Racjonalista - Strona głównaDo treści
Historiozofia - przeszłość czy przyszłość myśli

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
17-07-2008 13:29Anarchista (2650 punktów)Historiozofia - przeszłość czy przyszłość myśli
Właśnie kończę lekturę książki "Lód" Dukaja i zastanawiam się, czy historiozofia ma jeszcze jakąś przyszłość. W rozmowach ze znajomymi dość szybko zauważyłem, że każdy z nas ma jakąś swoją wizję logiki dziejów. Czy i Wy się nad tym zastanawialiście? Chce te rozważania, jeśli będzie to możliwe, oddzielić od ideologicznych dysput, chodzi mi o fakty.

Zaproponuję pewne, już istniejące koncepcje historiozoficzne, by istniała jakaś podstawa rozmowy. Przede wszystkim - Max Weber. Ten niemiecki socjolog i ekonomista postrzegał proces dziejowy jako rozwój racjonalności. Od religii pierwotnych, politeistycznych, chrześcijaństwo aż do protestantyzmu mówił on o "odczarowywaniu świata". Jego zdaniem religia odchodziła od magii w stronę religii suwerenności człowieka. Przedstawię to na przykładzie chrześcijaństwa - katolicyzm jest magiczny, ponieważ w kontakcie z absolutem potrzebny jest wierzącemu ksiądz, który poprzez swoje magiczne zabiegi (spowiedź) odpuszcza grzechy. W protestantyzmie z drugiej strony poprzez zasadę sola fidei odrzuca ten magiczny zabieg. Istniej już tylko suwerenny człowiek w jego relacji a bogiem. Podobnie sprawa ma się z nauką i całym naszym życiem. W procesie dziejowym nasze zachowania coraz mocniej się racjonalizują.

Kolejnym, gorzej mi znanym, bo tylko z opracowań, myślicielem jest P. Sorokin. Jest to chyba najbardziej znany myśliciel zajmujący się tą problematyką, choć zapewne większość z was nie wie, że się z nim spotkała. Uważał on, że nasza rzeczywistość przechodzi przez fazy z regularnością sinusoidy. Po okresie w którym dominuje duch następuje okres rozumu, który znowu ustępuje przed "wiarą". I znów - te rozważania można przełożyć na inne sfery życia. Np. politycznie - na okresy większej i mniejszej wolności (dla mnie to akurat jest mooocno dyskusyjne). Nie należy mylić tej koncepcji z teorią trendów.

I na koniec - niezapomniany Marks, choć może w trochę innym ujęciu. Postaram się wyciągnąć sam rdzeń jego myśli, obdarty z ideologicznych dodatków. Proces dziejowy ma na celu upodmiotowienie wolności. Poprzez przejście od niewolnictwa, przez system feudalny, kapitalizm, aż do stworzenia świata wolności (komunizm - bez jakichkolwiek skojarzeń, jako abstrakcyjny system wolności, nie opisany konkretnie). W historii trwała i trwa nadal, walka. Jej podmiotem są grupy ludzkie, które mają na celu nadać historii kierunek, poprowadzić ją właśnie ku wolności. Nie wchodzę już w rozważania, jak ma wyglądać ten świat komunizmu (to już jest ideologia), ani jak grupa jest nośnikiem wolności (tego typu dyskusje odsuną nas od tematu).

Ja osobiście stoję na stanowisku post-marksowskim. Wydaje mi się, że daje się zauważyć wzrost sfery wolności na świecie. Z drugiej jednak strony - racjonalizm też zaczyna dominować (chociażby poprzez rozwój nauki i jej wagi w świecie. Nie twierdze, że wolność czy racjonalizm dominują, próbuje uchwycić zjawisko). Więc czy istnieje tu jakaś współzależność? I jaka? Czy wolność jest nośnikiem rozumu - czy na odwrót, rozum wolności? A może patrzymy z perspektywy epoki rozumu i mamy przez to zwichrowane spojrzenie? Jak Wam się wydaje? Czy możliwe jest odkrycie "modus operandi" dziejów, jeśli jest? Pozdrawiam i liczę na ciekawą dyskusję!
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

kaktus5 (306 punktów)
>Ja osobiście stoję na stanowisku post-marksowskim. Wydaje mi się, że daje się zauważyć wzrost sfery
>wolności na świecie.
Niewątpliwie przy pewnym rozumieniu wolności można pokusić się o takie twierdzenie czy przekonanie. Powstaje jednak pytanie o rozumienie wolności. Wydaje sie, że współczesne codzienne czy jak kto woli potoczne rozumienie wolności odnosi się jedynie do jej negatywnego aspektu tzn. jeśli mówimy o wolności to mamy na myśli wolność od zakazów i nakazów jeszcze inną sprawą jest wolność od wszelkich determinantów{ ogólnie mówiąć wolność od, {czyli wolność negatywna} i w tym momencie pojawia się problem- takie rozumienie wolności jest wewnętrznie sprzeczne czyli nielogiczne, ponieważ brakuje w nim jakiegokolwiek punktu wyjściowego. Już wieki temu wielcy racjonaliści { Kartezjusz, Leibnitz czy Spinoza wykazywali, ze wolnośc negatywna jest wew sprzeczna, a sama wolnośc nie moze być rozumiana jako brak determinacji. Nic wiec dziwnego, że chociażby chrześcijański{ oczywiście nie tylko} rozumienie wolności zakłada jej pozytywy element czyli "wolność do". Do czego jednak- to już okreśła coś co nazywa się objawieniem i dzięki temu rozum nie popada we wcześniej wspomniany paradoks czy bład logiczny. KOncepcji wolności jest wiele jeśli więc mamy dyskutować o wolności musimy ustalić jej rozumienie, inaczej nasze języki i rozumienie tego pojęcia będą do siebie nieprzekładalne. Przy innym rozumieniu wolności można bez problemu bronić tezy o tym , że jest przeciwnie niż pan uważa.
>Z drugiej jednak strony - racjonalizm też zaczyna dominować (chociażby poprzez
>rozwój nauki i jej wagi w świecie. Nie twierdze, że wolność czy racjonalizm dominują, próbuje
>uchwycić zjawisko).
JeSli idzie o racjonalizm sytuacja jest podobna i podobnie jak w przypadku wolności problematyczna. jakiś czas temu na forum rozpocząłem wątek dotyczący racjonalizmu jako takiego a z wypowiedzi racjonalistów wynikały sprzeczne wnioski. Wydaje sie że dla każdego racjonalizm oznaczać moze coś innego, znależć można jednak pewną ceche wspólną- jest to dośc magiczny termin używany w opozycji do takich zjawisk jak np religia bądz to kościół itp. Odnosze wrażenie , że wielokrotnie nadużywany i przesiaknięty zabobonami intelektualnymi pod maską poprawności a co najgorsze charakteryzujący się zabarwieniem aksjologicznym- twierdze że wielu z tzw racjonalistów nie ma pojecia co on w ogóle oznacza i używa tego terminu jako wyraz swojej negacji tego co aksjologicznie niestrawne- czyli właściwie sprowadza pojęcie racjonalizmu do kwestii smaku, co najgorsze czyniąc to nieświadomie, bezwiednie i pod hasłem walki z zabobonami!!! godny pożałowania paradoks i niekonsekwencja. Jeśli chodzi o rozwój nauki cieżko nie przyznać panu racji- nauka się rozwija a jej wpływy są coraz potężniejsze. Warto jednak zauważyć, że rzetelnie uprawiana nauka nie ma już pretensji do tłumaczenia świata a jedynie pewnych jego aspektów czy wycinków i to w ramach pewnych niedowodliwych aksjonatów czy twierdzen pierwotnych które zakłada się na mocy jedynie wiary w to , że to najlepsze i najrozsądniejsze z rozwiązań. Sama wieć nauka wyrażnie wskazuje, że to co sie w niej dokonuje dokonuje sie na jej pierwotnych zasadach i w jej ramach kiedy jednak zapytamy o podstawy nauki nauka milczy ponieważ nie zajmuje sie swymi podstawami- czy nie przypomina to pewnego zabobonu? NIe widzę zadnej róznicy pomiędzy naukowym a np. magicznym podejściem do rzeczywistości oczywiście z perspektywy pytania o podstawy obu przypadkow, a nie zgodności wewnętrznej danego modelu i jego wew spójności{ oczywiście na jego własnych zasadach} to już inna sprawa. Ma pan racje faktem jest, że nauka wywiera coraz wiekszy wpływ na człowieka i postrzeganie przez niego świata. warto jednak zapytać czy nie jest ona po prostu zabobonem, cóz z tego ze wspólczesnym coż z tego ze powszechnym ale jednak zabobonem w gruncie rzeczy, poniewaz jej podstawy są niedowodliwe i niepewne podobnie jak w przypadku magii czy innych systemów.
>Więc czy istnieje tu jakaś współzależność? I jaka? Czy wolność jest nośnikiem
>rozumu - czy na odwrót, rozum wolności? A może patrzymy z perspektywy epoki rozumu i mamy przez to
>zwichrowane spojrzenie?
istnieją koncepcje rozdzielające rozum i wolność, inaczej mówiąc wolność wyklucza rozum bądz też odwrotnie rozum wyklucza wolność. Domeną wolości jest nierozumność i tylko w tej sferze może sie ona realizowac to przykładowo koncepcja towarzysząca chociażby nurtowi egzystencjalnemu, przeciwnie istnieją koncepcje do których odwoływałem sie wcześniej ale po praz kolejny powtórze, że należałoby określić o jakim rozumieniu wolności mówimy
>Jak Wam się wydaje? Czy możliwe jest odkrycie "modus operandi" dziejów,
>jeśli jest? Pozdrawiam i liczę na ciekawą dyskusję!
Jeśli chodzi o modus operandi dziejów jego miażdżącą krytykę przeprowadził już na początku 19 wieku Kierkegaard wykazując sprzeczność historiozoficznego ujęcia rzeczywistości, zachęcam do zaznajomienia sie z tą bardzo ciekawą kwestią. Wydaje się że wraz z upadkiem koncepcji Hegla, która dokonała się już za sprawą Duńczyka a pożniej poprzez jego następców, nikt kto chce być konsekwentny w myśleniu nie powinien pokusić się o szukanie modus operandi dziejów.Nic więc dziwnego , że marksizm musiał stac sie ideologią aby nie zginąć.
diogenes (42753 punktów)
>czy historiozofia ma jeszcze jakąś przyszłość.

Jasne. Co jakiś czas zaczyna sie od nowa.

>każdy z nas ma jakąś swoją wizję logiki dziejów.

Czy masz na myśli "prawa" historii? Czy historia to to samo, co dzieje? Rozróżniam te pojecia: Polska np. ma historię, ale nie ma dziejów: tkwimy po uszy w bagnie katolicyzmu. Zmieniają sie dekoracje, ale...nic się tu nie dzieje. Rytm narodzin, życia i śmierci wyznacza proboszcz. Rzuć okiem na polskie nagrobki.

>Max Weber ...W procesie dziejowym nasze zachowania coraz mocniej się racjonalizują.

To zalezy od punktu widzenia. Pojęcie racjonalności nalezy zawsze zrelatywizować do pewnej dziedziny. To, co w jednym obszarze uchodziło lub uchodzi za racjonalne, w innym (niekoniecznie rozpoznanym) - jest nieracjonalne. Prosty przykład: komputer jako wcielenie rozumu. Porównaj jego funkcje w naprowadzaniu rakiety na cel z jego zastosowaniem w medycynie. Racjonalność nauki zależy w dużej mierze od racjonalności polityki. A ta była, jest i będzie nieprzewidywalna ze wzgledu cna czynnik ludzki.

>P. Sorokin. ...Po okresie w którym dominuje duch następuje okres rozumu, który znowu ustępuje przed "wiarą".

Trąci salonem...

>...niezapomniany Marks,...W historii trwała i trwa nadal, walka. Jej podmiotem są grupy ludzkie, które mają na celu nadać historii kierunek, poprowadzić ją właśnie ku wolności.

Więc jak to właściwie jest: wolności nie ma (a więc nawet wolności w tworzeniu koncepcji historiozoficznej), ale mamy jej majak, jakąś fata-morganę jako produkt determinacji? Eee...Moja koncepcja jest prostsza: wolność jest koniecznym warunkiem ludzkiego bytu. Jesli jest ograniczana - ludzie są wkurzeni. Jeśli ludzi sie jej pozbawia: walczą o nią na barykadach lub gdziekolwiek indziej. Wolność jest rdzeniem dziejów.

>Wydaje mi się, że daje się zauważyć wzrost sfery wolności na świecie.

Wolności nie ma "na świecie". To wyłącznie kategoria subiektywności, rozumienia.

>Z drugiej jednak strony - racjonalizm też zaczyna dominować (chociażby poprzez
>rozwój nauki i jej wagi w świecie.

Nauka i technika jest obecnie zjawiskiem nie tylko poznawczym (racjonalność), ale i politycznym (finansowanie nauki).

>Czy wolność jest nośnikiem rozumu - czy na odwrót, rozum wolności?

To aspekty świadomości, świadomego doświadczenia, lub jej (jego) braku. Obawiam się, że ów nośnik, o którym wspominasz, to echo "sub_stancji", nonsens.

>Czy możliwe jest odkrycie "modus operandi" dziejów...

Odkrycie nie. Konstrukcja - owszem. I te konstrukcje maja swoje dzieje, co sam zauważyłeś.
@ffe? (3233 punktów)
> Jak Wam się wydaje? Czy możliwe jest odkrycie "modus operandi" dziejów,
>jeśli jest? Pozdrawiam i liczę na ciekawą dyskusję!

Wydaje mi się, że jest to możliwe, ale trzeba w tym celu zrezygnować z usług rozmaitych -zofii, a zaprząc jakieś -logie.


A sueno de la razon produce automatica secretaria
kaktus5 (306 punktów)
>> Jak Wam się wydaje? Czy możliwe jest odkrycie "modus operandi" dziejów,
>>jeśli jest? Pozdrawiam i liczę na ciekawą dyskusję!
>Wydaje mi się, że jest to możliwe, ale trzeba w tym celu zrezygnować z usług rozmaitych -zofii, a zaprząc jakieś -logie.
Prosilibyśmy o wyjaśnienie tej tajemniczej metody oraz podanie argumentacji, która stanowić ma jej podstawy.
@ffe? (3233 punktów)
>>> Jak Wam się wydaje? Czy możliwe jest odkrycie "modus operandi" dziejów,
>>>jeśli jest? Pozdrawiam i liczę na ciekawą dyskusję!
>>Wydaje mi się, że jest to możliwe, ale trzeba w tym celu zrezygnować z usług rozmaitych -zofii, a zaprząc jakieś -logie.
>Prosilibyśmy o wyjaśnienie tej tajemniczej metody oraz podanie argumentacji, która stanowić ma jej podstawy.
>
Pluralis maiestaticus?
Po prostu dla wyjaśnienia historii trzeba wyjść poza nią - potrzebna jest interdyscyplinarna historiologia, używająca instrumentów wypracowanych w innych dziedzinach: ekonomii, psychologii, socjologii, az po psychologie ewolucyjną i memetykę.

A sueno de la razon produce automatica secretaria

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365