Kluczowa część problemu leży w innym miejscu: Łódź to wymierające miasto. Byłem tam jakiś czas temu. W porównaniu do "kresowego" Białegostoku Łódź wydaje się kilka klas niżej, a przecież wiadomo, że na kresy gonią cywilizację dopiero. Wydaje się, że mieszkańcy Łodzi łykną cokolwiek, co da im pozór nadziei, bo czuć się muszą pokrzywdzeni.
Przepraszam, jeśli uraziłem kogoś z Łodzi. Napisałem jak to miasto dla mnie wyglądało, ale nie dam głowy, że czegoś nie przeoczyłem.
Radykalizm i inne desperackie podejścia najłatwiej znajdują miejsce w głowach ludzi ocierających się na co dzień o desperację. A niektórzy ludzie "żyją" z szerzenia tego typu poglądów.
Pozdrawiam
Zastanów się, czy swoim powyższym postem nie uraziłeś moich uczuć religijnych. Jestem ateistą- czczę Święty Spokój.
|