Racjonalista - Strona głównaDo treści
Jak się zarządza stresem?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
09-11-2010 22:12Almentyna (417 punktów)Jak się zarządza stresem?
Ocena 1 na 1
Pytanie stawiam specjalnie tutaj, w nadziei na odpowiedzi ze strony Racjonalistów znających się na rzeczy. Supozycji to i ja mam sporo, gorzej z praktyką. Brakuje mi wiedzy na ten temat.

Opowiem o niedawnym doświadczeniu, które proszę traktować nie jako pytanie co należałoby zrobić, odczuć itp, ale jako ilustrację zjawiska, w którym zaznałam dyskomfortu na tle konkretnego stresora. Różne osoby z mojej opowiastki miały skrajnie odmienne opinie o tym zjawisku. Rzecz nie w tym, kto "miał rację", lecz w tym co należy uczynić, żeby stres tego rodzaju zneutralizować?

Opowiastka

Wczasy zdrowotne (mamy się skupić na własnych organizmach i maksymalnie relaksować). Jadalnia ma stoły dziesięcioosobowe. Jestem z przyjaciółką, za nią siada pani M. - osoba ze śladami wielkiej urody i dość leciwa. Pani M. stale zabiera głos, mówi tylko o sobie i na ogół rzeczy nikogo nie interesujące (co zje, co zabierze do pokoju, co zamówi, jak się czuje po zjedzeniu tego czy owego). Stale domaga się od kelnerów specjalnych względów - to jej podać, tu dać dokładkę, tu przynieść coś na później itp. Na wykładach i wszelkich zajęciach wielokrotnie zabiera głos, rzadko na temat. OK, jestem zjeżona. Następnego dnia pani M. rozszerza emploi o długie opowieści o czasach wojny, którą przeżyła w Warszawie jako dziecko, po stronie aryjskiej, tuż za murem getta. Wbrew pozorom o Żydach nie wspominała.
Niedziela, 31 października. Dołącza do wycieczki naszej małej grupy, idziemy do herbaciarni we dworze Wybickich (niby muzeum). Po drodze musimy zajść do sklepu, bo pani M. musi sobie kupić krem. Wyszła ze sporą torbą zakupów i natychmiast zażądała, żeby ktoś ją za nią nosił. Nikt jakoś nie chciał. We dworze zamawia sobie kawę, dostaje ją wraz z dzbanuszkiem śmietanki. Wnosi tubalnie obiekcję, że zamawiała czarną, za śmietankę nie zapłaci. Kelnerka oznajmia, że śmietanka jest podawana dodatkowo i bez niej kawa kosztuje tyle samo. Pani M. upiera się, że nic na tym świcie nie jest za darmo, a ona nie zapłaci za śmietankę. Trwa to kilka dobrych minut. Uff. Wracamy prosto na obiad.
Siedzi przy naszym stole małżeństwo, ona Rosjanka, on Niemiec, rozmawiają cichutko i tylko po rosyjsku. Rozmowa zeszła na znajomość języków obcych. Pani M. oznajmia że z niemieckiego zna trzy zwroty: polnische Schweine, hände hoch, raus. Cisza zapadła głęboka. Ja powiedziałam, że też coś znam z niemieckiego: mehr Licht. Anna Rosjanka spojrzała na mnie z wdzięcznością, a pani M. spieniona wykrzykiwała, że ona przecież mówi samą prawdę i ma rację i prawo i, i, i...

I tu mój problem: bo ja się denerwowałam jej zachowaniem nie z powodu efektu jaki wywierała na innych, lecz na mnie samą. Mnie rosła gula w gardle, a po akcji antyniemieckiej wypączkowała mi uszami.

Od kolacji zmieniłam salę na czas posiłków.

A teraz proszę o to, żebyście nie komentowali mojej historyjki, ale żeby kto umie, oświecił mnie, jak mogłabym zniwelować własne napięcie nerwowe i spokojnie zostać w towarzystwie tej pani, bez uszczerbku na samopoczuciu?

Zaznaczam, że był to mój czas na moje leczenie i wyciszenie nerwów życia codziennego.
Jak się zarządza zbyt dużym stresem?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> jak mogłabym zniwelować własne napięcie nerwowe
Pani napięcie nerwowe było Pani napięciem nerwowym. Ta nieszczęsna staruszka nie miała z tym nic wspólnego. Dla kogoś innego mogła wydawać się uroczą starszą panią, rozkosznie kapryśną i krnąbrną. Wszystko zależy od naszej oceny. Drugiego człowieka nie zmienimy, możemy tylko zmienić siebie, własne oceny, sądy. Jeśli tego nie potrafimy, najlepiej zrobić to co zrobiła Pani, unikać osoby, która nas drażni.

Czasami diabeł mnie kusi, aby uwierzyć w Boga.
10-11-2010 00:21 
 Ocena 1 na 1
Kuba Śruba (3184 punktów)
Rozumiem sens wypowiedzi i w pewnym stopniu, teoretycznie, się zgadzam, ale zdanie
>Pani napięcie nerwowe było Pani napięciem nerwowym.
trafi do mojej Wielkiej Księgi Kosmicznych Cytatów

Jak mogę uwierzyć w Boga, gdy właśnie w zeszłym tygodniu mój język wkręcił się w wałek elektrycznej maszyny do pisania? - W. Allen
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> w pewnym stopniu, teoretycznie, się zgadzam
W jakim stopniu i dlaczego teoretycznie?

Czasami diabeł mnie kusi, aby uwierzyć w Boga.
10-11-2010 10:15 
 Ocena 2 na 2
Kuba Śruba (3184 punktów)
>W jakim stopniu i dlaczego teoretycznie?
Zgadzam się, że emocje są wewnątrz człowieka. Jest taka historyjka (nie wiem skąd ją znam):
Cytat:
W metrze jedzie ojciec z dwójką małych dzieci, które strasznie się zachowują: piszczą, pokrzykują, potrącają pasażerów, w czasie gdy ojciec bezmyślnie gapi się przez okno. W pewnym momencie ktoś unosi się emocjami:
"Niech Pan je doprowadzi do prządku! To jest miejsce publiczne!"
Ojciec odpowiada:
"Bardzo przepraszam, ale wczoraj umarła moja żona, a ich matka. Nie mogę się pozbierać, a dzieci przeżywają to po swojemu"

Powtórzenie sobie takiej historyjki może pomóc zdystansować się do świata. Teoretycznie.

W praktyce żyjemy "w świecie", w interakcji z innymi ludźmi. Nie jesteśmy robotami, a umysł nie jest dyskiem twardym z opcją upgrade'u za jednym kliknięciem.
Nasze reakcje na złośliwości czy głupotę innych są uwarunkowane przez wychowanie w rodzine, socjalizację rówieśniczą i geny.
Dlatego ze stresem należy sobie radzić przede wszystkim wzmacniając psychikę fizjologicznie: wysypiając się, dbając o poziom magnezu (np. co drugą kawę zastępując czekoladą), uprawiając sport (dla mnie genialne jest pływanie, ale co kto lubi).
Znam praktycznie tylko jedną mantrę, która rzeczywiście pomaga rozładować stres:
Cytat:
Jestem oazą spokoju. P!=rdolonym, k()rw@, z@|ebiście wyluzowanym kwiatem lotosu na |e6anej tafli jeziora


EDIT: Przeklinanie nie tylko łagodzi stres, ale i ból (badania, które to drugie potwierdziły dostały antynobla 2010 nie za niesolidność, ale potwierdzenie oczywistości!)

Jak mogę uwierzyć w Boga, gdy właśnie w zeszłym tygodniu mój język wkręcił się w wałek elektrycznej maszyny do pisania? - W. Allen
10-11-2010 12:08 
 Ocena 2 na 2
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> ze stresem należy sobie radzić przede wszystkim wzmacniając psychikę fizjologicznie
Ale najlepiej, a jednocześnie najtrudniej, walczyć ze stresem poprzez dojrzewanie osobowości, czyli zmiany, przewartościowywanie wartości, rewizję ocen i sądów. Weźmy takiego Jarosława K. Ten facet jest ciągle zestresowany i wkurwiony. Wszystko go drażni, prezydent, premier, prasa etc. Bo ma niedojrzałą osobowość. I gdyby nie wiem jak strasznie przeklinał i napływał się w sejmowym basenie to i tak mu to niewiele pomoże. A gdyby dostrzegł w prezydencie miłego, starszego pana, który wyciąga do niego rękę, a w twarzy premiera nie wilcze oczy, a oczy z troską wpatrujące się w przyszłe losy ojczyzny to by zawołał jak pod koniec "Zemsty". Zgoda! Zgoda! A Bóg wtedy rękę poda!


Czasami diabeł mnie kusi, aby uwierzyć w Boga.
Kuba Śruba (3184 punktów)
> I gdyby nie wiem jak strasznie przeklinał i napływał się w sejmowym basenie to i tak mu to niewiele pomoże.
Kto wie... a jeżeli do tego zadbał by jeszcze o regularne wypróżnienia?

>A gdyby dostrzegł w prezydencie miłego, starszego pana, który wyciąga do niego rękę, a w twarzy premiera nie wilcze oczy, a oczy z troską wpatrujące się w przyszłe losy ojczyzny to by zawołał jak pod koniec "Zemsty". Zgoda! Zgoda! A Bóg wtedy rękę poda!
Właśnie dla tego napisałem, że zgadzam się teoretycznie


Jak mogę uwierzyć w Boga, gdy właśnie w zeszłym tygodniu mój język wkręcił się w wałek elektrycznej maszyny do pisania? - W. Allen
MUZGOJAD (276 punktów)
>jak mogłabym zniwelować własne napięcie nerwowe i spokojnie zostać w towarzystwie tej pani, bez uszczerbku na samopoczuciu?

Nie wiem czy możliwa jest integracja tych dwóch stanów. Jeżeli ktoś Cię denerwuje i nie możesz tego znieść, to spróbuj grzecznie poprosić tą osobę o zmianę swojego zachowania. Jeśli nie poskutkuje, to się oddal. Próba toleracji zachowania, które Ci nie odpowiada rzadko kiedy kończy się sukcesem. Jeśli potrafisz zachować dystans, to możesz się z czegoś takiego pośmiać, ale z przytoczonego przez Ciebie przykładu wynika, że to słaba solucja na dłuższą metę. Myślę, że rozwiązanie problemu tkwi tutaj w aktywnym działaniu, a nie w pogodzeniu się z postępowaniem innej osoby. Wiem, że odwołałem się do konkretnego przykładu, ale inaczej się nie da. Są różne rodzaje stresu. Na codzień się z nim spotykam, i owszem, potrafię go "tolerować". Mam na to różne sposoby: przyzwyczajenie się do tego typu stresu, który wtórnie już się powtarza, zachowanie dystansu do sytuacji, zajęcie się czymś, odwrócenie uwagi - na przykład poprzez słuchanie muzyki, rozmowę z kimś lub skupienie myśli na czymś innym, a czasem nawet na analizie (często humorystycznej) źródła stresu, co często prowadzi do jego ukojenia. Niemniej, te sposoby są funkcjonalne jedynie w wypadku lekkiego stresu. Z takim, który opisałaś radzę sobie poprzez jego totalną eliminacje, a nie osłabienie. Osiągalne jest to jedynie poprzez całkowite odcięcie się od jego źródła.
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>i spokojnie zostać w towarzystwie tej pani
A po co? Podejmując kroki, dzięki którym uniknęłaś kontynuowania kontaktów z tą panią postąpiłaś w najlepszy z możliwych sposobów.
Co innego, gdybyś była zmuszona do spędzania z nią czasu, bo to by była np. twoja współlokatorka podczas wczasów; ewentualnie krewna, z którą mieszkasz na co dzień, albo współpracownica. Wówczas musiałabyś poczytać o asertywności.



Niezależność jest tą zdobyczą kobiet, dzięki której mogą się już kompromitować same. (Lidia Jasińska)
10-11-2010 15:22 
 Ocena 1 na 1
Złotek (867 punktów)
(zablokowany)
Albo obejrzeć kilka odcinków dr.House i że się tam wyrażę, inteligentnie "zgasić" tą panią. Ogólnie zastosować swoistą ironię sokratejską, tylko w ciętym stylu House, najlepiej przy ludziach. Uwierz mi, że jest to zabójcze połączenie, potem zastanowi się kilka razy zanim coś "pustego" przy Tobie powie
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Nie każdy jest "miszczem ciętej riposty".


Niezależność jest tą zdobyczą kobiet, dzięki której mogą się już kompromitować same. (Lidia Jasińska)
Złotek (867 punktów)
(zablokowany)
Też prawda, ale ironia s. to sposób, a nie umiejętność. Chociaż w przypadku niezbyt mądrego (jeśli mogę takie słowa użyć) oponenta, może nie przynieść skutków,;],chyba dopiero wtedy trzeba sięgnąć do bardziej łopatologicznych, opisanych tu już metod.
10-11-2010 18:06 
 Ocena 1 na 1
Almentyna (417 punktów)
>Nie każdy jest "miszczem ciętej riposty".

Mistrzem sobie można być, gdy przeciwnik godny
spellbinder (8577 punktów)
Co człowiek, to metoda rozładowywania napięcia. Ja dla przykładu najlepiej się odstresowuję, kiedy zaczynam działać na drugą osobę (w odwecie) tak jak ona na mnie. Satysfakcję osiągam wtedy, kiedy widzę że tamtej gul rośnie, a dodatkowo się wkur*** że ja taki spokojny.
Jednak żeby we mnie wywołać taką akcję, trzeba się naprawdę nieźle postarać.

W sytuacjach z upierdliwymi starszymi paniami zwykłem z kolei stosować strategię maksymalnej wulgarności. Dla przykładu - kiedyś, jeszcze w czasach nastolactwa, przywaliła się do mnie pewna "pani", zaczyna mi pyszczyć, że stoję na chodniku z rowerem, mimo że po drugiej stronie ulicy jest ścieżka rowerowa i co ja tu stoję, się nakręca. Mogłem oczywiście wdawać się w dyskusję, że rower stoi na trawniku, że nie tamuję przejścia a stoję gdzie stoję, gdyż ponieważ na kolegę czekam aż wyjdzie z bloku. Zamiast tej gimnastyki rzuciłem pani całkiem spokojne "j** się stara k*****" i pani poszła - nieco naburmuszona, no i ze zdecydowanie wyższym ciśnieniem niż 10 sekund wcześniej

Brzmi paskudnie - nie ma się czym chwalić - niemniej na stare wredne babsztyle, które tylko czekają żeby się do człowieka przypierniczyć, taka strategia działa doskonale.
Pewne rzeczy nas wkurzają i bardzo ciężko jest to obejść. Trening emocji itd., sposoby rozładowania, każdy ma swoje. Ale najłatwiejszym sposobem na rozładowanie jest po prostu usunięcie stresora - najlepiej poprzez uzmysłowienie stresorowi, że nasze towarzystwo jest ostatnim, jakiego stresor by sobie życzył. "Przychamić" stresorowi i nie trzeba się przepychać, tłumaczyć - problem z głowy
Alpha Phoenicis (4607 punktów)
Można też stosować inną strategię: Totalny olew albo próba uzyskania przewagi nad "przeciwnikiem". Gdy ktoś zaczyna się tłumaczyć "a bo czekam na kolegę bo jego pies zjadł mu prace domową i cośtam" to znaczy, że jest się winnym i opieprz takiej pani jest słuszny.

Natomiast jeśli podczas ataku olejemy przeciwnika dają mu ze spokojem do zrozumienia, że mamy go w dupie nie dość, że zrzędliwa babcia się wkurzy to jeszcze może być zabawnie. No bo kto by się spodziewał, że odpowiedzią na jego opieprz będzie piosenka "My jesteśmy krasnoludki" lub coś równie idiotycznego. Gra w "pomidora" też pomaga, testowane w praktyce xD

Strategia 2, czyli opieprzenie opieprzającej nas staruszki: szukamy czegokolwiek, do czego można się przyczepić, chociażby "brak kultury w wyrażaniu poglądów" - "dlaczego pani tak na mnie krzyczy, przecież to brak kultury, rodzice pani nie wychowali? wnuki na panią źle działają? pije pani czasem meliskę? to pewnie jakaś chińska podróba, bo się pani nie zna i jest niedouczona w zakresie zielarstwa, pewnie za dużo słucha pani pewnego radyjka zamiast się edukować! Że co? Niech się pani na mnie nie drze, bo zakłóca pani porządek publiczny, zaraz zadzwonię po straż miejską i panią sprzątną albo dostanie pani mandat!"

Przy drugiej taktyce trzeba być gadułą, ale jak się uda, może być ciekawie
finerbijk (17282 punktów)
>A teraz proszę o to, żebyście nie komentowali mojej historyjki, ale żeby kto umie, oświecił mnie, jak mogłabym zniwelować własne napięcie nerwowe i spokojnie zostać w towarzystwie tej pani, bez uszczerbku na samopoczuciu?

Z tej historii wynika, że raczej nie chodzi o stres ale emocje, z którymi można sobie radzić różne sposoby.
Sam będąc w opisanej sytuacji postarałbym się wyobrazić sobię tę panią, wygadującą właśnie swoje głupoty, na przykład, jak siedzi w samej bieliźnie w niemieckim hełmie zapiętym pod brodą, popija kawę i nie widzi, że po jej hełmie chodzi malutki krasnalek, który opukuje go uważnie małym złotym młoteczkiem z różową wstążką, gderając coś pod nosem po niemiecku.

Myślę, że sam wysiłek myślowy zwizualizowania sobie czegoś podobnego spowoduje u większości znaczne obniżenie emocji. Eskalacja poprzez dolewanie oleju nie jest dobrym sposobem. Na dłuższą metę oczywiście najlepiej w miarę możliwości unikać kontaktów z takimi ludźmi.
setarkos (10757 punktów)
>Jak się zarządza zbyt dużym stresem?
1. Omija się go przez zmianę miejsca i/lub towarzystwa (ew. nastawienia)
2. Przeżywa się stres 'do bólu', by sprawdzić czy faktycznie jest zbyt duży.

[Nie sposób jednocześnie zaznawać i nie zaznawać stresów - zatem tertium non datur. Przed zbyt dużym stresem żadnej racjonalnej obrony nie ma. Nadmierność jest w tym wypadku tożsama z przekroczeniem granic rozumu. Przy okazji zaryzykuję uwagę, że rozum zna granice a nierozumność nie.]
diogenes (42753 punktów)
>Jak się zarządza zbyt dużym stresem?

Różnie.
Jedni mdleją.
Inni robią w stringi.
Jeszcze inni płaczą. Niektórzy,
wzorem pewnych zwierzątek, udają martwych.
Generalnie: jak coś jest zbyt duże, to trzeba to zmniejszyć
do normalnych rozmiarów.

Na ogół pomaga myślenie.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Zella (1321 punktów)
>Jak się zarządza zbyt dużym stresem?
>Na ogół pomaga myślenie.

    Nikt w tym wątku nie napisał(może nie wiecie?),ze stres prowadzi do depresji, a ta jest chorobą! Nie należy więc zbyt pobieżnie pisać o zachowaniach zestresowanych ludzi. Może cierpią na depresję, a to już nie jest ani śmieszne, ani nie może być przedmiotem wątku w "Forum". To wiedza specjalistyczna np. neurologów, psychiatrów.
10-11-2010 19:52 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>stres prowadzi do depresji, a ta jest chorobą!

Masz na myśli silny i długotrwały (chroniczny) stres. Pewna doza stresu działa stymulująco. Zero stresu to śmierć.

Nie należy więc zbyt pobieżnie pisać o zachowaniach zestresowanych ludzi. Może cierpią na depresję, a to już nie jest ani śmieszne, ani nie może być przedmiotem wątku w "Forum".

Obawiam się, że gruby tom o stresie działa na zestresowanych jak kamień u szyi. Nie czytałem regulaminu forum, ale podejrzewam, że nie ma na forum tematów tabu (nie mylić z treścią i formą ich rozwinięcia): myśl nie cofa się przed niczym, a tabu zwykle ją podnieca.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.

Wróć do listy wątków działu Nauka
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365