Zdaję sobie sprawę,że na takim poratalu jak racjonalista ,raczej nie spotkam sie z przychylnymi opiniami.Niemniej ponieważ główne zarzuty wobec mojego elaboratu skierowane były,co do formy jego napisania.Postanowiłem,że zanim przedstawię jego kontynuację,zacznę wszystko od początku.Chciałbym poinfomować,że w napisanym tutaj wypracowaniu polemizuję w pewnym stopniu z atr.M.Korycińskiego p.t."Założenia i definicja teorii naukowej-ewolucjonizm i kreacjonizm".Orginał (
www.racjonalista. pl/kk.php/,6978)Uważam bowiem ,że te same zarzuty,które autor kieruje przeciw kreacjonizmowi z powodzeniem można wykorzystać przeciw ewolucjonizmowi.
Po co?
Aby wykazać,że i ten nie spełnia wymogów jakie stawia się teorii,by ta uchodziła za naukową.
Zaczynamy.
Uważam,że obecna niechęć do kreacjonizmu sama w sobie nie dowodzi jego nieprawdziwości.
Dlaczego?
Po pierwsze-jeszcze nie tak dawno a w niektórych kregach ewolucję nadal spycha się za bramę prawdy.
Po drugie-niechęć nie jest równoznaczna z nieprawdą,bo przez tą nigdy do końca nie przebiła się teoria ewolucji.
Uwazam też,że obecnie kieruje się do kreacjonizmu te same zarzuty,które wcześniej kierowano do ewolucjonizmu.W obu też przypadkach nie zawsze mają one też podłoże naukowe.
Ciekawie na ten temat pisał kiedyś K.Petrusewicz:"Nie ma takich argumentów często,a może nawet przeważnie mało mających wspólnego z argumentami naukowymi lub argumentami w ogóle,a nieraz mających raczej charakter ordynarnej polemiki,prób ośmieszenia i zohydzenia teorii ewolucji...których by nie użyto w trakcie tej walki".
W naszych czasach role wyraznie się zmieniły .W przeszłości ofiarą naukowej niechęci był ewolucjonizm,obecnie jest kreacjonizm.Ciekawie na ten temat w ks."Niepewność wiedzy" pisał R.G.A.Dolby.Jego zdaniem w przeszłości kreacjonizm uchodził za w pełni naukowy,a ewolucjonizm egzystował na peryferiach nauki.Obecnie kreacjonizmowi odmawia sie rangi nauki a ewolucjonizm stał się naukową ortodoksją.
Wracając jednak bezpośrednio do art.M.Korycińskiego to ten napisał,że teoria,aby uchodziła za naukową musi spełniać kilka warunków.Jakich?
Oto pierwsze cztery z nich.I-IV
Musi ona:
I >Zebrać w sobie owoc pracy badawczej mającej na celu poznanie grupy zjawisk rządzonych przez pewne prawidłowości.
II Teoria naukowa musi stanowić >wyjasnienie mechanizmów rzadzacych" zjawiskami w przyrodzie
III >Nie może to też być zbiór luznych myśli i przypuszczeń
IV >Przedmiot badań musi zostać opisany w sposób ścisły pozostając jednocześnie jasnym dla odbiorcy-w przeciwnym razie nie odgrywałby roli naukowej.
Moim zdaniem uwzgledniając już chociażby te warunki,to ewolucjonizm ich nie spełnia.
Zaraz postaram sie to wykazać.
M.Koryciński nap.,że teoria ,aby uchodzić za naukową musi I "Zebrać w sobie owoc pracy badawczej...przez pewne prawidłowości".
Co sie dzieje,gdy ten warunek zastosujemy do ewolucjonizmu?
Prawda jest taka,że jeśli idzie o prawidłowości ewolucji,to niemal żadna z nich nie jest uznana za obowiązującą.Wielu uczonych zbyt łatwo i zbyt udanie tego dowiodło.Tak naprawdę to naukowe odkrycia zadawały kłam słuszności deklarowanych prawidłowości ewolucji.Znawca tematyki ewlucyjnej Marcin Ryszkiewicz w ks."Ewolucja od Wielkiego wybuchu po Homo sapiens" napisał,że sposród wielu praw ewolucji,obowiązują tylko dwa.
Jakie to prawa?
Jego zdaniem jest to prawo E.Cope'a,.Tyle tylko,że jego zdaniem prawo to "nie ma takiego zastosowania".A o dobrze znanym prawie nieodwtacalności ewolucji L.Dollo,obecnie wiemy,że nie obowiązuje.Tak naprawdę od poczatku było ono niejednoznaczne a i obecnie dla tradycyjnych ewolucjonistów stanowi problem.
Co więcej B.Rensch doliczył się około stu takich nieaktualnych "praw".
Widac więc już chociażby z tego,że jeśli teorię ewolucji poddać pod dyktando wymogu,by teoria naukowa przedstawiała "pewne prawidłowości",to ta ich nie spełnia.
W związku z powyższym ujawniają się dwa problemy.
Po pierwsze nie może być tak,że przez dziesieciolecia przedstawia się je jako pewne i dowodzące ewolucji,a potem gdy wychodzi na jaw ,że nie są pewne,zmienia sie zdanie i udaje,że popełniło sie nic nie znaczace pomyłki.Jeżeli zadeklarowało sie dziesięć głownych prawidłowości ewolucji,a w ogóle ze sto a potem okazuje się,że nie obowiazują niemal żadne,to zdaniem M.Koryćinskiego coś takiego dyskwalifikuje teorię,bo jak sam napisał jedno z wymogów stawianych teorii ,by ta uchodziła za naukową jest to,że nie może byc tak,że jej prawidłowości to III "zbiór luznych myśli i przypuszczeń".W dodatku jeśli okazało się ,że sformułowano tyle prawidłowości ewolucji a prawdziwymi okazały sie nie być niemal żadne,to istnieją uzasadnione podstawy do powatpiewania w słuszność nowo dekalrowanych prawidłowości ewolucji.
Drugim problemem jest to,że jeżeli prawdą jest ,że teoria ,aby uchodzić za naukową musi zebrac w sobie "owoc...przez pewne prawidłowości",to ewolucjonizm spełnił go połowicznie.
Dlaczego?
To prawda,że wydał ich około 100,tyle tylko,że niemal wszystkie one okazały sie być zbiorem swobodnych,nieprawdziwych pomysłow. A wg.M.Korycińskiego to dyskwalifikuje teorie jako naukową.Jak sam napisał
>
w przeciwnym razie nie odgrywałaby roli naukowej.Innym wspomnianym kryterium teorii naukowej zdaniem M.Korycińskiego jest to ,że IV "przedmiot badań musi zostać opisany w sposób ścisły pozostając jednocześnie jasnym dla odbiorcy.
Do tego problemu jeszcze wrócę.
Mam nadzieję,że moje wypracowanie jest już na tyle uporzadkowane,że wypowiedzi odnośnie jego skupią się nie na tym jak jest napisany,tylko bezpośrednio tego,co jest w nim napisane.Na te uwagi chętnie odpowiem.Nie chodzi mi o wypowiedzi odnośnie kreacjonizmu,czy do niego czyjejś niechęci,Prosiłbym o bezpośrednie komentarze do tego co tutaj napisałem.Za te bedę szczególnie wdzięczny. c.d.n