Witam Was.
Przy okazji poszukiwania piosenki, która mi się bardzo podoba (warto posłuchać, i się zasłuchać),
pl.youtube.com/watch?v=4y9VzaAr4EQ -posłuchajcie wcześniej,
trafiłem na zupełnie inny klimat(ale, czy aby na pewno?}
www.tygodn(*)wypadek..dwie.osoby.zmarly.htmTragiczna historia, których jednak wiele na naszych drogach. Przeczytajcie od początku.
A jednak dyskusja na temat wypadku wśród bliskich ofiar i sprawcy nieszczęścia jest warta przeanalizowania.
Wydaje mi się, że racjonaliści mają tu bardzo ciekawy materiał do analizy. Postawy osób wypowiadających się na temat są bardzo różne.
Ale czy aż tak bardzo?
Generalnie chyba od pogodzenia się z losem - tak miało być, poprzez jednak próby wpłynięcia na przebieg wypadków - modlitwa o przeżycie, pytania - dlaczego tak się stało, po obwinianie i usprawiedliwianie sprawcy. Spojrzenie przez pryzmat wiary - czy daje otuchę i ukojenie, czy nie mnoży kolejnych pytań? Mamy tu jak na dłoni te dylematy.Poplątanie z pomieszaniem. Zupełne zagubienie.
Uważam, że przydałby się tam głos kapłana, który wprowadziłby jakiś porządek i podał jakąś spójną interpretację. Ci ludzie byliby wtedy uwolnieni od domysłów, spekulacji i cierpienia. Według mnie pokazuje to, na jakim poziomie jest u nas wiara.
Przecież dla ludzi wierzących interpretacja powinna być oczywista i nie powinno być miejsca na jakiekolwiek wątpliwości.
Logicznie rozumując - jeżeli bóg tak chciał, to właśnie bóg kierował tym samochodem, a właściwie wykorzystał kierowcę do spełnienia swojej woli. Niestety - taka jest logika. W związku z tym nie można obwiniać kierującego - spełniał on jedynie wolę boga.
Niestety tej logiki brakuje wierzącym - gubią się oni w plątaninie myśli.
Przykro mi to pisać - bardzo współczuję rodzinom i bliskim, zarówno ofiar jak sprawcy.
Jednak jako ateista i człowiek racjonalnie myślący muszę tak napisać.
I w tym miejscu widać przewagę ludzi racjonalnie myślących.
Dla nich nie ma wątpliwości - sprawa jest oczywista. Jednak zabrakło tam głosu racjonalisty. Czy go nie było, czy nie chciał się wtrącać? Trudna decyzja ale chyba wśród kolegów i koleżanek były również osoby niewierzące, które mogły przedstawić swoje zdanie. A może ktoś z naszego grona zechce się wypowiedzieć? Może ktoś z naszego grona będzie tym kapłanem? To nie żart.
Prosiłbym o Wasze analizy tej sytuacji, być może dałoby się stworzyć jakąś statystykę i wyciągnąć statystyczne wnioski z zajmowanych postaw - stworzyć jakiś szablon zachowań.
Pozdrawiam - Zbyszek