Racjonalista - Strona głównaDo treści
Dwa mózgi, jedno ciało

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » O wszystkim i o niczym
NapisanoAutorTytuł
27-05-2012 18:52kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Dwa mózgi, jedno ciało
Ocena 3 na 3
Obejrzałem bardzo ciekawy film dokumentalny o bliźniaczkach syjamskich Brittany i Abby Hensel.
Natrafiłem też na stronę, na której zamieszczono informację o tym, że jedna z bliźniaczek zaręczyła się.
W komentarzach na w/w stronie dominuje zainteresowanie seksem pary narzeczonych w obecności drugiej siostry, ale jest jeden komentarz poruszający ciekawsze zagadnienie. Otóż chodzi o to, która z bliźniaczek będzie uznana za mamę, gdy zajdą w ciążę. Moim zdaniem odpowiedź jest prosta - ta będzie mamą, którą zapłodni jej partner/mąż, co nie zmienia faktu, że niejako obie siostry zajdą w ciążę i obie urodzą.

W przypadku sióstr Hensel najciekawsze jest to, że każda z nich (każdy mózg) "zarządza" jedną połową ciała, a mimo to ruchy tego ciała są doskonale skoordynowane. Jakby oba mózgi współpracowały ze sobą tak, jakby to był jeden mózg. A jednocześnie są to dwie osobowości.

Rodzice, znajomi, przyjaciele i personel medyczny bardzo optymistycznie patrzą na przyszłość sióstr, ale ten optymizm pomija bardzo ważną kwestię - co będzie, gdy jedna z sióstr umrze? To pytanie dotyczy także innych bliźniąt syjamskich np. takich, które mają dwa ciała, ale ich mózgi są połączone.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Ania... (14138 punktów)
Odpowiedź na pytanie kończące post jest znacznie prostsza, niż na każdy inny poruszony aspekt.

Umrze i ta druga.
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Umrze i ta druga.
A to dlaczego?


Zera pchają się do władzy, bo mają siebie za wybrane jednostki. (Tomasz Rybak)
27-05-2012 23:12 
 Ocena 1 na 1
adaniluk (503 punktów)
>>Umrze i ta druga.
>A to dlaczego?

Dla mnie to też nie takie w 100 proc. oczywiste. Wydaje się jednak, że faktycznie trudno będzie utrzymać przy życiu tylko jedną z bliźniaczek.

Jak wynika z filmu, mają one odrębne nie tylko mózgi, ale także kręgosłupy, płuca, serca i układy krążenia - zarazem te ostatnie są połączone w obrębie jelita cienkiego. W sytuacji śmierci jednej bliźniaczki (rozumianej jako śmierć mózgowa) ustanie więc w szczególności odruch oddechowy i krążenie w obrębie jednego z tych układów.

Jak wspomniałem, połączenie wprawdzie jest, ale wystarczające dla wymiany składników odżywczych, czy leków, ale nie do utrzymania ciśnienia i krążenia przy użyciu drugiego serca.

Konsekwencją ustania krążenia w części ciała ("należącej" do umarłego mózgu) będzie niedotlenienie tkanek i ich obumarcie, a w dalszej konsekwencji rozkład. Produkty rozkładu są silnie toksyczne i druga - jeszcze chwilowo żywa bliźniaczka - po prostu się zatruje.

Widzę hipotetycznie 2 możliwości uniknięcia tego scenariusza:

- utrzymanie sztucznego krążenia w "umarłej" części ciała - analogicznie jak dziś można utrzymywać latami pacjentów w stanie wegetatywnym - co jednak oznaczałoby przykucie na zawsze do łóżka

- "amputowanie" umarłej części ciała - co może będzie możliwe w przyszłości, przy postępie medycyny, aczkolwiek raczej będzie wiązało się z kalectwem ocalonej.
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Być może za kilkadziesiąt lat aparatura wymuszająca krążenie w obumarłej połowie ciała będzie niedużej wielkości albo będą to wręcz jakieś nanoroboty i sprawę załatwi amputacja głowy ze zmarłym mózgiem. Żyjący mózg może przejmie funkcje nieżywego i żyjąca siostra będzie miała kontrolę nad całym ciałem.


Zera pchają się do władzy, bo mają siebie za wybrane jednostki. (Tomasz Rybak)
28-05-2012 14:30 
 Ocena 1 na 1
Ania... (14138 punktów)
>>>Umrze i ta druga.
>>A to dlaczego?
>Dla mnie to też nie takie w 100 proc. oczywiste. Wydaje się jednak, że faktycznie trudno będzie utrzymać przy życiu tylko jedną z bliźniaczek.
Jeśli rozdzielenie jest możliwe, to zwykle (chociaż nie zawsze) się je po prostu rozdziela.

Zresztą większość zroślaków o wspólnym tułowiu ma wspólne narządy wewnętrzne, co uniemożliwia rozdział, bo któremuś braknie trzustki, nerek, serca itd.

Śmierć organizmu wynika z dysfunkcji różnych organów, jeśli np. przestanie bić wspólne serce, to oba umierają jednocześnie. Zakładamy że umiera pień mózgu jednego z nich.
W takim układzie reakcje metaboliczne kontrolowane przez pień mózgu ustają i następuje śmierć całego ciała, a więc i drugiego osobnika.

Nie znam przypadku uratowania osobnika w takiej sytuacji, przy wspólnych narządach wewnętrznych.
facet (344 punktów)
>>Umrze i ta druga.
>A to dlaczego?

Trochę infantylne pytanie. Zresztą, co innego śmierć biologiczna a co innego osobnicza. O dawcy mówi się, że jest zmarły ale w sensie śmierci osobniczej, w sensie biologicznym jednak jego organizm jest jak najbardziej żywy (poza mózgiem oczywiście). A czy by drugi bliźniak przeżył śmierć pierwszego- nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Zależy w jakim sensie by ten pierwszy umarł, jaka byłaby przyczyna zgonu i w jakim stopniu oba blizniaki miałyby "uwspólnione" swoje ciała.
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>>>Umrze i ta druga.
>>A to dlaczego?
>Trochę infantylne pytanie. Zresztą, co innego śmierć biologiczna a co innego osobnicza. O dawcy mówi się, że jest zmarły ale w sensie śmierci osobniczej, w sensie biologicznym jednak jego organizm jest jak najbardziej żywy (poza mózgiem oczywiście). A czy by drugi bliźniak przeżył śmierć pierwszego- nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Zależy w jakim sensie by ten pierwszy umarł, jaka byłaby przyczyna zgonu i w jakim stopniu oba blizniaki miałyby "uwspólnione" swoje ciała.
Czyli jednak nie jest to infantylne pytanie.
Zresztą moje pytanie co się stanie z drugą siostrą, jeśli pierwsza umrze (w domyśle śmierć mózgowa) dotyczy właściwie tego, jakie opcje stoją przed żywą siostrą i jakie decyzje można będzie podjąć, aby ją uratować.


Zera pchają się do władzy, bo mają siebie za wybrane jednostki. (Tomasz Rybak)
Ania... (14138 punktów)
>Czyli jednak nie jest to infantylne pytanie.
>Zresztą moje pytanie co się stanie z drugą siostrą, jeśli pierwsza umrze (w domyśle śmierć mózgowa) dotyczy właściwie tego, jakie opcje stoją przed żywą siostrą i jakie decyzje można będzie podjąć, aby ją uratować.

Zwykle perspektywy są średnie. Ograniczeniem jest czas, po śmierci mózgowej śmierć ciała następuje względnie szybko, na ile pamiętam najsłynniejsze zroślaki, prawdziwie syjamskie umarły w odstępie godzin. W takim czasie nie ma praktycznie szans na zorganizowanie rozdzielenia, nawet jeśli byłoby możliwe.
adaniluk (503 punktów)
> co będzie, gdy jedna z sióstr umrze?

A co będzie, gdy obie umrą?

W filmie parokrotnie padają irytujące frazesy, jak to "Bóg stworzył takie dziewczynki", a one same, na pytanie, dlaczego są takimi, odpowiadają: "bo Bóg tak chciał".

No więc pomyślmy konsekwentnie: zgodnie z ową wiarą, po śmierci, kiedyś, przy końcu świata - zmartwychwstaną. I tu dopiero jest problem. Wszak zgodnie z doktryną chrześcijańską zmartwychwstanie oznaczna zmartwychwstanie W CIELE (jakkolwiek tzw. "ciele uwielbionym", cokolwiek by to miało znaczyć).

Która z nich dostanie to ciało? Czy każda osobe, własne - ale czy wtedy będzie sobą? Czy też dostaną, jak za życia, ciało wspolne? (na całą wieczność) To by rodziło kolejne paradoksy, bo co, jeśli okaże się, że jedna ma być zbawiona i iść do raju, a druga potępiona - wtrącona do piekła? (z ciałem oczywiście).

Chyba że a priori wiadomo, że ich przyszłość wiekuista jest taka sama - ale to by implikowało słuszność doktryny predestynacji (głoszonej przez św. Augustyna, zwalczanej przez jezuitów). Czy uczeni teologowie rozważali ten argument?
28-05-2012 00:43 
 Ocena 2 na 2
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Dylematy teologiczne zostawmy tym dziewczynom i ich pastorom.


Zera pchają się do władzy, bo mają siebie za wybrane jednostki. (Tomasz Rybak)
adaniluk (503 punktów)
Usunięte przez moderatora
balon000 (504 punktów)
>Moim zdaniem odpowiedź jest prosta - ta będzie mamą, którą zapłodni jej partner/mąż, co nie zmienia faktu, że niejako obie siostry zajdą w ciążę i obie urodzą.

A gdyby dziecko (nie żebym źle życzył ale to b. ciekawy problem prawny)hipotetycznie w takiej parze bliźniaków zostało poczęte w wyniku gwałtu, to która była by matką? Której by się np należały alimenty?

Inny ciekawy problem prawny, gdyby bliźniaczka A została skazana za przestępstwo i poszła by (przysłowiowo) siedzieć do więzienia to co z B?

Ciekawi mnie jakby takie kwestie rozwiązały polskie sądy.
28-05-2012 19:25 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>Inny ciekawy problem prawny, gdyby bliźniaczka A została skazana za przestępstwo i poszła by (przysłowiowo) siedzieć do więzienia to co z B? Ciekawi mnie jakby takie kwestie rozwiązały polskie sądy.

Jakieś pudło albo klatka dla A by się znalazła. Polski sędzia musiałby szukać natchnienia w rysunkach Rolanda Topora (polecam).


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Odne (0 punktów)
>A gdyby dziecko (nie żebym źle życzył ale to b. ciekawy problem prawny)hipotetycznie w takiej parze bliźniaków zostało poczęte w wyniku gwałtu, to która była by matką? Której by się np należały alimenty?

Podejrzewam, że obie mogłyby liczyć na alimenty. Jedno ciało, ale dwa mózgi, oba w takim samym stopniu narażone na uszczerbek psychiczny związany zarówno z gwałtem, jak i noszeniem/urodzeniem/wychowywaniem jego owocu.

>Inny ciekawy problem prawny, gdyby bliźniaczka A została skazana za przestępstwo i poszła by (przysłowiowo) siedzieć do więzienia to co z B?
>Ciekawi mnie jakby takie kwestie rozwiązały polskie sądy.

To faktycznie frapująca kwestia. Sama sprawa sądowa musiałaby być interesująca, bo skoro każda z sióstr zarządza połową ciała, mogła uniemożliwić tej drugiej dokonanie zabronionego czynu. Jeżeli się starała, ale jej akcje zakończyły nie niepowodzeniem, wypadałoby ją uznać za niewinną zbrodni a priori, a więc drugą siostrę skazać na karę polubowną, nie ograniczającą zbytnio wolności drugiej. Jeżeli jednak do zbrodni doszło przy braku prób wstrzymania akcji, obie siostry są winne i obie zasługują na karę. Dodatkowo intryguje mnie kwestia braku doniesienia o zamiarze popełnienia przestępstwa. Jeżeli zbrodnia miałaby rozmach większy niż podkradnięcie sąsiadce kwiatków, to jedna siostra musiała czytać artykuły, gazety, programy, może wykonywać notatki - które powinny drugą naprowadzić na myśl, że szykuje się coś niedobrego. Przebywały ze sobą 24h/dobę. Winna za współudział?
Odne (0 punktów)
>co będzie, gdy jedna z sióstr umrze?

Patrząc na anatomię obydwu kobiet dochodzę do wniosku, że pozostawienie ich w postaci sióstr syjamskich było powodowane niekompletnością ciał. Z tego organizmu nie dałoby się stworzyć dwóch oddzielnych, nieco tylko zdeformowanych. Operacja niosłaby ze sobą potrzebę uśmiercenia jednej z nich, tej, która nie dostałaby dolnej części ciała: jelit, nóg... Dodatkowym argumentem za nierozdzieleniem sióstr było posiadanie przez nie dwóch mózgów, odpadał pomysł Ta druga jest istotą niemyślącą, można się jej pozbyć.

Natomiast w przypadku śmierci którejś z kobiet dylemat moralny odpada. Przynajmniej ten stricte biologiczno-medyczno-etyczny, ponieważ oczywiście dziewczynom może przyświecać myśl Bóg połączonymi nas stworzył, połączonymi nas zabierze. To już ich indywidualna decyzja... Gdyby zdecydowały się jednak na zabieg ratujący życie jednej z nich (argument nawiązujący do religii tym razem za utrzymaniem jednej przy życiu - miłość drugiej) (zabieg ratujący, ponieważ bez niego po organizmie błyskawicznie rozsiałaby się martwica), operacja musiałaby być od dawna planowana. Łącznie z odczekiwaniem na stole operacyjnym, aż jedna z kobiet wyzionie ducha, by natychmiast zacząć zabieg. To byłaby duża próba zarówno dla dziewczyn jako osób religijnych, jak i, sądzę, dla każdego człowieka, który postawiłby się w ich sytuacji. Nieco jak oczekiwanie, aż ukochany partner umrze, by móc dostać jego ratujące życie serce. Operacja musiałaby zacząć się natychmiast, trwałaby wiele godzin i z pewnością dużą komplikacją stałaby się śmierć siostry, która miałaby jedyną w tym organizmie wątrobę bliżej serca - trzeba by ją prawdopodobnie wyjąć i przeszczepić drugiej. Ale zabieg, będący dużym wyzwaniem (unikam słowa ryzykowny, bo to byłoby ratowanie od pewnej śmierci, więc ryzyka brak), miałby szanse powodzenia, zwłaszcza gdyby rozgrywał się za parę(-naście, -dziesiąt) lat, przy udoskonalonej aparaturze i preparatach krwiopodobnych.

Ale wymagałby gruntownego przygotowania lekarzy, którzy przynajmniej na miesiące przed operacją musieliby szczegółowo zaznajomić się z anatomią ciała, a kobiety - wcześniej przedyskutować kwestię operacji.

Wróć do listy wątków działu O wszystkim i o niczym
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365