Niedawno zostałem po raz pierwszy tatą i czytanie to dla mnie nowość. Próbowałem sięgnąć po coś poważniejszego, Pieśń Achillesa, ale okazało się to zbyt męczące dla mojego zmęczonego mózgu.
Dungeon Crawer Carl to coś, co określam jako literackie śmieciowe jedzenie. Lekko się czyta, głupio, ale naprawdę zabawnie. Jakieś fajne rekomendacje?
Dla kontekstu, moją ulubioną książką, którą ostatnio pamiętam, jest „Projekt Zdrowaś Maryjo” i „Piranesi”. |