Lobby żydowsko - syjonistyczne od lat niestrudzenie stara się za wszelką cenę zdławić obiektywny, prawdziwy przekaz dziennikarski o tym co naprawdę (żydowski rasizm i apartheid wymierzone w rdzenną ludność palestyńską) dzieje się na terenie okupowanej przez Żydów Palestyny. Metod owej taktyki zagłuszania prawdy jest multum. Jedna z nich polega na hejtowaniu i prześladowaniu dziennikarzy celem wykształcenia w nich nawyku unikania pisania prawdy o problemie - z obawy przed zbyt "wysokimi kosztami" (w kontekście ich komfortu psychicznego i troski o karierę zawodową) jakie taka bezkompromisowa postaw będzie generowała.
"J. Rudoren pochodziła z konserwatywnej/religijnej żydowskiej rodziny w USA i zjawiła się w Jerozolimie jako reporterka NYT. Została ona zaatakowane nim jeszcze wylądowała w Izraelu. Co złego uczyniła? Gdy zadecydowano, że pojedzie do Izraela jako reporterka NYT - Amerykanin arabskiego pochodzenia przesłał Jej gratulacje. Odpowiedziała z podziękowaniem, używając arabskiego słowa "Shukran". Z tego powodu stała się celem ataku. Później, znacząca grupa lobby syjonistyczno - żydowskiego funkcjonująca w USA, przykleiła Jej etykietkę "nazistowska suka".
To co wyżej to konkretny przykład owej taktyki stosowanej przez lobby jak wyżej.
Nota bene przypomina ona bardzo taktykę (reductio ad Hitlerum) stosowaną wobec mojej osoby przez kilku komentatorów na forum, szczególnie przez komentatorów: romaro, farmera, maxGolonko, uxbridge.
Zainteresowanym problematyka podrzucam link do materiału na temat - traktujący, tym razem, o australijskiej macce Hydry jak wyżej - zachęcając do jego uważnego przestudiowania.
"Most journalists based in Jerusalem who report exactly what they see in front of them are trolled and abused. As an indication of how far right much of the pro-Israel lobby has leant, correspondents of The New York Times — traditionally one of the newspapers most supportive of Israel — have been systematically targeted.
Jodi Rudoren, who was from an observant American Jewish family and came to Jerusalem to report for that paper when I was there, was attacked even before she landed in Israel. Her crime? After she was announced as the new NYT correspondent, an Arab American sent her a note of congratulations. She replied with a thank you in Arabic: “Shukran”. For that, she became a target. Later, a prominent US-based pro-Israel lobby group branded her “a Nazi bitch”.
Having lived with these sorts of attacks for many years — and this book will lead to a new round — I believe that they are a deliberate tactic. I think the aim is to make journalists and editors decide that, even if they have a legitimate story that may criticise Israel, it is simply not worth running it because it will cause “more trouble than it’s worth”. As Agence France-Presse correspondent Philippe Agret says, the aim is to “exhaust” journalists and editors so they think twice before writing anything critical of Israel."
www.smh.co(*)palestine-20210909-p58qco.html