Racjonalista - Strona głównaDo treści
Kategorie syntaktyczne - czy to się do czegoś przydaje?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » O wszystkim i o niczym
NapisanoAutorTytuł
22-06-2012 14:05Nickto (187 punktów)Kategorie syntaktyczne - czy to się do czegoś przydaje?
Witam, jestem dyletantką w materii logiki. Liczę, że wśród osób, które przeczytają tę wypowiedź, znajdzie się przynajmniej jeden nie-dyletant, który jednocześnie okaże miłosierdzie odpowiadając na moje pytanie.
Pytanie jest o kategorie syntaktyczne. W swoim powierzchownym kontakcie z logiką natrafiłam na to "coś" i nawet całkiem sprawnie rozwiązałam niemałą ilość zadań z "kategorii syntaktycnych". Jednakowoż czuję niedosyt, bo ani celu w tym nie widziałam, ani nawet dobrej zabawy, jak przy rozwiązywaniu zadań matematycznych.
Czy istnieje odpowiedź na pytanie: po co rozbierać zdanie i wskazywać kategorie syntaktyczne?
Czy kategorie syntaktyczne oznaczają coś więcej, niż mowa o tym w podręcznikach dla tumanów? Czy one coś wyjaśniają?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

martok (1115 punktów)

>Czy kategorie syntaktyczne oznaczają coś więcej, niż mowa o tym w podręcznikach dla tumanów? Czy one coś wyjaśniają?

   Kiedy starasz się zrozumieć świat, to natychmiast - automatycznie - kategoryzujesz jego części składowe. Na przykład widzisz przedmioty i zależności między przedmiotami, a także zdarzenia (stany rzeczy) i związki między zdarzeniami. Kategorie semantyczne (lub syntaktyczne, składniowe - różnie to nazywają) to po prostu językowe odpowiedniki tych obiektywnych kategorii poznawczych, za pomocą których analizujemy świat. Na przykład przedmiotom odpowiadają nazwy, związkom między przedmiotami i cechom przedmiotów odpowiadają predykaty, zdarzeniom - zdania, a związkom między zdarzeniami - spójniki. Zdania, nazwy, predykaty, spójniki - to właśnie (niektóre) kategorie syntaktyczne, o które pytasz. Weźmy jako przykład zdanie: Zenek pije zaś Ziuta szoruje podłogę. Odnajdujemy w nim następujące kategorie:

Zenek pije - zdanie; Ziuta szoruje podłogę - zdanie;
Zenek, Ziuta, podłoga - nazwy;
pije, szoruje - predykaty;
zaś - spójnik.

   Nie ma w tym ani niczego tajemnego, ani też niczego szczególnie ważnego. Jednak bez zrozumienia tego elementarza nie da się zrozumieć języka logiki.

>Jednakowoż czuję niedosyt, bo ani celu w tym nie widziałam, ani nawet dobrej zabawy,

   Dla ponad 66% ludzi rozważania logiczne są niezrozumiałe, nudne i bezcelowe. Może należysz do tej grupy. Szkoda by było. A może po prostu Twój nauczyciel się nie postarał.

Pozdrawiam - M
*
Nickto (187 punktów)
Dziękuję za odpowiedź!
" Nie ma w tym ani niczego tajemnego, ani też niczego szczególnie ważnego. Jednak bez zrozumienia tego elementarza nie da się zrozumieć języka logiki."

właśnie o to mi chodziło

Uczę się sama. Nie mam problemów z krz, kwantyfikatorami, uzasadnianiem twierdzeń. Ale kiedy czytam definicje różnych rodzajów definicji i kiedy przekonuję się, że w zależności od autora publikacji, ta sama definicja może należeć do różnych rodzajów definicji, to mi się zapala żółte światło. Nabieram dystansu do logiki, gdyż zaczynam podejrzewać, że inaczej niż matematyka - gdzie wyników nie ustala się przez głosowanie, logika może być subiektywna i intencjonalna. Nie wiem, czy to dobre spotrzeżenie. Nie wiem też, czy jeśli jest ono trafne, to czy to źle.
Pozdrawiam! J.
martok (1115 punktów)

>inaczej niż matematyka - gdzie wyników nie ustala się przez głosowanie, logika może być subiektywna i intencjonalna.

   Moja wiedza o logice jest dalece niepełna. Nigdy na przykład nie słyszałem o jakimś problemie logicznym, który zostałby rozstrzygnięty przez głosowanie. Byłbym wdzięczny, gdybyś mi podała jakiś przykład - kto głosował, jaki był wynik głosowania i jakiego zagadnienia ono dotyczyło.

   To, co się zdarza, i co bywa problemem dla początkujących w każdej dziedzinie nauki, to różne nazywanie tych samych zjawisk przez różnych autorów, a także różne klasyfikowanie tych samych fenomenów przez różnych autorów. Mamy z tym do czynienia tak w logice, jak - tak, tak! - w matematyce (to co jedni nazywają modelem, inni nazywają strukturą, a jeszcze inni światem; co jedni nazywają algebrą, inni nazywają układem), czy w psychologii (por. losy takich pojęć jak centralny układ nerwowy i ośrodkowy układ nerwowy; podświadomość i nieświadomość; socjopatia i psychopatia) jak i we wszystkich innych dziedzinach. Niektóre nazwy po prostu wychodzą z mody i są zastępowane innymi, a niektóre terminy musi się zmienić, gdy ich zakres ulega choćby bardzo drobnej modyfikacji, itd. Nie da się skutecznie zabronić ludziom wprowadzania własnych systematyk, choć przyznaję, że może to być frustrujące dla amatorów.

   W sprawie swoich problemów z definicjami podałaś zbyt mało konkretów. Mogę więc tylko zgadywać, że możliwość zakwalifikowania danej definicji do dwóch różnych rodzajów bierze się stąd, że definicje można klasyfikować bardzo różnie - np. raz ze względu na budowę (tu trafią m.in. definicje klasyczne, aksjomatyczne i indukcyjne) innym razem ze względu na cel (definicje analityczne, regulujące i arbitralne) oraz na wiele innych sposobów. Tak więc wypowiedź "Osoba dorosła to taka, która ukończyła 18 lat" jest definicją regulującą i zarazem definicją o budowie klasycznej. Podobnie niedojrzałe jabłko jest przedmiotem zielonym i zarazem przedmiotem okrągłym.
   Jest tu wiele możliwości i spore zamieszanie terminologiczne. Jeśli przygotowujesz się do egzaminu, to po prostu stosuj się do terminologii wybranej przez wykładowcę. Na początku drogi nie ucz się z wielu różnych podręczników, bo Ci się wszystko pomiesza.
*
Nickto (187 punktów)
>   Moja wiedza o logice jest dalece niepełna. Nigdy na przykład nie słyszałem o jakimś problemie logicznym, który zostałby rozstrzygnięty przez głosowanie. Byłbym wdzięczny, gdybyś mi podała jakiś przykład - kto głosował, jaki był wynik głosowania i jakiego zagadnienia ono dotyczyło.

Nie wiem, czy to problem logiczny, czy jakiś inny, ale wyobraź sobie zadanie egzaminacyjne polegające na określeniu związku między zakresami nazw "definicja projektująca" i "definicja regulująca". Istnieje rozbieżność między definicją definicji regulującej w literaturze i na wykładach. Jeśli zdawałbyś ten sam egzamin u autora książki i u wykładowcy miałbyś inne wyniki.

Zdawanie egzaminów mam już daaaaaaaaaaaaaaaaaaawno za sobą, jeśli się uczę (raczej poszerzam horyzonty) to samodzielnie, korzystając z dostępnej literatury i notatek znajomych studentów. Tak więc złego nauczyciela mam o tyle, o ile czytam złe książki lub złe notatki. Ale które są dobre?
Generalnie nie podobają mi się książki (o ile to nie są przewodniki, repetytoria itp.) które zaczynają się od : logikę dzielimy na... funkcje dzielimy na... cząstki dzielimy na... graniastosłupy dzielimy na...
Są też i wykłady zaczynające się od: logikę dzielimy na... kategorie syntaktyczne dzielimy na... (itd. jw.). Mnie się wydaje, że takie wykłady to strata czasu.
Jestem zwolenniczką tezy, że uczenie polega na stymulowaniu dociekania. Idzie o to, żeby student sam upomniał się o jakiś podział.
W jakiej sytuacji mogłabym upomnieć się o podział na kategorie syntaktyczne? Przy jakich rozważaniach? To pytanie jest dla mnie kluczowe.

A co mają począć ci, dla których logika ma być jedynie narzędziem takim, jakim dla inżyniera jest matematyka. Czy inżynierowie, którzy na pierwszych latach studiów zaliczają kolubryniaste egzaminy z matematyki, odpowiadają na tych egzaminach na pytanie, czym jest liczba? Albo, czy zero jest liczbą naturalną?

>    To, co się zdarza, i co bywa problemem dla początkujących w każdej dziedzinie nauki, to różne nazywanie tych samych zjawisk przez różnych autorów, a także różne klasyfikowanie tych samych fenomenów przez różnych autorów. Mamy z tym do czynienia tak w logice, jak - tak, tak! - w matematyce (to co jedni nazywają modelem, inni nazywają strukturą, a jeszcze inni światem; co jedni nazywają algebrą, inni nazywają układem), czy w psychologii (por. losy takich pojęć jak centralny układ nerwowy i ośrodkowy układ nerwowy; podświadomość i nieświadomość; socjopatia i psychopatia) jak i we wszystkich innych dziedzinach.

Weźmy zatem pod lupę matematykę. Załóżmy, że amatorem w dziedzinie matematyki jest student architektury na politechnice albo zarządzania na uniwersytecie ekonomicznym (daję fory, bo na dobrą sprawę, amatorem w dziedzinie matematyki, jest już uczeń IV klasy szkoły podstawowej). Czy znasz chociaż jedną taką osobę, która uzyskała inne wyniki zadań korzystając z innej literatury, albo wynikające z różnego nazywania tych samych rzeczy w różnej literaturze?

Wracając do kategorii syntaktycznych, Twoja odpowiedź mnie uspokoiła Jeszcze raz bardzo dziękuję.
Jeśli byłbyś w stanie wskazać książki o logice traktujące, a które nie zaczynają się od "logikę dzielimy na..." to bardzo uprzejmie proszę, podaj chociaż jedną w polskim języku. Zobowiązana J.
martok (1115 punktów)

>Jeśli byłbyś w stanie wskazać książki o logice traktujące, a które nie zaczynają się od "logikę dzielimy na..." to bardzo uprzejmie proszę, podaj chociaż jedną w polskim języku. Zobowiązana J.

Argumentacja - Perswazja - Manipulacja (GWP, 2006)
Kultura logiczna w przykładach (PWN, 2005)
Sztuka argumentacji - Ćwiczenia w badaniu argumentów (PWN, 2003)
*
martok (1115 punktów)

Nie mam możliwości prowadzenia wymiany zdań w trybie indywidualnym. Jeśli masz jakiś temat, w którym ja wydaję Ci się odpowiednim rozmówcą, musisz ten temat umieścić na forum ogólnym. Wówczas, jeśli ja akurat nie odpowiem, to może odpowie ktoś bardziej kompetentny. Swojego adresu nie udostępniam nikomu - bardzo mi przykro.
Pozdrawiam - M

PS. Nazwa "krewny Małgosi" jest nazwą ogólną a nie jednostkową (nikt nie może mieć mniej niż dwoje krewnych), więc choćby z tego powodu nie może być nazwą indywidualną. I jeszcze z paru innych powodów nie może.
*
Nickto (187 punktów)
>Nie mam możliwości prowadzenia wymiany zdań w trybie indywidualnym. Jeśli masz jakiś temat, w którym ja wydaję Ci się odpowiednim rozmówcą, musisz ten temat umieścić na forum ogólnym. Wówczas, jeśli ja akurat nie odpowiem, to może odpowie ktoś bardziej kompetentny. Swojego adresu nie udostępniam nikomu - bardzo mi przykro.
>Pozdrawiam - M
Nie prosiłam o adres. Skorzystałam z możliwości serwisu zakładając wcześniej, że przykłady nazw odbiegają od tematyki wątku sugerowanej przez tytuł wątku.

>PS. Nazwa "krewny Małgosi" jest nazwą ogólną a nie jednostkową (nikt nie może mieć mniej niż dwoje krewnych), więc choćby z tego powodu nie może być nazwą indywidualną. I jeszcze z paru innych powodów nie może.
>*
Bardzo dziękuję, o nazwie "krewny Małgosi" mam takie samo zdanie, jak Pan.
Bardziej: na temat nazw "sukienka Małgosi", "pies Małgosi", "nos Małgosi" też uważam, że są to nazwy generalne.
martok (1115 punktów)
> "nos Małgosi" też uważam, że są to nazwy generalne.

Oczywiście. Nazwa "nos Małgosi" jest generalna, mimo że zarazem jest jednostkowa (istnieje tylko jeden obiekt denotowany przez tę nazwę).
*
PanWasKocha (-49 punktów)
(zablokowany)
Usunięte przez moderatora
PanWasKocha (-49 punktów)
(zablokowany)
Usunięte przez moderatora

Wróć do listy wątków działu O wszystkim i o niczym
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365