Racjonalista - Strona głównaDo treści
Perełki intelektualne na kursie przedmałżeńskim :D

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
NapisanoAutorTytuł
28-04-2010 18:56Asklepios (218 punktów)Perełki intelektualne na kursie przedmałżeńskim :D
Ocena 19 na 19
Jako iż wybranka mojego serca jest osobą wierzącą, po wielu namowach i przydługawych rozmowach, zgodziłem się na ślub kościelny...
W związku z tym muszę chodzić na tak zwane kursy przedmałżeńskie. Dzisiaj byłem na pierwszym spotkaniu w poradni rodzinnej. Słyszałem o nich i czytałem wcześniej co nieco, ale doświadczenie z pierwszej ręki wbiło mnie w podłogę. Pomijając brednie w stylu "metoda objawowo - termiczna (kalendarzyk małżeński) jest najskuteczniejszą metodą antykoncepcyjną", usłyszałem 3 ciekawe rzeczy:

"Udowodnione jest naukowo, że kobieta może zajść w ciążę przez podanie ręki. Nawet u nas, na ulicy Chmaja udokumentowali, że stała sobie dziewczyna na przystanku, otarł się o nią chłopak, który przechodził obok i zaszła w ciążę jako dziewica, bo włożyła rękę do swoich dróg rodnych."

"Spirala nie jest dobrą metodą. Udokumentowano, że raz urodziło się dziecko, któremu ta spirala wbiła się w oko."

"I wtedy 7-dniowe dziecko zostało rozerwane na strzępy."

Dodatkowo zostałem zasypany materiałami organizacji pro-life (razem z wkładkami, dzięki którym mogę dokonać wpłaty), obfitującymi w pseudonaukowe baśnie:

"Musimy z mocą podkreślać, że antykoncepcja nie tylko nie prowadzi do zmniejszenia liczby aborcji, lecz do jej zwiększenia."

Żeby było jasne, jestem zwolennikiem aborcji, choć do tematu podchodzę w sposób umiarkowany. Jest to dalej dla mnie kwestia sporna, choć pozostaję na 'tak'.

Tak czy siak - mam pytanie. Czy rozpowiadanie takich bredni jest zgodne z prawem? Bierzmy pod uwagę nie tylko wolność słowa, ale fakt, że takie spotkanie ma charakter - co jak co - edukacyjny. Przecież równie dobrze mogę zorganizować jakiś kurs i powiedzieć "Maria Konopnicka pisała Pana Tadeusza w czarnej sukni", bo jest to dogmatem mojej religii?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

darlove (2804 punktów)
Ech... Co by tu napisać. Bo, tak sobie myślę, czyż o bredniach katolickich nie napisano już wszystkiego? Pytanie, czy można nauczać bredni... Oczywiście, że można! Dlaczego by nie nie można było? W Konstytucji jak na razie nie widziałem zapisu o ściganiu głupoty, więc można! Problemem nie jest nauczanie bredni, ale to, co może z tego nauczania wyniknąć. Na tak dalekie jednak wnioskowanie Naród Polski w swej masie nie jest gotowy...

Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
24-05-2010 21:21 
 Ocena 1 na 1
immune.ltd (1783 punktów)
W Konstytucji jak na razie nie widziałem zapisu o ściganiu głupoty, więc można! Problemem nie jest nauczanie bredni, ale to, co może z tego nauczania wyniknąć. Na tak dalekie jednak wnioskowanie Naród Polski w swej masie nie jest gotowy...

a może jednak powinniśmy poprosić moderatorów tego forum o dokumentowanie ( możliwość dla uczestników dokumentowania takich skrajnych nauk ) i składać z urzędu wnioski o ściganie z urzędu ( podejrzenie popełnienia przestępstwa) ? Zrobimy listę pod którą się podpiszemy tak jak w innych przypadkach na tym forum. W celu uniknięcia kłopotów z przesłuchiwaniem każdego z nas zrobimy zrzutkę na porządnego mecenasa i do pracy... wg mnie warto to rozważyć. To byłoby uzupełnienie tego o czym piszemy i tak naprawdę nadało by nowy wymiar racjonalnemu myśleniu. Łatwo nie będzie, ale coś musimy z tym robić ...
24-05-2010 23:09 
 Ocena 1 na 1
Madman (7811 punktów)
>i składać wnioski o ściganie z urzędu ( podejrzenie popełnienia przestępstwa) ?
A o jakie przestępstwo chodzi?
immune.ltd (1783 punktów)
Do: Madman:
A o jakie przestępstwo chodzi?

Podsunąłem pomysł ścigania z urzędu głoszenia przez Kościół nieprawdziwych informacji mogących mieć istotne skutki i negatywny wpływ na społeczeństwo.
Madman (7811 punktów)
>Podsunąłem pomysł ścigania z urzędu głoszenia przez Kościół nieprawdziwych informacji mogących mieć istotne skutki i negatywny wpływ na społeczeństwo.
A pod jaki paragraf to by miało podlegać?
sztejkat (4743 punktów)
Coby zasiać ziarno zwątpienia: Co na takie wieści wybranka serca?

Zaś co do strony merytorycznej: wydaje się mi się, że wprowadzanie w błąd celem doprowadzenia do niekorzystnego rozporządzania mieniem może być podstawą do wszczęcia postępowania karnego.

Głupota karana nie jest.

Pozdrawiam,


Tomasz Sztejka
28-04-2010 19:44 
 Ocena 2 na 2
Asklepios (218 punktów)
>Co by zasiać ziarno zwątpienia: Co na takie wieści wybranka serca?

Wybranka serca jest wierząca, aczkolwiek antyklerykalna. I ma o wiele luźniejsze podejście. Ja, siedząc tam, gotowałem się w środku. Cały byłem czerwony i już chciałem zadać jakieś ironiczne pytanie. Jej rolą było powstrzymywanie mnie od tego i chichotanie się po usłyszeniu każdej mądrości wypływającej z ust tej miłej pani.

>Zaś co do strony merytorycznej: wydaje się mi się, że wprowadzanie w błąd celem doprowadzenia do niekorzystnego rozporządzania mieniem może być podstawą do wszczęcia postępowania karnego.

Hmmm, to odpada. Miła pani prowadząca ostrzegła mnie przed tym, żebym spiralą nie przebił dziecku oka. Także zapobiegła strasznej tragedii!

>Głupota karana nie jest.

Przyznam się, że to częstokroć na moją korzyść wychodzi

A teraz tak na poważnie: biorąc ślub konkordatowy, automatycznie zawieram związek cywilny, państwowy. Czy zamiast poradni rodzinnej (która jest już drugim kursem katolickim) nie można wprowadzić jakieś laickiej instytucji? Spotkań u psychologa (bez wtłaczania ludziom pseudonaukowych baśni) na których mógłbym dowiedzieć się normalnych, naukowych faktów o antykoncepcji, aborcji etc.? Pozbawionych całkowicie jakiejkolwiek ideologii?
28-04-2010 19:58 
 Ocena 7 na 7
-jad- (18783 punktów)
>>Co by zasiać ziarno zwątpienia: Co na takie wieści wybranka serca?
>Wybranka serca jest wierząca, aczkolwiek antyklerykalna.

Rozumiem, że jest to antyklerykalizm wybiórczy

Tak widzę to do momentu, gdy znajdziesz kolejną nieścisłość.
28-04-2010 20:52 
 Ocena 6 na 6
darlove (2804 punktów)
>Hmmm, to odpada. Miła pani prowadząca ostrzegła mnie przed tym, żebym spiralą nie przebił dziecku oka. Także zapobiegła strasznej tragedii!

Ja w kwestii formalnej, bo mnie mierzi W znaczeniu, jakiego tutaj użyłeś, słowo "także" pisze się osobno: Tak że. Różnica jest subtelna, ale JEST.

Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
29-04-2010 08:07 
 Ocena 2 na 2
maniek1 (3407 punktów)

>Wybranka serca jest wierząca, aczkolwiek antyklerykalna. I ma o wiele luźniejsze podejście. Ja, siedząc tam, gotowałem się w środku. Cały byłem czerwony i już chciałem zadać jakieś ironiczne pytanie. Jej rolą było powstrzymywanie mnie od tego i chichotanie się po usłyszeniu każdej mądrości wypływającej z ust tej miłej pani.
Niestety trzeba brać odpowiedzialność za swoje decyzje i ponosić konsekwencje ich podejmowania. Mając prawo wyboru (jeszcze) jaki ślub chcesz wziąść (pomijając presję otoczenia) tym bardziej powinieneś się zastanowić, co będzie dla Was najlepsze. Moim zdaniem jeśli już wybrałeś (uczęszczasz wraz z narzeczoną na "nauki") i zakładam ,że mniej więcej wiedziałeś czego się tam spodziewać, to nie powinieneś tego negować - a jeśli usłyszałeś tam rzeczy z którymi nie możesz się zgodzić ,to powinieneś to olać.
Proszę nie odbierz mojej odpowiedzi jako atak (nie taki jest mój cel) ale chcę zachować trochę obiektywizmu w ocenie tej sytuacji i zaznaczam, że ja nie poszedłbym na taki kompromis (nigdy tego nie zrobiłem i uwierz jestem z tego dumny)

____________________________________________________________________________

Pacierza i zimnego Warsteiner'a nigdy nie odmawiam
29-04-2010 12:25 
 Ocena 3 na 3
Asklepios (218 punktów)
>Niestety trzeba brać odpowiedzialność za swoje decyzje i ponosić konsekwencje ich podejmowania. Mając prawo wyboru (jeszcze) jaki ślub chcesz wziąść (pomijając presję otoczenia) tym bardziej powinieneś się zastanowić, co będzie dla Was najlepsze. Moim zdaniem jeśli już wybrałeś (uczęszczasz wraz z narzeczoną na "nauki") i zakładam ,że mniej więcej wiedziałeś czego się tam spodziewać, to nie powinieneś tego negować - a jeśli usłyszałeś tam rzeczy z którymi nie możesz się zgodzić ,to powinieneś to olać.

Nie chcę, żeby ktokolwiek kiedykolwiek pomyślał, że decyzję podjąłem pochopnie i bez zastanowienia. Dużo na ten temat dyskutowaliśmy, rozważaliśmy wiele za i przeciw. Ale chyba każdy się zgodzi, że w obecnych realiach ciężko jest pójść własną drogą. W moim wypadku presja otoczenia jest bardzo silna.
Na naukach spodziewałem się wielu śmiesznych tekstów i chciałem podchodzić do tego na luzie. I na początku tak było. Tylko jak do mnie dotarło, że ktoś z tam obecnych może uwierzyć w zapłodnienie przez dotyk, przestało mnie to bawić. Miła pani powołała się na autorytet jakiegoś doktora, którzy rzekomo to udokumentował. Wydaje mi się, że dla przeciętnej osoby, która pobiera takie nauki, usłyszenie jakiegokolwiek nazwiska z tytułem doktorskim sprawia, że największa bzdura brzmi realnie.

>Proszę nie odbierz mojej odpowiedzi jako atak (nie taki jest mój cel) ale chcę zachować trochę obiektywizmu w ocenie tej sytuacji i zaznaczam, że ja nie poszedłbym na taki kompromis (nigdy tego nie zrobiłem i uwierz jestem z tego dumny)

Po uprzednim przeczytaniu kilkunastu komentarzy na frondzie ciężko odebrać taką wypowiedź jako atak W moim związku i ja i partnerka często chodzimy na ustępstwa. Uczymy się współżyć, a nie żyć razem, ale osobno w ciągłym boju o swoje racje. Życie jest pasmem wyborów i poświęceń.
29-04-2010 22:39 
 Ocena 6 na 6
Kuba K. (3909 punktów)
Z dużym zainteresowaniem śledzę dyskusję, choć chwilami nie wiem, czy śmiać się, czy płakać. Teksty przez Ciebie przytoczone niby są zabawne, ale jedynie w sytuacji, gdy słuchają ich ludzie dysponujący odpowiednią wiedzą i mogący krytycznie ocenić tego typu "naukowe" rewelacje. Gorzej, jeśli słuchaczy na krytyczny stosunek, z różnych powodów nie stać. Oczywiście, głoszenie bzdur nie jest karalne - taki już urok demokracji. Zaraz mi się tu zresztą niejaki J. Szwejk przypomina ze swoim słynnym stwierdzeniem: "w domu wariatów jest taka wolność, o jakiej się nie śniło nawet socjalistom", oddającym hołd możliwości bezkarnego wygadywania dowolnych głupstw. W tym wątku i w Twoich wypowiedziach zastanawia mnie jednak i trochę niepokoi co innego, więc pozwolę sobie na garść przemyśleń opartych zarówno na doświadczeniach własnych, jak i obserwacji naszego zwariowanego świata. Podobnie, jak jeden z moich poprzedników solennie przyrzekam, że nie jest mym zamiarem atakowanie Ciebie. Jeśli jednak poczujesz się urażony - przyjmij z góry przeprosiny starego nudziarza, który postanowił tu wtrącić swoje trzy grosze.
A zatem do dzieła!

>chyba każdy się zgodzi, że w obecnych realiach ciężko jest pójść własną drogą. W moim wypadku presja otoczenia jest bardzo silna.

Cóż, może i ciężko, ale chyba warto. ZAWSZE warto iść własną drogą, o ile jesteśmy przekonani o jej słuszności. Nie warto natomiast wyszukiwać wykrętów typu: "ciężko", "pod górkę", "wiatr w oczy", "co ludzie powiedzą" itp. Oportunizm, pozornie miły, łatwy i przyjemny, po latach odbija się nieprzyjemną czkawką i człowiek wielokrotnie chciałby cofnąć czas, aby móc zmienić podjęte niegdyś decyzje.

>Na naukach spodziewałem się wielu śmiesznych tekstów i chciałem podchodzić do tego na luzie. I na początku tak było. Tylko jak do mnie dotarło, że ktoś z tam obecnych może uwierzyć w zapłodnienie przez dotyk, przestało mnie to bawić.

Otóż i to - mniej więcej to samo napisałem na początku tego tekstu. Bardzo słuszna uwaga. Tylko, czy nie zastanowiłeś się, że obecność na takich zajęciach wykształconych ludzi, często reprezentujących na co dzień światopogląd racjonalistyczny, niejako firmuje te głupstwa? Szczególnie w sytuacji, gdy rozsądni ludzie (podobnie jak Ty powstrzymywani przez partnera) nie protestują przeciw głoszeniu bzdur? Motywacja do uczestniczenia w tych "kursach" pozornie jest niewinna - ot spełnienie prośby partnera, odbębnienie jakiejś formalności. Ale swym uczestnictwem dostarczasz "amunicji" organizatorom i beneficjentom tego typu posiedzeń. Czy warto? Odpowiedz sobie sam - nikt tego za Ciebie nie zrobi...

>W moim związku i ja i partnerka często chodzimy na ustępstwa. Uczymy się współżyć, a nie żyć razem, ale osobno w ciągłym boju o swoje racje. Życie jest pasmem wyborów i poświęceń.

Super - nie da się żyć inaczej, niż idąc sobie wzajemnie na rękę, szukając kompromisów, etc. Ale na początku wspomniałeś, że Twoja ukochana jest antyklerykalna, choć wierząca. Więc dlaczego namawia Ciebie (i sama uczestniczy) do wzięcia udziału w czymś, co jest samą kwintesencją rzeczonego klerykalizmu. Przecież prawdy głoszone na tym kursie nie wynikają bezpośrednio z zasad wiary, tylko z jej interpretacji przez kler. Odnoszę niejasne wrażenie, że pod presją środowiska, oboje dajecie się wciągać w tzw. "katolicyzm odpustowo - jarmarczny", gdzie istotna jest nie wiara, nie przestrzeganie zasad moralnych, nie kwestie własnego pojmowania i sumienia, tylko kwit od księdza, magiczne ruchy przy ołtarzu, zadowolenie rodziny i środowiska, itd, itd - czyli wszystkie elementy wiary powierzchownej, płytkiej, takiej "na pokaz". Masz rację - życie to pasmo wyborów i poświęceń. Ale sytuacja którą opisujesz i godzenie się na uczestnictwo w podobnych imprezach, to w moim odczuciu przysłowiowe zaprzedanie duszy diabłu. Tu chodzi o pryncypia, o które warto powalczyć. A jednego możesz być pewien - jeśli ustąpisz raz, prawdopodobnie będziesz ustępował zawsze - najpierw będą nauki, potem ślub kościelny, później będziesz zgrzytał zębami przyjmując księdza chodzącego po kolędzie, chrzcił dzieci, itd, itd. Ugrzęźniesz w tym wszystkim na zawsze, obawiam się, choć bardzo chciałbym się mylić.
No, koniec marudzenia - mam nadzieję, że nie poczułeś się urażony. A jeśli zdarzyło mi się wywołać u Ciebie choć cień wątpliwości - na pewno nikomu to nie zaszkodzi.
Pozdrawiam i życzę powodzenia w życiowych wyborach.
29-04-2010 23:07 
 Ocena 3 na 3
sztejkat (4743 punktów)
Poniekąd to co piszesz to kwestia osobistej hierarchii wartości. Różni ludzie różne rzeczy różnie cenią. Niektórzy nie potrafią rozdzielić tego co robią od tego jakie mają poglądy - działania sprzeczne z poglądami rodzą wewnętrzny opór i stres. Inni z kolei potrafią sobie doskonale z tym radzić, ba, opierają na tym całe swoje życie. Pierwszym krzywoprzysięstwo będzie stawać kością w gardle, drudzy uznają je za farsę.

Poza więc kwestią osobistego komfortu i różnie rozumianego honoru najistotniejszym z Twoich argumentów pozostaje legitymizacja tego rodzaju nauk poprzez uczestnictwo w nich.

Tu jednak oczywiście jawi się problem - uczestnictwo w naukach przedmałżeńskich jest warunkiem koniecznym ( o ile ktoś nie odbył ich wcześniej ) do otrzymania ślubu kościelnego. Czyli - wybierając pełny ślub kościelny automatycznie deklaruje się chęć uczestnictwa w naukach.

Rozumiem jednak postawę autora wątku. Miłość zdecydowanie zaślepia, czegom miał możliwość doświadczyć. Poświęcenie części własnych poglądów i honoru na ołtarzu miłości wydaje się być dla zakochanego czymś oczywistym. Trzeba jednak mieć i zwykle ma się świadomość, jak wspominasz, że jest to dopiero początek z długiego rachunku jaki właśnie godzi się płacić za miłość.

Oczywiście jeśli dla obu stron związku sprawa jest nie istotna, ba, obie traktują to jak konieczne oszustwo, wówczas nie ma obaw - ani to bolesne poświęcenie, ani wielka strata, ani źródło przyszłych niesnasek. Co najwyżej irytujące.

Użyłem dość ciężkiego słowa jakim jest krzywoprzysięstwo nie bez powodu. Trzeba bowiem być świadomym jakie są słowa przysięgi małżeńskiej. Jeśli z założenia zakłada się, że nie będzie się ich spełniać (czyli ich części religijnej) wówczas przysięga taka jest najzwyklejszym publicznym kłamstwem. Pół biedy, jeśli obie strony kłamią razem. Fatalnie jednak, jeśli tylko jedna z nich. Co mniemam, nie ma tu na szczęście miejsca.

Pozdrawiam,

Tomasz Sztejka
29-04-2010 23:45 
 Ocena 5 na 5
Kuba K. (3909 punktów)
>Rozumiem jednak postawę autora wątku. Miłość zdecydowanie zaślepia, czegom miał możliwość doświadczyć. Poświęcenie części własnych poglądów i honoru na ołtarzu miłości wydaje się być dla zakochanego czymś oczywistym. Trzeba jednak mieć i zwykle ma się świadomość, jak wspominasz, że jest to dopiero początek z długiego rachunku jaki właśnie godzi się płacić za miłość.

Ja też Asklepiosa rozumiem i nie chcę go nachalnie pouczać. Ale mając nieco inną perspektywę, wynikającą z życiowych doświadczeń, chciałem wywołać u wyżej wspomnianego moment refleksji i zastanowienia. Jeśli jest przekonany do tego, co robi - chwała mu za to i moje wypowiedzi pewnie tego nie zmienią (nie taki zresztą był mój zamiar).

>Oczywiście jeśli dla obu stron związku sprawa jest nie istotna, ba, obie traktują to jak konieczne oszustwo, wówczas nie ma obaw - ani to bolesne poświęcenie, ani wielka strata, ani źródło przyszłych niesnasek. Co najwyżej irytujące.

I tu właśnie pojawia się kwestia osobistego pojmowania czegoś, co można nazwać honorem i odpowiedzialności za wypowiadane słowa. Wspomniałeś zresztą o tym na początku swojej wypowiedzi. U mnie ten punkt leży w trochę innym miejscu, należę do osobników, którym takie słowa stanęły by jednak kością w gardle. A że kłamie dwoje ludzi unisono? Hm... Czy kłamstwo wypowiadane w duecie przestaje być kłamstwem?

>Użyłem dość ciężkiego słowa jakim jest krzywoprzysięstwo nie bez powodu. Trzeba bowiem być świadomym jakie są słowa przysięgi małżeńskiej. Jeśli z założenia zakłada się, że nie będzie się ich spełniać (czyli ich części religijnej) wówczas przysięga taka jest najzwyklejszym publicznym kłamstwem. Pół biedy, jeśli obie strony kłamią razem. Fatalnie jednak, jeśli tylko jedna z nich. Co mniemam, nie ma tu na szczęście miejsca.

Użyłeś bardzo właściwego słowa. I niestety z moich obserwacji wynika, że znakomita większość ludzi deklarujących się w naszym kraju jako osoby wierzące, takie krzywoprzysięstwo popełnia w sposób permanentny. Zaczyna się od uczestnictwa w kursach, na których śmiejemy się w kułak z prelegenta (bo gada głupoty), ale zależy nam na kwicie. Później, przed ołtarzem klepiemy słowa, które mamy w głębokim poważaniu. A później czasem się pójdzie do kościoła, księdza wpuści, na tacę rzuci, a i dziecko do chrztu i komunii wyśle. Ale na tym koniec. Stąd moje uwagi dotyczące kulturowego, "jarmarcznego" katolicyzmu nie mającego wiele wspólnego z prawdziwą wiarą i jedynie poprawiającego statystyki dotyczące ilości ludzi wierzących w Polsce. Obserwuję to na co dzień - ludzie biorą ślub kościelny, wcześniej chodzą na nauki, ale ani myślą się do tych nauk stosować, choćby w kwestii antykoncepcji. Swoją drogą dobrze to świadczy o ich zdrowym rozsądku, ale mnie tu coś uwiera, jakaś obłuda paskudna i hipokryzja... Zbyt, cholera bezkompromisowy jestem i kiedyś mnie to zgubi A co do kłamstwa i krzywoprzysięstwa popełnianego solo bądź duo, to już wyżej coś na ten temat naskrobałem
Pozdrawiam.
30-04-2010 21:27 
 Ocena 1 na 1
sztejkat (4743 punktów)
>(...)ludzi unisono? Hm... Czy kłamstwo wypowiadane w duecie przestaje być kłamstwem?

Nie, oczywiście, że nie. Nie kłamią jednak siebie wobec siebie - między sobą są szczerzy i uczciwi kłamią zaś wobec otoczenia i społeczności która potwierdza duchowy i religijny aspekt ich związku. W tym sensie, ze względu na trwałość związku i relacje między małżonkami jest to sytuacja zdecydowanie lepsza i uczciwsza.

Można by nawet dodać - wspólnie popełnione wykroczenie przeciw społeczności scala związek.

Pozdrawiam,

Tomasz Sztejka
Kuba K. (3909 punktów)
>Nie kłamią jednak siebie wobec siebie - między sobą są szczerzy i uczciwi kłamią zaś wobec otoczenia i społeczności która potwierdza duchowy i religijny aspekt ich związku. W tym sensie, ze względu na trwałość związku i relacje między małżonkami jest to sytuacja zdecydowanie lepsza i uczciwsza.
>Można by nawet dodać - wspólnie popełnione wykroczenie przeciw społeczności scala związek.

Bardzo celne spostrzeżenia i nie pozbawione podstaw. Zapewne wiele par kreuje sobie taki świat wewnętrzny oparty na wzajemnym zrozumieniu, na wszelki wypadek obwarowany jednak zachowaniami pożądanymi przez otoczenie. Można i tak, oczywiście, trudno ludzi za to potępiać. Ale uważam, że jest alternatywne rozwiązanie problemu, być może lepiej nawet cementujące związek - wspólne powiedzenie NIE i wspólny brak zgody na rzeczy, których oboje nie akceptujemy. Niestety, takie rozwiązanie ma istotną wadę - wymaga znacznego ładunku asertywności i odporności na presję otoczenia. A te cechy u większości ludzi kształtują się z wiekiem, co związane jest z balastem życiowych doświadczeń, zmianą pozycji w hierarchii, zwiększeniem stopnia niezależności od innych itp. Dlatego też trudno wymagać od młodych ludzi, w dużej mierze zależnych od rodziny i otoczenia, aby się na takie radykalne działania decydowali. Każdy musi wybrać najlepsze dla siebie rozwiązanie i należy tylko życzyć ludziom, aby podjęte decyzje były trafne...
immune.ltd (1783 punktów)
wydaje się mi się, że wprowadzanie w błąd celem doprowadzenia do niekorzystnego rozporządzania mieniem może być podstawą do wszczęcia postępowania karnego.
>Głupota karana nie jest.


a może głupotę można jednak ukarać ?
a może jednak powinniśmy poprosić moderatorów tego forum o dokumentowanie ( możliwość dla uczestników dokumentowania takich skrajnych nauk ) i składać z urzędu wnioski o ściganie z urzędu ( podejrzenie popełnienia przestępstwa) ? Zrobimy listę pod którą się podpiszemy tak jak w innych przypadkach na tym forum. W celu uniknięcia kłopotów z przesłuchiwaniem każdego z nas zrobimy zrzutkę na porządnego mecenasa i do pracy... wg mnie warto to rozważyć. To byłoby uzupełnienie tego o czym piszemy i tak naprawdę nadało by nowy wymiar racjonalnemu myśleniu. Łatwo nie będzie, ale coś musimy z tym robić ...
25-05-2010 20:53 
 Ocena 1 na 1
sztejkat (4743 punktów)
>(...)
>>Głupota karana nie jest.a może głupotę można jednak ukarać ?
>a może jednak powinniśmy poprosić moderatorów tego forum o dokumentowanie ( możliwość dla uczestników dokumentowania takich skrajnych nauk ) i składać z urzędu wnioski o ściganie z urzędu ( podejrzenie popełnienia przestępstwa) ?(...)

Jakiego?

Proszę, pamiętaj, że całkiem spora grupa przestępstw jest ścigana WYŁĄCZNIE na wniosek poszkodowanego. Zawiadomienie złożone przez osoby postronne nie będzie skuteczne.

Pozdrawiam,


Tomasz Sztejka
25-05-2010 21:40 
 Ocena 1 na 1
immune.ltd (1783 punktów)
do: Tomasz Sztejka
Trudno się nie zgodzić z Pańską wypowiedzią za co przyznaję + . Niemniej już wcześniej w tekstach napisałem, że będę cierpliwie czekał . Korzystając z Okazji podam przykład skrajnej religijnej głupoty i możliwych konsekwencjach:

www.wiadom(*)dzie_mogla_ratowac_139791.html

Co do paragrafów z Kodeksu Karnego to:
Artykuł 115, paragraf 2 KK:
Przy ocenie stopnia społecznej szkodliwości czynu sąd bierze pod uwagę rodzaj i charakter naruszonego dobra, rozmiary wyrządzonej lub grożącej szkody, sposób i okoliczności popełnienia czynu, wagę naruszonych przez sprawcę obowiązków, jak również postać zamiaru, motywację sprawcy, rodzaj naruszonych reguł ostrożności i stopień ich naruszenia.

Tutaj mamy istotny problem na który zwróciliście wszyscy uwagę, że w przypadku doniesienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa trzeba być osobiście poszkodowanym. Furtka ( BRAMA ) właściwie zamknięta, chyba że mec. " Falandysz" dał by radę . Pisałem też o różnego rodzaju akcjach, listach racjonalista.pl, które też w jakiś sposób zwracają uwagę opinii publicznej.

w swojej wypowiedzi chciałem poruszyć Ważne spawy dla nas wszystkich.
Kurczewski (2471 punktów)
Dziewica włożyła sobie rękę (rozumiem że nie dłoń czy przedramię tylko po bark) do dróg rodnych... wow...

Panną byłam dziecko miałam ale takie coś to nie.

erka.ovh.org/
hototogitsu.blogspot.com/
29-04-2010 14:37 
 Ocena 1 na 1
Jarosław Ziółkowski (972 punktów)
(zablokowany)
>Dziewica włożyła sobie rękę
   Ręka (manus) jest częścią dalszą kończyny górnej od końca przedramienia do koniuszków palców. W jej skład wchodzi nadgastek, śródręcze oraz palce.
>(rozumiem że nie dłoń czy przedramię tylko po bark) do dróg rodnych... wow...
   Dłoń jest to strona brzuszna ("wewnętrzna") ręki. Zatem NIE rozumiesz.

Można zawsze liczyć, że Amerykanie postąpią we właściwy sposób. Oczywiście po tym, jak wyczerpią wszelkie inne możliwości.
-- Winston Churchill
29-04-2010 16:59 
 Ocena 1 na 1
Kurczewski (2471 punktów)
> Ręka (manus) jest częścią dalszą kończyny górnej od końca przedramienia do koniuszków palców. W jej skład wchodzi nadgastek, śródręcze oraz palce.

Mówiliśmy o funkcjonującej w medycynie kalce z łaciny czy może ciągle jeszcze posługujemy się polszczyzną, w której ręka to cała kończyna górna od barku po palce, a który używa słowa "dłoń" na określenie części ręki o której mówisz ?

>   Dłoń jest to strona brzuszna ("wewnętrzna") ręki. Zatem NIE rozumiesz.

Pars pro toto ?

erka.ovh.org/
hototogitsu.blogspot.com/
Kuba K. (3909 punktów)
>> Ręka (manus) jest częścią dalszą kończyny górnej od końca przedramienia do koniuszków palców. W jej skład wchodzi nadgastek, śródręcze oraz palce.
>Mówiliśmy o funkcjonującej w medycynie kalce z łaciny czy może ciągle jeszcze posługujemy się polszczyzną, w której ręka to cała kończyna górna od barku po palce, a który używa słowa "dłoń" na określenie części ręki o której mówisz ?
>>   Dłoń jest to strona brzuszna ("wewnętrzna") ręki. Zatem NIE rozumiesz.
>Pars pro toto ?
>
erka.ovh.org/

>hototogitsu.blogspot.com/

Muszę stanąć po stronie J. Ziółkowskiego - ma chyba rację w kwestii terminologii. "Wykład" na którym opowiadano o wiadomym zdarzeniu miał ambicję być czymś w rodzaju doniesienia medyczno - naukowego, więc i używana terminologia winna być z tej samej półki. Choć Twoja wizja jest bez wątpienia zabawniejsza... A swoją drogą słownictwo medyczne, to też polszczyzna, choć oczywiście swoje źródła znajduje w nazewnictwie łacińskim.
Kurczewski (2471 punktów)
>Muszę stanąć po stronie J. Ziółkowskiego - ma chyba rację w kwestii terminologii. "Wykład" na którym opowiadano o wiadomym zdarzeniu miał ambicję być czymś w rodzaju doniesienia medyczno - naukowego, więc i używana terminologia winna być z tej samej półki. Choć Twoja wizja jest bez wątpienia zabawniejsza... A swoją drogą słownictwo medyczne, to też polszczyzna, choć oczywiście swoje źródła znajduje w nazewnictwie łacińskim.

Dziękuję. Moim zdaniem to nie terminologia sprawia że coś ma lub nie ma charakteru wystąpienia naukowego. Bzdury zaserwowane w sosie ze specjalistycznego słownictwa nie staną się bardziej sensowne a ledwie mniej zrozumiałe. Jeśli jakikolwiek wykład ma ambicje być naukowym, to po pierwsze i najważniejsze: nie może być mowy o powtarzaniu bzdurnych plot, przytacza się źródła wiadomości i omawia konkretne przypadki a dopiero w drugiej kolejności można zastąpić terminy potoczne- naukowymi.

Cały spór jest w gruncie rzeczy chwytem "a u was to murzynów biją"- jakby fakt włożenia "manu" ( w przypadku dziewicy również - pardon- niewąskie osiągnięcie) miał być bardziej wiarygodną przyczyną zajścia w ciążę. Dym w oczy, ot co. Kolega nie może zaprzeczyć idiotyzmowi cytowanych wypowiedzi więc żeby odwrócić uwagę przyczepia się do słownictwa tych, którzy z owego idiotyzmu się śmieją.

erka.ovh.org/
hototogitsu.blogspot.com/
Kuba K. (3909 punktów)
Chyba za poważny ton przybrałem, bo moja wypowiedź w zamierzeniu miała być żartem z "naukowej" poprawności. I choć formalnie rzecz biorąc, kolega Ziółkowski ma rację, jest dla mnie oczywistym, że głupota podana w pseudonaukowym sosie upichconym z trudnych słów nie przestaje bynajmniej być głupotą. A pod tym, co napisałeś mogę się podpisać oburącz.
Pozdrawiam.
Jarosław Ziółkowski (972 punktów)
(zablokowany)
>Kolega nie może zaprzeczyć idiotyzmowi cytowanych wypowiedzi
   Nawet nie zamierzam, ponieważ kretyństwo podawanych "faktów" sam zauważam.
>więc żeby odwrócić uwagę przyczepia się do słownictwa tych, którzy z owego idiotyzmu się śmieją.
   Raczej nieumiejętnie wyolbrzymiają ową głupotę.

Można zawsze liczyć, że Amerykanie postąpią we właściwy sposób. Oczywiście po tym, jak wyczerpią wszelkie inne możliwości.
-- Winston Churchill
Kurczewski (2471 punktów)
>   Raczej nieumiejętnie wyolbrzymiają ową głupotę.

No cóż- chyba musisz bardziej się postarać.

erka.ovh.org/
hototogitsu.blogspot.com/
Jarosław Ziółkowski (972 punktów)
(zablokowany)
>>   Raczej nieumiejętnie wyolbrzymiają ową głupotę.
>No cóż- chyba musisz bardziej się postarać.
   Raczej nie ja.

Można zawsze liczyć, że Amerykanie postąpią we właściwy sposób. Oczywiście po tym, jak wyczerpią wszelkie inne możliwości.
-- Winston Churchill
Jarosław Ziółkowski (972 punktów)
(zablokowany)
>Mówiliśmy o funkcjonującej w medycynie kalce z łaciny czy może ciągle jeszcze posługujemy się polszczyzną, w której ręka to cała kończyna górna od barku po palce
   "Podanie ręki", "chodzenie, za rękę", "uściśnięcie ręki" także się w tym "polszczyźnianym" pojęciu mieszczą?

Można zawsze liczyć, że Amerykanie postąpią we właściwy sposób. Oczywiście po tym, jak wyczerpią wszelkie inne możliwości.
-- Winston Churchill
Kurczewski (2471 punktów)
>   "Podanie ręki", "chodzenie, za rękę", "uściśnięcie ręki" także się w tym "polszczyźnianym" pojęciu mieszczą?

Nie, są tylko dowodem na to że wyraz funkcjonuje jako określenie dwu nie do końca tożsamych pojęć. Przykładem użycia odmiennego od tego które próbujesz zaprezentować jako jedyne właściwe jest choćby "złamać rękę", "iść pod rękę" czy "wziąć dziecko na rękę". Straszne kiedy w języku funkcjonują dwa równouprawnione sposoby zrozumienia jednego i tego samego wyrazu, prawda ? Strasznie utrudnia skuteczne przypieprzenie się

erka.ovh.org/
hototogitsu.blogspot.com/
Jarosław Ziółkowski (972 punktów)
(zablokowany)
>[...] Strasznie utrudnia skuteczne przypieprzenie się
   Po co więc zaczynałeś?

Można zawsze liczyć, że Amerykanie postąpią we właściwy sposób. Oczywiście po tym, jak wyczerpią wszelkie inne możliwości.
-- Winston Churchill
zazull (87 punktów)
>Jako iż wybranka mojego serca jest osobą wierzącą, po wielu namowach i przydługawych rozmowach,
>zgodziłem się na ślub kościelny...

>W związku z tym muszę chodzić na tak zwane kursy przedmałżeńskie. Dzisiaj byłem na pierwszym
>spotkaniu w poradni rodzinnej

>Czy rozpowiadanie takich bredni jest zgodne z prawem? Bierzmy pod uwagę
>nie tylko wolność słowa, ale fakt, że takie spotkanie ma charakter - co jak co - edukacyjny.

Niestety jako jednostka pełnoletnia niczego "nie musisz", znalazłeś się jedynie w sytuacji "przymusu emocjonalnego", który stosuje Twoja Narzeczona. Jeśli chcesz wyjść z tego bez uszczerbku na zdrowiu psychicznym proponuję stosowanie metody "egzotyczne ciekawostki"
A tak przy okazji radzę porozmawiać z Wybranką jak będzie to wyglądało w przyszłości bo konflikty na tle religijnym są dla związków równie zabójcze jak "wykryta zdrada małżeńska".
Pozdrawiam i życzę wytrwałości
28-04-2010 20:20 
 Ocena 4 na 4
Asklepios (218 punktów)
>A tak przy okazji radzę porozmawiać z Wybranką jak będzie to wyglądało w przyszłości bo konflikty na tle religijnym są dla związków równie zabójcze jak "wykryta zdrada małżeńska".
>Pozdrawiam i życzę wytrwałości

Rozmawiałem już o tym dużo. Szczególnie o chrzcie... Jak byłem młodszy, wszystko wydawało się łatwiejsze, piękniejsze, bunt i własne zdanie itd. Teraz strasznie boję się ostracyzmu. I boję się, że ucierpi na tym moje dziecko.
Nie jest łatwo być sobą w naszym kraju, czuję się strasznie rozdarty. Nie chcę też być kimś, kto wylewa swoje frustracje i żale na forach internetowych i na tym kończy - chcę coś zmienić w społeczeństwie, w którym przyszło mi się obracać. Niestety - nie kosztem mojego dziecka.

Wytrwałość bardzo się przyda, dzięki i pozdrawiam również
28-04-2010 20:55 
 Ocena 4 na 4
darlove (2804 punktów)
Jest tylko jedna rada na ludzi, którzy roszczą sobie pretensje do Jedynej Prawdy i Moralności: żyć moralnie, w zgodzie z własnymi przekonaniami. Nie ma innej rady. Słowa są ok, ale nic nie działa tak na ludzi, jak dobry przykład, przykład życia. A jeśli nie działa... olej ich, bo nie są godni, aby się nimi martwić. Lepszej rady nie znajdziesz.

Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
28-04-2010 20:02
 Ocena 18 na 18
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>"Udowodnione jest naukowo, że kobieta może zajść w ciążę przez podanie ręki. Nawet u nas, na ulicy
>Chmaja udokumentowali, że stała sobie dziewczyna na przystanku, otarł się o nią chłopak, który
>przechodził obok i zaszła w ciążę jako dziewica, bo włożyła rękę do swoich dróg rodnych."

O, Matko Boska!!!...
...chciałoby się zawołać, gdyby nie deprymujące podejrzenie, że powyższe w Całkiem Nowym Świetle historię Niepokalanego Poczęcia stawia... hmmm... .
29-04-2010 11:51 
 Ocena 3 na 3
jkl; (5859 punktów)
>...chciałoby się zawołać, gdyby nie deprymujące podejrzenie, że powyższe w Całkiem Nowym Świetle historię Niepokalanego Poczęcia stawia... hmmm...
Tylko nieco zmienił się charakter cudu- pozostanie dziewicą po włożeniu ręki do swoich dróg rodnych.

29-04-2010 12:17 
 Ocena 4 na 4
Ojciec Ateusz (9201 punktów)
> powyższe w Całkiem Nowym Świetle historię Niepokalanego Poczęcia stawia

Sugerujesz, że Archanioł "bo rzyga" Bryjel nie umył rączek przed Zwiastowaniem?
wykus (114 punktów)
Na kursie przedmałżeńskim prowadzonym przez księdza na zajęciach z religii w liceum wiele podobnych bzdur słyszałem. Kiedyś ksiądz powiedział, że matka karmiąca piersią wydłuża swoją bezpłodność po urodzeniu dziecka nawet do 12 miesięcy! Niestety chwilę później zostałem wyrzucony z zajęć za pytanie, czy ssanie piersi powoduje u kobiety bezpłodność nawet wtedy, gdy nie urodziła dziecka. Jak widać nie ma co z herezją polemizować... Głoszenie takich bredni jest pewnie zgodne z prawem i dodatkowo trzeba być tolerancyjnym dla takich poglądów. W końcu kościół tak bardzo toleruje wszelkie odmienności
Celtyk (3337 punktów)
>Kiedyś ksiądz powiedział, że matka karmiąca piersią wydłuża swoją bezpłodność po urodzeniu dziecka nawet do 12 miesięcy!
W zasadzie miał rację - kobieta może być "bezpłodna" (mi osobiście jakoś trudno to traktować jako bezpłodność) przez ten okres czasu. Jednak taka sytuacja wystąpi wtedy, kiedy kobieta regularnie karmi piersią i przerwa między karmieniami nie może być dłuższa niż 12 godzin (o ile dobrze pamiętam). Jeśli coś namieszałem to są tu osoby bardziej zorientowane, które mnie poprawią (mam nadzieję).

>Niestety chwilę później zostałem wyrzucony z zajęć za pytanie, czy ssanie piersi powoduje u kobiety bezpłodność nawet wtedy, gdy nie urodziła dziecka.
Pierwsze słyszę
>W końcu kościół tak bardzo toleruje wszelkie odmienności
Chyba zjadłeś słowo "nie" między słowami bardzo a toleruje.
Po uzupełnieniu o te trzy znaki zdanie będzie zdecydowanie bliższe prawy
Pozdrawiam

Litterae non erubescunt. *//* Cyceron *//*
29-04-2010 02:35 
 Ocena 1 na 1
apud (4399 punktów)
:O>>Kiedyś ksiądz powiedział, że matka karmiąca piersią wydłuża swoją bezpłodność po urodzeniu dziecka nawet do 12 miesięcy!
>W zasadzie miał rację - kobieta może być "bezpłodna" (mi osobiście jakoś trudno to traktować jako bezpłodność) przez ten okres czasu. Jednak taka sytuacja wystąpi wtedy, kiedy kobieta regularnie karmi piersią i przerwa między karmieniami nie może być dłuższa niż 12 godzin [i](o ile dobrze pamiętam)

To jest naprawdę perełka racjonalności!
hehehehe.

Panie,panienki, kobiety dojrzale i stare panny z dzieckiem we wieku do 12 miesięcy.

Gowno prawda.
29-04-2010 08:35 
 Ocena 2 na 2
Celtyk (3337 punktów)
>>W zasadzie miał rację - kobieta może być "bezpłodna" (mi osobiście jakoś trudno to traktować jako bezpłodność) przez ten okres czasu. Jednak taka sytuacja wystąpi wtedy, kiedy kobieta regularnie karmi piersią i przerwa między karmieniami nie może być dłuższa niż 12 godzin (o ile dobrze pamiętam)
>To jest naprawdę perełka racjonalności!
Może i jest "perełką"...
   Jednak z naukowego punktu widzenia jest to normalna reakcja organizmu kobiety.
Cytat:
Laktacja i płodność po porodzie
Na podstawie tej obserwacji opracowano metodę "laktacyjnego braku miesiączek" (LAM). Zgodnie z nią karmienie dziecka wyłącznie piersią, z dużą częstotliwością (minimum sześć razy na dobę, nie rzadziej niż co sześć godzin, 100 minut łącznie) i intensywnie (za każdym razem dziecko ssie efektywnie), może opóźnić owulację nawet o pół roku. Niski wskaźnik zawodności tej metody (tzw. indeks Pearla) wynosi 0,7 proc. - na 1000 kobiet, które stosują ją przez rok, tylko siedem zachodzi w ciążę. Ale te warunki muszą być rygorystycznie spełnione. Dłuższe przerwy, mniej intensywne ssanie, choroby dziecka i mamy (np. przeziębienie!), jej stres, zmiany diety mogą spowodować powrót płodności. Pamiętaj - brak krwawienia nie oznacza braku owulacji.

   To nie jest jedyna strona na której trafiłem o blokowania owulacji u kobiety w skutek karmienia dziecka piersią. Hormony wytwarza również organizm, one nie występują wyłącznie w tabletach antykoncepcyjnych kupowanych w aptece...

Choć trudno mi nazwać to metodą antykoncepcji czy bezpłodnością kobiety nie zmienia to faktu, że jednak w okresie karmienia piersią bez środków antykoncepcyjnych ma ona mniejszą szansę zajścia w ciążę (faktem jest, że warunki utrzymania takiego stanu są rygorystyczne)
   Proponuję się trochę douczyć i poczytać o metodzie LAM, i ewentualnie trochę o karmieniu piersią

P.S.Wiem, że wiele osób naturalne metody "regulacji płodności" traktuje jak wiarę w cuda (sam wiele tak traktuję - jak wiarę w cuda), jednak nie zmienia to faktu, że konkretne reakcje organizmu jednak występują w przyrodzie...
Pozdrawiam

Litterae non erubescunt. *//* Cyceron *//*
29-04-2010 09:09 
 Ocena 1 na 1
apud (4399 punktów)

>
Litterae non erubescunt. *//* Cyceron *//*


Kochany, nie chce byc złośliwa,
tylko przypomnial mnie sie dowcip o Wani.

Radio Erewan podało ze Wania wygrał samochód na loterii.
W Erewaniu.
Sprostowanie.
Nie samochód a rower, nie w Erewaniu a w Moskwie, nie na loterii a na Plcu Czerwonym,
nie wygrał tylko mu ukradli.
29-04-2010 09:33 
 Ocena 2 na 2
dstr (1474 punktów)
Dla niewiernych Tomaszów źródło pozakościelne:

www.planne(*)control/breastfeeding-4219.htm
Celtyk (3337 punktów)
>Kochany, nie chce byc złośliwa, tylko przypomnial mnie sie dowcip o Wani.[...]
   Może i nie chcesz, ale trochę Byłaś we wcześniejszym poście: Cytat:
To jest naprawdę perełka racjonalności!
Do tego mam wrażenie, że alergicznie reagujesz na słowo "naturalne", szczególnie jak jest powiązane antykoncepcją...
   Poza tym napisałem coś takiego: Cytat:
Choć trudno mi nazwać to metodą antykoncepcji czy bezpłodnością kobiety...
Pozdrawiam

Litterae non erubescunt. *//* Cyceron *//*
29-04-2010 11:23 
 Ocena 3 na 3
apud (4399 punktów)
>Do tego mam wrażenie, że alergicznie reagujesz na słowo "naturalne", szczególnie jak jest powiązane antykoncepcją...
>   Poza tym napisałem coś takiego: Cytat:
Choć trudno mi nazwać to metodą antykoncepcji czy bezpłodnością kobiety...
Pozdrawiam


papier sie nie czerwieni od wypisywanych na nim rewelacji.

Nie 12 tylko 6 miesięcy, ze spełnieniem warunków.
A teraz pomysł chwilkę, o co tu chodzi. O zasugerowanie ze naturalne metody działają.
Oczywiscie pod pewnymi warunkami.

Przez pierwszy miesiąc czy dwa, to sie babie zupełnie nie chce.
Przez pierwsze trzy czy cztery miesiące, plączące dziecko i konieczność budzenia sie, zmieniania pieluch itd, robi z życia male piekiełko.
W którym raczej na figielki pani zona nie ma ochoty.
Karmienie dziecka piersia faktycznie, jest najzdrowsza przez pierwsze nawet 12 miesięcy.
Ale dzieciątko kochane wcale w tym delikatne nie jest. Zapytaj sie.

A pani domu nawet za ostatnie grosze niańkę wynajmie raz na tydzień aby se odpocząć.

Jak sie wszystko ułoży i wszyscy sie przyzwyczaja, kochany bobas ma jakie pol roku o ile nie więcej.

I tu naturalny, mechanizm zapobiegania ciąży, wbudowany przez nature dla zachowania gatunku, przestaje działać.

jedzmy dalej. Karmienie piersią kiedyś było jedynym źródłem pożywienia dla niemowlaka. Obecnie nie.

Ale nauki księdza sa OK, w zasadzie.
Chociaz tu i tam troszkę sa nie jasne,
Warunki tez jakieś malo realne do spełnienia,
ale jak jedno jest OK,
w dodatku naturalne czyli darmowe to i inne porady księdza sa równie OK.

To sie nazywa propaganda podkorowa chyba po polsku.

Zreszta wszystko i tak zależy od zdrowia i kobiety i jej uwarunkowań biologicznych, np czy będzie czy nie produkowała dosyć mleka albo i wcale.

Niech wierzący postępują jak chcą,
a takie jeszcze wahające sie panie, na wszelki wypadek niech pójdą do lekarza.

Najlepiej dobrego i neutralnego światopoglądowo. W Końcu pan ksiądz ani dzieci nie rodził a fizjologie kobiet zna raczej teoretycznie.
za to chrzest łonowy ma w malym palcu cholera...
29-04-2010 14:07 
 Ocena 1 na 1
Celtyk (3337 punktów)
>papier sie nie czerwieni od wypisywanych na nim rewelacji.
To prawda.
>Nie 12 tylko 6 miesięcy, ze spełnieniem warunków.
Twoja racja. Ale jak pisałem w pierwszym poście: Cytat:
W zasadzie miał rację ...
Chyba należało to ująć w "", może wtedy nie wywołałoby to tak gwałtownej reakcji
>A teraz pomysł chwilkę, o co tu chodzi. O zasugerowanie ze naturalne metody działają.
Myślę, że nie chodzi o samo sugerowanie, ale o to, że KK chce mieć zawsze patent na "prawdę" a w zasadzie chce nadal decydować za kobiety jakimi metodami mają się zabezpieczać przed ciążą.

>Przez pierwszy miesiąc czy dwa, to sie babie zupełnie nie chce.[...]
Po pierwsze nie może (szczególnie po cesarce) nawet jakby się chciała, po drugie nie jej się chce, po trzecie chodzi półprzytomna więc, każda minuta snu jest jej cenna. Wiem coś o tym z doświadczeń własnych (rodzinnych). Wiem jak malec potrafi "ugryźć" za palec nie mając zębów a o ile bardziej musi to boleć kobietę jak ją tak złapie za sutek.

>Ale nauki księdza sa OK, w zasadzie.
>Chociaz tu i tam troszkę sa nie jasne,
>Warunki tez jakieś malo realne do spełnienia, ale jak jedno jest OK,
>w dodatku naturalne czyli darmowe to i inne porady księdza sa równie OK.
>To sie nazywa propaganda podkorowa chyba po polsku.
dobre - z tego zestawienia się uśmiałem Naprawdę OK!

>W Końcu pan ksiądz ani dzieci nie rodził a fizjologie kobiet zna raczej teoretycznie.
>za to chrzest łonowy ma w malym palcu cholera...
   Księża przecież "najlepiej" wiedzą jak żyć w rodzinie, jak robić dzieci (celibat i bezżeństwo...), i na wielu innych sprawach znają się "lepiej" niż specjaliści o międzynarodowym autorytecie.
   A skąd wchodzą w posiadanie tak wielkiej wiedzy w temacie? A no jak kiedyś jeden proboszcz na mszy powiedział - z konfesjonału... (pozostawię to źródło bez komentarza)
P.S. Co do "brania" zauważyłem po statystykach administracyjnych (ostrzeżenia/blokady). Szkoda, że powyższa odpowiedź nie pojawiła się jako pierwsza- postawiłbym + i byłoby po temacie.
Pozdrawiam

Litterae non erubescunt. *//* Cyceron *//*
29-04-2010 11:31 
 Ocena 1 na 1
apud (4399 punktów)

>   Poza tym napisałem coś takiego: Cytat:
Choć trudno mi nazwać to metodą antykoncepcji czy bezpłodnością kobiety...
Pozdrawiam

>
Litterae non erubescunt. *//* Cyceron *//*


napisales i masz swięta racje, ale mnie cholera raz na miesiąc bierze, no to graba...

PS
zdaje sie ze powinno byc epistula non erubescit sprawdź, ja dawno sie łaciny uczyłam...
29-04-2010 10:31 
 Ocena 1 na 1
dstr (1474 punktów)
>
P.S.Wiem, że wiele osób naturalne metody "regulacji płodności" traktuje jak wiarę w cuda (sam wiele tak traktuję - jak wiarę w cuda), jednak nie zmienia to faktu, że konkretne reakcje organizmu jednak występują w przyrodzie...


Masz coś do wiary w CUDA?

www.nvidia.pl/object/cuda_home_new_pl.html


Madman (7811 punktów)
>"Spirala nie jest dobrą metodą. Udokumentowano, że raz urodziło się dziecko, któremu ta spirala
>wbiła się w oko."
Jak nie masz jeszcze dosyć, to poczytaj sobie, jak katolicy straszą przed tym demonicznym urządzeniem, które to morduje Małego Człowieka, przez poczęcie powołanego do wieczności w zjednoczeniu z Trójjedynym.
milosc-milosc.sercanie.opoka.org.pl/p2_3b.htm
29-04-2010 14:47 
 Ocena 7 na 7
Meretseger (61860 punktów)

>milosc-milosc.sercanie.opoka.org.pl/p2_3b.htm
No, to jest prawdziwa perełka
29-04-2010 16:56 
 Ocena 5 na 5
liliac (147340 punktów)
>>milosc-milosc.sercanie.opoka.org.pl/p2_3b.htm
>No, to jest prawdziwa perełka

Ale jakie ładne te kolorowe literki

Szczególnie podoba mi się to
Cytat:
winni Krwi

w urokliwym różowym odcieniu
29-04-2010 16:59 
 Ocena 5 na 5
Elka I Ponura (7473 punktów)
>>milosc-milosc.sercanie.opoka.org.pl/p2_3b.htm
>No, to jest prawdziwa perełka

Tak, tak, same perełki. Wybór moich ulubionych:
"Anty-baby-pill", nie dość, że z napisane błędem, to jeszcze źle przetłumaczone. Środki hormonalne używa się do wywoływania "zaburzeń w neurohormonalnej regulacji cyklu płciowego", zawsze i wszędzie doprowadzając do strasznych chorób.

No i najlepsze: tabletki działają "sterylizująco", wywołują raka w różnych postaciach, powodują niedobór podstawowych witamin (!!!) i najważniejsze - "uodparniają kobietę na płodność", "rozregulowują cykliczność" i uszkadzają kod genetyczny dziecka. Acha, no i tabletki mają działanie anty-immunologiczne, bo działają podobnie jak kortyzon. Dwa błędy w jednym stwierdzeniu...
No nie mogę... Liliac, widziałaś to?

*spada z krzesła i wije się na podłodze, płacząc ze śmiechu*


Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
29-04-2010 17:16 
 Ocena 5 na 5
liliac (147340 punktów)
>"Anty-baby-pill", nie dość, że z napisane błędem, to jeszcze źle przetłumaczone. Środki hormonalne używa się do wywoływania "zaburzeń w neurohormonalnej regulacji cyklu płciowego", zawsze i wszędzie doprowadzając do strasznych chorób.

I jeszcze gramatycznie tak nie bardzo "po polskiemu"

>No i najlepsze: tabletki działają "sterylizująco", wywołują raka w różnych postaciach, powodują niedobór podstawowych witamin (!!!) i najważniejsze - "uodparniają kobietę na płodność", "rozregulowują cykliczność" i uszkadzają kod genetyczny dziecka. Acha, no i tabletki mają działanie anty-immunologiczne, bo działają podobnie jak kortyzon. Dwa błędy w jednym stwierdzeniu...
>No nie mogę... Liliac, widziałaś to?

No widziałam, widziałam, ale skupiłam się na kwiatkach i różowych literkach. Sensu nijakiego w tekstach na "opoce" nie porzyszło mi do głowy szukać

Ale musisz przyznać, że to o Zwłokach Małego Człowieka, wyszło im wzruszająco

Cytat:
Dodatkowo, w inny jeszcze sposób uniemożliwiony zostaje proces zagnieżdżenia przez działanie tabletki upośledzające ruchliwość zygoty w jajowodach. Prowadzi to do opóźnienia transportu zygoty. Mały Człowiek dociera do macicy z dużym opóźnieniem i jako JUŻ uszkodzony, z niemal całkowicie wyczerpanymi otaczającymi go zasobami odżywczymi - w czasie, gdy nie jest już w stanie zagnieździć się skutecznie w macicy. Ostatecznie zostaje z macicy usunięty - jako zwłoki Małego Człowieka - wraz ze skrzepami i złuszczaną błoną śluzową macicy przy najbliższej miesiączce, lub w ramach innego krwawienia.

Posiew śmierci w jednym i drugim przypadku [spirala - i środki hormonalne] jest podobny. Nic dziwnego, że Kościół i w tym wypadku zmuszony jest "bezwarunkowo odrzucić" wyżej omówione sposoby "ograniczania ilości potomstwa". Słuszność tego stanowiska w pełni potwierdza rozum - oraz prawe sumienie każdego człowieka.


I jeszcze piękna, "z grubej rury" końcówka

Cytat:
Twórcy omawianego preparatu wyznaczyli sobie od początku jasno sprecyzowany cel: utworzenia skutecznego anty-hormonu, który by uniemożliwił nidację zygoty-embrionu w macicy. Wystarczyło, że zastosowana chemia doprowadzi do zablokowania funkcji 'ciałka żółtego', które wytwarza hormon ciążowy progesteron. Tym samym rozwój ciąży ulega przerwaniu, a martwy płód zostaje już tylko wydalony. W ten sposób produkt ten, nie leczniczy lecz zamierzony dla samego tylko zabijania zawiązującego się Życia Ludzkiego, trzeba postawić na równi z produktem chemicznym stosowanym w Obozach Koncentracyjnych: Cyklon B, czy też katowskiej siekiery w Średniowieczu, względnie gilotyny z czasów Rewolucji Francuskiej. Mamy przed sobą preparat służący jedynie do masowego zabijania Człowieka: nie ukrywanego dokonywania Holokaustu Małych Dzieci.


Kolorki sami sobie wyobraźcie
29-04-2010 17:42 
 Ocena 4 na 4
lukaszewicz (5674 punktów)

Najgorsze jest to, że taki Uszkodzony Mały Człowiek mógłby dokonać apoptozy.

Mielibyśmy wtedy Niemoralnego Małego Człowieka.

W zasadzie to nawet Wielkiego Grzesznika.

I "płacz i zgrzytanie zębów" na wieki.

A wy się śmiejecie.

Marek.
29-04-2010 17:52 
 Ocena 5 na 5
liliac (147340 punktów)
>Najgorsze jest to, że taki Uszkodzony Mały Człowiek mógłby dokonać apoptozy.
>Mielibyśmy wtedy Niemoralnego Małego Człowieka.
>W zasadzie to nawet Wielkiego Grzesznika.
>I "płacz i zgrzytanie zębów" na wieki.
>A wy się śmiejecie.

Po prostu odpowiednio prawego sumienia nie mamy

Jeśli spojrzeć na apoptozę przez pryzmat koncepcji: "każde samobójstwo to grzech śmiertelny", straszliwa prawda o wbudowanym w ludzki genom grzechu od poczęcia może dać podwaliny pod zupełnie nową teologię grzechu pierworodnego
Czyżby u "Pierwszych Rodziców" apoptoza nie zachodziła?
29-04-2010 20:34 
 Ocena 5 na 5
Elka I Ponura (7473 punktów)
>No widziałam, widziałam, ale skupiłam się na kwiatkach i różowych literkach. Sensu nijakiego w tekstach na "opoce" nie przyszło mi do głowy szukać

A czy ja mówię, że tam jakiś sens jest?

>Ale musisz przyznać, że to o Zwłokach Małego Człowieka, wyszło im wzruszająco

Kochana, a widziałaś "odchody pochwowe"? I w ogóle pomysły z działu o RU? Co tam Tolkien, co tam Sapkowski... To jest dopiero fantastyka pierwszej klasy!

>I jeszcze piękna, "z grubej rury" końcówka

Tak, tak, cyklon B, gilotyna i yasmine. To w sumie to samo, przecież od pierwszego rzutu okiem widać..

>Kolorki sami sobie wyobraźcie
Zapisałam sobie w zakładkach, w dziale "Rozrywka". Jak tylko spotkam się z moim wujkiem, ginekologiem, koniecznie mu pokażę. Zastanawiam się nad wydrukiem kawałka o kwestiach neurohormonalnych dla mojego endo. Też się chłopakowi należy trochę radości w życiu, prawda?


Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
immune.ltd (1783 punktów)
Swoje pomysły kościół rzymsko-katolicki wdraża na różne sposoby nie tylko niedorzeczną indoktrynacją, ale i takim sztuczkami:
to ostatni krzyk mody w kościołach, można to znaleźć wszędzie na ławkach:

29-04-2010 22:54 
 Ocena 1 na 1
Kuba K. (3909 punktów)
>>milosc-milosc.sercanie.opoka.org.pl/p2_3b.htm
>No, to jest prawdziwa perełka

O żesz w dziób! Nieswojo się poczułem, zwłaszcza gdy przeczytałem o przekraczaniu "progu wieczności". Faktycznie, prawdziwa, nawet nie perełka, tylko PERŁA! I to czarna w dodatku!
29-04-2010 23:51 
 Ocena 4 na 4
Autografka (10638 punktów)
>>milosc-milosc.sercanie.opoka.org.pl/p2_3b.htm
>No, to jest prawdziwa perełka

No po prostu straszne są te miłośniczki spiralek. Każda w ciągu pięciu lat zamordowała sześćdziesięcioro dzieci. Bardzo mi się podoba takie manipulowanie liczbami.

Porządny człowiek wie, że ten obcy, ten inny, pewnie kradnie i zabija...
30-04-2010 10:58 
 Ocena 2 na 2
Zella (1321 punktów)
>milosc-milosc.sercanie.opoka.org.pl/p2_3b.htm
>No, to jest prawdziwa perełka

Witaj Meretseger!

    Zachwyciłam się wspomnianymi przez Ciebie perełkami w artykule do którego podałaś nam link! Dzięki!Nawet wklejam dwa fragmenty:
    Dr. Rudolf EHMANN, Verhütungsmittel - verhängnisvolle Nebenwirkungen, über die man nicht spricht. Eine kritische Bilanz aus der Sicht eines Gynäkologen, w: EmpfV (2000), 110-111.
Zob. też wyżej podaną literaturę oraz użyte Skróty: Literatura.

    Przeciwnie zaś, w przypadku stosowania środków hormonalnych, warunkiem otrzymania rozgrzeszenia jest odstawienie tabletki od zara - i oczywiście definitywnie   .
    Dwa aspekty tego artykułu mnie specjalnie zainteresowały!Po pierwsze dlaczego umieszczono w naszym Internecie artykuł niemiecki, niemieckich ,hm!. naukowców na ten temat.Może bysmy docenili waleczność Niemców? Nie kpię!!Po drugie: fajnie mi się go czytało! Po prostu, jak dziecko, tylko to, co pokolorowane.Wystarczy, by ocenić ową wyłowioną przez Ciebie perełkę! Nie znam się na ocenie pereł, ale taką także jestem "zachwycona" ! "Zara" kończę . pozdrawiając Ciebie!
30-04-2010 11:02 
 Ocena 2 na 2
Meretseger (61860 punktów)
Dzięki, Zella Ale zachwyt należy się Madmanowi, on to znalazł i wkleił, ja tylko cytowałam
Serdecznie pozdrawiam.
01-05-2010 00:56 
 Ocena 3 na 3
Madman (7811 punktów)
>Dzięki, Zella Ale zachwyt należy się Madmanowi, on to znalazł i wkleił, ja tylko cytowałam
Nic się nie stało, już się przyzwyczaiłem do spostrzegawczości Zelli.
01-05-2010 20:09 
 Ocena 2 na 2
Zella (1321 punktów)

>milosc-milosc.sercanie.opoka.org.pl/p2_3b.htm

    Przeczytałam ten tekst dzięki temu ,ze wpisałeś Meretseger link do tego cuda literacko-naukowego! Napisałam (możesz przeczytać!),jakiego doznałam "zachwytu " itd.
    Ona napisała mnie,że to Ty znalazłeś ową perełkę ( trafne określenie Meretseger!),a więc Tobie należy się pochwała za ten wynalazek! Niniejszym to czynię i gratuluję umiejętności znajdowania w Internecie - pereł!
Pozdrawiam!
PS. Nie czytam "wszystkich", tylko znajomych, stąd taka moja "spostrzegawczość"!
Miło mi ,że dostrzegasz czyjeś walory!(Ha,ha!)Od teraz czytam Madmana!
achura (304 punktów)

>Dzisiaj byłem na pierwszym
>spotkaniu w poradni rodzinnej. Słyszałem o nich i czytałem wcześniej co nieco, ale doświadczenie z
>pierwszej ręki wbiło mnie w podłogę. Pomijając brednie w stylu "metoda objawowo - termiczna
>(kalendarzyk małżeński) jest najskuteczniejszą metodą antykoncepcyjną"...

Asklepiosie - kalendarzyk małżeński w pewnych sytuacjach doskonale się sprawdza i ułatwia czy rozstrzyga problem posiadania dziecka.
Otóż ja - mając już córkę, ciągle wahałam się czy mieć drugie dziecko. Raz bardzo chciałam, by potem - obawiając się rezygnować.
Postanowiłam zdać się na kalendarzyk małżeński. Tym sposobem mam i córkę i syna.
I pomyśleć, że tego faceta (syn już jest dorosły) zawdzięczam właśnie kalendarzykowi.
Właśnie "cudowny" kalendarzyk pomógł mi w podjęciu decyzji i zaplanować kolejne dziecko (bez stresu)

>usłyszałem 3 ciekawe rzeczy:
>"Udowodnione jest naukowo, że kobieta może zajść w ciążę przez podanie ręki. Nawet u nas, na ulicy
>Chmaja udokumentowali, że stała sobie dziewczyna na przystanku, otarł się o nią chłopak, który
>przechodził obok i zaszła w ciążę jako dziewica, bo włożyła rękę do swoich dróg rodnych."

Tak się zastanawiam, czy im na tym kursie człowiek ze zwierzęciem się nie pomylił, a inseminacja z aktem płciowym.
Tylko, o ile mi wiadomo, to nie rękę się wkłada, a strzykawkę.
W jakim my świecie żyjemy...
30-04-2010 00:18 
 Ocena 5 na 5
Elka I Ponura (7473 punktów)
>W jakim my świecie żyjemy...

My w Katolandzie, spora część reszty ludzkości - normalnie, w świecie XXI wieku.

Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
30-04-2010 13:53 
 Ocena 2 na 2
Ammet (1428 punktów)

>My w Katolandzie, spora część reszty ludzkości - normalnie, w świecie XXI wieku.

Można też mówić "W Klechistanie"

"Dla Ciebie ten ofiarny stos
Dla Ciebie dym palonych ciał
Za wszystko co dla Ciebie
W niebie odbiorę boski szmal"
Wojtek B. (509 punktów)
>Żeby było jasne, jestem zwolennikiem aborcji (...)

"Pani usiądzie, ja na następnym przystanku wysiadam. Mogę zapytać, który to już miesiąc? Wie pani, koleżanka też to miała. Znalazła świetnego lekarza: Jedna wizyta w gabinecie, a później problem sam się - hehe, że tak to ujmę - rozwiązał. Naprawdę polecam! To się nie ma o co obrażać - ja to mówię tylko dla pani dobra! Zobaczy pani, że poczuje się jak nowo narodzona."

Tak sobie mniej więcej wyobrażam zwolennika aborcji. Żeby było jasne, jestem zwolennikiem prawa do aborcji.

Trochę za bardzo się czepiam - wiem. Ale warto precyzyjniej wyrażać swoje poglądy w tej kwestii, bo później pro-life'owcy się rozpisują o fetyszystach, których nic tak nie podnieca jak martwy płód w kałuży krwi.
29-04-2010 23:13 
 Ocena 4 na 4
sztejkat (4743 punktów)
Niekoniecznie tak.

Zwolennik aborcji może uważać aborcję za lepsze rozwiązanie problemu niechcianej ciąży niż inne. Zwolennik prawa do aborcji może uważać aborcję za rozwiązanie gorsze, ale dopuszczalne i pozostawiać w tej kwestii prawo wyboru kobiecie.

Nie koniecznie więc bycie zwolennikiem aborcji musi oznaczać entuzjastyczne traktowanie aborcji jak dobrej kuracji odchudzającej. I nie koniecznie bycie zwolennikiem prawo do aborcji oznacza pozytywny stosunek do odbierania płodom szansy na narodziny.

Pozdrawiam

Tomasz Sztejka
oportunista (1711 punktów)
Rozpowszechnianie takich i podobnych treści nie jest występkiem przeciw prawu lecz rozumu, dotyczy ono wszystkich bez wyjątku, głoszących i słuchających, plotkujących i dzielących się podobnymi rewelacjami. Byt kształtuje świadomość, stare ale jare.
Ammet (1428 punktów)
Brr, boję się, że na mnie też kiedyś przyjdzie pora i że też będę musiała takich bredni słuchać. Zasiałeś w moim sercu niepokój.

"Dla Ciebie ten ofiarny stos
Dla Ciebie dym palonych ciał
Za wszystko co dla Ciebie
W niebie odbiorę boski szmal"
24-05-2010 21:36 
 Ocena-1 na 1
immune.ltd (1783 punktów)
Swoje pomysły kościół rzymsko-katolicki wdraża na różne sposoby nie tylko niedorzeczną indoktrynacją, ale i takim sztuczkami:
to ostatni krzyk mody w kościołach, można to znaleźć wszędzie na ławkach:


Madman (7811 punktów)
Dlaczego każdą wypowiedź zamieszczasz podwójnie?
Einmal ist keinmal?

Wróć do listy wątków działu Kościół i antyklerykalizm
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365