 |
MATKA - czy tylko w naszej kulturze? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 25-03-2008 22:32 | MaryLeeZard (146 punktów) | MATKA - czy tylko w naszej kulturze?
3 na 3 | Być może to tylko moje spostrzeżenie. Chciałam się podzielić moimi obserwacjami dotyczącymi wizerunku MATKI w naszym społeczeństwie. Tak na fali kilku ostatnich wiadomości zasłyszanych/zaobserwowanych. Społeczeństwo oczekuje, że każda kobieta-matka od razu stanie się Maryją może niekoniecznie dziewicą, ale od razu zdolną do wszelkich wyrzeczeń Matką. Efekty są takie, że nie pomaga się młodym lub samotnym matkom, nikogo nie obchodzi, że pierwsze miesiące to niestety nic przyjemnego - właściwie jeden ciągły wrzask. Zalewają nas obrazy uśmiechniętych mamuś z różowiutkimi tłustymi dziećmi. Matka nie ma prawa się poskarżyć, a już na pewno nie ma prawa do uchybień. Nie ma prawa powiedzieć na głos, że NIE ZNIESIE już więcej wrzasku własnego dziecka, bo ją za chwilę trafi. Nie - bo ma się poświęcać. Bo TAK SIĘ NIE MÓWI. Co się dzieje potem? Znajdują jedno, drugie, dziesiąte dziecko - pobite... zostawione samopas. Wtedy oczywiście jest cała rzesza chętnych potępić/ukamienować/zbluzgać tą wywłokę, co do tego dopuściła. Z tym, że jak był jeszcze czas, to nie bardzo było komu pomóc. Sugeruję, że może pani rzecznik praw dziecka powinna zająć się problemem nie radzących sobie z macierzyństwem młodych matek, zamiast czepiać się okładek zeszytów szkolnych. Chodzi mi o to, żeby przestać dążyć do ideału, którego nikt przecież nie osiągnie - każdego ponoszą nerwy, tylko jedni mają pomoc ze strony rodziny, a inni nie. Potępia się wyrodne matki - ale nikt się nie zastanawia nad powodami. Nie, bo oczekuje się bezgranicznego nadludzkiego poświęcenia. Żeby było jasne - nie mówię jako sfrustrowana matka. Po prostu przeczytałam kolejną wiadomość o dziecku, które wylądowało w szpitalu. Przeczytałam również te pełne jadu komentarze pod artykułem. Etos matki-polki, niezwyciężonej, niestrudzonej Matki Boskiej - tego się oczekuje. Nie daje się prawa do negatywnych emocji związanych z byciem matką.
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> Chodzi mi o to, żeby przestać dążyć do ideałuEj, samo dążenie do ideału jeszcze nikomu nie zaszkodziło.  > każdego ponoszą nerwy, tylko jedni> mają pomoc ze strony rodziny, a inni nie.Rozwiązaniem może być niania-wolontariuszka na wezwanie. Już sama możliwość wezwania w dowolnej chwili pomocy może uspokoić sfrustrowaną matkę. Chyba pomoc bezradnym matkom dała już efekty w dziedzinie zapobiegania zabójstwom noworodków, bo doniesienia w tych sprawach słyszę coraz rzadziej. .
|
|
 | | MaryLeeZard (146 punktów) |
>Rozwiązaniem może być niania-wolontariuszka na wezwanie. Już sama możliwość wezwania w dowolnej chwili pomocy może uspokoić sfrustrowaną matkę. >Chyba pomoc bezradnym matkom dała już efekty w dziedzinie zapobiegania zabójstwom noworodków, bo doniesienia w tych sprawach słyszę coraz rzadziej. >. > Właśnie chodziło mi o taką kryzysową nianię, która zatrzyma dla siebie krytyczne uwagi pod tytułem "panujże nad soba dziewczyno" i po prostu zajmie się maluchem na trzy godziny.
|
|
 | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >...samo dążenie do ideału jeszcze nikomu nie zaszkodziło.
Np. zmarłym anorektyczkom, które padły w drodze do ideału piękna. A co dało świętym maltretowanie się w imię iluzorycznej, wiecznej przyjemności?
|
|
|  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> >...samo dążenie do ideału jeszcze nikomu nie zaszkodziło.> Np. zmarłym anorektyczkom, które padły w drodze do ideałuRacja. I to tak słuszna, że się nie poprawię, by nie ryzykować nadmiernym zbliżeniem się do ideału.  .
|
|
| Duda (25557 punktów) | Mnie brakuje w tych relacjach odpowiedzi na pytanie gdzie jest ojciec tego malucha. Przymus rodzenia niechcianych dzieci oraz drogie środki antykoncepcyjne sprawia, że dzieci mają osoby które mieć ich nie powinny. Pomocy samotne matki tez nie mają żadnej. Pawlak wyskoczył z dodatkiem 1000 zł rocznie dla każdego dziecka co miało być rekompensatą za ulgę na dziecko zafundowane osobom majętnym i od razu podniósł się wrzask że państwa na to nie stać. Bo matek, które mają bardzo niskie dochody jest bardzo dużo.Takiej matki nie stać na jedzenie i czynsz a co dopiero na opiekunkę nawet na parę godzin. Ale tym się nikt nie przejmuje, większe zainteresowanie wykazuje państwo dzieckiem od poczęcia do urodzenia niż po urodzeniu. Podobną " opieką" państwo obejmuje osoby którym urodziło się niepełnosprawne dziecko. A rodzi się w naszym kraju najwięcej niepełnosprawnych dzieci w całej Europie. Byle się urodziły a potem niech się martwią matki bo państwo umywa ręce.
|
|
 | | MaryLeeZard (146 punktów) | >Mnie brakuje w tych relacjach odpowiedzi na pytanie gdzie jest ojciec tego malucha. >Przymus rodzenia niechcianych dzieci oraz drogie środki antykoncepcyjne sprawia, że dzieci mają osoby które mieć ich nie powinny. Myślałam właśnie o samotnych matkach - niestety, takie czasy, że ojcu łatwo się jest ulotnić. Wiemy wszyscy jak jest ze ściągalnością alimentów, więc ucieka właściwie bez żadnej odpowiedzialności. Poza tym istnieją rodziny/środowiska, w których ojciec tak czy tak jest wielkim nieobecnym bo a) pije b) pracuje koniecznie 24 godziny na dobę c) jest związany z własnymi rodzicami na tyle, że nie chce mu się spędzać czasu z nowo założoną rodziną, w której dodatkowo wrzeszczy dziecko.
|
|
|  | | Kurczewski (2471 punktów) | >>Mnie brakuje w tych relacjach odpowiedzi na pytanie gdzie jest ojciec tego malucha. >>Przymus rodzenia niechcianych dzieci oraz drogie środki antykoncepcyjne sprawia, że dzieci mają osoby które mieć ich nie powinny. >Myślałam właśnie o samotnych matkach - niestety, takie czasy, że ojcu łatwo się jest ulotnić. Wiemy wszyscy jak jest ze ściągalnością alimentów, więc ucieka właściwie bez żadnej odpowiedzialności. Poza tym istnieją rodziny/środowiska, w których ojciec tak czy tak jest wielkim nieobecnym bo a) pije b) pracuje koniecznie 24 godziny na dobę c) jest związany z własnymi rodzicami na tyle, że nie chce mu się spędzać czasu z nowo założoną rodziną, w której dodatkowo wrzeszczy dziecko.
Momencik, drogie panie, bo mam wrażenie że już zaczyna się bicie w bęben z napisem "facet to świnia". O ile wiem decyzję o raz: współżyciu, dwa: rezygnacji z antykoncepcji w trakcie tego współżycia muszą podjąć dwie osoby. Obie są w równej mierze odpowiedzialne za konsekwencje tej decyzji. Podobnie jest z odpowiedzialnością za wybór takiego a nie innego partnera życiowego- jeśli dokonało się złego wyboru to - niezależnie od płci- jest się skazanym na ponoszenie jego konsekwencji. Tak, mężczyzna nie zajdzie w ciążę stąd w razie jakiegokolwiek "wypadku" kobieta jest w nieporównanie gorszej sytuacji (zwłaszcza że nosi garb etosu matki- Polki o którym w pierwszym poście) - z drugiej strony starania o przyznanie opieki nad dzieckiem mężczyźnie w kraju świętego macierzyństwa są często z powodu zakorzenienia "genderowych" stereotypów skazane na niepowodzenie.
Swoją drogą zarzut "pracy przez 24 godziny na dobę" brzmi ciekawie. Czy jeśli jest to jedyna możliwość zapewnienia rodzinie utrzymania na poziomie który założyli sobie oboje rodzice jest to wadą ?
|
|
| |  | | MaryLeeZard (146 punktów) | > Podobnie jest z odpowiedzialnością za wybór takiego a nie innego partnera życiowego- jeśli dokonało się złego wyboru to - niezależnie od płci- jest się skazanym na ponoszenie jego konsekwencji. Tak, mężczyzna nie zajdzie w ciążę stąd w razie jakiegokolwiek "wypadku" kobieta jest w nieporównanie gorszej sytuacji (zwłaszcza że nosi garb etosu matki- Polki o którym w pierwszym poście) - z drugiej strony starania o przyznanie opieki nad dzieckiem mężczyźnie w kraju świętego macierzyństwa są często z powodu zakorzenienia "genderowych" stereotypów skazane na niepowodzenie. >Swoją drogą zarzut "pracy przez 24 godziny na dobę" brzmi ciekawie. Czy jeśli jest to jedyna możliwość zapewnienia rodzinie utrzymania na poziomie który założyli sobie oboje rodzice jest to wadą ? > Chwileczkę - nigdzie nie pisałam, czy to źle czy dobrze, że ktoś pracuje 24 godziny na dobę. Pozostaje jednak faktem, że jak pracuje, to nie ma do czynienia z dzieckiem przez cały dzień. I nadal fakt pozostaje, że to matka się nim zajmuje przez cały dzień. A jeżeli siedzi sama z dzieckiem cały dzień, to czasami różnie się czuje. Nie poruszałam kwestii zrozumienia takich odczuć przez partnera, o ile sobie przypominam.
Jeżeli chodzi o odpowiedzialność, to jak najbardziej - za wybór partnera lub każdą inną decyzję. Nie oznacza to jednak, że społeczeństwo ma dodatkowo karać osobę, która w końcu ponosi odpowiedzialność za swoje wybory.
|
|
| | |  | | Kurczewski (2471 punktów) | Cytat:Chwileczkę - nigdzie nie pisałam, czy to źle czy dobrze, że ktoś pracuje 24 godziny na dobę. Pozostaje jednak faktem, że jak pracuje, to nie ma do czynienia z dzieckiem przez cały dzień. I nadal fakt pozostaje, że to matka się nim zajmuje przez cały dzień. A jeżeli siedzi sama z dzieckiem cały dzień, to czasami różnie się czuje. Nie poruszałam kwestii zrozumienia takich odczuć przez partnera, o ile sobie przypominam.
Każdy czasem "różnie się czuje", niezależnie od tego czy siedzi z dzieckiem czy pracuje czy pije. Będziemy wartościować te "różne czucia" ? Bycie z dzieckiem jako los bardziej tragiczny od bycia źle opłacanym "ludzkim śmieciem" robiącym 24 na dobę ? Tak, kobieta w tej sytuacji musi w ten czy inny sposób mocować sie z wzorcem kulturowym ale nie inaczej jest we właściwie każdej innej sytuacji w której się znajdujemy (niezależnie od płci). Zaczynając od wzorca "Polaka-katolika", przez "ze mną się nie napijesz" po duperele związane z detalami stroju. Tak długo jak długo żyjemy w ramach społeczności nie uciekniemy od konfrontacji z kalkami którymi owa społeczność się posługuje- czy to przyjmując je za swoje czy odrzucając i walcząc. Cytat: Nie oznacza to jednak, że społeczeństwo ma dodatkowo karać osobę, która w końcu ponosi odpowiedzialność za swoje wybory. Karać ? Skąd ten pomysł ? Może z racji płci czegoś nie zauważam (to nie ironia) ale o jakiej karze mówimy ?
|
|
| | | |  | | MaryLeeZard (146 punktów) | > > >Karać ? Skąd ten pomysł ? Może z racji płci czegoś nie zauważam (to nie ironia) ale o jakiej karze mówimy ?
Chodziło mi o karanie w sensie właśnie napiętnowania typu: źle wybrałaś TO CIERP. Cierpienie jeszcze nikomu w niczym nie pomogło ani nawet nie uszlachetniło, jeśli o tym mowa. Jeżeli już jest sytuacja taka jak jest, to należy pomóc, ze względu na dziecko. Nie oglądając się w tył na zasadzie "trzeba było...", tylko patrząc w przód "co zrobić, żeby...".
|
|
| | | | |  | | Kurczewski (2471 punktów) | Cytat:Chodziło mi o karanie w sensie właśnie napiętnowania typu: źle wybrałaś TO CIERP. Cierpienie jeszcze nikomu w niczym nie pomogło ani nawet nie uszlachetniło, jeśli o tym mowa. Jeżeli już jest sytuacja taka jak jest, to należy pomóc, ze względu na dziecko. Nie oglądając się w tył na zasadzie "trzeba było...", tylko patrząc w przód "co zrobić, żeby...". Rozumiem ale jeśli mówimy o swoistym ostracyzmie to tego rodzaju piętnowania, zwłaszcza w obrębie małych społeczności, wykorzenić się nie da. Jest równie stare jak sama ludzkość i będzie (IMO) trwać aż do jej końca. Po części wynika z prób polepszania sobie samopoczucia cudzym kosztem ("może i jestem żałosny ale nie tak jak ONA"), po części z czystej, bezinteresownej złośliwości i możliwości bezkarnego dokopania komuś. Wystarczy spojrzeć na komentarze w sieci pod dowolnym tematem żeby zobaczyć jak tego rodzaju działanie wygląda w praktyce. Jeśli natomiast rozmawiamy o ponoszeniu konsekwencji wyborów: osobiście jestem jak najdalszy od dokładania komuś kto i tak ma dużo na grzbiecie dodatkowych kamyczków, ale nie będę udawać że palę się do niesienia altruistycznej pomocy bliźnim. Tak, uważam że konsekwencje wyborów powinni ponosić zainteresowani, bez przenoszenia odpowiedzialności na wychowanie, atmosferę, społeczeństwo czy czort wie co jeszcze. Wystarczająco dużo mam kłopotów z niesieniem być może zupełnie niealtruistycznej ale za to realnej pomocy własnej rodzinie. Przyznam że mam wrażenie (daruj jeśli się mylę), że trochę wpadasz tu w pułapkę uczuć czy nastrojów. Z jednej strony biedna i styrana matka ma prawo mieć dość dziecka (absolutnie nie zaprzeczam, sam nie mam dzieci właśnie dlatego że natura nie wyposażyła ich w regulację głośności) z drugiej- należy pomóc ze względu na dziecko. Zaraz, jeśli matka ma prawo mieć dość to czemu mnie jego dobro ma obchodzić bardziej niż ją ? Oczywiście przejaskrawiam - jeśli mam okazję i możliwości- ok, czemu nie, pomogę (choćby po to żeby samemu się dobrze poczuć) ale trochę tak to wygląda. Może to mechanizm ewolucyjny i jakieś mroczne, pierwotne instynkty ale jeśli miałbym wybierać to odruchowo chętniej pomogę matce o której pomyślę że kocha swoje dziecko mimo zmęczenia niż takiej która będzie sprawiała wrażenie wyłącznie zmęczonej. Mam nadzieję że wybaczysz mi szczerość
|
|
 | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Mnie brakuje w tych relacjach odpowiedzi... >Przymus [...]sprawia... >Pomocy samotne matki tez nie mają... >Takiej matki nie stać na jedzenie... >Ale tym się nikt nie przejmuje... >Podobną " opieką"...
Autorka wątku pokazała konstruktywne podejście do zagadnienia maltretowania dzieci. Po Jej wskazaniu rzeczywistych przyczyn tej patologii znalezienie rozwiązania staje się formalnością.
A Ty tym swoim dyżurnym jojczeniem na stosunek państwa do matek tylko cofasz dyskusję do punktu wyjścia o kilka ładnych lat. Po co? Albo chcesz zostać nianią-wolontariuszką, albo masz inne propozycje lub inne widzenie problemu, w takim razie napisz jakie. .
|
|
| sztejkat (4743 punktów) | Myślę, że miast pogrążać się w porównaniach z archetypem matki, dążyć do "podręcznikowego ideału" itp. bzdur trzeba skupić się na rzeczy najważniejszej: na tym że kocha się własne dziecko.
Tak jak w związku między dorosłymi ludźmi, tak i w macierzyństwie ciągła pamięć i świadomość tego elementarnego faktu pomaga w znajdowaniu sił. Cierpienie, zmęczenie, praca dla samych siebie są nieco puste i emocjonalnie drenujące - jednak to samo dla kogoś kogo się kocha może być źródłem radości, zadowolenia i szczęścia.
Ale.... o miłości trzeba pamiętać. A zapomnień o niej bardzo łatwo, więc trzeba się starać.
Furda ideały - jesteś Ty i Twoje dziecko. I nikomu nic do tego jaką matką/ojcem powinniście być - i tak w oczach dziecka będziecie jedyni i najlepsi. Błędów i tak się nie uniknie, nie warto panikować.
Pozdrawiam
Tomasz Sztejka
|
|
 | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>kocha się własne dziecko. Gdybyż to było oczywiste, nie byłoby problemu.
>Cierpienie, zmęczenie, praca dla samych siebie są nieco puste i emocjonalnie drenujące - jednak to samo dla kogoś kogo się kocha może być źródłem radości, zadowolenia i szczęścia. To się sprawdza w klasztorze. Ale tam adorowany nie płacze po nocach, nie moczy pieluszek i nigdy nie ma kolki. A i tak nadskakuje mu wspierająca się grpua.
>Ale.... o miłości trzeba pamiętać. A zapomnień o niej bardzo łatwo, więc trzeba się... ...modlić?
>Furda ideały... Błędów i tak się nie uniknie, nie warto panikować. Panikujemy z uwagi na rangę tych błędów. Kolejne dziecko trafiło do szpitala drastycznie pobite przez matkę, która nie wytrzymała jego płaczu i zapomniała, że ma je kochać.
Pora spojrzeć prawdzie w oczy - odwoływanie sie do miłości macierzyńskiej, albo co gorsza, do "obowiązku miłości" nie sprawdziło się. Poczucie życia na marginesie i nawał obowiązków wystarczy, by niemowlę przegrało walkę o byt ze swoją słabą matką. .
|
|
|  | | sztejkat (4743 punktów) | >(...) >Pora spojrzeć prawdzie w oczy - odwoływanie sie do miłości macierzyńskiej, albo co gorsza, do "obowiązku miłości" nie sprawdziło się. Poczucie życia na marginesie i nawał obowiązków wystarczy, by niemowlę przegrało walkę o byt ze swoją słabą matką. >.
Czy ja gdzieś pierdzielę o ideałach? O miłości macierzyńskiej, o "obowiązku"?!
Piszę, by pamiętać o tym co jest u siebie, w środku. O podjętych decyzjach, o tym jakie były nadzieje, jakie były radości. O tym jakie były MOTYWACJE by zostać matką/ojcem. O tym, jak dzięki tej pamięci radzić sobie z NIEUNIKNIONYM zmęczeniem, zniechęceniem i złością, przykrywając je wspomnieniem tego co dobre i nadzieją na to co piękne.
Nie ma obowiązku bycia idealną podręcznikową matką - wystarczy być po prostu kochającą mamą.
Pamiętanie o tym DLACZEGO coś się robi sprawdza się każdej sytuacji.
No, chyba że nie było żadnych motywacji do posiadania dziecka - cmok, och, ach i dzidzi w drodze. W takiej sytuacji, no cóż, dziecko i tak jest skazane na gówniane życie a rodzice zasłużenie dostają w cztery litery za własną głupotę.
Pozdrawiam
Tomasz Sztejka
|
|
| |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> Pamiętanie o tym DLACZEGO coś się robi sprawdza się każdej sytuacji.Nie zawsze jednak udaje się o tym pamiętaniu pamiętać.  > chyba że nie było żadnych motywacji do posiadania dzieckaW znakomitej większości dzieci są z przypadku. .
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|