Zamiast filozofować i bić pianę, można przyjąć konstruktywne ustalenie, zadowalające wszystkie stanowiska: tradycji, najnowszych norm i feministek. Tworzenie żeńskich form przez dodanie "ini" (yni) nie budzi żadnych kontrowersji, więc wystarczy przyjąć tę formę, jako rozstrzygającą tam, gdzie nie ma zgody na dodanie końcówki "a" lub "ka", a jest zapotrzebowanie na formę żeńską.
Po co bić pianę, gdy mamy gotowe rozwiązanie bez wad, z samymi zaletami, nigdy nie krytykowane, zgodne z normą, zalecane przez Radę...
wychowawca - wychowawczyni kierowca - kierowczyni premier - premierzyni sędzia - sędzini sportowiec - sportowczyni minister - ministrzyni
Problem nowych wyrazów rodzaju żeńskiego istnieje i moją intencją jest zachęcić strusie do wyjęcia głów z piasku. Nie mam zamiaru zachęcać nikogo, nawet feministek, do tworzenia nowych wyrazów.
Podsuwam poprawną regułę tym osobom, które tworzą (lub już stworzyły) nowe wyrazy, ale robią to w sposób czasami wręcz żenujący, jakby mówiły w domu od dziecka innym językiem, a język polski znały tylko ze słowników. Słowa takie jak "premiera", "premierka", "ministra", "ministerka" są potworne - absolutnie nie wolno ich stosować... przynajmniej dopóty, dopóki poważne słowniki języka polskiego nie napiszą, że są to słowa poprawne.
Jeżeli jednak ktoś już musi ułożyć nowy wyraz, niech zrobi to poprawnie, żebyśmy nie musieli się wstydzić naszych rodaków. Każde forum jest dobre, żeby ułatwiać takim ludziom dostęp do rad tak potrzebnych:
1. Jeżeli chcesz utworzyć nowe słowo, zrezygnuj z tego zamiaru i spróbuj się wyżyć na innym polu.
2. Jeżeli koniecznie musisz utworzyć nowe słowo, uświadom sobie, kto cię do tego zmusza... i spróbuj przejść do rady 1.
3. Jeżeli nieuchronnym faktem jest, że nowe słowo powstaje, niech powstanie słowo poprawne, a nie jakiś potworek.
Żeńska forma słowa "pan" to "pani", a nie "pana, ani panka". A więc "pani premierzyni", a nie "pana premiera".
Nie jest prawdą, że końcówka "a" charakteryzuje kobiety:
"łowca" - "łowczyni" "kłamca" - [sami pomyślcie] "władca" - "władczyni" "ortopeda" - [nie twierdzę, że wszystko jest łatwe] "psychiatra" - "jąkała" - "kaleka" -
Nie ma powodu wciskać kobietom na siłę końcówki "a", jeśli można użyć naturalnej żeńskiej końcówki "i" (... ale czasem nie da się, np. "sędzia", "sędzina" - zupa już się wylała.
A najlepiej uzbroić się w cierpliwość. Polacy kiedyś chcieli, żeby planeta zmienił płeć, ale zamiast dodać "ka" poczekali... i stało się - planeta dziś jest kobietą, kometa jest kobietą... czekamy jeszcze, aż satelita zmieni płeć... to może poeta też zmieni płeć?
Oczywiście, wszystko jest możliwe. Skoro słowo "krawcowa" mamy uznane za poprawne, to może niedługo będziemy mieli "szewcową", "premierową", "ministrową"...
a skoro mamy "starościnę" i wampirzycę", to cieszmy się z tego, że nie mamy dentyściny czy okuliściny, ani premierzycy czy ministrzycy |