Racjonalista - Strona głównaDo treści
Pielęgniarka straci pracę, bo modliła się za pacjentów

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
02-02-2009 16:05stilgar (7322 punktów)Pielęgniarka straci pracę, bo modliła się za pacjentów
Ocena 8 na 8
Dzisiejszy news z GW: wiadomosci(*)sie_za_pacjentow.html?skad=rss

Cytat:
Caroline Petrie, pielęgniarka społeczna i pobożna chrześcijanka, która zaoferowała starszej pacjentce, że się za nią pomodli, już wcześniej bywała zawieszana w obowiązkach za naruszanie "kodeksu równości".


Sama pielęgniarka mówi:
Cytat:
Nie rozumiem, jak oferta pomodlenia się za kogoś może sprawić mu przykrość. Wydaje mi się, że to miły gest. Chciałam dać pacjentce nadzieję, że jej sytuacja może jeszcze ulec zmianie.


Może nareszcie niektórzy zrozumieją, że taka modlitwa to nie jest miły gest, a zwykle chorych po prostu irytuje... (zdrowych zresztą też...)
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Meg* (208 punktów)
>Dzisiejszy news z GW:
>wiadomosci(*)sie_za_pacjentow.html?skad=rss
>Cytat:
Caroline Petrie, pielęgniarka społeczna i pobożna chrześcijanka, która zaoferowała starszej
>pacjentce, że się za nią pomodli, już wcześniej bywała zawieszana w obowiązkach za naruszanie
>"kodeksu równości".

>Sama pielęgniarka mówi:
>Cytat:
Nie rozumiem, jak oferta pomodlenia się za kogoś może sprawić mu przykrość. Wydaje mi się,
>że to miły gest. Chciałam dać pacjentce nadzieję, że jej sytuacja może jeszcze ulec zmianie.
>

>Może nareszcie niektórzy zrozumieją, że taka modlitwa to nie jest miły gest, a zwykle chorych po
>prostu irytuje... (zdrowych zresztą też...)

moze zrozumieją, ale kosztem pracy tej kobiety, nie uważasz ze kara trochę niewspółmierna do przewinienia?
02-02-2009 20:32 
 Ocena 7 na 7
Pabloss (4221 punktów)
Moim zdaniem ta cała pielęgniarka mogła pomodlić się za swoją pacjentkę w zaciszu swojego domu lub kościoła. Niekoniecznie trzeba się chwalić na głos, że za kogoś się człowiek modli, bo jedni wierzą w te czary a innych to po prostu denerwuje. Kara faktycznie jest dotkliwa ale z drugiej strony jest to nauczka, że nie wszystkich należy wrzucać do jednego worka, lecz należy najpierw poznać drugiego człowieka a dopiero później cokolwiek mu proponować czy też ofiarować jakieś modlitwy za niego.
Gdyby w Polsce coś takiego się stało to co drugiego katolika należałoby zawieszać w obowiązkach w miejscach pracy, gdyż oni nic innego nie potrafią jak tylko ciągle gadać o tym, że modlą się za to i tamto i nie patrzą, że obok nich znajdują się ludzie, którzy mają gdzieś te ich całe zabobony.
02-02-2009 21:33 
 Ocena 3 na 3
stilgar (7322 punktów)

>moze zrozumieją, ale kosztem pracy tej kobiety, nie uważasz ze kara trochę niewspółmierna do przewinienia?

Myślę, że nie wyrzucą jej z pracy z takiego powodu, raczej dostanie upomnienie i jakąś drobną karę ( gazety lubią przesadzać w tytułach...)

Za to w mediach zrobił sie szum, ludzie zwrócą na to uwagę. I to jest dobre.
03-02-2009 20:21 
 Ocena 2 na 2
powazka (42 punktów)
>>Może nareszcie niektórzy zrozumieją, że taka modlitwa to nie jest miły gest, a zwykle chorych po
>>prostu irytuje... (zdrowych zresztą też...)
>moze zrozumieją, ale kosztem pracy tej kobiety, nie uważasz ze kara trochę niewspółmierna do przewinienia?

Przecież ta kobieta była wcześniej karana dyscyplinarnie za podobne przewinienia. Ile razy można popełniać podobne naruszenia.Trudno,płaci się za pracę a nie modlitwy.
Pasia (367 punktów)
>Może nareszcie niektórzy zrozumieją, że taka modlitwa to nie jest miły gest, a zwykle chorych po
>prostu irytuje... (zdrowych zresztą też...)
Nie tyle irytuje, co może wywołać stres u chorego ("jest ze mną tak źle, że muszą się za mnie modlić?!"), a w konsekwencji powikłania nim spowodowane. Jednak kara jakaś taka mi się wydaje... za ostra. Stracić pracę za to, że chciało się pomóc(bezsensownie, ale jednak)? Moim zdaniem to gruba przesada.
02-02-2009 21:08 
 Ocena 4 na 4
Pabloss (4221 punktów)
Fajne jest w tym jedno, że trafiła przysłowiowa kosa na kamień i że może co poniektórym święcie oburzonym da to wreszcie do myślenia, że nie każdy chce być przez nich zbawiany.
06-02-2009 00:30 
 Ocena 1 na 1
Marzenka (546 punktów)
>Nie tyle irytuje, co może wywołać stres u chorego

Na ten temat zostały nawet przeprowadzone badania z których wynika, że modlitwa wpływa jednak negatywnie:

www.racjonalista.pl/index.php/s,38/t,6794
Madman (7811 punktów)
Trochę dziwne... Gdyby ze śpiewem na ustach wkroczyła na szpitalna salę i zaczęła wodą święconą traktować zdziwionych pacjentów, rzucając przy tym zaklęciami, sam bym się podpisał pod jej zwolnieniem z pracy. Ale ona podobno tylko grzecznie zapytała, czy ktoś sobie nie życzy modlitwy. Mogła przecież trafić na osobę religijną. Jak leżałem w szpitalu, ksiądz w niedzielę stanął w drzwiach i zapytał, czy ktoś chce komunię. Nikt nie chciał, więc nawet nie wszedł do sali. Ja rozumiem, że ksiądz a pielęgniarka to różnica, ale to już chyba lekka przesada. Nie wiem, czy taki "fanatyzm" ateistyczny jest skutecznym lekarstwem na fanatyzm religijny...
02-02-2009 23:01 
 Ocena 12 na 16
Gosia (9452 punktów)
> Nie wiem, czy taki "fanatyzm" ateistyczny jest skutecznym lekarstwem na fanatyzm religijny...

Tu wiara, czy tez niewiara nie mają nic do rzeczy.
W UK pielęgniarka chcąc wykonywać swój zawód, musi należeć do Nursing Midwifery Council (odpowiednik naszych rodzimych Izb Pielęgniarskich).Artykuł wyraźnie mówi, że owa pielęgniarka złamała przepisy obowiązującego ją kodeksu:
zarówno na gruncie zawodowym, jak osobistym pielęgniarki muszą przestrzegać prawa wszystkich pacjentów do równego traktowania i nie wolno wykorzystywać zawodowej pozycji do promowania idei nie związanych ze zdrowiem.
Kary dyscyplinarne grożą jej za złamanie kodeksu, a nie za to czy jest wierząca, czy nie. Nie sądzę też, by od razu zwolniono ją z pracy.Tak jak w Polsce kary są stopniowane, adekwatnie do wykroczenia.Jeśli ja nabroję w pracy (pielęgniarki nota bene), to teoretycznie grozi mi kara od upomnienia, aż do zwolnienia i zakazu wykonywania zawodu włącznie.
Co innego natomiast nieco mnie zdrzaźniło.Otóż ta pani dziwi się...
"Nie rozumiem, jak oferta pomodlenia się za kogoś może sprawić mu przykrość. Wydaje mi się, że to miły gest.
...a ja dziwię się jej zdziwieniu.
Mnie ten gest nie wydaje się miły, zwłaszcza wobec osoby umierającej.Według mnie to jasny przekaz dla pacjenta: co prawda zrobię ten zastrzyk, ale i tak już tylko modlitwa może pomóc.Jak już zauważyła Pasia dla pacjenta może to być bardzo nieprzyjemne odczucie.
Pielęgniarka powinna takie rzeczy wiedzieć i dlatego uważam, że słusznie należy jej się prztyczek w bogobojny nos.
03-02-2009 20:34 
 Ocena 3 na 5
powazka (42 punktów)
>Trochę dziwne... Gdyby ze śpiewem na ustach wkroczyła na szpitalna salę i zaczęła wodą święconą traktować zdziwionych pacjentów, rzucając przy tym zaklęciami, sam bym się podpisał pod jej zwolnieniem z pracy. Ale ona podobno tylko grzecznie zapytała, czy ktoś sobie nie życzy modlitwy. Mogła przecież trafić na osobę religijną. Jak leżałem w szpitalu, ksiądz w niedzielę stanął w drzwiach i zapytał, czy ktoś chce komunię. Nikt nie chciał, więc nawet nie wszedł do sali. Ja rozumiem, że ksiądz a pielęgniarka to różnica, ale to już chyba lekka przesada. Nie wiem, czy taki "fanatyzm" ateistyczny jest skutecznym lekarstwem na fanatyzm religijny...
>
A jak byś się czuł gdyby wszyscy w tej sali przyjęli komunię ,tylko nie Ty.Byłam w podobnej sytuacji i jest to bardzo przykre.Trudno na sali szpitalnej prowadzić rozmowy o charakterze światopoglądowym i usprawiedliwiać się odnośnie swoich przekanań.Od momentu kiedy pozostali pacjenci dowiedzieli się,że nie uprawiam praktyk religijnych ich stosunek do mnie był bardzo niemiły.Czułam się po prostu wyizolowana i na pewno ta sytuacja wpływała na mnie negatywnie.
03-02-2009 21:00 
 Ocena 2 na 2
Władek Lichacz (2050 punktów)
>A jak byś się czuł gdyby wszyscy w tej sali przyjęli komunię ,tylko nie Ty.Byłam w podobnej sytuacji i jest to bardzo przykre.Trudno na sali szpitalnej prowadzić rozmowy o charakterze światopoglądowym i usprawiedliwiać się odnośnie swoich przekonań.Od momentu kiedy pozostali pacjenci dowiedzieli się,że nie uprawiam praktyk religijnych ich stosunek do mnie był bardzo niemiły.Czułam się po prostu wyizolowana i na pewno ta sytuacja wpływała na mnie negatywnie.

Też bywałem w podobnych sytuacjach, ale miałem inne odczucia.
Raz zdarzyło się, że po wyjściu klechy zaczęli narzekać na niego, że zmusza ich do modlitwy. Padały słowa, ja też jestem katolikiem, ale chcę się modlić kiedy mi to odpowiada - a on, czyli ja - musi tego słuchać. Odpowiedziałem, że nie tylko ten ksiądz popełnia przestępstwo, ale wy też. W konstytucji jest zapisane, że nikogo nie wolno zmuszać do uczestniczenia w obrządkach religijnych, a wy także w nim uczestniczyliście. Następnego dnia w porze "obchodu" tego "pracownika" szpitala tylko ja jeden byłem na sali - reszta pouciekała.
03-02-2009 23:38 
 Ocena 2 na 2
Madman (7811 punktów)
>A jak byś się czuł gdyby wszyscy w tej sali przyjęli komunię ,tylko nie Ty.
Byłbym dumny. Oni wszyscy mogliby przyjąć szamana, żeby im powróżył z kości małpy, nic mnie to nie obchodzi. Dlaczego miałbym im zabraniać? Czułbym się wyizolowany, gdyby wszystkich odwiedziła rodzina, a mnie nie. W takim wypadku nawet z wizyty księdza bym się ucieszył. Z niektórymi można całkiem ciekawie podyskutować.
>Byłam w podobnej sytuacji i jest to bardzo przykre.
Przykre jest to, że czujesz się gorsza z powodu swojego ateizmu.
>Trudno na sali szpitalnej prowadzić rozmowy o charakterze światopoglądowym i usprawiedliwiać się odnośnie swoich przekanań.
Od kiedy to odnośnie ateizmu trzeba się usprawiedliwiać? Można uzasadniać, ale "usprawiedliwianie się" brzmi, jakby zrobiło się coś złego. Swoją drogą - jak ja leżałem w szpitalu, od rozmów aż wrzało. Widocznie miałaś ponurych towarzyszy.
>Od momentu kiedy pozostali pacjenci dowiedzieli się,że nie uprawiam praktyk religijnych ich stosunek do mnie był bardzo niemiły.
Gdyby wszyscy byli ateistami, a Ty jedyna wierząca, pewnie byłabyś z siebie dumna i czuła się jak męczennica, jak misjonarz wśród dzikich plemion, światło na oświecenie pogan.
>Czułam się po prostu wyizolowana i na pewno ta sytuacja wpływała na mnie negatywnie.
Nie wiem jak Ty, ale ja nie potrzebuję uprzejmości ze strony osób wierzących. Każde ich krzywe na mnie spojrzenie potwierdza moje o nich zdanie i utwierdza mnie w moich przekonaniach. Powiem więcej, sprawia mi przyjemność obalanie ich argumentów i obserwowanie rosnącej paniki intelektualnej.
Madman (7811 punktów)
>Odpowiedziałem, że nie tylko ten ksiądz popełnia przestępstwo, ale wy też. W konstytucji jest zapisane, że nikogo nie wolno zmuszać do uczestniczenia w obrządkach religijnych, a wy także w nim uczestniczyliście.
Rozumiem, że nikogo nie można zmuszać do uczestniczenia w praktykach religijnych, ale dla mnie sama obecność uczestniczeniem nie jest i nie mam przed tym oporów. Jest to dla mnie nawet okazja do ciekawych badań kulturoznawczo - socjologicznych. Jeżeli ktoś na łóżku obok będzie odmawiał różaniec, to też jest to uczestniczeniem w praktykach religijnych? Gdyby kazali mi brać czynny udział we mszy, wtedy byłoby inaczej.
04-02-2009 19:14 
 Ocena-1 na 1
powazka (42 punktów)
>>A jak byś się czuł gdyby wszyscy w tej sali przyjęli komunię ,tylko nie Ty.
>Byłbym dumny. Oni wszyscy mogliby przyjąć szamana, żeby im powróżył z kości małpy, nic mnie to nie obchodzi. Dlaczego miałbym im zabraniać? Czułbym się wyizolowany, gdyby wszystkich odwiedziła rodzina, a mnie nie. W takim wypadku nawet z wizyty księdza bym się ucieszył. Z niektórymi można całkiem ciekawie podyskutować.
>>Byłam w podobnej sytuacji i jest to bardzo przykre.
>Przykre jest to, że czujesz się gorsza z powodu swojego ateizmu.
>>Trudno na sali szpitalnej prowadzić rozmowy o charakterze światopoglądowym i usprawiedliwiać się odnośnie swoich przekanań.
>Od kiedy to odnośnie ateizmu trzeba się usprawiedliwiać? Można uzasadniać, ale "usprawiedliwianie się" brzmi, jakby zrobiło się coś złego. Swoją drogą - jak ja leżałem w szpitalu, od rozmów aż wrzało. Widocznie miałaś ponurych towarzyszy.
>>Od momentu kiedy pozostali pacjenci dowiedzieli się,że nie uprawiam praktyk religijnych ich stosunek do mnie był bardzo niemiły.
>Gdyby wszyscy byli ateistami, a Ty jedyna wierząca, pewnie byłabyś z siebie dumna i czuła się jak męczennica, jak misjonarz wśród dzikich plemion, światło na oświecenie pogan.
>>Czułam się po prostu wyizolowana i na pewno ta sytuacja wpływała na mnie negatywnie.
>Nie wiem jak Ty, ale ja nie potrzebuję uprzejmości ze strony osób wierzących. Każde ich krzywe na mnie spojrzenie potwierdza moje o nich zdanie i utwierdza mnie w moich przekonaniach. Powiem więcej, sprawia mi przyjemność obalanie ich argumentów i obserwowanie rosnącej paniki intelektualnej.

Ty chyba leżałeś w szpitalu na grypę albo złamane ucho.Nie zdajesz sobie sprawę jak to jest jeżeli walczy się ze śmiercią.W tej samej sytuacji byli inni pacjenci.
Madman (7811 punktów)
>Ty chyba leżałeś w szpitalu na grypę albo złamane ucho.Nie zdajesz sobie sprawę jak to jest jeżeli walczy się ze śmiercią.W tej samej sytuacji byli inni pacjenci.
Ja tylko leżałem na wyrostek. Ale uwierz mi, że najlepsze żarty opowiadał facet z łóżka obok. Wiedział, że umiera. A ja nie mogłem się śmiać przez szwy na brzuchu...

Jeśli odnosisz się do części mojej wypowiedzi, to po co cytujesz całość?
03-02-2009 20:42 
 Ocena 9 na 9
anna r (849 punktów)
Jeśli chodzi o nieszkodzącego nikomu księdza to mam inne zdanie. Nie wiem czy mężczyznom jest wszystko jedno, ale mogę przypuszczać, że niektóre kobiety nie mają ochoty na bycie odwiedzanymi przez bądź co bądź obcego mężczyznę podczas gdy leżą obolałe w piżamach. Póki co, w szpitalach sale często są wieloosobowe , więc nie dość, że pacjent oglądany jest przez personel medyczny, co niekoniecznie musi lubić, to musi znosić przewijających się obcych odwiedzających, w tym księży.

W Polsce wkraczanie księży na oddziały jest przyjęte za normę, w dodatku ktoś może powiedzieć: "Kapłan to zaproszony przez pacjenta odwiedzający, a w ogóle to sam pan Jezus odwiedza," ale może poniższe przykłady pomogą spojrzeć na to z innej strony.

Wyobraźmy sobie salę szpitalną z sześcioma pacjentami. Wchodzi ksiądz, pyta kto do komunii i spowiedzi, dwóch pacjentów się zgłasza. Ksiądz odprawia rytuały i wychodzi. Mija 10 minut i w drzwiach pojawia się ubrany podobnie do księdza mężczyzna, jednak z czarnym makijażem i pyta czy ktoś chce wraz z nim oddać cześć szatanowi. Jak zachowaliby się ci, którzy właśnie przyjęli komunię? Załóżmy, że nikt nie chciał, a ci po komunii uspokoili się po wielkim oburzeniu i wykrzykiwaniach. Jednak oto w drzwiach staje niewiasta w białej sukni i pyta się czy są na sali wyznawcy jednorożca. Zgłasza się jeden i wraz z niewiastą po cichutku odgrywa na malutkich elektronicznych organach kilka melodyjek. Niewiasta mówi, że pacjent może już spać spokojnie, bo jednorożec karze srogo tych tylko, co to na pianinie grać nie umieją. Jej wywody przerywa wchodzący do sali młodzieniec ubrany w koszulkę z napisem "Bóg nie istnieje" i pyta się donośnym głosem czy ktoś ma ochotę porozmawiać o niszczycielskim wpływie wiary w nadprzyrodzone istoty na rozwój ludzkości. I tak oto pacjent, który przybył do szpitala na leczenie ogląda sobie coś na podobieństwo cyrku, czy może skeczu. Absurdalne, bezsensowne, makabryczne? Tak właśnie mogą widzieć uprzywilejowaną pozycję księży niewierzący. Chociaż osobiście zniosłabym występy księdza na sali, gdzie leżałabym jako pacjent, oczywiście tylko i wyłącznie z przyzwyczajenia do wszędobylskich kapłanów, to rozumiem rozdrażnienie ludzi, którzy objawów religijności sobie nie życzą oglądać. Księża najpierw wpędzają wiernych w poczucie winy, a potem udają miłosiernych odpuszczając grzechy. Przecież o wiele łatwiejsze byłoby dawanie automatycznego odpustu ludziom leżącym w szpitalach. Skoro można dać odpust masom będącym na jakimś polu na mszy, to tym bardziej należy okazać wspaniałomyślność cierpiącym.

Pozwolę sobie na dygresję, małą, bo pozostanę w temacie szpitali i religii. Przypomniała mi się historyjka niesienia religijnej pomocy, którą opowiedział dawno temu pewien chłopak pracujący w ekipie remontującej szpital. Otóż ze względu na przebudowy tymczasowo porody odbierano w innym pomieszczeniu niż zwykle. Położna zauważyła, że w sali nie ma krzyża i zatroskana pobiegła po pomoc do ekipy remontowej. Dwóch mężczyzn, w tym opowiadający, wkroczyło na porodówkę z narzędziami i misją umocowania krzyża. Po wykonaniu zadania mieli wspaniały temat do śmiechu i "nabijania się", bo byli świadkami męczarni dwóch pacjentek, które niefortunnie rodziły w sali, gdy oni zmagali się z wierceniem w ścianie. Jak widać niesienie dobrej nowiny może usprawiedliwić wpuszczenie do wysterylizowanego pomieszczenia ludzi prosto z budowy i pozwolenie im na oglądanie miejsc intymnych kobiet w czasach gdy nawet ojcu dziecka nie pozwalano przebywać przy porodzie. Ale przecież niesienie krzyża usprawiedliwia nawet najgłupsze czyny...
03-02-2009 21:07 
 Ocena 4 na 4
Władek Lichacz (2050 punktów)
>Jak widać niesienie dobrej nowiny może usprawiedliwić wpuszczenie do wysterylizowanego pomieszczenia ludzi prosto z budowy i pozwolenie im na oglądanie miejsc intymnych kobiet w czasach gdy nawet ojcu dziecka nie pozwalano przebywać przy porodzie. Ale przecież niesienie krzyża usprawiedliwia nawet najgłupsze czyny...

W Giżycku w szpitalu jest także oddział zakaźny. Kapelan łazi po wszystkich, także i po tym ubrany w "swoje robocze ubranie". Następnie po innych i roznosi zarazki. I tego nie potrafię zrozumieć - jak pracownicy szpitala mogą coś takiego tolerować?
Tronicki (280 punktów)
Skandal i tyle, jakby jakiś zyd sie za mnie modlił to co tez go zwolnią ? Wtedy byłby to antysemityzm, ale jak robi to katolik to jest to postępowe : ]
03-02-2009 16:24 
 Ocena-4 na 4
penelopa (-3 punktów)
Popieram - jest to niesamowity skandal i w dodatku jest to otwarty atak na osobę wierzącą z tak błahego powodu jakim jest chęc udzielenia modlitewnej pomocy. Widac wyraźnie, że człowiek jest w stanie zniszczyć bliźniego swego nawet z prozaicznych powodów. Czasy sądu ostatecznego nadchodzą skoro zło już z piekła wypęłza i atakuje wierzących ale było o tym w przepowiedniach Malachiasza więc nie ma się co dziwić.
MichaQ (1056 punktów)
To przesada. Zamiar był nieszkodliwy, podobnież taki sam byłby sam czyn, a intencje dobre. Pretensje do osób wierzących o to, że chcą za pomocą prawa narzucać wszystkim ludziom żyjącym w danym panstwie sztywno panujące normy moralne swojej religii, są całkowicie uzasadnione. W demokratycznym państwie liberalnym jest to niedopuszczalne. Jednak kneblowanie teistom ust i nakazywanie im, aby swoją wiarę zostawiali w domu jest przesadą w drugą stronę.
03-02-2009 07:58 
 Ocena 8 na 8
Pabloss (4221 punktów)
Michale wypowiadasz te słowa jako Polak, który takie modlitewne badziewie ma na codzień w swoim kraju. Dla ciebie jak i dla wiekszości nas to norma, że w tym kraju kazdy zamiast brac się do roboty woli tylko modlić się za to i owo, a robota jak stała tak stoi. Jakos te błagalne modlitwy płynące z kosciołów, urzędów, szkół i ulic (tam gdzie katolicy mają wiekszość) nie ratują naszej gospodarki, a wręcz przeciwnie zbliżają ją ku ruinie, bo kasa wykopanym rowkiem płynie do krucht.
Wypowiadamy się w tym wątku o państwie niekościelnym, gdzie reguły sa dość jasno określone. Dla nas może to szok, bo przywykliśmy do tego ale w innych krajach, bardziej ucywilizowanych i szanujących godność każdego człowieka trzeba wiedzieć jak się zachować. Nie zdziwiłbym się, gdyby ta pielęgniarka była z Polski, bo u nas to prawie norma w hospicjach i częściowo szpitalach. Wydaje się, że jakies tam odpiepszenie regułki to nic złego, ale nie każdy chce tego. Zważ także, że są społeczeńastwa traktujący modlitwę jako czynność magiczną (katolicy są tego nieświadomi), więc nie każdy chce mieć szamana nad sobą, zwłaszcza jeśli jego życie dobiega końca. A kto da głowę, że taka modlitwa nie zaszkodzi pacjentowi? Może byc np: przyczyna stresu, a jak wiadomo może on nawet zabic człowieka. Tak więc rada dla katolików - módlcie się za samych siebie, bo to wam modlitwy są potrzebne abyscie nie zwątpili w to co głoszą wam z ambon.
03-02-2009 11:15 
 Ocena 2 na 2
stilgar (7322 punktów)

>Wypowiadamy się w tym wątku o państwie niekościelnym

Chyba nie zauważyłeś - wypowiadamy się tutaj o Wielkiej Brytanii - państwie oficjalnie kościelnym, gdzie głową Kościoła jest władca państwa.

W WB rozdział Kościoła od Państwa nie istnieje. No, chyba, że mówimy o KK, ten jest rozdzielony w 100%
03-02-2009 13:13 
 0 na 2
Pabloss (4221 punktów)
Faktycznie głową państwa w UK jest monarchinii bedąca jednocześnie głową kościoła anglikańskiego, ale w tym przypadku realna władza leży w rękach parlamentu i rządu, gdyż królowa pełni jedynie funkcje reprezentacyjną.
Ponadto jedynym oficjalnym państwem, które możemy nazwać kościelnym jest Watykan ale dotyczy to KK. Ciekawe jak to się odnosi do anglikanizmu czy też mozna UK nazywać państwem kościelnym?
03-02-2009 15:15 
 0 na 2
stilgar (7322 punktów)
>Faktycznie głową państwa w UK jest monarchinii bedąca jednocześnie głową kościoła anglikańskiego, ale w tym przypadku realna władza leży w rękach parlamentu i rządu, gdyż królowa pełni jedynie funkcje reprezentacyjną.
>Ponadto jedynym oficjalnym państwem, które możemy nazwać kościelnym jest Watykan ale dotyczy to KK. Ciekawe jak to się odnosi do anglikanizmu czy też mozna UK nazywać państwem kościelnym?
Cytat:
Formalnie nie istnieje rozdział kościoła od państwa w Wielkiej Brytanii, Danii, Szwecji (kraje tradycyjnie protestanckie) oraz w prawosławnej Grecji. Model stosunków między państwem, a kościołem zbliżony jest w nich do modelu państwa wyznaniowego lub kościoła państwowego. Kościelne instytucje prawne i systemy finansowe w tych państwach są zależne od państwa, a decyzje polityczne państwa ingerują w wewnętrzne sprawy kościoła.


Źródło ( a jakże, wikipedia ): pl.wikiped(*)5›cioła_od_państwa
MichaQ (1056 punktów)
Nie nazywałbym ucywilizowaniem nakazu zostawienia swojej tożsamości osobowej w domu, nakazu wprowadzonego w imię dziwnie pojętej równości. To po pierwsze. Oczywiście jestem zwolennikiem rozdziału Kościoła od państwa, ale to nie oznacza, że chce zabronić teistom funkcjonowania w życiu społecznym.
Dalej. Oczywiście, że nie każdy sobie życzy, aby się za niego modlono. Dlatego owa pielęgniarka, będąc powyższego najprawdopodobniej świadoma, tylko zaproponowała! Wynika z tego jasno, że pacjentka mogła się zgodzić albo odmówić.
Poza tym nie wiem, co ma wspólnego z tematem to, co powiedziałeś o rzekomych skutkach religii na polską gospodarkę? Ponadto, co ma wspólnego propozycja modlitwy z godnością człowieka? Niesposób nawet znaleźć argumenty za niemoralnością takiej propozycji.
04-02-2009 17:47 
 Ocena 2 na 2
Gosia (9452 punktów)
> Jednak kneblowanie teistom ust i nakazywanie im, aby swoją wiarę zostawiali w domu jest przesadą w drugą stronę.
Nie oznacza to jednak że mają ze swoją wiarą wpychać się do cudzych domów.
Zwróć uwagę, że C.Petrie została wpuszczona do prywatnego domu tylko dlatego, że jest pielęgniarką środowiskową i oczekiwano od niej nie modłów, czy tańca na rurze, tylko usług pielęgniarskich. Nadużyła zaufania pacjentki, która nie oczekiwała nagabywania religijnego we własnym domu.
My home is my castle
04-02-2009 22:40 
 Ocena 1 na 1
MichaQ (1056 punktów)
Czy to jest jakaś nadgorliwość, żeby chcieć postawić przed sądem człowieka za coś takiego:
- Jeśli sobie Pani życzy, mogę się za panią pomodlić...
- Spotkamy się w sądze!

Ona tylko zaproponowała. Jest pewna różnica między czymś tak diabeline niewinnym a próbami wpisania do konstytucji kanonów z Katechizmu Kościoła Katolickiego, co swojego czasu chciał zrobić LPR (chodzi mi o ten zapis o ochronie życia od momentu poczęcia aż do naturalnej śmierci). Właśnie takie akcje niektórych polityków można nazwać wpychaniem ludziom nakazów religijnych na siłę, a nie propozycję pomodlenia się za kogoś. Przecież ta pielęgniarka nie chciała nawet nawracać swojej pacjentki.
Zaczyna się tutaj tworzyć paranoja w drugą stronę. Swojego czasu była sprawa o obrazę uczuć religijnych, bo jakas artystka wykonała dzieło, które ośmieszało Jana Pawła II. Tutaj czytam wpisy niewierzących, którzy chcieliby człowieka postawić przed komisją dyscyplinarną za to, że choremu człowiekowi złożył propozycję modlitwy. Równie dobrze mogłbym zaskarżyć mojego polonistę z liceum, bo po jednej z lekcji, widząc, że jestem przygnębiony, zapytał się o powody. Przecież wykroczył poza swoje obowiązki. On miał mnie tylko uczyć języka polskiego. Moje problemy to nie był jego interes. Jak tak dalej pójdzie, to ktoś, komu jeszcze zapał neofity nie przeszedł, da na tym forum posta, aby zburzyć wszystkie kościoły w Polsce, bo promują one wartości religijne w miejscu publicznym, a to z kolei obraża uczucia innowierców i ateistów.
05-02-2009 00:23 
 Ocena 1 na 1
Gosia (9452 punktów)

>Ona tylko zaproponowała.

Mój dom jest moją twierdzą
Chcę mieć pewność, że gdy wpuszczam do domu pielęgniarkę, hydraulika, elektryka itd, itp, to zajmą się tym co do nich należy i nie przyjdzie im do głowy nawet zapytać czy mam ochotę na modlitwę.Mój dom jest wolny od jakiejkolwiek religijności i nie życzę sobie, by ktokolwiek narzucał mi się nie proszony.
"Tylko zaproponowanie" na które się nie zareaguje kończy się krzyżami w sejmie, lekcjami religii opłacanymi przez państwo, czy zespołem parlamentarnym, który zlustruje ustawodawstwo pod względem zgodności ze społeczną nauką Kościoła.
Życie wielokrotnie pokazało, że ustępstwo wobec teistów pociąga za sobą eskalacją religijnych roszczeń.
Powtórzę jeszcze raz, dla jasności: jeśli nie zaproszę do siebie kogoś w celu wspólnej modlitwy czy jakiegokolwiek religijnego ceremoniału, to wara narzucać mi się ze swoją religijnością w moim własnym domu..

>Równie dobrze mogłbym zaskarżyć mojego polonistę z liceum, bo po jednej z lekcji, widząc, że jestem przygnębiony, zapytał się o powody. Przecież wykroczył poza swoje obowiązki. On miał mnie tylko uczyć języka polskiego. Moje problemy to nie był jego interes.

Mylisz się - był
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

> był
Wg tej karty nauczyciel nawet ma obowiązek wierzyć i kochać, część III, pierwsze dwa podpunkty.
.
MichaQ (1056 punktów)
To pojęcie "nachalności", będące w swojej istocie czysto subiektywne, jest niezwykle elastyczne, co bynajmniej nie stanowi o jego zalecie. Prawo wyznacza minimum naszej moralności i działa (i działac powinno) tylko tam, gdzie normy moralne gwałcone są w sposób oczywisty, a nasze bezpieczeństwo zarówno fizyczne jak i psychiczne, a także stan naszego mienia są zagrożone. Nie można na podstawie "nachalności" zamykać ludzi w więzieniach ani stawiać przed jakimikolwiek sądami.
Powtarzałem i powtórzę to jeszcze raz: czynu pani Petrie nie da się sklasyfikować jako niemoralnego w żadnych kategoriach. Z racji braku szkodliwości i braku złych intencji wysuwanie jakichkolwiek roszczeń w stosunku do tej pani jest bezpodstawne. Jest poważna różnica między propozycją modlitwy, która najprawdopodobniej miała na celu psychiczne wspomożenie chorej, a sytuacją, w której owa pielęgniarka odmówiłaby pomocy medycznej na korzyść wyłącznie wsparcia religijnego ("nie lecz się, Bóg Cię uzdrowi"). Jest natomiast wątpliwa moralnie chęć pozbawienia kogoś pracy i narobienia mu problemów z tak błahego powodu. Zamiast zaskarżać do sądów proponuję wrócić do starego zwrotu: "Nie, dziękuję. Nie chcę". Stosowanie go zdecydowanie zapobiegnie powstawaniu tego typu w gruncie rzeczy absurdalnych problemów. Nawet, jeśli to, co zrobiła pani Petrie było w jakiś dziwnych kategoriach nieetyczne, to elementara zasada sprawiedliwości głosi, że reakcja powinna być proporcjonalna do szkodliwości czynu. Sąd dyscyplinarny wraz z groźbą utraty pracy i prawa do wykonywania zawodu w dobie kryzysu za propozycję modlitwy - to jakby ktoś chciał mnie moca prawa pozbawić środków do życia, bo wykraczając poza swoje obowiązki chciałem komś dodać otuchy.
Poza tym miesza Pani sferę prywatną ze sferą publiczną. To raz. Po drugie, ta ekstrapolacja, że tolerowanie teistów na tym polu doprowadzi do eskalacji ich żądań, jest nieuprawniona. Ponadto ma bardzo niewiele wspólnego z tematem.

Co do kwestii mojego nauczyciela, to w dokumencie, do którego załączyła mi Pani link, nie ma żadnego punktu, który mówiłby o trosce o zdrowie psychiczne ucznia w sytuacji, gdy ów uczeń po prostu ma przysłowiowego "doła". Ponadto nie jest to dokument mający moc prawną ani żaden inny przyjęty kodeks pracy nauczyciela, a jedynie propozycja wysunięta przez określone środowisko (w tym wypadku katolickie). Na koniec dodam: mój polonista był niewierzący.

Na koniec mała uwaga i apel jednocześnie: tolerancja w swojej istocie domaga się tego, aby była relacją symetryczną. Skoro żądamy tolerancji od wierzacych, my również musimy się nią w stosunku do nich wykazywać. Granicą tolerancji jest właśnie brak tolerancji.
Kelly (2051 punktów)
No wiesz co. Dla mnie to byłoby naprawdę słodkie i miłe, ale może dlatego, że w ogóle potrzebuję dużo ciepła i miłości i lubię, gdy ktoś się o mnie troszczy.
Krzyż kojarzy mi się ze starożytnym narzędziem tortury, przemocą, dlatego sprzeciwiam się jego obecności na ścianach szkół, szpitali, urzędów, w Sejmie. Ale jeśli ktoś chce go nosić na łańcuszku na własnej szyi, to robienie problemów jest naprawdę nie w porządku.
04-02-2009 14:19 
 Ocena 2 na 2
Alpha Phoenicis (4607 punktów)
>No wiesz co. Dla mnie to byłoby naprawdę słodkie i miłe, ale może dlatego, że w ogóle potrzebuję dużo ciepła i miłości i lubię, gdy ktoś się o mnie troszczy.
>Krzyż kojarzy mi się ze starożytnym narzędziem tortury, przemocą, dlatego sprzeciwiam się jego obecności na ścianach szkół, szpitali, urzędów, w Sejmie. Ale jeśli ktoś chce go nosić na łańcuszku na własnej szyi, to robienie problemów jest naprawdę nie w porządku.
Ale to chyba co innego, jeśli ktoś nosi na szyi naszyjnik z kapsli od tymbarka, a co innego, jeśli podleci do chorego i powie "no to może wypić za ciebie jabłko-mięta?"
03-02-2009 12:13
 Ocena 14 na 14
Andrzej.51 (15814 punktów)
>Może nareszcie niektórzy zrozumieją, że taka modlitwa to nie jest miły gest, a zwykle chorych po prostu irytuje... (zdrowych zresztą też...)

Jestem głęboko przekonany, że zdecydowana większość pacjentów szpitali (chorych w ogóle) chciałaby wierzyć, że opiekujący się nimi cały bez wyjątku personel medyczny, pielęgniarki również, ma do dyspozycji potężny "aparat", jakim jest współczesna medycyna. Proponowanie komuś modlitwy, czy też jakichkolwiek innych form kultu religijnego, które w rozumieniu ofiarodawcy, czyli tejże pielęgniarki, mają zastępować, czy choćby tylko uzupełniać proces leczenia, uważam za wysoce niestosowny i absolutnie nie na miejscu w stosunku do chorego.
Wielu chorych zapewne taką propozycje odbierze jako wyraz bezradności personelu medycznego. To może być przez chorego rozumiane przez: "My już nie potrafimy Ci pomóc, ty umierasz. Szukaj pomocy wyłącznie w modlitwie. My, lekarze i pielęgniarki, tylko modlitwę możemy ci jeszcze zaproponować".
Można wyłącznie współczuć takiemu choremu. A nadzieja ponoć powinna umierać ostatnia. Szkoda, że ta pielęgniarka tego nie rozumie.

Nie wypowiadam się, czy kara (zwolnienie z pracy) jest adekwatna do winy.

Pozdrawiam.
jimmy_88gno (1653 punktów)
To irytuje zwłaszcza ludzi zdrowych.

Taka pielęgniarka powinna zostać wyrzucona z pracy. Co ona wie o medycynie?
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Może nareszcie niektórzy zrozumieją, że taka modlitwa to nie jest miły gest...
No, ale skoro poczciwinka straciła pracę, pomódlmy się za nią.
.
04-02-2009 19:53 
 Ocena 4 na 4
(Alicja)Duda (25557 punktów)
>>Może nareszcie niektórzy zrozumieją, że taka modlitwa to nie jest miły gest...
>No, ale skoro poczciwinka straciła pracę, pomódlmy się za nią.
Oczywiście do różowego niewidocznego jednorożca.

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365