W Francji niejaki Eric Zemmour dosiadł prawicowo - konserwatywnego konika i rozpoczął galopadę. Pełno go w mediach, głosi hasła zbliżone programowo do konceptów Frontu Narodowego. Zaczyna się o nim mówić jako o poważnym kandydacie w następnych wyborach prezydenckich. Wszystko OK - jest tylko jeden problem, Zemmour jest praktykującym, konserwatywnym Żydem. Pytanie bazujące na zasadzie brzytwy Ockhama brzmi, po co francuskim prawicowcom taki judejski szermierz, skoro mają na podorędziu zdecydowanie wybitniejszą postać, "współczesną Joannę D'arc" czyli "Lepenową"??? Sprawa śmierdzi na milę, tym bardziej, że Zemmour w mediach swobodnie może głosić hasła, za które "Lepenowa" była ostro krytykowana i potępiania? "Nie wierzcie...Żydom nawet gdy przynoszą dary". Jest bowiem wielce prawdopodobne iż kampania Zemmoura to nic innego jak próba przechwycenia francuskiej prawicowej opinii publicznej przez lobby żydowsko - syjonistyczne, a on sam jest marionetką dobrze wykonującą swoje zadanie. Dla Francji zdecydowanie bezpieczniejszym, prawicowym kandydatem na prezydenta jest Marine Le Pen. |