Racjonalista - Strona głównaDo treści
Istota wiary

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
09-02-2009 13:21wieczorek (5578 punktów)
(zablokowany)
Istota wiary
Ocena 5 na 5
hej,
chciałbym podzielić się z wami moimi przemyśleniami na temat tego co przekazywane jest wiernym przez tysiące teologów i księży .
a przekazywana jest sama istota ... że tak powiem najistotniejsza z istotnych - przekazywane jest to co jest najważniejsze ... bez kontrowersyjnych szczegółów ... i błahych detali ...
bóg jest więc panem i władcą - jedynym prawomocnym właścicielem i posiadaczem wszystkiego co stworzył swą własną i absolutną wolą ...
istota tej religii polega na bezwarunkowym przyjęciu uznania jego wielkości i wyższości ... nad wszystkim innym ... polega na wyrzeknięciu się siebie samego i wypełnianiu jego woli a jego wolą jest ponad wszystko uznanie jego absolutnego wszechwładztwa ... to jest podstawą i fundamentem tej religii ... to jest najważniejszą treścią ...
wszystko inne jeżeli nie jest podmurowane owym całkowitym oddaniem i poddaniem się jego woli jest ... jeżeli nie grzechem śmiertelnym to na pewno czymś bezwartościowym , nieważnym i nieistotnym ...
im większe będzie nasze posłuszeństwo wobec jego totalnych i absolutnych wyroków , tym większą radością napełniać się będzie jego doskonałe serce ...
wszechwładny , wszechmocny i wszechwiedzący bóg żąda od nas tego abyśmy kochali go tak bezgranicznie jak on pokochał nas ...
pozostawiając na marginesie fakt że absurdem jest żądanie aby ktoś nas kochał ... ( tego sobie można co najwyżej życzyć , mieć nadzieje ) to przecież człowiek , który jest na wszystkich poziomach egzystencji tak bardzo ograniczony , uwikłany w niezliczone determinacje - nawet jeśliby przeraźliwie chciał ... nie jest w stanie spełnić tego żądania ... a niemożność spełnienia tego żądania musi powodować niesłychany psychiczny dyskomfort ... musi powodować permanentne napięcie i poczucie całkowitej bezradności ... a tym samym poczucie winy i ... wyrzuty sumienia ...
wyrzuty sumienia , poczucie winy to podstawa religijności biblijnej ... ponieważ nikt nie jest zdolny do tego aby kochać boga tak jak on nas kocha ...
być może dlatego właśnie surogatem owej niemożliwej do spełnienia miłości jest bezwarunkowe oddanie i posłuszeństwo ...
miłość w religii biblijnej postrzegana jest właśnie jako pełnowymiarowe niewolnictwo a nawet wręcz służalstwo
jeżeli nie potrafię cię kochać tak jak ty mnie ... to przynajmniej pozwól mi być twoim niewolnikiem ...
postulowana przez wyznawców religii biblijnych ... bezgraniczność ... wrzuca człowieka w sytuacje w której nie istnieją żadne zasady - ponieważ nie istnieją granice ... tam gdzie nie ma granic nie ma również dystansu ... dystansu czyli kontrapunktu który pozwala na określenie swojej pozycji , zdefiniowanie siebie samego ... określenie tego wobec czego czy wokół czego można budować wartości brzegowe ...

religie biblijne gardzą człowiekiem , który stara się o to aby być lepszym ... dla siebie i drugiego człowieka , aby być bardziej współczującym , życzliwym , bezinteresownym ... szanującym podmiotowość i autonomie innej istoty ... jeśli ten nie wypowie magicznej formuły , że wierzy w jedynego pana i władcę ... !

odwrotnie nawet ... religie biblijne poprzez wykazywanie konieczności zbawienia propagują właśnie przeraźliwą wręcz interesowność ... interesowność polegającą na zabieganiu o miłosierdzie i łaskę tego , który jako jedyny władny jest decydować o życiu i śmierci , radości i cierpieniu stworzonych przez siebie istot ...
ta bezalternatywność jest czymś co odbiera człowiekowi , i tak bardzo ograniczoną , wolną wole i wolny wybór
i poprzez to jest to religia anty- etyczna i demoralizująca ...

gdyby biblijny bóg był istotą moralną , etyczną ... czy wręcz dobrą , sprawiedliwą , miłosierną i łaskawą ...
nie uczyniłby ze swojego miłosierdzia łaski na którą trzeba sobie zasłużyć bezwarunkowym posłuszeństwem ...

jak inna w tym kontekście wydaje się filozofia buddyjska , która ma na uwadze właściwie tylko i wyłącznie ograniczanie i redukcje cierpienia i destrukcyjnych emocji ... bez absurdalnych tez o bezgranicznej miłości ...
miłości która nie jest wolnym wyborem lecz bezalternatywną koniecznością ...

a teraz jeden mały cytat : ojciec Robert le Gall ( w książce Mnich i Lama)mówi tak : tajemnica śmierci Chrystusa na krzyżu jest tajemnicą miłości , która nie zna granic , miłości , która przynosi cierpienie , które jest manifestacją miłości Chrystusa do nas i do swojego ojca , który zesłał go na ziemię .
a więc jest tak : miłość jest cierpieniem ...musicie cierpieć aby móc miłować ... ja cierpiałem za was a teraz wy będziecie cierpieć za mnie ...
z tym że jeżeli on cierpiał to cierpiał ze swej niczym nie zdeterminowanej woli ... człowiek nigdy takiego poziomu osiągnąć nie może ... tym bardziej , że bóg człowieka do tego cierpienia zmusza nie pozostawiając mu żadnej możliwości wyboru ...
w takim kontekście "ofiara" Chrystusa jest tylko nędznym i zdegenerowanym szantażem moralnym ... czyli czymś w rodzaju ... wymuszenia ...

wreszcie na koniec : bóg chce i żąda abyśmy my w niego wierzyli i byli mu posłuszni ponieważ taka jest jego wola ... nie ma tam nic innego a jeżeli jest to bardzo proszę o to aby ktoś mi to wyjaśnił ...
według mnie jest to religia która prowadzi do degeneracji i pozbawienia człowieka podstawowych warunków w których możliwe jest powstanie etyki opartej na współczuciu , życzliwości , szacunku i bezinteresowności ...

jeżeli ktoś doczytał do końca ... to dziękuje ! - i proszę o wypowiedzi ...

Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Mówcie mi jak chcecie (0 punktów)Odp: istota wiary
Etyka a moralność to nie to samo. A i etyka jest jedna nie ma etyki laickiej chrześcjańskiej czy muzułmańskiej jest jedna etyka która nie jest wynikiem jakiejś umowy czy odczuć religijnych uważasz sie za oświeconego a twój atak na religie jest tandetny. Wszystko można zaatakować i podważać używając mocnych słów ale to nic nie daje. trzeba nam dyskusji a nie obrzucania błotem.
09-02-2009 13:51 
 Ocena 2 na 2
wieczorek (5578 punktów)
(zablokowany)
>Etyka a moralność to nie to samo. A i etyka jest jedna nie ma etyki laickiej chrześcjańskiej czy muzułmańskiej jest jedna etyka która nie jest wynikiem jakiejś umowy czy odczuć religijnych uważasz sie za oświeconego a twój atak na religie jest tandetny. Wszystko można zaatakować i podważać używając mocnych słów ale to nic nie daje. trzeba nam dyskusji a nie obrzucania błotem.

hej,
mój atak nie jest atakiem tylko analizą i to analizą bardzo wstrzemięźliwą i ostrożną .
teksty biblijne prócz kilku wyjątków przepojone są przemocą i gwałtem i na przemocy i na gwałcie bazują - to jest istota biblijnego przekazu :
Jeśli KTO PRZYCHODZI DO MNIE A NIE MA W nienawiści OJCA SWEGO I MATKI I Żony i dzieci i braci i sióstr a nawet życia swego , NIE Może Być UCZNIEM MOIM (Św,Łukasza 14,26) ogień przyszedłem rzucić na ziemię i jakżebym pragnął aby już płonął . czy myślicie , że przyszedłem aby dać ziemi pokój ? bynajmniej , powiadam wam raczej rozdwojenie , będą poróżnieni ojciec z synem a syn z ojcem ... (św,Łukasza 12,49-53)
kto nie trwa we mnie ten zostaje wyrzucony precz jak zeschnięta latorośl , takie zbierają i wrzucają w ogień gdzie spłoną (św,Jana 15,6)

jak widzisz to jest atak a nie tak mięciutkie i ostrożne gaworzenie jak moje !
pozdrawiam
makuś
09-02-2009 14:07 
 Ocena 2 na 2
Tomasz Lewicki (78 punktów)
>Etyka a moralność to nie to samo. A i etyka jest jedna nie ma etyki laickiej chrześcjańskiej czy muzułmańskiej jest jedna etyka która nie jest wynikiem jakiejś umowy czy odczuć religijnych uważasz sie za oświeconego a twój atak na religie jest tandetny. Wszystko można zaatakować i podważać używając mocnych słów ale to nic nie daje. trzeba nam dyskusji a nie obrzucania błotem.

Wzywasz do dyskusji a sam nawet nie poczuwasz się do jakiejkolwiek polemiki z postawionymi przez wieczorka tezami. W dodatku sam go atakujesz:/ Tak ma wyglądać dyskusja??

Jakkolwiek zgadzam się, że istnieje jedna uniwersalna etyka odnosząca się do całego rodzaju ludzkiego, wydaje mi się jednak ze każda religia ma również swoja własną, przykrojoną tak aby pasowała do własnych dogmatów, nakazów, zakazów itp. która często rozmija się z tą uniwersalną.
JATO (Jarosław Tomczyk) (2644 punktów)
>hej,
Hej.
Istotą wiary jest strach!
Ponadto. Cytat:
"Ale to już było i nie wróci więcej. Choć w papierach lat przybyło, to do przodu się wyrywa głupie serce."


Pozdrawiam.
JATO


Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.
lotrek (14275 punktów)

>wreszcie na koniec : bóg chce i żąda abyśmy my w niego wierzyli i byli mu posłuszni ponieważ taka
>jest jego wola

To małe nieporozumienie, Bóg od nas ateistów nic nie może chcieć, ponieważ dla nas on nie istnieje. Wierzący w niego, czy nawet w krasnoludki niech się tym martwią.
Dzięki Bogu.... hi hi... to nie nasze zmartwienie


Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
15-02-2009 13:02 
 Ocena-1 na 1
Miłujący prawdę (1541 punktów)
>To małe nieporozumienie, Bóg od nas ateistów nic nie może chcieć, ponieważ dla nas on nie istnieje. Wierzący w niego, czy nawet w krasnoludki niech się tym martwią.
>Dzięki Bogu.... hi hi... to nie nasze zmartwienie
>
Czytasz:
PSALM 14
1 Nierozumny rzekł w swoim sercu: "Nie ma Jehowy".
Postąpili zgubnie, postąpili obrzydliwie w swym działaniu.
Nie ma nikogo, kto by czynił dobrze.
2 Jehowa spojrzał z nieba na synów ludzkich,
by zobaczyć, czy jest ktoś wnikliwy, ktoś szukający Jehowy.
3 Wszyscy zboczyli, wszyscy są jednakowo zepsuci;
nie ma nikogo, kto by czynił dobrze,
nawet jednego.
4 Czyż nie nabył wiedzy żaden z krzywdzicieli,
którzy pożerają mój lud, tak jak zjedli chleb?
Nic wezwali Jehowy.
5 Tam ogarnął ich wielki strach,
bo Jehowa jest z pokoleniem prawego.
6 Zamysł uciśnionego okrywaliście hańbą,
ponieważ jego schronieniem jest Jehowa.
7 Oby nadeszło z Syjonu wybawienie Izraela!
Gdy Jehowa znowu będzie zbierał pojmanych ze swego ludu,
niech się raduje Jakub, niech się weseli Izrael.

A w 2 Tesaloniczan 1:6-8) czytasz:
" Bo przecież jest u Boga rzeczą prawą,(...) podczas objawienia się z nieba Pana Jezusa wraz z jego potężnymi aniołami w ogniu płomienistym, gdy będzie wywierał pomstę na tych, którzy nie znają Boga , oraz na tych, którzy nie są posłuszni dobrej nowinie o naszym Panu, Jezusie ".

Nie ciesz się więc, bo ucieczka od poznania prawdy nic nie daje, jedynie nie będziesz miał swego zdania.
Sam siebie skazujesz na śmierć.
Adamiak (36436 punktów)
>...wszechwładny , wszechmocny i wszechwiedzący bóg żąda od nas...>
>miłość w religii biblijnej postrzegana jest właśnie jako pełnowymiarowe niewolnictwo a nawet wręcz służalstwo...>
>...religie biblijne gardzą człowiekiem...>
>...religie biblijne [...] propagują właśnie przeraźliwą wręcz interesowność ... >

>>>...jak inna w tym kontekście wydaje się filozofia buddyjska , która ma na uwadze właściwie tylko i wyłącznie ograniczanie i redukcje cierpienia i destrukcyjnych emocji ... bez absurdalnych tez o bezgranicznej miłości ...>...

pod warunkiem, że się tę filozofię wyznaje czy ją uznaje, stosuje.

Przemyciłeś więc dyskretnie w swoim tekście myśl, że religia czy filozofia jest tym lepsza, im mniej "żąda" ograniczeń.

Więc mogę- przy całej, swej indolencji- pokusić się o konkluzję, iż brak religii daje pełnię szczęścia...?
10-02-2009 11:25 
 Ocena 4 na 4
a.szubert (411 punktów)
Co jest istotą "wiary" najdobitniej ilustruje "Genezis". Oto kilka cytatów:

"I stworzył Bóg człowieka na obraz swój". "...zasadził Pan Bóg ogród w Edenie...". "Ale z drzewa poznania dobra i zła nie wolno ci jeść...". "Lecz Bóg wie, że gdy tylko zjecie z niego, otworzą się wam oczy i będziecie jak Bóg, znający dobro i zło".

Z jednej strony jest człowiek "stworzony" na obraz i podobieństwo... Z drugiej strony, do czasu "grzechu pierworodnego" nie odróżnia on dobra i zła - jest więc prymitywnym hominidem - a przecież jest on "stworzony na obraz i podobieństwo Boga...".
Na koniec, zamiast się cieszyć, że człowiekowi otworzyły się oczy, że nauczył się on odróżniać dobro od zła, zostaje człowiek za karę (że złamał zakaz, ale dzięki temu wreszcie jest istotą myślącą) wyrzucony z Edenu.

Pomijam kwestię, że wydawanie zakazów człowiekowi, nim otworzyły mu się oczy i poznał, że zrobił źle, jest komiczne. Dopiero bowiem "po fakcie", gdy człowiek zna dobro i zło, należałoby takie zakazy stawiać i za złamanie ich karać. Człowiek zrobił "źle", ale w tym momencie nie wiedział jeszcze, że robi źle, gdyż jeszcze nie otworzyły się jemu oczy, aby poznać, że źle postąpił.

Jaka jest wymowa mitu o "upadku pierwszych ludzi"? Im głupszy, bardziej bezmyślny i niewiedzący, za to całkowicie posłuszny - tym lepszym jest wyznawcą wiary.
Radon (29 punktów)

>"I stworzył Bóg człowieka na obraz swój". "...zasadził Pan Bóg ogród w Edenie...". "Ale z drzewa poznania dobra i zła nie wolno ci jeść...". "Lecz Bóg wie, że gdy tylko zjecie z niego, otworzą się wam oczy i będziecie jak Bóg, znający dobro i zło".

Chyba ludzie pierwotni za mało tych jabłek zjedli.
Obraz dzisiejszego Świata (21 wiek !) - całkowicie przeczy temu, że ludzie mierzą dobro i zło. Ile jabłek jeszcze muszą zjeść, ile wieków musi minąć, nim zmieni się coś na lepsze ?

A tendencja jest raczej na "coraz gorzej"! Jak to zmienić ?

"R"
13-02-2009 22:11 
 Ocena 1 na 1
wieczorek (5578 punktów)
(zablokowany)

>Chyba ludzie pierwotni za mało tych jabłek zjedli.
>Obraz dzisiejszego Świata (21 wiek !) - całkowicie przeczy temu, że ludzie mierzą dobro i zło. Ile jabłek jeszcze muszą zjeść, ile wieków musi minąć, nim zmieni się coś na lepsze ?
>A tendencja jest raczej na "coraz gorzej"! Jak to zmienić ?
>"R"

Nie wydaje się wam , że straszną - tragiczną aberracją , patologią i całkowitym brakiem etyki jest opowiadana od tysięcy lat opowieść o bogu ( bóstwie , demonie , bożku , istocie z innej planety , nadczłowieku ) która z miłości do siebie samej (!!!) jest w stanie "wybaczyć" ludziom każdą zbrodnie ; gwałcenie kobiet czy wypruwanie z brzuchów ciężarnych kobiet dzieci i rozbijanie ich główek o drzewa , wbijanie na pal , wyrywanie języków czy wywiercanie oczu - nie będę się znęcał nad czytelnikiem i na tym poprzestanę ... - o tyle o ile człowiek złoży hołd , padnie na kolana , uzna się za niewolnika a boga za jedynego boga , uwielbi go i ubóstwi ... pan mu wtedy wybaczy ... pan jest na tyle próżny i zachłanny i pyszny a także pozbawiony jakiejkolwiek moralności , że wystarcza mu złożony przez niewolników hołd ... rzetelne uznanie jego bezwarunkowej wszechwładzy ...

Natomiast wiele gorzej przedstawia się sytuacja ludzi , którzy nie wierzą w boga , zaprzeczają jego istnieniu , nie wielbią i nie chwalą go i hołdów mu nie składają ... oni zostaną potępieni i nie ma dla nich ani miłosierdzia ani nawet litości ...

Potworny ten obraz przekazują między sobą wierni różnych wyznań od tysięcy lat ...
Kiedy ta potworna zbrodnia mentalna , psychiczna , etyczna na ludzkości wreszcie się skończy ... ???
makuś
Jacek Cieslicki (1555 punktów)
(zablokowany)

>Potworny ten obraz przekazują między sobą wierni różnych wyznań od tysięcy lat ...
>Kiedy ta potworna zbrodnia mentalna , psychiczna , etyczna na ludzkości wreszcie się skończy ... ???
>makuś
>

Moim zdaniem wtedy, gdy Izaelowi nie uda się powstrzymać Iran przed wyprodukowaniem równorzędnego izraelskiemu potencjału nuklearnemu... Watch the news!

dziadek Jacek
*******
Goje wszystkich krajów, łączcie się!
14-02-2009 13:06 
 Ocena 1 na 1
Jacek Cieslicki (1555 punktów)
(zablokowany)

>Chyba ludzie pierwotni za mało tych jabłek zjedli.
>Obraz dzisiejszego Świata (21 wiek !) - całkowicie przeczy temu, że ludzie mierzą dobro i zło. Ile jabłek jeszcze muszą zjeść, ile wieków musi minąć, nim zmieni się coś na lepsze

Radonie, ludzie muszą pić więcej win jabłkowych... Zapytaj się o ilość "siarkofruita", On zna dane aktualne, ja tylko pamiętam dane sprzed 50 lat...

dziadek Jacek
********
Goje wszystkich krajów, łączmy się!
a.szubert (411 punktów)
>Chyba ludzie pierwotni za mało tych jabłek zjedli.
>Obraz dzisiejszego Świata (21 wiek !) - całkowicie przeczy temu, że ludzie mierzą dobro i zło. Ile jabłek jeszcze muszą zjeść, ile wieków musi minąć, nim zmieni się coś na lepsze ?

Obawiam się, że nie do końca zrozumiałeś sensu mitu o tym, jak człowiekowi otworzyły się oczy i poznał różnicę między dobrem a złem. Przypowieść biblijna opisuje w uproszczony sposób trwający wiele tysiącleci proces rozwoju świadomości hominidów do stanu, w którym człowiek wytwarza abstrakcyjne pojęcia boga, duszy, a przede wszystkim pojęcia "dobra" i "zła". Wymyślony (utworzony) został wtedy termin "etyka". Ta bowiem operuje pojęciami "dobro" i "zło", oraz ukazuje różnice pomiędzy nimi.
A w Biblii trwało to tylko jedno ugryzienie owocu.

Samo poznanie różnicy między dobrem a złem nie implikuje w sobie faktu, że ludzie wybierają dobro, a unikają zła. Na poziom etyki nawet tony zjedzonych jabłek nie mają wpływu. Złośliwi twierdzą nawet, że to właśnie wymyślenie "grzechów" powoduje, że wielu ludzi chętniej grzeszy. Na zasadzie, że zakazany owoc lepiej smakuje.
13-02-2009 21:32 
 Ocena 1 na 1
wieczorek (5578 punktów)
(zablokowany)
>Przemyciłeś więc dyskretnie w swoim tekście myśl, że religia czy filozofia jest tym lepsza, im mniej "żąda" ograniczeń.
>Więc mogę- przy całej, swej indolencji- pokusić się o konkluzję, iż brak religii daje pełnię szczęścia...?
>

hej,
ja raczej postuluje ograniczanie przemocy i gwałtu , teksty biblijne rzeczywiście nie ograniczają się w tym temacie !
a więc mylisz się co do swego twierdzenia !
ograniczenia są istotne , szczególnie w aspekcie zmuszania ludzi do bezgranicznej i bezwarunkowej miłości ...
natomiast jeśli chodzi o pełnię szczęścia to nie przypominam sobie abym o tym pisał ... !
ale jeżeli już podejmujesz wątek szczęścia to powiem tak :

Wszystko jest do ...

Bardzo nie lubię chodzić na spacery . Wycieczki , przejażdżki , strasznie tego nie lubię .
Słońce , deszcz , wiatr , otwarte przestrzenie , zmieniający się krajobraz i co z tego ? Co z tego ?
Przecież zawsze trzeba wrócić , wrócić tutaj do tej zatęchłej nory , bez powietrza , bez światła !
Do wszystkiego o czym chciałoby się zapomnieć . O tej szarości , o tej monotonii , o tej przeklętej
powtarzalności . Dzień za dniem , tydzień za tygodniem , rok za rokiem .
Nieodwołalne tykanie zegara . Powolne czekanie na coś czego nikt nie potrafi bliżej określić .
Po co mi te ulotne , przemijające bezpowrotnie chwile zapomnienia , które odbijają się potem latami
czkawką pamięci . One są jak heroina , której chce się coraz mocniej , której nie da się nie chcieć .
Jeżeli choć raz byłeś w życiu szczęśliwy , cokolwiek mogłoby to oznaczać , już zawsze będziesz chciał doznawać tego stanu uniesienia , euforii , ekstazy .Zrobisz wszystko aby ten stan trwał i nigdy się nie skończył .
Będziesz po prostu uzależniony i ślepy i głuchy i bezrozumny .
Całe życie podporządkujesz temu uczuciu , będziesz się okłamywał , będziesz oszukiwał , będziesz zdradzał .
Zrezygnujesz z chleba , zrezygnujesz z wody , poświęcisz życie swoje , swojej rodziny i przyjaciół jeśli tylko
da ci to cień szansy na szczęście .
Czym jest to cholerne szczęście ?
To przecież złudzenie , iluzja , obietnica bez pokrycia . To ucieczka przed strachem , niepewnością , bólem .
To ucieczka przed śmiercią ! Tak , przed tą ostatecznością , przed definitywną destrukcją .
Pojawiłem się znikąd i odejdę do nikąd .
Przynajmniej wtedy już nie będę musiał tutaj wracać .
Cieszmy się , bawmy , tańczmy , pijmy ale na Boga nie mówmy już nic o tym nieszczęsnym szczęściu .
Nic już nie mówmy o tych podniebnych podróżach Ikara , które nieodwracalnie kończą się upadkiem we wzburzone morze .
Nie jestem zgorzkniałym starcem , który zazdrości młodym ich nadziei i ich beztroski . Nie siedzę śliniąc się nad grubymi księgami , zabraniając śmiechu i zabawy .
Jestem zwyczajnym motylem , który nie potrafi cieszyć się z tego , że jest taki piękny , chociaż
czekałem na to moje przeobrażenie niewyobrażalnie długo . Zamknięty w kokonie ,czekałem !
A teraz zbliża się już zachód słońca . Wiem co to dla mnie oznacza . I dla was .
Mogę zapomnieć, ale po co , za chwilę i tak już mnie nie będzie .
Ani was .

14.05.2001 Maciek Maka Wieczorek
13-02-2009 22:30 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>>Przemyciłeś więc dyskretnie w swoim tekście myśl, że religia czy filozofia jest tym lepsza, im mniej "żąda" ograniczeń.
>>Więc mogę- przy całej, swej indolencji- pokusić się o konkluzję, iż brak religii daje pełnię szczęścia...?
>>
Mógłbym ograniczyć się tylko do wklejenia:
>ja raczej postuluje ograniczanie przemocy i gwałtu...
oraz:
>ale po co , za chwilę i tak już mnie nie będzie .

Ale właśnie, po co?

>Jeżeli choć raz byłeś w życiu szczęśliwy, cokolwiek mogłoby to oznaczać , już zawsze będziesz chciał doznawać tego stanu uniesienia , euforii , ekstazy .Zrobisz wszystko aby ten stan trwał i nigdy się nie skończył .
>Będziesz po prostu uzależniony i ślepy i głuchy i bezrozumny .
>Całe życie podporządkujesz temu uczuciu , będziesz się okłamywał , będziesz oszukiwał , będziesz zdradzał .
>Zrezygnujesz z chleba , zrezygnujesz z wody , poświęcisz życie swoje , swojej rodziny i przyjaciół jeśli tylko
>da ci to cień szansy na szczęście .
Dupa Jasiu karuzela.

Zauważyłem dość interesującą manierę w Twoim tekście.
Otóż zaczynasz opisem rozterek egzystencjalnych w pierwszej osobie liczby pojedynczej (źle Ci), by następnie, przy opisie uzależnienia, przejść na pisanie w drugiej osobie (udajesz przed sobą, że to nie o Tobie) , a kończysz hybrydą w trzeciej osobie liczby mnogiej z pierwszą pojedynczej.

Pierwszy sposób jest mi bliski, najbliższy - najczęściej piszę (staram się ) za siebie. Od kilku lat.

Drugi "sposób" pisania i mówienia dominował u mnie kiedyś, gdy byłem uzależniony. Jestem alkoholikiem.
Aby użyte słowo "byłem" Cię nie zwiodło napiszę, że jestem uzależniony dalej, lecz już ponad trzy lata nie piję... może to i mało, ale wystarczyło, bym zaczął mówić i pisać za siebie - nareszcie świadomie biorę pełną odpowiedzialność za swoje słowa i czyny.

Trzeci sposób pisania świadczy, że już dojrzałeś (tak przypuszczam) by iść po poradę do fachowców - jako obywatelowi Polski(?) należy Ci się to jak psu buda.
I to bez względu na rodzaj uzależnienia.
Z ubezpieczeniem lub jego brakiem - poradzą za darmo, a jeśli nawet nic nie zyskasz to i niewiele masz do stracenia.

>Czym jest to cholerne szczęście ?
Dla Ciebie?- Tobą, jeśli patrzysz rano w lustro i mówisz: może i przeciętniak, ale w porządku gość.

>14.05.2001 Maciek Maka Wieczorek
Dość długo się męczysz.

Pozdrawiam.
wieczorek (5578 punktów)
(zablokowany)
>>Czym jest to cholerne szczęście ?
>Dla Ciebie?- Tobą, jeśli patrzysz rano w lustro i mówisz: może i przeciętniak, ale w porządku gość.
>>14.05.2001 Maciek Maka Wieczorek
>Dość długo się męczysz.
>Pozdrawiam.

hej,
jesteś bardzo bezpośredni ...
ale chyba wyciągasz zbyt szybko wnioski ...
w końcu nie znamy się długo ...
rozmowy na forach są bardzo ... wybrakowane ... to są raczej takie porozrzucane zdjęcia ...
nie mam nic przeciw temu aby to jakoś poukładać ...
ale już w tej chwili mam wrażenie , że rozmawiamy o kilku aspektach naszego istnienia jednocześnie ...
może posegregujmy to w jakiś sposób ... bo zakopiemy się w tej krainie mrówek ...
pozdrawiam cię serdecznie
makuś
14-02-2009 07:14 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>jesteś bardzo bezpośredni ...
Owszem, taki bywam, czego bezpośrednią(!) implikacją jest uwaga, że postrzegam Twój post (ten) jako lekko manipulacyjny.

>rozmowy na forach są bardzo ... wybrakowane ... to są raczej takie porozrzucane zdjęcia ...
To tylko czyjeś słowa do których można się odnieść, ale obowiązku nie ma.
Słowa to niewielki procent mowy ludzkiej - reszta to komunikacja niewerbalna - nie przestałem być małpą z chwilą nauczenia się kilku (czy więcej) słów.

>ale chyba wyciągasz zbyt szybko wnioski ...
Miałem takie prawo, bo odnosiłem się do słów. Jeśli się pomyliłem i poczułeś się urażony - przepraszam.

>w końcu nie znamy się długo ...
Pisz za siebie- ja Ciebie nie znam wcale- znam parę "Twoich" słów i sformułowań.

>nie mam nic przeciw temu aby to jakoś poukładać ...
>może posegregujmy to w jakiś sposób ...
Sprecyzuj, co masz na myśli?

Pozdrawiam - Jurek.
wieczorek (5578 punktów)
(zablokowany)
>Sprecyzuj, co masz na myśli?
>Pozdrawiam - Jurek.

hej,
być może to :
istota tej religii polega na bezwarunkowym przyjęciu uznania jego wielkości i wyższości ... nad wszystkim innym ... polega na wyrzeknięciu się siebie samego i wypełnianiu jego woli a jego wolą jest ponad wszystko uznanie jego absolutnego wszechwładztwa ... to jest podstawą i fundamentem tej religii ... to jest najważniejszą treścią ...

jeżeli uważasz że to twierdzenie jest tego warte możemy spróbować zastanowić się nad tym , czy jest ono uprawnione , co ono oznacza , jak można je rozumieć , jakie mogą wynikać z tego konsekwencje ...

pozdrawiam serdecznie
makuś
15-02-2009 17:36 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>>Sprecyzuj, co masz na myśli?
>>Pozdrawiam - Jurek.
>hej,
>być może to :

Prosiłem o sprecyzowanie...

>istota tej religii polega na bezwarunkowym przyjęciu uznania jego wielkości i wyższości ... nad wszystkim innym ... polega na wyrzeknięciu się siebie samego i wypełnianiu jego woli a jego wolą jest ponad wszystko uznanie jego absolutnego wszechwładztwa ... to jest podstawą i fundamentem tej religii ... to jest najważniejszą treścią ...
>jeżeli uważasz że to twierdzenie jest tego warte możemy spróbować zastanowić się nad tym , czy jest ono uprawnione , co ono oznacza , jak można je rozumieć , jakie mogą wynikać z tego konsekwencje ...

Jeśli dobrze zrozumiałem pytanie, "co jest warte czego?"- w wytłuszczonej sekwencji - moja odpowiedź jest prosta jak sznurek w kieszeni ateisty.

Podstawy i fundamenty każdej religii są warte tyle, ile każdy zainteresowany wartości do nich przyłoży.
Jak regulamin szpitala psychiatrycznego - dla pacjentów jest vademecum postępowania by zasłużyć na względy Dyrekcji, a dla Dyrekcji jego (przewodnika) przestrzeganie jest warunkiem wynagrodzenia.

Różnice między Firmami- religiami i szpitalami- leżą w liczebności pacjentów oraz w tym, że religie są zakładami otwartymi z zaleceniem okresowego meldowania na posterunkach zwanych "kościołami, meczetami, synagogami"...

Dla mnie są tyle warte, ile mam frajdy z pisania o nich.

Pozdrawiam - Jurek.
wieczorek (5578 punktów)
(zablokowany)
>>>Sprecyzuj, co masz na myśli?
>>>Pozdrawiam - Jurek.
>>hej,
>>być może to :
>Prosiłem o sprecyzowanie...
>Dla mnie są tyle warte, ile mam frajdy z pisania o nich.
>Pozdrawiam - Jurek.

hej,
a więc o ile cię dobrze zrozumiałem ... ty chcesz rozmawiać wyłącznie o sobie samym ... ???
czy sądziasz , że człowiek potrafi mówić tylko o sobie samym , że nie stać go na to aby zastanawiać się nad ewentualnością tego , że może go coś łączyć z innym człowiekiem i że to coś może być nie tylko wartościowe ale nawet istotne ... ?
makuś
15-02-2009 19:07 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>>Dla mnie są tyle warte, ile mam frajdy z pisania o nich.
>>Pozdrawiam - Jurek.
>hej,
>a więc o ile cię dobrze zrozumiałem ... ty chcesz rozmawiać wyłącznie o sobie samym ... ???

Nie rozumiemy się? - pytałeś o pogląd na "podstawę i fundamenty tej religii" mając na myśli katolicką(?) - ja odniosłem się do podstaw i fundamentów religii ogólnie... uważam, że każda religia ma taką wartość, jaką do niej przykłada każdy zainteresowany.

Nie dostrzegam w religiach innych wartości uniwersalnych, prócz wspólnej chęci zysku zainteresowanych.
Przy czym "zysk" jest definiowany przez zainteresowanych.

Nie wiem skąd wziąłeś przypuszczenie, że chcę rozmawiać "wyłącznie o sobie"?

>czy sądziasz , że człowiek potrafi mówić tylko o sobie samym , że nie stać go na to aby zastanawiać się nad ewentualnością tego , że może go coś łączyć z innym człowiekiem i że to coś może być nie tylko wartościowe ale nawet istotne ... ?

Kolejny raz proszę o sprecyzowanie.

P.S. Interpunkcja ułatwia mi rozumienie tekstów.
wieczorek (5578 punktów)
(zablokowany)
>>>Dla mnie są tyle warte, ile mam frajdy z pisania o nich.
>>>Pozdrawiam - Jurek.
>Nie wiem skąd wziąłeś przypuszczenie, że chcę rozmawiać "wyłącznie o sobie"?

hej,
czy odczuwanie frajdy można podciągnąć pod "zysk" ???

>Kolejny raz proszę o sprecyzowanie.
>P.S. Interpunkcja ułatwia mi rozumienie tekstów.

hej,
a to ja cię proszę o wyjaśnienie mi co mam sprecyzować ?
jeżeli chodzi ci o to czy mam na myśli wyłącznie wiarę chrześcijańską : nie , mam na myśli wiarę jako taką , choć w moim tekście zajmuje się wiarą biblijną ...
makuś
19-02-2009 00:30 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>>>>Dla mnie są tyle warte, ile mam frajdy z pisania o nich.
>>Nie wiem skąd wziąłeś przypuszczenie, że chcę rozmawiać "wyłącznie o sobie"?

>czy odczuwanie frajdy można podciągnąć pod "zysk" ???
Trzy pytajniki oznaczają kategoryczną dezaprobatę dla takiego stwierdzenia.
Ja uważam, iż odczuwanie frajdy, zadowolenia, jest ewidentnym "ma" w bilansie emocjonalnym; jest składową mojego poczucia koherencji jako swoisty "dowód" zaradności życiowej.

>>Kolejny raz proszę o sprecyzowanie.
>a to ja cię proszę o wyjaśnienie mi co mam sprecyzować ?

O co konkretnie Ci chodzi w pytaniu:
>czy sądziasz , że człowiek potrafi mówić tylko o sobie samym , że nie stać go na to aby zastanawiać się nad ewentualnością tego , że może go coś łączyć z innym człowiekiem i że to coś może być nie tylko wartościowe ale nawet istotne ... ?

Tak wiele jest poletek relacji między ludźmi, że nie wiem, o które chodzi?
Choć i tak każda rozmowa jest grą.
wieczorek (5578 punktów)
(zablokowany)
>>>>>Dla mnie są tyle warte, ile mam frajdy z pisania o nich.
>>>Nie wiem skąd wziąłeś przypuszczenie, że chcę rozmawiać "wyłącznie o sobie"?
>>czy odczuwanie frajdy można podciągnąć pod "zysk" ???
>Trzy pytajniki oznaczają kategoryczną dezaprobatę dla takiego stwierdzenia.
>Ja uważam, iż odczuwanie frajdy, zadowolenia, jest ewidentnym "ma" w bilansie emocjonalnym; jest składową mojego poczucia koherencji jako swoisty "dowód" zaradności życiowej.
>>>Kolejny raz proszę o sprecyzowanie.
>>a to ja cię proszę o wyjaśnienie mi co mam sprecyzować ?
>O co konkretnie Ci chodzi w pytaniu:
>>czy sądziasz , że człowiek potrafi mówić tylko o sobie samym , że nie stać go na to aby zastanawiać się nad ewentualnością tego , że może go coś łączyć z innym człowiekiem i że to coś może być nie tylko wartościowe ale nawet istotne ... ?
>Tak wiele jest poletek relacji między ludźmi, że nie wiem, o które chodzi?
>Choć i tak każda rozmowa jest grą.

hej,
czy twoja - moja frajda z tego czy tamtego jest wartością nadrzędną ?
czy istnieje cokolwiek co mogłoby być równoważne wobec frajdy ...
czy też jest owa frajda tylko wypadkową naszej rozmowy ... ? a w gruncie rzeczy chodzi ci o coś innego niż frajda ...
może przybliżysz mi swoje rozumienie frajdy , co to takiego ?
makuś
19-02-2009 18:25 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>czy twoja - moja frajda z tego czy tamtego jest wartością nadrzędną ?
Moja "frajda" może być nadrzędna sytuacyjnie, instrumentalnie, lecz nie jest priorytetem w gradacji wartości.

>czy istnieje cokolwiek co mogłoby być równoważne wobec frajdy ...
Jest to drobna przyjemność, "przyjemnostka", powiedziałbym.

>czy też jest owa frajda tylko wypadkową naszej rozmowy ... ? a w gruncie rzeczy chodzi ci o coś innego niż frajda ...
Wypadkową mogę ustalić lub skonstatować po zakończeniu jakichś działań - w ich trakcie mogę mówić tylko o dążeniu do jakiejś, szeroko pojętej równowagi emocjonalnej, niekoniecznie będącej celem - czasem tylko składową wyniku.

Nie zawsze wiem o co chodzi w rozmowie - rozmowa to proces dynamiczny, często nieprzewidywalny i finał, efekt, może się różnić (i często różni) od założeń początkowych.

Niezbyt wyobrażam sobie działania "normalnego" człowieka, inicjowane z założeniem strat w finale tych działań.
Ogólnie ujmując, każda rozmowa jest przyczynkiem erudycji.

>może przybliżysz mi swoje rozumienie frajdy , co to takiego ?
Drobna przyjemnostka będąca cegiełką w fundamencie równowagi emocjonalnej.
wieczorek (5578 punktów)
(zablokowany)
>>czy twoja - moja frajda z tego czy tamtego jest wartością nadrzędną ?
>Moja "frajda" może być nadrzędna sytuacyjnie, instrumentalnie, lecz nie jest priorytetem w gradacji wartości.
>>czy istnieje cokolwiek co mogłoby być równoważne wobec frajdy ...
>Jest to drobna przyjemność, "przyjemnostka", powiedziałbym.
>>czy też jest owa frajda tylko wypadkową naszej rozmowy ... ? a w gruncie rzeczy chodzi ci o coś innego niż frajda ...
>Wypadkową mogę ustalić lub skonstatować po zakończeniu jakichś działań - w ich trakcie mogę mówić tylko o dążeniu do jakiejś, szeroko pojętej równowagi emocjonalnej, niekoniecznie będącej celem - czasem tylko składową wyniku.
>Nie zawsze wiem o co chodzi w rozmowie - rozmowa to proces dynamiczny, często nieprzewidywalny i finał, efekt, może się różnić (i często różni) od założeń początkowych.
>Niezbyt wyobrażam sobie działania "normalnego" człowieka, inicjowane z założeniem strat w finale tych działań.
>Ogólnie ujmując, każda rozmowa jest przyczynkiem erudycji.
>>może przybliżysz mi swoje rozumienie frajdy , co to takiego ?
>Drobna przyjemnostka będąca cegiełką w fundamencie równowagi emocjonalnej.

hej,
bardzo dziękuje za odpowiedzi !
wybacz mi proszę ale jaki to ma związek z tematem , który poruszyłem ... ?
nie będę silił się na zapewne za daleko idące intuicyjne interpretacje ...
muszę przyznać , że jestem w kropce ...
ale ... jest to intrygujące ... !
pozdrawiam serdecznie
makuś
Leśniewski (35 punktów)Odp: Istota wiary

>wszechwładny , wszechmocny i wszechwiedzący bóg żąda od nas tego abyśmy kochali go tak
>bezgranicznie jak on pokochał nas ...
>pozostawiając na marginesie fakt że absurdem jest żądanie aby ktoś nas kochał ... (

Widze dosc istotne zaprzeczenie w tych zdaniach,jednak to kwestia skladni zdania chyba.

Przyjmujac ze zdania sa poprawne,musze zmarwic wszystkich wierzacych,ten (wasz bog) kocha wszysko i wszystkich(co oczywiscie jest paradoksem) jednak ludzie chca by on ich kochal. Nikt od niego tego nie ząda przeciez(apropo cytatu kolezanki),obserwujac historie ludzie raczej zawsze starali sie wkupic w jego laski,nawracajac,skladajac ofiary,nigdy nie slyszalem aby ktos ządał jego milosci. Bede pierwszy jako niedowiarek,na dowod jego istnienia ządam zeby mnie pokochal. I co...? Kiedy bede wiedziel ,ze juz mnie kocha. Jak zaczne sie modlic? modlitwa to wkupowanie sie w jego łaski. Jesli bylby taki chojny,łaskawy i wszechwiedzacy kochal by mnie bezwarunkowo i ciskal by cudami tuz pod moje stopy,aby udowodnic swe istnienie. Wydaje mi sie ze ta religia doszla do kresu swej filozofii. Zyjemy w czasach takiego marketingu,ze to on powinien teraz was przekonywac do swego jestestwa,swego milosierdzia,bo gro jego wyznawcow to bezmysllni spacerujacy co niedziela do brzydkich ,upaskudzajacych infrastrukture naszych miast ,budynkow..i nic pozatym.. Nie poddaje watpliwosci ich dobroc i czlowieczenstwo,to co innego. Prosze nie mylic,te cechy sa wpisane w nasza nature a nie w dekalog. Istota naszej wiary jest samo zjawisko wiary,potrzeba wierzenia w "cos"(pisze w cos,tylko dla wierzacych ku ulatwieniu zrozumienia). Nie zaden tam Bog. Nie wiem kiedy i jak ktos oklamal ludzkosc ,ze nalezy wierzyc w cos nie istniejacego,zamiast w samego siebie,w swoje mozliwosci ,cele,pragnienia,mazenia. Ale zapewne byl geniuszem manipulacji. To okrutne skazac ludzkosc na wiare w fikcje,to droga do autodestrukcji,a przynajmniej masowych samobojstw w przypadku ujawnienia prawdy o wielkim Jahwe.. To tak jak bysmy cale zycie wplacali cale swoje oszczednosci na fikcyjne konto z mozliwoscia wyplaty dopiero po smierci. A przypadku zdemaskowania (religijnego zwatpienia) czy to nie rojnujace doznanie... Zyjemy jednak w coraz to bardziej oswieconym swiecie i "wierze"(i to jest prawdziwa wiera),ze ludzie ujza prawde iz religia powstala ku zwiekszeniu kontroli,byla pretekstem do ekspansji swiata i jest poprostu genialna machina do zarabiania niewyobrazalnych pieniedzy...
Madman (7811 punktów)
Widzę, że lubisz trójkropki.
Jacek Cieslicki (1555 punktów)
(zablokowany)

>miłość w religii biblijnej postrzegana jest właśnie jako pełnowymiarowe niewolnictwo a nawet wręcz
>służalstwo
>jeżeli nie potrafię cię kochać tak jak ty mnie ... to przynajmniej pozwól mi być twoim niewolnikiem
>...
>
>według mnie jest to religia która prowadzi do degeneracji i pozbawienia człowieka podstawowych
>warunków w których możliwe jest powstanie etyki opartej na współczuciu , życzliwości , szacunku i
>bezinteresowności ...
>jeżeli ktoś doczytał do końca ... to dziękuje ! - i proszę o wypowiedzi ...
>

Proszę bardzo: jesteś prosię, bo wykorzystując zamkmięcie mi mordy przez pożary we Victorii sam wskazujesz na ten fundamentalny problem judaizmu : naród wybrany już wie, że goje mają mu służyć, ale goje nadal o tym nic nie wiedzą i sprawiają narodowi wybranemu niezły łomot poza tym w pełni Cię popieram, bo widzę różnicę pomiędzy Kaifaszem i np. Janem Sobieskim, ten pierwszy był patriotą...a ten drugi, tfu...

dziadek Jacek
********
Goje wszystkich krajów, łączmy się!
lipschitz (1674 punktów)
>>bóg jest więc panem i władcą - jedynym prawomocnym właścicielem i posiadaczem >>wszystkiego co stworzył swą własną i absolutną wolą ...
... a my jesteśmy przedstawicielami tego mocarza - to według mnie jest fundamentem religii. Bójcie się nas, bo mamy takiego właśnie kumpla, zakapiora
wieczorek (5578 punktów)
(zablokowany)
wreszcie na koniec : bóg chce i żąda abyśmy my w niego wierzyli i byli mu posłuszni ponieważ taka jest jego wola ... nie ma tam nic innego a jeżeli jest to bardzo proszę o to aby ktoś mi to wyjaśnił ...

hej,
czy ktoś może pokusić się o wypunktowanie innych równie fundamentalnych przekazów ????
makuś
a.szubert (411 punktów)
>czy ktoś może pokusić się o wypunktowanie innych równie fundamentalnych przekazów ????
>makuś

A jakże, jeszcze to: "...i rozmnażajcie się" (ale po bożemu, bez świntuszenia)!
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>wreszcie na koniec : bóg chce i żąda abyśmy my w niego wierzyli i byli mu posłuszni ponieważ taka jest jego wola ... nie ma tam nic innego a jeżeli jest to bardzo proszę o to aby ktoś mi to wyjaśnił ...
>hej,
>czy ktoś może pokusić się o wypunktowanie innych równie fundamentalnych przekazów ????
>makuś

10 przykazań. Czytałeś?

Adam

Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
25-02-2009 23:37 
 Ocena 2 na 2
wieczorek (5578 punktów)
(zablokowany)
>10 przykazań. Czytałeś?
>Adam
hej,
Sobie chyba żartujesz ?
bóg chce i żąda abyśmy my w niego wierzyli i byli mu posłuszni ponieważ taka jest jego wola ... nie ma tam nic innego a jeżeli jest to bardzo proszę o to aby ktoś mi to wyjaśnił ...
10 przykazań to ... historycznie biorąc wartościowa sprawa ale ... w odniesieniu do naszych aktualnych odniesień ... bardzo wybrakowany dokument ...

DEKALOG ...

1 - ja jestem pan , twój bóg , który cię wywiódł z ziemi egipskiej , z domu niewoli .
nie będziesz miał cudzych bogów obok mnie !
jestem bogiem zazdrosnym i karzę grzechy aż do czwartego pokolenia , okazuję zaś łaskę tym którzy mnie
miłują i przestrzegają moich przykazań .
... nikt mnie z ziemi egipskiej nie wyprowadzał !
... cudzy bogowie ? - ilu więc istnieje bogów ? czy są zagrożeniem dla jehowy ?
... bóg zazdrosny , który docenia tylko posłuszeństwo ! straszy karą i wabi nagrodą !

2 - nie będziesz wzywał imienia pana boga twego do czczych rzeczy , gdyż pan nie pozostawi bezkarnie tego
który wzywa jego imienia do czczych rzeczy !
... i znów zamiast wyjaśnień , wytłumaczenia - straszenie i grożenie ...
... czy wzywanie imienia pana podczas wojny ... aby rozgromił naszych wrogów to jest nadużycie ?

3 - pamiętaj o dniu szabatu ! w sześciu dniach bowiem uczynił pan niebo , ziemię morze oraz wszystko
w siódmym zaś dniu odpoczął ... nie możesz przeto w dniu tym wykonywać żadnej pracy , ani ty ani twoi
niewolnicy ...
... czyż nie jest to niezrozumiałe - mówić o upływie czasu w odniesieniu do istoty , która stoi ponad czasem ?
... czyż nie jest to niezrozumiałe mówić o odpoczynku tak jakby bóg się zmęczył ... ? a jeżeli się zmęczył to
... mógł się bardzo zmęczyć , mógł być wycieńczony , wypompowany i kompletnie padnięty ... mógł umrzeć z
... wysiłku ... ? bo ten który się męczy może się zamęczyć na śmierć !
... i nie trzeba tu komentować ... niewolniczego wątku ... !
... i ja nie mam odpoczywać ponieważ ja się zmęczyłem ... tylko dlatego że zmęczył się on ...

4 - czcij ojca i matkę twoją , abyś długo żył na ziemi , którą pan , bóg twój , da tobie !
... czcij ojca i matkę nie dlatego że tak wypada że tak należy ale dlatego aby długo żyć i dostać ziemię od pana !
... poza tym co jest z szacunkiem dla innych matek i ojców ? co jest z szacunkiem dla dzieci ?

5 - nie będziesz zabijał
... ale mówi pan : idźcie i zabijajcie moich wrogów i nie miejcie dla nich litości
... ale mówi pan : gdyby ktoś mówił wam co innego niż ja : pierwsi podnieście na niego rękę , zabijcie najpierw
... jego a potem cały naród
... kwestię zabijania zwierząt pozostawiam bez komentarza , przypomnę tylko w tym miejscu że wersety biblijne
... mówiące że cała ziemia oddana zostaje w posiadanie ludziom ( naturalnie tylko tym którzy uznają w bogu
... swego władcę i króla ) i staje się ich własnością ... prowadzić może do
... zachowań agresywnych , ignoranckich i lekceważących inne formy życia ...

6 - nie będziesz cudzołożył
... no cóż ... co oznacza cudzołożenie dla ludzi którzy żyli w poligamii i dla których stosunki z niewolnicami
... były zupełnie dopuszczalne , nie można bowiem cudzołożyć z kimś kto nie jest w pełni człowiekiem !
... małżeństwa monogamiczne to późniejszy wynalazek ...

7 - nie będziesz kradł
... pytanie jest takie : kto kradnie , ten który aby kupić swej córce nowy model samochodu , wyrzuca na ulicę
... swych pracowników ... czy też ten wyrzucony na bruk pracownik który włamuje się do apteki po leki dla
... chorego dziecka ... ?

8 - nie będziesz mówił przeciw bliźniemu twemu kłamstwa jako świadek
... pytanie : dlaczego tylko jako świadek ? w życiu codziennym to już nie obowiązuje ?
... ale to i tak jedno z najbardziej zrozumiałych przykazań
... ale należałoby dodać ... nie mów nieprawdy o bliźnim twoim aby siebie wywyższyć a jego pogrążyć ...

9 i 10 - nie będziesz pożądał domu bliźniego twego . nie będziesz pożądał żony bliźniego twego , ani jego
niewolników ani żadnej rzeczy która jego jest ...
... czyż nie jest oszustwem wykorzystywanie niewiedzy bliźniego i zbijanie na tej niewiedzy majątku ... ?
... paciorki i lusterka za złoto i przywileje królewskie ... !
... często to biedni i niewykształceni są okradani przez bogatych ... to co kradną biedni to pestka i szczegół
... trzynasty w porównaniu ...
... dlaczego mówi się o żonie jak o rzeczy , jak o własności , jak o tym co się posiada ?
... i co jest właściwie z pożądaniem męża ? czy żona może pożądać męża przyjaciółki ?
... a już milczeniem pomijam to co wolno a co nie wolno - tym niewolnikom o których tak często się tutaj
... wspomina ... podejrzewam że podobnie jak żona jest to jakieś stadium pośrednie , pomiędzy zwierzęciem
... a mężczyzną ...

makuś
26-02-2009 16:18 
 Ocena 1 na 1
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
Chciałeś aby ci podawano przykłady fundamentalnych prawd religijnych, 10 przykazań z pewnością można nazwać jednym z fundamentów wiary chrześcijańskiej (jeszcze są dwa przykazania miłości).
No więc ci podałem.

Ty zrobiłeś kilometrową analizę tych 10 przykazań nie wiem po co, bo wszyscy tutaj wiemy że to dokument bardzo wybrakowany i miejscami śmieszny. Wszyscy to tutaj wiemy ponieważ na tym forum jest nas 90% ateistów (lub więcej) i ja też jestem ateistą.

W jakim celu założyłeś ten wątek?

Adam

Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
02-03-2009 12:33 
 Ocena 1 na 1
wieczorek (5578 punktów)
(zablokowany)
>Chciałeś aby ci podawano przykłady fundamentalnych prawd religijnych, 10 przykazań z pewnością można nazwać jednym z fundamentów wiary chrześcijańskiej (jeszcze są dwa przykazania miłości).
>No więc ci podałem.
>Ty zrobiłeś kilometrową analizę tych 10 przykazań nie wiem po co, bo wszyscy tutaj wiemy że to dokument bardzo wybrakowany i miejscami śmieszny. Wszyscy to tutaj wiemy ponieważ na tym forum jest nas 90% ateistów (lub więcej) i ja też jestem ateistą.
>W jakim celu założyłeś ten wątek?
>Adam
>
Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.


hej,
Jeżeli wszyscy wszystko wiedzą i wszyscy wszystko rozumieją idealnie w taki sam sposób - to nie mam pojęcia jak to jest możliwe , że tyle wpisów się pojawia .
Ja chcę przedstawić innym ludziom swoje przemyślenia i chcę zapoznać się z przemyśleniami choćby twoimi ...
Nie wydaje mi się wystarczające stwierdzenie , że dekalog jest wybrakowany lub nieaktualny .
Należy jeszcze jakoś to uzasadnić , przedstawić argumenty , wytłumaczyć swoje stanowisko - co też uczyniłem .
pozdrawiam
makuś
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>hej,
>Jeżeli wszyscy wszystko wiedzą i wszyscy wszystko rozumieją idealnie w taki sam sposób - to nie mam pojęcia jak to jest możliwe , że tyle wpisów się pojawia .
>Ja chcę przedstawić innym ludziom swoje przemyślenia i chcę zapoznać się z przemyśleniami choćby twoimi ...
>Nie wydaje mi się wystarczające stwierdzenie , że dekalog jest wybrakowany lub nieaktualny .
>Należy jeszcze jakoś to uzasadnić , przedstawić argumenty , wytłumaczyć swoje stanowisko - co też uczyniłem .
>pozdrawiam
>makuś

Tak, dziękuję Ci za to.
Ja właściwie zgadzam się z Twoimi przemyśleniami, forma trochę nieprzystępna ale wnioski wysnuwasz zbieżne z moimi. Wydaje mi się, że fazę krytyki podwalin religii katolickiej mam już przerobioną do bólu, zajmowałem się tym od 15 roku życia, nie wiem jaki powiew świeżości można jeszcze wnieść w tę dziedzinę, powstało na ten temat mnóstwo artykułów dostępnych też na racjonaliście, książek.
Jahwe jest bogiem zazdrosnym, który każe za odstępstwo do któregośtam pokolenia (to bez sensu).
Grzech pierworodny - też bez sensu. Nawet jak bylem katolikiem to nie wierzyłem w grzech pierworodny.
To się zawsze kłóciło z elementarnym poczuciem sprawiedliwości w moim mniemaniu.
Generalnie ta religia się kupy nie trzyma.
Przejdźmy nad tym do porządku i zróbmy coś konstruktywnego.
21 marca festiwal racjonalistyczny w Warszawie, zapraszam.

Adam


Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
02-03-2009 13:22 
 Ocena 1 na 1
wieczorek (5578 punktów)
(zablokowany)
>Generalnie ta religia się kupy nie trzyma.
>Przejdźmy nad tym do porządku i zróbmy coś konstruktywnego.
>21 marca festiwal racjonalistyczny w Warszawie, zapraszam.
>Adam
>
Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.


hej,
Ja piszę swoje teksty po to aby zrozumieć dlaczego człowiek wierzy i dlaczego wydaje mu się że sama jego wiara jest już czymś samym w sobie istotnym ... !!!
Wydaje mi się , że w moich tekstach daje na to odpowiedzi dość dużo ... ale czy rzeczywiście zawieram w swych wypowiedziach wszelkie wątki z tym związane ... ?
Chyba jednak nie ... !
Przejść nad czymś do porządku to ... zdefiniować dogmat , aksjomat , przyjąć oczywistość swego twierdzenia ... a tutaj zaczynają się schody ...
Wszak religie funkcjonują właśnie jako prawdy definitywne i ostateczne oczywistości ...
Ja tak nie chcę !
Przeczytaj proszę to :

Ja jestem białym mężczyzną , heteroseksualistą , chrześcijaninem i amerykaninem . Bóg nie . Kiedy ja , konkretnie ja próbuję opisać , co rozumiem przez pojęcie bóg , mogę jedynie posłużyć się językiem istot ludzkich .
Kiedy więc posługujemy się angielskim , mówimy w sposób podmiotowy o rzeczach których nie można upodmiotowić . To właśnie rozumiem przez mitologię.żaden opis boga nigdy nie będzie prawdziwy.mogę jedynie zdekonstruować mitologię dnia wczorajszego, tak aby miała dla mnie sens dzisiaj.nie mam zamiarów tworzyć mitów.mówię tylko , że każde słowo , które wymawiam mówiąc o bogu , jest ograniczone moimi ograniczeniami.biorę poważnie ludzi , którzy spisali credo i biblię i tradycję ale nie chcę tego idealizować.Moim zadaniem jest przetłumaczenie ich doświadczenia na mój świat aby miały dla mnie sens. I mam nadzieję że moi następcy zrobią to samo dla swego pokolenia. Moje słowa nie mogą trwać dłużej niż słowa kogokolwiek innego
lecz czyż nie chodzi właśnie o owo trwanie tych konkretnych słów ? Tego właśnie nie rozumie kościół , ponieważ kościół kontroluje wszystko . dlatego twierdzi , że jest źródłem nieomylnej władzy. To my mamy prawa autorskie na boga - jeśli chcesz boga - przyjdź do nas ! Nie chcę być częścią tego .
Moja wiara chrześcijańska mówi , że znajduję się w podróży ku misterium boga , a każdego dnia w tej podróży robię kolejny krok , i postrzegam boga z innej perspektywy . nie mogę więc posługiwać się słowami , które były prawdziwe wczoraj i twierdzić że będą prawdziwe również jutro . Muszę patrzeć na boga pod innym kątem. oznacza to że nigdy nie będę bezpieczny , lecz bezpieczeństwo postrzegam jako idola , herezje .
Myślę że jeśli daje ci bezpieczeństwo , odbieram ci twoje człowieczeństwo. Myślę że mamy czuć się niepewni , bo to właśnie oznacza być człowiekiem .

Konserwatyści twierdzą że jezus jest drogą , jedyną drogą .
Wyznawcy jezusa historycznego są pluralistami. W ich oczach pierwsza grupa to ukryci dogmatyści , którzy z kolei postrzegają tych drugich jako wrzaskliwych heretyków . A każda z tych grup uważa że to tamci niebezpiecznie przeinaczają znaczenie chrześcijaństwa .

john shelby spong

Jak uważasz ... ?
Czy ten tekst wnosi coś nowego w twoje rozumienie wiary ?
pozdrawiam
makuś
02-03-2009 15:05 
 Ocena 1 na 1
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>Ja piszę swoje teksty po to aby zrozumieć dlaczego człowiek wierzy i dlaczego wydaje mu się że sama jego wiara jest już czymś samym w sobie istotnym ... !!!

Wydaje mi się, że rozumiem dlaczego człowiek wierzy, bo sam byłem wierzący.
Interesują mnie też wyjaśnienia neurologiczne, biologiczne, zjawiska wiary. Staram się dotrzeć do źródła.

>Wydaje mi się , że w moich tekstach daje na to odpowiedzi dość dużo ... ale czy rzeczywiście zawieram w swych wypowiedziach wszelkie wątki z tym związane ... ?
>Chyba jednak nie ... !

Nie i nie sądzę abyś był w stanie wszystkie poruszyć, ale czy warto poruszać wszystkie?

>Przejść nad czymś do porządku to ... zdefiniować dogmat , aksjomat , przyjąć oczywistość swego twierdzenia ... a tutaj zaczynają się schody ...

Czy to znaczy, że codziennie musisz na nowo sobie wyjaśniać jak świeci słońce, bo nie możesz przejść nad tym dalej do innych spraw?

>Wszak religie funkcjonują właśnie jako prawdy definitywne i ostateczne oczywistości ...
>Ja tak nie chcę !

Ja też nie, dlatego nie inwestuję już swojego czasu w religię.

>Przeczytaj proszę to :
[...]
>john shelby spong
>Jak uważasz ... ?
>Czy ten tekst wnosi coś nowego w twoje rozumienie wiary ?

Miałem kiedyś podobne odczucia, jak autor tego tekstu. Nie jest to dla mnie odkrywczy tekst.
Pomyśl tak: gdybyśmy się zatrzymywali nad każdym tekstem, każdego człowieka, który jest wierzący i pisze o swojej wierze, mielibyśmy tych tekstów setki tysięcy do oceny i przemyślenia. Ja nie mam na to czasu Wolę robić coś innego.
Możesz przecież wziąć na tapetę encykliki każdego papieża i je analizować akapit po akapicie i się zastanawiać nad zjawiskiem wiary i dlaczego on napisał to co napisał. Naprawdę chcesz to robić? Bo ja nie.

Adam


Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
02-03-2009 15:27 
 Ocena 1 na 1
wieczorek (5578 punktów)
(zablokowany)

>Pomyśl tak: gdybyśmy się zatrzymywali nad każdym tekstem, każdego człowieka, który jest wierzący i pisze o swojej wierze, mielibyśmy tych tekstów setki tysięcy do oceny i przemyślenia. Ja nie mam na to czasu Wolę robić coś innego.
>Możesz przecież wziąć na tapetę encykliki każdego papieża i je analizować akapit po akapicie i się zastanawiać nad zjawiskiem wiary i dlaczego on napisał to co napisał. Naprawdę chcesz to robić? Bo ja nie.
>Adam

hej,
Masz bardzo dużo racji w tym co piszesz ...
Rzeczywiście tekstów ludzi wierzących są miliony ... nie ma takiej realnej możliwości aby zajmować się każdym z nich na nowo i od nowa ... pewnie dlatego postarałem się o syntezę w tekstach "istota wiary" ...
Ale wiesz co ... ? - Ja od ośmiu lat rozmawiam z ludźmi wierzącymi i niestety dochodzę do wniosku , że my mówimy dwoma niekompatybilnymi językami , nie ma możliwości porozumienia między nami ... nie ma ... to jest fakt !
Oni posługują się mową magiczną , tabu , która nie jest i nie może być w żadnym wypadku weryfikowalna ... a ja staram się właśnie o weryfikowalność moich twierdzeń , założeń i przekonań ... nie chcę pozostawić ich na poziomie intuicji ... a im to w zupełności wystarcza ...
A jednak tekst , który zapodałem otwiera drzwi lub może drzwi otwierać do próby przynajmniej zrozumienia siebie nawzajem ...
Choć muszę przyznać , że wierzący , którym ten tekst podsuwałem pod nos okazywali zazwyczaj kompletne lekceważenie i ignorancje !
pozdrawiam
makuś
02-03-2009 15:39 
 Ocena 1 na 1
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>hej,
>Masz bardzo dużo racji w tym co piszesz ...
>Rzeczywiście tekstów ludzi wierzących są miliony ... nie ma takiej realnej możliwości aby zajmować się każdym z nich na nowo i od nowa ... pewnie dlatego postarałem się o syntezę w tekstach "istota wiary" ...
>Ale wiesz co ... ? - Ja od ośmiu lat rozmawiam z ludźmi wierzącymi i niestety dochodzę do wniosku , że my mówimy dwoma niekompatybilnymi językami , nie ma możliwości porozumienia między nami ... nie ma ... to jest fakt !

Moim zdaniem należy z takimi ludźmi rozmawiać o wszystkim co można wspólnie zrobić, na przykład o etyce, o prawodawstwie, o działaniach społecznych, a tematy wiary omijać, chyba że na specjalnie umówionych dyskusjach. Nie wchodzić w te ich krzaki.

>Oni posługują się mową magiczną , tabu , która nie jest i nie może być w żadnym wypadku weryfikowalna ... a ja staram się właśnie o weryfikowalność moich twierdzeń , założeń i przekonań ... nie chcę pozostawić ich na poziomie intuicji ... a im to w zupełności wystarcza ...

Tak, im to wystarcza, a ponieważ niektórych twierdzeń, np o historyczności religii, nie da się już zweryfikować do końca, trzeba niestety zostawić niektóre sprawy niewyjaśnione i zająć się czymś co da się wyjaśnić.

>A jednak tekst , który zapodałem otwiera drzwi lub może drzwi otwierać do próby przynajmniej zrozumienia siebie nawzajem ...

Nie istnieją mosty budowane tylko z jednej strony - to cytat z jakiegoś dramatu fajnego, nie pamiętam czyjego.

>Choć muszę przyznać , że wierzący , którym ten tekst podsuwałem pod nos okazywali zazwyczaj kompletne lekceważenie i ignorancje !

Bo tak reaguje umysł zamknięty, musi się bronić przed dezintegracją. Psychologia się zajmuje takimi zjawiskami. Myślę, że psychologia dałaby Ci wiele odpowiedzi na nurtujące Cię tematy (ale oczywiście psychologia też nie jest jakąś prawdą ostateczną, to proces poznawania).
Pomyśl, jak musi się czuć człowiek, który popełnia samobójstwo i wierzy, że pójdzie za to do raju? Kompletna szajba, nie uważasz? Nie dasz rady tego zrozumieć, możesz tylko to traktować jak zjawisko. Tak samo nie zrozumiesz psychopatycznych przestępców, bo nie jesteś żadnym z nich.

>pozdrawiam
>makuś
>

Ja też,
Adam

Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
wieczorek (5578 punktów)
(zablokowany)
>Bo tak reaguje umysł zamknięty, musi się bronić przed dezintegracją. Psychologia się zajmuje takimi zjawiskami. Myślę, że psychologia dałaby Ci wiele odpowiedzi na nurtujące Cię tematy (ale oczywiście psychologia też nie jest jakąś prawdą ostateczną, to proces poznawania).
>Pomyśl, jak musi się czuć człowiek, który popełnia samobójstwo i wierzy, że pójdzie za to do raju? Kompletna szajba, nie uważasz? Nie dasz rady tego zrozumieć, możesz tylko to traktować jak zjawisko. Tak samo nie zrozumiesz psychopatycznych przestępców, bo nie jesteś żadnym z nich.

hej,

w roku 1140 od wcielenia jezusa chrystusa , syna bożego gdy ukończyłam 42 lata i siedem miesięcy , w blasku błyskawic , wprost z otwartego nieba spłynęło na mnie ogniste światło. Przeszyło mi mózg , rozpaliło serce i piersi niczym płomień , który wszakże nie parzył ale ogrzewał tak jak słońce rozgrzewa te miejsca na które zsyła swe promienie . i wtedy , całkiem nagle ujawnił mi się sens tego co kryją pisma ...
hildegarda z bingen

Być może w dzisiejszych czasach już nie tak spektakularnie ale zasada czy struktura pozostaje nadal taka sama ... !

pozdrawiam
makuś
02-03-2009 15:51 
 Ocena 1 na 1
wieczorek (5578 punktów)
(zablokowany)
>>Bo tak reaguje umysł zamknięty, musi się bronić przed dezintegracją. Psychologia się zajmuje takimi zjawiskami. Myślę, że psychologia dałaby Ci wiele odpowiedzi na nurtujące Cię tematy (ale oczywiście psychologia też nie jest jakąś prawdą ostateczną, to proces poznawania).

hej,
... " gdy pozostajemy pod wpływem leków , mamy wysoką gorączkę czy prowadzimy dłuższą głodówkę - potrafimy wytwarzać halucynacje .
z historii wiadomo , że ludzie miewali wizje aniołów , świętych i bogów , które wydawały się im bardzo rzeczywiste . no cóż , musiały wydawać się rzeczywiste . były to bowiem modele , stworzone przez normalne ludzkie oprogramowanie symulacyjne , wykorzystujące takie same metody modelowania jak zazwyczaj , gdy oprogramowanie to przedstawia swoją stale uaktualnianą wersję rzeczywistości . nic dziwnego , że wizje te wywierały tak wielki wpływ . nic dziwnego , że zmieniały życie tych ludzi . jeśli więc ktoś twierdzi , iż miewa wizje , odwiedzają go anioły czy słyszy głosy , to powinniśmy wobec niego zachować rezerwę . pamiętajmy , że w naszych głowach działa bardzo silne hiperrealistyczne oprogramowanie symulacyjne . może ono stworzyć obraz ducha , smoka czy świętej dziewicy dosłownie w mgnieniu oka . dla maszynerii o tak wysokim stopniu skomplikowania to zwykła igraszka " ...
dawkins - rozplatanie tęczy - str. 251

pozdrawiam
makuś
02-03-2009 13:58 
 Ocena 3 na 3
TripleSix (10 punktów)
Jestem ateistą od zawsze. Nigdy nie wierzyłem w gadającego węża, chodziłem do kościoła bez wiary i czułem, jak ktoś zabiera mi wolność wyboru (będąc 6-letnim dzieckiem nie można tak bardzo oponować). Rozpędem w wieku 15 lat po przyjęciu bierzmowania (doprawdy nie wiem, dlaczego wytrwałem tak długo, może dlatego, że byłem osamotniony) olałem Kościół Boży i odetchnąłem z ulgą. Wychowany w tradycji katolickiej nie mam żadnych naleciałości z tego powodu. Nie lubię religii, ponieważ uważam, że zamazuje ona prawdziwy obraz świata, oddziela nas od natury i niepotrzebnie powoduje podziały między homo sapiens. Zastanówmy się jednak, czy brak religii jest możliwy.

Ludzie, wbrew różnym pozorom, nie są równi. Nie są równi wzrostem, zasobnością portfela, umysłem, siłą mięśni, wyrachowaniem i chytrością, itd. Ci bardziej wyrachowani zdobywają władzę. Aby ją utrzymać, muszą zbudować pewien system trzymający w ryzach duże grupy ludzkie. Ponieważ jedni ludzie są mniej wyedukowani i nie mają potrzeby poszukiwania prawdy, a w dodatku panicznie boją się śmierci - dla ich potrzeb i ich zdrowia psychicznego cwana grupa, albo raczej grupa nawiedzonych osobników ludzkich stworzyła pojęcie Boga. Oczywiście, w czasach, kiedy nie było internetu Bogiem było to, co człowiek ówczesny mógł zobaczyć. To bardzo ciekawe, bo gdyby prześledzić genezę pojęcia Boga, nie wywodzi się ona z jakiegoś abstrakcyjnego stwierdzenia, tylko od namacalnych tworów natury - Słońce, Księżyc, Drzewo. Nie jestem w stanie powiedzieć, kiedy Bóg-Natura został Bogiem-Abstraktem. Ale to temat na inne rozważania.

Dla mnie ważnym faktem jest tylko to, że pojmowanie Boga jako byt abstrakcyjny było najbardziej cwanym wymysłem nastawionej na dobra materialne i ciągłość zachowania władzy czynników decyzyjnych. Wyrzucając Boga poza nawias "tu i teraz" otrzymali oni jego legitymację do samodzielnego wymyślania różnych teorii, dogmatów i prawd objawionych, z których każda otrzymywała sygnaturę "approved by God". Cała historia żmudnego fałszowania Biblii, wymyślania poszczególnych przypowieści, preparowania falsyfikatów i zacierania rzeczywistych dowodów służyła zaciemnieniu prawdziwego obrazu świata. Świata drzew, kamieni, komórek, molekuł, pantofelków i innej materii, powtarzam MATERII, w której byt duchowy jest czysto teoretyczny i do dzisiaj nieudowodniony. Oczywiście, jako ateista wierzę w świat duchowy, ale w taki, którego podstawą jest materia. Świat duchowy, a raczej uchowość - bo jak zdefiniować takie pojęcia abstrakcyjne jak kultura, odwaga, myśl. Każdy się zgodzi, że myśl jest faktem. Z tym, jako ateista, nie polemizuję. Uważam, że dzisiejsza technika nie jest w stanie wyjaśnić wielu niby nadprzyrodzonych rzeczy, a to tylko dlatego, że brak jej jeszcze instrumentów. I tylko dlatego pewnych rzeczy nie można stuprocentowo udowodnić. Ale czekam cierpliwie.

Z Bogiem jest jak z jednorożcem i Yeti. Nikt nigdy nie widział, ale są tacy, którzy wierzą w ich istnienie.

Widzę dużo zła w religii. Przede wszystkim fałszu, obłudy i hipokryzji. Ale, w świecie takim jakim jest on obecnie, jestem w stanie zgodzić się na jej istnienie pod pewnymi warunkami. Religia pełni funkcję integratywną. Nie jest źle wierzyć w coś, co tak naprawdę w swoim "core" nie proponuje złych rzeczy. Niestety, katolicy wchodzą z butami we wszystkie aspekty życia i na domiar złego przekonują innych o swojej jedynej i nieustępliwej racji. Gdyby przyznali, że ich wiara opiera się na micie, ale oni w to wierzą, bo to ich sprawa - przyklasnąłbym temu. Ale jest inaczej. Oni uparcie wierzą w gadającego węża, niepokalane poczęcie, gorejący krzew, rozstępujące się morze, etc., etc.... Wtedy niestety mój umysł krwawi i czuję, że mózg imploduje mi do środka głowy. Zastanawiające, trzy wielkie religie miłości, a tyle agresji wokół...

W dodatku religie nie są nastawione do dialogu z ludźmi o innych poglądach. Jestem w stanie porozmawiać z człowiekiem wierzącym o wszystkim, ponieważ nie uznaję tematów tabu. Łaskawość i przychylność wierzących kończy się na ucięciu rozmowy i niepodejmowaniu niewygodnych tematów. Nie może być inaczej, bo religia ma oddzielać od prawdy. Albo sama być prawdą, jedyną i niepodważalną.

Znamienne jest, że Kościołowi, dla którego fundamentem powinna być miłość bliźniego i zasady moralne, temu Kościołowi najtrudniej przechodzi wypowiedzenie słowa "przepraszam". A Bóg, jak to Bóg, ukazuje się głównie analfabetom i niepiśmiennym.

Będąc ateistą, a raczej, wolałbym sformułowanie "poszukujący wolnomyśliciel", przestrzegałbym ludzi o poglądach ateistycznych do organizowania się i walki z religią za pomocą form zorganizowanych. To nic nie da. Nie da się wylać rzeki za pomocą wiadra. Tylko wolny przepływ myśli może zaowocować jakąś przemianą. Nawet mała przemiana może być czymś dobrym. Myśl bezreligijna nie jest łatwa i musi być poprzedzona głebokim rozważaniom. Nie akceptuję wojującego ateizmu i koncepcji "kościoła ateistycznego". Takie działanie zabiera ateistom największy atut, jaką jest wolność myśli.
02-03-2009 15:40 
 Ocena 2 na 2
wieczorek (5578 punktów)
(zablokowany)
Myśl bezreligijna nie jest łatwa i musi być poprzedzona głebokim rozważaniom. Nie akceptuję wojującego ateizmu i koncepcji "kościoła ateistycznego". Takie działanie zabiera ateistom największy atut, jaką jest wolność myśli.

hej,
Pewnie dlatego "myśl bezreligijna" nie cieszy się taką "pop"ularnością ... ponieważ jest ... właśnie trudna i wymaga wysiłku , zaangażowania i ryzyka ... samodzielności i odwagi zakwestiowania tak zwanych "oczywistości" ...
Również zgadzam się z tobą co do tego , że betonowy ateizm ( o ile to właśnie chciałeś powiedzieć ) nie różni się w swej istocie od fanatyzmu religijnego ... choćby przez swoją bezkompromisowość a przede wszystkim przez swą bezalternatywność !

Wizje bezalternatywne i "oczywiste oczywistości" pozwalają nam na taplanie się w bagienkach wszelkiego rodzaju populizmów czyli ... bezmyślności ... co prowadzi prostą drogą do akceptacji totalitaryzmu , totalitaryzmu we wszystkich możliwych aspektach naszego istnienia ...

pozdrawiam
makuś
02-03-2009 16:13 
 Ocena 2 na 2
a.szubert (411 punktów)
> Myśl bezreligijna nie jest łatwa i musi być poprzedzona głebokim rozważaniom.

W przeciwieństwie do "myśli religijnej", która jest prostsza. Wystarczy przestać myśleć, a jedynie we wszystko wierzyć. Nie zauważa się wtedy nawet absurdów. Jest się za to głęboko wierzącym.
U Mojżesza wyczytałem, jak Bóg mówi o sobie: "Jestem mściwy i zazdrosny. Za grzechy ojców będę karał ich potomków do dziesiątego pokolenia".
Gdzie tutaj jest pełen miłości i sprawiedliwości Bóg? Nie dość, że stosuje on odpowiedzialność zbiorową, to jeszcze ma mentalność gorszą niż bolszewicy. Tamci karali tylko do trzeciego pokolenia.
Albo dogmat "odkupienia grzechów". To, że ludzie "grzeszą" to wina ich Stwórcy. Odwalił fuchę, zrobił nas podatnymi na pokusy, a teraz za to karze.
Poza tym, mógłby powiedzieć: "dzieci moje, odpuszczam wam wasze grzechy" bez konieczności szlachtowania własnego synalka na krzyżu. Dlaczego tego nie zrobił?
Czy powinienem brać z niego przykład i - jeśli moje dzieciaki są nieposłuszne - wybaczyć im dopiero wtedy, gdy jednego z nich pozostałe powieszą?
wieczorek (5578 punktów)
(zablokowany)
>> Myśl bezreligijna nie jest łatwa i musi być poprzedzona głebokim rozważaniom.
>W przeciwieństwie do "myśli religijnej", która jest prostsza. Wystarczy przestać myśleć, a jedynie we wszystko wierzyć. Nie zauważa się wtedy nawet absurdów. Jest się za to głęboko wierzącym.
>U Mojżesza wyczytałem, jak Bóg mówi o sobie: "Jestem mściwy i zazdrosny. Za grzechy ojców będę karał ich potomków do dziesiątego pokolenia".
>Gdzie tutaj jest pełen miłości i sprawiedliwości Bóg? Nie dość, że stosuje on odpowiedzialność zbiorową, to jeszcze ma mentalność gorszą niż bolszewicy. Tamci karali tylko do trzeciego pokolenia.
>Albo dogmat "odkupienia grzechów". To, że ludzie "grzeszą" to wina ich Stwórcy. Odwalił fuchę, zrobił nas podatnymi na pokusy, a teraz za to karze.
>Poza tym, mógłby powiedzieć: "dzieci moje, odpuszczam wam wasze grzechy" bez konieczności szlachtowania własnego synalka na krzyżu. Dlaczego tego nie zrobił?
>Czy powinienem brać z niego przykład i - jeśli moje dzieciaki są nieposłuszne - wybaczyć im dopiero wtedy, gdy jednego z nich pozostałe powieszą?
>

hej,
Jednym z takich kardynalnych chwytów socjotechnicznych jest twierdzenie , że : bóg cię kocha ... - a więc ... jeżeli bóg jest kimś kto mnie kocha to przecież chamstwem i bezczelnością byłoby na to kochanie nie odpowiedzieć ...
A przecież jest tak , że kompletnie nie wiadomo na czym to kochanie miałoby polegać - bo chyba nie na tym , że bóg stworzył mnie w taki sposób abym mógł doświadczyć parkinsona i altzheimera ... ???
Poza tym , fakt , że ty mnie kochasz ( co to miałoby znaczyć ? ) nie obliguje mnie do tego abym ja miał się tobie we wszystkim podporządkować ... !!!
Bo tak może powiedzieć każdy gwałciciel ... !
Kocham cię a więc ty musisz kochać mnie ... !!!
makuś

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365