>
Spojrzcie sami...>>
www.szansaspotkania.net/>
Moj kolega z Bulgarii, ktory siedzi obok mnie w biurze w UK, dostrzegl to dzisiaj na pierwszej>
stronie BBC (oczywiscie jest tam krotki opis, z czym sie to je i tam wlasnie byl ten link). Czyzby>
ksiadze sie reformowaly?Najbardziej podobała mi się część o moralności katolickiej. Szczególnie porównanie zasad współżycia małżeńskiego do zasad obowiązujących w meczu piłki nożnej.
W zasadzie wszystko zrozumiałem. Tym bardziej, że autor pisze nieraz oczywistości.
Wiadomo, że trzeba trzymać piłkę bo inaczej ucieknie. Chociaż nie wydaje się to aż taką tragedią. Sam nieraz widziałem, że jak piłka uciekła na trybuny to piłkarz zaraz dostawał zapasową i może lepszą. W końcu piłek jest bez liku. Statystyka mówi, że nawet więcej od piłkarzy.
Wiadomo też, że jak ci zależy - nie wolno ustawiać się w pozycji spalonego. Rozumiem, że spalonym się jest w przypadku jakiegoś bardzo, ale to bardzo głupiego zagrania.
Co to jest czerwona kartka też wiem. Wtedy nie można grać.
Nie bardzo wiem natomiast o co chodzi w poradzie, aby "... strzelać do bramki przeciwnika, a nie do swojej" . Wygląda mi to na namawianie do cudzołóstwa.
No i tak się zastanawiam, kto ma być sędzią? Teściowa czy (nie daj Boże) sąsiad?
Rola trenera również wzbudza kontrowersje. Widziałem kiedyś głupi film, w którym Linda grający rolę starszego brata głównego bohatera objaśniał mu jak się gra. Ale to chyba nie jest ideał moralności katolickiej.
No i za cholerę nie widziałem, żeby "... wytrysk nastąpił poza bramką". Dodam, że w bramce jak i przed bramką wytrysków też nie zaobserwowałem.
Chyba że autor - Pan Knotz (no proszę) ogląda inne mecze.