Racjonalista - Strona głównaDo treści
Marihuana vs dopalacze

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
06-10-2010 21:30zachaj (5239 punktów)Marihuana vs dopalacze
Ocena 4 na 4
Może lepiej żeby za miast syfu , który produkują fabryki "dopalaczów" , rząd zajął się hodowlą czystego i naturalnego narkotyku w sterylnych warunkach. To mogłoby być rewolucyjne rozwiązanie i nie tylko walczące z legalnymi syntetycznymi środkami a także z konopnym czarnym rynkiem , wytwarzającym wzmocnioną marihuanę.

gizmodo.pl(*)ka_marihuany_w_kalifornii.html

Idźmy drogą Kalifornii.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Mariusz Agnosiewicz (moderator)
Sąd administracyjny uchylił decyzję Hanki G.Walc o zakazie gwiaździstego Marszu Wyzwolenia Konopi. Mam nadzieję, że medialno-polityczna biegunka wokół dopalaczy zmieni przynajmniej klimat wokół legalizacji marihuany
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
To marihuana nie jest dopalaczem?

Pozdrawiam

No cóż. Wszyscy próbujemy coś wyrazić. Niekoniecznie to, o czym myślimy, że próbujemy to wyrazić.
06-10-2010 22:30 
 Ocena 3 na 3
spray (5875 punktów)
>To marihuana nie jest dopalaczem?

Dopalaczem???
Przypaliłeś choć raz w życiu?
07-10-2010 08:27 
 Ocena-1 na 1
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>>To marihuana nie jest dopalaczem?
>Dopalaczem???
>Przypaliłeś choć raz w życiu?
Każesz mi brać wszystkie możliwe dopalacze, by je porównać?
Pozdrawiam

No cóż. Wszyscy próbujemy coś wyrazić. Niekoniecznie to, o czym myślimy, że próbujemy to wyrazić.
07-10-2010 01:07 
 Ocena 12 na 12
Jarosław Ziółkowski (972 punktów)
(zablokowany)
>To marihuana nie jest dopalaczem?
Kotek na dopalaczach:

Kotek po marihuanie:



Żadna religia nie jest ważniejsza niż ludzkie szczęście
— Budda
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)

Pytanie było na poważnie.

Pozdrawiam

No cóż. Wszyscy próbujemy coś wyrazić. Niekoniecznie to, o czym myślimy, że próbujemy to wyrazić.
spray (5875 punktów)
>
>Pytanie było na poważnie.

Uważam, że to JEST poważna odpowiedź.
Tylko forma żartobliwa
07-10-2010 10:27 
 Ocena 1 na 1
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>>
>>Pytanie było na poważnie.
>Uważam, że to JEST poważna odpowiedź.
>Tylko forma żartobliwa
Porażka, za przeproszeniem. Jest nagonka na dopalacze, a Ty walczysz w tym czasie o legalizację trawki, którą podpina się pod dopalacze. I najwyraźniej nie potrafisz w dyskusji jaka musiałaby wyniknąć, gdyby dopuszczono Cię do głosu, zdystansować się od dopalaczy (podpierając nauką na przykład).
Przecież to działanie na własną szkodę. Zupełnie tego nie rozumiem.

Pozdrawiam

No cóż. Wszyscy próbujemy coś wyrazić. Niekoniecznie to, o czym myślimy, że próbujemy to wyrazić.
Kasza (396 punktów)
do usunięcia
07-10-2010 13:30 
 Ocena 8 na 8
Jarosław Ziółkowski (972 punktów)
(zablokowany)
>
>Pytanie było na poważnie.
   OK. Marihuana nie jest "dopalaczem". Marihuana jest jak pomidory albo zielony groszek. Rośnie, zrywasz, spożywasz. Dopalacze, z wyjątkiem Salvia divinorum i ekstraktu z ibogi, już niedostępnego, to sztuczne mieszanki jakichś bliżej nieokreślonych chemikaliów.

   Marihuany nie sposób przedawkować... nie da się. Ma ona ponadto właściwości immunomodulacyjne i lecznicze (choćby jaskra). Nie ma na swiecie ani jednego potwierdzonego przypadku zgonu spowodowanego bezpośrednio spożywaniem konopii. W angielskiej wikipedii jest obszerny artykuł na temat konopii z odnośnikami do badań.

   Wspomniałem o ibogainie... To skandal, że w zeszłym roku znalazła sie na liście substancji zakazanych, skoro jest wykorzystywana na świecie do leczenia (skutecznego) uzależnień od opiatów, alkoholu, nikotyny i innych świństw.

   Nielegalny status substancji tak mało szkodliwych jest sprawą ideologiczną. Nie ma naukowych przesłanek, które usprawiedliwiałyby takie ostre podejście do marihuany, ibogainy czy grzybów. Natomiast tytoń i alkohol, ktorych ofiary rocznie liczy się w setkach tysięcy są legalne i nikt krzywo nie patrzy na trzynastolatków jarających kiepy po klatkach.

   Na koniec jeszcze jedno. Nie będzie marihuany, będą dopalacze. Jeśli ich nie będzie, to będzie bieluń, gałka muszkatołowa, muchomor czerwony, ostatecznie autowidol i rozpuszczalniki.

   Zakazy nie ograniczą spożycia substancji psychoaktywnych. Zwłaszcza w kraju, gdzie od porannych wiadomości może szlag trafić, a politycy zajmujący się tematem wykazują się całkowitą nieznajomością zagadnienia i ideologicznym zacietrzewieniem.

Będę przeciwnikiem narkotyków, ponieważ tak mówię!
— Julia Pitera (autentyk)
07-10-2010 14:43 
 Ocena 1 na 1
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Super.
Marihuana nie jest dopalaczem - poparte wiedzą naukową. Plus.
Pozostaje znaleźć drogę do wytłumaczenia tego społeczeństwu. Najlepiej oddzielając ją przy tym od silnie niszczących narkotyków.

Pozdrawiam

No cóż. Wszyscy próbujemy coś wyrazić. Niekoniecznie to, o czym myślimy, że próbujemy to wyrazić.
Lucyferus (588 punktów)
>Jeśli ich nie będzie, to będzie bieluń, gałka muszkatołowa, muchomor czerwony, ostatecznie autowidol i rozpuszczalniki.

Na wstępie zaznaczę, że się z Tobą zgadzam i widzę, że jesteś zorientowany w temacie więc mam pytanie. Czy są w Polsce (lub ewentualnie w innych krajach) legalnie dostępne środki (najlepiej by były dostępne w sprzedaży, choć nie jest to konieczne - ważne, żeby nie były objęte żadną kontrolą), które spełniają poniższe warunki
a) Są psychoaktywne, dają jakiś pożądany efekt
b) Są szkodliwe lub uzależniają
c) Nie mają zbyt wielu innych zastosowań (których przeciwnicy mogliby użyć jako usprawiedliwienia dla ich legalności jednocześnie utrzymując, że inne środki odurzające powinny być zakazane)
d) Jak już wspomniałem, są legalne i nie nastąpiła z ich powodu jeszcze masowa zagłada

Wystarczy choćby jeden dobry przykład (choć im więcej, tym lepiej. Chodzi o to by dobitnie pokazać ludziom, że można się legalnie narkotyzować od lat, a jednak ludzie i tak częściej wybierają alkohol i papierosy bo to kwestia bardziej kultury niż prawa. Znika wtedy argument, że te ostatnie powodują i tak mniej komplikacji społecznych, niż wywoływałyby narkotyki/dopalacze gdyby je zalegalizować.

Z doświadczenia wiem, że bardzo skuteczne bywają właśnie argumenty typu: "jest środek x, który jest legalny mimo, że jest psychoaktywny oraz szkodliwy i/lub uzależnia, a ludzie jakoś masowo od niego nie umierają i/lub nie uzależniają się". Najczęściej zamykają usta adwersarzom. Jeśli to nie kłopot, to z góry dzięki.

Edit: Dobra, widzę, że gałka m. prawie podpada pod wymagania, tyle, że niestety może być również używana leczniczo. Jeśli są jakieś lepsze przykłady to będę wdzięczny.
08-10-2010 05:05 
 Ocena 2 na 2
Jarosław Ziółkowski (972 punktów)
(zablokowany)
   Tak od czapy to na razie przychodzi mi do głowy tylko DXM, opioid dostępny bez recepty, co jest ryzykowne (ale nie spełnia c), wspomniana gałka muszkatołowa oraz bieluń dziędzierzawa, zawierający m. in. skopolaminę, a także muchomor czerwony.

>Edit: Dobra, widzę, że gałka m. prawie podpada pod wymagania, tyle, że niestety może być również używana leczniczo. Jeśli są jakieś lepsze przykłady to będę wdzięczny.
   Muskat raczej leczniczo się nie wykazuje, mirystycyna jest bardzo toksyczna, prędzej bieluń, z tym, że skopolamina też jest toksyczna i jeśli jest stosowana w lecznictwie to rzadko. Najbardziej pasowałby chyba muchomor czerwony.

   Więcej mi teraz nie przychodzi do głowy, ale możesz zajrzeć na hyperreal.info i zbadać sprawę. Są tam nawet trip reporty.

Żadna religia nie jest ważniejsza niż ludzkie szczęście
— Budda
Lucyferus (588 punktów)

Ok, dzięki wielkie.
08-10-2010 19:38 
 Ocena 2 na 2
Alpha Phoenicis (4607 punktów)
>Zakazy nie ograniczą spożycia substancji psychoaktywnych. Zwłaszcza w kraju, gdzie od porannych wiadomości może szlag trafić, a politycy zajmujący się tematem wykazują się całkowitą nieznajomością zagadnienia i ideologicznym zacietrzewieniem.
Normalnie wisi mi ten cały konflikt na tle marihuany, ale po obejrzeniu tego filmiku ci dwaj panowie wydawali mi się bardziej racjonalni niż ta dziwna pani.

Moim zdaniem, gdyby tak wyedukować społeczeństwo co, jak gdzie, to i można by było sobie legalizować, skoro każdy wiedziałby jakie są tego konsekwencje.
07-10-2010 08:44 
 Ocena 2 na 2
dstr (1474 punktów)
>To marihuana nie jest dopalaczem?
To już było, ale powtórzę - nie gorszym niż wódka, czy papierosy, za to ma wiele właściwości leczniczych. Aktualnie jedyną poważną wadą marihuany jest to, że zajmuje się nią przeważnie światek przestępczy.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>>To marihuana nie jest dopalaczem?
>To już było, ale powtórzę - nie gorszym niż wódka, czy papierosy, za to ma wiele właściwości leczniczych. Aktualnie jedyną poważną wadą marihuany jest to, że zajmuje się nią przeważnie światek przestępczy.
Pytanie nie jest z tych przesadnie przeintelektualizowanych. Wyłuskałem z Twojej odpowiedzi, że jest dopalaczem.
Jest dopalaczem.
Płynnie przeszedłeś do zachwalania marihuany. Muszę Ci zwrócić uwagę, że w aptece jest mnóstwo dopalaczy. Te groźniejsze są na receptę. Przy mniej groźnych wystarcza ulotka z opisem zastosowania. W ten sposób rynek substancji potencjalnie niebezpiecznych jest pod kontrolą.

Pozdrawiam

No cóż. Wszyscy próbujemy coś wyrazić. Niekoniecznie to, o czym myślimy, że próbujemy to wyrazić.
07-10-2010 10:07 
 Ocena 1 na 1
dstr (1474 punktów)
>Pytanie nie jest z tych przesadnie przeintelektualizowanych.
Pozwól, że przeintelektualizuję - czym jest dopalacz? Nie wiem. Ta nazwa jest nowa i nie jest jednoznaczna. Czy marker (zawierający rozpuszczalnik), którego nikt nie wącha jest dopalaczem, a ten, którym się ludzie narkotyzują jest?

Problem polega na tym, że po przyklejeniu łatki "narkotyku" lub "dopalacza" nie ludzie przestają myśleć o zaletach o wadach produktu, a kierują się stereotypem "narkotyki" - be, niedobre, albo "narkotyki" - fajna zabawa. Dlatego zamiast plaplać o tym, że konopie są dopalaczem lub nie są trzeba się zastanowić się nad tym, czy sprawiedliwa jest jej delegalizacja, jakie naprawdę stanowi zagrożenie i jakie zagrożenie stanowi jej obecny status prawny.

Stosowana od tysięcy lat przez człowieka roślinka o niskiej toksyczności jest nielegalna, a pochodne rozpuszczalników dzieciaki ćpają na legalu. Lepiej, żeby się narkotyzowały trawą podprowadzoną ojcu z szuflady lub załatwioną przez starszego kolegę. Będą miały fazę przez kilka godzin, będzie im (być może przez chwilę) niedobrze, dostaną pałę ze sprawdzianu i szlaban od starszych. To chyba lepiej niż na sztywno zwiedzać kostnicę, prawda?

>Te groźniejsze są na receptę. Przy mniej groźnych wystarcza ulotka z opisem zastosowania. W ten sposób rynek substancji potencjalnie niebezpiecznych jest pod kontrolą.

Nie mam nic przeciwko sprzedaży marihuany/haszyszu tylko w aptekach i z ulotką. Nawet na receptę. Niech będzie pod taką kontrolą. Sądzę, że byłoby to lepsze rozwiązanie niż aktualne.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Unia zdąża w stronę delegalizacji alkoholi i wyrobów tytoniowych. Wspieraj ten kierunek! Będą tak samo zakazane jak trawka!
Mam nadzieję, że Twoje poczucie sprawiedliwości zostało w ten sposób zaspokojone.

Pozdrawiam

No cóż. Wszyscy próbujemy coś wyrazić. Niekoniecznie to, o czym myślimy, że próbujemy to wyrazić.
zachaj (5239 punktów)
>Unia zdąża w stronę delegalizacji alkoholi i wyrobów tytoniowych.

Nie do końca jest tak. Dąży do delegalizacji alkoholu i tytoniu , z jednoczesnym złagodzeniem karalności za marihuanę. Co nie znaczy , że legalizują ten narkotyk. Chodzi znalezienie złotego środka , nie zbyt radykalnego i walczącego przede wszystkim z twardymi narkotykami. Nie jestem pewien ale jak policzyć wszystkich alkoholików w Polsce i wszystkie patologie jakie powstają w wyniku ich działalności , może alkohol też powinien być zaliczany do twardych narkotyków. Ile ludzi umiera przez wódę ? Liczby nie kłamią , przy tym problem trawki wydaję się błahy.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Jeśli potrafisz zamienić problem alkoholu na problem trawki, to jestem za. Jeśli natomiast dodasz do problemu alkoholu problem trawki, to jestem przeciw.

Pozdrawiam


No cóż. Wszyscy próbujemy coś wyrazić. Niekoniecznie to, o czym myślimy, że próbujemy to wyrazić.
07-10-2010 12:08 
 Ocena 1 na 1
zachaj (5239 punktów)
>Jeśli potrafisz zamienić problem alkoholu na problem trawki, to jestem za. Jeśli natomiast dodasz do problemu alkoholu problem trawki, to jestem przeciw.

Belgia - do 3 gram tolerowane
Czechy - mała kara
Niemcy - do 6 gram mała kara (zależy od Landu)
Grecja - do 1 grama tolerowane
Włochy - do 5 gram mała kara
Malta - tolerowane
Holandia - do 5 gram legalne
Portugalia - do 25 gram legalne
Rumunia - do 3 gram mała kara
Rosja - do 20 gram na własny użytek legalne
Hiszpania - mała ilość mała kara
Norwegia - do 15 gram kara pieniężna
Szwecja - do 50 gram kara pieniężna
Chorwacja - mała ilość kara pieniężna i leczenie
Anglia - przyłapanie pierwszy raz - ostrzeżenie , za drugim kara pieniężna , za trzecim sąd.

Polska - nielegalne , nawet mała ilość grozi więzieniem
07-10-2010 12:28 
 0 na 2
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Kiedyś "na własny użytek" było legalne. Jednak ani policja, ani użytkownicy, sobie z tym nie radzili. I trzeba było zakazać. (Ludzie, którzy dali się namówić na spróbowanie trawki, zwykle dawali się namówić na spróbowanie "czegoś więcej".)
Zresztą dziś jest tak samo - jaką edukację mamy na temat alkoholu, narkotyków czy tytoniu w okresie największej podatności (10-17 lat)? Rówieśniczą plus to, co młody człowiek zobaczy, gdy ktoś przesadzi. Albo i nie zobaczy.

Ogólnie uważam, że osoby będące za legalizacją trawki nie mają szans, bo biorą się od złej strony. Poza manifestowaniem "ja chcę palić" nie mają pomysłu, co z tym zrobić.

Pozdrawiam

No cóż. Wszyscy próbujemy coś wyrazić. Niekoniecznie to, o czym myślimy, że próbujemy to wyrazić.
zachaj (5239 punktów)
>Kiedyś "na własny użytek" było legalne. Jednak ani policja, ani użytkownicy, sobie z tym nie radzili.

Przynajmniej lekarze wiedzieli jak ratować ludzi , którzy przedawkowali klasyczne narkotyki. Teraz nie wiadomo jakie antidotum podać , bo nie znana jest substancja. Jeden z naukowców powiedział , że jeśli chcielibyśmy mieć skatalogowane i przebadane wszystkie te nowe narkotyki potrzebujemy kilkudziesięciu lat. Nie mamy tyle czasu. Jeśli wyroście "dopalaczowe" pokolenie to żadna legalizacja nam już nie pomoże. Rzeczywiście ludzie nie będą chcieli brać lekkiej trawki , będą woleli mocniejsze środki.
07-10-2010 13:02 
 Ocena 1 na 1
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Rzecz w tym, że to działa na zasadzie przyzwolenia społecznego. W tym momencie na dopalacze jest nagonka i one zejdą do podziemia. Jeśli była nadzieja na legalizację trawki przez manifestacje, to afera z dopalaczami ją zabiła. Żadna siła polityczna tego nie wesprze, bo ją zjedzą żywcem - to się rozciąga na co najmniej pięć lat.

Poza tym przegrana siedzi w umysłach palących trawkę, bo nie potrafią się odciąć od reszty narkotyków. Musieliby iść na wojnę z resztą narkotyków, by odzyskać cień szansy. A tego nie mają siły zrobić, co widać chociażby po wątkach na temat trawki. Musieliby się skonsolidować we własnym gronie i odciąć od kolegów od "trawka plus dodatki". I duupa. Nie mają siły, by się ogarnąć - tak to widzę.

Pozdrawiam

No cóż. Wszyscy próbujemy coś wyrazić. Niekoniecznie to, o czym myślimy, że próbujemy to wyrazić.
07-10-2010 13:20 
 Ocena 1 na 1
zachaj (5239 punktów)
>Musieliby się skonsolidować we własnym gronie i odciąć od kolegów od "trawka plus dodatki". I duupa. Nie mają siły, by się ogarnąć - tak to widzę.

Masz rację.

Ruch Rastafari mógłby być dobrym rozwiązaniem. Zwolennicy bezwzględnie nie piją alkoholu i nie biorą żadnych innych narkotyków. Choć nie wiem czy to jest dobre miejsce na promowanie ruchów o podłożu religijnym.
07-10-2010 13:28 
 Ocena 3 na 3
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
Napisałem tekst odbrązowiający ruch rastafari, ale nie jest on jeszcze opublikowany w Racjonaliście. W każdym razie - wolałbym nie zajmować się propagowaniem rastafarii, gdyż w związku z sympatią do marihuany ruch ten został przekolorowany, a kolorowy to on wcale nie był (m.in. rasizm leżący u początków całego ruchu), choć miał oczywiście swoje plusy.
07-10-2010 14:08 
 Ocena 2 na 2
zachaj (5239 punktów)
Polski problem ma jeszcze jeden szkodliwy wymiar. Byłem na ostatnim Marszu Wyzwolenia w Warszawie i spotkałem się z niepotrzebnym wywoływaniem agresji. Liderami przemawiającymi na manifestacji byli raperzy , którzy nawoływali do nienawiści. Może nie wprost ale niepochlebnie o policji , która jest tylko i aż wykonawcą prawa. Niektórzy nie rozumieją tego , a ludzie niepopierający inicjatywy na pewno nie zmienią zdania widząc rozjuszony tłum. Lepiej byłoby głosić hasła pokoju i wzajemnego szacunku niż promować kultowe już symbole HWDP i JP. Dlatego Bob Marley i ruch reggae byłby bardziej przyjaznym rozwiązaniem , raperskie bity znowu , mogą być kojarzone także ze środowiskiem gangsterskim. Trzeba popracować nad wizerunkiem aby cokolwiek ruszyć do przodu.

Pojawienie się "dopalaczy" pokazał jeszcze jeden problem. Tak na prawdę żeby sprzedawcy tych legalnych narkotyków ograniczyli się tylko do miękkich , ziołowych składników to afera nie miałaby miejsca. Oczywiście może nie mieliby takiego wielkiego zysku i tylu punktów sprzedaży ale dalej ich sklepy funkcjonowałyby. Tu jest pies pogrzebany - żądza szybkiego wzbogacenia się wygrała i w obłędzie ustawodawczym władzy tworzyli coraz to nowsze toksyczne substancje. Dlatego postuluje aby wprowadzaniem na rynek miękkich narkotyków zajęła się organizacja typu non profit. To jedyna możliwa opcja , w pełni racjonalna i do zrealizowania. Można by rozwiązać wiele różnych problemów.
07-10-2010 14:38 
 Ocena 4 na 4
Jarosław Ziółkowski (972 punktów)
(zablokowany)
>Kiedyś "na własny użytek" było legalne.
   Wszystko. Także heroina. Brak dostępności antidotum dla użytkownika to była porażka.

>Jednak ani policja, ani użytkownicy, sobie z tym nie radzili.
   Użytkownicy sobie radzili. Policja nie radziła sobie z dostawcami.

>I trzeba było zakazać.
   Nie trzeba było. Takiego zdania byli lekarze i terapeuci (którzy się na temacie znali). Zakaz nie zmniejszył rozmiarów zjawiska (ba! spożycie wzrosło), zepchnął je tylko do podziemia i sprawił, że osoby, które nikomu nie szkodziły zaczęły być postrzegano jako groźni przestępcy.

>Ludzie, którzy dali się namówić na spróbowanie
   Ahem... Serio? Jeśli ktoś nie chce, to go nie namówisz.

>trawki, zwykle dawali się namówić na spróbowanie "czegoś więcej".
   Ludzie, którzy dali się namówić na wypicie browarka lub zapalenie papieroska, zwykle dawali się się namówić na spróbowanie czegoś więcej.

>Zresztą dziś jest tak samo - jaką edukację mamy na temat alkoholu, narkotyków czy tytoniu w okresie największej podatności (10-17 lat)?
   Mamy demonizację i oszustwo o wielkiej szkodliwości marihuany (przez wrzucenie prawie wszstkich "narkotyków" do jednego worka). Kiedy młodzi ludzie się przekonują, że to bzdura, jak myślisz, czy mają podstawy wierzyć, że pozostałe środki są rzeczywiście niebezpieczne i śmiercionośne? Dlatego właśnie młodzi, głupi próbują mocniejszych rzeczy, a nie dlatego, że zioło "usposabia" do próbowania "twardych".

>Ogólnie uważam, że osoby będące za legalizacją trawki nie mają szans, bo biorą się od złej strony. Poza manifestowaniem "ja chcę palić" nie mają pomysłu, co z tym zrobić.
   A co z tym robić? O co Ci chodzi?


Żadna religia nie jest ważniejsza niż ludzkie szczęście
— Budda
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Pomijam początkowe wpisy, bo każdy ma własne doświadczenie, zasadniczo niewymienne i nie ma sensu się o nie spierać. Przechodzę do sedna:
>>Zresztą dziś jest tak samo - jaką edukację mamy na temat alkoholu, narkotyków czy tytoniu w okresie największej podatności (10-17 lat)?
>   Mamy demonizację i oszustwo o wielkiej szkodliwości marihuany (przez wrzucenie prawie wszstkich "narkotyków" do jednego worka). Kiedy młodzi ludzie się przekonują, że to bzdura, jak myślisz, czy mają podstawy wierzyć, że pozostałe środki są rzeczywiście niebezpieczne i śmiercionośne? Dlatego właśnie młodzi, głupi próbują mocniejszych rzeczy, a nie dlatego, że zioło "usposabia" do próbowania "twardych".
Dokładnie tak samo to widzę. Sednem według mnie jest "jeden worek" i brak edukacji. Co więcej widać, że ten "jeden worek" istnieje też w świadomości duże części palących trawkę. Nie potrafią oni potępić innych narkotyków, bo gdzieś tam w środku czują, że po części potępiają samych siebie. Abstrahuje od słuszności tych uczuć. To po nich widać. Nie sposób więc im ufać, gdy proszą o legalizację.

>>Ogólnie uważam, że osoby będące za legalizacją trawki nie mają szans, bo biorą się od złej strony. Poza manifestowaniem "ja chcę palić" nie mają pomysłu, co z tym zrobić.
>   A co z tym robić? O co Ci chodzi?
Akcje edukacyjne na przykład (nie łamiące prawa!).

Pozdrawiam

No cóż. Wszyscy próbujemy coś wyrazić. Niekoniecznie to, o czym myślimy, że próbujemy to wyrazić.
07-10-2010 15:15 
 Ocena 2 na 2
Jarosław Ziółkowski (972 punktów)
(zablokowany)
>>   A co z tym robić? O co Ci chodzi?
>Akcje edukacyjne na przykład (nie łamiące prawa!).
   Wydaje mi się, że cała inicjatywa potrzebuje specjalisty od wizerunku (tzw. pijar). Spróbuję się dowiedzieć, czy IWK jest zainteresowana takim rodzajem pomocy. Być może majowe rozróby dały im trochę do myślenia. Wydaje mi się, że gdyby raperzy na lawecie przestali krzyczeć ChWDP i zamiast tego zaczęli tłumaczyć, że to nie policja jest rzeczywistym przeciwnikiem, a tylko narzędziem przeciwnika, w dodatku chroniącym dupy manifestantów, coś mogłoby się zmienić.

   Znalazłem ciekawy wywiad z aktywistą Wolnych Konopii. Opowiada o procesie zmiany prawa w temacie marihuany. Mówi też o umowie z "królem dopalaczy", że w zamian za pomoc w inicjatywie ustawodawczej, w razie zmiany prawa (legalizacji marihuany) rezygnuje z dopalaczy na rzecz marihuany.


Żadna religia nie jest ważniejsza niż ludzkie szczęście
— Budda
07-10-2010 15:51 
 Ocena 2 na 2
MUZGOJAD (276 punktów)
>Kiedyś "na własny użytek" było legalne. Jednak ani policja, ani użytkownicy, sobie z tym nie radzili. I trzeba było zakazać. (Ludzie, którzy dali się namówić na spróbowanie trawki, zwykle dawali się namówić na spróbowanie "czegoś więcej".)

To najgłupszy argument przytaczany w debatach o legalizacji marihuany oraz o jej wadach i zaletach. Zobacz jakikolwiek film, wypowiedź kogoś kto się na marihuanie i społeczeństwie zna, przeczytaj jedną z książek o marihuanie. Ten argument jest zawsze obalany.

>Ogólnie uważam, że osoby będące za legalizacją trawki nie mają szans, bo biorą się od złej strony. Poza manifestowaniem "ja chcę palić" nie mają pomysłu, co z tym zrobić.

Nie mają szans, bo ludzie, którzy mogą zalegalizować marihuanę (politycy) nie mają o niej żadnego pojęcia, a mimo wszystko są uprawnieni do wypowiadania się na ten temat i podejmowania decyzji. Nie muszę chyba przytaczać tutaj sławnej wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego. No i do tego dochodzą jeszcze obywatele, którzy są przeciw legalizacji. Nie mają pojęcia o marihuanie, tak samo jak politycy. Wystarczy trochę poczytać.
07-10-2010 16:43 
 Ocena 1 na 1
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Wypowiadanie się z pozycji tzw. ex cathedra nie popartej merytorycznymi podstawami często prowadzi do oceny użytkownika jako trollującego i niechęci dyskutantów do rozmów z nim w danym temacie.
Odnosząc się do słów Twojej wypowiedzi:
1. Nie mam zamiaru wchodzić w dyskusje, czy ten argument jest zawsze obalany, czy nie jest zawsze obalany.
2. Nie mam zamiaru wchodzić w dyskusję o moralnych prawach ludzi uprawnionych do podejmowania decyzji.

Pozdrawiam

No cóż. Wszyscy próbujemy coś wyrazić. Niekoniecznie to, o czym myślimy, że próbujemy to wyrazić.
MUZGOJAD (276 punktów)
>1. Nie mam zamiaru wchodzić w dyskusje
To nie spamuj. Forum jest od dyskusji.

>Wypowiadanie się z pozycji tzw. ex cathedra nie popartej merytorycznymi podstawami

Nie powołuję się na Biblię, tylko na naukowe dzieła szanowanych, wykształconych i racjonalnych ludzi. Jak Ci na tym zależy, to mogę przytoczyć kilka tytułów. Nie będę Tobie jednak robił osobistych wykładów i cytował całych książek tylko z tego powodu, że nie chce Ci się ruszyć tyłka i samemu zapoznać się z tematem.

A do oceny użytkownika jako trollującego powinny doprowadzić raczej Twoje posty, typu "To marihuana nie jest dopalaczem?" Takie pytania wynikają z braku wiedzy, którą powinien posiadać każdy szanujący się człowiek, szczególnie z dostępem do internetu, albo z zamiaru trollowania.
Twierdzenie, że marihuana to gateway do twardych narkotyków charakteryzuje ludzi niedokształconych w temacie używek. Rzucasz jakąś tezę, niepopartą zupełnie żadnymi argumentami i oczekujesz, że ktoś ją będzie próbował obalić. Zjawisko powszechne w teologii. Na szczęście są ludzie, którzy są w stanie się poświęcić, marnując czas i zdrowie, żeby udowodnić, iż się mylisz. Dlatego Cię do nich odsyłam.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Drogi MUZGOJADzie, Twoja agresja wywołuje moją agresję. Przeczytanie wypowiedzi ludzi w wątku, którzy pisali przed Tobą pozwoliło by wyeliminować niektóre kwestie.

A tak na marginesie, paliłeś trawkę?

Pozdrawiam

No cóż. Wszyscy próbujemy coś wyrazić. Niekoniecznie to, o czym myślimy, że próbujemy to wyrazić.
MUZGOJAD (276 punktów)
>Drogi MUZGOJADzie, Twoja agresja wywołuje moją agresję. Przeczytanie wypowiedzi ludzi w wątku, którzy pisali przed Tobą pozwoliło by wyeliminować niektóre kwestie.
Agresja? Nie wiem, może to mój styl wypowiedzi. Staram się po prostu odpowiedzieć na zarzuty trollingu i wypowiadania się z przekonaniem o nieomylności.
Przeczytałem wszystkie wypowiedzi, co nie zmienia faktu, że nie zgadzam się z Twoim zdaniem.

>A tak na marginesie, paliłeś trawkę?
Tak. Palę co jakiś czas. Myślę, że "spróbowanie" i przekonanie się, że marihuana ani nie ogłupia, ani nie uzależnia, ani nie wzbudza agresji na pewno pomaga w zrozumieniu problemu prohibicji. Ludzie, którzy się na to decydują są zazwyczaj na tyle rozsądni, że nawet jeśli im się nie spodoba, są w stanie poprzeć legalizację. Oczywiście nie trzeba się do tego posuwać, wystarczy trochę poczytać i być na tyle rozgarniętym, żeby zrozumieć, że ograniczanie wolności ludzi aż w takim stopniu jest karygodne.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>Przeczytałem wszystkie wypowiedzi, co nie zmienia faktu, że nie zgadzam się z Twoim zdaniem.
Tak samo ja mogę nie zgadzać się z Twoim zdaniem.

Pozdrawiam

No cóż. Wszyscy próbujemy coś wyrazić. Niekoniecznie to, o czym myślimy, że próbujemy to wyrazić.
MUZGOJAD (276 punktów)
>Tak samo ja mogę nie zgadzać się z Twoim zdaniem.

Ok. Ja przynajmniej dyskutuję.
MUZGOJAD (276 punktów)
>Czechy - mała kara

Legalne. Nawet niektóre twarde narkotyki. Marihuana chyba do 15g.
07-10-2010 14:17 
 Ocena 1 na 1
apud (4399 punktów)
>Jeśli potrafisz zamienić problem alkoholu na problem trawki, to jestem za. Jeśli natomiast dodasz do problemu alkoholu problem trawki, to jestem przeciw.

Jezus Maria, Żubrówki juz nie robią i nikt nie pamięta?

W PRLu nie tylko notorycznie mordowano księży ale i światowej klasy napitki robiono.

Teraz to macie na odwrót, zamordowali Żytnia i zapomnieli o Żubrówce!!!

I to ma byc polityka histeryczna.
zachaj (5239 punktów)

>Jezus Maria, Żubrówki juz nie robią i nikt nie pamięta?

Przepis na "Żubrówkę"

Wystarczy pojechać do Białowieży kupić trawkę , później wrzucić ją do butelki z wódką i odczekać od kilku dni do 2 tygodni. To taka specjalna trawa nadający specyficzny zapach i smak. Można to kupić koło rezerwatu pokazowego żubrów w Puszczy Białowieskiej.

Polecam
07-10-2010 14:41 
 Ocena 1 na 1
ancykryst przegrzeszony (526 punktów)
(zablokowany)

>Jezus Maria, Żubrówki juz nie robią i nikt nie pamięta?
>W PRLu nie tylko notorycznie mordowano księży ale i światowej klasy napitki robiono.
>Teraz to macie na odwrót, zamordowali Żytnia i zapomnieli o Żubrówce!!!
>I to ma byc polityka histeryczna.
Co do mnie, to przyszła mi cholerna ochota kielicha se strzelić...
07-10-2010 13:42 
 Ocena 3 na 3
Jarosław Ziółkowski (972 punktów)
(zablokowany)
>może alkohol też powinien być zaliczany do twardych narkotyków
   Alkohol jest zaliczany do twardych narkotyków. Rozróżnienie twardy/miękki polega na zdoloności substancji do wywołania uzależnienia fizjologicznego (nieprzyjęcie dawki wywołuje nieprzyjemne i niebezpieczne dla życia skutki somatyczne). Ponadto jednym z mechanizmów, w jaki alkohol uzależnia jest układ opioidowy (alkohol powoduje wyrzut β-endorfin).

Żadna religia nie jest ważniejsza niż ludzkie szczęście
— Budda
07-10-2010 11:37 
 Ocena 2 na 2
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>Unia zdąża w stronę delegalizacji alkoholi i wyrobów tytoniowych. Wspieraj ten kierunek! Będą tak samo zakazane jak trawka!

W Unii jedynie Finlandia ma poważne zamiary co do delegalizacji wyrobów tytoniowych i załatwia to na własna rękę (swoją drogą - ciekawe co z tego wyniknie, zabrali się za sprawę długofalowo, dali sobie 30 lat na dojście do etapu, gdzie delegalizacja tytoniu ma być formalnością, bo prawie nikt nie będzie go używał - śmiałe założenie).

Inne państwa niezależnie od siebie i od Unii (tzn. zależnie na tyle, na ile zależnością jest podchwycenie pomysłu) powiększają obszary wolne od dymu tytoniowego (nie od tytoniu - papierosy może sobie mieć, żuć tytoń, wąchać tabakę - nie wolno tylko spalać tytoniu w określonych miejscach) i podejmują kroki które ograniczają zachęty do palenia.
O działaniach na miarę Finlandii w innych krajach nie słychać.

Nie ma żadnego "unia zmierza". Znasz jakieś uchwały, dyrektywy, nawet tylko w przygotowaniu, dotyczące delegalizacji tytoniu i alkoholu? Może jakieś oficjalne zalecenia delegalizacji?

Dąży się w poszczególnych krajach do zmniejszenia spożycia alkoholu, szczególnie wśród młodzieży, ale nikt nawet nie napomknął o delegalizacji.
Sama koncepcja jest bardziej niż idiotyczna, trzeba by namówić Francję, Włochy, Hiszpanię, Grecję, Austrię i Niemcy do skasowania całego przemysłu winiarskiego. Tak na początek. Potem kraje żyjące z piwa, wódki i pokrewnych (zbiór nie do końca rozłączny ze zbiorem winiarskim).
Powodzenia!

Oparłeś swój argument na kłamstwie lub co najmniej przeinaczeniu w złej wierze.
Ewentualnie chlapnąłeś bzdurę bez nawet sekundy zastanowienia, używając Unii jak odpowiednika "dziada z worem" do straszenia dzieci.

Jak szczytny nie byłby cel, metody żałosne.


"Ateizm jest religią w takim samym stopniu w jakim nie zbieranie grzybów jest hobby"
07-10-2010 11:56 
 Ocena-1 na 1
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>>Unia zdąża w stronę delegalizacji alkoholi i wyrobów tytoniowych. Wspieraj ten kierunek! Będą tak samo zakazane jak trawka!
(...)
>Nie ma żadnego "unia zmierza".
(...)

Napisałem Unia zdąża.
Zaostrzanie kryteriów spożywania/używania, produkcji oraz coraz wyższe opodatkowywanie wyrobów tytoniowych i alkoholowych uważam za kroki w kierunku delegalizacji. Możesz się z moim zdaniem, co do kierunku, zgadzać lub nie.

Pozdrawiam

No cóż. Wszyscy próbujemy coś wyrazić. Niekoniecznie to, o czym myślimy, że próbujemy to wyrazić.
07-10-2010 13:08 
 Ocena 1 na 1
kognitywista (3391 punktów)
>>Nie ma żadnego "unia zmierza".
>Napisałem Unia zdąża.


sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>>>Nie ma żadnego "unia zmierza".
>>Napisałem Unia zdąża.
>
Słownik nie zastąpi Ci czytania ze zrozumieniem. Niestety.
Pomyśl od strony "o co mu chodziło", to zrozumiesz.

Pozdrawiam

No cóż. Wszyscy próbujemy coś wyrazić. Niekoniecznie to, o czym myślimy, że próbujemy to wyrazić.
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>>>>Nie ma żadnego "unia zmierza".
>>>Napisałem Unia zdąża.
>>Słownik nie zastąpi Ci czytania ze zrozumieniem. Niestety.

Kreatywność językowa jest często wrogiem komunikatywności. Niestety.

>Pomyśl od strony "o co mu chodziło", to zrozumiesz.

No właśnie, a o co Ci właściwie chodziło?
Bo to od początku było niejasne.

"Ateizm jest religią w takim samym stopniu w jakim nie zbieranie grzybów jest hobby"
07-10-2010 16:26 
 Ocena 1 na 1
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)

>No właśnie, a o co Ci właściwie chodziło?
>Bo to od początku było niejasne.
W odpowiedzi na Twój inny post wyjaśniam.
Jest mi niezmiernie przykro, że napisałem posta w sposób niejednoznaczny i zostałem źle zrozumiany, co wywołało niepotrzebne, złe emocje.

Pozdrawiam

No cóż. Wszyscy próbujemy coś wyrazić. Niekoniecznie to, o czym myślimy, że próbujemy to wyrazić.
08-10-2010 10:22 
 Ocena 1 na 1
kognitywista (3391 punktów)
>Pomyśl od strony "o co mu chodziło", to zrozumiesz.

Mariusz Agnosiewicz zaleca, by przyznawać się do błędów, przynajmniej od czasu do czasu. Sam zresztą często świeci chlubnym (choć niestety dość odosobnionym) przykładem. Jeśli dwóch (lub więcej) czytających odbiera jakąś zawartą w wypowiedzi ideę podobnie, ale niezgodnie z zamierzeniem autora, to warto uderzyć się w pierś i zastanowić nad przeformułowaniem myśli. Bo inaczej dojdziemy do sytuacji, kiedy sam autor doskonale rozumie swoją własną wypowiedź a kupa niedomyślnych forumowiczów nie może wpaść na to, co poeta miał na myśli.
08-10-2010 12:49 
 Ocena 1 na 1
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Masz powyżej posta, w którym to robię.

Pozdrawiam


No cóż. Wszyscy próbujemy coś wyrazić. Niekoniecznie to, o czym myślimy, że próbujemy to wyrazić.
08-10-2010 13:41 
 Ocena 1 na 1
kognitywista (3391 punktów)
Widzę i doceniam. Przeczytałem też post poniżej i zgadzam się z Twoim stanowiskiem. Dążenia Unii wcale nie muszą być zapisane w dyrektywach jako cele. Choć wtedy łatwiej je oczywiście wykazać.

Pozdrawiam.
07-10-2010 15:33 
 Ocena 1 na 1
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>>>Unia zdąża w stronę delegalizacji alkoholi i wyrobów tytoniowych. Wspieraj ten kierunek! Będą tak samo zakazane jak trawka!
>(...)
>>Nie ma żadnego "unia zmierza".
>(...)
>Napisałem Unia zdąża.

Olbrzymią różnicę wyjaśnił Ci już Kognitywista.

>Zaostrzanie kryteriów spożywania/używania, produkcji oraz coraz wyższe opodatkowywanie wyrobów tytoniowych i alkoholowych uważam za kroki w kierunku delegalizacji.

Czyje kroki?
Na jakiej podstawie nieskoordynowane ze sobą działania poszczególnych rządów uważasz za działania organizacji która je zrzesza?

Czy ograniczenie prędkości w terenie zabudowanym jest dla Ciebie krokiem w kierunku zakazu używania samochodów?

I najważniejsze - na jakiej podstawie twierdzisz, że tytoń i alkohol podlegają tej samej polityce, o ile UE jako organizacja w ogóle taką prowadzi?

O ile z nadużywaniem alkoholu starają się walczyć chyba wszystkie państwa świata w których jest on dostępny (każde na własny sposób i z własnej inicjatywy, to nie jest jakiś światowy spisek), o tyle pomysł jego delegalizacji, i to na skalę unijną, największemu durniowi do głowy przyjść nie może.
A to z tej prostej przyczyny, że trzeba by przekonać do tego pomysłu rządy kilku największych krajów Unii, w których produkcja i konsumpcja wina jest nie tylko poważną gałęzią gospodarki ale też częścią kultury i tożsamości narodowej. I to tylko wino. Jeden z wielu popularnych alkoholi. Piwo ma też swoje miejsce w tradycji wielu krajów. Już sobie wyobrażam eurodeputowanych Niemiec lobbujących za delegalizacją pilznera i lagera. A Czesi im w tym przyklaskują.

> Możesz się z moim zdaniem, co do kierunku, zgadzać lub nie.

Mogę Ci też wytknąć niedbałość w rozumowani albo świadomą nieuczciwość.

A także wrzucanie dwóch różnych spraw do jednego worka i ignorancję polityczną na skalę europejską (a może i światową, kto Cię tam wie jakie dziwne poglądy masz np. na zasady funkcjonowania i zakres wpływów ONZ).

Traktowanie UE jako nadnaturalnego, niekontrolowanego tworu który może nieformalnie narzucać swoim członkom prawa, których nikt nie akceptuje, jest dziecinne.
A już straszenie tym unijnym dziadem borowym, czego to on nam nie zabroni i jakie straszne rzeczy nam każe robić, jest żałosne.

"Ateizm jest religią w takim samym stopniu w jakim nie zbieranie grzybów jest hobby"
07-10-2010 16:20 
 Ocena 1 na 1
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Nie wiem, o co się kłócimy.

Cała moja argumentacja na post dstr opierała się na myśli, że skoro trawka jest nielegalna, a przeszkadza mu, że alkohol jest legalny, to powinien popierać kroki ograniczające spożycie/produkcję alkoholu/tytoniu, bo sprawiają, że różnica w traktowaniu trawki i alkoholu/tytoniu staje się coraz mniejsza. W domyśle kiedyś doprowadzi to ze sporym prawdopodobieństwem do tego, że alkohol/tytoń będzie zdelegalizowany.
W moim postawieniu sprawy w ten sposób można się dopatrzeć sarkazmu. I słusznie. Uważam, że dstr użył argumentu wyrosłego na hipokryzji. Nie wierzę, że rzeczywiście boli go to, że alkohol jest legalny, a trawka nie. (Zdaje sobie sprawę, że mogę się mylić w swojej ocenie, ale uważam szansę błędnej oceny za na tyle niewielką, że biorę na siebie ryzyko.)

Ty natomiast zarzucasz mi, że przypisuje machinie urzędniczej Unii cele, których nie ma w swoich dyrektywach czy innych przepisach wyrażonych jasno i za pomocą słowa. Troszkę to offtopic, ale niech już będzie.
Na swoją obronę przywołuję wątek z "Samolubnego genu" Dawkinsa, gdzie opisuje "nieświadomą współprace" angielskich prawników przy gmatwaniu brytyjskiego prawa - przy czym każdy z prawników kieruje się myślą o własnej korzyści. Co do zasady jest to takie same "zdążanie w kierunku", jak i moje.

Pozdrawiam

No cóż. Wszyscy próbujemy coś wyrazić. Niekoniecznie to, o czym myślimy, że próbujemy to wyrazić.
Kornowski (835 punktów)
zjawisko dopalaczy obnaża hipokryzję rządzących: dopóki nie było parcia medialnego "nie dało się" cokolwiek z nim i zrobić. Ale jak zrobiło się w temacie głośno nagle okazało się, że sanepid ma narzędzia prawne umożliwiające mu wycofanie z rynku potencjalnie szkodliwych produktów, które nie zostały poprawnie oznaczone (czystą naiwnością jest myśleć, że slogan "nie do spożycia" załatwia sprawę bo np co robić w przypadku kontaktu z oczami, przypadkowym spożyciu czy inhalacji?).

Również media pokazały swoje prawdziwe oblicze: w pogoni za newsem nie liczy się prawda, czy ktoś zmarł z powodu dopalaczy czy nie, ale ważny jest news, by być na topie. Podobnie jak z CO2 i ociepleniem klimatu, albo szpinakiem i zawartością żelaza.

Wracając do tematu: myślę, że zalegalizowana marihuana zabrała by sporą część rynku dopalaczom i dilerom, bo kto by kupował drogiego kota w worku, gdyby mógł sobie sam wyhodować swoje "zioło"? Przypadek z dopalaczami pokazuje że jak zakażesz jednego to pojawi się drugie, często gorsze.
kognitywista (3391 punktów)
>zjawisko dopalaczy obnaża hipokryzję rządzących: dopóki nie było parcia medialnego "nie dało się" cokolwiek z nim i zrobić. Ale jak zrobiło się w temacie głośno nagle okazało się, że sanepid ma narzędzia prawne umożliwiające mu wycofanie z rynku potencjalnie szkodliwych produktów
Do każdego działania potrzebny jest jakiś zapalnik. Hasło: "Można to było zrobić wcześniej" jest argumentem uniwersalnym, którym można zaatakować każdego ... w każdej sytuacji. Pojawił się problem na większą skalę, to zaczęli działać.

>Również media pokazały swoje prawdziwe oblicze: w pogoni za newsem nie liczy się prawda, czy ktoś zmarł z powodu dopalaczy czy nie, ale ważny jest news, by być na topie. Podobnie jak z CO2 i ociepleniem klimatu, albo szpinakiem i zawartością żelaza.
To prawda ... niestety.

>Wracając do tematu: myślę, że zalegalizowana marihuana zabrała by sporą część rynku dopalaczom i dilerom, bo kto by kupował drogiego kota w worku, gdyby mógł sobie sam wyhodować swoje "zioło"?
Ale przecież to nie jest to samo. W jaki sposób chcesz zlikwidować popyt na silne zaburzenia psychotyczne (po dopalaczach) rzucając na rynek marihuanę, która takich odlotów nie daje. Jest to zresztą główny argument za jej legalizacją. To tak, jakby liczyć na to, że po legalizacji marihuany ludzie przestana palić papierosy, bo przerzucą się na "trawkę". Niewielka część być może tak uczyni.
Jarosław Ziółkowski (972 punktów)
(zablokowany)
>Ale przecież to nie jest to samo. W jaki sposób chcesz zlikwidować popyt na silne zaburzenia psychotyczne (po dopalaczach) rzucając na rynek marihuanę, która takich odlotów nie daje. Jest to zresztą główny argument za jej legalizacją. To tak, jakby liczyć na to, że po legalizacji marihuany ludzie przestana palić papierosy, bo przerzucą się na "trawkę". Niewielka część być może tak uczyni.
   Niespójna wypowiedź. Wynika z niej, że uważasz, że papierosy dają psychotyczne odloty...

   Marihuana daje wystarczający "odlot" by znieść potrzebę stosowania nieznanych substancji. I jest mniej szkodliwa i mniej uzależniająca niż legalnie dostępne narkotyki. Za prof. Vetulanim prawdopodobieństwo uzależnienia wynosi odpowiednio:
  • THC — poniżej 10%
  • alkohol — kilkanaście procent
  • nikotyna — ok. 30%


Żadna religia nie jest ważniejsza niż ludzkie szczęście
— Budda
kognitywista (3391 punktów)
>   Niespójna wypowiedź. Wynika z niej, że uważasz, że papierosy dają psychotyczne odloty...
To prawda. Tym razem zwięzłość wypowiedzi zaszkodziła komunikatywności. Mea culpa. Użycie przykładu papierosów w podsumowaniu mojego krótkiego wywodu miało uwypuklić fakt, że to całkiem co innego. Tak jak marihuana nie zastąpi dopalaczy (jednym wystarczy, innym nie) tak samo papierosy nie zastąpią marihuany.

>   Marihuana daje wystarczający "odlot" by znieść potrzebę stosowania nieznanych substancji.
Niekoniecznie. Objawy zastosowania niektórych "dopalaczy" przypominają efekty po LSD, w tym halucynacje wzrokowe i depersonalizację.

Z pozostałą częścią Twojego postu się zgadzam. Jestem zwolennikiem legalizacji marihuany i działań prowadzących do zredukowania użycia "dopalaczy" (nie wiem, czy akurat najlepsza będzie delegalizacja, ale być może). Natomiast nie wierzę, by legalizacja marihuany rozwiązała problem narkomani (w tym problem dopalaczy).
Kornowski (835 punktów)
Ja również dopuściłem się pewnej nieścisłości wynikającej ze zbytniej zwięzłości wypowiedzi.

Chodziło mi o to, że niektórzy zawsze będą szukać wrażeń i mechaniczne zakazywanie kolejnych substancji psychoaktywnych jest bez sensu. Dlatego lepiej pozwolić na stosowanie substancji o których wiadomo że są względnie bezpieczne (jako przykład podałem marihuanę).
10-10-2010 17:27 
 Ocena 1 na 1
kognitywista (3391 punktów)
Nie kwestionuję sensowności działań które proponujesz, czyli zalegalizowania środków mniej szkodliwych. Z pewnością zaspokoi to apetyt części amatorów odmiennych stanów świadomości.
Jarosław Ziółkowski (972 punktów)
(zablokowany)
Vytautas (4394 punktów)
>Może lepiej żeby za miast syfu , który produkują fabryki "dopalaczów" , rząd zajął się hodowlą
>czystego i naturalnego narkotyku w sterylnych warunkach. To mogłoby być rewolucyjne rozwiązanie i
>nie tylko walczące z legalnymi syntetycznymi środkami a także z konopnym czarnym rynkiem ,
>wytwarzającym wzmocnioną marihuanę.
   Państwo polskie tą drogą pójść nie może z dwóch powodów:
1. Cena marihuany spadłaby wtedy, więc mniej, zdecydowanie mniej, zarobiliby na jej dystrybucji mafiozi, a także politycy przez mafiozów opłacani.
2. Rezygnacja z walki z marihuaną uczyniłaby niepotrzebnym zatrudnianie całej rzeszy urzędasów mających synekury w instytucjach powołanych do zwalczania produkcji i dystrybucji tejże marychy, a to są przecież krewni i znajomi polityków.
07-10-2010 17:42 
 Ocena 1 na 1
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
1. Legalność alkoholu - wódki sprawiła, że jest tańsza od bimbru, bo przecież produkowana na skalę przemysłową.
2. Jakie to szczęście, że mamy specjalnych urzędników od zajmowania się tylko marihuaną. Pewnie potrafisz pokazać, którzy to?

Pozdrawiam

No cóż. Wszyscy próbujemy coś wyrazić. Niekoniecznie to, o czym myślimy, że próbujemy to wyrazić.
spellbinder (8577 punktów)
Miałem ostatnio wątpliwą przyjemność uczestniczenia w młodzieżowej imprezie, no i doznałem olśnienia. Chyba już wiem skąd bierze się wielka niechęć rządu do legalizacji narkotyków.

Na rzeczonej imprezie, podobnie jak na wielu innych, sądząc z opinii ludzi tam zebranych, dwanaście osób wypiło mniej alkoholu, niż ja, tudzież moi znajomi, w sytuacji analogicznej. Wypalili, wypili pół litra, no i koniec imprezy jeszcze przed 22.
Gram marychy kosztuje od 15 do 40 złotych, najczęściej można dostać za 30. Starczy to dla kilku osób, powiedzmy że trzech. Każdy wyda na to dyszkę.

Żeby się skuć alkoholem należy wydać znacznie więcej - już nawet nie mówię w knajpie, gdzie standardowo może pójść sporo pieniędzy, ale nawet jeśli człowiek kupi pół litra wódki, to wyda dwa razy więcej.

Marycha legalna byłaby tańsza - gdyby była droższa ze względu na akcyzę, ludzie kupowaliby dalej tą "nielegalną".

Państwo po prostu - jak mi się wydaje - zarobi dużo mniej na maryśce. Młodzież w ogóle przestanie zachlewać gębę, zyski z alkoholu znacząco spadną, nie mówiąc o zabawnych ludziach, którzy popalają imprezowo papieroski - tutaj też spadnie.
Alicja Duda (25557 punktów)
Mądry głos W. Osiatyńskiego
wiadomosci(*)odnia,1,3727201,wiadomosc.html
08-10-2010 13:25 
 Ocena 1 na 1
zachaj (5239 punktów)
>Mądry głos W. Osiatyńskiego
>wiadomosci(*)odnia,1,3727201,wiadomosc.html

To jest tak oczywiste , a jednak politycy nie odważą się cokolwiek zrobić. Wszystko robione jest pod publikę i właściwie żadna ustawa nie modernizuje kraju. Brakuje wizji państwa , na dodatek władze w PO przejmuje prawicowe ramię. Strach pomyśleć do czego to wszystko zmierza.
monitor (-11 punktów)
(zablokowany)
>Może lepiej żeby za miast syfu , który produkują fabryki "dopalaczów" , rząd zajął się hodowlą
>czystego i naturalnego narkotyku w sterylnych warunkach. To mogłoby być rewolucyjne rozwiązanie i
>nie tylko walczące z legalnymi syntetycznymi środkami a także z konopnym czarnym rynkiem ,
>wytwarzającym wzmocnioną marihuanę.

Przecież rząd walczy z tym rynkiem.

p.

Wróć do listy wątków działu Nauka
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365