombi (1112 punktów) (zablokowany) | > Po co te potencjały? Ano po to, aby było łatwiej robić przeliczanki. Można opisywać pole podając jego natężenia, które są wektorami, a można przy pomocy potencjałów, które są skalarami. Łatwiej jest działać na liczbach, niż wektorach. Druga korzyść z potencjałów jest taka, że aby opisać ruch w polu, gdy znane są tylko natężenia, należy znajdować punkt po punkcie przyśpieszenia, prędkości i położenia, co bywa przeważnie bardzo trudne rachunkowo. Korzystanie z potencjałów i zasady zachowania energii pozwala znajdować prędkość w punkcie końcowym, jeśli zna się tylko warunki początkowe. Znacznie łatwiejsze liczenie.
Możesz sobie wyliczać jak chcesz, i po drodze pojawi się pełno wielkości pośrednich, które niestety w ogóle nie istnieją w naturze - możesz nawet wyliczać sobie urojone kąty, np. sin (i*pi) = ?, albo i^i, ln(-1)... ===========
W OTW wyliczają z potencjału dylatację grawitacyjną: t' = [1 + V(r)/c^2] t; i twierdzą że tu jakiś czas zwalnia pod wpływem samego potencjału grawitacyjnego.
No to przeliczmy to wprost z faktu c = const (efektywnie, czyli na dowolnym odbiorniku, bo tylko tak mierzą to c od kilku wieków).
-V(r) = GM/r = GM/r^2 * r = g * r;
czyli mamy przyspieszenie g i odległość r: Z|----------->c |X --> g
Światło startuje z punktu Z w chwili gdy X jest oddalony o r; Normalnie, czyli dla g = 0, światło pokona ten dystans w czasie T = r/c, bo X ma przecież mierzyć to c zawsze jednakowo.
A gdy przyspiesza to jak będzie - inne c zmierzy? On mierzy nadal to samo c nawet gdy przyspiesza, czyli tak musi być:
c't = r + s(t); c' = c + v(t); prędkość X wzrasta o v, więc światło goni - również przyspiesza o v; no i tym sposobem X ma cały czas to samo c.
wstawiamy: v = gt; s = gt^2/2; (c + gt)t = r + gt^2/2; gt^2 + 2ct - 2r = 0; i wyliczamy t, czyli czas przelotu, który oznaczamy sobie T'.
T' = c/g * [sqrt(1 + 2gr/c^2) - 1]; i to jest dokładny czas.
Przybliżenie drugiego rzędu: sqrt(1 + x) = 1 + 1/2x - 1/4 x^2 + ... czyli (dla niedużych gr w porównaniu z c^2):
T' = c/g [gr/c^2 - 1/4 (2gr/c^2)^2] = r/c [1 - gr/c^2]; no i to jest przecież dokładnie to samo, co mierzą od lat; r/c = T; normalny czas przelotu - dla g = 0.
Czyli tu zmienia się po prostu czas przelotu sygnału, z uwagi na zachowanie tego c. I jeszcze jak zabawie: ten czas skraca się gdy uciekamy! Wydłuży się, gdy zbliżamy się do źródła światła - gonimy (przyspieszamy do światła).
|
|
|  | -1 na 1 | strefa9 (67 punktów) | Toteż napisałem, że to żarcik. Trzeba było się posłużyć poczuciem humoru a nie znajomością wartości fizycznych. Taki sra półgłówek... Przepraszam - gra półsłówek  >
|
|
| setarkos (10757 punktów) | A jak to właściwie jest z meteorami - czy one spadają jednakowo szybko?
|
|
 | | TyDraniu (6569 punktów) | >A jak to właściwie jest z meteorami - czy one spadają jednakowo szybko?
O ile mi wiadomo - mniej więcej jednakowo.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|