 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Nauka
| Napisano | Autor | Tytuł | | 08-10-2010 22:52 | -jad- (18783 punktów) | Wiara czyni cuda
2 na 2 | Ostatnio w krótkim odstępie czasu, zupełnie przypadkowo, poznałem dwoje obcych sobie wzajemnie ludzi, którzy twierdzili, że posiadają nieznane konwencjonalnej medycynie zdolności uzdrawiania chorych. Pierwszy, wielki, stary piernik, czerwony na gębie (zapewne od częstego dawania w palnik) z różnymi specjalizacjami w zanadrzu. Tnie i spawa blachę, muruje, układa kable i "ma jeszcze te,.. bioprądy" próbował nawet mnie wyleczyć z przeziębienia. Oczywiście nic to nie pomogło, za to uśmiałem się setnie. Ot, zwykły cymbał, który naczytał się jakichś głupot i jak se dobrze popije, to wychodzi z ciała i spogląda na wszystko z innej perspektywy. Sam mi powiedział  Kilka dni później, trochę co innego- pewna pani inżynier, która coś tam ponoć projektuje a po godzinach robi uzdrawiające masaże bułgarskie czy jakieś tam, już nie pamiętam. Masaże zaczęła traktować poważnie odkąd wyleczyły ją z nieoperacyjnego guza. Od tego czasu zgłębia tajne techniki i masuje innych. Nie wiem, ile jest prawdy w tym jej cudownym ozdrowieniu ale odruchowo założyłem, że nawet jeśli historia jest prawdziwa, to same masaże pomogły niewiele a ewentualny cud sprawiła jej silna wiara w wyleczenie. Bo przecież wiara czyni cuda. I w tym miejscu chciałbym spytać, czy ktoś to rozgryzł. Dlaczego wiara czyni cuda? W sieci znalazłem informacje o tym, że efekt placebo może nawet całkowicie uśmierzyć prawdziwy czy wyimaginowany ból u niejednego pacjenta. O ile to jeszcze umiem jako tako zrozumieć, to nie pojmuję w jaki sposób sama wiara mogłaby faktycznie wyleczyć kogoś z raka. Czy wszystkie tego typu historie są wyssane z palca czy jest w tym jakieś ziarno prawdy? Istnieją jakieś wiarygodne publikacje na ten temat? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
9 na 9 | Hrihorij (1723 punktów) | Możemy mówić o "wierze" ale ja bardziej przychylałbym się do określenia "siła życia". Niektórzy mają tak potężną chęć do życia, że ich organizmy potrafią same zwalczyć dolegliwość. Brak podstaw medycznych do wyjaśnienia tych faktów nie czyni z nich cudów. Ja miałem ciekawy przypadek. Kilka lat temu zaczęło puchnąć mi kolano. W pewnym momencie przestałem chodzić. Zrobiono mi artroskopię i nic nie wykryto. W tym czasie zaczęło mi puchnąć drugie kolano. Trochę się zestresowałem, że chodził nie będę do końca życia. Najgorsze, że lekarze (ortopedzi i reumatolodzy) nie byli w stanie stwierdzić przyczyny owej choroby. Wraz z chorobą nałożyły się u mnie problemy rodzinne. W końcu się wkurzyłem i postanowiłem zacząć życie od nowa. Wziąłem rozwód, zmieniłem pracę i .... nastąpiło "cudowne" ozdrowienie. Pół roku po artroskopii pojechałem rowerem do Danii (700 km w 7 dni). Morał jest taki, że nawet w najtrudniejszej sytuacji nie należy się załamywać a "wierzyć" powinniśmy w siłę naszych organizmów, które ewoluowały miliardy lat i wiedzą jak walczyć ze słabościami. Dodawanie do tego głębszej ideologii według mnie nie ma sensu.
|
|
 | | orchidea78 (385 punktów) | Zdecydowanie popieram! Nie ma w tych "cudownych uzdrowieniach" ,interwencji boskiej, ale zdarza się, że różne dolegliwości "rozwiązują się same"- za sprawą silnego organizmu i psychiki.
|
|
|  | | -jad- (18783 punktów) | > ... ale zdarza się, że różne dolegliwości "rozwiązują się same"- za sprawą silnego organizmu i psychiki.Czyli jak? Co jeszcze można robić za sprawą silnego organizmu i psychiki? Lewitować? Wyginać łyżki na odległość? Nigdy nic nie wiadomo 
w pustej szklance pomarańcze- to dobytek mój
|
|
| |  | 1 na 1 | Kinia Kinska (825 punktów) | >Czyli jak? Co jeszcze można robić za sprawą silnego organizmu i psychiki? Lewitować? Wyginać łyżki na odległość?
Można np. przyczepić sobie kawałek metalu do czoła. Ja tak czasem robię dla zabawy. Nie mam pojęcia jak to działa (jakie procesy zachodzą w moim mózgu), ale co do tego, że umysł jest w tą "sztuczkę" silnie zaangażowany nie mam wątpliwości, bo zjawisko zachodzi jedynie przy maksymalnej koncentracji i trwa dopóki się nie zmęczę (zdekoncentruję).
Immortality is the only fate which is worse than death
|
|
| | |  | | -jad- (18783 punktów) | Dobre  Twoja koncentracja wytwarza stosunkowo silne pole elektromagnetyczne w mózgu. Przewodzi przez czaszkę, skórę i make up przyciągając sztućce. Może gdybyś poćwiczyła, udałoby się również z garnkiem zeptera  Pozdrawiam.
w pustej szklance pomarańcze- to dobytek mój
|
|
| |  | 2 na 2 |
| |  | | kognitywista (3391 punktów) | >Czyli jak? Co jeszcze można robić za sprawą silnego organizmu i psychiki? Lewitować? Wyginać łyżki na odległość? Ustępowanie choroby nie łamie praw fizyki.
|
|
| | |  | | -jad- (18783 punktów) | Z pewnością, nie. Łamie jednak moje wyobrażenie o przebiegu i ewentualnym wyleczeniu różnych chorób. Stąd takie pytanie.
w pustej szklance pomarańcze- to dobytek mój
|
|
 | | -jad- (18783 punktów) | > Możemy mówić o "wierze" ale ja bardziej przychylałbym się do określenia "siła życia".Może być  > Niektórzy mają tak potężną chęć do życia, że ich organizmy potrafią same zwalczyć dolegliwość. Brak podstaw medycznych do wyjaśnienia tych faktów nie czyni z nich cudów.Właśnie o wyjaśnienie tego zjawiska mi chodzi. Ozdrowienie nazywam cudem w znaczeniu potocznym. Nie sugeruję interwencji boskiej. > ..nie należy się załamywać a "wierzyć" powinniśmy w siłę naszych organizmów, które ewoluowały miliardy lat i wiedzą jak walczyć ze słabościami. Dodawanie do tego głębszej ideologii według mnie nie ma sensu.Twierdzisz więc, że każdy z nas ma w sobie tajemniczą moc pozwalającą mu bez pomocy medykamentów zwalczyć każdą chorobę? Nie mówię "nie" ale miliardy lat ewolucji niczego, moim zdaniem, tu nie wyjaśniają a póki zjawisko pozostaje niewyjaśnione, "miliardy lat ewolucji" są teorią równie dobrą jak kosmiczne bioprądy.
w pustej szklance pomarańcze- to dobytek mój
|
|
|  | 3 na 3 | Stylion (113 punktów) |
>Twierdzisz więc, że każdy z nas ma w sobie tajemniczą moc pozwalającą mu bez pomocy medykamentów zwalczyć każdą chorobę? Nie mówię "nie" ale miliardy lat ewolucji niczego, moim zdaniem, tu nie wyjaśniają a póki zjawisko pozostaje niewyjaśnione, "miliardy lat ewolucji" są teorią równie dobrą jak kosmiczne bioprądy.
A mi się wydaje ze proces ewolucji wyjaśnia dokładnie wszystko co się tyczy organizmów żywych czyli takich, które by przetrwać, co sie wiąże z ich wewnętrzna entropią, muszą korzystać ze źródeł zewnętrznych dla pozyskania materiału chemicznego do podtrzymania tejże entropii. Ewolucja to inaczej selekcja naturalna. W środowisku sprzyjającym do rozwoju życia zawsze będzie działać zjawisko eliminacji osobników niedostatecznie dostosowanych do pozyskiwania źródeł zewnętrznych energii tak przez samo środowisko jak i inne osobniki lepiej przystosowane. To elementarna zasada działania ewolucji. Tak naprawdę konkurują ze sobą dość skomplikowane związki chemiczne, które w postaci nici DNA stanowią jednostkę stabilną przetrwania. Każdy żywy organizm z małym odchyleniem od normy jakim jest postać wirusa, posiada DNA o tym samym zestawieniu związków chemicznych, różnią sie jedynie sekwencjami par aminokwasów w nici. I właśnie tu leży źródło -czyli środowisko plus wewnętrzna struktura osobnika- powstawania chorób i stopień odporności na nie. Zwykły proces fizykochemicznych sprzężeń zwrotnych dodatnich i ujemnych. Nie ma tu żadnych czarów i niewyjaśnialnych procesów. Inna sprawa to to, że człowiek nie wszystko jeszcze do końca poznał i pewnie dużo czasu upłynie zanim dowiemy się jak to wszystko działa.
|
|
| |  | | -jad- (18783 punktów) | >I właśnie tu leży źródło -czyli środowisko plus wewnętrzna struktura osobnika- powstawania chorób i stopień odporności na nie.
Nie wiem, czy dobrze rozumiem. Twierdzisz, że silna wiara nie ma nic do rzeczy? Tzn. ktoś zachorował ale jego układ odpornościowy jakoś sobie w końcu z tym poradził i tyle? Po fakcie ozdrowieniec źródeł sukcesu upatruje niesłusznie w silnej wierze, jaką przejawiał? Sam również biorę taką ewentualność pod uwagę, bo: -nie każdemu, kto bardzo wierzył się udało -niektórym z tych, którzy nie wierzyli jednak się udało -podejrzewam, że człowiek zapamiętał swoją wiarę ale w rzeczywistości była ona tylko nadzieją
>Zwykły proces fizykochemicznych sprzężeń zwrotnych dodatnich i ujemnych.
W zasadzie cały świat można upchnąć w tym zdaniu. Jeśli jednak wiara pomaga wyzdrowieć, to nie jest to dla mnie takie banalne.
w pustej szklance pomarańcze- to dobytek mój
|
|
| | |  | 2 na 2 | Stylion (113 punktów) | A z czego wynika tzw wiara, czyli pozytywne nastawienie? Odpowiedz jest bardziej banalna niz można sobie to wyobrazić. Człowiek posiada Cały zestaw funkcjonalnych narzędzi w postaci neuroprzekaźników produkowanych przez gruczoły a te sa sterowane przez nasz mozg na zasadzie właśnie sprzężeń zwrotnych, ogólnie rzecz biorąc. To one decydują o naszym charakterze i tzw woli. U każdego człowieka dystrybucja hormonalna Działa na mniej więcej podobnym poziomie (statystycznie) jednak ilościowo jest rożna a tez jakość tego działania jest inna, te minimalne rożnicę sa przyczynkiem naszego charakterologicznego zróżnicowania. Cecha przystowawcza przy pokonywaniu jakieś określonej przypadłości jest właśnie zachowana odpowiednia równowaga w dystrybucji hormonów wewnątrz Ciała człowieka, która jest w stanie wyleczyć lub uodpornić organizm. Notabene jeśli człowiek o silnej "woli" ma potomka lub więcej to można sie spodziewać ze ta cechę przekazał im w genach. Statystyki sa tu niemiłosierne i takie "cuda" zdarzają sie niezmiernie rzadko. A jak to mówią jedna Jaskółka nie czyni wiosny. Pozostaje nam Wierzyc w naukę i naukowców ze będą potrafili przeciwstawić sie niedługo juz wszystkim bolączkom chorobowym ludzkości i będą sie rodziły wyłącznie zdrowe osobniki.
|
|
 | 1 na 1 | lidiakh (-1 punktów) | > Możemy mówić o "wierze" ale ja bardziej przychylałbym się do określenia "siła życia". Niektórzy mają tak potężną chęć do życia, że ich organizmy potrafią same zwalczyć dolegliwość. Brak podstaw medycznych do wyjaśnienia tych faktów nie czyni z nich cudów.> Ja miałem ciekawy przypadek. Kilka lat temu zaczęło puchnąć mi kolano. W pewnym momencie przestałem chodzić. Zrobiono mi artroskopię i nic nie wykryto. W tym czasie zaczęło mi puchnąć drugie kolano. Trochę się zestresowałem, że chodził nie będę do końca życia. Najgorsze, że lekarze (ortopedzi i reumatolodzy) nie byli w stanie stwierdzić przyczyny owej choroby. Wraz z chorobą nałożyły się u mnie problemy rodzinne.> W końcu się wkurzyłem i postanowiłem zacząć życie od nowa. Wziąłem rozwód, zmieniłem pracę i .... nastąpiło "cudowne" ozdrowienie. Pół roku po artroskopii pojechałem rowerem do Danii (700 km w 7 dni).> Morał jest taki, że nawet w najtrudniejszej sytuacji nie należy się załamywać a "wierzyć" powinniśmy w siłę naszych organizmów, które ewoluowały miliardy lat i wiedzą jak walczyć ze słabościami. Dodawanie do tego głębszej ideologii według mnie nie ma sensu.> ...ja tez wierze, ze nastawienie czlowieka moze rzeczywiscie sprawic, ze nam sie polepszy, ze ozdrowiejemy, bez cudow...pozdrawiam
|
|
|  | | lidiakh (-1 punktów) | > >Możemy mówić o "wierze" ale ja bardziej przychylałbym się do określenia "siła życia". Niektórzy mają tak potężną chęć do życia, że ich organizmy potrafią same zwalczyć dolegliwość. Brak podstaw medycznych do wyjaśnienia tych faktów nie czyni z nich cudów.> >Ja miałem ciekawy przypadek. Kilka lat temu zaczęło puchnąć mi kolano. W pewnym momencie przestałem chodzić. Zrobiono mi artroskopię i nic nie wykryto. W tym czasie zaczęło mi puchnąć drugie kolano. Trochę się zestresowałem, że chodził nie będę do końca życia. Najgorsze, że lekarze (ortopedzi i reumatolodzy) nie byli w stanie stwierdzić przyczyny owej choroby. Wraz z chorobą nałożyły się u mnie problemy rodzinne.> >W końcu się wkurzyłem i postanowiłem zacząć życie od nowa. Wziąłem rozwód, zmieniłem pracę i .... nastąpiło "cudowne" ozdrowienie. Pół roku po artroskopii pojechałem rowerem do Danii (700 km w 7 dni).> >Morał jest taki, że nawet w najtrudniejszej sytuacji nie należy się załamywać a "wierzyć" powinniśmy w siłę naszych organizmów, które ewoluowały miliardy lat i wiedzą jak walczyć ze słabościami. Dodawanie do tego głębszej ideologii według mnie nie ma sensu.> >> ...ja tez wierze, ze nastawienie czlowieka moze rzeczywiscie sprawic, ze nam sie polepszy, ze ozdrowiejemy, bez cudow...pozdrawiam  > Dlaczego nie na temat przeciez jasno wyrazilam opinie, ze jesli czlowiek jesli uwierzy we wlasne sily to jest gotowt "gory przenosic" a tym samym zwalczac wlasne slabosci, nawet te dotyczace zdrowia...nie rozumiem wiec, co jest nie na temat?.... pozytywne myslenie , a juz polowa sukcesu... wiec o co chodzi????
|
|
| |  | | -jad- (18783 punktów) | Spokojnie. Po pierwsze, proszę o usuwanie zbędnego cytowania a zostawianie tylko tych fragmentów, do których odnosi się Twoja odpowiedź a i to niekoniecznie  Do rzeczy. Wbrew pozorom Twoja odpowiedź nie jest na temat. Ja pytam dlaczego wiara czyni cuda a Ty odpowiadasz, że czyni zamiast próbować odpowiedzieć dlaczego. Zakładając ten wątek, otrzymałem automatycznie pewne uprawnienia do moderowania go. W związku z tym czuję się odpowiedzialny za utrzymywanie w nim w miarę możliwości jakiegoś porządku. Oznaczyłem Twoją wypowiedź na szaro ale nie oznacza to, że jestem do Ciebie uprzedzony i nie chcę z Tobą dyskutować. Po prostu wypowiedz się na temat  Pozdrawiam.
w pustej szklance pomarańcze- to dobytek mój
|
|
| | |  | | lidiakh (-1 punktów) | > Spokojnie. Po pierwsze, proszę o usuwanie zbędnego cytowania a zostawianie tylko tych fragmentów, do których odnosi się Twoja odpowiedź a i to niekoniecznie  > Do rzeczy. Wbrew pozorom Twoja odpowiedź nie jest na temat. Ja pytam dlaczego wiara czyni cuda a Ty odpowiadasz, że czyni zamiast próbować odpowiedzieć dlaczego.> Zakładając ten wątek, otrzymałem automatycznie pewne uprawnienia do moderowania go. W związku z tym czuję się odpowiedzialny za utrzymywanie w nim w miarę możliwości jakiegoś porządku.> Oznaczyłem Twoją wypowiedź na szaro ale nie oznacza to, że jestem do Ciebie uprzedzony i nie chcę z Tobą dyskutować. Po prostu wypowiedz się na temat  > Pozdrawiam.> w pustej szklance pomarańcze- to dobytek mój Niezupelnie Twoja wypowiedz dotyczy odpowiedzi na pytanie dlaczego wiara czyni cuda...dajesz raczej własny przyklad, jak to uporales sie ze swoimi problemami zdrowotnymi i osobistymi  wiec tym samym nie odpowiadasz dlaczego, a raczej JAK  to dobrze, ze sie dzielisz doswiadczeniami i sposobami ich rozwiazywania, ale w/g mnie tez nie odpowiadasz DLACZEGO... uwazam, ze nie ma na to gotowej odpowiedzi  ja rowniez nie mialam zamiaru dawac gotowcow "dlaczego" tak sie dzieje , chcialam Tobie przyznac racje, ze tak sie faktycznie moze w zyciu zdarzyc, ze gdy czlowiek bardzo czegos chce, to wewnetrzna sila daje nam niesamowita MOC i tyle, a dlaczego tak sie dzieje? a kto to tak naprawde wie???? ja tez nie chce sie wymadrzac ani krytykowac kogokolwiek ,ale nie znosze gdy wciska mi sie nieprawde ... a poza tym to byla moja probna wypowiedz i chcialam zobaczyc jak to dziala...  nie wiedzialam tez posluduje sie cytowaniem Ciebie, jesli tak to sorki
|
|
| | | |  | | -jad- (18783 punktów) | > Niezupelnie Twoja wypowiedz dotyczy odpowiedzi na pytanie dlaczego wiara czyni cuda...Oczywiście, że nie daje. Zadałem pytanie, na które nie znam odpowiedzi rozpoczynając tym sposobem temat. Prosiłem forumowiczów o pomoc w zrozumieniu tego fenomenu a nie o potakiwanie. > dajesz raczej własny przyklad, jak to uporales sie ze swoimi problemami zdrowotnymi i osobistymi W którym miejscu? Chyba mnie z kimś mylisz. > a poza tym to byla moja probna wypowiedz i chcialam zobaczyc jak to dziala...  W porządku, rozumiem. Ale to już Twoja kolejna wypowiedź i wciąż nic się nie poprawiło. Dlaczego? > nie wiedzialam tez posluduje sie cytowaniem Ciebie, jesli tak to sorki  Hm?
w pustej szklance pomarańcze- to dobytek mój
|
|
| | | | |  | | lidiakh (-1 punktów) | > > Niezupelnie Twoja wypowiedz dotyczy odpowiedzi na pytanie dlaczego wiara czyni cuda...> Oczywiście, że nie daje. Zadałem pytanie, na które nie znam odpowiedzi rozpoczynając tym sposobem temat. Prosiłem forumowiczów o pomoc w zrozumieniu tego fenomenu a nie o potakiwanie.> >dajesz raczej własny przyklad, jak to uporales sie ze swoimi problemami zdrowotnymi i osobistymi > W którym miejscu? Chyba mnie z kimś mylisz.> >a poza tym to byla moja probna wypowiedz i chcialam zobaczyc jak to dziala...  > W porządku, rozumiem. Ale to już Twoja kolejna wypowiedź i wciąż nic się nie poprawiło. Dlaczego?> >nie wiedzialam tez posluduje sie cytowaniem Ciebie, jesli tak to sorki  > Hm?> w pustej szklance pomarańcze- to dobytek mójW sumie to jestes zjadliwy i czepiasz sie szczegolow...ostatnie zdanie faktycznie pokielbasilam, a chodzilo mi o to, ze nie zdawalam sobie sprawy z tego ze Ciebie cytuje...i faktycznie z przykladem pomylilam chybaz kims kto dawal przyklad z chorymi nogami.... takie sa moje tutaj poczatki... niezbyt nieciekawe  a ty kasliwymi uwagami mnie zniechecasz do dalszej polemiki....
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Almentyna (417 punktów) | > W sumie to jestes zjadliwy i czepiasz sie szczegolow...ostatnie zdanie faktycznie pokielbasilam, a chodzilo mi o to, ze nie zdawalam sobie sprawy z tego ze Ciebie cytuje...i faktycznie z przykladem pomylilam chybaz kims kto dawal przyklad z chorymi nogami.... takie sa moje tutaj poczatki... niezbyt nieciekawe a ty kasliwymi uwagami mnie zniechecasz do dalszej polemiki....Lidio, nie zniechęcaj się tak łatwo. Ja też zaczęłam ledwie parę dni temu. Miałam więcej fartu, bo mam zaprawę w dyskusjach na innych forach. Wydaje mi się, że początkujący powinni mieć na forach fory (!), a nie kłody. Z drugiej strony to kwestia jak siebie widzisz. Jeśli masz skłonność do niedoceniania samej siebie, to każda złośliwość Cię zdołuje. Radzę wtedy odczekać ze dwie godziny. Zebrać siły i odpisać kontrolując KAŻDE słowo. W tym ortografię. Masz sporo czerwonych podkreśleń, czyli nie sprawdzasz swojego tekstu. Klikaj na podgląd, zanim wyślesz odpowiedź. Wczuj się w adwersarza, skoro go tak łatwo przyciągnąć. I nie dawaj się robić na szaro. Powodzenia!
|
|
| | | | | | |  | | lidiakh (-1 punktów) | > >W sumie to jestes zjadliwy i czepiasz sie szczegolow...ostatnie zdanie faktycznie pokielbasilam, a chodzilo mi o to, ze nie zdawalam sobie sprawy z tego ze Ciebie cytuje...i faktycznie z przykladem pomylilam chybaz kims kto dawal przyklad z chorymi nogami.... takie sa moje tutaj poczatki... niezbyt nieciekawe a ty kasliwymi uwagami mnie zniechecasz do dalszej polemiki....> Lidio, nie zniechęcaj się tak łatwo. Ja też zaczęłam ledwie parę dni temu. Miałam więcej fartu, bo mam zaprawę w dyskusjach na innych forach.> Wydaje mi się, że początkujący powinni mieć na forach fory (!), a nie kłody.> Z drugiej strony to kwestia jak siebie widzisz. Jeśli masz skłonność do niedoceniania samej siebie, to każda złośliwość Cię zdołuje.> Radzę wtedy odczekać ze dwie godziny. Zebrać siły i odpisać kontrolując KAŻDE słowo.> W tym ortografię. Masz sporo czerwonych podkreśleń, czyli nie sprawdzasz swojego tekstu. Klikaj na podgląd, zanim wyślesz odpowiedź. Wczuj się w adwersarza, skoro go tak łatwo przyciągnąć.> I nie dawaj się robić na szaro.> Powodzenia!>  Serdeczne dzięki Almentyno  Postawiłaś mnie do pionu....  Mysle, że to jest też przykład cudu  ,bo juz miałam wylogować sie z tego profilu, gdy otrzymałam wiadomosc na mojej poczcie, ze mam odpowiedz od Ciebie! Dzięki za cenne wskazówki-postaram się do nich dostosować  ale mam żal, że Jad potraktował mnie z gory i bez pardonu  Gratuluje za to wyczucia i intuicji u Ciebie, bo rzeczywiście mam skłonność do nadmiernej samokrytyki ... Jednocześnie jestem zadziorna  i łatwo mnie się nie można pozbyć  Serdecznie pozdrawiam i
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Almentyna (417 punktów) | > Postawiłaś mnie do pionu....  Wobec tego pozwolę sobie na dodatkową pomoc: ponieważ przypuszczam, że te wszystkie ostrzeżenia na pomarańczowo wynikają z faktu, że nie wycinasz zbędnych fragmentów, to wiedz że według netykiety należy pozostawiać w cytowaniu ( czyli w tym co zostawiasz z wypowiedzi poprzednika i zaczyna się to od znaku >) absolutne minimum. Tyle tylko ile trzeba dla jasności Twojej wypowiedzi na dany temat. Jeszcze tego nie wykryłam, ale wydaje mi się, że można dokonać korekty własnych wpisów zawierających usterki. I oszczędniej stosuj emotikony, one są agresywne :- ) Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Kowalska (14008 punktów) | >Wobec tego pozwolę sobie na dodatkową pomoc: ponieważ przypuszczam, że te wszystkie ostrzeżenia na pomarańczowo wynikają z faktu, że nie wycinasz zbędnych fragmentów, to wiedz że według netykiety należy pozostawiać w cytowaniu ( czyli w tym co zostawiasz z wypowiedzi poprzednika i zaczyna się to od znaku >) absolutne minimum. Tyle tylko ile trzeba dla jasności Twojej wypowiedzi na dany temat. >Jeszcze tego nie wykryłam, ale wydaje mi się, że można dokonać korekty własnych wpisów zawierających usterki. >I oszczędniej stosuj emotikony, one są agresywne :- )
Wiara czyni cuda! Almentyna na moda!
Ponieważ tak przypuszczam.
Pomoc terapeutyczna oraz psychologiczna - całodobowo.
|
|
| | | | | | | | |  | | -jad- (18783 punktów) | >Jeszcze tego nie wykryłam, ale wydaje mi się, że można dokonać korekty własnych wpisów zawierających usterki.
Można dopóki ktoś nie odpowie na danego posta.
Pozdrawiam.
w pustej szklance pomarańcze- to dobytek mój
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Stylion (113 punktów) | Czy wiecie ze każda Komorka posiada tzw magazyny energii w mitochondriach i ze te male drobinki sa zdolne do wyprodukowania w jednym cyklu swojego życia 800 kJ. Tyczy sie to jednej tylko Komorki w ciele człowieka gdzie tych komorek sa biliony. Gdyby taka komóreczka zużyła te energie w jednej chwili z człowieka powstała by mokra plama. Ratuje nas przed tym nieszczęściem sprytnie wyselekcjonowany mechanizm spowalniający te reakcje by stopniowo dozować substancje energetyczne potrzebne do wegetacji. Czasem w tych reakcjach zachodzą procesy tzw " wadliwe" i to dlatego popadamy w choroby. Sprzężone inne Komorki np wytwarzające przeciwciała wykrywają zagrozenie i próbują naprawić sytuacje, w tym momencie jeśli mamy silny system odpornościowy i taki zestaw hormonalny który daje nam silne pragnienie wyzdrowienia mamy aktywny komplet narzędzi do ratowania sytuacji kryzysowej. Sama wiara nie wystarczy, musi sie jeszcze opierać o silny mechanizm przeciwdziałania. Taka para naprawiaczy w ciężkich przypadkach chorób zdarza sie niezwykle rzadko. Jednak sa wyjątki tak jak to można prześledzić na przykładach nielicznych, afrykańskich kobiet uprawiających sex za pieniądze będących całkowicie odpornych na AIDS, podczas kiedy ich koleżanki po fachu padają setkami jak przysłowiowe muchy.
|
|
| |  | 1 na 1 | Jacholek (5699 punktów) |
>>>Ja miałem ciekawy przypadek. Kilka lat temu zaczęło puchnąć mi kolano. W pewnym momencie przestałem chodzić. Zrobiono mi artroskopię i nic nie wykryto. W tym czasie zaczęło mi puchnąć drugie kolano. Trochę się zestresowałem, że chodził nie będę do końca życia. Najgorsze, że lekarze (ortopedzi i reumatolodzy) nie byli w stanie stwierdzić przyczyny owej choroby. Wraz z chorobą nałożyły się u mnie problemy rodzinne. >>> Zdumiewajace - mialem podobny problem, lekarz sugerowal mi operacje ale zdecydowalem sie przeczekac i o dziwo przeszlo, nawet bez tak drastycznych metod jak w Pana przypadku. Gdybym pojechal do Lourdes to by zaliczono to do listy cudownych uzdrowien. Z tego widac ze niektore schorzenia moga sie samorzutnie cofac, w sposob jak najbardziej naturalny.
|
|
 | 1 na 1 | Kuba Śruba (3184 punktów) | >Możemy mówić o "wierze" ale ja bardziej przychylałbym się do określenia "siła życia". Niektórzy mają tak potężną chęć do życia, że ich organizmy potrafią same zwalczyć dolegliwość. Niedawno w internecie znalazłem artykuł opisujący statystykę śmiertelności na przełomie 1999/2000. Okazuje się, że śmiertelność przed sylwestrem zmalała a po nowym roku wzrosła - prawdopodobne jest, że wielu śmiertelnie chorych ludzi bardzo chciało doczekać "przełomu dziejów" i im się to "siłą życiową" udało. Przepraszam, że nie podaję źródła, ale nie mogę teraz tego znaleźć
Jak mogę uwierzyć w Boga, gdy właśnie w zeszłym tygodniu mój język wkręcił się w wałek elektrycznej maszyny do pisania? - W. Allen
|
|
3 na 3 | zachaj (5239 punktów) |
>zrozumieć, to nie pojmuję w jaki sposób sama wiara mogłaby faktycznie wyleczyć kogoś z raka. Czy >wszystkie tego typu historie są wyssane z palca czy jest w tym jakieś ziarno prawdy?
Dobrze nazwałeś ten temat - "wiara czyni cuda". Owszem , to jest prawda , to wiara czyni cuda , a nie bóg.
To jest sedno sprawy , jeżeli ktoś rzeczywiście wierzy i to niezależnie w co , może to być choćby jakiś wymyślony byt , niewidzialny przyjaciel , niekoniecznie Jahwe , to jest szansa , że może mu to pomóc. Tylko tu chodzi o samą wiarę , pewien proces myślowy , stabilizujący psychicznie , w żadnym wypadku nie pomaga choremu bóg. My ateiści nie mamy tego przywileju ale możemy wierzyć w cudowne wręcz zdolności regeneracyjne naszego organizmu zamiast w urojone byty. Pytanie jest czy taka wiara we własne siły witalne jest tak samo silna jak wiara w metafizyczne istoty. Pewnie to zależy od człowieka , tak samo jak wiara w boga też różni się w swojej gorliwości u wierzących.
Moja babcia miała raka , chyba złośliwego. Lekarz powiedział jej po chemioterapii , że teraz najlepiej żeby się modliła. Była osobą wierzącą więc , pewnie i tak zaczęłaby to robić. Rzeczywiście pomogło jej to , nie załamała się , nie popadła w depresję , tylko walczyła i teraz żyje , bez jednego płuca ale żyje. Prawdziwy przykład z życia. Wiara czyni cuda , a nasz organizm potrzebuje psychicznych wytrychów żeby poradzić sobie z najgorszym. Instynkt samozachowawczy to najpotężniejszy z instynktów , powstał on w organizmach , które żyły przed milionami lat.
|
|
 | 2 na 2 | -jad- (18783 punktów) | >Wiara czyni cuda , a nasz organizm potrzebuje psychicznych wytrychów żeby poradzić sobie z najgorszym.
Czyli wiara lub optymistyczne nastawienie w jakiś sposób wspomagają nasz układ immunologiczny? Jeszcze tylko dla ścisłości- od początku wątku mówię o wierze w wyzdrowienie a nie w pomagające nam w tym byty. Dlatego, że w sumie i tak na to pierwsze wychodzi.
Pozdrawiam.
w pustej szklance pomarańcze- to dobytek mój
|
|
|  | 2 na 2 | zachaj (5239 punktów) | > >Wiara czyni cuda , a nasz organizm potrzebuje psychicznych wytrychów żeby poradzić sobie z najgorszym.> Czyli wiara lub optymistyczne nastawienie w jakiś sposób wspomagają nasz układ immunologiczny?Jak najbardziej. Ogólnie można to podciągnąć pod stres , którego długotrwały wpływ ma druzgocące konsekwencje. Stres bierze się z psychiki , choć nie zawsze. > Jeszcze tylko dla ścisłości- od początku wątku mówię o wierze w wyzdrowienie a nie w pomagające nam w tym byty. Dlatego, że w sumie i tak na to pierwsze wychodzi.Oczywiście nawet nie podejrzewałbym Cię o coś innego. Dla ścisłości w swojej wypowiedzi też wolałem to kilkukrotnie zaznaczyć. Dla ścisłości  Kręci się tutaj zbyt dużo religofilów , trzeba uważać żeby nie wręczyć im krzyża do walenia nas po głowie.
|
|
|  | 2 na 2 | kognitywista (3391 punktów) | >Czyli wiara lub optymistyczne nastawienie w jakiś sposób wspomagają nasz układ immunologiczny? Tak, ale nie przeceniajmy tego zjawiska poprzez pomijanie grupy kontrolnej. Jeden przypadek takiego ustąpienia nowotworu i już trąbi o tym cały szpital, osiedle, może miasto nawet. A setki innych, także pozytywnie nastawionych, dogorywają w ciszy ...
|
|
| |  | 1 na 1 | zachaj (5239 punktów) |
>A setki innych, także pozytywnie nastawionych, dogorywają w ciszy ...
Nawet przeprowadzono taki test. Nie pamiętam kto zrobił ale odbyło się to w USA. Badano dwie grupy ludzi chorujących na nowotwory , jednej z nich doradzono żeby się modlili. Wykazano brak jakiegokolwiek wpływu na wyniki.
A nawet jeśli dobrze sobie przypominam , gorzej trzymali się pacjenci modlący się. Bo jak im doradzono żeby się modlili , to się bardziej stresowali...
|
|
| |  | | -jad- (18783 punktów) | >Tak, ale nie przeceniajmy tego zjawiska poprzez pomijanie grupy kontrolnej.
Nie przeceniam ale interesują mnie właśnie te wyjątki. Dlaczego tym się udało a większości, nie? Czy to możliwe, że wiara nie ma tu nic do rzeczy a po prostu ci, którzy wyzdrowieli, uważają, że to właśnie silnej wierze zawdzięczają cud? Bo przecież każdy chory ma jakąś, choćby bardzo nikłą nadzieję.
w pustej szklance pomarańcze- to dobytek mój
|
|
| | |  | 2 na 2 | kognitywista (3391 punktów) | >Dlaczego tym się udało a większości, nie? Statystyka. W tej większości mieszczą się także ci z ogromną wiarą i nadzieją. Ale o nich świat nie usłyszy. Nie kwestionuję wpływu psychiki na układ odpornościowy. Moim zdaniem ma to jednak drugorzędne znaczenie.
|
|
|  | 1 na 1 | zachaj (5239 punktów) | > >Wiara czyni cuda , a nasz organizm potrzebuje psychicznych wytrychów żeby poradzić sobie z najgorszym.> Czyli wiara lub optymistyczne nastawienie w jakiś sposób wspomagają nasz układ immunologiczny?To jest odpowiedź na Twoje pytanie. Niestety tylko po angielsku ale bardzo ciekawy program. Wyszła cała seria - ten fragment jest o efekcie placebo i wierze. Film dokumentalny BBC "Horizon" www.youtub(*)?v=Rv-b0qhMtmM&feature=related
|
|
|  | 1 na 1 | Almentyna (417 punktów) | > Czyli wiara lub optymistyczne nastawienie w jakiś sposób wspomagają nasz układ immunologiczny?Tak wyczytałam w książce naukowca i lekarza (oprócz tego, że jest to wiedza obiegowa, a wobec tego słabo umotywowana). Wiara i optymizm przekładają się na procesy autoimmunologiczne. Mam na myśli książki dra Davida Servan-Schreibera, " Antyrak, nowy styl życia" i "Zdrowiej! Pokonaj lęk, stres i depresję". W tych książkach materiał naukowy podany jest w sposób przystępny, choć z podaniem źródeł i mnóstwem przypisów. To są podręczniki dla chorych i dla zdrowych, ale zapobiegliwych. Wiele jest tam powiedziane o mechanizmach odpornościowych i o czynnikach je wspomagających, a nacisk jest położony na dietę. Np. rak żywi się łatwo przyswajalnymi cukrami i dowiadujemy się jak je eliminować z naszego pożywienia. Głodny rak obumiera, a zbyt mało ludzi o tym wie.
|
|
1 na 1 | lipschitz (1674 punktów) | A może to nie wiara czyni cuda, ale stres wyrządza szkody? Może po prostu osobom, którym udaje się utrzymać psychiczny komfort podobny temu sprzed okresu choroby łatwiej wyzdrowieć? Silny stres zdrowego może doprowadzić do problemów zdrowotnych a cóż dopiero musi się dziać w przypadku osoby chorej?
Wiara być może w dużym stopniu eliminuje stres, ale wtedy równie dobrze bezmyślność czy bezrefleksyjność także dobrze by robiły.
Być może nie widać jakie to czynniki sprawiają, że pełni nadziei łatwiej zdrowiejemy, gdyż ich po prostu nie ma a efekt placebo jest związany wyłącznie z zaniżaniem poziomu stresu a to chyba dałoby radę wykazać, gdyby tak rzeczywiście było. Faktem jest, że choroby raczej nas nie cieszą i wtedy w różnym stopniu przeżywamy zdenerwowanie, kto się szybciej uspokoi, ten szybciej będzie zdrowiał.
Bo kiedy sobie pomyślę o wierze, która wymaga energii, na przykład tej, kiedy oglądamy mecz i liczymy na dobry wynik lub tej, kiedy czekamy na efekt operacji bliskiej osoby, to jakoś trudno mi sobie wyobrazić, aby tego rodzaju wiara miała działać pozytywnie. Kosztuje ona wiele energii, zbyt wiele, aby taki stan podniecenia utrzymać przez wiele godzin, no i raczej jest to jednak stresowa sytuacja, skuteczna co najwyżej doraźnie, ale przypadku dłuższego okresu leczenia szkodliwa.
|
|
 | 1 na 1 | lidiakh (-1 punktów) | >A może to nie wiara czyni cuda, ale stres wyrządza szkody? Może po prostu osobom, którym udaje się utrzymać psychiczny komfort podobny temu sprzed okresu choroby łatwiej wyzdrowieć? Silny stres zdrowego może doprowadzić do problemów zdrowotnych a cóż dopiero musi się dziać w przypadku osoby chorej? >Wiara być może w dużym stopniu eliminuje stres, ale wtedy równie dobrze bezmyślność czy bezrefleksyjność także dobrze by robiły. >Być może nie widać jakie to czynniki sprawiają, że pełni nadziei łatwiej zdrowiejemy, gdyż ich po prostu nie ma a efekt placebo jest związany wyłącznie z zaniżaniem poziomu stresu a to chyba dałoby radę wykazać, gdyby tak rzeczywiście było. Faktem jest, że choroby raczej nas nie cieszą i wtedy w różnym stopniu przeżywamy zdenerwowanie, kto się szybciej uspokoi, ten szybciej będzie zdrowiał. >Bo kiedy sobie pomyślę o wierze, która wymaga energii, na przykład tej, kiedy oglądamy mecz i liczymy na dobry wynik lub tej, kiedy czekamy na efekt operacji bliskiej osoby, to jakoś trudno mi sobie wyobrazić, aby tego rodzaju wiara miała działać pozytywnie. Kosztuje ona wiele energii, zbyt wiele, aby taki stan podniecenia utrzymać przez wiele godzin, no i raczej jest to jednak stresowa sytuacja, skuteczna co najwyżej doraźnie, ale przypadku dłuższego okresu leczenia szkodliwa. > ... a propos bezmyslnosci....ale nie na darmo ktos powiedzial, ze "glupsi zyja dluzej"???? bez obrazy, ale moze w tym tkwi sedno sprawy? oni nie analizuja , nie rozwazaja, nie dziela włosa na czworo...
|
|
|  | 1 na 1 | -jad- (18783 punktów) | Daję plusa ale ponownie proszę o usuwanie zbędnego cytowania poprzedniego posta.
w pustej szklance pomarańcze- to dobytek mój
|
|
| ahia (83 punktów) | Czy wszystkie tego typu historie są wyssane z palca czy jest w tym jakieś ziarno prawdy? >
Cuda może i zdarzają się często. nie wiem. Ale tych, przez których ręce cuda są realizowane było/jest garstka.. Gdyby prawdą byłyby te wszystkie wspaniałe uzdrowienia myślę, że kanonizacje byłyby zbędne. Świętych spotykalibyśmy na każdym kroku.
Chociaż teoretycznie tak jest. Św. Paweł nazywał chrześcijan świętymi. ale to inne znaczenie, inna bajka.
|
|
 | | -jad- (18783 punktów) | >Ale tych, przez których ręce cuda są realizowane było/jest garstka..
Czyli wierzysz, że istnieją naprawdę nawet jeśli rzadko, ręce, które leczą?
w pustej szklance pomarańcze- to dobytek mój
|
|
|  | 1 na 1 | finerbijk (17282 punktów) | >Czyli wierzysz, że istnieją naprawdę nawet jeśli rzadko, ręce, które leczą?
Ja wierzę. Ma je każdy chirurg. Ale podejrzewam, że chodziło ci o tych bio..coś tam. W to nie bardzo wierzę, ale uważam, że mogą oni mieć zdolności powodujące aktywację tych "mocy" leczniczych, które są w sposób naturalny każdym człowieku.
|
|
| |  | | -jad- (18783 punktów) | >W to nie bardzo wierzę, ale uważam, że mogą oni mieć zdolności powodujące aktywację tych "mocy" leczniczych, które są w sposób naturalny każdym człowieku.
Myślę podobnie. Dlatego na medycynę niekonwencjonalną moje ewentualne choroby byłyby raczej odporne. Ale sądzę, że na podobnej zasadzie mógłby mnie wyleczyć lekarz stosując np. terapię na błędnie zdiagnozowaną dolegliwość. Jeśli zdobyłby moje zaufanie a wiara faktycznie czyni cuda, mógłby mi pomóc.
w pustej szklance pomarańcze- to dobytek mój
|
|
| | |  | 1 na 1 | lukaszewicz (5674 punktów) | |
|
|  | | ahia (83 punktów) | >>Ale tych, przez których ręce cuda są realizowane było/jest garstka.. >Czyli wierzysz, że istnieją naprawdę nawet jeśli rzadko, ręce, które leczą? > w pustej szklance pomarańcze- to dobytek mój
raczej nie wykluczam
|
|
1 na 1 ancykryst przegrzeszony (526 punktów) (zablokowany) | >O ile to jeszcze umiem jako tako zrozumieć, to nie pojmuję w jaki sposób sama wiara mogłaby faktycznie wyleczyć kogoś z raka. Czy wszystkie tego typu historie są wyssane z palca czy jest w tym jakieś ziarno prawdy? Istnieją jakieś wiarygodne publikacje na ten temat? Wiara rzeczywiście może czasem czynić cuda - może nie tyle sama wiara, ile ludzka psychika. Medycyna opisała przypadki ,,cudownego'' wyleczenia z raka, podobnie jak znane są przypadki śmierci osób, u których błędnie zdiagnozowano tę chorobę. Umarły, bo WIERZYŁY, że muszą umrzeć, podobnie, jak jeszcze w naszych czasach umierają Haitańczycy przeklęci przez szamanów ,,voodoo''. To jest właśnie sekret tzw. czarnej i białej magii - wiara, że spotka nas coś dobrego lub złego. Rak to rozstrojenie funkcji naszego organizmu - nadmierne namnażanie się komórek, więc może się czasem dokonać ,,cudowne'' uzdrowienie. Ale nikomu jeszcze nie odrosła noga lub ręka, co trafnie skomentował Anatole France, zwiedzając sanktuarium w Lourdes: ,,Uwierzę, gdy zobaczę protezę!'' (miał na myśli wota wiszące na ścianach). Co do publikacji, polecam: Susan Blackmore ,,Maszyna memowa'', Wyd. Rebis, Poznań 2002. Sporo miejsca poświęca religiom i różnego rodzaju sztuczkom, także uzdrowieniom.
|
|
 | | -jad- (18783 punktów) | > Medycyna opisała przypadki ,,cudownego'' wyleczenia z raka, podobnie jak znane są przypadki śmierci osób, u których błędnie zdiagnozowano tę chorobę. Umarły, bo WIERZYŁY, że muszą umrzeć, podobnie, jak jeszcze w naszych czasach umierają Haitańczycy przeklęci przez szamanów ,,voodoo''. To jest właśnie sekret tzw. czarnej i białej magii - wiara, że spotka nas coś dobrego lub złego.
Hm. Fascynujące zjawisko.
w pustej szklance pomarańcze- to dobytek mój
|
|
| lidiakh (-1 punktów) | Usunięte przez moderatora
|
|
| lidiakh (-1 punktów) | > Ostatnio w krótkim odstępie czasu, zupełnie przypadkowo, poznałem dwoje obcych sobie wzajemnie> ludzi, którzy twierdzili, że posiadają nieznane konwencjonalnej medycynie zdolności uzdrawiania> chorych. Pierwszy, wielki, stary piernik, czerwony na gębie (zapewne od częstego dawania w palnik) z> różnymi specjalizacjami w zanadrzu. Tnie i spawa blachę, muruje, układa kable i "ma jeszcze te,..> bioprądy" próbował nawet mnie wyleczyć z przeziębienia. Oczywiście nic to nie pomogło, za to> uśmiałem się setnie. Ot, zwykły cymbał, który naczytał się jakichś głupot i jak se dobrze popije, to> wychodzi z ciała i spogląda na wszystko z innej perspektywy. Sam mi powiedział  > Kilka dni później, trochę co innego- pewna pani inżynier, która coś tam ponoć projektuje a po> godzinach robi uzdrawiające masaże bułgarskie czy jakieś tam, już nie pamiętam. Masaże zaczęła> traktować poważnie odkąd wyleczyły ją z nieoperacyjnego guza. Od tego czasu zgłębia tajne techniki i> masuje innych. Nie wiem, ile jest prawdy w tym jej cudownym ozdrowieniu ale odruchowo założyłem, że> nawet jeśli historia jest prawdziwa, to same masaże pomogły niewiele a ewentualny cud sprawiła jej> silna wiara w wyleczenie.> Bo przecież wiara czyni cuda. I w tym miejscu chciałbym spytać, czy ktoś to rozgryzł. Dlaczego> wiara czyni cuda? W sieci znalazłem informacje o tym, że efekt placebo może nawet całkowicie> uśmierzyć prawdziwy czy wyimaginowany ból u niejednego pacjenta. O ile to jeszcze umiem jako tako> zrozumieć, to nie pojmuję w jaki sposób sama wiara mogłaby faktycznie wyleczyć kogoś z raka. Czy> wszystkie tego typu historie są wyssane z palca czy jest w tym jakieś ziarno prawdy? Istnieją jakieś> wiarygodne publikacje na ten temat?>  Wiara czyni" cuda"!!!!nie wiara w Boga, ale wiara w wyleczenie , czyli wewnetrzna sila , ktora posiada kazdy z nas. W czasie np.choroby nie wolno sie poddawac bonawet najmniejsze przeziebienie moze nas zabic!!!!Pozytywne myslenie to jest ta wiara i to ona czyni te tzw CUDA!!!! teraz dobrze Jad/zie/????
|
|
 | 2 na 2 | Alicja Duda (25557 punktów) | Ban za lekceważenie regulaminu.(25c)
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|