Racjonalista - Strona głównaDo treści
Boży czas..

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
25-01-2009 00:46chatan (107 punktów)Boży czas..
0 na 2

Od władzy zaczniemy, gdyż zniewolony nikt nie będzie, gdy zniewalającego nie ma. Czym jest władza? Kto dzierży władzę i faktem jej posiadania zniewala? Otóż władzy daleko szukać nie trzeba, jest ona wszechobecna, bowiem do samego Boga w pierwszej kolejności należy. On natomiast był, jest i będzie (jam jest alfa i omega) wszechobecny. Jam jest twój Pan...,znam twe uczynki i myśli, te co były i te - co nastąpią, no i daję jeszcze te oto dziesięć przykazań ; A stosuj Ty się do nich. Poza tym daję Ci jeszcze wolną wolę - kropka. Zaraz, zaraz - Poukładajmy sobie teraz to wszystko: był i będzie zawsze, jest wszechobecny, daje nam wolną wole - tablice z przykazaniami, do których mamy się stosować, bo w przeciwnym razie będzie źle. Zna nasze uczynki, a nawet myśli; te, co były, są i będą. Czy konstrukcja ta nie jest troszkę przekombinowana?! Jeżeli zna nasze uczynki, i z góry wie - jak będzie - po cóż dziesięć przykazań i nakaz by się do nich stosować? Wczujmy się na chwile w role Boga; uczynki te już miały miejsce, albo inaczej nieustannie mają miejsce, gdyż są te przyszłe(jestem przecież przyszłością), które równocześnie stają się obecnymi(jestem teraźniejszością) i trwają, jak i przemijają(jestem także przeszłością), a ja - jako Bóg - doświadczam ich skutków po trzykroć w trzech znanych mi jednostkach czasowych. Niewątpliwie - jeśli Bóg jest dla nas miłością, to sam dla siebie zbyt wiele tego uczucia nie posiada - katując się naszymi uczynkami złymi - można by rzec przez wieczność, gdyż on nieprzerwanie trwa w czasie - on jest czasem.
Zejdźmy jednak na ziemie; jak sobie już powiedzieliśmy - konstrukcja "ziemskiego ładu" ustanowiona przez Boga - jest nader wątpliwa, gdyż dla niego nasze życia są powiedzmy kolokwialnie - przeżyte, po cóż więc - przysłowiowa szopka z dziesięcioma przykazaniami i nowotestamentowa zapowiedź sądu - żywych i umarłych - jeśli takowy sąd w jego kategoriach czasowych - już miał miejsce. Krótko i zwięźle - ano po to, aby maluczcy - wiedzieli, że ich kara czeka - jeśli wg przykazań żyć nie będą. Kara - nie byle jaka - męki cielesne - na wieki, ale i już za życia, gdyż - dziesięć przykazań funkcjonowało w pewnym sensie niczym kodeks karny. Uchronić przed tą karą mógł się - nie sam człowiek żyjąc prosto i uczciwie - jak mu pan Bóg przykazał , ale człowiek wespół z kościołem, który dostał władzę na ziemi nad duszyczkami wiernych. Władza Kościoła nad wiernymi była wcieleniem w życie - władzy samego Boga na ziemi. Liderzy mieli być jak pasterze strzegący swych trzód. Wierni natomiast jak te owieczki, bezrozumne, gdyż ciekawość mogła sprowadzić owieczkę na manowce, gdzie czekają na nie samotność(ekskomunika) i wilcze kły, a później męki piekielne po wieki.
Długo by pisać - jak pod przykrywką religii - człowiek nad człowiekiem władzę sprawował i jeden drugiego zniewalał; dość jednak na tyle by móc dalej przejść i zniewolenie jednostki przez inny, ale jakże również silny system, który człowieka przez wieki ciemiężył ukazać. Władza świecka. Władza ta mimo, iż w nazwie świecka - przez wieki całe korzystała z tzw. Legitymacji duchownej - świeckie ramię - przybrane w boską rękawice. Korzyści z takiego sojuszu rozumieli władcy - na długo już przed władcami z krzyżem w tle..., już przecież świat bliskiego wschodu miał władców z Boskiego rozdania..(...)władza była w Eridu, a zeszła tam z nieba. Cesarze rzymscy wywodzili swój ród - od samej Wenus, no i przecież sami byli bogami, nie wspominając jak bosko boskimi byli władcy znad Nilu.
To jednak nie wszechpotężni władcy znad Tybru, ani wielcy budowniczowie wiecznych piramid, ale miłosierni królowie chrześcijańscy najsprawniej skorzystali z boskiego namaszczenia ich do władzy, z krzyżem w jednej ręce, a katowskim toporem w drugiej swą władze, aż po wiek XVIII- ty umacniając.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

R. Grochala (970 punktów)
>Krótko i zwięźle - ano po to, aby maluczcy - wiedzieli, że ich kara czeka - jeśli wg przykazań żyć nie będą. Kara - nie byle jaka - męki cielesne - na wieki, ale i już za życia...

Zawsze zastanawiałem się jak można zadać męki cielesne niematerialnej i niewidzialnej duszy (pomińmy już takie szczegóły jak pytanie czy lobotomia uszkadzała mózg czy duszę).
chatan (107 punktów)
>>Krótko i zwięźle - ano po to, aby maluczcy - wiedzieli, że ich kara czeka - jeśli wg przykazań żyć nie będą. Kara - nie byle jaka - męki cielesne - na wieki, ale i już za życia...
>Zawsze zastanawiałem się jak można zadać męki cielesne niematerialnej i niewidzialnej duszy (pomińmy już takie szczegóły jak pytanie czy lobotomia uszkadzała mózg czy duszę).
>
zacytowany przez Ciebie mój fragment był w dużym cudzysłowie..., było to także przedstawienie pewnej chorej rzeczywistości, którą władza konstruowała i z, której korzystała by tym łatwiej prowadzić niczym na pasku swą zastraszoną mękami w przyszłym życiu trzódkę... ja nie wierzę w istnienie duszy, ani życia po śmierci, wierzę jednak w to, iż za pomocą pewnych zabiegów socjotechnicznych - można doprowadzić człowieka do stanu granicznego..., który to daje nieograniczoną władzę.. tylko to i nic więcej starałem się(może nieco infantylnie)ukazać.. Pozdrawiam i dziękuje za komentarz....
metsys (1088 punktów)
Uważam, że dopóki nie uda nam się wypracować alternatywy dla obietnicy życia po śmierci, dopóty wszelkie kościoły będą mamić nią masy. Sprawa osoby boga, lub bogów wydaje się być drugorzędną. Obietnicy życia po śmierci nie da się przebić wizją doszczętnego unicestwienia ciała i przypisanej mu świadomości. Nawet piekło wydaje się być bardziej atrakcyjne od całkowitej nicości. Sądzę,że w instrument do przyjęcia takiego sposobu myślenia wyposażyła nas sama ewolucja fundując chęć przetrwania za wszelką cenę.
Mam wizję świata, z którego niemożliwe jest oderwanie ideologi religijnych, dlatego będą zniewoleni i ciemiężcy w sutannach, turbanach, koronach itd.
Madman (7811 punktów)
>Uważam, że dopóki nie uda nam się wypracować alternatywy dla obietnicy życia po śmierci, dopóty wszelkie kościoły będą mamić nią masy.
Takiej alternatywy nie ma i raczej nie będzie. Jest tylko brutalna rzeczywistość.
>Nawet piekło wydaje się być bardziej atrakcyjne od całkowitej nicości.
Wolałbym nie istnieć niż istnieć wiecznie np w raju czy gdzieś tam. To byłaby okropna nuda... Załóżmy, że znudziłoby mi sie po kilkudziesięciu latach. I co wtedy? Prośba o przeniesienie?
R. Grochala (970 punktów)
>Wolałbym nie istnieć niż istnieć wiecznie np w raju czy gdzieś tam. To byłaby okropna nuda... Załóżmy, że znudziłoby mi sie po kilkudziesięciu latach. I co wtedy? Prośba o przeniesienie?

Dokładnie. "Wolę iść do piekła, tam przynajmniej będzie ciekawiej" .
Madman (7811 punktów)
>Dokładnie. "Wolę iść do piekła, tam przynajmniej będzie ciekawiej" .
I więcej znajomych.
26-01-2009 21:40 
 Ocena 2 na 2
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)
>Uważam, że dopóki nie uda nam się wypracować alternatywy dla obietnicy życia po śmierci, dopóty wszelkie kościoły będą mamić nią masy.
Interesujący punkt widzenia. I jakże racjonalny!
Uważam, że masz rację, bezdyskusyjną rację. Człowiek jest już tak skonstruowany, że potrzebuje czegoś, jakiejś nadziei - choćby najmniejszej.
W związku z tym pozostaje stworzenie nowej religii opartej na rozumie. Niestety, nie ma możliwości uniknięcia jakiegoś metafizycznego pierwiastka. Można powiedzieć, że po śmierci nasza świadomość opuszcza ciało i dryfuje w czasie i przestrzeni. Ogarnia cały Wszechświat, jest zdolna do przenoszenia się w najdalsze jego zakątki w mgnieniu oka. Czy ktoś uwierzyłby w to? Zapewne tak. Tylko, czy jest to oparte na naukowych podstawach? Zapewne nie. Można byłoby stwierdzić, że przeczuwamy coś, czego nauka jeszcze nie odkryła. I to jest już do zaakceptowania, nie do wykluczenia.
Sądzę, że znalazłoby się wielu chętnych do uznania takiej formy życia po śmierci, życia wyłącznie bezcielesnej świadomości.
Zatem - do dzieła, głośmy światu dobrą nowinę...

Pozdrawiam - Zbyszek


Przewartościowanie wszelkich wartości
- oto moja formuła dla aktu najwyższego namysłu ludzkości nad sobą,
aktu, który stał się we mnie ciałem i geniuszem. /Friedrich Nietzsche/
28-01-2009 23:56 
 Ocena 1 na 1
metsys (1088 punktów)
Musielibyśmy przyjąć model społeczny obowiązujący np. wśród owadów. Mrówki tworzą społeczeństwa doskonale funkcjonujące w mrówczym świecie i w głębokim poważaniu mają życie po śmierci. Mniej więcej w podobny sposób musiałby przewartościować siebie każdy człowiek uznając, iż jako nanoczęść społeczności ludzkiej jest zdeterminowany jej przetrwaniem. Inaczej rzecz ujmując zdanie, iż jestem, by tworzyć miejsce dla jeszcze lepszych ludzi i przygotować im warunki do dalszego rozwoju, powinno stać się mottem życiowym. Rozwijamy cywilizację, by stawała się lepsza, potężniejsza, mądrzejsza. A teraz najlepsze: Rozwój tejże cywilizacji osiągnąłby poziom możliwości zakrzywienia znanego nam przebiegu czasu, a to stanowiłoby świetną alternatywę dla życia po śmierci w wydaniu dzisiejszych religii. Nasi przodkowie operując wymiarem czasu zabierali by nasze umysły w chwili śmierci wprost do nieograniczenie pojemnego systemu informatycznego, w którym każdy umysł funkcjonował by jak osobny program z nieograniczonymi możliwościami. Matrix. Szczegóły do ustalenia

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365