Ostatnia Nagroda Nobla przyznana została za praktyczne odkrycie - udowodnienie istnienia grafenu. Po prostu jest duże prawdopodobieństwo, iż dwuwymiarowy grafen istnieje na czubku rysika, gdy ten potrzemy o kartkę. Zastosowania grafenu wydają się z dzisiejszej perspektywy wręcz niewyobrażalne. Niestety do tej pory nie udało się wysyntetyzować grafenu 3D. Zanim przejdę do rzeczy, chciałbym zwrócić uwagę na odwieczny problem konfliktu fizyków teoretyków (wynalazców i twórców hipotez) z fizykami doświadczalnymi (odkrywców o zdolnościach udawadniania tego, co warte udowodnienia).
Jeśli założymy, iż grafen powstaje wyłącznie na atomach węgla.. to mógłby on powstać na idealnie płaskiej powierzchni np. syntetycznego i ekonomicznego diamentu. Powstawałby praktycznie wyłącznie pod wpływem tarcia, gdyż tylko te tworzy grafen, a nie diament (ten tworzy ciśnienie). Grafit należałoby co chwila szlifować do takiego "daszku", którym tarlibyśmy o diament. Sam grafen ma strukturę atomową plastra miodu. To nie uległoby zmianie w grafenie 3D, ale jest wiele form połączeń pomiędzy atomami, a sam grafen z pewnością zaskoczyłby nas swoją strukturą.
Grafen ma "budowę plastra miodu" i to pozostałoby zapewne takie samo i w 3d wersji. Poniekąd istnieje cały szereg wiązań pomiędzy atomami, które niekoniecznie wiążą się z wymianą np. kluczowych elektronów. Czy byłyby trwałe? O ile sam grafen 2d byłby w miarę trwały, to problem przypominałby sprawę dwóch folii, które po zetknięciu (bez spoiwa) nie chcą się rozdzielić. Grafen możnaby np. "sklejać" i chyba jest jakaś możliwość wzbudzenia diamentu do oddania grafenu. A tak między nami, to raczej wydaje mi się, że grafen należałoby zamrozić, aby tarcie było możliwe. Potem wystarczyłoby rozmrozić jedną płytkę diamentu i ten oddałby grafen. Albo raczej nagrzać.. raczej nagrzać.. |