Racjonalista - Strona głównaDo treści
Czy ludzie powinni miec religie ?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
13-03-2008 16:37fbsg (51 punktów)Czy ludzie powinni miec religie ?
Ocena 1 na 1
Jeżeli w tylu różnych, odmiennych i nawet odizolowanych od siebie kulturach na Ziemi powstała wiara, czy nie jest to pewny naturalny czynnik mający na celu przetrwanie ludzkości ?
Religie prowadzą do podziału grup ale czy nie także do umocnienia
struktur danego społeczeństwa ?
Według mnie jest to pewien fundament mający na celu kreatywniejszy rozwój społeczeństwa, które jest tak powiązane ze sobą że aby się rozwijac musi działac wspólnie.
Według mnie błędem jest aby racjonalizm i religia stały się odłamem i się wykluczały.
Przykładowo pomimo odmiennych poglądów ateistów i chrześcijan obydwa ugrupowania w dzisiejszych czasach mówią o wspólnocie i
akceptacji.
Jednak problem chyba nie tkwi w poglądach tylko naturze ludzkiej.
Podam prosty przykład, dwóch ludzi nie może współżyc razem w pokoju gdy mają odmienne gusty i nerwowe charaktery..
Gdyby założyc czysto teoretycznie że w jednym momencie wszyscy straciliby wiarę z czym się wiąże także nadzieja, to mogłoby dojśc do zaburzenia funkcjonowania społeczeństwa czego skutków
raczej trudno jest przewidziec..
Nie sądzę też aby bez jakiejkolwiek religji mogła powstac tak wysoko rozwinięta kultura i społecznośc jak w dzisiejszych czasach.
Czy jest możliwym aby połączyc coś co się wzajemnie wyklucza ?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

O RLY? (0 punktów)
>Jeżeli w tylu różnych, odmiennych i nawet odizolowanych od
>siebie kulturach na ziemi powstała wiara, czy nie jest to
>pewny naturalny czynnik mający na celu przetrwanie
>ludzkości ?

Rzeczywiście, ale wiara(czy raczej religie) powstawały w czasach kiedy nauka, delikatnie mówiąc, raczkowała.
Religie powstawały jako swego rodzaju "systemy" wyjaśniania rzeczywistości.
W XXI wieku kiedy nauka mocno już się rozwinęła, ba rozwija się coraz szybciej, nie jestem wcale taki pewny czy przyszłym społeczeństwom będzie religia do czegoś potrzebna.
Prymitywny sposób wyjaśniania otaczającego nas świata ustąpi, mam nadzieje, przed nauką.

>Religie prowadzą do podziału grup ale czy nie także do
>umocnienia
>struktur danego społeczeństwa ?
>Według mnie jest to pewien fundament mający na celu
>kreatywniejszy rozwój społeczeństwa, które jest tak
>powiązane ze sobą że aby się rozwijac musi działac
>wspólnie.
Otóż to, prowadzą do podziału na pewne grupy, a że religii jest sporo to i grup nie mało i może było by wszystko w porządku gdyby te grupy się tolerowały, ale tak nie jest niestety.

>Według mnie błędem jest aby racjonalizm i religia stały się
>odłamem i się wykluczały.

Racjonalizm i religia z natury rzeczy wykluczają się.
Zresztą moim zdaniem czas religii powoli się kończy.
A samo istnienie i rozwijanie się racjonalizmu powoduje ich korozję, nie widzę więc szansy współistnienia na równych "prawach".
13-03-2008 17:40 
 Ocena 2 na 2
fbsg (51 punktów)
Takie coś już chyba kiedyś miało miejsce do czasu pierwszej lepszej masowej klęski i powrót tłumów do kościoła..
Tu chodzi głównie o to iż ludzie nie chcą pojąc tego że nie ma życia wiecznego,.. Takie rozumowanie nie idzie na rękę..

ege
13-03-2008 17:55 
 Ocena 2 na 2
O RLY? (0 punktów)
Wniosek o kończeniu się czasu religii wysuwam na podstawie tego jak rozwija się teraz nauka.
Nie mówię że to będzie zaraz, za parę, paręnaście lat.
Ale, co tu dużo mówić im bardziej się nauka rozwija tym więcej religijnych dogmatów odchodzi do lamusa.

Co do "potrzeby religii" to rzeczywiście zdaje się ona spełniać jakieś funkcje w psychice ludzkiej, ale w moim przekonaniu nie ma monopolu na spełnianie tych funkcji i przegra w warunkach wolnej konkurencji.

>Nie sądzę też aby bez jakiejkolwiek religji mogła powstac
>tak wysoko rozwinięta kultura i społecznośc jak w
>dzisiejszych czasach.

Nie ma potrzeby powstawać bo już jest.
Religia odegrała jakąś rolę na wczesnym etapie tworzenia się cywilizacji(nie mieliśmy nauki, w każdym razie nie w jakiejś szczególnie rozwiniętej formie), ale nie sądzę by była do tego niezbędna.
JATO (Jarosław Tomczyk) (2644 punktów)
>Wniosek o kończeniu się czasu religii wysuwam na podstawie tego jak rozwija się teraz nauka.
>Nie mówię że to będzie zaraz, za parę, paręnaście lat.
>Ale, co tu dużo mówić im bardziej się nauka rozwija tym więcej
Nadmierny optymizm.
Dla przykładu. KRK istnieje już ~2000 lat. Instytucja jest na tyle cwana, że stale ewoluuje. Dlatego trwa. Są żywym przykładem teorii ewolucji, której starają się przeczyć.
Toteż religie będą ewoluować i nic do tego nie ma nauka. Jedyna szansa w rozwoju intelektualnym "przypadkowego" (czyli naszego) lub innego społeczeństwa an mass.
JATO


Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.
13-03-2008 23:06 
 Ocena 2 na 2
MichaQ (1056 punktów)
Do pewnego stopnia się z Panem zgadzam. Uważam jednak, że nie uwzględnia Pan pewnej ważnej funkcji jaką pełni religia. Każdy taki system wierzeń, nieważne jak byłby naiwny, daje ludziom poczucie sensu istnienia. Nauka tego nie da. Fizyka, chemia, biologia nie odpowiedzą na pytania, po co człowiek żyje, jaki jest cel jego działań. Innymi słowy nauka nie da odpowiedzi na te metafizyczne, jakże istotne dla każdego człowieka kwestie. Mogą na nie odpowiedzieć tylko filozofia lub religia. Przy czym religię odrzucam, jako szkodliwą.

Należy zwrócić uwagę, że rozwój filozofii jest konieczny do zmniejszenia wpływu religii. Na przykład w Stanach Zjednoczonych, gdzie nie było wielkiej tradycji filozoficznej, górę wzięła religia.
O RLY? (0 punktów)
Wobec tego drobne sprostowanie : mówiąc nauka miałem na myśli również filozofię, ale nieskażoną religią

Ponadto nie byłbym taki pewien czy nauka nie odpowie(nawet przy znikomym udziale filozofii) na pytania odnośnie sensu istnienia, pamiętajmy że odpowiedzi może nie być.
Religia nie daje odpowiedzi, daje natomiast, w ich zastępstwie, niesprawdzalne ze swej natury imaginacje.
Zresztą wątpię by był jakiś jeden obiektywny sens istnienia i by było co odkrywać.
Co do metafizyki to zaczyna się tam gdzie kończy się pewne poznanie.
Obserwując rozwój dzisiejszej nauki nie wróże metafizyce dobrego losu i wcale a wcale mnie to nie martwi.
fbsg (51 punktów)
Jaki jest sens istnienia według filozofii ?

ege
LEGION. (3161 punktów)
Której filozofii?


Jędrzej, Maciej, Roman - Hmmm... Tak! To ewidentnie obala teorię ewolucji
Kelly (2051 punktów)
Zgadzam się, ale tylko dopóki religia wpływa jedynie na kulturę, sztukę i samopoczucie społeczeństwa, a nie na politykę, ekonomię, gospodarkę...
W zachodnim świeicie organizacje chrześcijańskie (a właściwie Kościół Katolicki) mają ogromne wpływy i władzę, więc trwanie w wierze i radosne głoszenie słowa bożego jest trudniejsze, niż się wydaje, bo trzeba przezwyciężyć naturalne, chociaż niezbyt honorowe instynkty. Cierpi na tym ogół ludzi. Zamiast włączyć w obieg miliardy dolarów, Watykan zwyczajnie je gromadzi. Można spytać: po co? Po co im skarby, które leżą gdzieś w podziemiach (czy gdzie tam) i ładnie wyglądają, kiedy kilka dzieci na sekundę umiera z głodu?
Jak dla mnie wystarczającym kluczem do rozwiązania jest fakt, że nie tylko organizacje "zbierają oszczędności". "90% dóbr jest w rękach 10% ludzi; 10% dóbr - w rękach 90% ludzi". Łączny majątek trójki najbogatszych świata to coś koło 160 miliardów dolarów, a łączne PKB 50 najuboższych krajów wynosi około 170 miliardów dolarów. Teoretycznie sejf z kilkoma miliardami, z których nie korzystamy nic nam nie daje; praktycznie zmienia zdeczko nasz status społeczny. Właśnie dlatego Kościół cały czas tak dobrze się trzyma - ludzie chcą się przyłączyć do czegoś, co jest potężne; chcą być tego częścią.
Na pierwszy rzut oka to porównanie wyda się wręcz niestosowne, ale: choćby Fromm wysuwał podobną tezę odnośnie systemów totalitarnych...

I gdzie tu ubóstwo, w którym kazał żyć Jezus? A tak, rzeczywiście. Jeśli Watykan skonfiskuje większość kasy, ludzie będą rzeczywiście żyć w ubóstwie... "Panie, świeć nad naszymi duszami!"
Atlantis (1733 punktów)
(zablokowany)
Religia religii nierówna. Nie powinno się wszystkiego wrzucać do jednego worka. Bo jak tutaj porównywać taki Buddyzm do Chrześcijaństwa? Jak stawiać filozoficzne rozważania na temat natury Boga (choć w tym przypadku to nazwa umowna) obok banalnej, ludowej mitologii a niebie, piekle, aniołach i diabłach?

To, że w większości kultury wykształciła się religia świadczy tylko tyle, że zadziałał ludzki umysł i zaczął tłumaczyć to, czego wytłumaczyć się nie dało ze względu na brak środków.
15-03-2008 13:31 
 Ocena 1 na 1
O RLY? (0 punktów)
>Religia religii nierówna. Nie powinno się wszystkiego wrzucać do jednego worka. Bo jak tutaj porównywać taki Buddyzm do Chrześcijaństwa? Jak stawiać filozoficzne rozważania na temat natury Boga (choć w tym przypadku to nazwa umowna) obok banalnej, ludowej mitologii a niebie, piekle, aniołach i diabłach?

Tak, tylko że wszystkie zakładają "wiarę" w coś czego sprawdzić nie można.
Wszystkie wytwarzają coś w rodzaju dogmatyki.

>To, że w większości kultury wykształciła się religia świadczy tylko tyle, że zadziałał ludzki umysł i zaczął tłumaczyć to, czego wytłumaczyć się nie dało ze względu na brak środków.

Nie tłumaczyć, ale zastępować odpowiedzi imaginacjami.
Wiara to tłumaczenie rzeczywistości po najmniejszej linii oporu.
Zadowalanie się iluzjami zamiast dążenia do prawdy.
Prawdy która może nam się nie spodobać w przeciwieństwie do iluzji których sami jesteśmy autorami.
Wiara więc daje poczucie bezpieczeństwa i komfortu psychicznego, kosztem prawdy naturalnie.
Sidor (36 punktów)
>Jeżeli w tylu różnych, odmiennych i nawet odizolowanych od
>siebie kulturach na Ziemi powstała wiara, czy nie jest to
>pewny naturalny czynnik mający na celu przetrwanie
>ludzkości ?

Przetrwanie - nie. Komfort ducha - tak. Ludzie są wygodniccy i chcą rozumieć. Jeśli czegoś nie zrozumieją, albo rozwiązanie rozumowe nie daje im oczekiwanych korzyści, uciekają się do religii.

>Religie prowadzą do podziału grup ale czy nie także do
>umocnienia
>struktur danego społeczeństwa ?

W jakim sensie umocnienia? Czy społeczeństwo dajmy na to ateistyczne, gdyby zaistniało, było by w czymś gorsze od społeczeństwa katolickiego?

>Według mnie jest to pewien fundament mający na celu
>kreatywniejszy rozwój społeczeństwa, które jest tak
>powiązane ze sobą że aby się rozwijac musi działac
>wspólnie.

Czyli tylko religia może być spoiwem społeczeństwa?

>Według mnie błędem jest aby racjonalizm i religia stały się
>odłamem i się wykluczały.

A jak chcesz je ze sobą pogodzić?

>Przykładowo pomimo odmiennych poglądów ateistów i
>chrześcijan obydwa ugrupowania w dzisiejszych czasach mówią
>o wspólnocie i
>akceptacji.

Ludzie mówią. O wielu rzeczach. Ciągle. Wystarczy obejrzeć obrady Sejmu. Co zmienia ta gadanina?

>Jednak problem chyba nie tkwi w poglądach tylko naturze
>ludzkiej.
>Podam prosty przykład, dwóch ludzi nie może współżyc razem
>w pokoju gdy mają odmienne gusty i nerwowe charaktery..

Niekoniecznie. Zawsze można pójść na kompromis.

>Gdyby założyc czysto teoretycznie że w jednym momencie
>wszyscy straciliby wiarę z czym się wiąże także nadzieja,
>to mogłoby dojśc do zaburzenia funkcjonowania społeczeństwa
>czego skutków
>raczej trudno jest przewidziec..

Słabi by odpadli, zwariowali by lub popełnili samobójstwo. Zostali by silni psychicznie. To takie straszne?

>Nie sądzę też aby bez jakiejkolwiek religji mogła powstac
>tak wysoko rozwinięta kultura i społecznośc jak w
>dzisiejszych czasach.

Tego się nie dowiemy. Ja uważam, że mogłaby.

>Czy jest możliwym aby połączyc coś co się wzajemnie
>wyklucza ?

Nie.
15-03-2008 19:01 
 Ocena 1 na 1
Kelly (2051 punktów)
>W jakim sensie umocnienia? Czy społeczeństwo dajmy na to ateistyczne, gdyby zaistniało, było by w czymś gorsze od społeczeństwa katolickiego?
Społeczeństwo ateistyczne mamy w tej chwili w Chinach. To co? Lecimy do Pekinu?
Różnorodność jest niezbędna, żeby istniało otwarte i świadome społeczeństwo.

>Czyli tylko religia może być spoiwem społeczeństwa?
W dzisiejszych czasach, w naszych warunkach? Chyba tak. Bo jak inaczej chcesz zmusić ludzi, żeby starali się czynić dobro i powstrzymywać od zła? Nie każdy znajdzie przyjemność w poszerzaniu swojej wiedzy albo bezinteresownej pomocy.

>Ludzie mówią. O wielu rzeczach. Ciągle. Wystarczy obejrzeć obrady Sejmu. Co zmienia ta gadanina?
Ciągle tylko Sejm i Sejm... A TY co zrobiłeś w kierunku organizacji naszego pięknego kraju?

>Słabi by odpadli, zwariowali by lub popełnili samobójstwo. Zostali by silni psychicznie. To takie straszne?
Siła psychiki nie opiera się tylko na niezależności od religii czy braku wiary w siły wyższe.
Społeczeństwo po kresie wszelkich religii można by podzielić na dwie grupy: ludzi takich jak ci, którzy piszą na tym forum - niewierzących z przekonań, kulturalnych, przyjaznych, itp itd; oraz ludzi bez jakiegokolwiek poczucia moralności, zagubionych i zatraconych, niewierzących z ignorancji lub przekory.
Biorąc pod uwagę, że druga grupa byłaby kilka razy większa: jak długo przetrwałaby Twoim zdaniem grupa pierwsza?

>>Nie sądzę też aby bez jakiejkolwiek religji mogła powstac
>>tak wysoko rozwinięta kultura i społecznośc jak w
>>dzisiejszych czasach.
>Tego się nie dowiemy. Ja uważam, że mogłaby.
Mimo że ludzie to patentowane leniuchy dążące do przyjemności i unikające bólu? TERAZ, kiedy poznaliśmy już zalety cywilizacji i kultury, możemy je tworzyć dla siebie, żeby się czymś twórczym zająć. Ale jak cokolwiek miałoby się ZACZĄĆ bez motywacji w postaci bogów i religii?

Z tym, na co nie odpowiedziałam, zgadzam się.
15-03-2008 19:07 
 Ocena 1 na 1
IQ955 (2355 punktów)
Jeśli masz naprawdę 14 lat - czytam z podziwem.


Pozdrowienia,

IQ955. [Marek Czeszek]
O RLY? (0 punktów)
>>W jakim sensie umocnienia? Czy społeczeństwo dajmy na to ateistyczne, gdyby zaistniało, było by w czymś gorsze od społeczeństwa katolickiego?
>Społeczeństwo ateistyczne mamy w tej chwili w Chinach. To co? Lecimy do Pekinu?

Nie nazwałbym tego społeczeństwem ateistycznym.
To że panuje tam ustrój taki a nie inny nie świadczy w żaden
sposób o stanie "religijnym" tego społeczeństwa.
U nas też mieliśmy ustrój który walczył z religią i co?
Przed 1989 Polacy byli społeczeństwem ateistycznym? A teraz nagle nie wiadomo skąd wyskakuje 95% katolików?

>>Słabi by odpadli, zwariowali by lub popełnili samobójstwo. Zostali by silni psychicznie. To takie straszne?
>Siła psychiki nie opiera się tylko na niezależności od religii czy braku wiary w siły wyższe.
>Społeczeństwo po kresie wszelkich religii można by podzielić na dwie grupy: ludzi takich jak ci, którzy piszą na tym forum - niewierzących z przekonań, kulturalnych, przyjaznych, itp itd; oraz ludzi bez jakiegokolwiek poczucia moralności, zagubionych i zatraconych, niewierzących z ignorancji lub przekory.
>Biorąc pod uwagę, że druga grupa byłaby kilka razy większa: jak długo przetrwałaby Twoim zdaniem grupa pierwsza?

Nikt tu, mam nadzieje nie mówi anie nie wierzy w coś w rodzaju wielkiego(szybkiego) boom po którym już nie ma religii.
Takie coś nie jest w ogóle możliwe.
Jeśli miałby nastąpić kres religii to będzie to proces rozłożony na wiele, wiele lat.
Na taki proces wiele czynników może wpływać i wiele może się wtedy zdążyć.
Łącznie z przejmowaniem pewnych funkcji niegdyś pełnionych przez religie.
Podparcia moralnego może z powodzeniem dostarczać filozofia.
Zresztą moim prywatnym zdaniem źródło moralności wcale nie leży w religii.

>>>Nie sądzę też aby bez jakiejkolwiek religji mogła powstac
>>>tak wysoko rozwinięta kultura i społecznośc jak w
>>>dzisiejszych czasach.
>>Tego się nie dowiemy. Ja uważam, że mogłaby.
>Mimo że ludzie to patentowane leniuchy dążące do przyjemności i unikające bólu? TERAZ, kiedy poznaliśmy już zalety cywilizacji i kultury, możemy je tworzyć dla siebie, żeby się czymś twórczym zająć. Ale jak cokolwiek miałoby się ZACZĄĆ bez motywacji w postaci bogów i religii?

Ależ to właśnie lenistwo jest jednym z głównych motorów postępu.
Co, człowiek wynalazł koło żeby je złożyć w ofierze jakiemuś mitycznemu idolowi?
Nie, stworzył koło bo nie chciało mu się taszczyć wszystkiego na plecach.
Na czym oparty został rozwój medycyny jak nie na chęci uniknięcia bólu?
Nikt nie głowił się nad nowymi lekarstwami dla jakichś bożków.
Jeśli bogowie byli do czegoś motywacją to raczej do trwania w marazmie.
Zresztą co do rozwoju cywilizacji wile mówi specyficzny sposób życia Amiszów, których w gruncie rzeczy można nazwać bardzo religijnymi.
Kelly (2051 punktów)
>Nikt tu, mam nadzieje nie mówi anie nie wierzy w coś w rodzaju wielkiego(szybkiego) boom po którym już nie ma religii.
>Takie coś nie jest w ogóle możliwe.
>Jeśli miałby nastąpić kres religii to będzie to proces rozłożony na wiele, wiele lat.
>Na taki proces wiele czynników może wpływać i wiele może się wtedy zdążyć.
>Łącznie z przejmowaniem pewnych funkcji niegdyś pełnionych przez religie.
>Podparcia moralnego może z powodzeniem dostarczać filozofia.
>Zresztą moim prywatnym zdaniem źródło moralności wcale nie leży w religii.

Cytat:
Gdyby założyc czysto teoretycznie że w jednym momencie wszyscy straciliby wiarę z czym się wiąże także nadzieja, to mogłoby dojśc do zaburzenia funkcjonowania społeczeństwa czego skutków raczej trudno jest przewidziec..


A ja myślałam, że dyskutujemy dookoła takiego właśnie założenia .

Przecież to oczywiste, że gdyby religia (może nawet niekoniecznie wiara w siły wyższe) zanikała stopniowo, przez długi okres czasu, mogłoby to przynieść co najwyżej korzyści. Tylko po co zastanawiać się nad czymś oczywistym?
O RLY? (0 punktów)
>A ja myślałam, że dyskutujemy dookoła takiego właśnie założenia .
>Przecież to oczywiste, że gdyby religia (może nawet niekoniecznie wiara w siły wyższe) zanikała stopniowo, przez długi okres czasu, mogłoby to przynieść co najwyżej korzyści. Tylko po co zastanawiać się nad czymś oczywistym?

To wcale takie oczywiste nie jest, ten stopniowy zanik może przebiegać różnie.
A ja kiedy to pisałem skupiałem się głownie na pytaniu zawartym w temacie
keymak (3379 punktów)
Pozwolę się wtrącić.

>>Czyli tylko religia może być spoiwem społeczeństwa?
>W dzisiejszych czasach, w naszych warunkach? Chyba tak. Bo jak inaczej chcesz zmusić ludzi, żeby starali się czynić dobro i powstrzymywać od zła? Nie każdy znajdzie przyjemność w poszerzaniu swojej wiedzy albo bezinteresownej pomocy.

Problem w tym że nauki kościoła nie działają.
Jeżeli w to nie wierzysz postaw przed kościołem rower/samochód równocześnie nie zabezpieczając przed kradzieżą.
Choć nawet zabezpieczenie nie zawsze jest konieczne, aby test się powiódł ..

Paradoksalnie to właśnie w krajach, gdzie wszelkie kościoły są na marginesie i podobno ludzie tam mieszkający są całkowicie bez zasad moralnych, można zostawić swoje dobra niespecjalnie je zabezpieczając ..
No ale pewnie w tych krajach jest stosowane prawo "oko za oko" i wszyscy się boją kraść bo zostaną za to od ręki zamordowani..

No ale może się mylę.

Pozdrawiam.
16-03-2008 09:06 
 Ocena-1 na 1
fbsg (51 punktów)

Cytat:
>Problem w tym że nauki kościoła nie działają.

Na taką ogromną liczbę wierzących, można powiedziec
że mniejszośc się stosuje a ta mniejszośc jest też spora..
Chociaż aby ktoś Ci nie zajebał samochodu to zależy od jego etycznego wychowania (co kreuje nie tylko rodzina)..
Kościół ? też ale sądzę że w bardzo małym stopniu, już więcej odegra kinematografia itp.


Pozdrawiam.
keymak (3379 punktów)
Dziękuję za poparcie moich argumentów.

P.S.
To przekleństwo było zbędne.
fbsg (51 punktów)
Nie miałbym nic do kościoła o ile funkcjonował by na zasadzie tradycji i idei a nie ustroju mającego na celu utwierdzanie w przekonaniach.. Niby wolny wybór przekonań każdego z nas, ale w praktyce głoszenie swojego "wolnego" zdania które będzie sprzeczne, jest już herezją.
Nie popieram kościoła i nie jestem antyklerykiem, posiadam podzielne zdanie z obydwu konfrontacji.

Przekleństwo.. ? a tak, aczkolwiek nie w złych intencjach..

Pozdrawiam.

ege
Sidor (36 punktów)
>Społeczeństwo ateistyczne mamy w tej chwili w Chinach. To co? Lecimy do Pekinu?

Nie jestem komunistą. Nigdy nie twierdziłem, że ateizm = komunizm. A chińska kultura jest bogatsza od europejskiej, zawsze była.

>W dzisiejszych czasach, w naszych warunkach? Chyba tak. Bo jak inaczej chcesz zmusić ludzi, żeby starali się czynić dobro i powstrzymywać od zła? Nie każdy znajdzie przyjemność w poszerzaniu swojej wiedzy albo bezinteresownej pomocy.

Spójnym, logicznym prawem i rozwiniętym aparatem ścigania tych, co to prawo łamią.

>Ciągle tylko Sejm i Sejm... A TY co zrobiłeś w kierunku organizacji naszego pięknego kraju?

Sejm to tylko przykład, równie dobrze mógłby być i senat Co ja zrobiłem? A po co, w imię czego? Pracuję, zarabiam, płacę podatki, głosuję w wyborach, nie łamię prawa: co ja niby jeszcze mam robić? Od kiedy to ja mam jakikolwiek dług wobec państwa? Teraz to dopiero powiało komuną, gorszą od tej pekińskiej.

>Siła psychiki nie opiera się tylko na niezależności od religii czy braku wiary w siły wyższe.

Nie tylko, ale w dużej mierze.

>(...) Biorąc pod uwagę, że druga grupa byłaby kilka razy większa: jak długo przetrwałaby Twoim zdaniem grupa pierwsza?

Byliby użyteczni - przetrwaliby. Kropka.

>Mimo że ludzie to patentowane leniuchy dążące do przyjemności i unikające bólu? TERAZ, kiedy poznaliśmy już zalety cywilizacji i kultury, możemy je tworzyć dla siebie, żeby się czymś twórczym zająć. Ale jak cokolwiek miałoby się ZACZĄĆ bez motywacji w postaci bogów i religii?

Motorem napędowym postępu jest, była i będzie wojna. Zdziwiłabyś się, ile wynalazków, przedmiotów codziennego użycia powstało, bo ludzie chcieli efektywniej wyrzynać się nawzajem.

Mimo wszystko doceniam kontrargumenty. Także zgadzam się z tym, co pominąłem.
Kelly (2051 punktów)
>>W dzisiejszych czasach, w naszych warunkach? Chyba tak. Bo jak inaczej chcesz zmusić ludzi, żeby starali się czynić dobro i powstrzymywać od zła? Nie każdy znajdzie przyjemność w poszerzaniu swojej wiedzy albo bezinteresownej pomocy.
>Spójnym, logicznym prawem i rozwiniętym aparatem ścigania tych, co to prawo łamią.
Powodzenia . A tak poważnie, boję się, że taki system zawsze będzie w sferze marzeń. Zorganizowanie i zdyscyplinowanie kilkudziestu milionów ludzi nie jest wcale takie łatwe...

>>Ciągle tylko Sejm i Sejm... A TY co zrobiłeś w kierunku organizacji naszego pięknego kraju?
>Sejm to tylko przykład, równie dobrze mógłby być i senat Co ja zrobiłem? A po co, w imię czego? Pracuję, zarabiam, płacę podatki, głosuję w wyborach, nie łamię prawa: co ja niby jeszcze mam robić? Od kiedy to ja mam jakikolwiek dług wobec państwa? Teraz to dopiero powiało komuną, gorszą od tej pekińskiej.
Więc ludzie są od życia, a władza od bycia obciążaną wszelkimi niedogodnościami tegoż życia? A może jeśli w końcu zaczniemy ich traktować jak swoich reprezentantów, którzy zajmują się po prostu organizacją życia w kraju, naprawdę staną się godnymi i rzetelnymi reprezentantami?

>Motorem napędowym postępu jest, była i będzie wojna. Zdziwiłabyś się, ile wynalazków, przedmiotów codziennego użycia powstało, bo ludzie chcieli efektywniej wyrzynać się nawzajem.
Chyba rzeczywiście zdziwiłabym się, i to bardzo. Ale to nie świadczy o homo sapiens zbyt dobrze, prawda? Chpciaż oczywiście smutna prawda jest lepsza od lukrowanego kłamstwa...
Kelly (2051 punktów)
>>W dzisiejszych czasach, w naszych warunkach? Chyba tak. Bo jak inaczej chcesz zmusić ludzi, żeby starali się czynić dobro i powstrzymywać od zła? Nie każdy znajdzie przyjemność w poszerzaniu swojej wiedzy albo bezinteresownej pomocy.
>Spójnym, logicznym prawem i rozwiniętym aparatem ścigania tych, co to prawo łamią.
Powodzenia . A tak poważnie, boję się, że taki system zawsze będzie w sferze marzeń. Zorganizowanie i zdyscyplinowanie kilkudziestu milionów ludzi nie jest wcale takie łatwe...

>>Ciągle tylko Sejm i Sejm... A TY co zrobiłeś w kierunku organizacji naszego pięknego kraju?
>Sejm to tylko przykład, równie dobrze mógłby być i senat Co ja zrobiłem? A po co, w imię czego? Pracuję, zarabiam, płacę podatki, głosuję w wyborach, nie łamię prawa: co ja niby jeszcze mam robić? Od kiedy to ja mam jakikolwiek dług wobec państwa? Teraz to dopiero powiało komuną, gorszą od tej pekińskiej.
Więc ludzie są od życia, a władza od bycia obciążaną wszelkimi niedogodnościami tegoż życia? A może jeśli w końcu zaczniemy ich traktować jak swoich reprezentantów, którzy zajmują się po prostu organizacją życia w kraju, naprawdę staną się godnymi i rzetelnymi reprezentantami?

>Motorem napędowym postępu jest, była i będzie wojna. Zdziwiłabyś się, ile wynalazków, przedmiotów codziennego użycia powstało, bo ludzie chcieli efektywniej wyrzynać się nawzajem.
Chyba rzeczywiście zdziwiłabym się, i to bardzo. Ale to nie świadczy o homo sapiens zbyt dobrze, prawda? Chpciaż oczywiście smutna prawda jest lepsza od lukrowanego kłamstwa...
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)
Czynnikiem wzmacniającym pozycję religii była, nie tyle chęć zrozumienia świata i brak nauki, co potrzeba wzmocnienia jedności grupy w konkurencyjnej walce o byt. W początkach rozwoju cywilizacyjnego bogowie byli lokalni, opiekowali się grupą. Nakazywali dobroć wewnątrz grupy, a zło na zewnątrz. Wszystkie religie są wrogo nastawione do innowierców, nakazy i przywileje moralne dotyczą wyznawców. Wzrost pozycji lokalnego boga wzrastał z pozycją grupy. Mordowanie konkurentów było nakazem boskim, a przy okazji przynosiło korzyści ekonomiczne. Religią łatwiej było utrzymać ludzi w kupie i tworzyć kupy większe, którym jeszcze łatwiej było dokonywać podbojów. Kiedy dla przeciętnego członka społeczności dalsze podboje traciły sens, a religia była za słaba, żeby tą społeczność utrzymać w ryzach, społeczność ta przegrywała konkurencję z inną gdzie wpływy religii były silniejsze i umożliwiały utrzymanie w strukturze zorganizowanej, właśnie religią, dużych społeczności. Te wygrały i przetrwały do dzisiaj. Jeżeli stworzymy globalne społeczeństwo o podobnym statusie ekonomicznym wszystkich jego członków, religia nie będzie potrzebna, ale jak nam się to nie uda i konkurencja nabierze wymiarów walki o byt, religia stanie się bezpiecznym i skutecznym przewodnikiem w tej walce. Nie raz bogowie nakazywali mordowanie niewiast, niemowląt i starców, czyli czystek etnicznych, do ich przeprowadzania religia jest jak najbardziej przydatna. Do rozwoju norm moralnych, konieczna nie jest, najważniejsze dokonania cywilizacyjne w tej dziedzinie powstały w okresach poluzowania wpływów religijnych.
Adam Barycki

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365