Racjonalista - Strona głównaDo treści
Prawda?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
11-04-2008 04:00Stachowiak (8 punktów)Prawda?
Czym jest prawda? Jaka jest jej definicja? Czy postrzeganie przez nas prawdy jest prawdziwe i czy definicja "definicji tego słowa jest tą właściwą? Jak wam się wydaje ? Bo mnie to troszke dziwi ,że można mówić o prawdzie nie mając o niej świadomości należałoby według mnie przupuszać iż prawda o której mówimy jest prawdziwa. Wiem iż dużo ludzi którzy czytają teksty z rzekomą prawdą z forum gazet itp. bierze je za właściwe nie zastanawiając się nad tym. Czynią sobie tym niekiedy krzywdę a Autor nie wyważając słów przyczynia się do tego nieświadomie. Czy to nie pociąga za sobą pewnej odpowiedzialności ?

Adam Stachowiak
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

barycki (7788 punktów)
(zablokowany)
>Czy postrzeganie przez nas prawdy jest prawdziwe
>
Prawdy nie postrzegamy w ogóle, nie świeci się, nie brzęczy, nie jest kwaśna, ani zimna, nawet nie śmierdzi.
>
>Czy to nie pociąga za sobą pewnej odpowiedzialności ?
>
Jeżeli pominiemy odpowiedzialność prawną, to żadnej, ludzi świadomych poczucia odpowiedzialności jest tak niewielu, że możemy ich w ogóle nie brać pod uwagę. Zresztą, za wszystko i tak odpowiedzialny jest Pan Bóg.
Adam Barycki
KasS (73 punktów)

> Zresztą, za wszystko i tak odpowiedzialny jest Pan Bóg.

Oczywiście przy założeniu, że Bóg jest prawdziwy, a w swym prawdziwym istnieniu jest prawdziwie odpowiedzialny za to, co naprawdę stworzył.
11-04-2008 16:58 
 Ocena 2 na 2
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)

>Oczywiście przy założeniu, że Bóg jest prawdziwy, a w swym prawdziwym istnieniu jest prawdziwie odpowiedzialny za to, co naprawdę stworzył.
>
Nie, proszę Pani, przy założeniu, że jest nieprawdziwy, a w swym nieprawdziwym istnieniu jest nieprawdziwie odpowiedzialny za to czego nie stworzył, to i tak wszyscy z małym wyjątkiem, czynią go odpowiedzialnym za wszystko, bo tak jest wygodnie i to w zupełności wystarcza.
Adam Barycki
KasS (73 punktów)

> i tak wszyscy z małym wyjątkiem, czynią go odpowiedzialnym za wszystko, bo tak jest wygodnie i to w zupełności wystarcza.


Zrzucenie odpowiedzialności na kogokolwiek zwykle jest wygodne. Bóg cierpiał za grzechy ludzkości, a na niedomiar złego jest obarczany cudzą odpowiedzialnością, odpowiedzialnością niewiernych, a przecież powiedział jasno, że to On jest prawdą...
Tak więc wszyscy, którzy zastanawiają się pojęciem "prawdy" błądzą!Błądzić jest rzeczą ludzką, a Bóg stworzył człowieka na swe podobieństwo.
13-04-2008 22:46 
 Ocena 2 na 2
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)
>a Bóg stworzył człowieka na swe podobieństwo.
>
Zgadzam się całkowicie, kiedyś stojąc przed lustrem powiedziałem sam do siebie: oto młody bóg, czyż może być lepszy dowód na jego istnienie, jak moja osoba.
Adam Barycki
13-04-2008 23:14 
 Ocena 1 na 1
KasS (73 punktów)
Mnie również się to zdarza, przy czym nie mam skłonności do porównywania się do Boga płci męskiej, tym samym zachęcił mnie Pan do wierzeń mitologicznych. Ewentualnie jeszcze to ja mogę być Ewą. Będę się smażyć w piekle(albo skończę w hadesie).
15-04-2008 03:05 
 Ocena 2 na 2
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)
>Będę się smażyć w piekle(albo skończę w hadesie).
>
Hades tak jak i piekło zostały przez bogów ocenzurowane, żeby się ludzie tam nie pchali. Są to kluby elitarne do których dostać się, jest dla przeciętnego człowieka marzeniem ściętej głowy. Porównywanie się do bogów jest dobrym krokiem w tym kierunku, ale trzeba pomyśleć jeszcze o czymś więcej, to trochę za mało. Żeby Pani wiedziała co ja robiłem, nie mogę tego napisać, moderatorzy za to, wyrzucili by mnie z tego forum.
Adam Barycki
KasS (73 punktów)
>Żeby Pani wiedziała co ja robiłem
Wiem, wiem...od dwóch tysięcy lat obserwuję co ludzie wyprawiają, by dołączyć do dusz
hadesu; tyle też czasu próbuję się tam dostać, ale nieśmiertelność mi doskwiera...śmierć nie sługa...
A.Stachowiak (8 punktów)
Napisałem o postrzeganiu prawdy i zauważyłem odpowiedź iż prawdy na ogół nie postrzegamy. Mnie się wydaje ,że jeśli rzekome mówienie czy też wygłaszanie prawdy ma miejsce musimy ją postrzegać, bo napewno jest czymś nacechowana nie możemy rozumieć prawdy dosłownie a tymbardziej odbierać jej jednostronnie gdyby tak było każda prawda była by na taki sam temat identyczna.

Adam Stachowiak
KasS (73 punktów)
> nie możemy rozumieć prawdy dosłownie a tymbardziej odbierać jej jednostronnie gdyby tak było każda prawda była by na taki sam temat identyczna.

Jeżeli prawda ma być wyznacznikiem słuszności to chcąc nie chcąc musi być zawsze identyczna. Prawda jest albo jej nie ma, coś jest prawdziwe albo też nie.
Zastanawiając się nad pojęciem prawdy i jej istnieniem należy chyba rozpatrzyć ją w konkretnym ujęciu.
Witold Baryluk (630 punktów)
>> nie możemy rozumieć prawdy dosłownie a tymbardziej odbierać jej jednostronnie gdyby tak było każda prawda była by na taki sam temat identyczna.
>Jeżeli prawda ma być wyznacznikiem słuszności to chcąc nie chcąc musi być zawsze identyczna. Prawda jest albo jej nie ma, coś jest prawdziwe albo też nie.
>Zastanawiając się nad pojęciem prawdy i jej istnieniem należy chyba rozpatrzyć ją w konkretnym ujęciu.
>
Istnieją jeszcze rzeczy bezsensu. W których orzekanie o prawdziwości lub fałszu, mija się z celem i formalną logiką.

Ludzie raczej chcą aby coś było prawdą, niż prawdę odkrywać jaką jest. Chcą dostosować świat do siebie, a nie odwrotnie. Nawet jednak jeśli odkryją jakąś prawdę, to zaraz ją przeinaczają, interpretują na swój sposób, albo wyciągają z niej nieodpowiednie wnioski, albo w ogóle nie wyciągają wniosków (bo pewnie były niezgodne z ich oczekiwaniami).

Prawde trudno zdefiniować i weryfikować, myślę że łatwiej zdefiniować fałsz. Fałsz łatwiej się dostrzega moim zdaniem, i jeśli raz stwierdzimy że jest fałszem, to znaczy że rzeczywiście jest fałszem, natomiast prawdy (dotyczące świata) prawdopodobnie nigdy nie potwierdzimy na 100%.
KasS (73 punktów)
> prawdy (dotyczące świata) prawdopodobnie nigdy nie potwierdzimy na 100%.
Prawd dotyczących świata jest tak wiele, jak wiele potomstwa obiecał Bóg Abrahamowi. Anaksymenes uznawał, że wszystko powstało z powietrza, z kolei Anaksymander, że z bezkresu. Każdy kolejny filozof znajdywał swoją równie dla mnie absurdalną prawdę co mnie upewnia tylko w fakcie, że pojęcie prawdy musimy rozpatrywać w konkretnym ujęciu, inaczej doczekamy Apokalipsy i czterej jeźdźcy rozgromią świat, a my dalej będziemy się nad tym zastanawiać.
11-04-2008 17:01 
 Ocena 2 na 2
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)
>gdyby tak było każda prawda była by na taki sam temat identyczna.
>
I dokładnie tak jest, 2+2=4, przynajmniej na razie.
kaktus5 (306 punktów)
>Czym jest prawda? Jaka jest jej definicja?
Cóż niejaki Poncjusz Piłat zadał to pytanie Synowi Bożemu,a tamten milczał. Jak pan myśli dlaczego?
pozdrawiam
11-04-2008 20:16 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Poncjusz Piłat zadał to pytanie Synowi Bożemu,a tamten milczał. Jak pan myśli dlaczego?

Logika nie była mocną strona syna bożego.
kaktus5 (306 punktów)
>>Poncjusz Piłat zadał to pytanie Synowi Bożemu,a tamten milczał. Jak pan myśli dlaczego?
>Logika nie była mocną strona syna bożego.
Ciesze się ,że poruszył pan ten wątek mam nadzieje ze pańska wypowiedz przyczyni się do sprowokowania rzeczowej dyskusji wśród forumowiczów.
Na szczęście nie zgodze się z panem.
Po pierwsze milczenie nie implikuje nazwijmy to słabego poziomu logicznego tego który milczy, czasem wręcz przeciwnie może być oznaką biegłości w tej dziedzinie. Istnieją pewne interpretacje mówiące o logicznej właśnie konieczności milczenia Chrystusa w tej sytuacji.Wystarczy sięgnać chociażby do tekstu "Czym jest prawda" Kierkegaarda gdzie duński filozof z logiczną konsekwencją broni wyzej wspomnianej interpretacji.
Po drugie istnieją ujęcia prawdy nie mającej charakteru logicznego.Prawda w tym rozumieniu pozbawiona jest nie tylko logicznej natury ale traci równiez charakter ontyczny czy epistemiczny na rzecz chociażby etycznego czy egzystencjalnego. Mam na mysli koncepcje prawdy jako błedu {na poziomie logicznym} powszechnego, użytecznego i wartościowego zarazem dla realizowania się nietscheańskiej woli mocy{prawda ma charakter etyczny}, czy koncepje prawdy w filozofi egzystencjalizmu {choć właściwiej rzecz nazywając filozofii egzystencji}, akcentujące jej jednostkowość i oczywiście subiektywnośc, a co za tym idzie niekomunikowalność.
Biorąc pod uwagę ujęcie prawdy w znaczeniu egzystencjalnym mamy do czynienia z sytuacją, w której prawda raz wypowiedziana nie może zostać powtórzona. Oczywiście wypowiedz ta winna mieć charakter również egzystencjalny , co sprowadza się do sposobu egzystencji. Dlatego też Chrystus nie mogł Piłatowi nic odpowiedzieć ponieważ sam był prawdą czy jak kto woli jego prawda była nim. Pytanie Piłata było pytaniem z innego porządku- w tym przypadku porządku logicznego i w stosunku do porzadku egzystencjalnego było żle postawione.
Gdybyśmy odnieśli się do nietscheańskiej koncepcji prawdy jako błedu powszechnego {powtarzanego na poziomie logicznym}i użytecznego na poziomie etycznym, milczenie Chrystusa było konsekwencją jego logiczności jako tego ,który powszechnego błedu nie powtarza ,a więc jest logicznie poprawny.
12-04-2008 17:21 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>Po pierwsze milczenie nie implikuje nazwijmy to słabego poziomu logicznego tego który milczy, czasem wręcz przeciwnie może być oznaką biegłości w tej dziedzinie.

Z pewnościa można rozróżnić rózne typy i funkcje milczenia. By ograniczyc sie do skrajności: jest milczenie mędrca i jest milczenie głupca. Jest też milczenie dyplomaty, itd. Waznym typem milczenia jest milczenie w okresie "inkubacji" twórczej, kiedy dojrzewa w nas pomysł rozwiązania jakiegoś problemu; takie milczenie kończy sie radosnym słowem Eureka! W każdym razie nie jestem zwolennikiem mistyfikowania milczenia, jak to czyni np. Kierkegaard (milczenie jako absolut) czy teologia Bonhoeffera (milczenie jest korzeniem chrześcijańskiej mowy). Kiedy czytam np. o "milczeniu Kościoła przed słowem", na ogół niecierpliwię się: Kościół jest mistrzem nie tyle mistycznego milczenia, co mistrzem przemilczania swoich ohydnych grzechów.

>Po drugie istnieją ujęcia prawdy nie mającej charakteru logicznego.Prawda w tym rozumieniu pozbawiona jest nie tylko logicznej natury ale traci równiez charakter ontyczny czy epistemiczny na rzecz chociażby etycznego czy egzystencjalnego.

Tym niemniej ważne jest, aby ustalić podstawowe znaczenie prawdy i mieć świadomość, gdzie określenia tego używamy jedynie w sposób analogiczny (etyka, estetyka, poezja, inne). Dla mnie podstawowego znaczenia tego terminu szukałbym jednak nie w Biblii, ale raczej w elementranych zdaniach typu: Prałat Jankowski handluje winem. Jeśli Jezus przepędził ze świątyni kramarzy, to podejrzewam, że miał bardzo naturalne pojecię prawdy, które pozwoliło pewnych osobników sklasyfikować jako jej szalbierzy.

>Dlatego też Chrystus nie mogł Piłatowi nic odpowiedzieć ponieważ sam był prawdą czy jak kto woli jego prawda była nim. Pytanie Piłata było pytaniem z innego porządku- w tym przypadku porządku logicznego i w stosunku do porzadku egzystencjalnego było żle postawione.

W ten sposób stuknęliśmy o rafę teologicznej dialektyki (por. Barth). Zdaje się od Tertuliana, a na pewno od soboru chalcedońskiego mówić o Bogu znaczy wygłaszać pełne pozornej głębi paradoksy: no bo jak się w jedym bycie zjednoczyć chce sprzeczne pojęcia (np. skończoność - nieskończoność, wieczność - czasowość, transcendencja - wcielenie, itp.), to język taki musi być językiem paradoksów. Na marginesie przypomnę, że w sensie logicznym ze zdań sprzecznych wynika wszystko. W tym sensie teologia nie musi obawiać się o przyszłość: zarówno droga przed jej milczeniem jak i paplaniną zawsze stoi otworem.
kaktus5 (306 punktów)
>>Po pierwsze milczenie nie implikuje nazwijmy to słabego poziomu logicznego tego który milczy, czasem wręcz przeciwnie może być oznaką biegłości w tej dziedzinie.
>Z pewnościa można rozróżnić rózne typy i funkcje milczenia. By ograniczyc sie do skrajności: jest milczenie mędrca i jest milczenie głupca. Jest też milczenie dyplomaty, itd. Waznym typem milczenia jest milczenie w okresie "inkubacji" twórczej, kiedy dojrzewa w nas pomysł rozwiązania jakiegoś problemu; takie milczenie kończy sie radosnym słowem Eureka!

Ciesze się,że wymienił pan różne typy milczenia i ladnie je pan opisał to naprawde jest cenne ale nie jest odpowiedzią na moją teze, którą pan był łaskaw powyzej zacytować.Przyjmuje więc,że zgadza sie pan z nią, a tego rodzaju odpowiedz w kontekście tego co pisałem jest co najwyzej zgrabnym i ladnym przemilczeniem tego,że
pana wniosek o słabej znajomości logiki Syna Bożego jest błedny, ponieważ milczenie nie implikuje słabego poziomu logicznego tego który milczy{ jak już wcześniej pisałem}.Niemniej szczerze doceniam pana i wiedze umiejętność przemilczenia własnych błedów.

> W każdym razie nie jestem zwolennikiem mistyfikowania milczenia, jak to czyni np. Kierkegaard (milczenie jako absolut) czy teologia Bonhoeffera (milczenie jest korzeniem chrześcijańskiej mowy).
Milczenie nie ma u Kierkegaarda statusu absolutu-to poważne nadużycie z pana strony.
Niemniej ciesze się i doceniam,że okreśła pan czego nie jest pan zwolennikiem.

>>Po drugie istnieją ujęcia prawdy nie mającej charakteru logicznego.Prawda w tym rozumieniu pozbawiona jest nie tylko logicznej natury ale traci równiez charakter ontyczny czy epistemiczny na rzecz chociażby etycznego czy egzystencjalnego.
>Tym niemniej ważne jest, aby ustalić podstawowe znaczenie prawdy i mieć świadomość, gdzie określenia tego używamy jedynie w sposób analogiczny (etyka, estetyka, poezja, inne). Dla mnie podstawowego znaczenia tego terminu szukałbym jednak nie w Biblii, ale raczej w elementranych zdaniach typu: Prałat Jankowski handluje winem. Jeśli Jezus przepędził ze świątyni kramarzy, to podejrzewam, że miał bardzo naturalne pojecię prawdy, które pozwoliło pewnych osobników sklasyfikować jako jej szalbierzy.

Myli się pan w takiej koncepcji prawdy, o jakiej pisalem wcześniej Jezusowi do przepędzenia "szalbierzy"nie było potrzebne "naturalne" pojęcie prawdy-wystarczy że sam był prawdą i prawdą był sposób jego bycia, czy jak kto woli również to co robił.
W egzystencjalnej koncepcji prawdy prawdą jest sposób bycia egzystencji.Egzystencja poprzedza prawde, mało tego tworzy ją poprzez wybór.
Po drugie, co ważne i za co jestem wdzięczny panu-próbuje pan wskazać jakieś "naturalne"pojęcie prawdy, które miałoby być ujęciem prawdy najogólniejszym i od którego inne ujęcia prawdy jak pan pisze, można byłoby wyprowadzać w sposób analogioczny i brzmi to bardzo rozsądnie. Niestety nie zgodzę się z panem poniewąż jestem zdania,że albo prawde możemy ujmować tylko i wyłącznie aspektowo{logicznie, ontologicznie,egzystencjalnie itd.},stąd wskazywałem wcześniej na różne koncepcje prawdy albo musimy przyjąć jakieś jedno ujęcie czyli to co pan proponuje-nie widze jednak zadnego kryterium rozstrzygającego, które ujęcie jest jak na ironie prawdziwsze czy właściwe.Dlatego panska propozycja odpada.
>>Dlatego też Chrystus nie mogł Piłatowi nic odpowiedzieć ponieważ sam był prawdą czy jak kto woli jego prawda była nim. Pytanie Piłata było pytaniem z innego porządku- w tym przypadku porządku logicznego i w stosunku do porzadku egzystencjalnego było żle postawione.
>W ten sposób stuknęliśmy o rafę teologicznej dialektyki (por. Barth). Zdaje się od Tertuliana, a na pewno od soboru chalcedońskiego mówić o Bogu znaczy wygłaszać pełne pozornej głębi paradoksy: no bo jak się w jedym bycie zjednoczyć chce sprzeczne pojęcia (np. skończoność - nieskończoność, wieczność - czasowość, transcendencja - wcielenie, itp.), to język taki musi być językiem paradoksów. Na marginesie przypomnę, że w sensie logicznym ze zdań sprzecznych wynika wszystko. W tym sensie teologia nie musi obawiać się o przyszłość: zarówno droga przed jej milczeniem jak i paplaniną zawsze stoi otworem.

Niepotrzebnie utożsamia pan egzystencjalną koncepcją prawdy z teologią, chociażby dlatego,że owa koncepcja istnieje również na gruncie ateizmu- tym bardziej nie rozumiem czego ma to dowodzić.Posłużyłem się przykładem Chrystusa tylko jako egzemplifikacją takiej koncepcji ,ponieważ jest to przykład dośc szeroko znany. Poza tym Nie dyskutuje z panem o teologi, tylko o prawdzie w róznych ujęciach, o których pisałem we wcześniejszym poscie.Po raz kolejny odbiega pan od konkretnego zagadnienia które poruszam ,zamiast tego mydli pan oczy mnogością przykładów i informacji nie będących odpowiedzią na postawione przeze mnie zagadnienia czy tezy, ukrywając pod nią problem, o którym dyskutujemy, bądz też pańskie błedy,które konkretnie panu pokazuje.Nie wątpie w pana umiejętności literackie ale zaczynam wątpić w możliwośc konkretnej i rzeczowej dyskusji.

pozdrawiam
kaktus5 (306 punktów)
>>>Po pierwsze milczenie nie implikuje nazwijmy to słabego poziomu logicznego tego który milczy, czasem wręcz przeciwnie może być oznaką biegłości w tej dziedzinie.
>>Z pewnościa można rozróżnić rózne typy i funkcje milczenia. By ograniczyc sie do skrajności: jest milczenie mędrca i jest milczenie głupca. Jest też milczenie dyplomaty, itd. Waznym typem milczenia jest milczenie w okresie "inkubacji" twórczej, kiedy dojrzewa w nas pomysł rozwiązania jakiegoś problemu; takie milczenie kończy sie radosnym słowem Eureka!
Ciesze się,że wymienił pan różne typy milczenia i ladnie je pan opisał to naprawde jest cenne ale nie jest odpowiedzią na moją teze, którą pan był łaskaw powyzej zacytować.Przyjmuje więc,że zgadza sie pan z nią, a tego rodzaju odpowiedz w kontekście tego co pisałem jest co najwyzej zgrabnym i ladnym przemilczeniem tego,że
pana wniosek o słabej znajomości logiki przez Syna Bożego jest błedny, ponieważ milczenie nie implikuje słabego poziomu logicznego tego który milczy{ jak już wcześniej pisałem}.Niemniej szczerze doceniam pana wiedze i umiejętność przemilczenia własnych błedów.
>> W każdym razie nie jestem zwolennikiem mistyfikowania milczenia, jak to czyni np. Kierkegaard (milczenie jako absolut) czy teologia Bonhoeffera (milczenie jest korzeniem chrześcijańskiej mowy).
Milczenie nie ma u Kierkegaarda statusu absolutu-to poważne nadużycie z pana strony.
Niemniej ciesze się i doceniam,że okreśła pan czego nie jest pan zwolennikiem.
>>>Po drugie istnieją ujęcia prawdy nie mającej charakteru logicznego.Prawda w tym rozumieniu pozbawiona jest nie tylko logicznej natury ale traci równiez charakter ontyczny czy epistemiczny na rzecz chociażby etycznego czy egzystencjalnego.
>>Tym niemniej ważne jest, aby ustalić podstawowe znaczenie prawdy i mieć świadomość, gdzie określenia tego używamy jedynie w sposób analogiczny (etyka, estetyka, poezja, inne). Dla mnie podstawowego znaczenia tego terminu szukałbym jednak nie w Biblii, ale raczej w elementranych zdaniach typu: Prałat Jankowski handluje winem. Jeśli Jezus przepędził ze świątyni kramarzy, to podejrzewam, że miał bardzo naturalne pojecię prawdy, które pozwoliło pewnych osobników sklasyfikować jako jej szalbierzy.
Myli się pan- w takiej koncepcji prawdy, o jakiej pisalem wcześniej, Jezusowi do przepędzenia "szalbierzy"nie było potrzebne "naturalne" pojęcie prawdy-wystarczy że sam był prawdą i prawdą był sposób jego bycia, czy jak kto woli również to co robił.
W egzystencjalnej koncepcji prawdy, prawdą jest sposób bycia egzystencji.Egzystencja poprzedza prawde, mało tego tworzy ją poprzez wybór.
Po drugie, co ważne i za co jestem wdzięczny panu-próbuje pan wskazać jakieś "naturalne"pojęcie prawdy, które miałoby być ujęciem prawdy najogólniejszym i od którego inne ujęcia prawdy jak pan pisze, można byłoby wyprowadzać w sposób analogioczny i brzmi to bardzo rozsądnie. Niestety nie zgodzę się z panem poniewąż jestem zdania,że albo prawde możemy ujmować tylko i wyłącznie aspektowo{logicznie, ontologicznie,egzystencjalnie itd.},stąd wskazywałem wcześniej na różne koncepcje prawdy albo musimy przyjąć jakieś jedno ujęcie, czyli to co pan proponuje-nie widze jednak zadnego kryterium rozstrzygającego, które ujęcie jest jak na ironie prawdziwsze czy właściwe.Dlatego panska propozycja odpada.
>>>Dlatego też Chrystus nie mogł Piłatowi nic odpowiedzieć ponieważ sam był prawdą czy jak kto woli jego prawda była nim. Pytanie Piłata było pytaniem z innego porządku- w tym przypadku porządku logicznego i w stosunku do porzadku egzystencjalnego było żle postawione.
>>W ten sposób stuknęliśmy o rafę teologicznej dialektyki (por. Barth). Zdaje się od Tertuliana, a na pewno od soboru chalcedońskiego mówić o Bogu znaczy wygłaszać pełne pozornej głębi paradoksy: no bo jak się w jedym bycie zjednoczyć chce sprzeczne pojęcia (np. skończoność - nieskończoność, wieczność - czasowość, transcendencja - wcielenie, itp.), to język taki musi być językiem paradoksów. Na marginesie przypomnę, że w sensie logicznym ze zdań sprzecznych wynika wszystko. W tym sensie teologia nie musi obawiać się o przyszłość: zarówno droga przed jej milczeniem jak i paplaniną zawsze stoi otworem.
Niepotrzebnie utożsamia pan egzystencjalną koncepcją prawdy z teologią, chociażby dlatego,że owa koncepcja istnieje również na gruncie ateizmu- tym bardziej nie rozumiem czego ma to dowodzić.Poza tym,teologia jest dziedziną rozległa i różne są jej odmiany- również takie, które egzystencjalna koncepcje prawdy odrzucają na rzecz innej.Posłużyłem się przykładem Chrystusa tylko jako egzemplifikacją takiej koncepcji ,ponieważ jest to przykład dośc szeroko znany.Ponadto Nie dyskutuje z panem o teologi, tylko o prawdzie w róznych ujęciach, o których pisałem we wcześniejszym poscie.Po raz kolejny odbiega pan od konkretnego zagadnienia, które poruszam ,zamiast tego mydli pan oczy mnogością przykładów i informacji nie będących odpowiedzią na postawione przeze mnie zagadnienia czy tezy, ukrywając pod nią problem, o którym dyskutujemy, bądz też pańskie błedy,które konkretnie panu pokazuje.Nie wątpie w pana umiejętności literackie ale zaczynam wątpić w możliwośc konkretnej i rzeczowej dyskusji.
pozdrawiam
>
24-04-2008 16:37 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>...milczenie nie implikuje ...

W jakim sensie uzyte jest tu słowo "implikuje"? Nie w logicznym, bo to nonsens, a więc o co chodzi? Powoduje? Jest przyczyną? Wywołuje? Wpływa?

>Przyjmuje więc,że zgadza sie pan z nią [tezą]...

Ani sięe zgadzam, ani nie zgadzam. Dopóki słowo "implikuje" nie ma znaczenia, nie ma tezy.

>..wniosek o słabej znajomości logiki Syna Bożego jest błedny,...

Jezus, Syn Boży, Bóg...uzywam tych słów wyłącznie w kontekście przybliżenia sensu tego, o czym myślę (w sensie ilustracyjnym niejako) i to w zasadzie wobec osób wierzących. Nie przedstawiaja one dla mnie absolutnie żadnego poznawczego sensu.

>Milczenie nie ma u Kierkegaarda statusu absolutu-to poważne nadużycie z pana strony.

Napisałem to w oparciu o fragment jego tekstu. Co zaś do "poważnego naduzycia": moje posty nigdy nie są na tyle poważne, aby uczyniły powąne naduzycie. Moje uwagi tu na forum nie są rozdziałami publicznie pisanej księgi. Zamiast kropki powinienem stawiać znak przymrużonego oka.

>Myli się pan w takiej koncepcji prawdy, o jakiej pisalem wcześniej Jezusowi do przepędzenia "szalbierzy"nie było potrzebne "naturalne" pojęcie prawdy-wystarczy że sam był prawdą i prawdą był sposób jego bycia,...

A czy sposób bycia np. szklanki z fusami (akurat mój wzrok padł na ten sympatyczny przedmiot) jest fałszywy? Niby czego mu brakuje?

>W egzystencjalnej koncepcji prawdy prawdą jest sposób bycia egzystencji.Egzystencja poprzedza prawde, ...

(1)Egzystencja poprzedza prawdę...
(2)Sposób bycia egzystencji jest prawdą.
(3)Mamy oto dziwny problem egzystencji bez sposobu bycia, czystej egzystencji, egzystencjalnego zera. Przyznam, że mogę sie tym bawić, ale nie wiem, o co chodzi.

>nie widze jednak zadnego kryterium rozstrzygającego,...

W tej materii odsłyłam do Karl-Otto Apel, Transformation der Philosophie, Band1, gdzie autor pokazuje syntaktyczne, semantyczne i pragmatyczne przygody pojęcia prawdy, która ostatecznie umocowana jest w języku potocznym jako metajęzyku nauki i wszelkiej refleksji. Podzielam to stanowisko.

>Dlatego też Chrystus nie mogł Piłatowi nic odpowiedzieć...

To nie moja sprawa, co mógł a co nie mógł powiedzieć bohater opowieści. Te i podobne wypowiedzi pozostawię również w przyszłości bez komentarza.
kaktus5 (306 punktów)
>>...milczenie nie implikuje ...
>W jakim sensie uzyte jest tu słowo "implikuje"? Nie w logicznym, bo to nonsens, a więc o co chodzi? Powoduje? Jest przyczyną? Wywołuje? Wpływa?
Implikacja jest terminem logicznym określającym logiczną konsekwencje doskonale pan to powinien wiedziec.Innymi słowy z przesłanki,że Chrystus milczy nie wynika,że logika jest jego słabą stroną.Pańska przesłanka nie implikuje takiego wniosku.
>>Przyjmuje więc,że zgadza sie pan z nią [tezą]...
>Ani sięe zgadzam, ani nie zgadzam. Dopóki słowo "implikuje" nie ma znaczenia, nie ma tezy.
szkoda, że nie raczył pan albo nie chciał zrozumieć takiego banału.
>>..wniosek o słabej znajomości logiki Syna Bożego jest błedny,...
>Jezus, Syn Boży, Bóg...uzywam tych słów wyłącznie w kontekście przybliżenia sensu tego, o czym myślę (w sensie ilustracyjnym niejako) i to w zasadzie wobec osób wierzących. Nie przedstawiaja one dla mnie absolutnie żadnego poznawczego sensu.
Ja czynię podobnie.Nie zmienia to jednak faktu, o którym pisałem wyżej-pańska konkluzja była nielogiczna.
>>Milczenie nie ma u Kierkegaarda statusu absolutu-to poważne nadużycie z pana strony.
>Napisałem to w oparciu o fragment jego tekstu. Co zaś do "poważnego naduzycia": moje posty nigdy nie są na tyle poważne, aby uczyniły powąne naduzycie. Moje uwagi tu na forum nie są rozdziałami publicznie pisanej księgi. Zamiast kropki powinienem stawiać znak przymrużonego oka.
Doceniam szczerośc nie zmienia to jednak faktu, że przypisał pan niesłusznie mysli Kierkegaarda coś czego ona nie zawiera.To tak jakbym stwierdził teraz,że to bóg stworzył człowieka zdaniem Feuerbacha, albo człowiek jest bytem w sobie w koncepcji Sartre'a.W tym sensie bylyby to poważne naduzycia i błedy z mojej strony.
>>Myli się pan w takiej koncepcji prawdy, o jakiej pisalem wcześniej Jezusowi do przepędzenia "szalbierzy"nie było potrzebne "naturalne" pojęcie prawdy-wystarczy że sam był prawdą i prawdą był sposób jego bycia,...
>A czy sposób bycia np. szklanki z fusami (akurat mój wzrok padł na ten sympatyczny przedmiot) jest fałszywy? Niby czego mu brakuje?
Załuje, że nie rozumie pan egzystencjalnej koncepcji prawdy. Szklanka nie ma nic wspólnego z egzystencją-prawda przysługuje tylko egzystencji.
>>W egzystencjalnej koncepcji prawdy prawdą jest sposób bycia egzystencji.Egzystencja poprzedza prawde, ...
>(1)Egzystencja poprzedza prawdę...
>(2)Sposób bycia egzystencji jest prawdą.
>(3)Mamy oto dziwny problem egzystencji bez sposobu bycia, czystej egzystencji, egzystencjalnego zera. Przyznam, że mogę sie tym bawić, ale nie wiem, o co chodzi.
Przyznam,że wszystko wskazuje na to iż rzeczywiście pan nie rozumie.Nie szkodzi to niczemu poza naszą dyskusją.Chodzi o logiczne poprzedzanie nie czasowe.
>>nie widze jednak zadnego kryterium rozstrzygającego,...
>W tej materii odsłyłam do Karl-Otto Apel, Transformation der Philosophie, Band1, gdzie autor pokazuje syntaktyczne, semantyczne i pragmatyczne przygody pojęcia prawdy, która ostatecznie umocowana jest w języku potocznym jako metajęzyku nauki i wszelkiej refleksji. Podzielam to stanowisko.
Wygląda na to,że znalazł pan coś pewnego i niepodważalnego!!!To cud!Niestety oboje doskonale wiemy,że tego rodzaju kryterium{niepodważalne} istnieć nie może,ponieważ jest wewnętrznie sprzeczne, a więc niemożliwe.Jeśli istnieje jakiekolwiek zawsze skazane jest na negację.Dlatego wszystkie kryteria mogą być co najwyzej kwestią konwencji.Pan opowiada sie za tym i słusznie ma pan do tego prawo, ja natomiast nie mam tak silnej wiary jak pan w zadne z nich, abym mógł sie za którymś opowiedzieć.
>>Dlatego też Chrystus nie mogł Piłatowi nic odpowiedzieć...
>To nie moja sprawa, co mógł a co nie mógł powiedzieć bohater opowieści. Te i podobne wypowiedzi pozostawię również w przyszłości bez komentarza.
Proszę pana odnosiłem sie do egzystencjalnej koncepcji prawdy posługując się tym konkretnym przykładem.Nie interesuje mnie co jest pańska sprawą a co nie, natomiast jeśli dyskutujemy muszę panu przedstawić swoje stanowisko-tak więc uczyniłem.W tym momencie pańska wypowiedz typu "to nie moja sprawa" oznacza, że nie jest pana sprawą dyskusja w której bierze pan udział.Tym bardziej przekonuje się,że rzeczowa debata
z panem jest bezsensowna.Cóż ignorancja to postawa ciekawa ale prosze jej nie mylić z dyskusją.
24-04-2008 19:50 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>...milczenie nie implikuje ...
>Chrystus milczy

Raz więc mamy "milczenie implikuje", co jest logicznym nonsensem, jako że "milczenie" nalezy do kategorii nazw, a implikacja jest funktorem zdaniotwórczym od argumentów zdaniowych. Językowy gniot "milczenie implikuje" jest pod względem logicznym tm samym, co zlepek słów "ogryzek implikuje".

>z przesłanki, że Chrystus milczy nie wynika,że logika jest jego słabą stroną.

To samo można powiedzieć o moim śpiącym kocie. Itd, itp.
kaktus5 (306 punktów)
>>...milczenie nie implikuje ...
>>Chrystus milczy
>Raz więc mamy "milczenie implikuje", co jest logicznym nonsensem,
> jako że "milczenie" nalezy do kategorii nazw, a implikacja jest funktorem zdaniotwórczym od argumentów zdaniowych.
"Chrystus milczy" nie jest nazwą proszę pana tylko zdaniem.tak samo jak "śpiący kot milczy" i doskonale powinien pan wiedzieć,że o takie zdanie tutaj chodzi ponieważ wielokrotnie to panu wyłuszczałem.Jak już wcześniej pisałem z tego zdania nie wynika w żaden sposób inne zdanie:"logika jest słabą strona Syna Bożego".Podobnie będzie w przypadku śpiącego kota itd.Używając zamiast wcześniejszego zdania sformułowania "milczenie Chrystusa" miałem cały czas na myśli to o czym panu teraz pisze.Oczywiście mógłbym to jeszcze bardziej uprościc i sprowadzić do postaci najprostrzej oznaczając to zdanie jako powiedzmy "m" a pana wniosek jako "s" ale po co?Chodziło o elementarne zasady logiki, a nie rozpisywanie logicznych schematów.Gdyby pan zechciał słuchać, a raczej czytać od razu by pan zrozumiał.Tak więc "m" proszę pana w żaden sposób nie implikuje "s", a "s" proszę pana nie jest logiczną konsekwencją "m".
Co do nonsensu winnien pan wiedzieć,że zdanie logiczne jest sensowne o tyle o ile przysługuje mu prawda lub fałsz. Stworzył pan rozumowanie logicznie niepoprawne.
>Językowy gniot "milczenie implikuje" jest pod względem logicznym tm samym, co zlepek słów "ogryzek implikuje".
dokładnie o tym mówie:z ogryzka nie wynika, że "logika jest słabą stroną Syna Bożego" a więc w tym sensie ogryzek nie implikuje "s".

>>z przesłanki, że Chrystus milczy nie wynika,że logika jest jego słabą stroną.
>To samo można powiedzieć o moim śpiącym kocie. Itd, itp.
To samo również o kamieniu, Wojtku Kowaczu i starych gaciach. Zgadzam się z panem w stu procentach, dlatego tym bardziej pański wniosek był logicznie niepoprawny,nie da się bowiem uzasadnić jak pan twierdził że to, iż Chrystus milczy dowodzi tego, że logika jest jego słabą stroną.
Brdej (11 punktów)
Może odważę się krótko zdefiniować prawdę... Prawda to coś czego jesteśmy pewni i do czego nie mamy żadnych zastrzeżeń. Ale to moja definicja obiektywnej prawdy.
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

   Jak zwykle, pozwolę sobie na cytat:

   "Na temat każdej prawdy istnieje wiele teorii - każda teoria składa się z wielu prawd. Ściśle biorąc istotny jest sposób składania, nie ma natomiast znaczenia, czy elementy są urojone, prawdą bowiem jest zwykle to, co dla nas najbardziej wygodne".
.
24-04-2008 19:52 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>...prawdą bowiem jest zwykle to, co dla nas najbardziej wygodne".

Np. moje ciapy.

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365