Racjonalista - Strona głównaDo treści
Czym jest racjonalizm?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
25-04-2008 17:49kaktus5 (306 punktów)Czym jest racjonalizm?
Ocena 1 na 1
Od pewnego czasu przyglądam się dysputom wśród forumowiczów "Racjonalisty", a szczególną uwagę zwracam na rozumienie pojęcia takiego jak 'racjonalizm'. Muszę przyznać, że termin ten wydaje się całkowicie powycierany i nieostry jeśli chodzi o jego rozumienie wśród osób tutaj piszących. Dla jednych racjonalizm jest metodą badania rzeczywistości dla innych światopoglądem,dla jeszcze innych dogmatem współczesności.
Na stronie głównej tego portalu czytam, że racjonalizm między innymi polega na odrzuceniu autorytetów, na tej samej stronie czytam o Ośrodku Racjonalno-Sceptycznym IM. DE Voltaire'a , rozmawiając z przykładowym forumowiczem racjonalistą dowiaduje się od niego ,że racjonalizm nie ma nic wspólnego ze światopoglądem i jest koniecznym sposobem badania rzeczywistości, po czym okazuje się, że człowiek ten sam nie wie o czym pisze. Ciekaw jestem waszego zdania na ten temat, a przede wszystkim konkretnych odpowiedzi,ponieważ w przeciwnym wypadku możemy biadolić we świat o racjonalizmie,a każdy co innego pod tym pojęciem będzie rozumiał albo też i nie rozumiał. Czym jest racjonalizm?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

MichaQ (1056 punktów)
Racjonalizm sam w sobie jest terminem nieostrym, W tradycji filozoficznej wpierw racjonalistami nazywano tych myślicieli, którzy przedkładali poznanie rozumowe nad to, które było uzyskiwane za pomocą zmysłów. Tak trwało do XVII wieku, kiedy to Kartezjusz poszerzył denotację racjonalizmu. W "Rozprawie o metodzie" pisał, aby nie przyjmować niczego bez dowodu. Ta teza następnie sprowadziła go kolejno do sceptycyzmu, zwątpienia w istnienie rzeczywistego świata i słynnego "cogito, ergo sum". Kolejną metamorfozę racjonalizm przeszedł, gdy pogodzono wzajemne pretensje poznania doświadczalnego i rozumowego. Pozwolę sobie teraz zacytować słownik:
"Wydaje się, że najbardziej adekwatne sformułowanie wymogu racjonalności podano w szkole lwowsko-warszawskiej: poznanie racjonalne musi spełnić warunek intersubiektywnej (międzypodmiotowej) komunikowalności (sensowności) i kontrolowalności (sprawdzalności). Znaczy to, że każde dorosły, "normalny" człowiek jest w stanie, po ewentualnym treningu, zrozumieć zdanie wyrażające poznanie oraz (jeśli dysponuje odpowiednimi środkami) może wykazać jego prawdziwość lub fałszywość."

Z powyższej definicji można wyprowadzić wniosek, że zdanie racjonalne musi być zdaniem logicznym, czyli takim, którego wartość jest 0 (fałsz) lub 1 (prawda). Wobec tego wszelkie zdania wyrażające cokolwiek o Bogu nie są zdaniami logicznymi (nie są weryfikowalne), a więc nie są racjonalne, nawet jeśli są zrozumiałe dla odbiorcy. Ale to jest tylko taka mała dygresja.

Wracając do tematu. Jak widać racjonalizm jest przede wszystkim stanowiskiem epistemologicznym, więc tym samym fałszywa jest teza o racjonalizmie, jako światopoglądzie. Jak pokazałem to wyżej jest to współcześnie metoda badawcza, metoda odbierania i poznawania rzeczywistości. Na podstawie racjonalizmu można wytworzyć sobie światopogląd, ale sam racjonalizm takowym nie będzie.
26-04-2008 12:37 
 Ocena 2 na 2
kaktus5 (306 punktów)
>Racjonalizm sam w sobie jest terminem nieostrym, W tradycji filozoficznej wpierw racjonalistami nazywano tych myślicieli, którzy przedkładali poznanie rozumowe nad to, które było uzyskiwane za pomocą zmysłów. Tak trwało do XVII wieku, kiedy to Kartezjusz poszerzył denotację racjonalizmu. W "Rozprawie o metodzie" pisał, aby nie przyjmować niczego bez dowodu. Ta teza następnie sprowadziła go kolejno do sceptycyzmu, zwątpienia w istnienie rzeczywistego świata i słynnego "cogito, ergo sum". Kolejną metamorfozę racjonalizm przeszedł, gdy pogodzono wzajemne pretensje poznania doświadczalnego i rozumowego. Pozwolę sobie teraz zacytować słownik:
>"Wydaje się, że najbardziej adekwatne sformułowanie wymogu racjonalności podano w szkole lwowsko-warszawskiej: poznanie racjonalne musi spełnić warunek intersubiektywnej (międzypodmiotowej) komunikowalności (sensowności) i kontrolowalności (sprawdzalności). Znaczy to, że każde dorosły, "normalny" człowiek jest w stanie, po ewentualnym treningu, zrozumieć zdanie wyrażające poznanie oraz (jeśli dysponuje odpowiednimi środkami) może wykazać jego prawdziwość lub fałszywość."
>Z powyższej definicji można wyprowadzić wniosek, że zdanie racjonalne musi być zdaniem logicznym, czyli takim, którego wartość jest 0 (fałsz) lub 1 (prawda). Wobec tego wszelkie zdania wyrażające cokolwiek o Bogu nie są zdaniami logicznymi (nie są weryfikowalne), a więc nie są racjonalne, nawet jeśli są zrozumiałe dla odbiorcy. Ale to jest tylko taka mała dygresja.
>Wracając do tematu. Jak widać racjonalizm jest przede wszystkim stanowiskiem epistemologicznym, więc tym samym fałszywa jest teza o racjonalizmie, jako światopoglądzie.
>Jak pokazałem to wyżej jest to współcześnie metoda badawcza, metoda odbierania i poznawania rzeczywistości. Na podstawie racjonalizmu można wytworzyć sobie światopogląd, ale sam racjonalizm takowym nie będzie.
Myślę, że wystarczająco wyrażnie sformułował pan swoje stanowisko co jest niewątpliwie cenne. Odnosząc się do pan wypowiedzi chciałbym zwrócić uwge na kilka kwestii.
Racjonalizm rozumie pan jako ogólnie mówiąc metode badania rzeczywistości, to po pierwsze- trzeba jednak pamiętać,że nie ma metody bez tego, czemu ta metoda służy, mam tutaj na myśli badanie rzeczywistości. Tego typu postawa z góry zakłada ontologie tzn. zakłada istnienie jakiejś rzeczywistości, którą bedziemy badać w ramach racjonalnej epistemologii, mało tego jest to rzeczywistość zewnętrzna w stosunku do badającego,a jednak dostępna badającemu w jakimś stopniu, co jest kolejnym założeniem.Wspominał pan o Kartezjuszu jako myślicielu dla racjonalizmu przełomowym.
Oczywiście Kartezjusz stosując sceptycyzm metodologiczny dochodzi do znanego nam wniosku: "dubito ergo sum" z czego wyprowadza słynne "cogito ergo sum".Konsekwencje tego śa takie,że cała rzeczywistość poza cogito zostaje zanegowana lub jak kto woli cogito staje się rzeczywistością{ w tym przypadku chodzi o substancje oczywiście}, a sam Kartezjusz popada w pułapke solipsyzmu.Na tym kończy się kartezjański racjonalizm rozumiany jako metoda.Pojawiają się natomiast takie problemy jak res exstensa i jej interakcja z res gogitas, problem wolności itd.Dla kartezjusza jako człowieka wierzącego sprawą oczywistą było,że umieszczenie Boga jako kluczowej postaci w jego koncepcji załatwia wszystkie problemy i tym samym ją podtrzymuje .No właśnie- tyle, że przeczy to jego racjonalnej metodzie, polegającej na nieprzyjmowaniu niczego bez dowodu.W tym przypadku, Bóg był jedynie niedowodliwym życzeniem Kartezjusza i jego koncepcji racjonalnej.Tak więc racjonalizm jako metoda okazał się niekonsekwentny w swych założeniach.
Po drugie już same założenia racjonalizmu jak każde inne, mają to do siebie ,że są niedowodliwe, bowiem założeń się nie dowodzi tylko przyjmuje i na ich podstawie uzasadnia bądz dowodzi czegoś innego. Powstaje pytanie:dlaczego takie założenia a nie inne?i racjonalizm nie może dać zgodnie ze swoimi założeniami odpowiedzi na to pytanie, poznieważ musiałby z nimi zerwać. W tym sensie mozemy mieć do czynienia tylko i wyłacznie z pewnym światopogladem zwanym racjonalizmem, który takie a nie inne założenia przyjmuje.Zreszta każdy inny światopoglad nie jest w stanie dowieść własnych założeń i dlatego jest światopoglądem. Swiatopoglad rozumiem tutaj oczywiście jako przyjęcie pewnych założeń, które pociągaja za soba okreslone konsekwencje.
Co do określenia racjonalizmu przez szkołe lwowsko- warszawską, które uwzględnia również poznanie zmysłowe, czy jak kto woli empiryczne, sytuacja jest podobna:
po pierwsze konieczność intersubiektywności i komunikowalności- w tej sytuacji musimy przyjąć pewną ontologię {jak założenie} zakładającą istnienie innych podmiotów poznawczych
sprawdzalność-pojawia się problem kryterium sprawdzalności, które może być jedynie przyjęte jako pewne niedowodliwe założenie.
I znowu mamy do czynienia z niczym innym jak tylko światopoglądem.
Jeśli chodzi o zdania racjonalne rozumiane jako takie, którym przysługuje prawda lub fałsz, podobnie mamy do czynienia z kryterium weryfikalności, nad którym pracowali wiecly logicy, począwszy od Wittgensteina i koła wiedeńskiego,aż do kryterium falsyfikacji Poppera i inne wynalazki wspóczesnej logiki.Problem polega na tym,że dowodzić można tylko tego co jednocześnie może byc zanegowane.
Cóż znowu mamy do czynienia co najwyżej ze światopoglądem, a światopogląd się po prostu przyjmuje, żeby nie uzywać mocniejszego terminu tak nielubianego w racjonalizmie- WIARA.
26-04-2008 20:54 
 Ocena 3 na 3
diogenes (42753 punktów)
>...Bóg był jedynie niedowodliwym życzeniem Kartezjusza i jego koncepcji...

W tej sprawie radziłbym zerknąć przynajmniej do tytułu jednego z głównych dzieł Kartezjusza, czyli do Medytacji o filozofii pierwszej, w której dowodzi się istnienie Boga i nieśmiertelności duszy ( Meditationes de prima philosophia, in qua Dei existentia et animae immortalitas demonstratur ). Wszystkie argumenty Kartezjusza za istnieniem Boga (pomijając bogatą dyskusję w tej sprawie) sprowadzić do niedowodliwego życzenia to delikatnie mówiąc nieporozumienie.

>same założenia racjonalizmu jak każde inne, mają to do siebie ,że są niedowodliwe, bowiem założeń się nie dowodzi tylko przyjmuje.

To takie pseudokrytyczne slogany. Przyjmowanie założeń w nauce nie ma takiego charakteru, jak przyjęcie założeń np. w polityce, sporcie czy handlu. Tylko tytułem przykładu wspomnę o właściwie ciągle otwartym problemie uzasadniania logiki (próby ontologiczne, konwencjonalistyczne, intuicjonistyczne, dialogiczne, dialektyczne, inne). Podobnie jest z dyskusją nad podstawami każdej nauki, jej tzw. filozofią. Nie inaczej jest też z autentycznym światopoglądem (nie mylić z praniem mózgu np. ewangelizacji).

> światopogląd się po prostu przyjmuje...

Po prostu można dostać w pysk...
Głąbiński (3538 punktów)
>>same założenia racjonalizmu jak każde inne, mają to do siebie ,że są niedowodliwe, bowiem założeń się nie dowodzi tylko przyjmuje.
>To takie pseudokrytyczne slogany. Przyjmowanie założeń w nauce nie ma takiego charakteru, jak przyjęcie założeń np. w polityce, sporcie czy handlu. Tylko tytułem przykładu wspomnę o właściwie ciągle otwartym problemie uzasadniania logiki ...
Namieszałeś! Wygląda na to, że jesteś skrajnym sceptykiem przyjmującym, że każde, najprostsze rozumowanie z zasady nie może być oparte na realnych podstawach? Nie sądzę, by takie założenie można było nazwać rozumnym (racjonalnym). Przecież, nie analizując intuicyjnego znaczenia słowa "rzeczywistość" (w tym momencie przyjmujemy założenie będące składnikiem światopoglądu, a raczej przekonania, że tworzenie jakiegokolwiek światopoglądu ma sens) rozumiemy, że świat jest rzeczywisty, a jedynie ograniczoność naszych zmysłów i umysłu sprawiają, że wiedza o nim (o świecie) jest cząstkowa. Z tej ograniczoności wynika, że w kwestiach podstawowych (światopogląd, podstawy matematyki) musimy oprzeć się na niesprawdzalnych założeniach. Jednak pozostałe dziedziny (polityka, nauki przyrodnicze itp.) są jedynie pochodnymi od owych podstaw i nie można racjonalnie konstruować ich na przyjmowanych dowolnie "prawdach", czy prawach.
Wątpliwości powstające w praktyce wspomnianego wyżej wnioskowania wynikają wyłącznie z niedoskonałości języka, który jest jedynym narzędziem pozwalającym nam tworzyć konstrukcje logiczne, o których była mowa. I tu dochodzimy do twojego biadania nad logiką, która tym przedmiotem się zajmuje. Nie ma w tej kwestii bowiem żadnych nowych założeń, poza tymi, które musieliśmy sobie wydumać tworząc swój światopogląd. Podstawą bowiem logiki jest fakt, że każdemu słowu przypisujemy znaczenie, a cały oparty na operowaniu nimi proces nie może tym znaczeniom przeczyć, musi być "logiczny". Znaczenie wyrazu opisujemy tworząc jego definicję i w rezultacie otrzymujemy piramidę, w której opisujemy sens każdego słowa posługując się innymi, co z kolei powoduje, że słowa umieszczone na jej spodzie (być, materia, nic, coś itd.) pozostają niezdefiniowane, pojmowane jedynie intuicyjnie. Trochę to przypomina przyjmowanie założeń, ale nie ma nic z nim wspólnego. Z tego, że nie potrafię opisać, co oznacza słowo "przestrzeń", nie wynika nic poza zadumą nad niedoskonałością naszej mowy i wyobraźni, a już szczególnie nie ma to znaczenia dla "racjonalnego posługiwania się logiką" (tautologia! ale trudno jest opisać sprawy oczywiste) itp.

Stach M. G.
27-04-2008 13:20 
 Ocena 1 na 1
placownik (17853 punktów)

>trudno jest opisać sprawy oczywiste

   Nie można jednak tych trudności wiązać wyłącznie z niedoskonałością języka. Te oczywistości często są założeniami ontologicznymi przyjmowanymi bez dowodu. Nie są one całkowicie dowolne, ale też nie można ich bez reszty wyprowadzić z gołej empirii. Od czasu kiedy filozofowie z Koła Wiedeńskiego przekonali się, że całkowite usunięcie metafizyki z nauk przyrodniczych nie jest możliwe, minęło już sporo lat, a ich wnioski nadal nie mogą przebić się pod racjonalistyczne strzechy.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
27-04-2008 20:43 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Te oczywistości często są założeniami ontologicznymi przyjmowanymi bez dowodu. ...

Co nie znaczy, że bez żadnych argumentów. Wydaje mi się, że nalezy rozróżnić dowód (np. w ramach systemu o pewnych aksjomatach), od argumentacji, ktróra skłania badacza do przyjęcia takich a nie innych aksjomatów. por. np. dyskusję szkoły Hilberta (formalizm), ze stanowiskiem Fregego, który w przyjęciu aksjomatów logiki odwoływał się do pewnego rodzaju intuicji.
placownik (17853 punktów)

>Co nie znaczy, że bez żadnych argumentów. Wydaje mi się, że nalezy rozróżnić dowód (np. w ramach systemu o pewnych aksjomatach), od argumentacji, ktróra skłania badacza do przyjęcia takich a nie innych aksjomatów.

   Zgoda. Słowa dowód użyłem nieco na wyrost. A co do argumentacji. Często sprowadza się ona do niesprzeczności z tym, co uważa się za tzw. "fakty empiryczne". Co więcej, często nie jest ona formułowana wprost, pozostaje raczej w domyśle. No bo jakiej na przykład argumentacji używał Newton wprowadzając założenie istnienia absolutnej przestrzeni i czasu?

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
03-05-2008 01:21 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>...jakiej na przykład argumentacji używał Newton wprowadzając założenie istnienia absolutnej przestrzeni i czasu?

W tej akurat sprawie więcej milczał, aniżeli mówił. Zakładał najprawdopodobniej zgodność geometrii poglądowej z geometrią Euklidesa.
Głąbiński (3538 punktów)
>Nie można jednak tych trudności wiązać wyłącznie z niedoskonałością języka.
Pomijasz fakt, że to samo słowo może być przedmiotem zarówno definicji językowej i niezależnie może występować jako określenie założenia światopoglądowego. Np. czas - jako symbol określonego zjawiska zdefiniowć się nie da. Po prostu wswzyscy, nie przejmując się brakiem definicji wiemy o czym mówimy, gdy porównujemy czas w obiektach poruszających się względem siebie ruchem przyspieszonym. Natomiast, gdy ktoś zakłada, że pojęcie czasu ma sens tylkko w znanym nam świecie materii trójwymiarowej, a inny - że czs jest kategorią uniwersalną, niezależną od formy rzeczywistości, nie powiemy, że mają kłopoty z logiką, lecz, że różnią się światopoglądem (co nb. bardzo utrudnia porozumiewanie się, ale to już z logiką łączy się w inny sposób).

Stach M. G.
kaktus5 (306 punktów)
>>...Bóg był jedynie niedowodliwym życzeniem Kartezjusza i jego koncepcji...
>W tej sprawie radziłbym zerknąć przynajmniej do tytułu jednego z głównych dzieł Kartezjusza, czyli do Medytacji o filozofii pierwszej, w której dowodzi się istnienie Boga i nieśmiertelności duszy ( Meditationes de prima philosophia, in qua Dei existentia et animae immortalitas demonstratur ). Wszystkie argumenty Kartezjusza za istnieniem Boga (pomijając bogatą dyskusję w tej sprawie) sprowadzić do niedowodliwego życzenia to delikatnie mówiąc nieporozumienie.
Zerkałem niejednokrotnie, także do innych dzieł Kartezjusza. Proszę pana jest wiele odmian tkzw. dowodów ontologicznych na istnienie Boga posiadających podobnie jak kartezjański "mocne" argumenty. Jest także wiele innych dowodów, które ontologicznymi nie są.Jest również Kant, który wykazał,że zadnego dowodu na istnienie boga być nie może ale nie w tym rzecz. Chodzi o podstawe prosze pana- bezzałożeniową bo taka być musi.Gdyby Kartezjusz powiedział głośno "uwierzyłem" nie mamy nic do gadania, niestety zachciało mu sie uzasadniać bo inaczej jego "racjonalna" koncepcja padłaby już za jego życia.

>>same założenia racjonalizmu jak każde inne, mają to do siebie ,że są niedowodliwe, bowiem założeń się nie dowodzi tylko przyjmuje.
>To takie pseudokrytyczne slogany.
> Przyjmowanie założeń w nauce nie ma takiego charakteru, jak przyjęcie założeń np. w polityce, sporcie czy handlu.
Ja proszę pana nie piszę o charakterze założeń, tylko o tym , że bez wzgledu na ich charakter są niedowodliwe.
>Tylko tytułem przykładu wspomnę o właściwie ciągle otwartym problemie uzasadniania logiki (próby ontologiczne, konwencjonalistyczne, intuicjonistyczne, dialogiczne, dialektyczne, inne). Podobnie jest z dyskusją nad podstawami każdej nauki, jej tzw. filozofią.
Dokładnie o tym pisałem.Nie zmienia to faktu, że niezależnie jakbyśmy i czymbyśmy nie uzasadniali musimy dojsć do punktu niedowodliwych założeń.

>> światopogląd się po prostu przyjmuje...
>Po prostu można dostać w pysk...
Tym gorzej dla racjonalizmu.
27-04-2008 20:38 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Ja proszę pana nie piszę o charakterze założeń, tylko o tym , że bez wzgledu na ich charakter są niedowodliwe.

Wiem, o czym piszesz. Oczywiście, że założenia nie są dowodliwe w tym sensie, w jakim dowodliwe sa tezy danego sysytemu, co wcale nie znaczy, że przyjmowane są w sposób całkowicie dowolny. Por. np. argumentację (nie dowód!) Brouwera odrzucenia zasady wyłączonego środka w logice intuicjonistycznej.

>Tym gorzej dla racjonalizmu.

Bzdura. Racjonalizm jako posługiwanie się rozumem jest nie do odrzucenia.
kaktus5 (306 punktów)
>>Ja proszę pana nie piszę o charakterze założeń, tylko o tym , że bez wzgledu na ich charakter są niedowodliwe.
>Wiem, o czym piszesz. Oczywiście, że założenia nie są dowodliwe w tym sensie, w jakim dowodliwe sa tezy danego sysytemu, co wcale nie znaczy, że przyjmowane są w sposób całkowicie dowolny. Por. np. argumentację (nie dowód!) Brouwera odrzucenia zasady wyłączonego środka w logice intuicjonistycznej.
Masz racje czym innym jest dowodzenie, a czym innym jest argumentacja.Założenia danego systemu podtrzymywane są przez argumentacje. Problem z argumentacja polega w {przeciwięństwie do dowodzenia} na tym ,że jedynym jej wyznaczniekiem jest skuteczność- nie ma określonych zasad argumentacji dla założeń danego systemu-liczy się tylko to, aby argumentacja przekonywała. Tym samym argumentując cokolwiek możemy odwołać się do czegokolwiek,co jest skuteczne.Komsekwencją tego jest mieszanie wątków,problemów i płaszczyzn do tego stopnia, aż przekonamy danego słuchacza czy czytelnika.Przykładowo mozemy odwoływać sie do psychologi, socjologii,biologii, mieszając je z logiką, filozofią i nawet tkzw. zdrowym rozsadkiem. Stosując tego rodzaju zabieg dopasowujemy go do tego, aby potwierdzić przyjęte przez nas założenia- dostosowujemy argumentacje do założeń nie zaś dochodzimy do założeń poprzez argumentacje. Argumentujemy wieć nic innego jak swój światopogląd- bez światopoglądu w rozumieniu, o którym tutaj pisałem nie jesteśmy w stanie argumentować ani przyjmować czyjejś argumentacji.Tak wiec pierwotne są pewne założenia,które nazywam tutaj światopoglądem.
>>Tym gorzej dla racjonalizmu.
>Bzdura. Racjonalizm jako posługiwanie się rozumem jest nie do odrzucenia.
Utożsamia pan racjonalizm z posługiwaniem się rozumem? Pytam dlatego, bo jest to stanowisko ciekawe.
27-04-2008 00:37 
 Ocena 1 na 1
MichaQ (1056 punktów)
Oczywiście zawsze trzeba przyjąć jakieś aksjomaty. Sceptycyzm metodyczny Kartezjusza polegał na zwątpieniu we wszystko i oparciu się tylko o to, w co wątpić już niepodobna.

Nie rozumiem tylko skąd wyprowadził Pan tezę o racjonalizmie jako światopoglądzie? Uważam, że można zarzucić Panu, że pańska teza nie wynika logicznie z przesłanek. Przynajmniej ja tego nie dostrzegłem. Racjonalizm jest poglądem. Światopogląd jest zbiorem poglądów. Racjonalizm sensu stricte tyczy się epistemologii. Na przykład nie implikuje żadnej postawy moralnej. Racjonalizm w swym klasycznym ujęciu nie może być zbiorem poglądów. Inna kwestią jest racjonalność działań, która sama w sobie jest kontrowersyjna, ponieważ powstaje pytanie, czy rozum wyznacza cele (zwłaszcza ostateczne) naszemu postępowaniu.
kaktus5 (306 punktów)
>Oczywiście zawsze trzeba przyjąć jakieś aksjomaty. Sceptycyzm metodyczny Kartezjusza polegał na zwątpieniu we wszystko i oparciu się tylko o to, w co wątpić już niepodobna.
Niepodobna wątpić?a co to znaczy?Brzmi jak jakieś nieracjonalne założenie.I bardzo dobrze, w końcu cały czas pisze ,że założenia sa nieracjonalne{w tym sensie niedowodliwe}.
>Nie rozumiem tylko skąd wyprowadził Pan tezę o racjonalizmie jako światopoglądzie? Uważam, że można zarzucić >Panu, że pańska teza nie wynika logicznie z przesłanek. Przynajmniej ja tego nie dostrzegłem.
Przez swiatopogląd rozumiem proszę pana przyjęcie pewnych założeń, których się nie da uzasadnić i z których wynikaja pewne konsekwencje.W tym sensie racjonalizm jest światopoglądem.
>Racjonalizm jest poglądem. Światopogląd jest zbiorem poglądów.
Jakkolwiek byśmy tego nie nazwali tyczy się niedowodliwych założeń.Dla mnie proszę pana światopoglądem dlatego, bo chodzi tutaj o najpierwotniejsze założenia, z których wyprowadzamy wszystko co wyprowadzić można.
> Racjonalizm sensu stricte tyczy się epistemologii. Na przykład nie implikuje żadnej postawy moralnej.
Myli się pan nie tylko epistemologi ale chociażby także ontologii-każda epistemologia zakłada pewną ontologie i odwrotnie.Czym jest moralność?Jeśli tym co racjonalne to racjonalizm ustawia sobie również moralność, jeśli tym co nieracjonalne, wówczas racjonalizm wyznacza jaka jest sfera moralności{w tym przypadku nieracjonalna}.W jednym i drugim przypadku racjonalizm określa moralność.Mając określenie moralności, które wyznaczy nam racjonalizm możemy wówczas mówić o postawie moralnej.Niech pan zgadnie co ją wyznaczy?To jest proszę pana ciąg konsekwencji począwszy od niedowodliwych założeń- w tym wypadku założen racjonalizm-poprzez moralność, postawe moralną itd.Dlatego twierdzę, że racjonalizm jest światopoglądem.
> Racjonalizm w swym klasycznym ujęciu nie może być zbiorem poglądów.
dlaczego?Bo tak założyli sobie racjonaliści?Wynika z tego, że nie tylko może być proszę pana ale jest światopoglądem.
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Z powyższej definicji można wyprowadzić wniosek, że zdanie racjonalne musi być zdaniem logicznym, czyli takim, którego wartość jest 0 (fałsz) lub 1 (prawda).

To jest oczywiście wniosek fałszywy. Z Twierdzenia Godla wnioskujemy wprost, że każda "przyzwoita" teoria prowadzi do twierdzeń nierozstrzygalnych, które możemy dołączyć do zbioru aksjomatów tak samo dobrze jak zaprzeczenia tych twierdzeń, i po każdym takim dołączeniu teoria nadal będzie prawdziwa.

doku
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)
>Czym jest racjonalizm?
>
Naturalizm praktykowany przez ateistów racjonalnych, w wielu przypadkach kończy się na świecie zewnętrznym, sfera wewnętrzna pozostaje idealistyczną. Ciekawi mnie, jak naturaliści nie dualistyczni tłumaczą ten stan bez akceptacji naturalizmu marksistowskiego i na ile są racjonalne, te inne tłumaczenia. Czym tłumaczą moralność, wolną wolę, ...?
Adam Barycki
27-04-2008 13:30 
 Ocena 2 na 2
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)
>>Czym jest racjonalizm?
>>
Czy fundament racjonalizmu jest dla racjonalistów tak nieistotny, że niezauważalny, czy strach przed analizą, która prowadzi do strasznych wniosków jest przyczyną milczenia, już od 35 godzin.
Skoro żaden racjonalista nie chce mi powiedzieć co myśli o swoim myśleniu, nie pozostaje mi nic innego jak pozostać z wyjaśnieniem strasznego naturalizmu marksistowskiego. Czyżby do pominięcia go w wyjaśnieniu swojego myślenia, racjonaliści potrzebowali pomocy boskiej, choć w nią wątpię, to jednak ze spokojem czekam dalej, tym większym, że dialektyka przyrody uwolniła mnie od męczącej walki z bytami, ale za to przeżywam straszne męki ze swoim sumieniem, że tak perfidnymi narzędziami tłumaczę sobie rzeczywistość. Dlatego jeszcze raz proszę, pomórzcie, uwolnijcie mnie od tej męki.
Adam Barycki
Elwis (32 punktów)
Jak dla mnie racjonalizm to staranie się podchodzić do wszystkiego RACJONALNIE, nie kierując się zanadto licznymi czynnikami, które zaburzają trzeźwą ocenę sytuacji. Nie muszę chyba mówić, że to utopia?
grabek (16 punktów)
Nad czym tu się rozwodzić.

Moim zdaniem racjonalizm jest to ideologiczny snobizm quasi-intelektualny.

Pozdrawiam ciepło.

"... Idź wyprostowany wśród tych co na kolanach
wśród odwróconych plecami i obalonych w proch ..."
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Dla jednych racjonalizm jest metodą badania rzeczywistości
>dla innych światopoglądem,dla jeszcze innych dogmatem współczesności.

Trudno jest dyskutować lub polemizować, kiedy w przyjętych implicite założeniach tkwi niewykryte potencjalne źródło błędu. Otóż moim zdaniem "racjonalizm" tutaj nie jest żadnym z tych trzech pojęć. Ja nazywam takie pojęcia jak nasz racjonalizm "postawą". Ja nie badam rzeczywistości, mój światopogląd jest "naukowy" (ewolucjonizm w pojmowaniu człowieka, prawa kwantowe w pojmowaniu materii) nie "racjonalny", a słowo "dogmat" w ogóle nie pasuje do pojęcia "racjonalizm" - to absurdalne zestawienie pojęć, coś jak "nielogiczna matematyka".

Tak jak ateizm, racjonalizm jest wg mnie postawą. Racjonalista nie cofa się na widok czarnego kota, nie modli się (to akurat wspólna cecha z ateistą), nie przejmuje się proroctwami, wróżbami, przepowiedniami ani horoskopami, chyba że robi to z konformizmu w obliczu poważnego zagrożenia. Oczywiście racjonalizm implikuje pewne ograniczenia dla światopoglądu, ale nie jest światopoglądem.

doku
kaktus5 (306 punktów)
>>Dla jednych racjonalizm jest metodą badania rzeczywistości
>>dla innych światopoglądem,dla jeszcze innych dogmatem współczesności.
>Trudno jest dyskutować lub polemizować, kiedy w przyjętych implicite założeniach tkwi niewykryte potencjalne źródło błędu. Otóż moim zdaniem "racjonalizm" tutaj nie jest żadnym z tych trzech pojęć. Ja nazywam takie pojęcia jak nasz racjonalizm "postawą". Ja nie badam rzeczywistości, mój światopogląd jest "naukowy" (ewolucjonizm w pojmowaniu człowieka, prawa kwantowe w pojmowaniu materii) nie "racjonalny", a słowo "dogmat" w ogóle nie pasuje do pojęcia "racjonalizm" - to absurdalne zestawienie pojęć, coś jak "nielogiczna matematyka".
>Tak jak ateizm, racjonalizm jest wg mnie postawą. Racjonalista nie cofa się na widok czarnego kota, nie modli się (to akurat wspólna cecha z ateistą), nie przejmuje się proroctwami, wróżbami, przepowiedniami ani horoskopami, chyba że robi to z konformizmu w obliczu poważnego zagrożenia. Oczywiście racjonalizm implikuje pewne ograniczenia dla światopoglądu, ale nie jest światopoglądem.
>
doku

Zgadzam się panem jak najbardziej co do racjonalnej postawy ale nie moge zgodzić się co do odzrzucenia racjonalizmu jako światopogladu.Dla pana racjonalizm i światopogląd różnią się tym, że ten pierwszy termin akcentuje pewne ograniczenia, o których pan pisał, natomiast drugi jak rozumiem miałby ujmować wszystko.Przy takim rozumieniu, racjonalizm pozostawia wolne miejsce dla innych postaw tam, gdzie nie sięga już ze względu na swoje ograniczenia.Tym samym odnosi się do wszystkiego, poniewąz jest postawą głoszącą że "uwzględnia inne możliwości i zakresy odnoszenia się".Jest więc światopoglądem uznającym własne ograniczenia, na rzecz których uznaje inne postawy.Obejmuje więc wszystko- dlatego uważam ,że jest światopoglądem.
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Jest więc światopoglądem uznającym własne ograniczenia, na rzecz których uznaje inne postawy.Obejmuje więc
>wszystko- dlatego uważam ,że jest światopoglądem.

Zgadzając się z meritum Pańskiego wywodu bym to ujął tak: racjonalizm implikuje pewien światopogląd. Jednak nie podoba mi się nazywanie "światopoglądem" czegoś, czego nie można pozytywnie zdefiniować. Oczywiście, gdybym poznał dobrą definicję światopoglądu racjonalnego, zmieniłbym zdanie. Ale wokół czego zbudować taką pozytywną definicję?

Może wokół logicznego myślenia i kierowania nim swoim życiem? Ale co wtedy z racjonalizacjami?

Może wokół światopoglądu naukowego? Ale po co jeszcze jedna nazwa światopoglądu naukowego?

Może wokół życia wg uznanych metodyk i przyjętych systemów? Ale jak uniknąć konieczności zaznaczenia, że tylko racjonalne systemu wchodzą w grę?

Ja mam taki pomysł: Trzeba poznać metody gry na giełdzie tych, którzy wygrywają od dawna i widać, że to nie jest kwestia przypadku. Spośród nich należy odrzucić te, które nie mają nic wspólnego z naszą intuicją racjonalności. Pozostałe metody należy uogólnić w taki sposób, żeby otrzymać światopogląd. Jedyna trudność, to znaleźć gracza, który zechce szczerze i otwarcie opowiedzieć, jak wygrywał.

Ogólnie jednak jetem pesymistą w tej kwestii - nie wierzę, że możliwe jest dobre zdefiniowanie światopoglądu racjonalnego, choćby dlatego, że w np. w ZSRR w roku 1930 racjonalnie było mieć światopogląd socjalistyczny.

doku
Głąbiński (3538 punktów)
>... Racjonalista ... nie modli się ...
Jeżeli przyjął założenie (vide wyjaśnienia w początkowych postach tematu), że Bóg istnieje w formie zgodnej z opisem głoszonym przez którąś ze znanych religii, to zaniedbując modlitwę postępuje nieracjonalnie - czyli nie jest racjonalistą.

Stach M. G.
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Jeżeli przyjął założenie (vide wyjaśnienia w początkowych postach tematu), że Bóg istnieje w formie zgodnej z opisem głoszonym przez którąś ze znanych religii, to zaniedbując modlitwę postępuje nieracjonalnie - czyli nie jest racjonalistą.

Oczywiście, na wszelki wypadek, jedzie się inną trasą z powodu czarnego kota - strzeżonego Pan Bóg strzeże.

Najważniejsze, żeby nigdy nie zapeszyć i niczego nie wykrakać.

A najgłupszą rzeczą jest lekkomyślnie wywoływać gniew bogów.

doku
nowak (10 punktów)
> Czym jest
>racjonalizm?
>
witam. Odpiszę "z grubsza",bez subtelności.
Racjonalizm jako światopogląd - termin nazbyt nie ostry by mógł być użyteczny.
Racjonalizm vs irracjonalizm - spór jak wiadomo osłabiony przez literaturę post nowoczesną. Może pozostaje jedynie "uśpiony", a może już nie wróci?
Racjonalizm jak postawa intelektualna - Dla mnie metaforycznie: jasność, wyraźność prezentowania myśli. Postawa krytyczna, rugująca z dyskusji emocje. Nie metaforycznie: umiejętność budowania i śledzenia wypowiedzi argumentacyjnej, gotowość do rezygnacji z własnych przeświadczeń pod wpływem poprawnej argumentacji adwersarzy.
W literaturze:Hybrydowo: mocna zasada racjonalności Ajdukiewicza + Fragment "o swobodnej dyskusji" z książeczki o człowieku Ingardena

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365