Racjonalista - Strona głównaDo treści
Eutanazja

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
31-07-2008 11:59Łucja (49 punktów)Eutanazja
Należę do Waszego grona od wczoraj. Chciałabym poznać Wasze poglądy na temat eutanazji... Każde starcie, w tej płaszczyźnie Kościoła z nauką i poglądami zwykłych ludzi, nie dość, że nic nie wyjaśnia, to do niczego nie prowadzi...

Ateista będzie uważał, że życie jest własnością człowieka i może z nim zrobić co tylko chce pod warunkiem, że nie zagraża innemu człowiekowi...

Katolik powie, że życie dał Bóg i tylko Bóg może je odebrać...

A jaki jest Wasze zdanie...?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

31-07-2008 12:25
 Ocena 8 na 10
Kali (195 punktów)
(zablokowany)
> Należę do Waszego grona od wczoraj. Chciałabym poznać Wasze poglądy na temat eutanazji... Każde
>starcie, w tej płaszczyźnie Kościoła z nauką i poglądami zwykłych ludzi, nie dość, że nic nie
>wyjaśnia, to do niczego nie prowadzi...
> Ateista będzie uważał, że życie jest własnością człowieka i może z nim zrobić co tylko chce pod
>warunkiem, że nie zagraża innemu człowiekowi...
> Katolik powie, że życie dał Bóg i tylko Bóg może je odebrać...
> A jaki jest Wasze zdanie...?

Takie, że jestem zwolennikiem wolności sumienia i wyznania i jeśli ktoś wierzy, że to bóg mu dał życie i tylko on może mu je odebrac to niech tak będzie ale mam prawo do bycia ateistą, moje życie jest wyłącznie moją własnością i nie życzę sobie aby ludzie wierzący w....li się ze swoim bogiem do mojej decyzji o skróceniu mojego życia. To jest skanadal, że ludzie cieżko chorzy i cierpiący nie mają mozliwości zakończenia swoich męczarni tylko dlatego, że ktoś wierzy w bozię,której nikt nie widział i w związku z tym wymusza na kimś życie w sytuacji beznadziejnej/

PS. Santo Subito sługa boży był strasznym przeciwnikiem eutanazji ale podobno na łozu śmierci chciał "aby mu pozwolić iść do domu ojca..." Powinni mu nie pozwolić!!1 Ojciec by go sam zawołał a przecież zycie jest największą wartością i trzeba zawsze chronić życia...
31-07-2008 12:49 
 Ocena 7 na 7
Łucja (49 punktów)
>Takie, że jestem zwolennikiem wolności sumienia i wyznania i jeśli ktoś wierzy, że to bóg mu dał życie i tylko on może mu je odebrać to niech tak będzie ale mam prawo do bycia ateistą, moje życie jest wyłącznie moją własnością i nie życzę sobie aby ludzie wierzący w....li się ze swoim bogiem do mojej decyzji o skróceniu mojego życia. To jest skandal, że ludzie ciężko chorzy i cierpiący nie mają możliwości zakończenia swoich męczarni tylko dlatego, że ktoś wierzy w bozię,której nikt nie widział i w związku z tym wymusza na kimś życie w sytuacji beznadziejnej/
>PS. Santo Subito sługa boży był strasznym przeciwnikiem eutanazji ale podobno na łozu śmierci chciał "aby mu pozwolić iść do domu ojca..." Powinni mu nie pozwolić!!1 Ojciec by go sam zawołał a przecież życie jest największą wartością i trzeba zawsze chronić życia...

Ja jestem katoliczką. Myślę jednak, że przez prawo państwowe to nie powinno być zabronione, ponieważ wiem że ludzie w naszym kraju nie wszyscy są wierzący i jest to sprawa ich moralności i sumienia. I bardzo mnie wkurza, że Kościół wtrąca sie w sprawy kraju.

A do tego nikt nie chce umierać w męczarniach i dużo zagorzałych katolików na łożu śmierci okazuje sie słabymi, ja nie oceniam, ja stwierdzam fakty...
31-07-2008 14:47 
 Ocena 4 na 4
NdwZ (265 punktów)

>Ja jestem katoliczką. Myślę jednak, że przez prawo państwowe to nie powinno być zabronione, ponieważ wiem że ludzie w naszym kraju nie wszyscy są wierzący i jest to sprawa ich moralności i sumienia. I bardzo mnie wkurza, że Kościół wtrąca sie w sprawy kraju.
>A do tego nikt nie chce umierać w męczarniach i dużo zagorzałych katolików na łożu śmierci okazuje sie słabymi, ja nie oceniam, ja stwierdzam fakty...
>

Łucjo gdyby wszyscy albo chociaz wiekszosc katolików tak podchodziła do tej i nie tylko tej sprawy to żyłoby sie wszystkim w Polsce dużo lepiej i mało kto miałby coś przeciwko wierzącym czy kościołowi.
Łucja (49 punktów)
>Łucjo gdyby wszyscy albo chociaz wiekszosc katolików tak podchodziła do tej i nie tylko tej sprawy to żyłoby sie wszystkim w Polsce dużo lepiej i mało kto miałby coś przeciwko wierzącym czy kościołowi.

Dziękuję
Miło mi...
31-07-2008 15:18 
 Ocena 4 na 4
Duda (25557 punktów)

>PS. Santo Subito sługa boży był strasznym przeciwnikiem eutanazji ale podobno na łożu śmierci chciał "aby mu pozwolić iść do domu ojca..." Powinni mu nie pozwolić!!1 Ojciec by go sam zawołał a przecież życie jest największą wartością i trzeba zawsze chronić życia...

JPII oprócz eutanazji tez zdecydowanym przeciwnikiem odstąpienia od uciążliwej terapii.
Ponieważ sam zrezygnował z tak zwanej uciążliwej terapii kościół trochę zmienił stanowisko w tej sprawie.
Ja odróżniam takie stany:
1. Człowiek ,przytomny, chory, bez szans na wyleczenie z postępującą chorobą, cierpiący, nie mogący samodzielnie odebrać sobie życia skazany na pomoc zewnętrzną.
2. Człowiek ,przytomny, nie mogący samodzielnie żyć ani odebrać sobie życia skazany na pomoc zewnętrzną życie tych ludzi np.uzależnione od maszyn, lub sparaliżowani, nie cierpią bólu (np.Świtoń).
3. Człowiek ,nieprzytomny,bez szans na poprawę zdrowia, sztucznie utrzymywany przy życiu.
4. Człowiek, nieprzytomny,w stanie stabilnym (np śpiączka).
W dwóch pierwszych przypadkach decyzja powinna należeć do chorego i tylko do niego. Z tym, że w drugim przypadku dopuszczałabym mediacje i próbę namówienia do zmiany decyzji ograniczone w czasie np. 3-6 miesiący.
Natomiast w pkt 3 uważam, że powinny istnieć ścisłe procedury czasu trwania sztucznego utrzymywania przy życiu, tu rodzina mogłaby mieć prawo do wniosku o odłączenie maszyn.
Przy pkt4 nie widzę podstaw do interwencji zewnętrznych.
Uważam, że szacunek do człowieka każe dopuścić eutanazję. Przeciwników skracania cierpień uważam za sadystów. Człowiek powinien mieć prawo do śmierci bez cierpienia które można uśmierzyć środkami farmakologicznymi.
Spotkałam się z przypadkiem , że odmówiono morfiny umierającemu człowiekowi bo mogło by mu to skrócić życie o kilka dni.
Łucja (49 punktów)
>JPII oprócz eutanazji tez zdecydowanym przeciwnikiem odstąpienia od uciążliwej terapii.
>Ponieważ sam zrezygnował z tak zwanej uciążliwej terapii kościół trochę zmienił stanowisko w tej sprawie.
>Ja odróżniam takie stany:
>1. Człowiek ,przytomny, chory, bez szans na wyleczenie z postępującą chorobą, cierpiący, nie mogący samodzielnie odebrać sobie życia skazany na pomoc zewnętrzną.
>2. Człowiek ,przytomny, nie mogący samodzielnie żyć ani odebrać sobie życia skazany na pomoc zewnętrzną życie tych ludzi np.uzależnione od maszyn, lub sparaliżowani, nie cierpią bólu (np.Świtoń).
>3. Człowiek ,nieprzytomny,bez szans na poprawę zdrowia, sztucznie utrzymywany przy życiu.
>4. Człowiek, nieprzytomny,w stanie stabilnym (np śpiączka).
>W dwóch pierwszych przypadkach decyzja powinna należeć do chorego i tylko do niego. Z tym, że w drugim przypadku dopuszczałabym mediacje i próbę namówienia do zmiany decyzji ograniczone w czasie np. 3-6 miesiący.
>Natomiast w pkt 3 uważam, że powinny istnieć ścisłe procedury czasu trwania sztucznego utrzymywania przy życiu, tu rodzina mogłaby mieć prawo do wniosku o odłączenie maszyn.
>Przy pkt4 nie widzę podstaw do interwencji zewnętrznych.
>Uważam, że szacunek do człowieka każe dopuścić eutanazję. Przeciwników skracania cierpień uważam za sadystów. Człowiek powinien mieć prawo do śmierci bez cierpienia które można uśmierzyć środkami farmakologicznymi.

Ojciec Św. jest dla mnie wielkim świdectwem miłości i wiary. Jak mówiłam wcześniej ja jestem katoliczką... Mimo to rozumiem że niektórzy myślą inaczej. Ja prywatnie nigdy bym nie przyłozyła reki do eutanazji, ale powinna ona być legalna...

Zgadzam się z tym co napisałaś w 100%...
>Spotkałam się z przypadkiem , że odmówiono morfiny umierającemu człowiekowi bo mogło by mu to skrócić życie o kilka dni.
Totus (1201 punktów)
skasowane
kaktus5 (306 punktów)

>Takie, że jestem zwolennikiem wolności sumienia i wyznania i jeśli ktoś wierzy, że to bóg mu dał życie i tylko on może mu je odebrac to niech tak będzie ale mam prawo do bycia ateistą, moje życie jest wyłącznie moją własnością i nie życzę sobie aby ludzie wierzący w....li się ze swoim bogiem do mojej decyzji o skróceniu mojego życia.
Zdenerwowany i oburzony człowieku- ludzie zawsze mieszali się w cudze sprawy i nic nie wskazuje na to zeby sie to zmienilo kiedykolwiek i gdziekolwiek- taki to już dramatyczny los człowieka jako homo socius- są tego plusy są minusy ale faktem jest , ze żyjemy stadnie czy sie to komu podoba czy nie, chyba ze ty to zmienisz....życze powodzenia we własnej pustelni. Wierzący wtrącaja sie niewierzącym, niewierzący wierzącym, wyznawcy jednej religi wyznawcą drugiej, nawet wyznawcy tej samej religi nawzajem sobie przeszkadzają. dlatego też juz dawno temu wynaleziono prawo które określa kto i w co sie moze komu wpieprzać jak to nazwałeś. Nie wiem czy wiesz, ze od pewnego czasu w dziejach ludzkości wpływ na kształt prawa mają ludzie w powszechnym wymiarze, a nie tylko elitarne ich grono. Taki system nazywa się demokracją-nie wiem czy wiesz ale obowiązuje nawet w naszym kraju!!! naprawde nie oszukuje cie! dlatego twoje biadolenie nie ma nic do rzeczy. Prawo jest prawem ustalają go ci, których wybieramy, a więc my sami, jesli ci sie nie podoba wybieraj innych albo zmień system prawny{ zapraszam do np. Holandi}. Nasze prawo nie przewiduje eutanazji i tyle i nie jest to kwestią ludzi wierzacych tylko prawa.
>To jest skanadal, że ludzie cieżko chorzy i cierpiący nie mają mozliwości zakończenia swoich męczarni tylko dlatego, że ktoś wierzy w bozię,której nikt nie widział i w związku z tym wymusza na kimś życie w sytuacji beznadziejnej/
Ogromnie bzdurzysz przyjacielu- nie dlatego, ze ktoś wierzy w bozie tylko dlatego , ze takie regulacje prawne w tej sprawie funkcjonują w naszym państwie- chcesz eutanazji prosze bardzo tylko zmień prawo najpierw i tyle{ do tego masz prawo}.
>PS. Santo Subito sługa boży był strasznym przeciwnikiem eutanazji ale podobno na łozu śmierci chciał "aby mu pozwolić iść do domu ojca..." Powinni mu nie pozwolić!!1 Ojciec by go sam zawołał a przecież zycie jest największą wartością i trzeba zawsze chronić życia...
Mieszają ci się wątki etyczne moj drogi z prawnymi, to bardzo smutne że ich nie rozróżniasz bo przekonałbyś sie łatwo w przeciwnym razie ,że zaślepia cie złośc, własna niewiedza i głupota.
02-08-2008 09:49 
 Ocena 1 na 1
Kali (195 punktów)
(zablokowany)
>>Takie, że jestem zwolennikiem wolności sumienia i wyznania i jeśli ktoś wierzy, że to bóg mu dał życie i tylko on może mu je odebrac to niech tak będzie ale mam prawo do bycia ateistą, moje życie jest wyłącznie moją własnością i nie życzę sobie aby ludzie wierzący w....li się ze swoim bogiem do mojej decyzji o skróceniu mojego życia.
>Zdenerwowany i oburzony człowieku- ludzie zawsze mieszali się w cudze sprawy i nic nie wskazuje na to zeby sie to zmienilo kiedykolwiek i gdziekolwiek- taki to już dramatyczny los człowieka jako homo socius- są tego plusy są minusy ale faktem jest , ze żyjemy stadnie czy sie to komu podoba czy nie, chyba ze ty to zmienisz....życze powodzenia we własnej pustelni. Wierzący wtrącaja sie niewierzącym, niewierzący wierzącym, wyznawcy jednej religi wyznawcą drugiej, nawet wyznawcy tej samej religi nawzajem sobie przeszkadzają. dlatego też juz dawno temu wynaleziono prawo które określa kto i w co sie moze komu wpieprzać jak to nazwałeś. Nie wiem czy wiesz, ze od pewnego czasu w dziejach ludzkości wpływ na kształt prawa mają ludzie w powszechnym wymiarze, a nie tylko elitarne ich grono. Taki system nazywa się demokracją-nie wiem czy wiesz ale obowiązuje nawet w naszym kraju!!! naprawde nie oszukuje cie! dlatego twoje biadolenie nie ma nic do rzeczy. Prawo jest prawem ustalają go ci, których wybieramy, a więc my sami, jesli ci sie nie podoba wybieraj innych albo zmień system prawny{ zapraszam do np. Holandi}. Nasze prawo nie przewiduje eutanazji i tyle i nie jest to kwestią ludzi wierzacych tylko prawa.
>>To jest skanadal, że ludzie cieżko chorzy i cierpiący nie mają mozliwości zakończenia swoich męczarni tylko dlatego, że ktoś wierzy w bozię,której nikt nie widział i w związku z tym wymusza na kimś życie w sytuacji beznadziejnej/
>Ogromnie bzdurzysz przyjacielu- nie dlatego, ze ktoś wierzy w bozie tylko dlatego , ze takie regulacje prawne w tej sprawie funkcjonują w naszym państwie- chcesz eutanazji prosze bardzo tylko zmień prawo najpierw i tyle{ do tego masz prawo}.
>>PS. Santo Subito sługa boży był strasznym przeciwnikiem eutanazji ale podobno na łozu śmierci chciał "aby mu pozwolić iść do domu ojca..." Powinni mu nie pozwolić!!1 Ojciec by go sam zawołał a przecież zycie jest największą wartością i trzeba zawsze chronić życia...
>Mieszają ci się wątki etyczne moj drogi z prawnymi, to bardzo smutne że ich nie rozróżniasz bo przekonałbyś sie łatwo w przeciwnym razie ,że zaślepia cie złośc, własna niewiedza i głupota

W naszym kraju obowiązuje demokracja, tylko, że o kwestiach tzw etycznych decyduje Kościół katolicki, (in vitro, aborcja) podobnie by było z eutanazją, gdyby się pojawiła taka incjatywa ustawodawcza, wszyscy obserwujący rzeczywistość w naszym kraju ludzie dobrze o tym wiedzą, więc nie pouczaj mnie o prawie i demokracji bo to co piszesz jest oczywiste. Jestem zwolennikiem wolności człowieka i wychodzę z założenia, że moja wolność kończy sie tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka a katolicy i w ogóle chrześcijanie (o muzułmanach nie wspominająC) zdają się tego nie rozumieć i przeszkadzają w incjatywach, które ich w ogóle nie dotyczą (legalizacja związków homoseksualnych, eutanazja, edukacja seksualna).
A do Holandii nie chcę jechać, bo tutaj jest moja ojczyzna.
Ps. O co ci chodzi z pomieszaniem wątków etycznych z prawnymi? Prawo i etyka to dziedziny współpracujące ze sobą, są nawet PRAWNE koncepcje, że etyka jest ponad prawem. Boli, ze ruszylem złotego cielca pod tytułem JPII?
kaktus5 (306 punktów)
>W naszym kraju obowiązuje demokracja, tylko, że o kwestiach tzw etycznych decyduje Kościół katolicki, (in vitro, aborcja) podobnie by było z eutanazją, gdyby się pojawiła taka incjatywa ustawodawcza, wszyscy obserwujący rzeczywistość w naszym kraju ludzie dobrze o tym wiedzą, więc nie pouczaj mnie o prawie i demokracji bo to co piszesz jest oczywiste.
W takim razie jest jak pisałem wcześniej skoro demokracja obowiązuje. Kościół katolicki nie decyduje o tym, co jest prawnie zabronione a co nie, tylko parlament, a to ,że kościół wpływa na moralność i światopogląd wiernych to inna sprawa- głosi swoje normy etyczne i tyle i ma do tego prawo, tak samo jak ci którzy prawo uchwalają mają mozlliwość do tego aby było ono zgodne z ich wartościami. Cóż skoro większość parlamentarna jest przeciwko np. eutanazji to znaczy , że taka jest wola większości i tyle- kościół nie ma tutaj nic do gadania gdyby wiekszość wyznawała inne zasady{poza tym ze walczyłby o swoje wartości tak jak teraz np ateiści i tyle}. Masz pretensje do garbatego, że ma dzieci proste? taka jest natura demokracji, a ty obwiniasz kościół za prawo którego nie ustala. Trzeba rozróżnić te płaszczyzny.
>Jestem zwolennikiem wolności człowieka i wychodzę z założenia, że moja wolność kończy sie tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka
Zdziwiłbyś się ale wedle doktryny chrześcijańskiej w tym także katolickiej sprawa wygląda identycznie. Pozostaje tylko problem rozumienia wolności- tutaj będą róznice i problemy nie do rozwiązania bo zależne od uznawanej sfery aksjologicznej.

>a katolicy i w ogóle chrześcijanie (o muzułmanach nie wspominająC) zdają się tego nie rozumieć i przeszkadzają w incjatywach, które ich w ogóle nie dotyczą (legalizacja związków homoseksualnych, eutanazja, edukacja seksualna).
A ateiści przeszkadzają wiernym itd. przeczytaj co pisałem wcześniej.
>A do Holandii nie chcę jechać, bo tutaj jest moja ojczyzna.
Jestem podobnego zdania.
>Ps. O co ci chodzi z pomieszaniem wątków etycznych z prawnymi?
płaszczyzna etyczna zasadza się na pewnej aksjologi której nie sposób obiektywnie uprawomocnić w tym sensie który wskazywałby na jej niepodwazalność i konieczność. inaczej mówiąć wszelkie wyznawane wartości śa jednakowo uprawnione z obiektywnego punktu widzenia- takie rozwiązanie nic nam nie daje. Drugie rozwiązanie to narzucanie komuś własnych wartości{ ale wtedy łamiemy zasade obiektywizmu}. Coż jedyne co zostało to konwencja prawna możliwie jak najbardziej zbliżona do zdania większości ale oderwana od kwestii pierwotnych{ aksjologicznych},o których pisałem wcześniej. Problem polega na tym żeby stworzyć sferę mozliwie najszerzej uniwersalną tyle tylko, ze ta i tak musi w koncu rozbić sie o pewne punktu aksjologicznie rozbieżne. Idealnie by było gdyby wszyscy unisono tkwili w identycznych wartościach ale tak nie jest. ż twojich wypowiedzi wynika natomiast , że nie oddzielasz tych dwu płaszczyzn stąd twoja wrogość do kościoła na poziomie konwencji{prawnym} gdy tymczasem powinna ona być kierowana{jeśli w ogole powinna} do poziomu aksjologicznego bo tam tkwią róznice. Musisz to rozróżniać jeżeli chcesz cokolwiek zdziałac w swojej sprawie.
Kali (195 punktów)
(zablokowany)
>>W naszym kraju obowiązuje demokracja, tylko, że o kwestiach tzw etycznych decyduje Kościół katolicki, (in vitro, aborcja) podobnie by było z eutanazją, gdyby się pojawiła taka incjatywa ustawodawcza, wszyscy obserwujący rzeczywistość w naszym kraju ludzie dobrze o tym wiedzą, więc nie pouczaj mnie o prawie i demokracji bo to co piszesz jest oczywiste.
>W takim razie jest jak pisałem wcześniej skoro demokracja obowiązuje. Kościół katolicki nie decyduje o tym, co jest prawnie zabronione a co nie, tylko parlament, a to ,że kościół wpływa na moralność i światopogląd wiernych to inna sprawa- głosić sobie może ale niech to głosi swoim wyznawcom a nie wymusza na rządzie(który mu niestety ulega, bądź jego członkowie są wyznawcami kk ) tworzenie bądź utrzymywania w taki sposób aby WSZYSCY Polacy musieli żyć w zgodzie z tzw nauką kościoła i jest to pogwałceniem praw człowieka, jego wolności sumienia i decydowania o SWOIM życiu.
>A ateiści przeszkadzają wiernym itd. przeczytaj co pisałem wcześniej. Podaj mi polski przykład. Bo, że we Francji tak jest, to się zgodzę ale u nas?
>>
>>Ps. O co ci chodzi z pomieszaniem wątków etycznych z prawnymi?
>płaszczyzna etyczna zasadza się na pewnej aksjologi której nie sposób obiektywnie uprawomocnić w tym sensie który wskazywałby na jej niepodwazalność i konieczność. inaczej mówiąć wszelkie wyznawane wartości śa jednakowo uprawnione z obiektywnego punktu widzenia- takie rozwiązanie nic nam nie daje-daje- po prostu pozwolmy aby kazdy zył własnym zyciem, byleby nikogo nie krzywdził. Drugie rozwiązanie to narzucanie komuś własnych wartości{ ale wtedy łamiemy zasade obiektywizmu}- czy ktoś chce zmuszac katolików np do stosowania antykoncepcji, in vitro itp.. Coż jedyne co zostało to konwencja prawna możliwie jak najbardziej zbliżona do zdania większości ale oderwana od kwestii pierwotnych{ aksjologicznych},o których pisałem wcześniej. Problem polega na tym żeby stworzyć sferę mozliwie najszerzej uniwersalną tyle tylko, ze ta i tak musi w koncu rozbić sie o pewne punktu aksjologicznie rozbierzne-rozbieżne jak już. Idealnie by było gdyby wszyscy unisono tkwili w identycznych wartościach ale tak nie jest. ż twojich wypowiedzi wynika natomiast , że nie oddzielasz tych dwu płaszczyzn stąd twoja wrogość do kościoła na poziomie konwencji{prawnym} gdy tymczasem powinna ona być kierowana{jeśli wogole powinna} do poziomu aksjologicznego- mam mieć prtensje do wartości?Stary bredzisz,no.Nie chcę nikomu wartości narzucac, chcę tylko prawa do swoich poglądów i ich stosowania(pod warunkiem, że nie zagraza to podstawowym normom moralnym i porządkowi publicznemu bo tam tkwią róznice.
Wyobraź sobie, że świadkowie jehowy zdobywają władze(nawet w sposób demokratyczny)(wiem, że oni się w polityke nie bawią,ale to taka luźna dywagacja) i wprowadzają ustawowy zakaz transfuzji krwi. Zzzzzformalnie kościól katolicki nie ma władzy w Polsce ale niektórzy jego wyznawcy politycy zapominaja, że niekatolicy też mają prawo do swoich wartosci
>
kaktus5 (306 punktów)
>>>W naszym kraju obowiązuje demokracja, tylko, że o kwestiach tzw etycznych decyduje Kościół katolicki, (in vitro, aborcja) podobnie by było z eutanazją, gdyby się pojawiła taka incjatywa ustawodawcza, wszyscy obserwujący rzeczywistość w naszym kraju ludzie dobrze o tym wiedzą, więc nie pouczaj mnie o prawie i demokracji bo to co piszesz jest oczywiste.
>>W takim razie jest jak pisałem wcześniej skoro demokracja obowiązuje. Kościół katolicki nie decyduje o tym, co jest prawnie zabronione a co nie, tylko parlament, a to ,że kościół wpływa na moralność i światopogląd wiernych to inna sprawa- głosić sobie może ale niech to głosi swoim wyznawcom a nie wymusza na rządzie(który mu niestety ulega, bądź jego członkowie są wyznawcami kk ) tworzenie bądź utrzymywania w taki sposób aby WSZYSCY Polacy musieli żyć w zgodzie z tzw nauką kościoła i jest to pogwałceniem praw człowieka, jego wolności sumienia i decydowania o SWOIM życiu.
>>A ateiści przeszkadzają wiernym itd. przeczytaj co pisałem wcześniej. Podaj mi polski przykład. Bo, że we Francji tak jest, to się zgodzę ale u nas?
>>>
>>>Ps. O co ci chodzi z pomieszaniem wątków etycznych z prawnymi?
>>płaszczyzna etyczna zasadza się na pewnej aksjologi której nie sposób obiektywnie uprawomocnić w tym sensie który wskazywałby na jej niepodwazalność i konieczność. inaczej mówiąć wszelkie wyznawane wartości śa jednakowo uprawnione z obiektywnego punktu widzenia- takie rozwiązanie nic nam nie daje-daje- po prostu pozwolmy aby kazdy zył własnym zyciem, byleby nikogo nie krzywdził. Drugie rozwiązanie to narzucanie komuś własnych wartości{ ale wtedy łamiemy zasade obiektywizmu}- czy ktoś chce zmuszac katolików np do stosowania antykoncepcji, in vitro itp.. Coż jedyne co zostało to konwencja prawna możliwie jak najbardziej zbliżona do zdania większości ale oderwana od kwestii pierwotnych{ aksjologicznych},o których pisałem wcześniej. Problem polega na tym żeby stworzyć sferę mozliwie najszerzej uniwersalną tyle tylko, ze ta i tak musi w koncu rozbić sie o pewne punktu aksjologicznie rozbierzne-rozbieżne jak już. Idealnie by było gdyby wszyscy unisono tkwili w identycznych wartościach ale tak nie jest. ż twojich wypowiedzi wynika natomiast , że nie oddzielasz tych dwu płaszczyzn stąd twoja wrogość do kościoła na poziomie konwencji{prawnym} gdy tymczasem powinna ona być kierowana{jeśli wogole powinna} do poziomu aksjologicznego- mam mieć prtensje do wartości?Stary bredzisz,no.Nie chcę nikomu wartości narzucac, chcę tylko prawa do swoich poglądów i ich stosowania(pod warunkiem, że nie zagraza to podstawowym normom moralnym i porządkowi publicznemu bo tam tkwią róznice.
>Wyobraź sobie, że świadkowie jehowy zdobywają władze(nawet w sposób demokratyczny)(wiem, że oni się w polityke nie bawią,ale totaka luźna dywagacja) i wprowadzają ustawowy zakaz transfuzji krwi. Zzzzzformalnie kościól katolicki nie ma władzy w polsce ale niektórzy jego wyznawcy politycy zapominaja, że niekatolicy też mają prawo do swoich wartosci
W takim razie powtórze jeszcze raz zwalaj wine nie na kościół czy jakieś wyznanie tylko na tych konkretnych zaślepionych swymi wartościami polityków. O to tutaj właśnie chodzi. Zwalaj wine na polityka bo to o czym piszesz dotyczy kwestki polityki i prawa a nie na człowieka jako wierzącego czy niewierzącego.Zwalaj wine na system polityczny który nie potrafi poradzieć sobie z róznicami aksjologicznymi podmiotów prawnych bo tego dotyczy kwestia o której piszesz.
Totus (1201 punktów)
> Katolik powie, że życie dał Bóg i tylko Bóg może je odebrać...
Przyznajesz, że jesteś katoliczką więc zapytam czy to co napisałaś dotyczy dzieci poczętych z gwałtu?
.
31-07-2008 14:59 
 Ocena 8 na 8
Łucja (49 punktów)
>> Katolik powie, że życie dał Bóg i tylko Bóg może je odebrać...
>Przyznajesz, że jesteś katoliczką więc zapytam czy to co napisałaś dotyczy dzieci poczętych z gwałtu?
>.

Tutaj poruszamy temat aborcji po części...
Więc ja wierzę, ze nic nie dzieje sie bez przyczyny... Widocznie tak musiało być.
To, że kobieta została zgwałcona nie znaczy trzeba zabijać 3 osobę, która nie zawiniła... To moje zdanie, jednak szanuję to, że nie wszystkie kobiety tak myślą... I dalej twierdzę, że Kościół nie powinien sie mieszać w prawo państwowe. To jest sprawa indywidualna, sprawa moralności i sumienia kazdej, jednej kobiety...
Łucja (49 punktów)
Jeszcze chciałabym powiedzieć, że Bóg zawsze chce dobrze dla nas jako ludzi, ale nie zawsze takimi środkami, że nam sie to podoba. To trochę tak jak z dziećmi i rodzicami. Rodzice karzą swoje dzieci, mimo że je kochają, a dzieci w momencie kary wcale nie są zadowolone...
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Rodzice każą swoje dzieci, mimo że je kochają
Karzą?
Czasem na karzą śmierć. Mimo, że kochają?
.
lotrek (14275 punktów)
>Jeszcze chciałabym powiedzieć, że Bóg zawsze chce dobrze dla nas jako ludzi

Łucjo, życie nie jest lekkie, zanim zaczniesz nas przekonywać, że bóg chce dla nas dobrze - przekonaj nas, że on istnieje. Bo niby jak mamy Ci wierzyć, że wiesz co on chce......
Łucja (49 punktów)
>Łucjo, życie nie jest lekkie, zanim zaczniesz nas przekonywać, że bóg chce dla nas dobrze - przekonaj nas, że on istnieje. Bo niby jak mamy Ci wierzyć, że wiesz co on chce......

Nie chce Was do tego przekonywać, nie chce Was do niczego przekonywać. To jest moje zdanie, jeżeli komuś jest pisane sie do tego przekonac to prędzej czy później sie przekonać...
31-07-2008 15:18 
 Ocena 2 na 2
Totus (1201 punktów)
Zapytam inaczej - Czy uważasz, że Bóg jest dawcą życia dziecka poczętego z gwałtu?
Jeżeli kobieta zostanie zgwałcona i nie ma dostępu w swojej wiosce do służby medycznej lub istniejąca jest sklerykalizowana to może dojść do zapłodnienia jej komórki jajowej.
Jaka jest Twoim zdaniem rola Boga w tym procesie? - pytam - ponieważ jako katoliczka uważasz, że Bóg daje życie.
.
Łucja (49 punktów)
>Zapytam inaczej - Czy uważasz, że Bóg jest dawcą życia dziecka poczętego z gwałtu?
>Jeżeli kobieta zostanie zgwałcona i nie ma dostępu w swojej wiosce do służby medycznej lub istniejąca jest sklerykalizowana to może dojść do zapłodnienia jej komórki jajowej.
>Jaka jest Twoim zdaniem rola Boga w tym procesie? - pytam - ponieważ jako katoliczka uważasz, że Bóg daje życie.
>.

Uważam że Bóg jest dawcą życia, każdego. Tego poczętego z gwałtu też... Mówiłam, że nic nie dzieje się bez przyczyny, nawet jeżeli nie wszystko do końca rozumiemy...
Takie jest moje zdanie.
01-08-2008 09:20 
 Ocena 4 na 6
diogenes (42753 punktów)
>Uważam że Bóg jest dawcą życia, każdego. Tego poczętego z gwałtu też...

W takim razie Bóg to gwałciciel. To ci dopiero....
Gwałt z poczęciem jest więc formą spotkania z Bogiem.
Podejrzewam, że kościół w swej wszechogarniającej przenikliwości i roztropności
ma już modlitewnik dla gwałconych kobiet.
Łucja (49 punktów)
>W takim razie Bóg to gwałciciel. To ci dopiero....
>Gwałt z poczęciem jest więc formą spotkania z Bogiem.
>Podejrzewam, że kościół w swej wszechogarniającej przenikliwości i roztropności
>ma już modlitewnik dla gwałconych kobiet.

Tego nie powiedziałam.... Chodziło mi bardziej o to, że, po pierwsze Bóg nie zawsze głaszcze nas po głowie, a po drugie życie, nawet poczęte z gwałtu jest "święte" i nalezy je chronić...
01-08-2008 12:14 
 Ocena 4 na 6
diogenes (42753 punktów)
>Tego nie powiedziałam....

Nie musiałaś.
Pod uwagę należy brać również konsekwencje tego,
co się mówi: to też są twoje przekonania.
Jeśli gwałt z poczęciem uważasz za objawienie sacrum, to przemyśl sobie jesli nie wszystkie, to przynajmniej niektóre konsekwencje takiej tezy. Gwałciciel szafarzem świętego życia? Jesli masz mocne nerwy (film dozwolony od lat 21!) obejrzyj sobie film pt. NIEODWRACALNE. To obraz zbudowany na scenie gwałtu...
Łucja (49 punktów)
>Jeśli gwałt z poczęciem uważasz za objawienie sacrum

Samego aktu gwałtu nie... ale nie rozumiem czemu ma cierpieć 3 osoba, niewinne niczemu dziecko... W moim mniemaniu, tak jak pisałam wczesniej, aborcja i eutanazja powinny być legalne, poniewaz nie wszyscy myslą tak jak ja. To czy dokonujemy aborcji czy eutanazji jest sprawa indywidualną. sprawą sumienia i moralości każdej osobnej osoby.
Ja w życiu nie przyłoże reki ani do jednego ani do drugiego...
01-08-2008 13:12 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Ja w życiu nie przyłoże reki ani do jednego ani do drugiego...

Wypowiadając się tu na forum przykładasz jednak i do jednego i do drugiego - myśl. To, co piszesz, może być przyczyną zdarzeń, których nikt nie jest sobie w stanie wyobrazić.O takich "mikroprzyczynach" naszych wyborów pisał Camus, zdaje się, że w Micie Syzyfa. Szalę goryczy np. samobójcy może przechylić przelotne spojrzenie nieznajomego...Nie znam bardziej ulotnej "materii" niż psychika.
Łucja (49 punktów)
>Wypowiadając się tu na forum przykładasz jednak i do jednego i do drugiego - myśl.

Masz rację, źle powiedziałam to co miałam na mysli... Chodziło mi bardziej o to że nigdy nikogo nie odłączę od maszyny ani nie usunę ciąży...
01-08-2008 13:35 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>Chodziło mi bardziej o to że nigdy nikogo nie odłączę od maszyny ani nie usunę ciąży...

Sytuacja ma rację.
(Białoszewski)
01-08-2008 22:07 
 Ocena 1 na 1
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)
>Chodziło mi bardziej o to że nigdy nikogo nie odłączę od maszyny ani nie usunę ciąży...
Widzisz, łatwo tak powiedzieć, kiedy jest się młodym i zdrowym.
Może jednak przyjść w Twoim życiu taka chwila, kiedy ktoś bliski, być może najbliższy poprosi Cię o ulżenie jego cierpieniom.
Czy potrafiłabyś wówczas odmówić ukochanej osobie?
Przecież to najbardziej humanitarny gest, jaki można sobie wyobrazić w tej sytuacji.
To kwintesencja człowieczeństwa. Pomyśl.

Pozdrawiam - Zbyszek

Niebo gwiaździste nade mną, a prawo moralne we mnie...
sagittarius (1132 punktów)
(zablokowany)
>Może jednak przyjść w Twoim życiu taka chwila, kiedy ktoś bliski, być może najbliższy poprosi Cię o ulżenie jego cierpieniom.
>Czy potrafiłabyś wówczas odmówić ukochanej osobie?

Chciałabym wiedzieć czy gdyby miał Pan przycisnąć "off" na maszynie podtrzymującej życie Pańskiej Matce, ręka by Panu nie zadrżała? Odłączyłby Pan własną Matkę?

>To kwintesencja człowieczeństwa.
(w kontekście pomocy ukochanej osobie w eutanazji)
To najgorsze zdanie (chyba w ogóle jedyne złe) podpisane Pańskim nazwiskiem jakie miałam okazję czytać.
   
Duda (25557 punktów)

>>Czy potrafiłabyś wówczas odmówić ukochanej osobie?
>Chciałabym wiedzieć czy gdyby miał Pan przycisnąć "off" na maszynie podtrzymującej życie Pańskiej Matce, ręka by Panu nie zadrżała? Odłączyłby Pan własną Matkę?

Właśnie dlatego żeby nie stawiać moich synów w takiej sytuacji wolałaby by zrobił to obcy człowiek.
03-08-2008 00:41 
 Ocena 1 na 1
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>Chciałabym wiedzieć czy gdyby miał Pan przycisnąć "off" na maszynie podtrzymującej życie Pańskiej Matce, ręka by Panu nie zadrżała? Odłączyłby Pan własną Matkę?
Tak.

Pozdrawiam - Zbyszek


Niebo gwiaździste nade mną, a prawo moralne we mnie...
Totus (1201 punktów)
>>Jeśli gwałt z poczęciem uważasz za objawienie sacrum
>Samego aktu gwałtu nie... ale nie rozumiem czemu ma cierpieć 3 osoba, niewinne niczemu dziecko...
Kto dał życie temu dziecku ? Bóg ?

>W moim mniemaniu, (...)
No właśnie jakie ono jest? Proszę, pisz na temat.
.
Łucja (49 punktów)
>>>Jeśli gwałt z poczęciem uważasz za objawienie sacrum
>>Samego aktu gwałtu nie... ale nie rozumiem czemu ma cierpieć 3 osoba, niewinne niczemu dziecko...
>Kto dał życie temu dziecku ? Bóg ?

No nie, Bóg je uświęca...

>>W moim mniemaniu, (...)
>No właśnie jakie ono jest? Proszę, pisz na temat.
>.

Nie rozumiem, w jakim sensie pytasz o moje mniemanie?
krutki (1550 punktów)

>nie rozumiem czemu ma cierpieć 3 osoba, niewinne niczemu dziecko...

   Kiedy "niczemu niewinne dziecko" ma cierpieć? Układ nerwowy z tego co wiem nie wykształca się u zarodka tuż po zapłodnieniu.

Pozdrawiam


Everybody knows that you are insane
Łucja (49 punktów)
>Kiedy "niczemu niewinne dziecko" ma cierpieć? Układ nerwowy z tego co wiem nie wykształca się u zarodka tuż po zapłodnieniu.

Ale zabieramy mu życie za niewinniść...
01-08-2008 13:03 
 Ocena 1 na 1
Anarchista (2650 punktów)
(zablokowany)
Stanę w obronie Łucji, bo chyba wyciągasz zbyt daleko idące wnioski z tego co ona mówi.

Z faktu, że bóg uświęca życie "poczęte" (oczywiście zdaniem katolików) nie wynika, że staje się "szafarzem" gwałtu. Wynika z tego tylko świętość każdego życia. Sam akt gwałtu jest w tej perspektywie grzechem, gdyż jest zaprzeczeniem wolnej woli człowieka. To jest sprawa, której kościół nie akcentuje wystarczająco mocno - w świetle dogmatu o wolnej woli człowieka jakikolwiek przymus (także prawny) jest błędem, gdyż mamy prawo, nawet obowiązek, grzeszyć, by wejść do "królestwa niebieskiego". W końcu to nasz indywidualny wybór życia moralnego jest tu rozstrzygający. Co więc bóg ma do gwałtu? Sam gwałt potępia, ale życie powstałe w jego efekcie uświęca. Rozdziel te sprawy, a nie łączysz je w jedno. Pozdrawiam!

"Anarchia matką porządku." P. Kropotkin
Łucja (49 punktów)
>Stanę w obronie Łucji, bo chyba wyciągasz zbyt daleko idące wnioski z tego co ona mówi.

Dziękuje... O to mi chodziło...
01-08-2008 13:29 
 Ocena 4 na 4
diogenes (42753 punktów)
>chyba wyciągasz zbyt daleko idące wnioski...

Które wnioski są bliskie, które dalekie?
Należy wyciągać weszystkie wnioski i to bez względu na to, czy nam sie podobają, czy nie. Powtarzam: konsekwencje naszych przekonań to też nasze przekonania. Albo zmieńmy przesłanki, tzn. zmieńmy się...

>Z faktu, że bóg uświęca życie "poczęte" (oczywiście zdaniem katolików) nie wynika, że staje się "szafarzem" gwałtu. Wynika z tego tylko świętość każdego życia.

Nie chce sie wdawać w dyskusję, w której pod lupę wzięlibyśmy logiczna spójność doktryny koscioła. Nie wiem nawet, czy to miałoby jakikolwiek sens. Jak rozumieć np. zwrot "świętość każdego życia"? To co, zycia zbrodniarza również? Co w tym kontekscie znaczyłby grzech pierworodny? Życie byłoby z jednej strony święte, z drugiej - obarczone grzechem juz na poziomie poczęcia? Wybacz: to brednie. Powtarzam: treść doktryny jest sprawą drugorzędną, byle działała ogłupiajaco. W Radiu Maryja najważniejszą litanią jest numer konta, na które należy wpłacać pieniądze. Tajemnicą Watykanu nie jest Serce Jezusa, lecz bilans bankowy.
01-08-2008 14:08 
 Ocena 1 na 1
Łucja (49 punktów)
>Które wnioski są bliskie, które dalekie?
>Należy wyciągać weszystkie wnioski i to bez względu na to, czy nam sie podobają, czy nie. Powtarzam: konsekwencje naszych przekonań to też nasze przekonania. Albo zmieńmy przesłanki, tzn. zmieńmy się...

Możesz mi wciskć nie wiadomo co ale ja wiem co sądzę i nie mi nie wciśniesz... nie będę sie powtarzać bo Ty w ogóle nie bierzesz pod uwage tego co mówię...

>Nie chce sie wdawać w dyskusję, w której pod lupę wzięlibyśmy logiczna spójność doktryny koscioła. Nie wiem nawet, czy to miałoby jakikolwiek sens. Jak rozumieć np. zwrot "świętość każdego życia"? To co, zycia zbrodniarza również? Co w tym kontekscie znaczyłby grzech pierworodny? Życie byłoby z jednej strony święte, z drugiej - obarczone grzechem juz na poziomie poczęcia? Wybacz: to brednie. Powtarzam: treść doktryny jest sprawą drugorzędną, byle działała ogłupiajaco. W Radiu Maryja najważniejszą litanią jest numer konta, na które należy wpłacać pieniądze. Tajemnicą Watykanu nie jest Serce Jezusa, lecz bilans bankowy.

Życie zbrodniarza jest świete, nawet po zbrodni, bo nikt nie dał nam pozwolenia do oceniania innych ludzi. Jezus powiedział "kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kamieniem"...
Myśle też że na podstawie Radia Maryja nie można oceniać całego Kościoła, bo Radio Maryja to jest wypaczona instytucja, która niestety istnieje...
01-08-2008 14:44 
 Ocena 3 na 3
diogenes (42753 punktów)
>Możesz mi wciskć nie wiadomo co ale ja wiem co sądzę i nie mi nie wciśniesz

"Wciskanie" ci czegokolwiek już chociażby z czysto fizycznych powodów
nie jest możliwe. Nie przeczę, że wiesz, co sądzisz. Uważam cię za poczytalna osobę. Zwróciłem tylko uwage na to, o czym nie wiemy, że sądzimy (tzn. nieświadome konsekwencje naszych przekonań). Jest tego więcej, niz zwykliśmy sądzić.

>Życie zbrodniarza jest świete, nawet po zbrodni, bo nikt nie dał nam pozwolenia do oceniania innych ludzi.

Nie jest ważne, jakie jest życie zbrodniarza - święte czy diaboliczne. Ważne jest, co z tym zyciem zrobił. I to podlega społecznej ocenie. Jedni powiedzą, że życie jest do d***. Inni - że święte. To pozostanie zawsze prywatna sprawą człowieka. Ale to, co zrobi z życiem w kontekście innych ludzi - jest ważone.

>Jezus powiedział "kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kamieniem"...

Nawet on nie rzucił kamieniem...
To nie ma znaczenia w konkretnej sytuacji, "tu i teraz", co ktos kiedyś powiedział.

>Myśle też że na podstawie Radia Maryja nie można oceniać całego Kościoła, bo Radio Maryja to jest wypaczona instytucja, która niestety istnieje...

Radio Maryja jest integralną częścią Kościoła i mogę oceniać jego działanie poprzez pryzmat jego działalności. Na przykład mogę oceniać (moim zdaniem - udawaną) nieudolność episkopatu w zamknięciu radiu ryja.
01-08-2008 14:33 
 Ocena 1 na 1
Anarchista (2650 punktów)
(zablokowany)
Na wstępie powiem, że jestem zatwardziałym agnostykiem, więc występuję tu raczej w charakterze "Adwokata Diabła"...

Zgodnie z zasadą świętego życia - zbrodniarza też. Zresztą to nie tylko chrześcijańska zasada, także humanistyczna (ja ją na ten przykład uznaję). Co znaczy grzech pierworodny? Szczerze Ci powiem nie mam pojęcia. Ale to jest troszkę nie na temat - to, że człowiek jest grzeszy nie zmienia faktu, iż jego życie jest święte, nietykalne. Grzeszność jest w tym kontekście właściwością akcydentalną a nie stałą, gdy "świętość życia" - niezbywalną. Dlatego nie można, zdaniem katolików, zabijać człowieka, właśnie z tego źródła wynika zakaz kary śmierci. Oczywiście nie mówimy o całości historii doktryny, a jedynie o jej dzisiejszej percepcji. Nie chce także odwoływać się do fundamentalistów w rodzaju Ojca Dyrektora, bo to sprowadzi rozmowę na manowce. Pozdrawiam!

"Anarchia matką porządku." P. Kropotkin
01-08-2008 15:00 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>to że człowiek jest grzeszy nie zmienia faktu, iż jego życie jest święte, nietykalne.

Człowiek może chciałby, aby życie było święte. To pobożne, naiwne życzenie. Spójrz wokół, co się z życiem dzieje? To jest świętość? Nie kpij z życia.

>Grzeszność jest w tym kontekście właściwością akcydentalną a nie stałą, gdy "świętość życia" - niezbywalną.

To antropologia osadzona na fałszywej doktrynie substancji i przypadłości (akcydensu). Niestety, człowiek jest w każdej chwili tym, co robi. Nie ma w nim niczego, poza tym, co jest w stanie doświadczyć. Humanizm nie ma nic wspólnego z żadną świętością. Chyba że jest to bajkowy humanizm chrześcijański.

>Dlatego nie można, zdaniem katolików, zabijać człowieka, właśnie z tego źródła wynika zakaz kary śmierci.

Katolicy mówią dużo róznych rzeczy. Trzeba patrzeć im na ręce, na ich język migowy. Wtedy to, co mówią, jest śmieszne.
01-08-2008 19:30 
 Ocena 3 na 3
Anarchista (2650 punktów)
(zablokowany)
Chwileczkę, chwileczkę - nie mówię o tym jak jest - ale jaka jest koncepcja. To, że rzeczywistość nie jest taka, jak powinna w optyce jakiegoś systemu etycznego o niczym nie świadczy. Nigdy świat nie był idealny, co nie zwalania nas od podejmowania decyzji moralnych i podążania za wskazaniami etyki. Mieszasz sfery.

To nie jest tak, że człowiek jest czymś więcej niż człowiekiem (tu już mówię za siebie). Co nie znaczy, że nie ma przyrodzonej godności, która go "uświęca". To także nie jest tak, że człowiek jest tylko tym co czyni. Tym jest jednostka a nie kategoria zwana "człowiekiem". Człowieczeństwo to to co jest przyrodzone każdej jednostce i przez co należy się jej szacunek, np. inteligencja, świadomość, twórczy charakter jego bytu itp.

Czemu obrażasz katolików? Czemu tak generalizujesz? Ja znam katolików godnych zwykłego, ludzkiego szacunku. Nie myl ludzi wierzących z instytucją kościoła. Pozdrawiam!

"Anarchia matką porządku." P. Kropotkin
Totus (1201 punktów)
>Sam gwałt potępia, ale życie powstałe w jego efekcie uświęca. Rozdziel te sprawy, a nie łączysz je w jedno.

Łucja napisała, że ona jak i katolicy wierzą, że Bóg daje życie, a skoro tak to do niego należy decyzja o tym by je odebrać.
Czy swoją wypowiedzią zaprzeczasz temu poglądowi stając w obronie Łucji ?
.
02-08-2008 10:03 
 Ocena 1 na 1
Anarchista (2650 punktów)
(zablokowany)
Więc Łucja popełniła tutaj mały błąd. Bóg stwarza rzeczywistość, a więc możliwości prokreacji. Bóg życiu nadaje sens poprzez jego uświęcenie. Mam wrażenie, że Łucja skorzystała ze skrótu myślowego, bo chyba nie twierdzi, że bóg odbiera ludziom wolną wolę i siłą zmusza ich do rozmnażania Pozdrawiam!

"Anarchia matką porządku." P. Kropotkin
02-08-2008 12:54 
 Ocena 1 na 1
Łucja (49 punktów)
>Więc Łucja popełniła tutaj mały błąd. Bóg stwarza rzeczywistość, a więc możliwości prokreacji. Bóg życiu nadaje sens poprzez jego uświęcenie. Mam wrażenie, że Łucja skorzystała ze skrótu myślowego, bo chyba nie twierdzi, że bóg odbiera ludziom wolną wolę i siłą zmusza ich do rozmnażania Pozdrawiam!

Dziękuję
To był skrót myslowy i na przyszłość będę pamietała, zeby precyzyjniej wyrazac to co myślę..
kaktus5 (306 punktów)
>Stanę w obronie Łucji, bo chyba wyciągasz zbyt daleko idące wnioski z tego co ona mówi.
>Z faktu, że bóg uświęca życie "poczęte" (oczywiście zdaniem katolików) nie wynika, że staje się "szafarzem" gwałtu. Wynika z tego tylko świętość każdego życia. Sam akt gwałtu jest w tej perspektywie grzechem, gdyż jest zaprzeczeniem wolnej woli człowieka. To jest sprawa, której kościół nie akcentuje wystarczająco mocno - w świetle dogmatu o wolnej woli człowieka jakikolwiek przymus (także prawny) jest błędem, gdyż mamy prawo, nawet obowiązek, grzeszyć, by wejść do "królestwa niebieskiego". W końcu to nasz indywidualny wybór życia moralnego jest tu rozstrzygający. Co więc bóg ma do gwałtu? Sam gwałt potępia, ale życie powstałe w jego efekcie uświęca. Rozdziel te sprawy, a nie łączysz je w jedno. Pozdrawiam!
>
"Anarchia matką porządku." P. Kropotkin

Cóż wypada mi jedynie pogratulować panu obiektywności jako jednemu z nielicznych tutaj. Zgadzam sie w pełni i popieram pański trzeżwy osąd: nalezy oddzielić gwałt jako grzech od uświęconego przez boga zycia. Niestety pan diogenes już nie po raz pierwszy{ zreszta nie tylko on} ma problemy z pewnym funktorem logicznym zwanym implikacją....{aby nie być gołosłownym prosze sprawdzić wątek "czym jest prawda?"}widocznie jego zaślepienie i anty na siłe religijność pomieszały mu w głowie a jego bezsilność domaga sie nazywania boga sprawcą gwałtu- cóż musi sobie biedaczysko ulżyć. JeSli sie nie ma ciekawszych argumentów to sie uderza w co popadnie. Wstyd mi za tego rodzaju głupote i bzdurne wypowiedzi- na jakim poziomie rozmawiamy jeśli niektórzy nie potrafią rozróżnić najprostszych rzeczy i zagadnień. Nie ma znaczenia kto w co wierzy ale tego rodzaju bzdety są zenujące- wpychanie na siłe antyreligijnej propagandy i prostackie obelgi godzące w uczucia wierzących...żenada. tym bardziej doceniam pański post.
04-08-2008 21:55 
 Ocena 2 na 2
placownik (17853 punktów)

>jego bezsilność domaga sie nazywania boga sprawcą gwałtu- cóż musi sobie biedaczysko ulżyć

   Gwałciciel daje życie. Życie jest święte. Ergo, gwałciciel jest szafarzem świętości. Tyle diogenes. Jak to się ma do stwierdzenia, że Bóg jest sprawcą gwałtu? Nijak.

   Ale przynajmniej sobie ulżyłeś.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
05-08-2008 19:55 
 Ocena 1 na 1
kaktus5 (306 punktów)
>>jego bezsilność domaga sie nazywania boga sprawcą gwałtu- cóż musi sobie biedaczysko ulżyć
>   Gwałciciel daje życie. Życie jest święte. Ergo, gwałciciel jest szafarzem świętości. Tyle diogenes. Jak to się ma do stwierdzenia, że Bóg jest sprawcą gwałtu? Nijak.
>   Ale przynajmniej sobie ulżyłeś.
>   Pozdrawiam
>
Niech strój słów podkreśla urodę myśli

To co zaproponowałeś co najwyzej niewile sie ma do tego o czym pisałem wczesniej. Ale odwoływałem sie do tego konkretnego fragmentu:
łucja-"Uważam że Bóg jest dawcą życia, każdego. Tego poczętego z gwałtu też..."
Na to diogenes:
"W takim razie Bóg to gwałciciel. To ci dopiero....
Gwałt z poczęciem jest więc formą spotkania z Bogiem.
Podejrzewam, że kościół w swej wszechogarniającej przenikliwości i roztropności
ma już modlitewnik dla gwałconych kobiet."
właśnie tego fragmentu dotyczyła moja wypowiedz wcześniejsza z gratulacjami w strone anarchisty.
I powtórze jeszcze raz to czysty idiotyzm ze strony tego człowieka i żenada. WSTYD WSTYD I JESZCZE RAZ WSTYD. Na jakim poziomie tu dyskutujemy? tragedia.
placownik (17853 punktów)

>właśnie tego fragmentu dotyczyła moja wypowiedz wcześniejsza z gratulacjami w strone anarchisty.

   Masz rację. Przepraszam. Muszę się też z Tobą zgodzić, że diogenes w tym momencie lekko przegiął.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
kaktus5 (306 punktów)
>>właśnie tego fragmentu dotyczyła moja wypowiedz wcześniejsza z gratulacjami w strone anarchisty.
>   Masz rację. Przepraszam. Muszę się też z Tobą zgodzić, że diogenes w tym momencie lekko przegiął.
>   Pozdrawiam
>
Niech strój słów podkreśla urodę myśli

Jego poglady są jego sprawą- nie mówie tutaj o aspekcie aksjologicznym. Natomiast jesli dyskutujemy to dyskutujmy na poziomie, gdy tymczasem pan diogenes urządza sobie kpiny. Po pierwsze jego bezpośrednia odpowiedz w stosuknku do wypowiedzi Łucji jest totalnie bzdurna i po prostu niedorzeczna, po drugie jednoznacznie nacechowana chamstwem-zreszta pisałem o tym wcześniej.Po raz kolejny widać slepą nienawiść połacząną z głupotą pod sztandarem walki z ciemnotą i zabobonami oraz racjonalnego myślenia, gdy tymczasem tego rodzaju propaganda jest jeszcze bardziej żałosna niz krytykowana zewsząd kościelna czy religijna indoktrynacja{ swoją drogą większość zdaje sie nawet nie odróżniać kościoła od religii}. Grunt, że niektórzy jak np. Anarchista trzymają poziom albo że moderator potrafi jawnie przyznać się do błędu. Pozdrawiam również i życze czytania ludzi na poziomie, bo wśród tego rodzaju idiotyzmów nie sposób się nie pogubić.
02-08-2008 17:49 
 Ocena 3 na 3
lotrek (14275 punktów)
obejrzyj sobie film pt. NIEODWRACALNE.

Film super, świetna muzyka i przepiękna Monica Bellucci...


Patty Matheson (2087 punktów)
>życie, nawet poczęte z gwałtu jest "święte" i nalezy je chronić...

A życie gwałciciela? Jeśli faktycznie "nic nie dzieje się bez przyczyny" (założenie boskiego planu), to nie należy się czepiać przestępców, bo są tylko narzędziem Boga. A jeśli odpowiedzieć na to, że gwałciciel miał wolną wolę, to nie można z kolei mieszać do tego Boga i twierdzić, że "nic nie dzieje się bez przyczyny". Teoria upada, choć można ją obronić wprowadzając podział: gwałciciele mają wolną wolę, ale Bóg decyduje, czy w danym przypadku dojdzie do zapłodnienia. Nauczyło nas (mnie) to tylko tego, że pojęcie boga ma wielki potencjał wyjaśniający cokolwiek, niestety tylko a posteriori.

Pozdrawiam.

I na koniec dnia szóstego Bóg usłyszał: "Za mało many"
31-07-2008 15:57 
 Ocena 1 na 1
Anarchista (2650 punktów)
(zablokowany)
> I dalej twierdzę, że Kościół nie powinien sie mieszać w prawo państwowe.

To jest o tyle sensowne, że w kraju tak katolickim (przynajmniej formalnie, lub deklaratywnie) sam autorytet kościoła i jego nauki powinien odwodzić człowieka wierzącego od decyzji o eutanazji. Poza tym - ludzką rzeczą jest błądzić, i to słuszny wybór ma być podstawą oceny na sądzie ostatecznym. Jeśli nie ma możliwości podjęcia takiego wyboru, nie ze względu na przekonania a na karę doczesną (więzienie), to po co w tym momencie sąd ostateczny i wolna wola? Bo przecież za nasze decyzje moralne będziemy, jeśli będziemy, rozliczani. Pozdrawiam i gratuluje mądrego spojrzenia na własny kościół! Oby tak dalej i oby takich Katolików (bo w odniesieniu do Ciebie mogę to słowo z dużej litery napisać) było więcej.

"Anarchia matką porządku." P. Kropotkin
Łucja (49 punktów)
>Pozdrawiam i gratuluje mądrego spojrzenia na własny kościół! Oby tak dalej i oby takich Katolików (bo w odniesieniu do Ciebie mogę to słowo z dużej litery napisać) było więcej.

Dziękuję
I pozdrawiam...
Brzostowski (7067 punktów)
Prawa człowieka to podstawa.
Eutanazja powinna być dopuszczona, ale pod warunkiem że człowiek dorosły złoży np w wieku 20 lat oświadczenie iż jak będzie chory, albo samotny, albo chory i samotny, itp to pozwala na dokonanie aborcji - oczywiście za jego zgodą, w tym tragicznym momencie. Dlaczego tak? Uważam, że decyzja o eutanazji może być często wynikiem traumy z powodu cierpienia i bezsilności, wówczas ogląd sytuacji decydującego jest zniekształcony i powinien on dopuścić decyzję o eutanazji w chwili gdy jest zdrowy.

pozdrawiam
31-07-2008 16:28 
 Ocena 4 na 4
Łucja (49 punktów)
>Prawa człowieka to podstawa.
>Eutanazja powinna być dopuszczona, ale pod warunkiem że człowiek dorosły złoży np w wieku 20 lat oświadczenie iż jak będzie chory, albo samotny, albo chory i samotny, itp to pozwala na dokonanie aborcji - oczywiście za jego zgodą, w tym tragicznym momencie. Dlaczego tak? Uważam, że decyzja o eutanazji może być często wynikiem traumy z powodu cierpienia i bezsilności, wówczas ogląd sytuacji decydującego jest zniekształcony i powinien on dopuścić decyzję o eutanazji w chwili gdy jest zdrowy.
>pozdrawiam

Uwazam, że nie można tak myslec... nie mozna wymagac od czlowieka aby tak bardzo wybiegal w przyszlosc... Nie kazdy czlowiek ma tak bujna wyobraznie i nie kazdy wie co bedzie czul i myslal gdy bedzie umieral...
31-07-2008 16:39 
 Ocena 8 na 8
awitu (7627 punktów)
>Prawa człowieka to podstawa.
>Eutanazja powinna być dopuszczona, ale pod warunkiem że człowiek dorosły złoży np w wieku 20 lat oświadczenie iż jak będzie chory, albo samotny, albo chory i samotny, itp to pozwala na dokonanie aborcji - oczywiście za jego zgodą, w tym tragicznym momencie. Dlaczego tak? Uważam, że decyzja o eutanazji może być często wynikiem traumy z powodu cierpienia i bezsilności, wówczas ogląd sytuacji decydującego jest zniekształcony i powinien on dopuścić decyzję o eutanazji w chwili gdy jest zdrowy.

Przypuszczam, że pisząc pozwala na dokonanie aborcji, masz na myśli eutanazję i jest to tylko pomyłka w pisaniu.

Nie zgodzę się z Tobą. Żaden z nas zdrowych ludzi nie jest w stanie sobie wyobrazić, jaki ból i cierpienie odczuwa człowiek np. umierający na raka, w końcowym stadium choroby. Eutanazja nie jest decyzją czy sztucznie podtrzymywać życie za pomocą maszyn, tylko decyzją czy zakończyć cierpienie. Tylko w tym krańcowym momencie człowiek może zdecydować czy jest w stanie jeszcze walczyć i trwać, czy ból już jest tak ogromny, że dana jednostka nie jest w stanie tego wytrzymać. Każdy z nas jest teraz w stanie zdecydować czy chce być sztucznie utrzymywany przy życiu, ale nie możemy ocenić, jaki próg cierpienia jesteśmy w stanie znieść.

Są ludzie, którzy byli przeciwni eutanazji za życia, walczyli o to życie tak zażarcie, że trudno czasem w to uwierzyć, ale w tych krańcowych momentach proszą by pomóc zakończyć ich życie. Każdy, kto miał w śród swoich bliskich takiego cierpiącego człowieka, który usłyszał tą prośbę na własne uszy wie, o czym mówię. O tym nie da się zadecydować będąc zdrowym.

Prośba o zakończenie życia nie może być podyktowana samotnością i bezsilnością. Eutanazja to nie sposób na zakończenie życia, a sposób na zakończenie ogromnego bólu, gdy ogromne dawki morfiny już nie pomagają, gdy twój organizm jest jednym wielkim kłębkiem bólu a wiesz że, i tak niedługo umrzesz. Tylko wtedy, gdy człowiek nie jest w stanie znieść ogromnego bólu i cierpienia a nie jest w stanie sam odebrać sobie życia prosi o tą pomoc i tylko w takim wypadku dopuszczam możliwość eutanazji.

Gdy człowiek sam jest w stanie odebrać sobie życie nie może być mowy o eutanazji, bo sam jest w stanie nie tylko decydować o swym życiu ale i podjąć działanie by je sobie odebrać.

pozdrawiam


"Wierzą, że system operacyjny noma startuje, gdy ten jest gęsią: jeśli jest dobrą gęsią, to zostaje nomem. Gdy umiera, dobry stary NASA zabiera go do nieba, gdzie zostaje gwiazdą."
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Gdy człowiek sam jest w stanie odebrać sobie życie nie może być mowy o eutanazji, bo sam jest w stanie nie tylko decydować o swym życiu ale i podjąć działanie by je sobie odebrać.
Właśnie. Dlatego zamiast eutanazji powinno się stwarzać warunki do humanitarnego samobójstwa. Umawianie się z personelem medycznym na eutanazję stawia ten personel w trudnym położeniu, a cierpiącemu odbiera godność. A stosowne zestawy mogłyby być do kupienia w szpitalnym kiosku (dla mało sprawnych specjalne "inwalidzkie"). Mogłyby sobie stać na półce z pokrewnym produktem - prezerwatywami.
.
01-08-2008 23:49 
 Ocena 2 na 2
awitu (7627 punktów)

>Właśnie. Dlatego zamiast eutanazji powinno się stwarzać warunki do humanitarnego samobójstwa. Umawianie się z personelem medycznym na eutanazję stawia ten personel w trudnym położeniu, a cierpiącemu odbiera godność. A stosowne zestawy mogłyby być do kupienia w szpitalnym kiosku (dla mało sprawnych specjalne "inwalidzkie"). Mogłyby sobie stać na półce z pokrewnym produktem - prezerwatywami.
>.

Problem w tym że większość ludzi umierających proszących o eutanazję nie jest w stanie, kupić sobie takowego zestawiku i jakkolwiek go sobie zaaplikować.
Trzeba sobie uświadomić o jakich ludziach mówimy w związku z eutanazją. To nie ludzie osamotnieni, cierpiący. To ludzie którzy są skazani na ogromny ból, który trwa 24 godziny na dobę, większości z nich samo leżenie sprawia taki ból że gdyby byli w stanie wrzeszczeliby ale nawet tego najczęściej nie są w stanie zrobić. Ci ludzie nie są w stanie połknąć tabletki, czy zrobić sobie zastrzyk, gdyby byli w stanie mogliby się otruć lub w jakikolwiek sposób sami skrócić swoje cierpienia i nie angażowaliby osoby trzeciej. Tu nie ma mowy o "mało sprawnych", ci ludzie są całkowicie zależni od lekarzy pielęgniarek i osób trzecich, mogą tylko egzystować pogrążeni w nieustającym bólu.

"Wierzą, że system operacyjny noma startuje, gdy ten jest gęsią: jeśli jest dobrą gęsią, to zostaje nomem. Gdy umiera, dobry stary NASA zabiera go do nieba, gdzie zostaje gwiazdą."
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Ci ludzie nie są w stanie połknąć tabletki, czy zrobić sobie zastrzyk, gdyby byli w stanie mogliby się otruć lub w jakikolwiek sposób sami skrócić swoje cierpienia i nie angażowaliby osoby trzeciej. Tu nie ma mowy o "mało sprawnych", ci ludzie są całkowicie zależni od lekarzy pielęgniarek i osób trzecich, mogą tylko egzystować pogrążeni w nieustającym bólu.
A złożoną procedurę kwalifikującą do eutanazji to potrafiliby przejść?
.
02-08-2008 00:26 
 Ocena 1 na 1
awitu (7627 punktów)

>A złożoną procedurę kwalifikującą do eutanazji to potrafiliby przejść?
>.

wybacz ale nie wiem jak złożona Twoim zdaniem miałaby być ta procedura po stronie pacjenta ?
Polecam zapoznać się z procedurami holenderskimi. Po stronie pacjenta powinna wystarczyć kilkakrotnie wyrażona prośba o eutanazję.

polecam poczytać Nie wiem czy to do końca dobre procedury ale mi wydają się sensowne.


"Wierzą, że system operacyjny noma startuje, gdy ten jest gęsią: jeśli jest dobrą gęsią, to zostaje nomem. Gdy umiera, dobry stary NASA zabiera go do nieba, gdzie zostaje gwiazdą."
02-08-2008 01:37 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Po stronie pacjenta powinna wystarczyć kilkakrotnie wyrażona prośba o eutanazję.
Czyli uważasz, że lepsza niż samobójstwo jest eutanazja. Ale dla kogo lepsza - lekarza czy pacjenta?
.
02-08-2008 02:19 
 Ocena 1 na 1
awitu (7627 punktów)
>>Po stronie pacjenta powinna wystarczyć kilkakrotnie wyrażona prośba o eutanazję.
>Czyli uważasz, że lepsza niż samobójstwo jest eutanazja. Ale dla kogo lepsza - lekarza czy pacjenta?

Podniosłeś tutaj bardzo ważną kwestię, moralną odpowiedzialność lekarza za ten czyn.

Myślę, że nie możemy tu mówić, co jest lepsze. Jedno i drugie jest tragedią, choć i jedno i drugie uważam w pewnych sytuacjach za dopuszczalne. To dwa niezależne od siebie czyny. Już pisałam uważam, że nie może być mowy o eutanazji i nie może być ona dopuszczalna, gdy pacjent jest na tyle sprawny by sam się zabić. Wtedy, gdy pacjent jest w stanie sam odebrać sobie życie, nie musi i nie wolno mu angażować w to osób trzecich.

Natomiast eutanazję odbieram nie jako zabójstwo a jako czyn kończący cierpienie i w tym akcie lekarz stanowi jak to już napisał Anarchista "narzędzie". Jak niby ma popełnić samobójstwo ktoś, kto nie jest w stanie wziąć tabletek, zrobić sobie zastrzyk, czy podciąć sobie żyły? W takim wypadku pozbawiamy człowieka możliwości zabicia się, bo jest na tyle niepełnosprawny, że nie może tego zrobić. Nie może decydować o swym życiu i nie może decydować o swej śmierci. Jednego i drugiego pozbawia go stan zdrowia. Taki stan prowadzi do tego, że ludzie popełniają samobójstwa wcześniej gdy jeszcze ich życie można uratować, gdy jeszcze nie są w skrajnej sytuacji, bo mają świadomość, że za pewien czas może pozostać im tylko cierpienie a nie będą mogli się zabić.

Oczywiście przy eutanazji lekarz powinien mieć prawo odmówić z powodów swego światopoglądu, ale trzeba by wprowadzić wtedy procedurę wyznaczania innego lekarza, by nie dochodziło do sytuacji podobnych do tych, gdy ginekolog nie chce wykonać dopuszczonej przez prawo aborcji i odmawia wskazania innego lekarza. Uważam też że decyzja ta powinna być podejmowana przez grupę lekarzy a nie przez jedną osobę, by ograniczyć możliwość nadużyć.

Rozumiem ciężar podnoszonej przez Ciebie kwestii, lekarz w takim przypadku bierze na siebie ogromny ciężar, wszak jest to związane z przyczynieniem się do czyjejś śmierci. Dlatego żadnego lekarza tak jak w wypadku aborcji nie można zmusić do udziału w tej procedurze.

pozdrawiam

"Wierzą, że system operacyjny noma startuje, gdy ten jest gęsią: jeśli jest dobrą gęsią, to zostaje nomem. Gdy umiera, dobry stary NASA zabiera go do nieba, gdzie zostaje gwiazdą."
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>nie może być mowy o eutanazji i nie może być ona dopuszczalna, gdy pacjent jest na tyle sprawny by sam się zabić
Pacjent wnosi o eutanazję, a lekarz mu na to: póki możesz pan wyskoczyć przez okno z eutanazji nici. Ale tu jest 10 piętro, medycyna dowodzi, że ma pan spore szanse... Aha - i prosiłbym raczej nie z łazienki, bo tamto okno wychodzi na służbowy parking.

Czemu chcesz, by samobójcy umierali boleśniej?

>Jak niby ma popełnić samobójstwo ktoś, kto nie jest w stanie wziąć tabletek
Więc chcę zestawu (kapsułka?) dla niepełnosprawnych. Dostarczanego na życzenie, by zainteresowany mógł zrezygnować z życia suwerennie, do końca zachowując godność.

>ludzie popełniają samobójstwa [...] bo mają świadomość, że za pewien czas może pozostać im tylko cierpienie a nie będą mogli się zabić.
Tu eutanazję przedstawisz jako antidotum na "złe" samobójstwo. Z drugiej strony przyznajesz, że eutanazja bywa pożądana.

Czemu chcesz wspomóc eutanazję, a już samobójstwo nie?

>lekarz w takim przypadku bierze na siebie ogromny ciężar
Dlatego lekarze powinni poprzeć postulowany przeze mnie "zestaw samobójcy".

No, chyba że pragną decydować kto umrze bezboleśnie.
.
awitu (7627 punktów)

>Czemu chcesz, by samobójcy umierali boleśniej?

Chcę? Potrafisz czytać w myślach? Nigdzie tego nie napisałam. Jeśli jesteś w stanie się zabić to jesteś w stanie wybrać jak się chcesz zabić, więc nasilenie bólu zależy od Ciebie.

>>Jak niby ma popełnić samobójstwo ktoś, kto nie jest w stanie wziąć tabletek
>Więc chcę zestawu (kapsułka?) dla niepełnosprawnych. Dostarczanego na życzenie, by zainteresowany mógł zrezygnować z życia suwerennie, do końca zachowując godność.

I ty ją włożysz pacjentowi do ust? A może mają to robić pielęgniarki? A co z osobami które w wyniku choroby nie mogą przełykać, mają zniszczony układ pokarmowy tak że wszelkie leki, są podawane dożylnie ? Niestety nie wymyślił nikt wyłącznika którym człowiek samodzielnie jest w stanie siebie wyłączyć, a czasem by się przydał.

>>ludzie popełniają samobójstwa [...] bo mają świadomość, że za pewien czas może pozostać im tylko cierpienie a nie będą mogli się zabić.
>Tu eutanazję przedstawisz jako antidotum na "złe" samobójstwo. Z drugiej strony przyznajesz, że eutanazja bywa pożądana.

Szkoda tylko że cytując wyciąłeś pewien fragment tego zdania. Przedstawiam jako antidotum na samobójstwo przedwczesne, wymuszone stanem prawnym, samobójstwo nie wynikające z chęci zakończenia swego życia, a obawą że za pewien czas zostanie nam odebrana możliwość decydowania o swym życiu. Tacy ludzie chcą żyć, nie chcą umierać, wiedzą że istnieje jakaś szansa wyleczenia ich a zabijają się by uniknąć sytuacji gdy zabierze im się podstawowe prawo do decydowania o swym życiu i skarze się ich na nieustający ból.

>Czemu chcesz wspomóc eutanazję, a już samobójstwo nie?
Ja twierdzę że samobójstwo nie jest alternatywą dla eutanazji.

Jak mam wspomóc samobójstwo? Po co? Popierając Twoje zestawy do bezbolesnego zabijania się? Już powiedziałam bezboleśnie można się zabić bez jakiegokolwiek zestawu specjalnego. Po co wspierać zabijanie się skoro, każdy kto chce się zabić może to zrobić. Nawet przepisy prawne nie są w stanie odebrać osobie chcącej popełnić samobójstwo prawa decydowania o swym życiu, rodzaju śmierci. Jak ktoś chce się zabić to się zabije. Natomiast przepisy prawne odbierają możliwość tej samej decyzji osobom nie będącym w stanie dokonać tego czynu dodatkowo te osoby nie mają żadnej alternatywy mogą tylko leżeć i w bólu czekać na śmierć.

>Dlatego lekarze powinni poprzeć postulowany przeze mnie "zestaw samobójcy".
>No, chyba że pragną decydować kto umrze bezboleśnie.

Tego nie rozumiem, lekarz nie decyduje o samobójstwie, rodzaj śmierci wybiera samobójca. W eutanazji nie chodzi o bezbolesną śmierć, chodzi o to by przerwać ogromny ból i cierpienie jakie człowiek odczuwa od długiego czasu żyjąc.

Ty postulujesz o bezbolesną śmierć dla każdego, ja o uwolnienie z niewyobrażalnego bólu osób cierpiących.
Odwracając dlaczego opowiadasz się za ułatwieniem śmierci ludziom którzy i tak mogą zakończyć swoje cierpienie samodzielnie, a odmawiasz tego prawa ludziom cierpiącym nie będącym w stanie się samodzielnie zabić?


"Wierzą, że system operacyjny noma startuje, gdy ten jest gęsią: jeśli jest dobrą gęsią, to zostaje nomem. Gdy umiera, dobry stary NASA zabiera go do nieba, gdzie zostaje gwiazdą."
02-08-2008 21:46 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Ty postulujesz o bezbolesną śmierć dla każdego, ja o uwolnienie z niewyobrażalnego bólu osób cierpiących.
Twoje uwalnianie od bólu będzie zabijaniem pacjentów przez lekarzy. Obawiam się że tych tylko, którzy się dosyć nacierpieli wg medycznej normy, a właściwie - lekarskiej oceny.

A ja istotnie postuluję bezbolesną śmierć dla każdego. Bo skoro każdy i tak (jak twierdzisz) ma samobójstwo w zasięgu swej sprawnej ręki i drożnego przełyku, czemu miałoby służyć pozbawianie tego człowieka zestawu do umierania bezbolesnego? Torturze za karę, że nie chce poddać się eutanazji w lekarskim wykonaniu?

>dlaczego opowiadasz się za ułatwieniem śmierci ludziom którzy i tak mogą zakończyć swoje cierpienie samodzielnie
Sugerujesz, że chcę ułatwiać łatwe, a ja chcę tylko umożliwić niemożliwe - proponuję samobójstwo dla niepełnosprawnych. Komu i w czym to szkodzi?

>a odmawiasz tego prawa ludziom cierpiącym nie będącym w stanie się samodzielnie zabić?
Nie odmawiam, lecz dążę do poszerzenia ich zakresu wolności. Jeśli cierpiący człowiek i może i woli zabić się sam, dlaczego mu nie pomóc stwarzając takie możliwości? Bo jeśli jedną z cech sprawnego człowieka jest zdolność do zabicia się, stworzenie mu takiej możliwości jest przywróceniem utraconej, a ważnej dla niego sprawności.

I jestem pewien, że lepsze to, niż upokarzanie umierającego wielokrotnym wypytywaniem czy na pewno ma dosyć cierpienia i chce już umrzeć.
.
awitu (7627 punktów)

>>a odmawiasz tego prawa ludziom cierpiącym nie będącym w stanie się samodzielnie zabić?
>Nie odmawiam, lecz dążę do poszerzenia ich zakresu wolności. Jeśli cierpiący człowiek i może i woli zabić się sam , dlaczego mu nie pomóc stwarzając takie możliwości? Bo jeśli jedną z cech sprawnego człowieka jest zdolność do zabicia się, stworzenie mu takiej możliwości jest przywróceniem utraconej, a ważnej dla niego sprawności.
>I jestem pewien, że lepsze to, niż upokarzanie umierającego wielokrotnym wypytywaniem czy na pewno ma dosyć cierpienia i chce już umrzeć.

Ładnie lawirujesz, ale odpowiedzi nie udzielasz.

Więc jak ma się zabić człowiek który został pozbawiony przez chorobę, technicznych możliwości zabicia się? Piszesz że nie odmawiasz prawa do śmierci takim ludziom, dlatego kolejny raz proszę Cię o podanie sposobu, jak człowiek niezdolny fizycznie do popełnienia samobójstwa, ma je popełnić?

pozdrawiam


"Wierzą, że system operacyjny noma startuje, gdy ten jest gęsią: jeśli jest dobrą gęsią, to zostaje nomem. Gdy umiera, dobry stary NASA zabiera go do nieba, gdzie zostaje gwiazdą."
03-08-2008 00:01 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>>Nie odmawiam, lecz dążę do poszerzenia ich zakresu wolności. Jeśli cierpiący człowiek i może i woli zabić się sam , dlaczego mu nie pomóc stwarzając takie możliwości ? Bo jeśli jedną z cech sprawnego człowieka jest zdolność do zabicia się, stworzenie mu takiej możliwości jest przywróceniem utraconej, a ważnej dla niego sprawności.
>>I jestem pewien, że lepsze to, niż upokarzanie umierającego wielokrotnym wypytywaniem czy na pewno ma dosyć cierpienia i chce już umrzeć.

>Ładnie lawirujesz, ale odpowiedzi nie udzielasz.
>Więc jak ma się zabić człowiek który został pozbawiony przez chorobę, technicznych możliwości zabicia się?
Nie lawiruję, odpowiedź cały czas Ci towarzyszy, zaznaczyłem ją tu na niebiesko. Tym postulatem włączyłem się przecież do dyskusji, zresztą sama zobacz . Chodzi mi o stworzenie takich metod - środków - urządzeń - nie chcę przesądzać, bo są różne rodzaje niesprawności i nieznane mi sposoby uśmiercania - które uczynią samobójstwo wykonalnym także przez osoby niesprawne.

Dodam, że dla przypadków, którym na razie nie da się pomóc usprawnieniem eutanazja powinna być dostępna. Ale tu jest i druga strona medalu: a ileż będzie przypadków tak szczególnego stopnia niesprawności, w którym można wielokrotnie i z sensem wyrazić wolę poddania się eutanazji, a nie da się popełnić usprawnionej formy samobójstwa?
.
awitu (7627 punktów)
>Chodzi mi o stworzenie takich metod - środków - urządzeń - nie chcę przesądzać, bo są różne rodzaje niesprawności i nieznane mi sposoby uśmiercania - które uczynią samobójstwo wykonalnym także przez osoby niesprawne.

lawirujesz bo nie wyrażasz się precyzyjnie. To już drugi wątek gdzie tak wdajemy się w dyskusje, krążysz stwarzanie możliwości nie jest opracowaniem technik, urządzeń itd.

ja Ci zresztą na to odpowiedziałam tutaj.

Niestety nie wymyślił nikt wyłącznika którym człowiek samodzielnie jest w stanie siebie wyłączyć, a czasem by się przydał.

więc o czym my jeszcze dyskutujemy? Trochę precyzji wypowiedzi i byśmy dogadali się w 2 zdaniach

> Dodam, że dla przypadków, którym na razie nie da się pomóc usprawnieniem eutanazja powinna być dostępna. Ale tu jest i druga strona medalu: a ileż będzie przypadków tak szczególnego stopnia niesprawności, w którym można wielokrotnie i z sensem wyrazić wolę poddania się eutanazji, a nie da się popełnić usprawnionej formy samobójstwa?

Przejdź się do jakiegokolwiek hospicjum lub na oddział onkologiczny to sam się przekonasz. Zapewniam Cię że to jest problem większy niż ludziom się wydaje.

pozdrawiam

"Wierzą, że system operacyjny noma startuje, gdy ten jest gęsią: jeśli jest dobrą gęsią, to zostaje nomem. Gdy umiera, dobry stary NASA zabiera go do nieba, gdzie zostaje gwiazdą."
03-08-2008 07:50 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>lawirujesz bo nie wyrażasz się precyzyjnie.
A dopiero co moje lawirowanie było ładne i oznaczało nie udzielanie odpowiedzi.

>stwarzanie możliwości nie jest opracowaniem technik, urządzeń itd.
Ano nie, ponieważ jest odwrotnie - opracowanie technik, urządzeń itd. jest stwarzaniem możliwości.

> Niestety nie wymyślił nikt wyłącznika którym człowiek samodzielnie jest w stanie siebie wyłączyć, a czasem by się przydał.
A tu my są zgodne: i niestety, i przydałby się.

Bo dokładnie to postuluję - opracowanie takiego "wyłącznika". Uważam, że tylko przywrócenie niesprawnemu z powodu ciężkiej choroby człowiekowi swobodę samostanowienia przywraca mu poczucie godności. I że łatwiej znieść ból, który sami wybraliśmy jako życiową alternatywę.

>więc o czym my jeszcze dyskutujemy?
Dla mnie problemem w naszej dyskusji jest Twoje dążenie do przekazania lekarzowi pełnej władzy nad bezbronnym wobec swego cierpienia pacjentem. Ja chcę czegoś dokładnie przeciwnego - wyzwolenia go z tej władzy. Jak lekarz dostanie narzędzie w postaci prawa do eutanazji tylko poszerzy zakres swojej nad tym cierpiącym biedakiem - bo już chyba nie człowiekiem - władzy. I nie pojmuję w imię czego do tego dążysz.

>Trochę precyzji wypowiedzi i byśmy dogadali się w 2 zdaniach
A mogłabyś sprecyzować gdzie ja jestem nieprecyzyjny?

>Przejdź się do jakiegokolwiek hospicjum lub na oddział onkologiczny to sam się przekonasz.
Byłem. Teraz mi jeszcze precyzyjnie napisz których moich spostrzeżeń do tej dyskusji potrzebujesz.

>Zapewniam Cię że to jest problem większy niż ludziom się wydaje.
Ludziom czyli np. mnie, prawda?

A kim Ty jesteś?
.
awitu (7627 punktów)
>Dla mnie problemem w naszej dyskusji jest Twoje dążenie do przekazania lekarzowi pełnej władzy nad bezbronnym wobec swego cierpienia pacjentem. Ja chcę czegoś dokładnie przeciwnego - wyzwolenia go z tej władzy. Jak lekarz dostanie narzędzie w postaci prawa do eutanazji tylko poszerzy zakres swojej nad tym cierpiącym biedakiem - bo już chyba nie człowiekiem - władzy. I nie pojmuję w imię czego do tego dążysz.

I tu mamy właśnie wynik małej precyzji wypowiedzi u nas obojga. Powinnam rozwinąć zdanie o wyłączniku. Dążę do ustanowienia prawa do eutanazji, ponieważ takich urządzeń, sposobów czy nawet posługując się bardzo ogólnym pojęciem, jakim Ty się posłużyłeś "możliwości" w chwili obecnej nie ma., a ludzie cierpią w tej chwili. Zakładając, że odrzucimy eutanazję a skupiamy się na stwarzaniu takich możliwości - musimy przejść proces uchwalania takiej ustawy, rozporządzeń it. Następnie musimy przejść proces "stwarzania możliwości", który może trwać długie lata i może nie przynieść oczekiwanych rezultatów, a ludzie dalej cierpią z bólu. Natomiast eutanazja wymaga przejścia przez krótszy proces, ograniczony do procesu ustawodawczego i opracowania procedur.

Nie dążę do przekazania władzy lekarzom, dążę do dania możliwości ludziom umierającym w bólach, zakończenia bólu w chwili obecnej. Jak już napisałam wyłącznika nie ma. Szkoda przydałby się, ale nie ma. Możliwości, o których Ty mówisz też nie ma. Masz rację, że bardziej ludzkim, sposobem jest danie człowiekowi możliwości samodzielnego zakończenia życia, ale w chwili obecnej takich możliwości nie ma. Za to wzorce rozwiązań prawnych odnośnie eutanazji już istnieją i wymagają "jedynie" przystosowania ich do ustawodawstwa naszego kraju. Piszę jedynie, choć wiem, że to jedynie jest niemalże niewykonalne w naszym kraju, tak samo jak przepchnięcie ustawy o "stwarzaniu warunków do humanitarnego samobójstwa"

Gdybyś na samym początku dyskusji zamiast pisać :
>"Dlatego zamiast eutanazji powinno się stwarzać warunki do humanitarnego samobójstwa. (..)A stosowne zestawy mogłyby być do kupienia w szpitalnym kiosku (dla mało sprawnych specjalne "inwalidzkie")."

Napisał:
>"Chodzi mi o stworzenie takich metod - środków - urządzeń - nie chcę przesądzać, bo są różne rodzaje niesprawności i nieznane mi sposoby uśmiercania - które uczynią samobójstwo wykonalnym także przez osoby niesprawne."

Dostałbyś ode mnie odpowiedź, że tak to dobry pomysł, bo jak już ci napisałam - taki wyłącznik by się przydał. Jednakże może to być rozwiązanie przyszłościowe, nie rozwiązuje nam problemu w chwili obecnej.

Stwarzanie warunków, możliwości jest pojęciem bardzo szerokim i nie ogranicza się do opracowania technik, urządzeń itd. Dlatego domagałam się od ciebie odpowiedzi jak ma się odbywać to stwarzanie możliwości, gdybyś od razu uszczegółowił połowa naszej dyskusji byłaby inna. To są te nieprecyzyjne wyrażenia. Ja natomiast, za mało precyzyjnie wyjaśniłam kwestię wyłącznika. Dla mnie ten pomysł jest dobry, ale potrzebne są nam rozwiązania na chwilę obecną.

>>Zapewniam Cię że to jest problem większy niż ludziom się wydaje.
>Ludziom czyli np. mnie, prawda?

Dopóki nie musiałam przez dwa lata przychodzić w takie miejsce, nie miałam pojęcia, że ten problem jest tak powszechny i wiem, że większość ludzi nie zdaje sobie sprawy z tego. Więc mnie też możesz zaliczyć do tego grona, ponieważ przez większość swego życia też nie miałam tej świadomości.


"Wierzą, że system operacyjny noma startuje, gdy ten jest gęsią: jeśli jest dobrą gęsią, to zostaje nomem. Gdy umiera, dobry stary NASA zabiera go do nieba, gdzie zostaje gwiazdą."
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Dla mnie ten pomysł jest dobry,
Rozumiem, że lepszy niż eutanazja.

>ale potrzebne są nam rozwiązania na chwilę obecną
Najtrwalszą rzeczą jest prowizorka. Więc jak mamy lepszy pomysł, forsujmy lepszy, bo odłożony na później może przepaść nawet na zawsze. A ponieważ w projekcie powinno się przedstawiać konkretne rozwiązanie, można zainteresować tym rozwiązaniem np. ambitnych studentów uczelni medycznych.

P.S. Czy jesteś pewna, że do "wyłącznika" konieczna byłaby zmiana prawa?

P.S.2. Napisałaś, że "bezboleśnie można się zabić bez jakiegokolwiek zestawu specjalnego". Jak?
.
awitu (7627 punktów)
>>Dla mnie ten pomysł jest dobry,
>Rozumiem, że lepszy niż eutanazja.

Tak lepszy pod jednym warunkiem, że istniałyby rozwiązania, które można by zastosować od razu. Problematyczne jest dla mnie, że nie ma tych rozwiązań, a więc mamy jedynie pomysł daleki od realizacji.

>>ale potrzebne są nam rozwiązania na chwilę obecną
>Najtrwalszą rzeczą jest prowizorka. Więc jak mamy lepszy pomysł, forsujmy lepszy, bo odłożony na później może przepaść nawet na zawsze. A ponieważ w projekcie powinno się przedstawiać konkretne rozwiązanie, można zainteresować tym rozwiązaniem np. ambitnych studentów uczelni medycznych.

Można, jak mówimy o rozwiązaniu niebędącym prowizorką, to, co powiesz na połączenie tych pomysłów w jedno. Dopuszczenie eutanazji a jednocześnie pracę nad znalezieniem rozwiązań by "humanitarne samobójstwo" mogło stać się rozwiązaniem dla większej grupy ludzi. Powstawanie kolejnych rozwiązań uwalniałoby kolejne grupy od konieczności skorzystania z pomocy lekarzy, ale jednocześnie grupa ludzi, dla których nie mamy rozwiązań nie pozostawałaby skazana na trwanie w bólu?

I wydaje mi się, że jednak pierw potrzebna byłaby regulacja prawna dopuszczająca zastosowanie takowych metod, a dopiero potem opracowywanie poszczególnych urządzeń technik i możliwości. Prawnik by się przydał, na KK się nie znam.

>P.S. Czy jesteś pewna, że do "wyłącznika" konieczna byłaby zmiana prawa?

Moim zdaniem tak, ponieważ wprowadzenie na rynek jakiegokolwiek urządzenia, techniki, metody wprost ułatwiającego samobójstwo jest tożsame z pomocą w samobójstwie, a mamy zapis:

Rozdział XIX kodeksu karnego (Przestępstwa przeciwko życiu i zdrowiu),art. 151. kodeksu karnego: "Kto namową lub przez udzielenie pomocy doprowadza człowieka do targnięcia się na własne życie, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5"

>P.S.2. Napisałaś, że "bezboleśnie można się zabić bez jakiegokolwiek zestawu specjalnego". Jak?

Chyba żartujesz, jak ktoś jest tym zainteresowany to znajdzie takie. Nie nakłaniaj mnie publicznie do popełnienia przestępstwa.


"Wierzą, że system operacyjny noma startuje, gdy ten jest gęsią: jeśli jest dobrą gęsią, to zostaje nomem. Gdy umiera, dobry stary NASA zabiera go do nieba, gdzie zostaje gwiazdą."
04-08-2008 08:21 
 Ocena 2 na 2
Duda (25557 punktów)

>>>ale potrzebne są nam rozwiązania na chwilę obecną
>>Najtrwalszą rzeczą jest prowizorka. Więc jak mamy lepszy pomysł, forsujmy lepszy, bo odłożony na później może przepaść nawet na zawsze. A ponieważ w projekcie powinno się przedstawiać konkretne rozwiązanie, można zainteresować tym rozwiązaniem np. ambitnych studentów uczelni medycznych.
Czytałam kiedyś trochę artykułów o eutanazji w Holandii. Tam o ile pamiętam chory zakwalifikowany do eutanazji (jeżeli tylko może) dostaje taki "guzik" i sam podaje sobie środek kończący męki. Na tym właśnie eutanazja polega na pomocy w samobójstwie. Są to tabletki , które chory sam wkłada do ust, strzykawka ,która uwalnia środek do kroplówki. Najpierw musi być zgoda prawodawcy a potem dopiero można stwarzać warunki popełnienia samobójstwa przez chorego. Obecnie dostarczenie środka jest przestępstwem.
Życie nie lubi sztucznych barier i tak jak aborcję Polki załatwiają za granicą lub w kraju korzystając z tabletek sprowadzanych z zagranicy tak i eutanazja jest dla bogatych Polaków dostępna. Gdzieś czytałam , że już kilkanaścioro Polaków skorzystało z tej formy w Holandii. Tyle, że nadaje się to jedynie dla osób majętnych i chorych nadających się do transportu. Odbywa się to też w polskich domach gdy rodzina pomaga zakończyć męki a lekarz wystawiający świadectwo zgonu nawet jak coś podejrzewa to przymyka na to oczy.
Zarówno w sprawie aborcji jak i eutanazji Polska zachowuje się jak 9-cio miesięczne dziecko, któremu wydaje się , że jeżeli zasłoni oczy to go nie widać.
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>chory zakwalifikowany do eutanazji
Przecież chory sam się powinien kwalifikować do eutanazji. Ponieważ:

>eutanazja polega na pomocy w samobójstwie.
Przynajmniej powinna, i w miarę możności (wciąż doskonalonej) nie powinna poza samobójstwo wykraczać.

>Najpierw musi być zgoda prawodawcy a potem dopiero można stwarzać warunki popełnienia samobójstwa przez chorego.
Prawo i tak jest tu niejednoznaczne. Bo co zrobić, gdy nieubezwłasnowolniona niesprawna osoba zażąda swego legalnie posiadanego pistoletu? Wszak ta osoba może podać opiekuna do sądu za ograniczanie wolności i znęcanie się. A przecież żądanym środkiem (przedmiotem) nie musi być broń.

Prawo w ogóle jest niekonsekwentne - nie zabrania samobójstwa, ale już pomocy w tym dozwolonym czynie - owszem. Podobne jest z prostytucją, narkotykami, czy reklamowaniem alkoholu.
.
Duda (25557 punktów)
>>chory zakwalifikowany do eutanazji
>Przecież chory sam się powinien kwalifikować do eutanazji.
Chory o ile wiem musi kilkakrotnie występować o eutanazję , w tym czasie konsylium lekarskie bada sprawę czy nie ma możliwości innej pomocy. Chodzi o to by żądanie eutanazji nie powodował np. ból zęba który można usunąć.

>Prawo w ogóle jest niekonsekwentne - nie zabrania samobójstwa, ale już pomocy w tym dozwolonym czynie - owszem. Podobne jest z prostytucją, narkotykami, czy reklamowaniem alkoholu.

Płód nazywa dzieckiem poczętym a kara jest zupełnie inna niż przy aborcji i dzieciobójstwie. Rzeczywiście nasze prawo jest niekonsekwentne gdyż jest kompromisem pomiędzy ideologią a zdrowym rozsądkiem.
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Tak lepszy pod jednym warunkiem, że istniałyby rozwiązania, które można by zastosować od razu. Problematyczne jest dla mnie, że nie ma tych rozwiązań, a więc mamy jedynie pomysł daleki od realizacji.
Tyle, że to oddalenie nie wpływa na jakość pomysłu, zresztą i eutanazja "odlekarska" póki co jest bezprawna, także więc daleka od realizacji.

>co powiesz na połączenie tych pomysłów w jedno. Dopuszczenie eutanazji a jednocześnie pracę nad znalezieniem rozwiązań by "humanitarne samobójstwo" mogło stać się rozwiązaniem dla większej grupy ludzi.
Powiem, że nie ma podmiotu do którego można by kierować jednocześnie oba postulaty, a uwzględniając, że o "eutanazji klasycznej" decyduje lekarz, idee są całkiem rozłączne. Chyba, że rozumieć eutanazję tak, jak przedstawiła pani Duda - wyłącznie jako wspomagane medycznie samobójstwo - tu idee są nierozdzielne. I ja opowiadam się za tym połączeniem.

>I wydaje mi się, że jednak pierw potrzebna byłaby regulacja prawna dopuszczająca zastosowanie takowych metod, a dopiero potem opracowywanie poszczególnych urządzeń technik i możliwości.
Takowych, czyli jakich? - Tak zapyta ustawodawca i sprawa upadnie.

>wprowadzenie na rynek jakiegokolwiek urządzenia, techniki, metody wprost ułatwiającego samobójstwo jest tożsame z pomocą w samobójstwie [ ...] "Kto namową lub przez udzielenie pomocy doprowadza człowieka do targnięcia się na własne życie, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5"
Można wprowadzić te środki jako przysłowiową "maść na szczury", onegdaj zasłyszałem, że pigułka wczesnoporonna jest środkiem na jakieś pokarmowe niedomagania.

Lekarze pozwalają by ustawodawcy latami zastanawiali się nad potrzebnymi uregulowaniami, a tymczasem farmaceuci robią swoje zabierając zbyt (zajętym - niezdecydowanym - niedostępnym - drogim - niepotrzebne skreślić) lekarzom kolejne kategorie pacjentów.

>>P.S.2. Napisałaś, że "bezboleśnie można się zabić bez jakiegokolwiek zestawu specjalnego". Jak?
>Chyba żartujesz, jak ktoś jest tym zainteresowany to znajdzie takie. Nie nakłaniaj mnie publicznie do popełnienia przestępstwa.
Nie zamierzam się zabić, tylko chcę wiedzieć, więc nie będzie przestępstwa.

W końcu i Ty skądś to wiesz. A skąd?
.
dark magus (320 punktów)
>>>P.S.2. Napisałaś, że "bezboleśnie można się zabić bez jakiegokolwiek zestawu specjalnego". Jak?
>>Chyba żartujesz, jak ktoś jest tym zainteresowany to znajdzie takie. Nie nakłaniaj mnie publicznie do popełnienia przestępstwa.
>Nie zamierzam się zabić, tylko chcę wiedzieć, więc nie będzie przestępstwa.
>W końcu i Ty skądś to wiesz. A skąd?

Dlaczego az tak interesuje Cie zagadnienie smierci?
I to nie tylko smierci ale smierci - bezbolesnej. Zdaje sie, ze o to chodzi Ci w eutanazji i o to samo w dopytywaniu sie powyzsze "srodki".

Nie chodzi nam o "godnosc", tylko po prostu strasznie boimy sie bolu . Czemu tego nie powiedziec wprost Nie chcemy przezywac bolu fizycznego, a nie majac zaufania do lekarzy, ze zajma sie leczniem bolu w sposob zadowalajacy, decydujemy sie na smierc. Zakladajac, ze po smierci bol znika.

Zamiast zastanawiac sie nad najlepszym sposobem zabicia sie, moze warto byloby zachecic lekarzy do pracy nad leczeniem bolu?

Za moich czasow ludzie bali sie chodzic do dentysty, bo prawie wszystko odbywalo sie "na zywca". Teraz juz sie tak nie boja, a nawet niektorzy lubia Nie chce przez to powiedziec, ze ktos bedzie lubil miec raka. Ale wlasciwie przeprowadzone leczenie bolu i inne "objawowe" moglyby zminimalizowac "cierpienia" i tym samym usunac glowny powod eutanazji - strach przed cierpieniem.
06-08-2008 18:36 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Dlaczego az tak interesuje Cie zagadnienie smierci?
A dlaczego Ciebie zastanawia moje naturalne zainteresowanie, a nie podejrzane zatajanie awitu?

>Nie chodzi nam o "godnosc", tylko po prostu strasznie boimy sie bolu .
Chodzi o jedno i drugie, bo ustawiczne wielkie cierpienie odziera człowieka z godności. Kto spodziewa się pomyślnej dalszej egzystencji nieunikniony ból zwykle odważa się przeżyć (choćby u dentysty).

>Zamiast zastanawiac sie nad najlepszym sposobem zabicia sie, moze warto byloby zachecic lekarzy do pracy nad leczeniem bolu?
Czemu zamiast, potrzeba zabicia się może zajść mimo postępu w dziedzinie usuwania bólu. Eutanazja jest przecież po to, by żywi nie zazdrościli umarłym.

> wlasciwie przeprowadzone leczenie bolu i inne "objawowe" moglyby zminimalizowac "cierpienia"...
A mogłyby, mogły, tylko że koniunkturę w medycynie nakręca właśnie cierpienie...
.
06-08-2008 20:43 
 Ocena 3 na 3
awitu (7627 punktów)
>A dlaczego Ciebie zastanawia moje naturalne zainteresowanie, a nie podejrzane zatajanie awitu?

Osnowa a co ja takiego zatajam ? Tylko prosto proszę mówić. Bo nie chcę ci opisać jak się bezboleśnie zabić? Już wytłumaczyłam dlaczego tego nie zrobię. Nie znam Cię nie mam pewności czy przypadkiem w tej chwil nie wiążesz sznurka by się powiesić. Twoje zapewnienie nie jest dla mnie wystarczające. To jest zdroworozsądkowe zachowanie, nie chce popełniać przestępstwa. Potrzebujesz tej wiedzy poszukaj. Co w tym podejrzanego?
Skąd mam taką wiedzę? Z książek, które sam możesz kupić w księgarni.

"Wierzą, że system operacyjny noma startuje, gdy ten jest gęsią: jeśli jest dobrą gęsią, to zostaje nomem. Gdy umiera, dobry stary NASA zabiera go do nieba, gdzie zostaje gwiazdą."
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Osnowa a co ja takiego zatajam ? Tylko prosto proszę mówić. Bo nie chcę ci opisać jak się bezboleśnie zabić?
Właśnie.

>Nie znam Cię nie mam pewności czy przypadkiem w tej chwil nie wiążesz sznurka by się powiesić.
[...]
>Skąd mam taką wiedzę? Z książek, które sam możesz kupić w księgarni.
Ale czy mi sprzedadzą te książki? Bo w księgarni także mnie nie znają i nie wiedzą czy nie zawiążę sobie sznurka...
.
dark magus (320 punktów)
>>Nie znam Cię nie mam pewności czy przypadkiem w tej chwil nie wiążesz sznurka by się powiesić.
>[...]
>>Skąd mam taką wiedzę? Z książek, które sam możesz kupić w księgarni.
>Ale czy mi sprzedadzą te książki? Bo w księgarni także mnie nie znają i nie wiedzą czy nie zawiążę sobie sznurka...
>.

Baju baju Osnowa... Czego to jeszcze nie wymyslisz, jakich przeszkod nam nie podasz? Wszystko po to, zeby taki proceder mogl sie odbywac legalnie
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Baju baju...
Mocne słowa, nie wiem co odpowiedzieć...

>zeby taki proceder mogl sie odbywac legalnie
Proceder czy procedura - to właśnie próbujemy rozstrzygnąć. Ale za pomocą argumentów, możesz podać swoje, zobaczymy co są warte.
.
awitu (7627 punktów)

>>Skąd mam taką wiedzę? Z książek, które sam możesz kupić w księgarni.
>Ale czy mi sprzedadzą te książki? Bo w księgarni także mnie nie znają i nie wiedzą czy nie zawiążę sobie sznurka...

Osnowa mam Cię za myślącego człowieka, więc proszę nie dawaj mi dowodów na to że jestem w błędzie. Nigdzie nikt racjonalnie myślący nie da Ci przepisu na bezbolesne samobójstwo, z prostego powodu jaki sam w naszej dyskusji przedstawiałeś. Nikt nie chce być odpowiedzialny za czyjąś śmierć. Także żadna książka nie odpowie Ci wprost: To jest sposób na bezbolesne zabicie się. Potrafisz czytać, myślisz także nie najgorzej, jak już pokazałeś umiesz kojarzyć fakty a książki medyczne i z dziedziny farmacji sprzeda Ci każdy księgarz. Pozostaje Ci użyć swego rozumu do poskładania puzzli wiedzy. Chyba przy tej okazji nie wypada mi życzyć powodzenia.

pozdrawiam


"Wierzą, że system operacyjny noma startuje, gdy ten jest gęsią: jeśli jest dobrą gęsią, to zostaje nomem. Gdy umiera, dobry stary NASA zabiera go do nieba, gdzie zostaje gwiazdą."
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Nikt nie chce być odpowiedzialny za czyjąś śmierć.
Z wyjątkiem zwolenników eutanazji.

> żadna książka nie odpowie Ci wprost: To jest sposób na bezbolesne zabicie się.
Ale my, zwolennicy eutanazji chcemy taką książkę napisać.

> Potrafisz czytać, myślisz także nie najgorzej, jak już pokazałeś umiesz kojarzyć fakty a książki medyczne i z dziedziny farmacji sprzeda Ci każdy księgarz.
W takim razie nie powinien mi sprzedać, bo ja skojarzę i zastosuję, a on pójdzie siedzieć za pomoc.

>Chyba przy tej okazji nie wypada mi życzyć powodzenia.
Nie ma przeszkód, przecież popieramy eutanazję. Dopiero nieudana byłaby okrutna.
.
dark magus (320 punktów)
>>Dlaczego az tak interesuje Cie zagadnienie smierci?
>A dlaczego Ciebie zastanawia moje naturalne zainteresowanie, a nie podejrzane zatajanie awitu?

Twoje zainteresowanie nie wydaje mi sie naturalne, bo w rzeczywistosci nie dotyczy smierci, tylko sposobow - "jak sie najlepiej zabic".

>Chodzi o jedno i drugie, bo ustawiczne wielkie cierpienie odziera człowieka z godności.

O jaka godnosc Ci chodzi, co to jest godnosc w zracjonalizowanym swiecie??? Wymysliles sobie jakas godnosc i dla niej chcesz sie zabic tylko nie umiesz wytlumaczyc sobie, ze ta Twoja "godnosc" to tylko "mile, bezbolesne zycie". Bo jak bolesne - to wolisz stryczek (ale taki - bezbolesny ).

>Eutanazja jest przecież po to, by żywi nie zazdrościli umarłym.

Jesli po to, to nie ma sie o co klocic To taka sama bzdura i wymyslanki jak i "godnosc". " Trzeba sie zabic, zeby zachowac godnosc i nie zazdroscic umarlym ". Podaj w koncu jakies racjonalne argumenty a nie zalewaj nas tu jakimis wymyslonymi metami o urojonej godnosci i zazdrosci. Zaraz zaczniesz nam wyjezdzac z urojonymi bogami... Uchhh

>> wlasciwie przeprowadzone leczenie bolu i inne "objawowe" moglyby zminimalizowac "cierpienia"...
>A mogłyby, mogły, tylko że koniunkturę w medycynie nakręca właśnie cierpienie...
>.

To dlatego, ze taka jest polityka w medycynie - ja sie mam zabijac albo kogos z moich znajblizszych??? Wiesz co ja zrobie w takim wypadku? Zabije lekarza, ktory nie bedzie chcial dac wystarczajacej ilosc srodkow przeciwbolowych komus z mojej rodziny. Wezme je na sile! Bo to jest moj obowiazek wzgledem rodziny. A nie zabijanie ich, "zeby sie nie meczyli"!!!
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Twoje zainteresowanie nie wydaje mi sie naturalne, bo w rzeczywistosci nie dotyczy smierci, tylko sposobow - "jak sie najlepiej zabic".
Bo to jest wątek o eutanazji.

>O jaka godnosc Ci chodzi, co to jest godnosc
Tę, która daje poczucie, że jest się wartościową jednostką.

> Wymysliles sobie jakas godnosc
Nigdy nie słyszałeś o godności?

> nie umiesz wytlumaczyc sobie, ze ta Twoja "godnosc" to tylko "mile, bezbolesne zycie". Bo jak bolesne - to wolisz stryczek (ale taki - bezbolesny
Samobójstwa dowodzą, że nie zawsze ludzie wybierają jak najłatwiejszą śmierć. A eutanazja z definicji wyklucza okrucieństwo.

>To taka sama bzdura i wymyslanki jak...
Mówisz bzdura, ale nie pokazujesz gdzie ona jest.

>Podaj w koncu jakies racjonalne argumenty...
Argumentem przemawiającym za eutanazją jest istnienie potrzeby śmierci lub samej możliwości wyboru między życiem i śmiercią.

> Zabije lekarza, ktory nie bedzie chcial dac wystarczajacej ilosc srodkow przeciwbolowych komus z mojej rodziny. [..] to jest moj obowiazek wzgledem rodziny. A nie zabijanie ich, "zeby sie nie meczyli"!!!
Tyle, że w końcu owa "wystarczająca ilość środków przeciwbólowych" zabija. Więc w istocie domagałbyś się eutanazji.
.
dark magus (320 punktów)
>>Twoje zainteresowanie nie wydaje mi sie naturalne, bo w rzeczywistosci nie dotyczy smierci, tylko sposobow - "jak sie najlepiej zabic".
>Bo to jest wątek o eutanazji.
nie - zrobil sie z tego watek - jak sie najlepiej zabic, zeby unikac cierpienia zwiazanego z naturalnym umieraniem.

>>O jaka godnosc Ci chodzi, co to jest godnosc
>Tę, która daje poczucie, że jest się wartościową jednostką.
Jeden komunal zastapiony dwoma nastepnymi - "poczucie" i "wartosc". Ty czujesz wartosci?

>> Wymysliles sobie jakas godnosc
>Nigdy nie słyszałeś o godności?
O godnosci slyszalem. I o zabijaniu tez.

>> nie umiesz wytlumaczyc sobie, ze ta Twoja "godnosc" to tylko "mile, bezbolesne zycie". Bo jak bolesne - to wolisz stryczek (ale taki - bezbolesny
>Samobójstwa dowodzą, że nie zawsze ludzie wybierają jak najłatwiejszą śmierć. A eutanazja z definicji wyklucza okrucieństwo.
Nastepne slowo klucz - "okrucienstwo".

No to rozgladnij sie jakie ZYCIE jest okrutne, jedne zwierzeta zjadaja drugie! Tego trzeba zakazac, bo niehumanitarne A jakie niehumanitarne, ze ludzie w ogole musza umierac! Trzeba koniecznie zlikwidowac CALE ZYCIE na planecie Ziemia, bo jest ono zrodlem cierpienia

>>To taka sama bzdura i wymyslanki jak...
>Mówisz bzdura, ale nie pokazujesz gdzie ona jest.
Pokazuje - patrz wyzej.

>>Podaj w koncu jakies racjonalne argumenty...
>Argumentem przemawiającym za eutanazją jest istnienie potrzeby śmierci lub samej możliwości wyboru między życiem i śmiercią.
Istnienie mozliwosci wyboru miedzy dzialaniem A i B ma przemawiac za oboma naraz???? Istnienie potrzeby smierci??? Tu Ci podam przyklad, moja corka kiedys poklocila sie z bratem i powiedziala mi, ze chce umrzec. Emocjonalne pragnienie smierci ma byc argumentem przemawiajacym za eutanazja???? Niezbyt to klarowne. Sprobuj napisac wiecej niz jedno zdanie na ten temat, to bedzie latwie zrozumiec o co Ci chodzi

>> Zabije lekarza, ktory nie bedzie chcial dac wystarczajacej ilosc srodkow przeciwbolowych komus z mojej rodziny. [..] to jest moj obowiazek wzgledem rodziny. A nie zabijanie ich, "zeby sie nie meczyli"!!! Tyle, że w końcu owa "wystarczająca ilość środków przeciwbólowych" zabija. Więc w istocie domagałbyś się eutanazji.
>.

Na to juz odpowiedzialem we wczesniejszym poscie dosc szczegolowo ( www.racjonalista.pl/forum.php/s,147916#w149194 ).
Tak, ja domagam sie srodkow przeciwbolowych i zapobiegawczych. Szczegolowo to wytlumaczylem, nie ma powodu przepisywac
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>zrobil sie z tego watek - jak sie najlepiej zabic, zeby unikac cierpienia...
Prawidłowo, bo taki jest temat: eutanazja.

> Ty czujesz wartosci?
Tak, np. temperatura powietrza może mieć wyższą lub niższą wartość i ja te wartości czuję.

>>Mówisz bzdura, ale nie pokazujesz gdzie ona jest.
>Pokazuje - patrz wyzej.
Nie widzę żadnej bzdury - musisz udowodnić jej istnienie.

>>Argumentem przemawiającym za eutanazją jest istnienie potrzeby śmierci lub samej możliwości wyboru między życiem i śmiercią.
>Istnienie mozliwosci wyboru miedzy dzialaniem A i B ma przemawiac za oboma naraz????
Nie, potrzeba wyboru między życiem i śmiercią uzasadnia zalegalizowanie eutanazji.

>Emocjonalne pragnienie smierci ma byc argumentem przemawiajacym za eutanazja????
Tak, analogicznie czyjeś pragnienie napicia się uzasadnia podanie tej osobie wody.

>Sprobuj napisac wiecej niz jedno zdanie na ten temat, to bedzie latwie zrozumiec o co Ci chodzi
Ta prośba jest niezrozumiała, bo jednozdaniowa.

>>>"wystarczająca ilość środków przeciwbólowych" zabija. Więc w istocie domagałbyś się eutanazji.
>Na to juz odpowiedzialem we wczesniejszym poscie dosc szczegolowo ( www.racjonalista.pl/forum.php/s,147916#w149194 ).
Czyli w celu znieczulenia chcesz podać śmiertelną dawkę leku. O to samo chodzi w eutanazji: podać śmiertelną dawkę leku w celu znieczulenia.
.
dark magus (320 punktów)
>>>>O jaka godnosc Ci chodzi, co to jest godnosc
>>>Tę, która daje poczucie, że jest się wartościową jednostką.
>>Jeden komunal zastapiony dwoma nastepnymi - "poczucie" i "wartosc". Ty czujesz wartosci?
>Tak, np. temperatura powietrza może mieć wyższą lub niższą wartość i ja te wartości czuję.

Bardzo fajnie wypadasz w tej dyskusji Czyli godnoscia czlowieka jest poczucie ze ma wyzsza lub nizsza temperature. Brawo!

Serdecznie pozdrawiam staroracjonalistycznym: "z Voltairem!"

Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>>>>>O jaka godnosc Ci chodzi, co to jest godnosc
>>>>Tę, która daje poczucie, że jest się wartościową jednostką.
>>>Jeden komunal zastapiony dwoma nastepnymi - "poczucie" i "wartosc". Ty czujesz wartosci?
>>Tak, np. temperatura powietrza może mieć wyższą lub niższą wartość i ja te wartości czuję.
>Czyli godnoscia czlowieka jest poczucie ze ma wyzsza lub nizsza temperature.
Nie, złośliwcze. Zapytałeś o same wartości: "Ty czujesz wartości?". Dostałeś odpowiedź i przykład.

>Bardzo fajnie wypadasz w tej dyskusji
Staram się.

>Serdecznie pozdrawiam staroracjonalistycznym: "z Voltairem!"
Z Voltairem? A to miło - wzajemnie.
.
03-08-2008 22:18 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Eutanazja to nie sposób na zakończenie życia, a sposób na zakończenie ogromnego bólu, gdy ogromne dawki morfiny już nie pomagają, gdy twój organizm [diog.] jest jednym wielkim kłębkiem bólu...

Co cierpi? Organizm czy świadomość? Czy (z medycznego punktu widzenia) można tak cierpiącego człowieka wprowadzić w stan sztucznej śpiączki?
01-08-2008 09:53 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Uważam, że decyzja o eutanazji może być często wynikiem traumy z powodu cierpienia i bezsilności, wówczas ogląd sytuacji decydującego jest zniekształcony ...

Podobnie zniekształcony może być - i często jest - ogląd sytuacji tzw. normalnego człowieka. Człowiek jest sytuacją i powinien podejmować decyzje w sytuacji. To samo masz np. z obietnicami małżeńskiej wierności...
lotrek (14275 punktów)

A jaki jest Wasze zdanie...?

Witaj Łucjo w "klubie".
Masz racje pisząc "Ateista będzie uważał, że życie jest własnością człowieka", takie też jest moje zdanie. Na temat eutanazji, czy też aborcji, stosowania środków antykoncepcyjnych itd. uważam, że nikt nie prawa podejmować za mnie decyzji i nakazywać mi jak mam postępować w życiu. Szczególnie kościół katolicki, który w swojej długiej historii popełnił tyle niegodziwości ( i popełnia je nadal), że nie ma moralnego prawa uczyć innych jak mają żyć. Dla mnie wartością są Prawa Człowieka i państwo świeckie (mające zapisane to w konstytucji) nie powinno w swoim ustawodawstwie kierować się doktrynami żadnego kościoła. To tyle i aż tyle - pozdrawiam.

keymak (3379 punktów)
> Należę do Waszego grona od wczoraj. Chciałabym poznać Wasze poglądy na temat eutanazji...
Według mnie eutanazja powinna być dopuszczalna.
Właściwie jedynie z powodów religijnych robi się z tego tematu problem, a przecież sprawa jest dość prosta. Wyobraźmy sobie kogoś kto miał wypadek i powiedzmy jego ręka jest w bardzo złym stanie. Co robią lekarze ? Próbują ratować chorą rękę, ale jeżeli chora ręka będzie zagrażać życiu to wykonają amputacje. Nie będą ratować chorej kończyny równocześnie ryzykując życie chorego.
A co powinni zrobić lekarze jeżeli cały organizm jest chory i tak bardzo uciążliwy że dany chory nie ma szans na życie bez bezustannego bólu ? Ratować na siłę życie chorego nawet wtedy gdy nawet on sam już nie chce już tak żyć ?
Według mnie powinni ratować, ale nie w nieskończoność, bo wtedy zamiast pomagać stają się katami. Dlatego długość leczenia ludzi którzy chcą aby dokonać na nich eutanazji powinna być ograniczona. Jeżeli po jakimś określonym czasie leczenia ( ten czas leczenia powinien być ustalony przez specjalistów ), chory cały czas podtrzymuję prośbę o eutanazję, to jego wola powinna być uszanowana.
Dodatkowo wydaje mi się że prawo do eutanazji jest czymś co bardzo dobrze świadczy o państwie w którym jest dopuszczone. Takie prawo świadczy o tym że wolność każdego człowieka nie jest zakładnikiem jakiejkolwiek religii i jest traktowana priorytetowo.

>Katolik powie, że życie dał Bóg i tylko Bóg może je odebrać...
Dodam tylko dla jasności. Dlaczego katolicy tak mówią ? Bo ich bóg im to powiedział ?
Nie. Tak im powiedzieli ich "nauczyciele" religijni. To jest ważne, bo warto wiedzieć że takie zasady pochodzą tylko od ludzi.

Pozdrawiam.
Łucja (49 punktów)
>Dodam tylko dla jasności. Dlaczego katolicy tak mówią ? Bo ich bóg im to powiedział ?
>Nie. Tak im powiedzieli ich "nauczyciele" religijni. To jest ważne, bo warto wiedzieć że takie zasady pochodzą tylko od ludzi.
>Pozdrawiam.

W większości przypadków tak jest, ale nie w moim...
IQ955 (2355 punktów)
>A jaki jest Wasze zdanie...?

W zbiorku "Śmiertelnicy i inni" B. Russella znajdziesz esej pod tytułem "Nielegalne?", który powinien Cię zainteresować i sporo wyjaśnić. Nie jest to, co prawda, moje własne zdanie, którego sobie życzysz - ale mam pogląd zbliżony do tamże opisanego. W ogóle cała książka warta jest lektury; jak najserdeczniej polecam.

P.S. Widziałem jeszcze (chyba przed rokiem) w księgarni niedawno wydaną ksiażkę pod tytułem "Samobójstwo". Niestety, żadnych bliższych szczegółów (poza czarnym kolorem okładki) - nie pamiętam.

Pozdrowienia,

IQ955. [Marek Czeszek]
Anarchista (2650 punktów)
(zablokowany)
>P.S. Widziałem jeszcze (chyba przed rokiem) w księgarni niedawno wydaną ksiażkę pod tytułem "Samobójstwo". Niestety, żadnych bliższych szczegółów (poza czarnym kolorem okładki) - nie pamiętam.

E. Dukheim "Samobójstwo" - jedna z klasycznych pozycji socjologii, wydana przed rokiem w serii "Biblioteka Myśli Socjologicznej" wydawnictwo "Oficyna Naukowa". W tym dziele akurat nie znajdziecie nic o eutanazji, gdyż powstała ona w XIX w. Opisuje ona zjawisko anomii - czyli sytuacji zagubienia w rzeczywistości, gdy nasze poglądy "zostały w tyle" za obowiązującymi standardami, co powoduje osamotnienie, zagubienie, poczucie alienacji od świata i w konsekwencji samobójstwo. Sama koncepcja Dukrheima troszkę się zdezaktualizowała, ale jego opis mechanizmów społecznych jak najbardziej nie, choć nie każdemu będzie on odpowiadał, gdyż był socjologistą (uważał, że społeczeństwo stoi wyżej od jednostki, jest dominująca w stosunku do jednostki i w dużym stopniu od niej niezależne). Pozdrawiam!

"Anarchia matką porządku." P. Kropotkin
diogenes (42753 punktów)
>Ateista będzie uważał, że życie jest własnością człowieka i może z nim zrobić co >tylko chce.
>Katolik powie, że życie dał Bóg i tylko Bóg może je odebrać...

To, co się mówi, miewa sens.
To, co się dzieje, ma sens zawsze.
Popatrz (na przykład) na pobocza dróg: zobaczysz tam wiele krzyży.
Życie odbierają katolikom tiry, polonezy, mercedesy, fiaty, maluchy...
Wielu z nich zapiło się na śmierć, powiesiło.
Moja babcia-dewotka umarła na uwiąd starczy.
Czytałem kiedyś akta zgonów pochowanych na wojskowym cmentarzu:
opis żadnej śmierci mnie nie zaskoczy.
Czy Bóg to samochód, spirytus, pocisk, lokomotywa,
stryczek czy starcza niemoc?

Jakie jest twoje zdanie?





avenger (463 punktów)
Moim skromnym zdaniem eutanazja, nie może być dopuszczalna z punku widzenia etyki.Wprowadzenie eutanazji, spowodowałoby masę nadużyć, przecież i tak się ją stosuje, a to aparaturę się odłączy,a to w szpitalu łatwo wykończą lekami, brakiem opieki,więc po co eutanazja?By tworzyć usprawiedliwienie,większe nadużycie niż jest do tej pory.Wierzę ,że człowiek powinien żyć do końca, tyle ile mu pisane.Spójrzmy na jeszcze jeden wątek etyczny przypuśćmy babcia pewnego wnuczka umiera w szpitalu wnuczek pragnie wyjechać na urlop więc płaci lekarzowi by ten szybciej wykonał eutanazje na babci żeby szybciej pogrzeb i jazda na urlop,wygodne rozwiązanie łatwe,w majestacie prawa masę takich nadużyć by się wtedy działo dlatego jest to nieetyczne.
Moim zdaniem kara śmierci, tak za dzieci najwyższa,nie jakieś tam 5 lat, ale śmierć przez tortury,w kwestii eutanazji ,byłbym ostrożny jestem przeciw, a jeśli chodzi o aborcje nie jestem zwolennikiem ,nie chodzi o religie , można uważać, a jeśli ktoś nie uważa ,to niech będzie odpowiedzialny ,tylko w naprawdę wyjątkowych sytuacjach, nie na życzenie,to zresztą powinno być naturalne,jestem przeciw zwyrodniałym praktyką aborcji stosowanej ,od mam takie widzi misie, usunę sobie ciążę,to poważna sprawa wymagająca odpowiedzialności.
01-08-2008 01:15 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Moim skromnym zdaniem ...

Zdania są prawdziwe, fałszywe, nierozstrzygalne lub pozbawione sensu.
Jakimi zdaniami sa zdania skromne?
avenger (463 punktów)
>>Moim skromnym zdaniem ...
>Zdania są prawdziwe, fałszywe, nierozstrzygalne lub pozbawione sensu.
>Jakimi zdaniami sa zdania skromne?
Wiesz, to tylko taka, metafora, przenośnia.Naprawdę, tego nie ogarniasz ?
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Jakimi zdaniami sa zdania skromne?
Zwykle są to komunały.
.
01-08-2008 08:22 
 Ocena 3 na 3
Duda (25557 punktów)
>.....od mam takie widzi misie, usunę sobie ciążę,to poważna sprawa wymagająca odpowiedzialności.
Na jakiej podstawie uważasz , że masz prawo narzucać innym swoje zdanie?
Komuniści uważali, że człowiek jest głupi i w związku z tym prawo musi mu mówić co jest dobre dla niego a co jest złe. Teraz jak niedorozwiniętego idiotę państwo traktuje obywatela zakładając , że jedyną wyrocznią co jest dobre a co złe są biskupi katoliccy.
Prawda jest taka , że około 180-200 tysięcy Polek co roku wykonuje aborcję czy to się państwu podoba czy nie. Pozwólmy obywatelom by odpowiedzialność za swoje życie ponosili sami i by nie wyręczał ich w tym jakiś klecha.
Prawda jest taka, że najmniej aborcji jest w krajach gdzie aborcja jest na żądanie, środki antykoncepcyjne dofinansowane przez państwo a przykład Francji wskazuje że przy tym można mieć wysoki przyrost naturalny.
Ale ideologia przysłania rozum i obowiązuje u nas najgorszy system, traktujący z pogardą kobiety. Naraża się z zupełną beztroską kobiety utratę życia, na trwałe kalectwo, na rodzenie dzieci obarczonymi wadami genetycznymi, na pogłębianie traumy po gwałcie, na biedę, na utratę szans rozwojowych.
Podobną pogardę dla człowieka KK pokazuje przy eutanazji. Eutanazja to pomoc w samobójstwie. Musi być spełniony podstawowy warunek: żądanie chorego. Nie rodziny , nie lekarzy ale chorego. Tymczasem z powodów ideologicznych sztucznie przedłużając życie , odmawiając środków usuwających ból stosuje się okrutne tortury znęcając się nad bezbronnym człowiekiem w imię ideologi której chory może nie podzielać.
01-08-2008 22:24 
 Ocena-2 na 2
avenger (463 punktów)

>Na jakiej podstawie uważasz , że masz prawo narzucać innym swoje zdanie?
>Komuniści uważali, że człowiek jest głupi i w związku z tym prawo musi mu mówić co jest dobre dla niego a co jest złe. Teraz jak niedorozwiniętego idiotę państwo traktuje obywatela zakładając , że jedyną wyrocznią co jest dobre a co złe są biskupi katoliccy.
>Prawda jest taka , że około 180-200 tysięcy Polek co roku wykonuje aborcję czy to się państwu podoba czy nie. Pozwólmy obywatelom by odpowiedzialność za swoje życie ponosili sami i by nie wyręczał ich w tym jakiś klecha.
>Prawda jest taka, że najmniej aborcji jest w krajach gdzie aborcja jest na żądanie, środki antykoncepcyjne dofinansowane przez państwo a przykład Francji wskazuje że przy tym można mieć wysoki przyrost naturalny.
>Ale ideologia przysłania rozum i obowiązuje u nas najgorszy system, traktujący z pogardą kobiety. Naraża się z zupełną beztroską kobiety utratę życia, na trwałe kalectwo, na rodzenie dzieci obarczonymi wadami genetycznymi, na pogłębianie traumy po gwałcie, na biedę, na utratę szans rozwojowych.
>Podobną pogardę dla człowieka KK pokazuje przy eutanazji. Eutanazja to pomoc w samobójstwie. Musi być spełniony podstawowy warunek: żądanie chorego. Nie rodziny , nie lekarzy ale chorego. Tymczasem z powodów ideologicznych sztucznie przedłużając życie , odmawiając środków usuwających ból stosuje się okrutne tortury znęcając się nad bezbronnym człowiekiem w imię ideologi której chory może nie podzielać.
>

aprawdę nie ma problemu ,jest tyle sposobów by ze sobą skończyć, po co eutanazja każdy może sam to zrobić.Dlaczego ktoś ma pomagać?Zrób to sam.A co do ciąży antykoncepcja tak a aborcja nie.Zwierzęta troszczą się o swoje potomstwo ,a matki biją zabijają swoje dzieci,ja rozumiem że dziwki się chcą p*****lić ale jak chcą się p*****lić z każdym to niech bedą odpowiedzialne,bo dziecko to nie jest pół człowiek ale nad człowiek.
02-08-2008 07:49 
 Ocena 2 na 2
Duda (25557 punktów)

>aprawdę nie ma problemu ,jest tyle sposobów by ze sobą skończyć, po co eutanazja każdy może sam to zrobić.Dlaczego ktoś ma pomagać?Zrób to sam.
Jeżeli leży się w szpitalu,hospicjum mając zbyt mało siły by samemu wziąć łyżkę do ust jest się skazanym na pomoc innych. To przecież takich przypadków dotyczy termin eutanazja. Przypadków gdy śmierć może nastąpić jutro lub za pół roku ale do jej nadejścia nic się nie zmieni pozostaje tylko perspektywa większych cierpień.
Jeżeli człowiek ma jeszcze tyle siły by popełnić samobójstwo to można zadać sobie pytanie czy nie zrobił tego za wcześnie.

>A co do ciąży antykoncepcja tak a aborcja nie.Zwierzęta troszczą się o swoje potomstwo ,a matki biją zabijają swoje dzieci,ja rozumiem że dziwki się chcą p*****lić ale jak chcą się p*****lić z każdym to niech bedą odpowiedzialne,bo dziecko to nie jest pół człowiek ale nad człowiek.
Bardzo jesteś wymagający wobec kobiet. Nie zawsze kobieta może zdecydować o stosunku. Antykoncepcja czasem zawodzi nie wszystkie ją znoszą. Do ciąży potrzeba dwoje a nie zawsze partner kobiety chce ponosić odpowiedzialność.
A co do zwierząt to np. bociany wyrzucają najsłabsze pisklę z gniazda gdy jest za mało jedzenia dla wszystkich. Inne zwierzęta też tak robią.
Kilka komórek to nie człowiek a dopiero projekt człowieka.
avenger (463 punktów)

>Jeżeli leży się w szpitalu,hospicjum mając zbyt mało siły by samemu wziąć łyżkę do ust jest się skazanym na pomoc innych. To przecież takich przypadków dotyczy termin eutanazja. Przypadków gdy śmierć może nastąpić jutro lub za pół roku ale do jej nadejścia nic się nie zmieni pozostaje tylko perspektywa większych cierpień.
>Jeżeli człowiek ma jeszcze tyle siły by popełnić samobójstwo to można zadać sobie pytanie czy nie zrobił tego za wcześnie.
Ale kto będzie wykonywał, eutanazje bo jeśli lekarz nie będzie chciał, to może powstanie nowy zawód eutanatr np.będą chętni?Lub może,we własnym zakresie niech rodzina wynajmie,płatnego zabójce?Jak taki człowiek będzie się z tym czuł,a może np.5 strzykawek i pięciu gości, robi zastrzyk żaden nie wie w której strzykawce jest trucizna,wtedy to rozwiąże moralne problemy wykonujących eutanazje.
>
>Kilka komórek to nie człowiek a dopiero projekt człowieka.

Tak tylko dlaczego kobiety popadają w taką straszną depresje po zabiegu?Mają moralne wątpliwości jednak.Dlaczego płód walczy o życie?

ps.Wszytko jest ładnie pięknie, racjonalnie słusznie,rozum podpowiada,że cierpienie nie ma sensu.Bo jaki sens, w cierpieniu?Na logikę żaden pozostaje problem sumienia moralności.
04-08-2008 08:52 
 Ocena 1 na 1
Duda (25557 punktów)
>Tak tylko dlaczego kobiety popadają w taką straszną depresje po zabiegu?Mają moralne wątpliwości jednak.Dlaczego płód walczy o życie?
>ps.Wszytko jest ładnie pięknie, racjonalnie słusznie,rozum podpowiada,że cierpienie nie ma sensu.Bo jaki sens, w cierpieniu?Na logikę żaden pozostaje problem sumienia moralności.
Jeżeli o "depresję poaborcyjna" chodzi to jest to wymysł przeciwników aborcji. Gdy aborcja była na żądanie kobiety a zabiegów wykonywano około 250 tysięcy rocznie jakoś w ogóle się nie pojawiała. Teraz jeżeli ta depresja się pojawia to jedynie jest to zasługa katolickiego środowiska kobiety. ( Jestem pewna , że to środowisko postara się wpędzić w depresję tę 14latkę z ostatniej afery.)
Jeżeli mowa o moralności to należałoby postawić pytanie kto o moralności mówi. Czy jest to kler katolicki? - bezgranicznie pazerny na wszelkiej maści bogactwa, współpracujący w większości z SB, tolerujący i ukrywający przed prawem w swoich szeregach pedofilię, molestujący kleryków czy dzieci powierzone mu opiece, czy taki który namawia kobietę do nie poddawania się cesarskiemu cięciu ( narażając też życie tej kobiety) by dziecko które spłodził zmarło i namawiający do tego lekarza, ukrywający księży zobowiązanych do płacenia alimentów, szerzący ( Radio Maryja ) nienawiść do żydów innowierców a także do przeciwników politycznych, podjudzający do nienawiści w stosunku do kobiet, które skorzystały z przysługującego im prawa ( Glemp kontra A.Tysiąc) itd. itd. W moim odczuciu Kościół katolicki nie ma prawa narzucać nikomu swojej moralności.
04-08-2008 13:12 
 Ocena 1 na 1
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>Czy jest to kler katolicki? - [...], współpracujący w większości z SB, [...].

Dobra rada: nie używaj w dyskusji argumentów mogących łatwo obrócić się przeciwko Tobie!

Większość, to ponad 50% - masz jakieś dowody materialne na poparcie swojej tezy? Obawiam się, że nie.

>W moim odczuciu Kościół katolicki nie ma prawa narzucać nikomu swojej moralności.

Jedyną moralnością jaką dysponuje ta "zacna" instytucja, to "moralność Kalego". Uchowaj nas Panie zarówno przed taką moralnością jak i instytucją.

Z pozdrowieniami.

fides ex necessitate esse non debet
04-08-2008 13:58 
 Ocena 1 na 1
Duda (25557 punktów)
>>Czy jest to kler katolicki? - [...], współpracujący w większości z SB, [...].
>Dobra rada: nie używaj w dyskusji argumentów mogących łatwo obrócić się przeciwko Tobie!
>Większość, to ponad 50% - masz jakieś dowody materialne na poparcie swojej tezy? Obawiam się, że nie.
Masz rację zamiast "w większości" powinno "być w dużej liczbie"
W latach zaraz po transformacji , gdy jeszcze Kiszczak panował nad archiwum chodziła plotka o 70 % i że Kiszczak obiecał klerowi zniszczyć te dokumenty. Ale masz rację, że nie mogę tego udokumentować. O tym co zawierają archiwa wie już komisja kościelna i nabrała wody w usta.
04-08-2008 21:48 
 Ocena 1 na 1
avenger (463 punktów)

>Jeżeli o "depresję poaborcyjna" chodzi to jest to wymysł przeciwników aborcji. Gdy aborcja była na żądanie kobiety a zabiegów wykonywano około 250 tysięcy rocznie jakoś w ogóle się nie pojawiała. Teraz jeżeli ta depresja się pojawia to jedynie jest to zasługa katolickiego środowiska kobiety. ( Jestem pewna , że to środowisko postara się wpędzić w depresję tę 14latkę z ostatniej afery.)
>Jeżeli mowa o moralności to należałoby postawić pytanie kto o moralności mówi. Czy jest to kler katolicki? - bezgranicznie pazerny na wszelkiej maści bogactwa, współpracujący w większości z SB, tolerujący i ukrywający przed prawem w swoich szeregach pedofilię, molestujący kleryków czy dzieci powierzone mu opiece, czy taki który namawia kobietę do nie poddawania się cesarskiemu cięciu ( narażając też życie tej kobiety) by dziecko które spłodził zmarło i namawiający do tego lekarza, ukrywający księży zobowiązanych do płacenia alimentów, szerzący ( Radio Maryja ) nienawiść do żydów innowierców a także do przeciwników politycznych, podjudzający do nienawiści w stosunku do kobiet, które skorzystały z przysługującego im prawa ( Glemp kontra A.Tysiąc) itd. itd. W moim odczuciu Kościół katolicki nie ma prawa narzucać nikomu swojej moralności.

Wiesz,łączysz dwie sprawy ,kler katolicki i aborcje .A ja Ci mówię ,kler katolicki i to co oni robią ,mówią mam w dupie.Ale uważam ,że aborcja powinna być stosowana, tylko w wyjątkowych sytuacjach,bo jest sprzeczna z naturą, naturalne jest mieć dzieci,dzieci to szczęście , spełnienie życiowe,dlatego aborcja stosowana przez głupie dziwki, które lubią się pieprzyć, jest zezwierzęceniem i niczym więcej.Prawdziwy facet,ma wpojone, jest dziecko żenię się ,a kobieta jest dziecko rodzę je.Natomiast gnój ucieka, od odpowiedzialności, tak samo jak dziwka od macierzyństwa.Mam w dupie xiaństwo,ale człowiekiem należy być , a nie gnojem,jak jest ktoś chory to się nim zajmuje, nie zabijam go bo mi ciężko, a jak jest dziecko ,to się troszczę nie usuwam.Dojrzałości trzeba, a nie gówniarstwa wygodnictwa, jak ktoś jest za eutanazją aborcją masową, na zawołanie, to gnój jest dla mnie i tyle a na kościół to sram,bo sami są gnoje i mordercy dzieci po kryjomu w zakonach robionych.Życie jest, najwyższą wartością ,czy tego nie rozumiecie?
05-08-2008 06:58 
 Ocena 1 na 1
Duda (25557 punktów)
>Ale uważam ,że aborcja powinna być stosowana, tylko w wyjątkowych sytuacjach,bo jest sprzeczna z naturą, naturalne jest mieć dzieci,dzieci to szczęście , spełnienie życiowe,dlatego aborcja stosowana przez głupie dziwki, które lubią się pieprzyć, jest ze zwierzęceniem i niczym więcej.

Aborcja była jest i będzie. Chodzi o to by było jej jak najmniej. Są ludzie którzy mieć dzieci nie powinni, są ludzie których na dzieci nie stać, są sytuacje kiedy ludzie mieć dzieci nie mogą.

>Prawdziwy facet,ma w pojone, jest dziecko żenię się ,a kobieta jest dziecko rodzę je.

A ile jest tych "prawdziwych facetów"?

>Dojrzałości trzeba, a nie gówniarstwa wygodnictwa, jak ktoś jest za eutanazją aborcją masową, na zawołanie, to gnój jest dla mnie i tyle a na kościół to sram,bo sami są gnoje i mordercy dzieci po kryjomu w zakonach robionych.Życie jest, najwyższą wartością ,czy tego nie rozumiecie?
Dlatego powinno się zrobić wszystko9 by aborcji było jak najmniej
Instynkt seksualny jest najsilniejszym instynktem i nie da się go wyeliminować.
Najmniej aborcji jest w krajach w których aborcja jest na żądanie a państwo stwarza warunki do wychowania dzieci.
W Polsce ideologia przysłania rozum i obowiązuje prawo, które przyczynia się do dużej liczby aborcji. Brak uświadamiania młodzieży, drogie środki antykoncepcyjne, zakaz sterylizacji , brak pomocy państwa w utrzymaniu dzieci.
Czyli robi się wszystko odwrotnie.
avenger (463 punktów)

>W Polsce ideologia przysłania rozum i obowiązuje prawo, które przyczynia się do dużej liczby aborcji. Brak uświadamiania młodzieży, drogie środki antykoncepcyjne, zakaz sterylizacji , brak pomocy państwa w utrzymaniu dzieci.
>Czyli robi się wszystko odwrotnie.

Też tak myślę, że zakazami nic się nie wskóra, że należy uczyć odpowiedzialności,wtedy nawet gdy coś wolno stosuje się to tylko w wyjątkowych sytuacjach.
placownik (17853 punktów)

   Twoje przemyślenia na temat istoty stosunków damsko-męskich nie zaskakują swą głębią. I nie muszą. Za to z pewnością nie powinny być formułowane przy użyciu tak wulgarnego języka. Nawet wtedy, kiedy tak dobrze pasuje on do wyrażanych w nim przemyśleń.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
avenger (463 punktów)
>   Twoje przemyślenia na temat istoty stosunków damsko-męskich nie zaskakują swą głębią. I nie muszą. Za to z pewnością nie powinny być formułowane przy użyciu tak wulgarnego języka. Nawet wtedy, kiedy tak dobrze pasuje on do wyrażanych w nim przemyśleń.
>   Pozdrawiam
>
Niech strój słów podkreśla urodę myśli


Może i masz racje,choć wulgarny język pomaga wyrażać głębiej nasze emocje uczucia.

04-08-2008 14:09 
 Ocena 1 na 1
Zulka (2198 punktów)
ja rozumiem że dziwki się chcą p*****lić ale jak chcą się p*****lić z każdym to niech bedą odpowiedzialne,bo dziecko to nie jest pół człowiek ale nad człowiek.
>
Ta wypowiedź jest totalnie nie na poziomie . Mam nadzieję że się zapomniałeś. Jeśli nie - współczuję kobietom, które mają z tobą do czynienia.
04-08-2008 21:55 
 Ocena 1 na 1
avenger (463 punktów)

>Ta wypowiedź jest totalnie nie na poziomie . Mam nadzieję że się zapomniałeś. Jeśli nie - współczuję kobietom, które mają z tobą do czynienia.

Właśnie się mylisz, przypuśćmy ,że jesteś moją dziewczyną i zachodzisz w ciążę. Ja się wtedy ,o Ciebie troszczę jak facet ,a nie uciekam jak gnój, nie namawiam do usunięcia nie wciskam pieniędzy.Nie zachowuje się jak fiut , zachowuje się ok.jestem odpowiedzialny facet, zawsze w takich sytuacjach, i to mnie odróżnia od zwierząt.
04-08-2008 22:37 
 Ocena 3 na 3
Zulka (2198 punktów)

>Właśnie się mylisz, przypuśćmy ,że jesteś moją dziewczyną i zachodzisz w ciążę.
Zdecydowanie nie mogłabym być Twoją dziewczyną i zajść z Tobą w ciążę. Na pewno z własnej, nieprzymuszonej woli nie zadałabym się z mężczyzną, który mówi tak o innych ludziach.

>Ja się wtedy ,o Ciebie troszczę jak facet ,a nie uciekam jak gnój, nie namawiam do usunięcia nie wciskam pieniędzy.Nie zachowuje się jak fiut , zachowuje się ok.jestem odpowiedzialny facet, zawsze w takich sytuacjach, i to mnie odróżnia od zwierząt.

Nie każdy człowiek zachowuje się odpowiedzialnie. Zdarza się że partner zmienia zdanie w zakresie pomocy kobiecie. Nie każda kobieta jest silna i jest w stanie poradzić sobie z brakiem wsparcia. Tak czy inaczej odpowiedzialność Cię nie odróżnia od zwierząt - sprawia jednak, że jesteś zwierzęciem odpowiedzialnym

Z Twojej wypowiedzi wnioskuję, że jesteś przeciwko aborcji. Ja również bardzo bym chciała żeby w naszym kraju nie była ona potrzebna: żeby Młodzi Ludzie byli edukowani w zakresie wychowania seksualnego, mieli łatwy dostęp do wybranych przez siebie metod antykoncepcji, żeby jeśli będą chcieli być rodzicami - mieli udzielaną daleko idącą pomoc... Jednak nie uważam żeby skutek przyniosły zakazy i obwarowania prawne.
pozdrawiam
avenger (463 punktów)
>>
>Z Twojej wypowiedzi wnioskuję, że jesteś przeciwko aborcji. Ja również bardzo bym chciała żeby w naszym kraju nie była ona potrzebna: żeby Młodzi Ludzie byli edukowani w zakresie wychowania seksualnego, mieli łatwy dostęp do wybranych przez siebie metod antykoncepcji, żeby jeśli będą chcieli być rodzicami - mieli udzielaną daleko idącą pomoc... Jednak nie uważam żeby skutek przyniosły zakazy i obwarowania prawne.
>pozdrawiam

No to widzisz ja myślę dokładnie to co i ty .Więc o co my się sprzeczamy?
Zakazy nic nie dadzą,trzeba uczyć odpowiedzialności,w sytuacjach przed oraz po.Pozdrawiam.
kondziu (99 punktów)
>człowiek powinien żyć do końca, tyle ile mu pisane
A jak niby stwierdzic ile mu pisane? Jestem zwolennikiem eutanazji w przypadkach beznadziejnych i pod warunkiem ze deklaracja chorego jest regularna tak aby decyzja nie byla pochopna i podjeta pod wplywem chwili w wyniku np. naglego ale czasowego pogorszenia stanu zdrowia.
Łucja (49 punktów)
>>Ateista będzie uważał, że życie jest własnością człowieka i może z nim zrobić co >tylko chce.
>>Katolik powie, że życie dał Bóg i tylko Bóg może je odebrać...
>To, co się mówi, miewa sens.
>To, co się dzieje, ma sens zawsze.
>Popatrz (na przykład) na pobocza dróg: zobaczysz tam wiele krzyży.
>Życie odbierają katolikom tiry, polonezy, mercedesy, fiaty, maluchy...
>Wielu z nich zapiło się na śmierć, powiesiło.
>Moja babcia-dewotka umarła na uwiąd starczy.
>Czytałem kiedyś akta zgonów pochowanych na wojskowym cmentarzu:
>opis żadnej śmierci mnie nie zaskoczy.
>Czy Bóg to samochód, spirytus, pocisk, lokomotywa,
>stryczek czy starcza niemoc?
>Jakie jest twoje zdanie?
>

A więc moje zdanie jest opisane wcześniej i wystarczy, że przeczytasz to co jest na tym forum, a tego nie jest dużo...
01-08-2008 10:40 
 Ocena 1 na 1
Odlogik (78 punktów)
Myślę, że problem leży tu w tej trosce o życie. A po co nam życie? Kościół chroni życie, Bóg też itd., ale co ze szczęściem? Czy nieszczęśliwe życie to to czego chcemy? Wartość - życie, co to za wartość jeśli słowo wartość tak naprawdę powiązane jest z przyjemnością, tymczasem życie jest i tragiczne i radosne. Co prawda dla mnie akurat i w sumie dla wielu, bardziej radosne, co nadaje mu sens. Więc życie jest wartością niejako pośrednio, bo tę wartość nadaje mu szczęście. Dlaczego skazywać kogoś na męczarnie w nieuleczalnej chorobie, gdy nie ma już szans na wyzdrowienie?
01-08-2008 14:17 
 Ocena 3 na 3
Tronicki (280 punktów)
A mi sie wydaje że bycie ateista nie oznacza automatycznie zgody na eutanazję, ponoć tak szeroko lansowany tu pogląd o "neutralności i obojętnosci światopogladowej ateizmu" wyklucza jakiekolwiek stwierdzenie że "Ateista będzie myślał" Ateizm to zaprzeczenie istnienie Boga a nie zbiór jakiś wartości czy ich braku, sam jestem ateistą, sam mam znajomych ateistów i wszyscy są przeciwnikami aborcji a część jest przeciwnikiem eutanazji. Bycie ateistą nie oznacza zwalczania nauk Kościoła tylko dlatego że są to nauki Kościoła, w wielu przypadkach można się nawet z Kościołem zgadzać, w USA jest dużo organizacji świeckich będących przeciwnikami nadawaniu przywilejów parom jednopłciowym czy normowaniu prawnemu takich "związków", ateista więc to człowiek który tylko neguje istnienie Boga, nie pociaga to za soba automatycznie posiadania jakichkolwiek poglądów. U nas w Europie niestety przyją sie jakiś dziwny schemat że ateista = komuch,lewak, poprawnie polityczny postmodernista, chociaż w rzeczywistości może być zupełnie inaczej.
Zulka (2198 punktów)

> A jaki jest Wasze zdanie...?

Zgadzam się ze stwierdzeniem że człowiek powinien móc decydować do tym, czy chce żyć czy umrzeć. Jednak mój sprzeciw budzi prawna możliwość dopuszczalności eutanazji ponieważ nie wierzę w możliwość wyeliminowania nadużyć.
Z drugiej strony...
Moja ciotka umierała na raka, brała morfinę, brała jej coraz więcej bo ból był nieznośny. Problemem nie było samo umieranie, problemem był durny lekarz oszczędnie wydzielający lek. Kiedy idziesz do lekarza żeby zdobyć środek mający sprawić by Bliski Ci Człowiek nie cierpiał i spotykasz się z osobą, która gada o limitach, zaczynasz myśleć nie o eutanazji tylko o morderstwie!
Jednak...
Jeżeli człowiek nie cierpi fizycznego bólu to powinniśmy nastawić się na pomoc Mu w pełniejszym dostępie do możliwości zaspokojenia potrzeb. Często deklarowanie chęci eutanazji to komunikat: czuję się niepotrzebny, moje życie wydaje mi się bezsensowne.
pozdrawiam

01-08-2008 17:58 
 Ocena 1 na 1
awitu (7627 punktów)
>Jednak mój sprzeciw budzi prawna możliwość dopuszczalności eutanazji ponieważ nie wierzę w możliwość wyeliminowania nadużyć.

Problem z nadużyciami jest taki, że w chwili obecnej istnieje ciche przyzwolenie i do aktów eutanazji dochodzi. Wiem że wszędzie są kreatury i nie ma możliwości wykluczenia nadużyć całkowicie, jednakże gdy w chwili obecnej eutanazja jest zakazana nikt nad tym nie sprawuje pieczy. Wraz z zalegalizowaniem tego wprowadza się procedury, wtedy przy akcje eutanazji nie asystuje tylko dany lekarz lub ewentualnie rodzina. Wprowadza się do procedury kolegium składające się z kilku lekarzy, konieczność wyrażenia zgody przez pacjenta i okres gdy po podjęciu decyzji pacjent może jeszcze się rozmyślić. Trudniej przy takiej procedurze dochodzi do nadużyć niż w sytuacji gdy wszystko jest szarym tabu jak w chwili obecnej.

>Z drugiej strony...
>Moja ciotka umierała na raka, brała morfinę, brała jej coraz więcej bo ból był nieznośny. Problemem nie było samo umieranie, problemem był durny lekarz oszczędnie wydzielający lek.

Nie wiem jaki był dokładnie przypadek Twojej cioci, w przypadku bliskiej mi osoby jasno mi powiedziano że dawki nie zwiększą pomimo bólu, bo wyższa dawka spowodowałaby śmierć. Lekarze wiedzieli że większa dawka oznacza eutanazję. Prawda jest też taka, że nawet ogromne dawki przeciwbólowych leków w wielu przypadkach już nie działają.

pozdrawiam


"Wierzą, że system operacyjny noma startuje, gdy ten jest gęsią: jeśli jest dobrą gęsią, to zostaje nomem. Gdy umiera, dobry stary NASA zabiera go do nieba, gdzie zostaje gwiazdą."
01-08-2008 18:48 
 Ocena 1 na 1
Zulka (2198 punktów)
Wraz z zalegalizowaniem tego wprowadza się procedury, wtedy przy akcje eutanazji nie asystuje tylko dany lekarz lub ewentualnie rodzina. Wprowadza się do procedury kolegium składające się z kilku lekarzy, konieczność wyrażenia zgody przez pacjenta i okres gdy po podjęciu decyzji pacjent może jeszcze się rozmyślić. Trudniej przy takiej procedurze dochodzi do nadużyć niż w sytuacji gdy wszystko jest szarym tabu jak w chwili obecnej.
Jeżeli uznałabym że proponowany poziom zabezpieczeń takiej sytuacji jest wystarczający, chyba byłabym za. To trudne bo chciałabym żeby śmierć była naturalna w tym sensie żeby ludzie nie udawali że jest czymś wstydliwym. W telewizji pokazują śmierć w katastrofach, w zamachach terrorystycznych. Zwykła śmierć jest czymś zamiatanym pod dywan, nie ma ludzi starych, chorych, pomarszczonych. W telewizji są najczęściej ludzie z Photoshopu, ich największym problemem jest źle wyprana koszula nadmuchanego męża, odpowiednie śniadanie dla nadmuchanych dzieci, właściwie ogolone nogi nadmuchanej żony. Dlatego boję się sytuacji że zgoda na eutanazję spowoduje wygodną zmianę podejścia, że Ci Niepotrzebni Starzy Ludzie będą upchnięci gdzieś na zapleczu i będą mieli tylko jeden wybór: umrzeć teraz lub później.
Ja wiem że pewnie postawienie sprawy jasno byłoby bardziej odważne i uczciwsze. Boję się tylko że większość społeczeństwa myśli schematycznie. Wolno - więc to jest ok.

Prawda jest też taka, że nawet ogromne dawki przeciwbólowych leków w wielu przypadkach już nie działają.
Czy nie można opracować lepszych
01-08-2008 19:56 
 Ocena 2 na 2
Anarchista (2650 punktów)
(zablokowany)
Widzisz, to jest chyba problem komercjalizacji śmierci. Mnie mocno rozbawiły relacje ze śmierci JPII - co to znaczy "piękne umieranie"? "Nauczył nas jak umierać?" Przecież to bełkot. Nie jesteśmy, my jako ludzie zachodu, przygotowani do śmierci. Ponad dwa lata temu moja narzeczona straciła ojca - mocno to przeżyliśmy. I uświadomiłem sobie, że brak nam jest rytuału, który pomógł by nam przejść przez to zjawisko. Kiedyś w momencie śmierci cała wioska, cała wspólnota wiedziała kto to był, współczuła, współprzeżywała tę sytuację, co ułatwiało pokonać traumę. Dziś, gdy to zjawisko zaginęło jednostka pozostaje sama, widzi świat który krąży w około niej, nic sobie nie robiąc z tego, że czyjeś życie zawaliło się. To banalizuje śmierć, pokazuje, jak nie ważna ona jest. Do tego dochodzą media, które nie przyzwyczają nas do tego, że ktoś odejdzie, my odejdziemy. Śmierć w telewizji jest ładna, heroiczna, spokojna, czysta. Tak ukształtowana świadomość może mieć wielką łatwość w podejmowaniu decyzji o eutanazji, tu masz rację. Ale eutanazja powinna być dopuszczalna tylko w jednym momencie - decyzji samego zainteresowanego, nie rodziny, nie kolegium lekarzy - tylko człowieka cierpiącego, nieuleczalnie chorego. Lekarz ma być TYLKO narzędziem jego woli. Pozdrawiam!

"Anarchia matką porządku." P. Kropotkin
02-08-2008 11:16 
 Ocena 4 na 4
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>Ja wiem że pewnie postawienie sprawy jasno byłoby bardziej odważne i uczciwsze.

To spróbujmy postawić jasno.

Zauważmy, że jest kategoria pojęć (a w konsekwencji zachowań) budzących ogromne emocje i kontrowersje natury moralnej. To eutanazja, aborcja i kara śmierci. Dlaczego?

Wszystkie one mają jedną cechę wspólną: wymagają zadania śmierci przez osobę trzecią.
(Samobójstwo nie budzi tak gwałtownych reakcji, gdyż tu osobnik sam jest wykonawcą własnej woli, a to jesteśmy w stanie uszanować; chociaż i tu możliwe są liczne nadużycia [przestępstwa], które owe reakcje wzmacniają.)

I w tym - moim zdaniem - tkwi istota problemu.

Mówimy bowiem o prawnej dopuszczalności (lub nie) danych czynów. Co to znczy?
Znaczy to tyle, że z mocy prawa dajemy określonym ludziom uprawnienie do pozbawiania życia innych ludzi.
Tyle tylko, że nie ma tu, bo być nie może, rozwiązań dobrych.
Jeśli np. wprowadzimy bezwzględny zakaz eutanazji, aborcji i kary śmierci (tu jest trochę inaczej, ale nie do końca), to wprawdzie unikniemy moralnej dwuznaczności postaw lekarzy i katów (nie będą musieli zabijać), ale za to musimy się liczyć ze złymi, bo narzuconymi, konsekwencjami wypływającymi z takiej decyzji: niechcianym cierpieniem, traumą skutków gwałtu czy rosnącą skrajną patologią społeczną.
Jeżeli zaś zezwolimy na takie praktyki, to również nie unikniemy konfliktów moralnych i złych skutków takiego rozwiązania.
Zawód lekarza czy kata możemy wybrać sobie sami, nie ma przymusu. Ale też prawo nie może nikogo zmuszać do bycia zabójcą. Załóżmy, że tak sformułujemy akty prawne, iż pozostawią pełną swobodę wyboru lekarzom i katom w zakresie wyborów moralnych. Efekt będzie taki jak z Alicją Tysiąc i "Agatą" - czyli też źle.

Myślę, że jednak liberalizacja przepisów prawnych jest złem mniejszym od ich zaostrzania. Zostawmy ludziom swobodę wyboru. Niech się kierują własnym sumieniem, własnym systemem wartościowo-normatywnym. Człowiek głęboko wierzący w słuszność moralności religijnej nie musi czuć na sobie "bata" w postaci restrykcyjnych zapisów prawnych, aby nie dokonać eutanazji, aborcji czy nie zostać katem. Człowiek kierujący się innymi zasadami i tak postąpi choćby i wbrew prawu, bo nie uzna zasadności jego racji.

Pozdrawiam.

fides ex necessitate esse non debet
Zulka (2198 punktów)

>Zauważmy, że jest kategoria pojęć (a w konsekwencji zachowań) budzących ogromne emocje i kontrowersje natury moralnej. To eutanazja, aborcja i kara śmierci. Dlaczego?

Dla mnie największym problemem jest nieodwracalność. Jestem w stanie sobie wyobrazić sytuację w której zabiłabym nabliższą mi osobę, chociaż nie wiem jak byłabym później w stanie żyć. Najgorsze jest to że ja mam we krwi walkę, walkę do końca, nawet gdy już nie ma nadziei. Nie wyobrażam sobie jak mogłabym odpuścić, to sprzeczne z moją naturą...Głupota? Nadzieja?

>Tyle tylko, że nie ma tu, bo być nie może, rozwiązań dobrych.

Masz rację. Często słyszę określenie "zwolennicy aborcji, zwolennicy eutanazji" - to mnie obraża i w dodatku jest bez sensu. Jestem zwolenniczką prawa kobiet do wyboru czy chcą donosić ciążę. Jednak w sytuacji Agaty wolałabym żeby Jej Mama podjęła inną decyzję. Oczywiście nie oceniam Jej bo nie znam całej sytuacji. Chciałabym tylko żeby zamiast księdza i gromady sfanatyzowanych osób mogły spotkać się z:
1. Pomocą psychologiczną (i żeby nie była to jednorazowa, odfajkowana wizyta), z osobami które ciążę usunęły i donosiły, które były w podobnej sytuacji (i żeby to nie były spotkania na zasadzie - zrób tak jak my bo tylko my mamy rację),
2. Pomocą organizacyjną (jeżeli Agata chciałaby donosić ciążę, żeby stworzyć Jej i Jej Rodzinie warunki w których byłoby to łatwiejsze, np. pomoc w organizacji dalszej nauki, pomoc w organizacji opieki nad dziewczyną jeżeli zajdzie taka potrzeba),
3. Pomocą materialną.
I bardzo bym chciała żeby taka pomoc nie trwała tylko do momentu urodzin dziecka...
lotrek (14275 punktów)

>Jeżeli człowiek nie cierpi fizycznego bólu to powinniśmy nastawić się na pomoc Mu w pełniejszym dostępie do możliwości zaspokojenia potrzeb.

a jak jest się całkowicie sparaliżowanym, takim człowiekiem - rośliną?

czuję się niepotrzebny, moje życie wydaje mi się bezsensowne

[color=blue]Tak bym pewnie myślał, bo tak byłoby w istocie. Pewnie bym stwierdził "do diabła z takim życiem". Będąc zdrowym jest to tylko "gdybanie", bo tak do końca to nikt nie wie na pewno jak się zachowa w takiej sytuacji. Jednak (na wszelki wypadek) wolałbym, by prawo do eutanazji było usankcjonowane przez państwo. Pozdrawiam


[/color]
Zulka (2198 punktów)
>>Jeżeli człowiek nie cierpi fizycznego bólu to powinniśmy nastawić się na pomoc Mu w pełniejszym dostępie do możliwości zaspokojenia potrzeb.
> [color=blue]a jak jest się całkowicie sparaliżowanym, takim człowiekiem - rośliną?

Nie mogłabym zabić bliskiego mi "człowieka - rośliny" bo miałabym nadzieję że ten stan się zmieni. Ludzie wybudzają się ze śpiączki nawet po wielu latach, powstają nowe metody leczenia... Miałabym nadzieję że mądrzy naukowcy coś wymyślą
Natomiast taka sytuacja jest bardzo trudna dla rodziny opiekującej się tą osobą. Niezbędne wydaje mi się wsparcie innych, psychiczne i organizacyjne.
pozdrawiam
08-08-2008 14:21 
 Ocena 1 na 1
lotrek (14275 punktów)
.
>Nie mogłabym zabić bliskiego mi "człowieka - rośliny" bo miałabym nadzieję że ten stan się zmieni.

To jest jednak coś zupełnie innego. "Człowiek-roślina", nie może podjąć decyzji o swojej śmierci, więc byłoby to zabójstwo. A w przypadku eutanazji jest to nieodzowne (podjęcie samodzielnej decyzji), jest to takie "życzenie śmierci", przez kogoś bardzo cierpiącego, któremu ani medycyna, ani nikt nie jest wstanie pomóc, czy złagodzić cierpienie. Zwykłe fizyczne, po prostu ogromy ból. A sam nie jest w stanie popełnić samobójstwa i nie dlatego, że nie ma odwagi, tylko dlatego że nie może. I w tym kontekście wszelkie rozważania filozoficzne, czy etyczne nie mają sensu. Najpierw trzeba pomóż a potem rozważać, czy nawet iść do spowiedzi. Z tym ostatnim to oczywiście żartowałem, ale temat jest "dołujący". Pozdrawiam
08-08-2008 16:34 
 Ocena 1 na 1
Zulka (2198 punktów)
>.
>>Nie mogłabym zabić bliskiego mi "człowieka - rośliny" bo miałabym nadzieję że ten stan się zmieni.
> To jest jednak coś zupełnie innego. "Człowiek-roślina", nie może podjąć decyzji o swojej śmierci, więc byłoby to zabójstwo. A w przypadku eutanazji jest to nieodzowne (podjęcie samodzielnej decyzji), jest to takie "życzenie śmierci", przez kogoś bardzo cierpiącego, któremu ani medycyna, ani nikt nie jest wstanie pomóc, czy złagodzić cierpienie. Zwykłe fizyczne, po prostu ogromy ból. A sam nie jest w stanie popełnić samobójstwa i nie dlatego, że nie ma odwagi, tylko dlatego że nie może. I w tym kontekście wszelkie rozważania filozoficzne, czy etyczne nie mają sensu. Najpierw trzeba pomóż a potem rozważać, czy nawet iść do spowiedzi. Z tym ostatnim to oczywiście żartowałem, ale temat jest "dołujący". Pozdrawiam

Z Twojej odpowiedzi wnioskuję że poprzednio źle Cię zrozumiałam....
Uznałam że pytanie "a co z człowiekiem całkowicie sparaliżowanym" było zadane jako retoryczne i świadczy o Twojej zgodzie na decydowanie o śmierci takiej osoby.
BARDZO PRZEPRASZAM

pozdrawiam
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
> życie jest własnością człowieka i może z nim zrobić co tylko chce

To ma się nijak do eutanazji, jest raczej tematem samobójstwa. To są różne pojęcia. Samobójstwo jest czymś zwykle uważanym za zło, chociaż niewielkie i niekoniecznie. Zauważ, że słowo samobójstwo brzmi podobnie do zabójstwo. Pomyśl teraz, jaki wydźwięk miałoby np. słowo "automorderstwo".

Eutanazja jest czymś zupełnie innym, bo jest z definicji zabójstwem dobrym i szlachetnym. W wąskim klasycznym znaczeniu słowa "eutanazja" używano tylko wtedy, gdy nie było wątpliwości, że chodzi o czyn dobry.

Problemem eutanazji nie jest moralna ocena eutanazji, bo ta musi być zawsze pozytywna, ale problemem jest bezmyślne rozszerzenie znaczenia tego słowa na inne typy zabójstwa, które wcale nie są czynem dobrym, np. zabójstwo staruszka, żeby nie mieć z nim kłopotu czy zabójstwo chorego psychicznie, żeby nie wstydzić się za niego.

Polemiki na temat eutanazji są efektem zwyczajnej głupoty - pomylenia dobrej idei z wypaczeniem tej idei.

Jedyne o czym warto rozmawiać na temat eutanazji, to wymieniać opowieści o szlachetnych czynach, do jakich zdolni są czasem w skrajnych sytuacjach niektórzy wybitni przedstawiciele naszego gatunku - opowieści o heroizmie, jaki towarzyszyć musi decyzji o zabójstwie, mimo silnego tabu z zabójstwem związanego.

doku
02-08-2008 10:32 
 Ocena 2 na 2
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Polemiki na temat eutanazji są efektem zwyczajnej głupoty
Bo prawdziwą mądrością jest temat eutanazji objąć tabu...

>Jedyne o czym warto rozmawiać na temat eutanazji
...i je złamać.
.
Dasein (8 punktów)
> Należę do Waszego grona od wczoraj. Chciałabym poznać Wasze poglądy na temat eutanazji... Każde
>starcie, w tej płaszczyźnie Kościoła z nauką i poglądami zwykłych ludzi, nie dość, że nic nie
>wyjaśnia, to do niczego nie prowadzi...
> Ateista będzie uważał, że życie jest własnością człowieka i może z nim zrobić co tylko chce pod
>warunkiem, że nie zagraża innemu człowiekowi...
> Katolik powie, że życie dał Bóg i tylko Bóg może je odebrać...
> A jaki jest Wasze zdanie...?

Nie czytałem całego wątku, bo ma dużo postów... Ale tak się zastanawiam, dlaczego nie można pozwolić na śmierć osobie świadomej, jeżeli powoływanie nowej istoty do życia (bez jej wiedzy i zgody) jest nie tylko nie wzbronione, ale wręcz pochwalane!

Jeżeli przyznajemy sobie moralne prawo sprowadzania kogoś siłą na ten świat, nie bądźmy hipokrytami pozbawiając się prawa "pomocy" w odejściu ze świata osobie tego chcącej.
Łucja (49 punktów)
>Jeżeli przyznajemy sobie moralne prawo sprowadzania kogoś siłą na ten świat, nie bądźmy hipokrytami pozbawiając się prawa "pomocy" w odejściu ze świata osobie tego chcącej.

Chodzi o to,że to nie mu sprowadzamy kogoś na świat... W pewnym sensie to Bóg... A on nie zawsze chce nam, kobietom, pozwolić urodzic dziecko.
lotrek (14275 punktów)
. W pewnym sensie to Bóg... A on nie zawsze chce nam, kobietom, pozwolić urodzić dziecko.

No nie wszystkim, na niektóre sprowadza bezpłodność (jakaś kara za grzechy?). I dopiero my ludzie np. przy pomocy metody "in vitro" staramy się to nadrobić.
Kali (195 punktów)
(zablokowany)
> Zgadzam się z tym, że sam fakt, że ktoś jest ateistą, nie oznacza wcale ze bedzie zwolennikiem prwa do aborcji czy eutanazji.

Ale tak w ogóle a propos eutanazji, wszystkich obrońcom życia proponuje aby się na rok przywiązali do łóżka, bez możliwości samodzielnego jedzenia, ubierania się, korzystania z wc, itd... R
az dziennie niech im ktoś zadaje jakiś niewyobrażalny ból. Może wtedy zrozumieją, że nie mają moralnego prawa zmuszac kogoś do takiego życia w imię swojej chorej ideologii.
A co do aborcji( temat wątku był eutanazja, ale aborcję,też ktoś tutaj wcisnął) mam wrazenie, że feministki nie absurdalnie argumentują czasami "mam prawo decydować o sobie". Ale ona nie decyduje tu o sobie tylko o sobie tylko o osobie trzeciej...
Powinny tłumaczyć, że to jest embrion tylko, który nic nie czuje i w związku z tym mogą zadecydowac o sobie...
02-08-2008 14:56 
 Ocena 4 na 4
Duda (25557 punktów)
>> Zgadzam się z tym, że sam fakt, że ktoś jest ateistą, nie oznacza wcale ze bedzie zwolennikiem prawa do aborcji czy eutanazji.

Tak sobie pomyślałam, gdyby w Polsce ustanowić 2 prawa w sprawie aborcji,eutanazji, in vitro jedno - dla katolików (z obowiązkiem utrzymywania działalności kościoła) i odrębne dla reszty. Ciekawa byłabym ile byłoby wystąpień z kościoła. I ile po 5 latach byłoby w Polsce katolików. Ja szacuję to na 5-10%.
Łucja (49 punktów)
>Tak sobie pomyślałam, gdyby w Polsce ustanowić 2 prawa w sprawie aborcji,eutanazji, in vitro jedno - dla katolików (z obowiązkiem utrzymywania działalności kościoła) i odrębne dla reszty. Ciekawa byłabym ile byłoby wystąpień z kościoła. I ile po 5 latach byłoby w Polsce katolików. Ja szacuję to na 5-10%.

Dobry pomysł...
02-08-2008 21:52 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>ile po 5 latach byłoby w Polsce katolików. Ja szacuję to na 5-10%.
Bardzo wygórowane.
.
gohan (25 punktów)
> Należę do Waszego grona od wczoraj. Chciałabym poznać Wasze poglądy na temat eutanazji... Każde
>starcie, w tej płaszczyźnie Kościoła z nauką i poglądami zwykłych ludzi, nie dość, że nic nie
>wyjaśnia, to do niczego nie prowadzi...
> Ateista będzie uważał, że życie jest własnością człowieka i może z nim zrobić co tylko chce pod
>warunkiem, że nie zagraża innemu człowiekowi...
> Katolik powie, że życie dał Bóg i tylko Bóg może je odebrać...
> A jaki jest Wasze zdanie...?
Przedstawię tutaj pewna historię, która przydarzyła się mojemu znajomemu...
Jarek od dziecka był nadzwyczaj katolicki, uczęszczał do kościoła co tydzień, spowiadał się przynajmniej raz w miesiącu, szanował rodziców. Skończył szkołę i poznał pewną dziewczynę w której się zakochał i z którą wziął ślub kościelny. Po 2 latach urodziła im się córeczka, która miała wrodzoną wadę serca...zmarła po tygodniu w okropnych męczarniach. Każdy katolik mówi, że Bóg jest nadzwyczaj miłosierny i dobry więc gdzie podziało się jego dobro w tej sytuacji? przecież to nie jest wina Jarka, który od najmłodszych lat jest dobrym i kochającym człowiekiem...
Ja uważam, że eutanazja powinna być dozwolona ze względu na to żeby skrócić cierpienia człowieka ale w tragicznych sytuacjach, np. człowiek, który od 30 lat leży sparaliżowany, patrząc się w sufit i znosząc ogromny ból psychiczny jak i cielesny. Potraficie to sobie wyobrazić?Bo ja nie...
Jest to moja pierwsza wypowiedź w waszym gronie więc jestem otwarty na ostrą krytykę moich słów...
Thalamis (17 punktów)
> Należę do Waszego grona od wczoraj. Chciałabym poznać Wasze poglądy na temat eutanazji... Każde
>starcie, w tej płaszczyźnie Kościoła z nauką i poglądami zwykłych ludzi, nie dość, że nic nie
>wyjaśnia, to do niczego nie prowadzi...
> Ateista będzie uważał, że życie jest własnością człowieka i może z nim zrobić co tylko chce pod
>warunkiem, że nie zagraża innemu człowiekowi...
> Katolik powie, że życie dał Bóg i tylko Bóg może je odebrać...
> A jaki jest Wasze zdanie...?

"Mortem aliquid ultra est? Vita, si cupias mori" - pisał Seneka i nie sposób się z nim nie zgodzić, nie sposób też zaprzeczyć, że te słowa jak ulał pasują do tematu eutanazji.

Nie chciałbym wyjść na zajadłego krystożercę (choć, co tu kryć, jestem nim), jednakże potępianie przez Kościół eutanazji - to jest potępianie godnej śmierci - dobrze wpasowuje się w klasyczny chrześcijański nurt zabierania ludziom godności właśnie, lub, mówiąc niepoprawnym językiem oszołomów - honoru. Bo czyż jest większy honor niż umrzeć stojąc, miast klęczeć w obliczu śmierci? Eutanazja to samobójstwo, ale to samobójstwo dokonane nie w akcie poddańczej słabości, ale w akcie zwycięstwa: bo przecież "plus etiam quam ignominia est mors ignominiosa."

A już zupełnie pomijając, można by rzec filozoficzny aspekt eutanazji, przejdźmy do kwestii najważniejszej: każdy ma prawo decydować o własnym życiu. "Vaco et ubicumque sum, ibi meus sum."


Recto tibi invictoque moriendum est.
05-08-2008 08:58 
 Ocena-1 na 1
dark magus (320 punktów)
>Nie chciałbym wyjść na zajadłego krystożercę (choć, co tu kryć, jestem nim), jednakże potępianie przez Kościół eutanazji - to jest potępianie godnej śmierci - dobrze wpasowuje się w klasyczny chrześcijański nurt zabierania ludziom godności właśnie, lub, mówiąc niepoprawnym językiem oszołomów - honoru. Bo czyż jest większy honor niż umrzeć stojąc, miast klęczeć w obliczu śmierci? Eutanazja to samobójstwo, ale to samobójstwo dokonane nie w akcie poddańczej słabości, ale w akcie zwycięstwa: bo przecież "plus etiam quam ignominia est mors ignominiosa."
>A już zupełnie pomijając, można by rzec filozoficzny aspekt eutanazji, przejdźmy do kwestii najważniejszej: każdy ma prawo decydować o własnym życiu. "Vaco et ubicumque sum, ibi meus sum."

Hmmmm, a mnie sie wydaje, ze to tylko schemat!

Juz wyjasniam jaki schemat - "zabierania ludziom godnosci lub (...) honoru". Czlowiek myslacy wymyslil sobie cos takiego jak godnosc i honor, i dla honoru jest gotow nawet sie zabic. W tym konkretnym przypadku chodzi o skrocenie umierania.

Humanisci sa w tym wzgledzie niezbyt pewni siebie. Z jednej strony - "nic co ludzkie nie jest mi obce" a z drugiej strach przed jakze ludzkim - bolem! Strach wiekszy od instynktu samozachowawczego! Pisze o bolu choc wiem, ze sa tez inne dolegliwosci zwiazane z umieraniem.

Z jednej strony wierzymy w ewolucje, w nature... A z drugiej sie jej sprzeciwiamy... Jesli zwierze umiera w mece - to trudno. Jesli czlowiek - to trzeba/mozna mu pomoc...

Jak to widze praktycznie - tak jak to juz bylo 70-80 lat temu w Niemczech, gdzie ludzi chorych psychicznie zabijano jako jednostki nieprzydatne spoleczenstwu. Z czasem prawodawcy ustala, ze czlowiek jest czlowiekiem od 8-55 roku zycia. Ponizej 8 mozna z nim robic co sie chce, powyzej 55 - usunac, bo stary a trzeba robic miejsce dla innych, mlodszych.

Podsumowujac: niestety jest to niezgodne z wolnoscia samego zycia. Jesli ktos ciekawy - chetnie rozwine. W skrocie - jesli stare drzewo wali sie pod wplywem wiatru i usycha - ma swoja "zyciowa godnosc"... Jesli zwierze zjadane od srodka przez bakterie wije sie z bolu i umiera - ma rowniez ta godnosc zycia, ktorego elementem jest i bol i choroby i smierc... Czlowiek umierajac naturalnie rowniez ma te godnosc. Godnosc konczacego sie zycia.

A ta "ludzka godnosc", niby humanistyczne ("nic co przyjemne i ludzkie nie jest mi obce") to przede wszystkim strach przed bolem, badz niedogodnosciami. Stad nie tylko eutanazja ale i przedwczesne samobojstwa. Ludzie nie chca "przezyc" doswiadczen jakie podsuwa im zycie. Ze strachu nie tylko przed bolem zwiazanym z umieraniem ale i przed np. bolem podczas operacji bez znieczulenia (gdyby mieli byc poddani takowej) - zapewne wybraliby smierc.

Ludzie wymyslili sobie "godnosc"... I wymyslili sobie, ze zycie musi byc przyjemne... A jesli nie jest przyjemne, to sie moge zabic. Przyjemnosc nazwali godnoscia.
05-08-2008 10:22 
 Ocena 2 na 2
Duda (25557 punktów)
>Ludzie wymyslili sobie "godnosc"... I wymyslili sobie, ze zycie musi byc przyjemne... A jesli nie jest przyjemne, to sie moge zabic. Przyjemnosc nazwali godnoscia.

A dlaczego nie! Dla jakiej idei cierpieć? Mielibyśmy godzić się na operacje bez znieczulenia dla idei? Jakiej i po co? Nawet zwierzętom fundujemy znieczulenie.Ludzie powinni mieć możliwość wyboru a nie przymus życia. Każdy jest inny i każdy powinien mieć prawo do decyzji o swoim życiu, nikt nie powinien uzurpować sobie prawa do decyzji za kogoś.

>Jak to widze praktycznie - tak jak to juz bylo 70-80 lat temu w Niemczech, gdzie ludzi chorych psychicznie zabijano jako jednostki nieprzydatne spoleczenstwu. Z czasem prawodawcy ustala, ze czlowiek jest czlowiekiem od 8-55 roku zycia. Ponizej 8 mozna z nim robic co sie chce, powyzej 55 - usunac, bo stary a trzeba robic miejsce dla innych, mlodszych.

Eutanazja nie jest eksterminacją nie znasz definicji tych pojęć i je mylisz.
To środowiska radiomaryjne kolportują opinię , że jak się dopuści eutanazję to będzie się wyłapywać staruszków na ulicach i zabijać.
Poczytaj całą powyższą dyskusję !
05-08-2008 10:43 
 Ocena-1 na 1
dark magus (320 punktów)
>A dlaczego nie! Dla jakiej idei cierpieć? Mielibyśmy godzić się na operacje bez znieczulenia dla idei? Jakiej i po co? Nawet zwierzętom fundujemy znieczulenie.Ludzie powinni mieć możliwość wyboru a nie przymus życia. Każdy jest inny i każdy powinien mieć prawo do decyzji o swoim życiu, nikt nie powinien uzurpować sobie prawa do decyzji za kogoś.

Dla jakiej "idei"? A jaka to jest idea: "każdy powinien mieć prawo do decyzji o swoim życiu"... To ludzie wymyslaja sobie rozne idee Idee "milego i przyjemnego zycia" na przyklad. Dla ktorej sa gotowi sie zabic.

Dla jakiej idei cierpiec? Dla zadnej - po prostu takie jest zycie
Czemu nie buntujesz sie, ze musisz umierac? "Dla jakiej idei mam umierac???" - zawolaj histerycznie. Czemu nie buntujesz sie, ze musisz oddychac, wydalac, spac? Czemu buntujesz sie tylko przeciwko jednemu elementowi zycia? Dlaczego akurat cierpienie Ci nie odpowiada? Bo jest - nieprzyjemne? A Twoja IDEA zycia jest taka, ze jest ono mile?

>Eutanazja nie jest eksterminacją nie znasz definicji tych pojęć i je mylisz.
>To środowiska radiomaryjne kolportują opinię , że jak się dopuści eutanazję to będzie się wyłapywać staruszków na ulicach i zabijać.
>Poczytaj całą powyższą dyskusję !
>

Definicje znam. Podobnie jak definicje energii atomowej. Do czego zostala wykorzystana?
Jakos nie mam zaufania do prawodawstwa Dziwne, ze duzo wynalazkow ludzie obracaja przeciwko sobie... Zacznie sie od eutanazji, skonczy na zabijaniu staruszkow... Nie uwazam wladzy ani prawodawstwa za nieomylne. Ty chyba tez nie?

Jesli ktos tak strasznie wierzy w idee milego zycia, to niech sam sobie zrobi eutanazje... Po co wciagac w to prawodawstwo i lekarzy? Dlaczego takie dzialania musza miec "blogoslawienstwo" prawa?
05-08-2008 11:05 
 Ocena 1 na 1
Duda (25557 punktów)

>Dla jakiej idei cierpiec? Dla zadnej - po prostu takie jest zycie
Ale nie musi być! Pozostawmy by każdy miał prawo decydować za siebie.

>Czemu nie buntujesz sie, ze musisz umierac? "Dla jakiej idei mam umierac???" - zawolaj histerycznie. Czemu nie buntujesz sie, ze musisz oddychac, wydalac, spac? Czemu buntujesz sie tylko przeciwko jednemu elementowi zycia? Dlaczego akurat cierpienie Ci nie odpowiada? Bo jest - nieprzyjemne? A Twoja IDEA zycia jest taka, ze jest ono mile?
Śmierć i podatki są nieuchronne natomiast cierpienie do tego nie nalezy.

>Jakos nie mam zaufania do prawodawstwa Dziwne, ze duzo wynalazkow ludzie obracaja przeciwko sobie... Zacznie sie od eutanazji, skonczy na zabijaniu staruszkow... Nie uwazam wladzy ani prawodawstwa za nieomylne. Ty chyba tez nie?

Ale uważam że kazdy ma prawo o decydowaniu o swoim życiu

>Jesli ktos tak strasznie wierzy w idee milego zycia, to niech sam sobie zrobi eutanazje... Po co wciagac w to prawodawstwo i lekarzy?

Właśnie dla tego że eutanazja to jest POMOC w samobójstwie.
Chodzi o to by kiedy będę tak chora , że będę do prostych czynności życiowych potrzebowała pomocy innego człowieka żebym mogła go poprosić o pomoc w samobójstwie i żeby ta osoba nie odpowiadała za morderstwo.
dark magus (320 punktów)

>Śmierć i podatki są nieuchronne natomiast cierpienie do tego nie nalezy.
>>Nie uwazam wladzy ani prawodawstwa za nieomylne. Ty chyba tez nie?

Dziekuje za odpowiedz
W dalszym ciagu nie rozumiem dlaczego "cierpienie do tego nie nalezy". Moglabys wyjasnic nieco szerzej?

Nie moge zrozumiec, dlaczego cierpienie nie ma nalezec do zycia na tych samych prawach co przyjemnosc, smierc, starzenie sie, istnienie ciala i istnienie otaczajacego swiata? Jezeli istnieje cialo, to zachodza w nim odpowiednie dla niego procesy... No ale nie bede sie rozgadywal, tylko chetnie poznam Twoja wizje... Idee...

Zwlaszcza, ze dolaczylas do tego podatki Podatki sa "nieuchronne", bo jak nie zaplacisz, to pojdziesz do wiezienia? Znowu tradycyjna wina i kara?

>Ale uważam że kazdy ma prawo o decydowaniu o swoim życiu

Uwazasz, ze kazdy ma prawo... Szanuje ten poglad... Ale go nie podzielam.
Wyjasniam dlaczego na malym przykladzie... Bo czlowiek nie jest sam. Nie moge zabrac dzieci ze szkoly, zony z pracy i wywiezc ich gdzies do Ameryki na przyklad, bo oni tutaj maja swoje zycia, szkoly, przyjaciol, prace. Moje prawo o decydowaniu o wlasnym zyciu musi brac pod uwage takze ich prawo... - to samo prawo.

O tym nie mozna zapominac. Nie mozna tlumaczyc (sama to wiesz widze) morderstwa albo kradzierzy, czyims prawem decydowania o wlasnym zyciu. Postamawiam sobie byc zlodziejem, wiec to moje prawo!

Na ile rzeczywiscie czlowiek ma mozliwosc decydowania o wlasnym zyciu? Bardzo malutko, bardzo. Bo to ZYCIE - bylo duzo wczesniej zanim pojawil sie ten dany, konkretny czlowiek chcacy o ZYCIU decydowac.

ZYCIE wyprzedza czlowieka. ZYCIE bylo na Ziemi zanim pojawil sie czlowiek. Teraz on chce miec prawo decydowania o zyciu, swoim zyciu, ktore jest tylko kontynuacja i ogniwem w przyszlosc istniejacego juz wczesniej ZYCIA...

Przepraszam, ze sie rozgadalem, ale nie lubie zlosliwie dowcipkowac, tylko raczej dyskutowac podajac jakies tam argumenty... Czekam na Twoje wyjasnienie
Serdecznie pozdrawiam
05-08-2008 12:08 
 Ocena 1 na 1
Duda (25557 punktów)
>>Śmierć i podatki są nieuchronne natomiast cierpienie do tego nie nalezy.
>>>Nie uwazam wladzy ani prawodawstwa za nieomylne. Ty chyba tez nie?
>Dziekuje za odpowiedz
>W dalszym ciagu nie rozumiem dlaczego "cierpienie do tego nie nalezy". Moglabys wyjasnic nieco szerzej?
Bo go być nie musi!

>Nie moge zrozumiec, dlaczego cierpienie nie ma nalezec do zycia na tych samych prawach co przyjemnosc, smierc, starzenie sie, istnienie ciala i istnienie otaczajacego swiata?
Jeżeli lubisz cierpieć to twój wybór , ja jak coś mnie boli to biorę tabletkę

>O tym nie mozna zapominac. Nie mozna tlumaczyc (sama to wiesz widze) morderstwa albo kradzierzy, czyims prawem decydowania o wlasnym zyciu. Postamawiam sobie byc zlodziejem, wiec to moje prawo!

Jeżeli ktoś pomaga mi na moje życzenie umrzeć nie jest dla mnie morderca ale dobrodziejem.
dark magus (320 punktów)

>>W dalszym ciagu nie rozumiem dlaczego "cierpienie do tego nie nalezy". Moglabys wyjasnic nieco szerzej?
>Bo go być nie musi!

I to tyle? To jest Twoje wyjasnienie? Rozumowe i racjonalistyczne?

Jezeli cos JEST, a czesci ludzi wydaje sie, ze tego czegos nie powinno byc (bo go byc nie musi) - to nalezaloby wyjasnic Od tego jest forum dyskusyjne

Ale po co wyjasnienie? Przeciez pewnie wedlug Ciebie i wyjasnienia "być nie musi!".

>Jeżeli ktoś pomaga mi na moje życzenie umrzeć nie jest dla mnie morderca ale dobrodziejem.

Piszesz - "dla mnie"... Uwazasz sie wiec za zdolna do oceny wartosci moralnych? Bo "Ty" tak uwazasz, wiec tak musi byc. ok, good luck

Czy naprawde nie umiesz uzasadnic bardziej wyczerpujaco i rozumowo swojego stanowiska?
Czy tylko na "bo go byc nie musi", i subiektywnym "bo dla mnie jest tak a tak" ma opierac sie Twoja argumentacja? Blagam, nie zawiedz mnie, bo temat jest ciekawy...
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Ludzie wymyslili sobie "godnosc" [...] Przyjemnosc nazwali godnoscia.
A co Ty nazywasz ową "wymyśloną przez ludzi godnoscią"?

>I wymyslili sobie, ze zycie musi byc przyjemne...
Rozumiem, że przyjmujesz każdy ból i przykrość, jaką Ci życie przyniesie, nie stosujesz żadnych uprzyjemniających egzystencję środków, np. chadzasz boso - wszak buty chronią przed bólem i chłodem... Czy tak żyjesz?
.
05-08-2008 11:50 
 Ocena 1 na 1
dark magus (320 punktów)
>>Ludzie wymyslili sobie "godnosc" [...] Przyjemnosc nazwali godnoscia.
>A co Ty nazywasz ową "wymyśloną przez ludzi godnoscią"?
No wlasnie to co napisalem - ludzie wymyslili sobie "godnosc", ktora bywa (oprocz paru punktow, typu "zgodnosc z powszechnie albo indywidualnie przyjeta hierarchia wartosci") wlasnie przyjemnoscia. Bol, mimo, ze jest elementem zycia, sprzeciwia sie godnosci czlowieka. To jest dla mnie bardzo ciekawe. Dlaczego bol sprzeciwia sie godnosci czlowieka? Potrafisz to wyjasnic?

>Rozumiem, że przyjmujesz każdy ból i przykrość, jaką Ci życie przyniesie, nie stosujesz żadnych uprzyjemniających egzystencję środków, np. chadzasz boso - wszak buty chronią przed bólem i chłodem... Czy tak żyjesz?
>.
Korzystam z wielu rzeczy uprzyjemniajacych zycie Oczywiscie Ale nie robie z tego mojego "honoru" ani "godnosci". Lubie rozmaite przyjemnosci a pomimo to nie robie z nich celu mojego zycia Uzywam ich ale bez nich - moglbym zyc !
05-08-2008 17:05 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Dlaczego bol sprzeciwia sie godnosci czlowieka? Potrafisz to wyjasnic?
Godność to poczucie własnej wartości, gdy wielkie cierpienie redukuje ludzką egzystencję do zwierzęcych odruchów nie ma możliwości odczuwania czegokolwiek poza bólem.

>Korzystam z wielu rzeczy uprzyjemniajacych zycie [...] ale bez nich - moglbym zyc !
Jak każdy, a nawet zwierzę.
.
Thalamis (17 punktów)
>>Nie chciałbym wyjść na zajadłego krystożercę (choć, co tu kryć, jestem nim), jednakże potępianie przez Kościół eutanazji - to jest potępianie godnej śmierci - dobrze wpasowuje się w klasyczny chrześcijański nurt zabierania ludziom godności właśnie, lub, mówiąc niepoprawnym językiem oszołomów - honoru. Bo czyż jest większy honor niż umrzeć stojąc, miast klęczeć w obliczu śmierci? Eutanazja to samobójstwo, ale to samobójstwo dokonane nie w akcie poddańczej słabości, ale w akcie zwycięstwa: bo przecież "plus etiam quam ignominia est mors ignominiosa."
>>A już zupełnie pomijając, można by rzec filozoficzny aspekt eutanazji, przejdźmy do kwestii najważniejszej: każdy ma prawo decydować o własnym życiu. "Vaco et ubicumque sum, ibi meus sum."
>Hmmmm, a mnie sie wydaje, ze to tylko schemat!
>Juz wyjasniam jaki schemat - "zabierania ludziom godnosci lub (...) honoru". Czlowiek myslacy wymyslil sobie cos takiego jak godnosc i honor, i dla honoru jest gotow nawet sie zabic. W tym konkretnym przypadku chodzi o skrocenie umierania.
>Humanisci sa w tym wzgledzie niezbyt pewni siebie. Z jednej strony - "nic co ludzkie nie jest mi obce" a z drugiej strach przed jakze ludzkim - bolem! Strach wiekszy od instynktu samozachowawczego! Pisze o bolu choc wiem, ze sa tez inne dolegliwosci zwiazane z umieraniem.
>Z jednej strony wierzymy w ewolucje, w nature... A z drugiej sie jej sprzeciwiamy... Jesli zwierze umiera w mece - to trudno. Jesli czlowiek - to trzeba/mozna mu pomoc...
>Jak to widze praktycznie - tak jak to juz bylo 70-80 lat temu w Niemczech, gdzie ludzi chorych psychicznie zabijano jako jednostki nieprzydatne spoleczenstwu. Z czasem prawodawcy ustala, ze czlowiek jest czlowiekiem od 8-55 roku zycia. Ponizej 8 mozna z nim robic co sie chce, powyzej 55 - usunac, bo stary a trzeba robic miejsce dla innych, mlodszych.
>Podsumowujac: niestety jest to niezgodne z wolnoscia samego zycia. Jesli ktos ciekawy - chetnie rozwine. W skrocie - jesli stare drzewo wali sie pod wplywem wiatru i usycha - ma swoja "zyciowa godnosc"... Jesli zwierze zjadane od srodka przez bakterie wije sie z bolu i umiera - ma rowniez ta godnosc zycia, ktorego elementem jest i bol i choroby i smierc... Czlowiek umierajac naturalnie rowniez ma te godnosc. Godnosc konczacego sie zycia.
>A ta "ludzka godnosc", niby humanistyczne ("nic co przyjemne i ludzkie nie jest mi obce") to przede wszystkim strach przed bolem, badz niedogodnosciami. Stad nie tylko eutanazja ale i przedwczesne samobojstwa. Ludzie nie chca "przezyc" doswiadczen jakie podsuwa im zycie. Ze strachu nie tylko przed bolem zwiazanym z umieraniem ale i przed np. bolem podczas operacji bez znieczulenia (gdyby mieli byc poddani takowej) - zapewne wybraliby smierc.
>Ludzie wymyslili sobie "godnosc"... I wymyslili sobie, ze zycie musi byc przyjemne... A jesli nie jest przyjemne, to sie moge zabic. Przyjemnosc nazwali godnoscia.
>

Dark Magusie, być może nie jest to właściwe, ale na modłę starogrecką jestem fatalistą i sądzę, że jest jak w tragediach antycznych: niewiele w naszym życiu zależy od nas samych, ale pozostawiono nam wybór rodzaju śmierci, czy szerzej: sposobu na jaki reagować będziemy na przeciwności losu, takie jak ciężka, nieuleczalna choroba. A śmierć godna - to właśnie śmierć z uśmiechem na ustach, śmierć bez strachu przed śmiercią.

>Ze strachu nie tylko przed bolem zwiazanym z umieraniem ale i przed np. bolem podczas operacji bez znieczulenia (gdyby mieli byc poddani takowej) - zapewne wybraliby smierc.

Z tym nie mogę się zgodzić. Nie o strach przed bólem chodzi, ale raczej o brak strachu przed śmiercią. Marek Aureliusz twierdził, że nie ma dla niego znaczenia czy umrze nazajutrz czy też za dziesięć lat i chyba tak samo sądzą ci wszyscy, którzy chcą poddać się eutanazji - nie ma dla nich znaczenia czy umrą jutro czy za kilka miesięcy (miesięcy wypełnionych cierpieniem). Skoro ich życie przez te miesiące ma być wypełnione jedynie szpitalnym łóżkiem, to czy jest coś dziwnego, że te osoby pragną przyspieszyć własną śmierć?

Recto tibi invictoque moriendum est.
dark magus (320 punktów)

>Dark Magusie, być może nie jest to właściwe, ale na modłę starogrecką jestem fatalistą i sądzę, że jest jak w tragediach antycznych: niewiele w naszym życiu zależy od nas samych, ale pozostawiono nam wybór rodzaju śmierci, czy szerzej: sposobu na jaki reagować będziemy na przeciwności losu, takie jak ciężka, nieuleczalna choroba. A śmierć godna - to właśnie śmierć z uśmiechem na ustach, śmierć bez strachu przed śmiercią.

Dlaczego tak sobie wyobrazasz smierc? Po co cale to przedstawienie do samego umierania. Czlowiek umiera, zjadaja go jakies bakterie albo nowotwory i co to ma wspolnego ze smiercia z usmiechem? Po co to dodawac? Po co robic wlasnie - przedstawienie, zamiast po prostu - umrzec

Smierc to nie przedstawienie. Nie ma po co sie usmiechac... (chyba, ze wiesz po co).
Nie ma tez co przerazac sie konwulsjami, krzykami czy torsjami... No trudno, tak juz jest, to czesc choroby. Mozna zapewne pomoc usmierzyc bol, umyc, zmienic opatrunek... Ale zabijac??? Bo to ma uchronic jakas blizej nieokreslona godnosc i "usmiech na ustach"? Dla mnie to jeszcze nie zrozumiale, ale chetnie zapoznam sie z argumentami "za".

>>Ze strachu nie tylko przed bolem zwiazanym z umieraniem ale i przed np. bolem podczas operacji bez znieczulenia (gdyby mieli byc poddani takowej) - zapewne wybraliby smierc.
>Z tym nie mogę się zgodzić. Nie o strach przed bólem chodzi, ale raczej o brak strachu przed śmiercią. Marek Aureliusz twierdził, że nie ma dla niego znaczenia czy umrze nazajutrz czy też za dziesięć lat i chyba tak samo sądzą ci wszyscy, którzy chcą poddać się eutanazji - nie ma dla nich znaczenia czy umrą jutro czy za kilka miesięcy (miesięcy wypełnionych cierpieniem). Skoro ich życie przez te miesiące ma być wypełnione jedynie szpitalnym łóżkiem, to czy jest coś dziwnego, że te osoby pragną przyspieszyć własną śmierć?
>

Nie wiem, nie mam tego doswiadczenia... Jednak bedac stoikiem zapewne przyjalbym bol przed smiercia z godnoscia, bo wiedzialbym, ze i tak niedlugo sie skonczy... Zreszta mozna sobie tak gdybac

Niestety, sam wyjasniles, ze wlasnie o strach przed bolem chodzi. Strach przed "miesiacami wypelnionymi cierpieniem" i przed "szpitalnym lozkiem".

Nie bardzo rozumiem, po co wyciagnales Marka Aureliusza Rozumiem, ze jezeli on (i Ci chcacy poddac sie eutanazji boja sie smierci) nie boja sie smierci, to czemu nie poczekac na nia az sama przyjdzie... Niespodziewanie... Tak jak to ona przychodzi...

Przezyc jeszcze godnie kilka nowych doswiadczen... Zatesknic za smiercia jak za wybawianiem... Znienawidzic zycie... Pokochac smierc i zapragnac zeby przyszla... Pozwolic jej podroczyc sie z nami, ze jednak odwleka... - To tak dla Ciebie opisuje, fatalistycznie, jak w tragedii

Nawet ewolucyjnie i materialistycznie, czemu nie pozwolic pozyc miliardom komorek z ktorych jestesmy zbudowani? One przeciez nie cierpia - one po prostu zyja i wykonuja swoja prace... Coz w tym jest "niegodnego"?

Co jest "niegodnego" w umieraniu i cierpieniu?
05-08-2008 15:10 
 Ocena 1 na 1
Thalamis (17 punktów)
>>Dark Magusie, być może nie jest to właściwe, ale na modłę starogrecką jestem fatalistą i sądzę, że jest jak w tragediach antycznych: niewiele w naszym życiu zależy od nas samych, ale pozostawiono nam wybór rodzaju śmierci, czy szerzej: sposobu na jaki reagować będziemy na przeciwności losu, takie jak ciężka, nieuleczalna choroba. A śmierć godna - to właśnie śmierć z uśmiechem na ustach, śmierć bez strachu przed śmiercią.
>Dlaczego tak sobie wyobrazasz smierc? Po co cale to przedstawienie do samego umierania. Czlowiek umiera, zjadaja go jakies bakterie albo nowotwory i co to ma wspolnego ze smiercia z usmiechem? Po co to dodawac? Po co robic wlasnie - przedstawienie, zamiast po prostu - umrzec
>Smierc to nie przedstawienie. Nie ma po co sie usmiechac... (chyba, ze wiesz po co).
>Nie ma tez co przerazac sie konwulsjami, krzykami czy torsjami... No trudno, tak juz jest, to czesc choroby. Mozna zapewne pomoc usmierzyc bol, umyc, zmienic opatrunek... Ale zabijac??? Bo to ma uchronic jakas blizej nieokreslona godnosc i "usmiech na ustach"? Dla mnie to jeszcze nie zrozumiale, ale chetnie zapoznam sie z argumentami "za".
>>>Ze strachu nie tylko przed bolem zwiazanym z umieraniem ale i przed np. bolem podczas operacji bez znieczulenia (gdyby mieli byc poddani takowej) - zapewne wybraliby smierc.
>>Z tym nie mogę się zgodzić. Nie o strach przed bólem chodzi, ale raczej o brak strachu przed śmiercią. Marek Aureliusz twierdził, że nie ma dla niego znaczenia czy umrze nazajutrz czy też za dziesięć lat i chyba tak samo sądzą ci wszyscy, którzy chcą poddać się eutanazji - nie ma dla nich znaczenia czy umrą jutro czy za kilka miesięcy (miesięcy wypełnionych cierpieniem). Skoro ich życie przez te miesiące ma być wypełnione jedynie szpitalnym łóżkiem, to czy jest coś dziwnego, że te osoby pragną przyspieszyć własną śmierć?
>>
>Nie wiem, nie mam tego doswiadczenia... Jednak bedac stoikiem zapewne przyjalbym bol przed smiercia z godnoscia, bo wiedzialbym, ze i tak niedlugo sie skonczy... Zreszta mozna sobie tak gdybac
>Niestety, sam wyjasniles, ze wlasnie o strach przed bolem chodzi. Strach przed "miesiacami wypelnionymi cierpieniem" i przed "szpitalnym lozkiem".
>Nie bardzo rozumiem, po co wyciagnales Marka Aureliusza Rozumiem, ze jezeli on (i Ci chcacy poddac sie eutanazji boja sie smierci) nie boja sie smierci, to czemu nie poczekac na nia az sama przyjdzie... Niespodziewanie... Tak jak to ona przychodzi...
>Przezyc jeszcze godnie kilka nowych doswiadczen... Zatesknic za smiercia jak za wybawianiem... Znienawidzic zycie... Pokochac smierc i zapragnac zeby przyszla... Pozwolic jej podroczyc sie z nami, ze jednak odwleka... - To tak dla Ciebie opisuje, fatalistycznie, jak w tragedii
>Nawet ewolucyjnie i materialistycznie, czemu nie pozwolic pozyc miliardom komorek z ktorych jestesmy zbudowani? One przeciez nie cierpia - one po prostu zyja i wykonuja swoja prace... Coz w tym jest "niegodnego"?
> Co jest "niegodnego" w umieraniu i cierpieniu?

Chodzi właśnie o cierpienie - ale nie jedynie o ból fizyczny. Najgorsze są zapewne katusze psychiczne, gdy człowiek nie jest w stanie kontrolować swojego ciała, gdy jest tak słaby i upodlony chorobą, że nie może zrobić nic. Dlatego tacy ludzie wolą umrzeć "dumni i niezwyciężeni", niżeli będąc pokonanym przez chorobę, która oprócz wszystkiego innego zabrała także wolę życia.

Nasuwa się porównanie historyczne do tzw. zrywów narodowościowych, czy może szerzej, do każdej z góry skazanej na porażkę walki z przeważającym przeciwnikiem (Termopile, Wizna, et cetera). Wszyscy ci, którzy tam polegli wybrali śmierć ponieważ alternatywą było zniewolenie. W przypadku eutanazji choroba jest agresorem, w obliczu którego możemy umrzeć stojąc lub żyć - klęcząc.


Recto tibi invictoque moriendum est.
dark magus (320 punktów)

>Nasuwa się porównanie historyczne do tzw. zrywów narodowościowych, czy może szerzej, do każdej z góry skazanej na porażkę walki z przeważającym przeciwnikiem (Termopile, Wizna, et cetera). Wszyscy ci, którzy tam polegli wybrali śmierć ponieważ alternatywą było zniewolenie. W przypadku eutanazji choroba jest agresorem, w obliczu którego możemy umrzeć stojąc lub żyć - klęcząc.
>
Recto tibi invictoque moriendum est.


Troszke moze zbyt patetyczne porownanie Ci sie nasunelo

Nie jest tak - w wyniku choroby mozemy umrzec. Poddaniem sie bedzie eutanazja. Zabicie sie, na wszelki wypadek, przed bitwa. Ucieczka z pola walki. Wydaje mi sie, ze bardziej bohatersko byloby stanac z wrogiem twarza w twarz. Wygra to trudno... Ja stalem z otwarta przylbica, nie stchorzylem, nie popelnilem samobojstwa, nie zdezerterowalem w najwazniejszym momencie. Nawet wtedy, gdy wiedzialem, ze walka juz przegrana i ze nie mam szans...

To jest bohaterstwo, godnosc i honor.
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)
>Nawet wtedy, gdy wiedzialem, ze walka juz przegrana i ze nie mam szans...
Widać miałeś szansę, skoro przeżyłeś.

>To jest bohaterstwo, godnosc i honor.
Gratuluję dobrego samopoczucia...

Pozdrawiam - Zbyszek

Niebo gwiaździste nade mną, a prawo moralne we mnie...
dark magus (320 punktów)
>Widać miałeś szansę, skoro przeżyłeś.
>Gratuluję dobrego samopoczucia...

Nie wniosles zbyt wiele Zbyszku do dyskusji... Jeszcze wiele przed Toba Trudno Ci na razie zrozumiec, ze dyskusja to cos innego, niz zarciki i zlosliwe prztyczki... No coz, rozumiem to, sam bylem kiedys mlody

Zachecam Cie jednak do zaglebiania sie rozumem w czytane treci, doszukiwania sie w nich mysli i analizowania tych mysli w swietle wlasnej pamieci i wlasnie - rozumu.

Zarciki to tylko najprostsze skojarzenia, cos, co Ci "przychodzi do glowy" szybko, bo polaczyly Ci sie jakies neurony (mamy tutaj zdaje sie kolezanke, ktora wie na ten temat lepiej niz my - moze sie odezwie zachecam) pod wplywem pierwszego impulsu. Zarciki to tylko - powierzchowne najczesciej skojarzenia. Smiesza nas, bo kazdemu nieco inaczej lacza sie neurony, kazdy z nas ma inna zawartosc pamieci, stad dla nas skojarzenia innych wydaja sie w pierwszej chwili zaskakujace... A przez to "smieszne"

Nie jest to to samo co "analiza mysli". Ta wymaga zapewne wiekszego zaangazowania mozgu. Ale chetnie dowiem sie, czy ktos ma inne na ten temat zdanie
06-08-2008 15:21 
 Ocena 1 na 1
J.S. (4752 punktów)
(zablokowany)
>Nie wniosles zbyt wiele Zbyszku do dyskusji... Jeszcze wiele przed Toba Trudno Ci na razie zrozumiec, ze dyskusja to cos innego, niz zarciki i zlosliwe prztyczki... No coz, rozumiem to, sam bylem kiedys mlody
Ciekawe... Na pierwsze rzut oka 51 to więcej niż 47
05-08-2008 15:32 
 Ocena 1 na 1
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)
Witam.

>Jesli zwierze umiera w mece - to trudno. Jesli czlowiek - to trzeba/mozna mu pomoc...
I tu się właśnie mylisz. Jeśli zwierzę umiera w męce to ludzkim, humanitarnym odruchem jest skrócić te cierpienia.
Wielu z Was musiało zapewne podejmować takie trudne decyzje w stosunku do swojego psa czy kota...
Zupełnie inaczej postępują ludzie wobec innych ludzi. Pytam - dlaczego ludzie są traktowani gorzej od zwierząt?
Wiem, że ludzie są gorsi od zwierząt ale czy to wystarczający powód, by pozwolić na bezsensowne cierpienie?

Pozdrawiam - Zbyszek

Niebo gwiaździste nade mną, a prawo moralne we mnie...
dark magus (320 punktów)
>Witam.
>>Jesli zwierze umiera w mece - to trudno. Jesli czlowiek - to trzeba/mozna mu pomoc...
>I tu się właśnie mylisz. Jeśli zwierzę umiera w męce to ludzkim, humanitarnym odruchem jest skrócić te cierpienia.
>Wielu z Was musiało zapewne podejmować takie trudne decyzje w stosunku do swojego psa czy kota...
>Zupełnie inaczej postępują ludzie wobec innych ludzi. Pytam - dlaczego ludzie są traktowani gorzej od zwierząt?
>Wiem, że ludzie są gorsi od zwierząt ale czy to wystarczający powód, by pozwolić na bezsensowne cierpienie?
> Pozdrawiam - Zbyszek
>
Niebo gwiaździste nade mną, a prawo moralne we mnie...

Na poczatek - jako racjonalista powinienes wiedziec, ze niebo gwiazdziste nie jest nad Toba, tylko wszedzie naokolo. Jestes na kulce Ziemi ktora lata jest gdzies w anizotropowym wszechswiecie. Nad glowa masz tylko - gwiazdy, ktore widzisz w danym momencie. Zreszta nie tylko gwiazdy ale i ksiezyce i planety

Pytasz dlaczego ludzie sa GORZEJ traktowani od zwierzat... Uzywanie slowa GORZEJ wskazuje na skale wartosci moralnych. Masz wiec wartosci moralne? No to powiedz mi jaki to one sa. Dlaczego umierac w mece to GORZEJ? GORZEJ niz co? Niz miec orgazm? Wasza argumentacja sprowadza sie ciagle do - przyjemnosci, badz zaprzeczania nieprzyjemnosci.

Czy to bedzie cierpienie fizyczne czy psychiczne - ciagle uwazacie, ze nalezy sie zabic - bo to wtedy - LEPIEJ! LEPIEJ bo przyjemniej...

Bezsensowne cierpienie... Czy rownie bezsensowne zycie? W ktorym obok przyjemnosci istnieje takze cierpienie? Co ma wiec sens? Zreszta domyslam sie odpowiedzi - przyjemnosc
05-08-2008 19:53 
 Ocena 1 na 1
Thalamis (17 punktów)
>>Witam.
>>>Jesli zwierze umiera w mece - to trudno. Jesli czlowiek - to trzeba/mozna mu pomoc...
>>I tu się właśnie mylisz. Jeśli zwierzę umiera w męce to ludzkim, humanitarnym odruchem jest skrócić te cierpienia.
>>Wielu z Was musiało zapewne podejmować takie trudne decyzje w stosunku do swojego psa czy kota...
>>Zupełnie inaczej postępują ludzie wobec innych ludzi. Pytam - dlaczego ludzie są traktowani gorzej od zwierząt?
>>Wiem, że ludzie są gorsi od zwierząt ale czy to wystarczający powód, by pozwolić na bezsensowne cierpienie?
>> Pozdrawiam - Zbyszek
>>
Niebo gwiaździste nade mną, a prawo moralne we mnie...

> Na poczatek - jako racjonalista powinienes wiedziec, ze niebo gwiazdziste nie jest nad Toba, tylko wszedzie naokolo. Jestes na kulce Ziemi ktora lata jest gdzies w anizotropowym wszechswiecie. Nad glowa masz tylko - gwiazdy, ktore widzisz w danym momencie. Zreszta nie tylko gwiazdy ale i ksiezyce i planety
>Pytasz dlaczego ludzie sa GORZEJ traktowani od zwierzat... Uzywanie slowa GORZEJ wskazuje na skale wartosci moralnych. Masz wiec wartosci moralne? No to powiedz mi jaki to one sa. Dlaczego umierac w mece to GORZEJ? GORZEJ niz co? Niz miec orgazm? Wasza argumentacja sprowadza sie ciagle do - przyjemnosci, badz zaprzeczania nieprzyjemnosci.
>Czy to bedzie cierpienie fizyczne czy psychiczne - ciagle uwazacie, ze nalezy sie zabic - bo to wtedy - LEPIEJ! LEPIEJ bo przyjemniej...
>Bezsensowne cierpienie... Czy rownie bezsensowne zycie? W ktorym obok przyjemnosci istnieje takze cierpienie? Co ma wiec sens? Zreszta domyslam sie odpowiedzi - przyjemnosc

Trzymając się Twojej wersji: z jakiego powodu stojąc przed alternatywą cierpienie/przyjemność mielibyśmy wybierać to pierwsze? Cierpienie uszlachetnia (właściwszym słowem byłoby chyba "utwardza"), ale dobrowolne wybranie cierpienia pachnie masochizmem. Jeśli jesteśmy zaprogramowani przez naturę jako maszyny binarne w których rolę zera i jedynki pełnią "przyjemność" i "cierpienie" to przyjemność zawsze jest nagrodą za działanie pozytywne, a cierpienie karą za działanie negatywne.

Recto tibi invictoque moriendum est.
dark magus (320 punktów)
>Trzymając się Twojej wersji: z jakiego powodu stojąc przed alternatywą cierpienie/przyjemność mielibyśmy wybierać to pierwsze? Cierpienie uszlachetnia (właściwszym słowem byłoby chyba "utwardza"), ale dobrowolne wybranie cierpienia pachnie masochizmem. Jeśli jesteśmy zaprogramowani przez naturę jako maszyny binarne w których rolę zera i jedynki pełnią "przyjemność" i "cierpienie" to przyjemność zawsze jest nagrodą za działanie pozytywne, a cierpienie karą za działanie negatywne.

Thalamisie, popelniles teraz gafe Przeczytaj jeszczed raz Twoje ostatnie zdanie "przyjemność zawsze jest nagrodą za działanie pozytywne", "cierpienie karą za działanie negatywne". Nagroda? Kara? Dzialanie negatywne? Zawsze?

Ale odpowiadam po kolei... Mowisz, ze:
>Trzymając się Twojej wersji: z jakiego powodu stojąc przed alternatywą cierpienie/przyjemność mielibyśmy wybierać to pierwsze? Cierpienie uszlachetnia (właściwszym słowem byłoby chyba "utwardza"), ale dobrowolne wybranie cierpienia pachnie masochizmem.
Oczywisce zakladasz w tym momencie istnienie "wolnej woli". ok. Nie wiem czy cierpienie uszlachetnia, mowili tak rozmaici starozytni i nowsi "mysliciele"... Ja nie wiem.

Masochizmem to dobrowolne zadanie sobie cierpienia. Nie ma to wiekszego zwiazku z bolem zeba i zazywaniem srodkow przeciwbolowych. Boli zab, zazywam srodek na usmierzenie bolu i... - ide do dentysty
Masochizmem byloby, gdybym to ja sobie samemu zaczal wiercic dziure w zebie i zaczal draznic "nerwa".

To jedna sprawa. Druga to roznica miedzy zazyciem srodka przeciwbolowego a - zabiciem sie.

Eutanazja nie ma nic wspolnego ani z masochizmem (nie jest ochona przed nim), ani z usmierzaniem bolu i niesieniem pomocy w chorobie czy cierpieniu.

Wiemy, na pewno, ze smierc - to przerwanie zycia takiego, jakim go znamy . Jest to dosc istotne stwierdzenie, bo powstaje tu pytanie o "ZYCIE". Co to jest, jakim je znamy, jakim wyobrazamy sobie ze jest Bedac ludzmi, wprowadzilismy sobie pojecie "wolnej woli" i ta uwazamy za wyznacznik nie tylko ludzkiej dzialalnosci ale i samego zycia! Sa to jednak dwa odrebne pojecia. Mamy zycie i mamy wolna wole. Gdybysmy nie mieli zycia, nie mielibysmy wolnej woli. Zauwaz, ze w druga strone to nie dziala! Wolna wola nie jest w stanie stworzyc zycia!

Wolna wola moze natomiast zycie, a w efekcie i sama siebie, zakonczyc. Jest to troche taki paradox, nie uwazacie?

Ale na tym nie koniec. Zapomnijmy na chwile o "wolnej woli". Zapytajmy o zycie. Nie co to jest, ale jakie sa cechy charakterystyczne zycia. Biorac pod uwage nasza niedoskonalosc i niewiedze, stwierdzamy, ze nie wiele wiemy na temat zycia. Wydaje nam sie, ze zycie po prostu jest, bo jest. Nauczeni, bodz tez przystosowani przez ewolucje do myslenie przyczynowo-skutkowego trudno nam przyjac do wiedomosci, ze zycie (czy tez np. wszechswiat) po prostu jest - bo jest.

Wiemy doskonale ile trwa istnienie ludzkosci na Ziemi. Bardzo, bardzo krociutko... Jesli historie Ziemi mielibysmy zamknac w jednej dobie, to byloby to kilka/kilkadziesiat sekund. Czlowiek istnieje na Ziemi od "paru sekund" a ZYCIE od kilkudziesieciu godzin. Co mozemy powiedziec o zyciu nie znajac jego celu ani przyczyny? Ze - jest. I tyle.

Jaki jest cel zwierzat? Jaki jest cel tych ni to grzybow, ni to mchow co rosna na pustyniach przez setki lat, zeby osiagnac wielkosc krowiego placka? Powiecie, ze "na pewno maja jakas swoja funkcje, bo wszystko ma swoje miejsce i jest potrzebne". Czy jestescie tego pewni? Czy tylko powtarzacie to czego nauczyliscie sie na biologii albo na religii... Rosliny sa po to, zeby je jadly zwierzeta? Wszystko jest po to, zeby jadlo cos innego albo tworzylo zwiazki chemiczne ktore maja pomagac zyc innym "zyjacym"? Nie. Nie chodzi mi o zaleznosci w ktore weszly zywe organizmy, zeby sie utrzymac przy zyciu. Chodzi mi o to wlasnie zycie. Wchodza w symbioze aby to zycie po prostu istnialo. O tym zyciu mowie, na wyzszym stopniu uogolnienia.

Z historii wiemy, ze zycie bylo nieraz zmiecione z powierzchi planety w przewazajacej ilosci. "Katastrofy" polaczone z niektorymi epokami geologicznymi. No coz, nasza planeta nie jest najbezpieczniejszym miejscem do zycia, ale mimo wszystko, zycie trzyma sie na niej od bilionow lat i zapewne bedzie istniec do czasu az wybuchnie Slonce.

I to jest ZYCIE.

My mamy z tego tycia-tycienka czesc, znamy tycia-tycienka czesc ale mamy wolna wole Nie pomni na to, ze zycie istnieje, BEZ WZGLEDU na cierpienie , my, ze wzgledu na to cierpienie i jakas wydumana "godnosc" (ktora jest czystym wymyslem czlowieka, niezgodnym z zadnymi zmyslowymi obserwacjami ani z ZYCIEM), potrafimy sobie wmowic, ze mamy wplyw na ZYCIE i naszym wkladem w to ZYCIE bedzie wlasnie wlasna smierc.

Naszym wkladem w to zycie bedzie nie tylko zreszta wlasna smierc ale i smierc najblizszych, za ktorych wedlug prawodawstwa jestesmy "odpowiedzialni". No przepraszam, ale mnie sie to w glowie nie moze pomiescic. Prosze o wytlumaczenie, ale jesli mozna to nie w postaci zlosliwych zarcikow, badz wulgarnych odzywek Dziekuje i pozdrawiam
Zulka (2198 punktów)

>Masochizmem to dobrowolne zadanie sobie cierpienia. Nie ma to wiekszego zwiazku z bolem zeba i zazywaniem srodkow przeciwbolowych. Boli zab, zazywam srodek na usmierzenie bolu i... - ide do dentysty
>Masochizmem byloby, gdybym to ja sobie samemu zaczal wiercic dziure w zebie i zaczal draznic "nerwa".

Jak Ty się nade mną znęcasz - już drugi raz dzisiaj muszę zajrzeć do definicji. Tym razem:
www.sjp.pwn.pl/lista.php?co=masochizm
1. «znajdowanie przyjemności w zadawaniu sobie cierpień [color=blue]lub w poddawaniu się im
»
2. «zboczenie polegające na doznawaniu satysfakcji seksualnej pod wpływem bólu i upokorzenia»
Tak więc nie trzeba koniecznie samemu sobie zadawać cierpienie żeby być masochistą, wystarczy je lubić (spytaj przeciętnego korzystacza z usług "domin")...

>Wiemy doskonale ile trwa istnienie ludzkosci na Ziemi. Bardzo, bardzo krociutko... Jesli historie Ziemi mielibysmy zamknac w jednej dobie, to byloby to kilka/kilkadziesiat sekund. Czlowiek istnieje na Ziemi od "paru sekund" a ZYCIE od kilkudziesieciu godzin. Co mozemy powiedziec o zyciu nie znajac jego celu ani przyczyny? Ze - jest. I tyle.
>Jaki jest cel zwierzat? Jaki jest cel tych ni to grzybow, ni to mchow co rosna na pustyniach przez setki lat, zeby osiagnac wielkosc krowiego placka?

Moim zdaniem celem życia jest... życie

>My mamy z tego tycia-tycienka czesc, znamy tycia-tycienka czesc ale mamy wolna wole Nie pomni na to, ze zycie istnieje, BEZ WZGLEDU na cierpienie , my, ze wzgledu na to cierpienie i jakas wydumana "godnosc" (ktora jest czystym wymyslem czlowieka, niezgodnym z zadnymi zmyslowymi obserwacjami ani z ZYCIEM), potrafimy sobie wmowic, ze mamy wplyw na ZYCIE i naszym wkladem w to ZYCIE bedzie wlasnie wlasna smierc.
>Naszym wkladem w to zycie bedzie nie tylko zreszta wlasna smierc ale i smierc najblizszych, za ktorych wedlug prawodawstwa jestesmy "odpowiedzialni". No przepraszam, ale mnie sie to w glowie nie moze pomiescic. Prosze o wytlumaczenie, ale jesli mozna to nie w postaci zlosliwych zarcikow, badz wulgarnych odzywek Dziekuje i pozdrawiam [/color]

Wiesz Magnus. Ja się częściowo z Tobą zgadzam. W drobnej części Też uważam że nie dobrze jest iść na łatwiznę, że życie jest wartością nie tylko w dobrym ale i w złym. Pod warunkiem że to "złe" potraktuję jak lekcję. Tylko jeśli chodzi o eutanazję to nasi rozmówcy nie mówią chyba o takich wyjątkowych ale często spotykanych przypadkach.

Mówią o sytuacjach kiedy widzisz że Człowiek Którego Kochasz wyje z bólu a Ty nie możesz nic już zrobić i wiesz że zrobić nic się nie da i chcesz wrzeszczeć i zabijać i zapadasz się tak głęboko że jesteś nieoddychającym małym kwarkiem i puchniesz razem z Nim do wielkości wszechświata... i nie ma nadziei
dark magus (320 punktów)
>Tak więc nie trzeba koniecznie samemu sobie zadawać cierpienie żeby być masochistą, wystarczy je lubić (spytaj przeciętnego korzystacza z usług "domin")...

Niepotrzebnie powpadalo tu kupe roznych pojec, ktore malo maja wspolnego z tematem a ktore trzeba sobie wyjasniac, zamiast skupic sie na temacie dyskusji. Zastanow sie co ma masochizm do umierania w bolu? Po jakiego grzyba jeden z dyskutantow prowadzil tu to pojecie?

Ale z Twojej definicji wynika cos innego. Czy jest to przyjmowanie czy zadawanie sobie bolu, ok, ale ma to sluzyc - przyjemnosci. Znowy doszlismy do naszej slynnej ludzkiej przyjemnosci (czyli, jak to inni nazywaja - godnosci). Widac, ze wszedzie na sile chca sie doszukac - przyjemnosci!

W eutanazji szukaja ucieczki przed bolem - uniknieciem "nieprzyjemnosci". Jesli jej ktos nie uznaje - podejrzewaja go o szukanie przyjemnosci w bolu!! No to juz chyba przesada z tym uprzyjemnianiem sobie zycia. Czlowiek wiele rzeczy robi, zeby sobie zycie uprzyjemnic ale nie tylko. Czy matematyka uprzyjemnia komus zycie? Czy odkrywanie praw fizyki? Czy spisywanie roznych gatunkow zwierzat, roslin, etc i nadawanie im nazw? Nie ograniczajmy czlowieka jedynie do maszynki poszukujacej przyjemnosci!

>>Jaki jest cel zwierzat? Jaki jest cel tych ni to grzybow, ni to mchow co rosna na pustyniach przez setki lat, zeby osiagnac wielkosc krowiego placka?
>Moim zdaniem celem życia jest... życie

Dokladnie. Celem zycia jest zycia. Niezbyt to madre i odkrywcze stwierdzenie ale z tego co widac - tak wlasnie jest. Zycie jest, bo jest. Zycie sie nie spieszy (w stosunku do dlugosci naszego zycia)... Ale ZYCIE - chce zyc. To jest jego ciekawa cecha. Mimo tylu globalnych kataklizmow ZYCIE, nie zdecydowalo sie - zniknac, zabic, nie zyc. ZYCIE, mimo czasem straty ponad 70% siebie - zyje dalej. ZYCIE chce zyc. I, jak juz wspomnialem, bedzie zyc zapewne na dlugo jak juz ludzi tu nie bedzie, jak exploduje Slonce... - moze i pozniej?

>>Naszym wkladem w to zycie bedzie nie tylko zreszta wlasna smierc ale i smierc najblizszych, za ktorych wedlug prawodawstwa jestesmy "odpowiedzialni". No przepraszam, ale mnie sie to w glowie nie moze pomiescic. Prosze o wytlumaczenie, ale jesli mozna to nie w postaci zlosliwych zarcikow, badz wulgarnych odzywek Dziekuje i pozdrawiam [/color]
>Mówią o sytuacjach kiedy widzisz że Człowiek Którego Kochasz wyje z bólu a Ty nie możesz nic już zrobić i wiesz że zrobić nic się nie da i chcesz wrzeszczeć i zabijać i zapadasz się tak głęboko że jesteś nieoddychającym małym kwarkiem i puchniesz razem z Nim do wielkości wszechświata... i nie ma nadziei

Wiem o jakich sytuacjach mowisz, rozumiem... Ale na to odpowiedzialem juz komus innemu przed chwila, ale przypomne. Jezeli ktos z moich bliskich bedzie umieral, ktos kogo kocham, to wiem, ze go nie zabije. Nie bylbym przeciez w stanie zabic kogos, kogo kocham (chyba Ty sie kogos pytalas gdzie indziej czy ma dzieci, bo gdyby mial, to mowilby inaczej? No to teraz ja sie Ciebie pytam, czy Ty kiedy kogos KOCHALAS? Wiesz o czym piszesz?)

Ja, gdybym byl w takiej sytuacji - "zabilbym" lekarza, gdyby nie chcial dac "Czlowiekowi Ktorego Kocham" odpowiedniej ilosci srodkow usmierzajacych bol i objawy choroby. Zmusilbym. Wyciagnalbym te srodki spod ziemi, zeby umozliwic kochanej osobie "godna" smierc. Ale bym jej nie zabil. To jest milosc. Nie mozna zabic kogos z milosci. Mozna go zabic z falszywej milosci i falszywego wstydu - bo mi sie nie podoba jak umiera - bo robi glupie miny, niegodne czlowieka. Bzdura!

Bylem swiadkiem urodzin wlasnych dzieci... Bylem swiadkiem smierci bliskich... - w cierpieniach i w rzeczach o ktorych nie wypada pisac na forum publicznym... Tylko w tych momentach pokazuje sie godnosc czlowieka, nie splycona do zwyklej przyjemnosci i ladnosci estetycznej. Bo smierc moze nie byc ladna. Ale jest - naturalna. Takie jest ZYCIE - starsze od ludzkiej urojonej "godnosci" i majace swoja wlasna godnosc.
Zulka (2198 punktów)
No to teraz ja sie Ciebie pytam, czy Ty kiedy kogos KOCHALAS? Wiesz o czym piszesz?)
Jestem człowiekiem.
>Ja, gdybym byl w takiej sytuacji - "zabilbym" lekarza, gdyby nie chcial dac "Czlowiekowi Ktorego Kocham" odpowiedniej ilosci srodkow usmierzajacych bol i objawy choroby. Zmusilbym. Wyciagnalbym te srodki spod ziemi, zeby umozliwic kochanej osobie "godna" smierc.
Jestem w stanie wyobrazić sobie sytuację w której mogłabym zabić. Jednak nie jestem tego pewna. Takie gdybanie ma to do siebie że dopóki nie jesteśmy w tej sytuacji możemy tylko szacować prawdopodobieństwo...
NIE WIEM I BŁAGAM NIECH SIĘ NIGDY NIE DOWIEM!!!
Ktoś niedawno przedstawił mi argument i ja się z nim zgadzam że jest moment kiedy WSZYSTKIE sposoby na uśmierzenie bólu przestają działać. Masz wybór:
-zwiększasz dawkę środków przeciwbólowych - Osoba umiera,
-pozostajesz przy dawce dotychczasowej - gryzie ściany.
A jeśli ten moment ma trwać lata?!

>Bo smierc moze nie byc ladna. Ale jest - naturalna. Takie jest ZYCIE - starsze od ludzkiej urojonej "godnosci" i majace swoja wlasna godnosc.
Zgadzam się oczywiście!
dark magus (320 punktów)
>Ktoś niedawno przedstawił mi argument i ja się z nim zgadzam że jest moment kiedy WSZYSTKIE sposoby na uśmierzenie bólu przestają działać. Masz wybór:
>-zwiększasz dawkę środków przeciwbólowych - Osoba umiera,
>-pozostajesz przy dawce dotychczasowej - gryzie ściany.
>A jeśli ten moment ma trwać lata?!
Skad wy wynajdujecie takie historie, ktore moze i sie zdarzaja ale sa tak czeste jak zacmienia Slonca w Polsce...
Oczywiscie, ze wtedy zwiekszam dawke srodkow przeciwbolowych, bo nie wiem, czy ta osoba wtedy umrze. Nigdy nie ma takiej pewnosci. Pewnosc jest tylko w przypadku zabicia podczas eutanazji. Tu chodzi tylko o leczenie bolu. Nie zabijam. Jesli w efekcie osoba umrze, trudno, nic na to nie poradze, takie jest zycie...

Wiem, co w tym momencie powiesz, ze w ten sposob ta osobe zabilem. Ale tu juz nie bylbym taki pewien. Ja mu nie podalem trucizny, jak w eutanazji. Ja probowalem ulatwic mu ostatnie chwile zycia. Jesliby lekarz wtedy odmowil, to dalbym mu w zeby i samemu zrobil zastrzyk. Ale nie zeby zabic - to musze powtorzyc, bo jest istotne. Zeby ulatwic umieranie.

Jesli w nastepstwie tego umarl a ja wiedzialem, ze moze byc taki efekt - czy w dalszym ciagu bedzie to morderstwo? Nie. Nie da sie zyc wiecznie. I nie badzmy takimi purystami. Jest nam latwo ocenic dzialanie narkotyku na kims kto ma przed soba pare godzin zycia... Bo tym narkotykiem skrocimy mu to pare godzin. Ale nigdy nie wiemy ile skrocilismy mu zycia wczesniej, duzo wczesniej, nie kazac mu sie odchudzic, nie palic, i upijajac sie z nim do nieprzytomnosci. Napewno w ten sposob tez skrocilismy niejednemu zycie tylko o tym nie wiemy.

Najwiekszym problemem w tej dyskusji o smierci jest brak konkretnej DATY smierc. Nie wiemy KIEDY ktos ma umrzec, kiedy umrze, kiedy powiniem umrzec... Czlowiek umiera w pewnym momencie... Naturalnie... Stad przyspieszenie smierci przez palenie papierosow i podanie narkotyku jest nieco dyskusyjne. (Wynika z tego, ze wszyscy powinni przestac pic, palic, jesc w nadmiarze weglowodany, etc...). Narkotyk, podobnie jak wczesniej np. niezdrowa zywnosc, ma sluzyc zyciu. Po prostu, zeby go nie bolalo albo nie wymiotowal.

Ale wiadomo tez, ze nikt z nas nie bedzie zyl wiecznie... I ten moment nalezy "uszanowac". Moment smierci, ktora przyszla, bo kiedys przyjsc musiala. Ale dla nikogo z moich bliskich nie bede ta smiercia. Ani dla siebie. Smierc, tak jak i narodziny sa czescia zycia i sa naturalne. Nie moge zrozumiec po co ludzie buduja sobie tyle historii i strachow wokol tak naturalnej rzeczy jaka jest smierc.
Zulka (2198 punktów)
>>Ktoś niedawno przedstawił mi argument i ja się z nim zgadzam że jest moment kiedy WSZYSTKIE sposoby na uśmierzenie bólu przestają działać. Masz wybór:
>>-zwiększasz dawkę środków przeciwbólowych - Osoba umiera,
>>-pozostajesz przy dawce dotychczasowej - gryzie ściany.
>>A jeśli ten moment ma trwać lata?!
>Skad wy wynajdujecie takie historie, ktore moze i sie zdarzaja ale sa tak czeste jak zacmienia Slonca w Polsce...
>Oczywiscie, ze wtedy zwiekszam dawke srodkow przeciwbolowych, bo nie wiem, czy ta osoba wtedy umrze. Nigdy nie ma takiej pewnosci. Pewnosc jest tylko w przypadku zabicia podczas eutanazji. Tu chodzi tylko o leczenie bolu. Nie zabijam. Jesli w efekcie osoba umrze, trudno, nic na to nie poradze, takie jest zycie...
>Wiem, co w tym momencie powiesz, ze w ten sposob ta osobe zabilem. Ale tu juz nie bylbym taki pewien. Ja mu nie podalem trucizny, jak w eutanazji. Ja probowalem ulatwic mu ostatnie chwile zycia. Jesliby lekarz wtedy odmowil, to dalbym mu w zeby i samemu zrobil zastrzyk. Ale nie zeby zabic - to musze powtorzyc, bo jest istotne. Zeby ulatwic umieranie.
To po to wczoraj tak długo siedziałam przy lapku, żeby się dzisiaj dowiedzieć że mamy takie podobne stanowiska w tej sprawie?! Pozdrawiam.
Co prawda według mnie jeśli wiem że po zwiększeniu dawki umrze - dokonuję eutanazji.
Takie sytuacje nie są niestety tak rzadkie na szczęście również nie częste...

Smierc, tak jak i narodziny sa czescia zycia i sa naturalne.
Tak
Nie moge zrozumiec po co ludzie buduja sobie tyle historii i strachow wokol tak naturalnej rzeczy jaka jest smierc.
Bo jesteśmy tworem z niedoskonałym "oprogramowaniem"
dark magus (320 punktów)
>To po to wczoraj tak długo siedziałam przy lapku, żeby się dzisiaj dowiedzieć że mamy takie podobne stanowiska w tej sprawie?! Pozdrawiam.
>Co prawda według mnie jeśli wiem że po zwiększeniu dawki umrze - dokonuję eutanazji.
No jak widac nie podobne, bo jakos inaczej na to patrzymy. Ty to nazywasz eutanazja. Ale picia alkoholu, palenia papierochow a przede wszystkim niezdrowego odzywiania sie - nie??? To jest skrocenie zycia - bo doprowadzi w efekcie do smierci. Nie jestesmy w stanie przewidziec od czego umrzemy. Mozemy jesc tlusto i spodziewac sie, ze umrzemy na serce a tu nagle - rak! Niespodzianka! Wez jeszcze pod uwage, ze czlowiek nigdy nie jest pewny czy "po zwiększeniu dawki umrze" - mala sprawa ale wazna. Natomiast w przypadku eutanazji wie - napewno.

Jest roznica, czy wydajesz decyzje o zwiekszeniu dawki czy zabiciu. Podobnie moze sie zdarzyc przy porodzie, sa ludzie ktorzy musza wybierac co bedzie lepsze dla przezycia obu. Czy cesarka, czy cos innego. Ktos podejmuje decyzje, zakladajac, ze oboje przezyja. Jesli oboje, albo jedno umrze w wyniku tej decyzji - to nie jest rownoznaczne ani z eutanazja ani z zabojstwem.

Tak samo ze srodkami przeciwbolowymi. Bede ich uzywal - dla zycia - a nie dla zabicia. I nie ma w tym zadnej dwulicowosci Zastanow sie nad tym... Ale czy bedzie Ci to porzebne? Czy masz racje piszac:
>Takie sytuacje nie są niestety tak rzadkie na szczęście również nie częste...
Sytuacje sa rozne. Czasem ludzie, ktorzy nie mieli nigdy dzieci, bo sie nie zdecydowali, bo woleli pracowac i robic kariere, nie maja nikogo, kto moglby zadbac o ich "godne umieranie". Nie maja synow, ktorzy wymusiliby na lekarzu (lapowka?) aby to umieranie mu ulatwil. Nie smierc! Ale umieranie...

Sa rozne sytuacje ale - dlaczego one akurat nas maja spotkac? Po co takie czarnowidztwo? Moge miec dzisiaj wypadek wracajac z pracy do domu. Moge stracic nogi w wypadku i wzrok... Nie moge? Moge. Czy dlatego mam sie juz zabic?

Miej nadzieje, ze Cie to nigdy nie spotka I ciesz sie zyciem Poki jest, poki nie cierpisz, poki masz rece, wzrok, etc. Jak "przyjdzie smierc" - to umrzesz. Ale teraz? Po co sie zamartwiac na zapas

>Nie moge zrozumiec po co ludzie buduja sobie tyle historii i strachow wokol tak naturalnej rzeczy jaka jest smierc.
>Bo jesteśmy tworem z niedoskonałym "oprogramowaniem"
Ale dlaczego nie jestesmy optymistami? Czy odebrano nam go razem z wiara??? Wiara wiele takich rzeczy tlumaczyla. Dlaczego bez wiary mamy juz sie zabijac i byc pesymistami albo oddawac przyjemnosciom - a zwlaszcza tym ktore byly zakazywane niegdys przez Kosciol? Przeciez nie o to chyba chodzilo w racjonalizmie

Nie wiem co masz na mysli piszac oprogramowanie - nasze wymysly, nasze DNA? Bo cialo - hardware - mamy najdoskonalszy na jaki bylo stac ewolucje przez biliony lat Wedlug jakich kryteriow oceniasz niedoskonalosc czegos, co wyksztalcilo sie (prawdopodobnie) samoistnie i trwa od bilionow lat, nieustannie sie zmieniajac o dopasowujac do zmieniajacych warunkow na niezbyt bezpiecznej planecie. Cos, co przetrwalo biliony lat w prawie pustym i extremalnym kosmosie jest - niedoskonale? A tutaj, na ziemi narazone bylo na nie mniejsze extrema - temperatury, cisnienie, promieniowanie sloneczne i kosmiczne, meteoryty? No, nazywanie czegos takiego niedoskonalym jest moze zbyt smiale, nie uwazasz?

A wiesz, ze kazdy atom wegla w Twoim ciele powstal kiedys - w gwiazdach? W srodku gwiazd... Z tego sie skladamy Czy to nie fascynujace??? No przepraszam pytalem juz o cos takiego wczesniej, ale tyle jest rzeczy fascynujacych, ze trudno sie od nich oderwac. Pomysl o zwyklej teczy... Pozdrawiam
Zulka (2198 punktów)
>No jak widac nie podobne, bo jakos inaczej na to patrzymy. Ty to nazywasz eutanazja. Ale picia alkoholu, palenia papierochow a przede wszystkim niezdrowego odzywiania sie - nie???
Nie, bo sam później mówisz że przy eutanazji ma się pewność śmierci osoby. Co do papierochów i alkoholu takiej pewności nie ma niestety (niestety zwłaszcza dla papierosów jeśli chodzi o mnie )

>Jest roznica, czy wydajesz decyzje o zwiekszeniu dawki czy zabiciu. Podobnie moze sie zdarzyc przy porodzie, sa ludzie ktorzy musza wybierac co bedzie lepsze dla przezycia obu. Czy cesarka, czy cos innego. Ktos podejmuje decyzje, zakladajac, ze oboje przezyja. Jesli oboje, albo jedno umrze w wyniku tej decyzji - to nie jest rownoznaczne ani z eutanazja ani z zabojstwem.
>Tak samo ze srodkami przeciwbolowymi. Bede ich uzywal - dla zycia - a nie dla zabicia. I nie ma w tym zadnej dwulicowosci
To nie jest taka sama sytuacja. Przy sytuacji przeze mnie opisanej masz pewność. Tak inteligentny facet jak Ty (czego dałeś dowody podczas dyskusji) zdaje sobie chyba sprawę że:
- jeżeli człowiek przez dłuższy czas zażywa środki przeciwbólowe, reakcja organizmu na te środki się zmniejsza, więc skuteczne dawki uśmierzające ból muszą rosnąć,
- istnieje dawka krytyczna dla każdego organizmu, powodująca śmierć - TO O TAKIEJ SYTUACJI MÓWIMY!

>Sytuacje sa rozne. Czasem ludzie, ktorzy nie mieli nigdy dzieci, bo sie nie zdecydowali, bo woleli pracowac i robic kariere, nie maja nikogo, kto moglby zadbac o ich "godne umieranie".
Wyczuwam w tej wypowiedzi pogardę dla intencji osób, które nie mają dzieci. To bardzo prosta, powiedziałabym nawet prostacka interpretacja - "nie mieli dzieci, bo woleli robić karierę". Czyżbyś uważał że osoby, które się rozmnożyły są bardziej godne szacunku, ich motywacja jest bardziej pozytywna? Dobrze im tak - są sami, bo wybrali karierę? Prościutkie!

>>poki nie cierpisz, poki masz rece, wzrok, etc.
Co Ty o mnie wiesz Magnusie? Jesteś pewien że mam ręce i wzrok? Że nie cierpię? Co to zmienia w naszej dyskusji?

>Ale dlaczego nie jestesmy optymistami? Czy odebrano nam go razem z wiara???
To wiarę Ci odebrano? Myślałam że sam ją wyrzuciłeś

>>Wiara wiele takich rzeczy tlumaczyla. Dlaczego bez wiary mamy juz sie zabijac i byc pesymistami albo oddawac przyjemnosciom - a zwlaszcza tym ktore byly zakazywane niegdys przez Kosciol? Przeciez nie o to chyba chodzilo w racjonalizmie
Rozśmieszyłeś mnie . Szkoda że nie znałeś mnie, kiedy byłam poddawana kościelnemu nauczaniu Kobieta - narzędzie Szatana, człowiek - naczynie grzechu, dzieci - kara za winy rodziców do dziesiątego pokolenia...
To był dopiero pesymizm, nie wiem czy nawet nie depresja

>Nie wiem co masz na mysli piszac oprogramowanie - nasze wymysly, nasze DNA? Bo cialo - hardware - mamy najdoskonalszy na jaki bylo stac ewolucje przez biliony lat Wedlug jakich kryteriow oceniasz niedoskonalosc czegos, co wyksztalcilo sie (prawdopodobnie) samoistnie i trwa od bilionow lat, nieustannie sie zmieniajac o dopasowujac do zmieniajacych warunkow na niezbyt bezpiecznej planecie. Cos, co przetrwalo biliony lat w prawie pustym i extremalnym kosmosie jest - niedoskonale?
"Możliwie najdoskonalsze" nie znaczy "najdoskonalsze", to "możliwie" określa warunki, te "warunki" ograniczają rozwój, nie jest on idealny. Zresztą ja cenię niedoskonałość życia, ta "niedoskonałość" dla mnie jest właśnie "doskonała"
pzdr
Zulka (2198 punktów)
>>
Niebo gwiaździste nade mną, a prawo moralne we mnie...

> Na poczatek - jako racjonalista powinienes wiedziec, ze niebo gwiazdziste nie jest nad Toba, tylko wszedzie naokolo. Jestes na kulce Ziemi ktora lata jest gdzies w anizotropowym wszechswiecie. Nad glowa masz tylko - gwiazdy, ktore widzisz w danym momencie. Zreszta nie tylko gwiazdy ale i ksiezyce i planety
Szanowny Ciemny Magnusie. Nie będę Ciebie i Siebie katowała definicjami nieba (określenie to nie jest tożsame z kosmosem) jednak muszę zwrócić Twoją uwagę na fakt że "wszędzie naookoło" nie wyklucza "nade mną", mógłbyś ewentualnie poprosić Zbyszka żeby dopisał "i pode mną za kulą ziemską też, jak również dookoła"
pozdrawiam serdecznie
dark magus (320 punktów)
>Szanowny Ciemny Magnusie. Nie będę Ciebie i Siebie katowała definicjami nieba (określenie to nie jest tożsame z kosmosem) jednak muszę zwrócić Twoją uwagę na fakt że "wszędzie naookoło" nie wyklucza "nade mną", mógłbyś ewentualnie poprosić Zbyszka żeby dopisał "i pode mną za kulą ziemską też, jak również dookoła"
>pozdrawiam serdecznie

Szanowna Zulko. Dlaczego nie mialabys nas "pokatowac" definicjami nieba... - a zwlaszcza tego gwiazdzistego, ktore wedlug Ciebie nie jest tozsame z kosmosem (albo po polsku - wszechswiatem)? Nie boimy sie chyba zwyklych definicji. A i interpretacja kantowskiego rozumienia "nieba" nie bylaby zapewne kompletnie nudna i bez sensu. Z tego co zapewne pamietasz zajmowal sie on takze, hmmmm, kosmologia, jesli mozna to tak nazwac.

"Wszedzie naokolo" i jego stosunek do "nade mna" wytlumaczylem. Oczywiscie, ze pierwsze nie wyklucza drugiego ... Ale jest tylko jego znikoma czescia! Zbyszek zamyka swoje poznanie jedynie do sfery, ktora widzi. Ta czesc, ktora zaslonieta jest Ziemia - umyka jego poznaniu... Podobnie jak w dzien ulega sie wrazeniu, ze gwiazdy - zgasly...

Wiemy dobrze, ze to tylko zludzenia wywolane subiektywna lokalizacja podmiotu...
pozdrawiam serdecznie

PS. Zachecam do przeczytania mojej odpowiedzi Thalamisowi (powyzej - www.racjonalista.pl/forum.php/s,147916#w148923 ) i podania swoich przemyslen
Zulka (2198 punktów)

>Szanowna Zulko. Dlaczego nie mialabys nas "pokatowac" definicjami nieba... - a zwlaszcza tego gwiazdzistego, ktore wedlug Ciebie nie jest tozsame z kosmosem (albo po polsku - wszechswiatem)? Nie boimy sie chyba zwyklych definicji.
Nie boimy się. To, co znalazłam w neciku (jestem leniwa i zbyt mało mnie wkurzyłeś żebym się aż fatygowała do biblioteki )
www.sjp.pl/co/niebo Popularny słownik języka polskiego - PWN 2003 - E. Sobol
1. pozorne sklepienie nad Ziemią; firmament, niebiosa (podniośle); 2. w wielu religiach: a) siedziba Boga, bogów, dusz zmarłych; b) Bóg, opatrzność

Tak więc "pozorne sklepienie nad Ziemią" to raczej nie to samo co "kosmos" co twierdzisz

>"Wszedzie naokolo" i jego stosunek do "nade mna" wytlumaczylem. Oczywiscie, ze pierwsze nie wyklucza drugiego
Cieszę się że się zgadzamy
... Ale jest tylko jego znikoma czescia! Zbyszek zamyka swoje poznanie jedynie do sfery, ktora widzi. Ta czesc, ktora zaslonieta jest Ziemia - umyka jego poznaniu...
Chłopie! Czy to nie za daleko idąca interpretacja???????????
Dlaczego na podstawie jednego cytatu wysnuwasz wnioski co do "zamknięcia swego poznania (rozumiem że nie chodzi tu o miasto Poznań) na część, która zasłonięta jest Ziemią"? Czy za każdym razem wspominając piękno bzu rosnącego za moim oknem, jestem zobligowana do wspomnienia również reszty rosnących tam roślin ponieważ inaczej będę oskarżona o podziwianie tylko niepełnego wycinka przestrzeni, a może mam od razu referować skład wszechświata, którego mój bez jest częścią (malutką, ale zawsze...)
>Wiemy dobrze, ze to tylko zludzenia wywolane subiektywna lokalizacja podmiotu...
życie jest subiektywne bo odbieram je swoimi ograniczonymi zmysłami
>pozdrawiam serdecznie
>PS. Na pewno przeczytam, dzięki
dark magus (320 punktów)
>Tak więc "pozorne sklepienie nad Ziemią" to raczej nie to samo co "kosmos" co twierdzisz

Widzisz, zawsze dochodzi do jakichs watpliwosci gdy mowimy sbyt skrotowo. Sam nie uznaje jednozdaniowych mysli. Faktem jest, ze Kant wytlumaczyl dokladnie o co mu chodzilo w jego teorii rozumu i prawa moralnego. Natomiast zamkniecie tego w jednozdaniowej sentencji podaje w watpliwosc nawet istnienie tego prawa... Dlaczego? Bo podobnie jak "niebo" jest tylko "pozornym" sklepieniem (ktorego nie ma w rzeczywistosci), podobnie moze byc z prawem moralnym ustananawianym przez rozum praktyczny.
Dlatego ja wole jednak niebo uwazac za kosmos Wiem, ze sklepienie sfer niebieskich nie istnieje.

Interesuje sie troche astronomia, mam teleskop, ogladam sobie to niebo z ogrodka na ile pogoda pozwala. Dla mnie niebo to nie "pozorne sklepienie"... Wrecz przeciwnie - to nieskonczone przestrzenie, widzialne gwiazdy w niewyobrazalnych odleglosciach od siebie... Wiesz jaki wielki jest sam nasz Uklad Sloneczny? Jaki jest w nim stosunek wielkosci i odleglosci? Polecam Ci sie tym kiedys zainteresowac... Zdziwisz sie... Nie bedziesz w to mogla uwierzyc

>... Ale jest tylko jego znikoma czescia! Zbyszek zamyka swoje poznanie jedynie do sfery, ktora widzi. Ta czesc, ktora zaslonieta jest Ziemia - umyka jego poznaniu...
>Chłopie! Czy to nie za daleko idąca interpretacja???????????
>Dlaczego na podstawie jednego cytatu wysnuwasz wnioski co do "zamknięcia swego poznania (rozumiem że nie chodzi tu o miasto Poznań) na część, która zasłonięta jest Ziemią"? Czy za każdym razem wspominając piękno bzu rosnącego za moim oknem, jestem zobligowana do wspomnienia również reszty rosnących tam roślin ponieważ inaczej będę oskarżona o podziwianie tylko niepełnego wycinka przestrzeni, a może mam od razu referować skład wszechświata, którego mój bez jest częścią (malutką, ale zawsze...)

A to mam nadzieje wyjasnilem powyzej. Wszystko wzielo sie od skrotowej mysli Kanta, wedlug mnie nie najlepiej sformulowanej, badz zle przetlumaczonej na polski

Ale, ale Zulko Ja odnioslem sie jedynie do "poznania" (nie miasta ). Ty natomiast zaczynasz pisac o pieknie Niestety jestesmy na forum racjonalistow i nie wiem jak moglbym z Toba rozmawiac o pieknie. Czy o tym "idealnym", ktore "odbija sie" w kazdej np. roslinie? Racjonalnie nie jestesmy w stanie "udowodnic" istnienia piekna, ani Boga. Jestesmy w stanie tylko powiedziec, ze cos wywoluje w nas okreslone subiektywne odczucia. Najogolniej mozna powiedziec, ze jezeli cos wywoluje w nas przyjemne i pozytywne emocje to jest to "piekne". Wszelkie rozwazania o pieknie dzialajacym na "dusze" czy "ducha", musimy niestety racjonalnie odrzucic... Czy nasz swiat staje sie przez to - ubozszy?

Tyle o pieknie. Do doznania piekna wystarcza wycinek. Do POZNANIA rzeczywistosci - wycinek nie wystarcza.

>>Wiemy dobrze, ze to tylko zludzenia wywolane subiektywna lokalizacja podmiotu...
>życie jest subiektywne bo odbieram je swoimi ograniczonymi zmysłami

Nie, nie chodzi tylko o zmysly Ale o "punkt odniesienia". Znany przyklad spadajcej pileczki w jadacym pociagu - jak jestes w pociagu to widzisz, ze spada pionowo w dol (dala bys sobie za to glowe uciac ). Ale jak to ktos widzi z zewanatrz - to pileczka spada po hiperboli... I tez dalby sobie za to glowe uciac, zwlaszcza gdyby ktos chcial mu wmowic, ze jednak spada pionowo w dol

Lokalizacja w czasie i przestrzeni. Przypomne Ci, ze gdyby ktos powiedzial Ci, ze wroci za 5' i polecial na chwile z predkoscia bliska predkosci swiatla, to czekalabys na niego moze dluzej niz pare dni. Ale on wrocilby za "swoje" 5'

Kazdy to juz w dzisiejszym swiecie wie ale jakby zdaje sie zapominac... A czy Ty pamietasz jeszcze co szybciej spadnie na Ziemie - 10 kilo ziemniakow czy 1 kilo olowiu? A niech bedzie nawet 100 kilo ziemniakow, tona! Czemu nie? (opor powietrza, tarcie zaniedbujemy, zakladamy ze oba sa izotropowymi obiektami, ktore mozna przyblizyc (czyli zaokraglic - czy w polskim nie ma jakiegos odpowiedniejszego slowa? Aproksymowac?) do mas punktowych).

Nie chodzi tylko jak widzisz o poznanie czysto zmyslowe. Nawet to zmyslowe "zalezy" od ukladu odniesienia a i wielu od innych, jakze rzeczywistych czynnikow, ktore dla ulatwienia czesto zaniedbujemy...

W dalszym ciagu serdecznie pozdrawiam... Tez mnie nie wkurzylas jeszcze Ale zobaczymy co bedzie

PS Podziwiam wzglednosc tego swiata. I niedoskonalosc zmyslowa. Widzimy gwiazdy, tak jak byly "naprawde" miliony lat temu. Zyjemy rowniez "opoznieni" o ulamek sekundy, zanim impulsy dotra do naszego mozgu... Tak naprawde - zyjemy w przeszlosci Czy to nie fascynujace?
Zulka (2198 punktów)
>Dlatego ja wole jednak niebo uwazac za kosmos Wiem, ze sklepienie sfer niebieskich nie istnieje.
Wszystkie nieporozumienia między ludźmi biorą się z błędów w komunikacji Przed rozpoczęciem rozmowy, my - ludzie, powinniśmy chyba ustalić definicje
>A to mam nadzieje wyjasnilem powyzej. Wszystko wzielo sie od skrotowej mysli Kanta, wedlug mnie nie najlepiej sformulowanej, badz zle przetlumaczonej na polski
Ty mi mówisz o Kancie, a rozmowę zaczęliśmy od tego, czy Zbyszek wyraził się precyzyjnie Moim zdaniem, tak, bo zakładam że miał na myśli to, co odbierają Jego zmysły (konkretnie - wzrok). Moim zdaniem w określeniu "niebo gwiaździste nade mną" jest to wszystko o czym mówisz nie potrzebny mi do tego Kant, bo zasadniczo niezbyt ufam autorytetom (dewiantka hi hi)... To, co dostępne moim zmysłom wolę poznawać sama zamiast dyskutować o tym jak postrzegał to ktoś przede mną.
>Ale, ale Zulko Ja odnioslem sie jedynie do "poznania" (nie miasta ). Ty natomiast zaczynasz pisac o pieknie Niestety jestesmy na forum racjonalistow i nie wiem jak moglbym z Toba rozmawiac o pieknie. Czy o tym "idealnym", ktore "odbija sie" w kazdej np. roslinie? Racjonalnie nie jestesmy w stanie "udowodnic" istnienia piekna, ani Boga. Jestesmy w stanie tylko powiedziec, ze cos wywoluje w nas okreslone subiektywne odczucia. Najogolniej mozna powiedziec, ze jezeli cos wywoluje w nas przyjemne i pozytywne emocje to jest to "piekne". Wszelkie rozwazania o pieknie dzialajacym na "dusze" czy "ducha", musimy niestety racjonalnie odrzucic... Czy nasz swiat staje sie przez to - ubozszy?
Nie wiem czy "piękno" (moje subiektywnie odczute) działa na moją duszę, ducha, czy zmysły. Szczerze mówiąc jest mi to obojętne. Wiem że często bywam "maszyną do odczuwania piękna" (subiektywnego oczywiście). Dlaczego o pięknie nie mogę mówić na forum racjonalistów? Czy Szanowna Izba Moderatorów zakazuje takich tematów, czy jest taki punkt regulaminu forum (szczerze mówiąc nie czytałam go zbyt dokładnie zakładając że ogólne zasady współżycia społecznego wystarczą)?
Mój wtręt o pięknie nie dotyczył piękna w szczególności. Było to odniesienie do części i całości.
wycinek widoku z okna - cały widok,
niebo gwiaździste nade mną - cały kosmos z jego złożonością.
Chodziło mi o prawo do zajmowania się częścią bez konieczności odwoływania się do całości

>Nie, nie chodzi tylko o zmysly Ale o "punkt odniesienia". Znany przyklad spadajcej pileczki w jadacym pociagu - jak jestes w pociagu to widzisz, ze spada pionowo w dol (dala bys sobie za to glowe uciac ). Ale jak to ktos widzi z zewanatrz - to pileczka spada po hiperboli... I tez dalby sobie za to glowe uciac, zwlaszcza gdyby ktos chcial mu wmowic, ze jednak spada pionowo w dol
Moje zmysły wymuszają punkt odniesienia (moją własną "żabią" perspektywę). A Ty mnie katujesz fizyką UCH

>PS Podziwiam wzglednosc tego swiata. I niedoskonalosc zmyslowa. Widzimy gwiazdy, tak jak byly "naprawde" miliony lat temu. Zyjemy rowniez "opoznieni" o ulamek sekundy, zanim impulsy dotra do naszego mozgu... Tak naprawde - zyjemy w przeszlosci Czy to nie fascynujace?

FASCYNUJĄCE!
dark magus (320 punktów)
>Ty mi mówisz o Kancie, a rozmowę zaczęliśmy od tego, czy Zbyszek wyraził się precyzyjnie Moim zdaniem, tak, bo zakładam że miał na myśli to, co odbierają Jego zmysły (konkretnie - wzrok). Moim zdaniem w określeniu "niebo gwiaździste nade mną" jest to wszystko o czym mówisz nie potrzebny mi do tego Kant, bo zasadniczo niezbyt ufam autorytetom (dewiantka hi hi)... To, co dostępne moim zmysłom wolę poznawać sama zamiast dyskutować o tym jak postrzegał to ktoś przede mną.

Musialem wspomniec o Kancie, bo to jego mysl, a nie Zbyszka... Zbyszek zapomnial tylko podac zrodla cytatu... Taka niewinna kradziez mysli

Autorytety sa przydatne... Calkiem bym ich nie odrzucal... Oczywiscie trzeba wiedziec na ile im ufac... Ale sa przydatni. Niektorzy albo zyli wczesniej i jezeli ich zycie nam sie podoba, to czemu nie zainteresowac sie ich pogladami i nie zastosowac do siebie. To autorytety moralne.

Autorytety naukowe - goscie ktorzy zycie spedzaja na badaniu jakiegos zagadnienia - tym warto zaufac, bo my sami nigdy nie bedziemy mieli czasu na tyle zaglebic sie w jakis wycinek nauki... Ale nie naleza do nich - przezuwacze. Autorzy ksiazek popularno-naukowych nie sa jeszcze tacy najgorsi, bo czesto to oni nad czyms pracuja. Najgorsi to "dziennikarze", podajacy nam przezuta papke obcych mysli. Tym nigdy nie ufam. Zawsze uwazam, ze gdzies moze pojawic sie blad w ich zrozumieniu. Jak ufac autorytetom - to tylko z samego zrodla. No ale to nie na temat pisze

>>Ale, ale Zulko Ja odnioslem sie jedynie do "poznania" (nie miasta ). Ty natomiast zaczynasz pisac o pieknie Niestety jestesmy na forum racjonalistow i nie wiem jak moglbym z Toba rozmawiac o pieknie. Czy o tym "idealnym", ktore "odbija sie" w kazdej np. roslinie? Racjonalnie nie jestesmy w stanie "udowodnic" istnienia piekna, ani Boga. Jestesmy w stanie tylko powiedziec, ze cos wywoluje w nas okreslone subiektywne odczucia. Najogolniej mozna powiedziec, ze jezeli cos wywoluje w nas przyjemne i pozytywne emocje to jest to "piekne". Wszelkie rozwazania o pieknie dzialajacym na "dusze" czy "ducha", musimy niestety racjonalnie odrzucic... Czy nasz swiat staje sie przez to - ubozszy?

>Chodziło mi o prawo do zajmowania się częścią bez konieczności odwoływania się do całości
No to Ci przedstawilem moje zdanie, ze estetycznie mozemy zachwycic sie czescia, natomiast w poznaniu nie mozemy opierac jedynie na wycinku...

Podam Ci przyklad Jesliby ktos ogladal z kosmosu Ziemie (moj ulubiony temat ) i pobral probke, to z pewnoscia bylaby to probka z oceanu. Na tej podstawie wywnioskowalby, ze cala Zienia pokryta jest gruba warstwa wody. Ze w tej warstwie, zyja organizmy takie jakie zyja, ze zycia na ziemi wykorzystuje do oddychania tlen zawarty w wodzie etc...

Nie da sie zamknac w poznawaniu fragmentow rzeczywistosci, trzeba poznawac w jak najszerszym kontexcie sie da. I napewno - nie zaczynac od siebie, przyjmujac, ze moj punkt odniesienia i czas w ktorym zyje jest nie tylko absolutny ale i najwazniejszy

Serdecznie pozdrawiam... no troche odeszlismy od tematu... ale dzieki temu popatrzymy na niego moze z innej strony
Zulka (2198 punktów)

>Autorytety sa przydatne... Calkiem bym ich nie odrzucal... Oczywiscie trzeba wiedziec na ile im ufac... Ale sa przydatni. Niektorzy albo zyli wczesniej i jezeli ich zycie nam sie podoba, to czemu nie zainteresowac sie ich pogladami i nie zastosowac do siebie. To autorytety moralne.
Bo myślę że do oceny moralnej konieczne są warunki życia w jakich uczynek i ocena uczynku ma miejsce. Tak więc uwazam za nadużycie ocenę uczynku z perspektywy osoby żyjacej w innych czasach
>Autorytety naukowe - goscie ktorzy zycie spedzaja na badaniu jakiegos zagadnienia - tym warto zaufac, bo my sami nigdy nie bedziemy mieli czasu na tyle zaglebic sie w jakis wycinek nauki...
To możliwe. Sama czasem korzystam z cudzej wiedzy i bardzo ich szanuję, jednak to Osoby:
1. Będące autorytetami w "swojej" dziedzinie,
2. Każdy może się mylić (nawet papież jak pokazuje historia kościoła, pomimo dogmatu nieomylności...)

>No to Ci przedstawilem moje zdanie, ze estetycznie możemy zachwycić się częścią, natomiast w poznaniu nie możemy opierać jedynie na wycinku...
>Podam Ci przyklad Jesliby ktos ogladal z kosmosu Ziemie (moj ulubiony temat ) i pobral probke, to z pewnoscia bylaby to probka z oceanu. Na tej podstawie wywnioskowalby, ze cala Zienia pokryta jest gruba warstwa wody. Ze w tej warstwie, zyja organizmy takie jakie zyja, ze zycia na ziemi wykorzystuje do oddychania tlen zawarty w wodzie etc...
Myślę że w poznaniu też możemy koncentrować się za wycinku, przy założeniu że nie wyciągamy wniosków na całość w oparciu o wycinek i zamknięciu się na ewentualne inne zmienne.
Przykład: Gdyby ktoś z kosmosu lądował na Oceanie Atlantyckim i powiedział:"pode mną jest (przy założeniu że by widział i umiał mówić) woda" to miałby rację, niezależnie od tego że poniżej wody byłyby skały, a dalej jądro Ziemi...
>Nie da sie zamknac w poznawaniu fragmentow rzeczywistosci, trzeba poznawac w jak najszerszym kontexcie sie da. I napewno - nie zaczynac od siebie, przyjmujac, ze moj punkt odniesienia i czas w ktorym zyje jest nie tylko absolutny ale i najwazniejszy
Poznawanie fragmentów nie wyklucza szerszego kontekstu. To dzięki fragmentom zmierzamy do tego najszerszego kontekstu
dark magus (320 punktów)
>Bo myślę że do oceny moralnej konieczne są warunki życia w jakich uczynek i ocena uczynku ma miejsce. Tak więc uwazam za nadużycie ocenę uczynku z perspektywy osoby żyjacej w innych czasach
My nigdy nie bedziemy w stanie ogarnac wszystkich czynnikow stajacych za dzialaniem danej jednostki. Podobnie jak nie jestesmy w stanie przewidziec pogody ktora bedzie za trzy dni

Czyli nie uwazasz, ze istnieja "prawa naturalne" dotyczace postepowania organizmow zywych, tak samo jak isnieja prawa dotyczace zachowania materii? Taki jak prawa mechaniki, czy termodynamiki? Czy rzeczywiscie nie ma uniwersalnych praw dotyczacych ZYCIA?

Chyba jedno juz dzisiaj wspomnielismy - ZYCIE chce zyc. ZYCIE jest po to, zeby - zyc.

Podstawowe (i jakze zacofane ) zadania ze strony ZYCIA... Zeby zyc. i zeby wspolpracowac z ZYCIEM w ten sposob...

Ale wracajac do ludzi - tak - to prawo nalezy dostosowac do kazdych "wspolczesnych czasow"...

A co do "oceny moralnej" z Twojego pierwszego zdania, to przede wszystkim potrzebne jest Prawo. Wedlug Prawa ocenia sie moralna wartosc czynu. Jesli nie ma Prawa, nie na wartosci moralnej. Czyny wisza wtedy w "prozni" moralnej i sa - ani dobre ani zle Po prostu sa

Czasy i warunki sa istotne, ale podrzedne w stosunku do prawa. Stad - zabijanie w imie idei "godnosci" jest dla mnie sprzeczne z naturalnym prawem ZYCIA. Ergo - jest zlem.

>Myślę że w poznaniu też możemy koncentrować się za wycinku, przy założeniu że nie wyciągamy wniosków na całość w oparciu o wycinek i zamknięciu się na ewentualne inne zmienne.
Czy to samo postulujesz jesli chodzi o moralna wartosc czynow? Chyba nie Tam uwazalas, ze istotne sa warunki i czasy... Czyli wycinek nie dziala jednak w takim wypadku

>Poznawanie fragmentów nie wyklucza szerszego kontekstu. To dzięki fragmentom zmierzamy do tego najszerszego kontekstu

Tak i trzeba o tym pamietac - tak poznajemy. I to samo odnosi sie do eutanazji. Nie mozemy na nia patrzyc tylko z punktu widzenia idealnej "godnosci ludzkiej". Ale z punktu widzenia i historii (tej ewolucujnej, dluuuugiej) i nawet milosci o ktorej wspomnialas. Sa emocje. Walczymy z nimi rozumem ale one sa - i wychodza na tym forum - strach przed cierpieniem, smiercia... Trzeba patrzyc z wielu punktow widzenia - z ilu tylko sie da.
Zulka (2198 punktów)
>Ale wracajac do ludzi - tak - to prawo nalezy dostosowac do kazdych "wspolczesnych czasow"...
>A co do "oceny moralnej" z Twojego pierwszego zdania, to przede wszystkim potrzebne jest Prawo. Wedlug Prawa ocenia sie moralna wartosc czynu. Jesli nie ma Prawa, nie na wartosci moralnej. Czyny wisza wtedy w "prozni" moralnej i sa - ani dobre ani zle Po prostu sa
miło mi że się zgadzasz

>Czasy i warunki sa istotne, ale podrzedne w stosunku do prawa.
Jak możesz mówić że są podrzędne. Skoro w pierwszym cytowanym przeze mnie zdaniu napisałeś że "prawo należy dostosować do czasów"?

>Stad - zabijanie w imie idei "godnosci" jest dla mnie sprzeczne z naturalnym prawem ZYCIA. Ergo - jest zlem.
Życie jest celem życia a nie prawem!

>>Myślę że w poznaniu też możemy koncentrować się za wycinku, przy założeniu że nie wyciągamy wniosków na całość w oparciu o wycinek i zamknięciu się na ewentualne inne zmienne.
>Czy to samo postulujesz jesli chodzi o moralna wartosc czynow? Chyba nie Tam uwazalas, ze istotne sa warunki i czasy... Czyli wycinek nie dziala jednak w takim wypadku
A dlaczego miałby "działać" w każdym wypadku?

>>Poznawanie fragmentów nie wyklucza szerszego kontekstu. To dzięki fragmentom zmierzamy do tego najszerszego kontekstu
>Tak i trzeba o tym pamietac - tak poznajemy.
Cieszę się że się zgadzasz - rozumiem więc że wybaczasz Zbyszkowi zajęcie się wyłącznie niebem gwiaździstym nad głową .

>I to samo odnosi sie do eutanazji.
Nie, to samo nie odnosi się do eutanazji.

>Nie mozemy na nia patrzyc tylko z punktu widzenia idealnej "godnosci ludzkiej".
Pomyliłeś interlokutorów - ja zgadzam się na śmierć z niezgody na ból, nie wspominałam o zgodzie na eutanazję ze względu na "godność osoby" ponieważ uważam że jest tak samo "godna" w spokoju i we krzyku, czystości i brudzie, oddechu i cierpieniu śmierci.

>Ale z punktu widzenia i historii (tej ewolucujnej, dluuuugiej) i nawet milosci o ktorej wspomnialas. Sa emocje. >Walczymy z nimi rozumem ale one sa - i wychodza na tym forum - strach przed cierpieniem, smiercia... Trzeba patrzyc z wielu punktow widzenia - z ilu tylko sie da.
Cieszę się że tak otwarcie (w sensie różnych punktów widzenia) do tego podchodzisz. Tylko zauważ - sam przyznałeś dopuszczalność sytuacji kiedy ktoś zgadza się podać nawet "za dużą" dawkę leku przeciwbólowego. Więc jeśli istnieje taka, dopuszczalna dla Ciebie sytuacja - to czy nie jest uczciwiej opisać ją językiem prawnym?
pozdrawiam
07-08-2008 22:11 
 0 na 2
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)
Witam.

>Życie jest celem życia a nie prawem!
Naturalnym celem życia jest śmierć - powrót do stanu materii nieożywionej.

Pozdrawiam - Zbyszek


Niebo gwiaździste nade mną, a prawo moralne we mnie...
07-08-2008 22:58 
 Ocena 1 na 1
Zulka (2198 punktów)
>Witam.
>>Życie jest celem życia a nie prawem!
>Naturalnym celem życia jest śmierć - powrót do stanu materii nieożywionej.
> Pozdrawiam - Zbyszek
>
Niebo gwiaździste nade mną, a prawo moralne we mnie...

>
Zbyszku.
Celem życia w rozumieniu tego, co "chce ono zrealizować" jest życie
Celem zycia w rozumieniu tego, do czego "zmierza każdy jego egzemplarz" jest śmierć

Przyznaj że język ludzki jest ubogi
pozdrawiam
08-08-2008 10:15 
 Ocena 1 na 1
dark magus (320 punktów)
>>Witam.
>>>Życie jest celem życia a nie prawem!
>>Naturalnym celem życia jest śmierć - powrót do stanu materii nieożywionej.
>> Pozdrawiam - Zbyszek
>>
Niebo gwiaździste nade mną, a prawo moralne we mnie...

>>
>Zbyszku.
>Celem życia w rozumieniu tego, co "chce ono zrealizować" jest życie
>Celem zycia w rozumieniu tego, do czego "zmierza każdy jego egzemplarz" jest śmierć
>Przyznaj że język ludzki jest ubogi
>pozdrawiam
>

Stad w niektorych powyzszych postach zamiast "zycie" pisalem "ZYCIE" dla odroznienia. A jeszcze inne "zycie" o ktorym pisalismy - to rzeczownik odczasownikowy od czasownika "zyc"

ZYCIE to jest to cos co istnieje od okolo 4 bilionow lat na planecie Ziemia... I istnieje do dzisiaj i bedzie zapewne istnialo przez nastepne biliony lat. Nie bede nazywal jakims ogolnym "zyciem" tego co skonczy sie z moja konkterna smiercia. To jest - moje zycie.

Rzeczywiscie jezyk jest w tym wypadku dosc ubogi... Nie tylko zreszta polski...
kaktus5 (306 punktów)

>ZYCIE to jest to cos co istnieje od okolo 4 bilionow lat na planecie Ziemia... I istnieje do dzisiaj i bedzie zapewne istnialo przez nastepne biliony lat. Nie bede nazywal jakims ogolnym "zyciem" tego co skonczy sie z moja konkterna smiercia. To jest - moje zycie.
>Rzeczywiscie jezyk jest w tym wypadku dosc ubogi... Nie tylko zreszta polski...

Musze cie zmartwić- planeta Ziemia istnieje co najwyzej kilka miliardów lat a co dopiero zycie. Nawet wiek wszchswiata datuje się do 20 miliardów lat wstecz. Skąd bierzesz taki bzdury? Do czego ci bogatszy jezyk jesli nawet w ramach najprostrzego wypisujesz frazesy?
07-08-2008 22:25 
 Ocena-1 na 1
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)
Witam.

>Walczymy z nimi rozumem ale one sa - i wychodza na tym forum - strach przed cierpieniem, smiercia...
Cierpienie nie jest dla mnie żadną wartością, śmierci boją się tylko osoby wierzące - dla ateisty jest ona naturalną konsekwencją życia (wystarczy rozejrzeć się wokół, to takie oczywiste).
Są jednak tacy, co patrząc - nie widzą.

Pozdrawiam - Zbyszek


Niebo gwiaździste nade mną, a prawo moralne we mnie...
08-08-2008 10:51 
 Ocena 1 na 1
dark magus (320 punktów)
>Witam.
>>Walczymy z nimi rozumem ale one sa - i wychodza na tym forum - strach przed cierpieniem, smiercia...
>Cierpienie nie jest dla mnie żadną wartością, śmierci boją się tylko osoby wierzące - dla ateisty jest ona naturalną konsekwencją życia (wystarczy rozejrzeć się wokół, to takie oczywiste).
>Są jednak tacy, co patrząc - nie widzą.
> Pozdrawiam - Zbyszek
>
Niebo gwiaździste nade mną, a prawo moralne we mnie...


Zulka broni Twojego prawa do wykorzystywania jedynie "wycinka" rzeczywistosci - ale Ty go zdecydowanie naduzywasz. Skupiasz sie na sobie, takim jakim sie znasz. Boisz sie bolu, chcesz sie wiec zabic ze strachu, zeby go nie przezyc. Podobnie jak czesc innych, ktorzy smieli nawet brac sobie za przyklad greckich bohaterow, ktorzy oddli zycie za ojczyzne... Nie baczac na to, ze oni nie zabili sie - przed bitwa. A umieranie w czasie bitwy moglo ich bolec i zapewne bolalo, bo zgineli wszyscy.

Osoby wierzace nie boja sie smierci, bo one wierza, ze po smierci beda zyc dalej. A jesli sie boja, to znaczy ze nie za bardzo wierza

Nie wiem co jest dla ateisty "naturalna konsekwencja zycia". Tak, kazdy ateista umrze. I katolik. Ale otworz oczy! ZYCIE trwa na Ziemi od bilionow lat (po polsku zapewne nazywa sie to miliardow, ja uzywam nomenklatury anglojezycznej). Zdaj sobie sprawe, zarozumiely "czlowieku", ze skladasz sie z zyjacych komorek. Z okolo 4 kwadrylionow zywych komorek. Co Ty o nich wiesz?

Mniej niz one o Tobie Kazda z nich ma w sobie Twoj dokladny opis. Caly! Tzw. DNA. Wiem, ze wiesz o tym, i ze powtarzam Ci te same bzdury, ktore tlukl Ci do glowy nauczyciel/-ka biologii. Ale czy Ty zdajesz sobie z tego sprawe? Zdajesz sobie sprawe, co sie dzieje w jednej komorce? Wiesz co one robia? Nie wiesz

Nie zdajesz sobie sprawy, bo te zyjace komorki robia to dla ciebie. Nie ma rzeczy, ktorej by dla Ciebie nie zrobily Pozwalaja Ci odczuwac przyjemnosc i myslec - miec swiadomosc. Pozwalaja Ci stac. Kiedy jesz zabieraja to co dobie porzebne do zycia z pokarmu i roznosza energie po Twoim ciele - ale takze pamietaja, zebys przed tym odczul glod a w nagrode czul sie przyjemnie nasycony, zebys nie zapomnial zjesc nastepnym razem...

Komorki pracuja w kazdym Twoim zakatku - dla Ciebie... Skocza Ci na ratunek jesli cos Ci zagrozi! Nie beda sie ani przez chwile wahac czy umrzec "za Ciebie", w Twojej obronie. miliony albo i biliony robia to - codzinnie! A Ty przez tyle lat ani jednej z nich pewnie nie podziekowales A co to dopiero za milosc i bohaterstwo...

Komorki rowniez umieraja... Z godnoscia... Puszczaja "wiezy" i oddaja swoje czesci skladowe... Dla Twojego dobra... Zreszta moga tez umrzec okrutna smiercia zaatakowane np przez wirusa. A jezeli czesc komorek zamist umrzezc zaczyna sie dzielic - dostajesz raka, jesli proces nie zostanie zrownowazony...

No ale to bajeczki dla naukowcow albo zainteresowanych biologia. Ludzie swiadomi i ateisci uwazaja sie za najwazniejsze istoty zywe. Co tam kichane komorki, co tam ZYCIE ktore istnieje od bilionow lat. "To mnie boli, to ja sie boje, to ja sie ze strachu chce zabic." Ja jestem ateista, ja jestem sam sobie zycie. Mam je skadstam i sam je sobie moge odebrac. Czlowiek-komorka.

Nie chce, zebys kiedys byl swiadkiem smierci wlasnych rodzicow... Moi nauczyli mnie w tym momencie odwagi. Czlowiek moze wytrzymac bol. Jedno z nich nie chcialo nawet srodkow przeciwbolowych... I to to slabsze, wydawaloby sie Bez wzgledu na wyznawana filozofie, z prostackiego punktu widzenia - nie chce byc bardziej tchorzliwy niz moi starzy. Mowie "starzy" bo wiem, ze malo osob ceni teraz rodzicow - rodzice sa zawsze przeszkoda, bo wydaja zakazy. Uwazamy ich za glupszych i slabszych od siebie. Ja, dla wlasnej ludzkiej satysfakcji pokaze sobie, ze nie wybiore dla siebie szybkiej, bezbolesnej smierci, tylko z co najmniej taka sama odwaga podejde do umierania... Oby sie nie okazalo inaczej i zebym nie musial sie wstydzic za swoje tchorzostwo w ostatnich minutach zycia........ Tego sie najbardziej boje Ze stchorze w ostatniej chwili
dark magus (320 punktów)
Musze konczyc, bo wakacje! Dziekuje wszystkim z ktorymi udalo mi sie zamienic kilka wartosciowych slow (nie mam na mysli "wartosci temperatury" ).

Konczac - ciesze sie, ze jest takie zroznicowanie w pogladach, choc czasami zastanawia skupienie sie na sobie. Mam nadzieje, ze wiekszosc z nas nie bedzie nigdy musiala stawac w obliczu takich problemow. Jednak zmieniamy sie i a czasem przychodza rozne doswiadczenia. Czy matka zdecyduje sie kiedykolwiek zeby zabic dziecko? No coz, matki i bez potrzeby zabijaja dzieci, "z nerwow"... Taki jest swiat.

Co do eutanazji, jako srodka "godnego" lub bezbolesnego zakonczenia smiertelnej choroby, Zulka napisala:
>ja zgadzam się na śmierć z niezgody na ból, nie wspominałam o zgodzie na eutanazję ze względu na "godność osoby" ponieważ uważam że jest tak samo "godna" w spokoju i we krzyku, czystości i brudzie, oddechu i cierpieniu śmierci.

Wczoraj zadzwonilem do kolegi z ktorym chce sie spotkac na wakacjach, zeby sie umowic. Umarla mu Matka niedawno w szpitalu w Rzeszowie. Poszla na zabieg prawie ze "kosmetyczny". Przez tydzien po zabiegu (zawalonym przez lekarza-smarkacza) nie mogla sie pozbierac i w koncu sie - nie pozbierala. Nie chodzi tu nawet o bol. W tym przypadku nawet bardziej o tę godnosc. W szpitalu, gdzie lekarze byli chamscy, gdzie pielegniarki byle jak wypelnialy swoje obowiazki przy potencjalnie umierajacych. Gdzie nawet ich bliscy nie mieli mozliwosci sie nimi odpowiednio zajac.

Moj kolega przezyl podwojna tragedie - jedna to smierc Matki... Druga, to zderzenie z nieludzkoscia polskiej "sluzby zdrowia".

Pod koniec rozmowy (jestesmy juz starszymi facetami, wiec nie histeryzujemy...) zaczelismy zartowac o eutanazji... Ze tak, zdecydowalibysmy sie na eutanazje, zeby tylko nie dostac sie w rece "polskiej sluzby zdrowia"

Serdecznie pozdrawiam i prosze kontynuowac

PS. Moja odpowiedz na pytanie Lucji
>Ateista będzie uważał, że życie jest własnością człowieka i może z nim zrobić co tylko chce pod warunkiem, że nie zagraża innemu człowiekowi...
jest taka, ze nie ma tu znaczenie czy ktos jest ateista czy nie. Ja, zyjac w spoleczenstwie, ktore prawnie zgadza sie na smierc - nie czulbym sie juz bezpiecznie, bo zaraz zlagodzono by definicje tego co zagraza - i juz po mnie. Wlasnie przez eskalacje Bez wzgledu na to wierze czy nie. Wlasciwie, to nawet jest z ateistycznego punku widzenia! Tak - racjonalno-sceptycznego!!! Nie dowierzam prawu...
Znikam
jamalutka (139 punktów)
> Należę do Waszego grona od wczoraj. Chciałabym poznać Wasze poglądy na temat eutanazji... Każde
>starcie, w tej płaszczyźnie Kościoła z nauką i poglądami zwykłych ludzi, nie dość, że nic nie
>wyjaśnia, to do niczego nie prowadzi...
> Ateista będzie uważał, że życie jest własnością człowieka i może z nim zrobić co tylko chce pod
>warunkiem, że nie zagraża innemu człowiekowi...
> Katolik powie, że życie dał Bóg i tylko Bóg może je odebrać...
> A jaki jest Wasze zdanie...?
Jeśli o ta kwestięchodzi... jest tu duuuuże pole do nadużyć... szczególnie jeśli ktoś zostawai po sobie niezły spadek... sprawa przyziemna, ale dlaczego w Holandii staruszkowie boją się iść do szpitala? Ludzie wychodząze śpiączki op kilku l\latach, wychodzą z przypadków tzw." beznadziejnych", często latami mówią, że nie chcążyć, ale gdy przychodzi co do czego.... ja bym im daął żyletkę do ręki - chcesz, tnij się, ja nie chcę cie miećna sunieniu... może tu an tym portalu to niepopularne, ale takie mam zdanie pzdr
Duda (25557 punktów)

> Ludzie wychodząze śpiączki op kilku l\latach, wychodzą z przypadków tzw." beznadziejnych", często latami mówią, że nie chcążyć, ale gdy przychodzi co do czego.... ja bym im daął żyletkę do ręki - chcesz, tnij się, ja nie chcę cie miećna sunieniu... może tu an tym portalu to niepopularne, ale takie mam zdanie pzdr

Podając żyletkę popełniasz przestępstwo eutanazji!
pozdrawiam.

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365