Przeczytałem właśnie o spektakularnym sukcesie mądrości, uczciwości i prawa, który pokazuje, że mamy po raz pierwszy od 14 lat przewagę uczciwych i mądrych ludzi we władzach naszego kraju. Mamy pierwszy w powojennej historii przypadek odzyskania własności zgodnie z prawem w centrum Warszawy.
Historia łamania prawa przez władców Polski trwała 14 lat. Kolejne rządy mimo wyroków wszelkich możliwych trybunałów i administracyjnych decyzji nakazujących realizację tych wyroków, bezczelnie łamały prawo na oczach prawa i nie oddawały ziemi jej właścicielowi, mimo że nie miały żadnego pretekstu np. w postaci planu budowy ulicy.
Sądzę, że dla osób racjonalnie myślących jest to szczególnie ważne subiektywnie wydarzenie, mające wartość nie tylko symboliczną, ale czysto racjonalną, ponieważ zwycięstwo prawa w kwestii tak spektakularnej, jak posesja na Placu Defilad, oznacza realną zmianę w podejściu naszych władców do samego myślenia - uczciwość i prawo sprzyja prawdzie i racjonalnemu myśleniu. To tak jakby władcy Polski wreszcie zadeklarowali: "nie lekceważymy prawdy, walczymy z jawnymi absurdami".
PS. A skoro już jest o sprawach aktualnych, to czuję się w obowiązku, dla równowagi, wyrazić swoje zaniepokojenie, że w kwestii innej, równie spektakularnej, bo w kwestii rzucania nożami podczas meczów, i to akurat na stadionie, który będzie gościł Euro2012, władcy naszego kraju pokazują światu, że w Polsce wolno bezkarnie rzucać nożami w sędziów i w zawodników. Nie rozumiem, dlaczego policja nie prowadzi śledztwa, dlaczego nie próbowano zabezpieczyć noża jako dowodu, dlaczego bandyta nie jest aresztowany.
Ja rozumiem, że poprzednie rządy doprowadziły do tego, że policja w Polsce nie ściga już bandytów, a tylko przestępców politycznych i gospodarczych. Ale dlaczego nasz nowy rząd nie próbuje tego zmienić? Dlaczego wciąż policjanci i prokuratorzy bezczelnie i bezkarnie łamią prawo? Czy nowi władcy Polski czują się za słabi, żeby wyegzekwować od nich przestrzeganie prawa? |