 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 22-07-2008 19:25 | Sobczak (4 punktów) | Zastanowienie
7 na 7 | Witam, to mój pierwszy post. Bardzo cenie Wasz portal i wiele sie nauczyłem dzięki niemu, bardzo mnie interesują artykuły z różnych dziedzin, różnych spojrzeń.Chciałbym podzielić sie moim doświadczeniem i poczytać, prosić o Wasze opinie, komentarze, przemyślenia, spostrzeżenia na ten temat. Nie wiem na który podlink sie zdecydować, więc zamieszczam nie tylko w jednym, mając nadzieje że to powiekszy zakres odpowiedzi. Mam 26 lat, mieszkam w Poznaniu i mam niezbyt poskładne myśli, więc tekst może być chaotyczny, dlatego że po ciężkich bojach postanowiłem wynurzyć sie na opinie forumowiczów. Opisze sie pokrótce. Nie wiem jak zacząć. Do okresu końca liceum czas wspominam dobrze. Wspólne rozmowy z kolegami, wypady, jasno określone cele życiowe, ambicja. Później zaczęły się schody. Zanim poszedłem na studia miałem przerwę. Dostałem sie później i mimo wszystko zawaliłem, I semestr (politechnika - matematyka). Bywało różnie. Miewałem okresy smutku i euforii. Do tego, międzyczasie, pojawił sie najtraumatyczniejszy jak dotąd dla mnie, incydent. Przeszedłem ciężki czas - trafiłem na okres 1,5 roku do więzienia. .W więzieniu siedziałem za próbe pobicia z użyciem niebezpiecznego narzędzia - przez to narzędzie dostałem,dlatego że miałem w ręku scyzoryk mysliwski, odsiadke (osobie na szczęście nic sie nie stało, scyzoryk wypadł z ręki), groźby karalne i znieważenie. Była i jest to dla mnie dość bliska osoba. Miałem wtedy ciężki w moim pojęciu okres, osoby tej narzekanie i marudzenie chyba mnie do tego doprowadziły, pod wpływem alkoholu byłem. Po wyjściu z niego miałem obawy że znów tam powróce. Zacząłem brać lek na wyciszenie, uspokojenie - coaxil. Sytuacja z biegiem czasu sie normowała, jednak nadal pozostaje rozbity i nieokreślony, nerwowy. Nie wiem jaką podjąć decyzje ? Iść do pracy ? Wybrać jakieś studia ? Czy nie jestem skażony widmem więzienia ? W więzieniu widziałem wiele patologii. Wydawało mi sie, że po takiej "zaprawie" będzie mi lżej w relacjach z ludźmi niespatologizowanymi. Okazało się że nie. Nadal relacje międzyludzkie są dla mnie trudne. A dochodzi mi do pokonania w razie wybrania drogi studiów, czego chyba bardziej chciałbym niż układać towar na półkach, wiele - - raz już zawaliłem więc moge i drugi raz zawalić - siedziałem w więzieniu więc presja i samomyslenie destrukcyjne może być nie do przekroczenia - rodzice mają raczej dość - zawalenie semestru, więzienie - więc i to przeszkoda, chociaż widzą że sie staram - może zabraknąć mi sił i rzuce wszystko w jednej chwili - czasami mam obawy, czy podołam temu wszystkiemu ? Jesli chodzi o studia, myśle nad politechniką - może informatyka na studiach dziennych, więc trudny i wymagający silnej psychiki kierunek. Interesuje mnie. Nie wiem czy jestem w stanie to osiągnąć ? Wpajam czasami sobie że jeśli siedziałem w więzieniu i zawaliłem rok to jestem słabszy, albo silniejszy-wzmocniony ale do jakiegoś czasu tylko. Do tego rodzice powtarzają że inni mają już magistra albo coś w życiu osiągnęli (żona, dziecko, stabilne życie) a u mnie się ciągnie i ciągnie. Siostra także niezbyt zadowolona z całej sytuacji - ona z kolei z uwag sąsiadów na temat mojego pobytu w więzieniu - nie wszyscy myślą jednym głosem ale zdarzają się i tacy, co docinają. Trudno mi złapać dystans czasami. Czego chce ? Chciałbym wrócić na studia politechniczne (matematyka) i móc normalnie dalej żyć. Okazjonalnie pracować żeby sobie zarobić troche grosza. Poukładać sobie wszystko w głowie, co na chwile obecną jest dla mnie bardzo trudne. Wydaje mi sie, jakbym ciągle na coś czekał, coś lub kogoś gonił ! Poza tym, o obawach - mam ich troche. Oglądam dużo TV i czytam gazety. W związku z tym troche sie podłamałem, dlaczego ? - w mediach pokazują szary, nie wiem czy rzeczywisty, obraz Polski i Polaka. Głównie patologia, brutal, seks, narkotyki, więziennictwo, alkohol, problemy matek i dzieci - dziennikarze i publicyści chyba gonią tylko za sensacją?. Męczy mnie to a jednocześnie chce cos wiedzieć, ponieważ jestem obecnie sam. Nie mam okazji z kimś porozmawiać, raczej ludzie garną do swojego i niezbyt hojnie sie uzewnętrzniają. To też mnie boli, bo lubie pogadać. Teraz czuje sie gorszy przez więzienie. Wpędzam sie w samomyslenie. Czuje sie niedowartościowany. Jak coś zrobie nie tak w domu, rodzice i siostra (bo z nimi mieszkam) powtarzają: "a ten znowu to, a ten znowu tamto, nic spokoju w tym domu". Jestem jeszcze zagubiony w tym wszystkim, ale chciałbym do czegoś nawiążać, bo tli sie we mnie nadzieja - małym płomykiem ale jednak, że podejmę studia. Niedawno dzwoniła kobieta, u której mieszkałem, kiedy byłem jeszcze studentem (ma 3 pokoiki i jeden zajmowałem ja - skromnie mieszkałem ale i spokojnie). Pytała, czy wróce do niej na stancje, nie wiedząc o moich doświadczeniach, bo lubiła moje towarzystwo, raźniej jej było. I mnie to podbudowało, że ma do mnie zaufanie i może będzie fajnie sie mieszkało! Z zawodu kobieta ta jest terapeutką uzależnień. O dziwo sama pije alkohol (2-3 puszki piwa i 1 ćwiartka dziennie, nieraz 1-3 dniowa przerwa w piciu i znowu, do tego pije na czczy żołądek i wtedy dostaje apetytu). Żal mi jej było i powtarzałem że ma nałóg i niech coś o tym pomyśli. Zarzekała sie rękoma i nogami. Niewiele dały prośby i błagania nawet (mieszkałem tam i widok starszej pijanej kobiety mamroczącej nie należy do najmilszych). Jednak po trzeźwemu lubi rozmawiać, jest osobą oczytaną, życiową, miłą i wiele wiele z nią rozmawiałem, wiele sie dowiedziałem o życiu. Mimo to boje sie że wpadne przy niej w nałóg - proponuje mi nieraz piwko, nieraz wódke - dla odprężenia od egzaminu. Ona sama twierdzi że nie jest w nałogu. A chyba chciałbym u niej zamieszkać i zacząć "kariere" studenta... sam nie wiem... ten mój wiek i doświadczenia...
Na razie tyle na mój temat - siedze w domku, z rodzicami i siostrą i próbuje sobie to wszystko ułożyć ale czasami ciężko. Prosze o pomoc w zebraniu mi tego w kupe i doradztwo, komentarze, polemike...
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 3 | enfant (64444 punktów) |
Musisz sam zdecydować, czego chcesz.
Ja ci mogę tylko powiedzieć, że brak żony i dziecka to plus, a nie minus. Masz 26 lat, na 'stabilizację' przyjdzie czas. Twoi koledzy, którzy już się pożenili, podjęli tę decyzję za wcześnie. To źle dla nich i dla ich rodziny.
Może pójdź do psychologa?
-?-
|
|
 | 4 na 10 barycki (7788 punktów) (zablokowany) |
> Może pójdź do psychologa? > Ja radziłbym do burdelu. Adam Barycki
|
|
|  | 1 na 1 | N'COS' (441 punktów) | >Ja radziłbym do burdelu.
Panie Adamie... zostanę moderatorem specjalnie po to, ażeby prześladować pańskie posty. Nie zliczyłby Pan wszystkich zablokowań.
|
|
| |  | 6 na 6 barycki (7788 punktów) (zablokowany) | >zostanę moderatorem specjalnie po to, ażeby prześladować pańskie posty. Nie zliczyłby Pan wszystkich zablokowań. > Zapewniam Pana, że burdele lepiej służą ludziom niż cenzura, którą myli Pan z moderacją. Cenzurę od zawsze miałem w d..., to i Pana również. Adam Barycki
|
|
| | |  | 1 na 1 | Głąbiński (3538 punktów) | >.... Cenzurę od zawsze miałem w d..., to i Pana również. Do takiej konstatacji na ogólnie dostępnym forum ani ani niezależne myślenie czy oryginalność, ani odwaga cywilna nie są potrzebne.
Stach M. G.
|
|
| | | |  | 5 na 5 barycki (7788 punktów) (zablokowany) | >Do takiej konstatacji > A jak miałbym odpowiedzieć? Adam Barycki PS. Pisząc "Pana też" miałem na myśli nie osobę, a jej stosunek do mnie. Korzystam z okazji i przepraszam Pana N'COS.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | N'COS' (441 punktów) | >PS. Pisząc "Pana też" miałem na myśli nie osobę, a jej stosunek do mnie. Korzystam z okazji i przepraszam Pana N'COS.
Całkiem inaczej to odebrałem na pierwszy rzut oka. Czy Pan pisze prawdę, czy może wymyślił to Pan podczas pisania odpowiedzi Panu Głąbińskiemu... mało mnie interesuje. W każdym bądź razie nie jest mnie Pan w stanie obrazić.
P.S. Przeprosiny przyjmuję... mimo że ich nie oczekiwałem.
|
|
| | | | | |  | 6 na 6 barycki (7788 punktów) (zablokowany) | >W każdym bądź razie nie jest mnie Pan w stanie obrazić. > Jest Pan bardzo zarozumiały, myśląc o sobie, jako obiekcie moich zainteresować. Ja wyrażam tylko swoją opinię, Pan mnie nie interesuje, nawet jako obiekt moich frustracji. Adam Barycki
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | N'COS' (441 punktów) | >Jest Pan bardzo zarozumiały, myśląc o sobie, jako obiekcie moich zainteresować. Ja wyrażam tylko swoją opinię, Pan mnie nie interesuje, nawet jako obiekt moich frustracji.
Przesada. Nie mam zamiaru rozciągać dalej tych bezcelowych i bezsensownych dyskusji z Panem.
|
|
| | | | | | | |  | 5 na 7 barycki (7788 punktów) (zablokowany) | >Nie mam zamiaru rozciągać dalej tych bezcelowych i bezsensownych dyskusji z Panem. > A cóż ja mam z tą informacją począć? Czy może w tym jest ukryty jakiś głębszy sens, który powinien zmusić mnie do zadumy? Adam Barycki
|
|
| | | | | | | | |  | | N'COS' (441 punktów) | > Czy może w tym jest ukryty jakiś głębszy sens, który powinien zmusić mnie do zadumy?Sens jest ukruty w minusie...!
|
|
 | | glingor (640 punktów) | >Twoi koledzy, którzy już się pożenili, podjęli tę decyzję za wcześnie. To źle dla nich i dla ich rodziny.
Twoja opinia jest niesprawiedliwa.
A tak z ciekawości w jakim wieku twoi rodzice się pobrali?
fear is the mind killer
|
|
|  | 1 na 1 | enfant (64444 punktów) |
>>Twoi koledzy, którzy już się pożenili, podjęli tę decyzję za wcześnie. To źle dla nich i dla ich rodziny. >Twoja opinia jest niesprawiedliwa.
Jest to pewna generalizacja. Jednak uczciwsza, niż ta, która zarzuca 20-kilkuletnim kawalerom niedojrzałość(!), podczas gdy robią dobrze.
1) Dojrzewają do długiego i odpowiedzialnego związku. 2) Zapewniają przyszłej rodzinie godny byt, organizując warunki finansowe, etc.
>A tak z ciekawości w jakim wieku twoi rodzice się pobrali?
Początek ich lat 30-tych i koniec 20-tych. Wiem z pierwszej ręki, że tacy rodzice są dojrzali do wychowywania dziecka i nie tęsknią za szaleństwami, bo się wyszaleli.
Oczywiście, może ktoś już w wieku 23 lat być w pełni gotowy (choć wątpię). Jednak, ludzie wbrew pozorom są do siebie podobni i mają podobne potrzeby. Zatem, odpowiedni wiek to około 28-30. I nie jest to mój pomysł, lecz wielu 'szkół' psychologicznych, socjologicznych, etc. Główną przyczyną rozwodów jest to, że jak ludzie się zakochują (albo w pośpiechu zapomnieli nałożyć...), to już pędzą do Urzędu. Dopiero po fakcie robi się niewygodnie. Moja opinia jest poparta danymi empirycznymi i czystą logiką. Proponuję nie rozwijać tego tematu w tym wątku. Wątek dotyczy problemów Sobczaka.
Pozdrawiam.
-?-
|
|
| |  | | Zyga (1539 punktów) | > Początek ich lat 30-tych i koniec 20-tych. Wiem z pierwszej ręki, że tacy rodzice są dojrzali do wychowywania dziecka i nie tęsknią za szaleństwami, bo się wyszaleli. > Oczywiście, może ktoś już w wieku 23 lat być w pełni gotowy (choć wątpię). Jednak, ludzie wbrew pozorom są do siebie podobni i mają podobne potrzeby. Zatem, odpowiedni wiek to około 28-30. I nie jest to mój pomysł, lecz wielu 'szkół' psychologicznych, socjologicznych, etc. Główną przyczyną rozwodów jest to, że jak ludzie się zakochują (albo w pośpiechu zapomnieli nałożyć...), to już pędzą do Urzędu. Dopiero po fakcie robi się niewygodnie.
Jest pewien minus takiego podejścia. Stary ojciec, z którym w piłkę ciężko pograć i stara matka, z którą coraz ciężej dojść do porozumienia. Różnica wieku jest jednak odczuwalna.
|
|
| | |  | | enfant (64444 punktów) | > > Początek ich lat 30-tych i koniec 20-tych. Wiem z pierwszej ręki, że tacy rodzice są dojrzali do wychowywania dziecka i nie tęsknią za szaleństwami, bo się wyszaleli.> > Oczywiście, może ktoś już w wieku 23 lat być w pełni gotowy (choć wątpię). Jednak, ludzie wbrew pozorom są do siebie podobni i mają podobne potrzeby. Zatem, odpowiedni wiek to około 28-30. I nie jest to mój pomysł, lecz wielu 'szkół' psychologicznych, socjologicznych, etc. Główną przyczyną rozwodów jest to, że jak ludzie się zakochują (albo w pośpiechu zapomnieli nałożyć...), to już pędzą do Urzędu. Dopiero po fakcie robi się niewygodnie.> Jest pewien minus takiego podejścia.> Stary ojciec, z którym w piłkę ciężko pograć Jak masz te 11-13 lat, to co za różnica, czy ojciec ma 38, czy 44 - i tak jest lepszy od ciebie w piłkę i musi udawać słabszego.  > i stara matka, z którą coraz ciężej dojść do porozumienia. Różnica wieku jest jednak odczuwalna. A może coraz dojrzalsza i bardziej wyrozumiała. To chyba indywidualne kwestie.
-?-
|
|
| | | |  | | Zyga (1539 punktów) | > Jak masz te 11-13 lat, to co za różnica, czy ojciec ma 38, czy 44 - i tak jest lepszy od ciebie w piłkę i musi udawać słabszego. No fakt. Źle to zobrazowałem. Mam 28 i już nie bardzo mogę zabrać ojca na paintball.
|
|
| | | | |  | | enfant (64444 punktów) | > > Jak masz te 11-13 lat, to co za różnica, czy ojciec ma 38, czy 44 - i tak jest lepszy od ciebie w piłkę i musi udawać słabszego. > No fakt. Źle to zobrazowałem. Mam 28 i już nie bardzo mogę zabrać ojca na paintball.Ale możesz zabrać dziesiątki ludzi w mniej więcej twoim wieku.
-?-
|
|
2 na 2 | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) | Witam. > Prosze o pomoc w zebraniu mi tego w kupe i doradztwo, komentarze, polemike...Ale w czym problem? Myślisz, że inni nie mają problemów w życiu? Ciesz się, że jesteś młody i zdrowy. Patrz optymistycznie w przyszłość, nie wracaj do przeszłości. Rób to, co uważasz za słuszne. Chcesz iść na studia - idź, nie chcesz - nie idź. A może idź do pracy i wyprowadź się z domu. Po co słuchać narzekań siostry i rodziców. Wypowiedz się konkretniej. A w ogóle, to skąd tyle minusów, zgłoś sprawę do moderatora. Może ktoś Ciebie prześladuje? Pozdrawiam - Zbyszek  P.S: Uszy do góry!
Niebo gwiaździste nade mną, a prawo moralne we mnie...
|
|
 | | enfant (64444 punktów) | >Ale w czym problem? >Myślisz, że inni nie mają problemów w życiu? >Ciesz się, że jesteś młody i zdrowy. Patrz optymistycznie w przyszłość, nie wracaj do przeszłości. >Rób to, co uważasz za słuszne. Chcesz iść na studia - idź, nie chcesz - nie idź. >A może idź do pracy i wyprowadź się z domu. Po co słuchać narzekań siostry i rodziców.
Złote słowa. Czytaj, Sobczak.
>A w ogóle, to skąd tyle minusów, zgłoś sprawę do moderatora. Może ktoś Ciebie prześladuje?
To chyba przez to, iż 'nielegalnie' powkładał ten wątek w 3 różne działy forum (co wynika z jego wypowiedzi). Za usunięcie wątku przez moderatora, automatycznie zbiera się 5 minusów.
Pozdrawiam
-?-
|
|
|  | 1 na 1 | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) |
> To chyba przez to, iż 'nielegalnie' powkładał ten wątek w 3 różne działy forum (co wynika z jego wypowiedzi). Za usunięcie wątku przez moderatora, automatycznie zbiera się 5 minusów.No tak, ale pozbawiają go możliwości zabrania głosu we własnej sprawie. Tak być nie może. Po prostu nie znał regulaminu - należy mu to wybaczyć.  Pozdrawiam - Zbyszek  P.S: Moderatorzy - bądźcie ludźmi. 
Niebo gwiaździste nade mną, a prawo moralne we mnie...
|
|
| |  | 2 na 2 | enfant (64444 punktów) | > > To chyba przez to, iż 'nielegalnie' powkładał ten wątek w 3 różne działy forum (co wynika z jego wypowiedzi). Za usunięcie wątku przez moderatora, automatycznie zbiera się 5 minusów.> No tak, ale pozbawiają go możliwości zabrania głosu we własnej sprawie.> Tak być nie może.> Po prostu nie znał regulaminu - należy mu to wybaczyć.  > P.S: Moderatorzy - bądźcie ludźmi. Myślę, że to się dzieje 'systemowo', żaden moderator nie 'wyklikuje' tych 5 minusów. Głos może zabrać w wątku, który pozostał. Myślę, że nic wielkiego się nie stało. Pozdrawiam
-?-
|
|
| |  | 2 na 2 | TyDraniu (6569 punktów) | > No tak, ale pozbawiają go możliwości zabrania głosu we własnej sprawie.> Tak być nie może.Moderatorzy pozbawili nas możliwości przeczytania tego 3 razy... > Po prostu nie znał regulaminu - należy mu to wybaczyć.  " Ignorantia legis neminem excusat"
|
|
3 na 3 nabuko (673 punktów) (zablokowany) | Witam !
>Bardzo cenie Wasz portal .... >Chciałbym podzielić sie moim doświadczeniem i poczytać, prosić o >Wasze opinie, komentarze, przemyślenia, spostrzeżenia na ten temat.
Nie czuję się co prawda członkiem tego portalu, sam jestem tu od niedawna, ale skoro przeczytałem Twój post, sumienie mówi mi, że powinienem odpowiedzieć, może pomogę, może nie ale spróbuję.
>...A dochodzi mi do pokonania w razie wybrania drogi studiów, czego >chyba bardziej chciałbym niż układać towar na półkach, wiele - >- raz już zawaliłem więc moge i drugi raz zawalić
Wydaje mi się, że prawidłowo oceniasz swoje szanse na skończenie studiów. Raczej p-stwo sukcesu jest poniżej 50%. Gdyby jeszcze łatwiejszy kierunek i zaplecze finansowe, ale studia na matematyce, dorabianie, wiek wyższy niż przeciętnego studenta, przeszłość te czynniki mogą Cię rozłożyć i kryzys się pogłębi. Jeśli chcesz mieć pewność, że to zły kierunek sprawdź czy w ogóle Cię przyjmą, zrezygnować zawsze możesz, a jeśli nie zechcą sytuacja się wyjaśni. Gorzej gdy myślałeś o zaocznych, moim zdaniem to byłby kanał w sytuacji niestabilności finansowej i zależności od rodziców, możesz nie wytrzymać psychicznie.
Za to uważam, że nieprawidłowo oceniasz swoje szanse na rynku pracy. Nie wiem jak jest w Poznaniu, ale w Wa-wie, młody mężczyzna, bez obowiązków nie jest skazany na pracę w supermarkecie. Tym bardziej, że nie zniósł byś jej, wiem o czym mówię, znam te układy i zasady. Interesuje Cię informatyka i jesteś dobrym matematykiem, lubisz rozmawiać z ludźmi i poznałeś życie. Jest więc dla Ciebie droga godziwej pracy i płacy. Wejdź do pierwszego lepszego centrum handlu meblami, gdzie swoje małe stoiska mają obok siebie różne firmy mebli na wymiar. Popatrz jakie życie mają handlowcy, projektanci. Ja miewam takie dni, kiedy na osiem godzin siedzenia sobie w internecie, słuchania muzyki i czytania ledwie godzinę muszę poświęcić pojawiającym się klientom. Spokój, cisza, wysoka kultura dyskusji. Wystarczy znać jakiś program do projektowania mebli, np. PRO 100, czy SPS, czy co tam dana firma używa, krótka praktyka w terenie, jakieś szkolenie i jesteś "panem swojego losu".
Skończone studia i tytuły naukowe nie są miarą człowieczeństwa. Za to samodzielność i niezależność daje godność i spokój ducha. Znajdź dobra pracę, może nawet w Wa-wie, byle zerwać z przeszłością i wejść w nowe środowisko. Potem zobaczysz, czy nadal chcesz studiować.Zaocznie zawsze zdążysz, a na dzienne moim zdaniem już trochę nie czas.
Taka moja rada, ale decyzja Twoja.
pozdr. nabuko
|
|
 | 3 na 3 | Sobczak (4 punktów) | Witam !
Słucham Phila Collinasa i czytam Wasze odpowiedzi, bardzo cenne dla mnie w tym teraz okresie, kiedy próbuje poznawać siebie (nałogi, ograniczenia, wady, zalety) i określać na przyszłość, na którą momentami patrze jaśniej momentami ciemniej. Zastanawiają mnie Wasze odpowiedzi, dają do myślenia, pomagają lub mniej podjąć stosowne w moim mniemaniu decyzje. Robie sie spokojniejszy, mysle o innych w bardziej pozytywnym świetle (miałem to zaburzone, dlaczego nie wiem). Hmmm... zawsze marzyłem o studiach - nie jak pisze poprzednik w ujęciu człowieczeństwa i bycia kimś, tylko po prostu rozmów ze studentami, studentkami, całej tej atmosfery, adrenalinki przy egzaminach, ale i wspólnie spędzanych chwil. Powoli sie dystansuje, konfrontuje z przeszłością, bo nie chce od tego już uciekać tylko jakoś poskromić i żyć dalej. Prosiłbym Was o ustosunkowanie sie do tego co myśle, polecenie ciekawych książek które mogłyby mi w tym okresie pomóc i , co najcenniejsze dla mnie, napisanie ciekawego artykułu na temat życia, sensu i celu życia, relacji międzyludzkich i spraw z nimi związanych w dowolnym ujęciu (chociaż lubie psychologiczne, filozoficzne) - przez kogoś z Was, tak od siebie, nie sztucznie, medialnie, tylko żebym to poczuł. W domu niewiele robie ciekawych rzeczy - jem, pije, śpie, załatwiam czynności fizjologiczne, czasami posłucham muzyki, dużo czasu spędzam przy komputerze, troche wychodze na spacery. Powoli chce wracać do codzienności...chociaż miałem czasami chwile zawahania - że nie dam rady, po co to wszystko, dla kogo i tak dalej...
Pozdrawiam, Marcin
|
|
|  | 4 na 4 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | Drogi Marcinie.
Przede wszystkim gratuluję Ci postawy życiowej! Szukasz pozytywnego wyjścia ze swojej nieciekawej sytuacji życiowej, a to już bardzo wiele. Nie przejmuj się chwilowym zagubieniem. Jeśli wytrwasz w wysiłku poszukiwania wyjścia, to znajdziesz zarówno cel jak i sens tych działań. A zagubienie zacznie Ci się układać w świat uporządkowany i logiczny. Tylko nie trać wiary w to co robisz i w sens tego co jeszcze chcesz zrobić.
Pragniesz studiować. Realizuj to pragnienie za wszelką cenę. To nie muszą być studia dzienne, mogą być dowolne inne, byle na kierunku odpowiadającym Twoim zainteresowaniom, aspiracjom i potrzebom. Musisz też, koniecznie, zadbać o swój status finansowy. Najlepiej uzyskać pełną niezależność; to trudne, wiem. To dwie rady jakich mogę Ci udzielić na podstawie tego co o Tobie wiem.
Twoje dotychczasowe doświadczenia życiowe wręcz predestynują Cię do działalności w organizacjach pozarządowych niosących pomoc innym, równie przez życie doświadczonym. Poszukaj stosownych kontaktów. A kiedy wejdziesz już w to środowisko przekonasz się, że znalazłeś i cel, i sens dla swojego tu pobytu. Tam pomogą również i Tobie. Twoja przeszłość, którą tak bardzo przeżywasz i którą uważasz za barierę, może okazać się Twoim atutem - wszystko zależy wyłącznie od Ciebie.
Jeśli Twoje problemy mają znacznie głębsze podłoże psychologiczne - udaj się do specjalistycznej poradni. To żaden wstyd. Zbyt mało mam danych o Tobie, aby cokolwiek wyrokować w tej sprawie.
>Prosiłbym Was o [...] polecenie ciekawych książek które mogłyby mi w tym okresie pomóc [...]
Proponuję na dobry początek: 1. Wiktor Hugo - Nędznicy , 2. Jean Paul Sartre - Drogi wolności , 3. Albert Camus - Dżuma oraz Obcy, 4. Karol Dickens - David Copperfield oraz Klub Pickwicka, 5. dowolną powieść Tadeusza Konwickiego, 6. Johann Wolfgang von Goethe - Faust.
Dalej poradzisz już sobie sam (jestem o tym przekonany).
>[...] co najcenniejsze dla mnie, napisanie ciekawego artykułu na temat życia, sensu i celu życia, relacji międzyludzkich i spraw z nimi związanych w dowolnym ujęciu [...]
Nikt z nas nie napisze niczego lepszego niż to, co zawierają największe dzieła literatury światowej. Czytaj więc arcydzieła, a nie nasze skromne "wypociny".
>Powoli chce wracać do codzienności...chociaż miałem czasami chwile zawahania - że nie dam rady, po co to wszystko, dla kogo i tak dalej...
Dla innych ludzi. Dla tych, którzy potrzebują pomocy (także i Twojej) może nawet bardziej niż Ty sam. Wierz mi, że warto podjąć to wyzwanie. Także i dla własnego lepszego samopoczucia.
Bardzo serdecznie Cię pozdrawiam.
fides ex necessitate esse non debet
|
|
3 na 3 | dajmonion (3663 punktów) | > Nadal relacje> międzyludzkie są dla mnie trudne.> Prosze o pomoc w zebraniu mi tego w kupe i doradztwo, komentarze, polemike... Z tego co napisałeś wynika, że potrzebujesz profesjonalnej pomocy. Na forum internetowym otrzymasz prawdopodobnie jakieś wsparcie i kilka tak zwanych dobrych rad, ale to nie zastąpi rozmowy z psychologiem psychoterapeutą. Osoba taka powinna posiadać certyfikat PTP. W Poznaniu nie powinieneś mieć problemu ze znalezieniem kompetentnego specjalisty. Twoja znajoma terapeutka raczej nie jest odpowiednią osobą do prowadzenia z Tobą terapii. Wygląda na to, że sama ma poważny problem. Nie ma na co czekać. Idź i porozmawiaj o swoich sprawach z kimś kto ma wiedzę i doświadczenie a zobaczysz, że od razu lepiej się poczujesz i ułożysz sobie życie na nowo. Proponuję skorzystać z tej wyszukiwarki: www.charaktery.eu/znajdz_psychologa/
www.charaktery.eu
|
|
7 na 7 | Gosia (9452 punktów) |
> ale czasami ciężko.
Jeśli czujesz się czasem mały i bezużyteczny - pomyśl, że kiedyś byłeś najszybszym i najsprawniejszym plemnikiem w swojej grupie.
|
|
 | 4 na 4 | IQ955 (2355 punktów) | >Jeśli czujesz się czasem mały i bezużyteczny - pomyśl, że kiedyś byłeś >najszybszym i najsprawniejszym plemnikiem w swojej grupie.
A znasz takie?
"Pięć milionów plemników na raz - i wygrywa najgłupszy!"
Pozdrowienia,
IQ955. [Marek Czeszek]
|
|
 | | Sobczak (4 punktów) | ...xxx
|
|
2 na 2 | jimmy_88gno (1653 punktów) | Nauka nie koliduje z uczuciami. Wręcz idą ze sobą w parze, jako dwa piękne pozytywy. Jeśli jest Pan miłośnikiem filozofii to polecam Friedricha Nietzschego ("Tako rzecze Zaratustra", "Antychrześcijanin"). Oprócz tego książki Richarda Dawkinsa ("Bóg urojony", "Ślepy zegarmistrz") oraz Bertranda Russella ("Religia i nauka", "Szkice sceptyczne"), a także literaturę Oświecenia (Wolter, Diderot, La Mettrie, Rousseau). Jeśli chodzi o dobre filmy, to do najlepszych, jakie widziałem należą: "Skazani na Shaw-shank", "Bunt na Bounty", "American Beauty", "Zapach kobiety", "Efekt motyla", seria M. Pythona (np. "Sens życia według Monty Pythona"). Z seriali - "Hotel Zacisze". Na teatrze się niestety nie znam. Jeśli chce Pan dostać apopleksji, to polecam gazetę "Fakty i mity" (rzetelna gazeta, lecz opisuje bardzo niesmaczne zagrywki katolickiego kościoła). Poza tym "XXI wiek".
Bardzo ciekawa jest Pana uwaga na temat tego, że ludzie się przed sobą nie otwierają. W istocie atmosfera w Polsce nie służy wzajemnemu zaufaniu. Wedlug statystyk największe zaufanie obywatele przejawią nawzajem do siebie w Danii, Szwecji oraz Norwegii. Te kraje przodują także, jeśli chodzi o poziom dobrobytu... Oczywiście są tego przyczyny... Proszę także przeczytać "Podróż do Ciemnogrodu".
Może ludzie się boją, a może nie mają w sobie - jak to ujął Nietzsche - "dość treści"...
|
|
 | -1 na 1 | Sobczak (4 punktów) | ...xxx
|
|
| jimmy_88gno (1653 punktów) | Przepraszam, że zapytam, lecz muszę ustalić przyczyny zniknięcia moich wypowiedzi. Czy to Pan je usunął, Panie Sobczak?
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|