Racjonalista - Strona głównaDo treści
Biblia podstawą ateisty.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
17-02-2009 22:57metsys (1088 punktów)Biblia podstawą ateisty.
Ocena 7 na 7
Zaznajomiłem się z dość sporą ilością poglądów na boga, zawartych w wielu tematach na tym forum. Uderzyła mnie ignorancja jaką darzy się wszelkie księgi święte poszczególnych religii. Ani zwolennicy boga, ani przeciwnicy nie używają do podpierania swych tez wersetów z Biblii, Koranu, Księgi Umarłych, Mitów Greckich itd.
Sądzę, że przyczyną jest narzucona im konieczność uznania metaforyzmu treści (o dziwo akcentowana szczególnie przez samych wyznawców). Gdzieś zapodziała się prawda, że KAŻDA religia opiera się przecież na słowach zawartych w świętych księgach.
Dzisiaj dyskusje dotyczą filozoficznych kwestii boga w oparciu o aktualne zdobycze nauki. Jak wszyscy wiemy nie da się tego pogodzić z prymitywnym sposobem widzenia świata zawartym np. w Biblii.
Cóż zatem dzieje się z religią i jej wyznawcami?
Dostosowują dogmaty do realiów współczesnej wiedzy. Często zdarza się, że zmianie ulegają fundamenty religii (geocentryzm, homoseksualizm, ewolucja) choć prawdy wiary (bóg) absolutnie nie zezwalają na jakiekolwiek interpretacje i zmiany, co jasno jest określone w tzw. tekstach objawionych.
Istotę boga, jego sposób tworzenia i widzenia świata wplata się w racjonalny, zbadany i badany świat ludzkiej wiedzy z pominięciem oczywistych i betonowych zapisów sprzed tysięcy lat. Fundamentalne prawdy zawarte w Biblii są nawet przez kościół traktowane jak piąte koło u wozu.
Zastanawia mnie dlaczego ateiści, ludzie racjonalni podejmują się oświecenia ciemnogrodu poprzez dyskusje na temat założeń religijnych, które nie mają nawet oparcia w samej religii! Jako przykład podam akt stworzenia. Nigdzie w tekstach chrześcijańskich nie ma najmniejszych wzmianek o atomach, kwantach, polach elektrycznych, magnetycznych, modelowaniu itp., a w obecnych dyskusjach z wierzącymi przeważają tego typu argumenty (których sami nie rozumieją, ale używają).
Natychmiast pojawia mnie się przed oczyma wizja powstającej na nowo religii. Zaczyna wyłaniać się twór myśli teologicznej dostosowujący się do potrzeb religii jak gumka majtek do bioder.
A jest bardzo prosta droga do wykazania idiotyzmu religii w całej okazałości. To Biblia. Dzięki tej właśnie księdze ludzie myślący racjonalnie mogą w prosty sposób przedstawić wszystkim oszukiwanym w jakim potwornym świecie lęków i zakazów ci ostatni funkcjonują. Mało tego. Opierając sie na niej można łatwo pokazać oszustwa teologiczne i manipulacje kościoła.
Wszelkie filozoficzne dysputy pomagają tylko kreować fanatykom bogów nową rzeczywistość religijną. Wskazują na błędy ich myślenia i pozwalają dopracowywać szczegóły retoryki.
Wespół z nimi jesteśmy twórcami nowego dzieła religijnego, które umieszcza boga w zakamarkach rzeczywistości, których nauka jeszcze nie potrafi wyjaśnić.
Do zwykłego człowieka, przeciętnego Kowalskiego nie trafimy z naukowym tłumaczeniem zasad przyrody. Tutaj trzeba opracować sposób, by zrozumienie oczywistej prawdy, że bóg nie istnieje nie wiązało się z powstaniem dziury w psyche, której nie ma jak zapełnić. To trudne, ale myślę, że możliwe.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Jacek Cieslicki (1555 punktów)
(zablokowany)
>
>A jest bardzo prosta droga do wykazania idiotyzmu religii w całej okazałości. To Biblia. Dzięki tej
>właśnie księdze ludzie myślący racjonalnie mogą w prosty sposób przedstawić wszystkim oszukiwanym w
>jakim potwornym świecie lęków i zakazów ci ostatni funkcjonują. Mało tego. Opierając sie na niej
>można łatwo pokazać oszustwa teologiczne i manipulacje kościoła.
>Wszelkie filozoficzne dysputy pomagają tylko kreować fanatykom bogów nową rzeczywistość religijną.
>Do zwykłego człowieka, przeciętnego Kowalskiego nie trafimy z naukowym tłumaczeniem zasad przyrody.

Metsys, chyba Niebo mi Cię zsyła!
Będziemy walczyć jak w "dwa ognie" : Ty od głowy, a ja będę walił Kowalskiego po kostkach, bom burak, to mi bliżej...

Pozdrowienia,
dziadek Jacek
*******
Goje wszystkich krajów, łączmy się!

Kowalski (762 punktów)
> Gdzieś zapodziała się prawda, że KAŻDA religia opiera się przecież na słowach zawartych w świętych księgach.

Nie każda religia opiera się na spisanej w księgach nauce. Ani też religie 'ksiąg' zwykle nie ogranicza się do tego, co spisane.

>Jak
>wszyscy wiemy nie da się tego pogodzić z prymitywnym sposobem widzenia świata zawartym np. w Biblii.

O ile traktujesz Biblię dosłownie. Z zebraniem się drzew dla wybrania nowego króla włącznie. (Też można wykazać, że Biblia jest fałszywa, gdyż drzewa nie chodzą.)

>Dostosowują dogmaty do realiów współczesnej wiedzy. Często zdarza się, że zmianie ulegają
>fundamenty religii (geocentryzm, homoseksualizm, ewolucja) choć prawdy wiary (bóg) absolutnie nie
>zezwalają na jakiekolwiek interpretacje i zmiany, co jasno jest określone w tzw. tekstach
>objawionych.

Nie widzę tu ani jednego fundamentu religii.
Weźmy kolejno:

Geocentryzm -- owszem, mamy historię Jozuego, dla którego Pan wstrzymał słońce. Ale trudno to traktować jako poważny argument, a i on występuje na marginesie mało ważnej księgi.

Homoseksualizm -- bywa potępiony jako grzech, ale znowu -- nie stanowi fundamentu religii (choćby dlatego, że nie mówi o relacji Boga i człowieka, jak najważniejsze przykazania).

Ewolucja -- poniekąd ewolucja może stanowić powód do sprzecznych z fundamentami religii refleksji (dotyczących pewnej płynności granic dla człowieczeństwa), ale i ona jedynie pośrednio, gdyż raczej wskazuje się na inne aspekty opisu stworzenia świata -- choćby swoistą polemikę z mitologiami bliskowschodnimi.

>Istotę boga, jego sposób tworzenia i widzenia świata wplata się w racjonalny, zbadany i badany
>świat ludzkiej wiedzy z pominięciem oczywistych i betonowych zapisów sprzed tysięcy lat.

Przed tysiącami lat nie znano betonu
Raczej stawia się obok, niż wplata. Jako dwie sfery, które może się przenikają, ale na siebie nie wpływają.

>Fundamentalne prawdy zawarte w Biblii są nawet przez kościół traktowane jak piąte koło u wozu.

Poniekąd bym się i zgodził. Tyle, że nie wiem, które to te 'fundamentalne' w przeciwieństwie do pozostałych.

>Zastanawia mnie dlaczego ateiści, ludzie racjonalni podejmują się oświecenia ciemnogrodu poprzez
>dyskusje na temat założeń religijnych, które nie mają nawet oparcia w samej religii!

Choćby dlatego, że zarówno znajomość nauki, jak i Biblii jest w społeczeństwie mała.

> Natychmiast pojawia mnie się przed oczyma wizja powstającej na nowo religii.

Z jednej strony pewne próby godzenia na siłę Biblii (czy szerzej: religii) i nauki mnie szczerze bawią.
Z drugiej strony nie piszesz niczego szczególnie odkrywczego -- religia się zmienia, ewoluuje. Nawet Kościół dopuszcza taką myśl -- zresztą zna na tyle swoją historię by wiedzieć, że nie każdy dogmat znano od początku.

>Zaczyna wyłaniać się
>twór myśli teologicznej dostosowujący się do potrzeb religii jak gumka majtek do bioder.



>A jest bardzo prosta droga do wykazania idiotyzmu religii w całej okazałości. To Biblia.

1. W nauczaniu Kościoła Biblia jest tylko jednym z filarów. Obok tradycji. I to przez pryzmat tradycji na nią się patrzy. Zawsze można daną księgę odczytać nie dosłownie, a metaforycznie. (I zazwyczaj uczyni się to jak najsłuszniej.) I problem zniknie.
2. Ludzie nie wierzą w Boga bo przeczytali Biblię. Gdyby tak było, to wierzących byłby może 1% Religię i religijność zwykle wynosi się z domu. Wszystkie argumenty, Biblia, itp. są tylko pewnym dodatkiem. Dodatkiem, którego krytyka może wywołać wzruszenie ramion u wierzącego (o ile nie wywoła złości, rzecz jasna).

>Do zwykłego człowieka, przeciętnego Kowalskiego nie trafimy z naukowym tłumaczeniem zasad przyrody.

Jako przeciętny Kowalski odpowiadam, że to bardzo różnie bywa. Ogólnie rzecz biorąc widzę tylko jedną przeszkodę w przyjmowaniu naukowych zasad przyrody: prywatne lenistwo.

Pozdrawiam!

PS. Odpowiedź z rana nieźle zastępuje kawę
Wąsik (24 punktów)
Beton był znany w Asyrii jakieś 2000 lat p.n.e.
R. Grochala (970 punktów)
>Dzisiaj dyskusje dotyczą filozoficznych kwestii boga w oparciu o aktualne zdobycze nauki. Jak wszyscy wiemy nie da się tego pogodzić z prymitywnym sposobem widzenia świata zawartym np. w Biblii.

Dziwne jest to, że tylko chrześcijanie chcą dowartościować się popierając wiarę elementami naukowymi. Jakoś nigdy nie słyszałem o muzułmaninie/buddyście/hinduiście mówiącym, że teoria ewolucji jest dowodem popierającym "plan (jego) boga".

"Nie robi różnicy, czy O'Brien jest przyjacielem czy wrogiem. Z O'Brienem można rozmawiać. Może to, czego człowiek pragnie najbardziej, to nie tyle być kochanym, ile rozumianym." G. Orwell, "Rok 1984"

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365