 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » O wszystkim i o niczym
| Napisano | Autor | Tytuł | | 25-08-2012 11:53 | wafelos (517 punktów) | Problem chrztu. 0 na 4 | Witam, otóż 1h temu przyszedł do mnie kuzyn z żoną i nakłaniali mnie bym został chrzestnym ich dziecka. Mama mnie zmusiła bym był ponieważ mojej już wiekowej cioci byłoby przykro i mogła by tego nie przeżyć, zagranie poniżej pasa no ale cóż. Mój tata wie iż jestem ateistą i powiedział że oni powiedzą że ja będę chrzestnym w papierach ale to on pójdzie za mnie wykonać te czynności a to że ja nie mogłem , wytłumaczy moim stresem. Czy to jest w ogóle możliwe ?. Samo zgodzenie się było dla mnie jak dźgniecie nożem we własne ideały a udział jeszcze w tym chrzcie będzie dla mnie katorgą. Na szczęście , parę dni po chrzcie, są dni świeckości Krakowa do którego właśnie się przeprowadzam więc będzie możliwość odreagowania.
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
10 na 12 | Manian (950 punktów) | Odp: Problem chrztu | >Mama mnie zmusiła bym był ponieważ mojej już wiekowej cioci byłoby przykro i mogła by tego nie przeżyć, zagranie poniżej pasa no ale cóż. Dzięki za poprawienie humoru. Ciotka na pewno by przeżyła, a mama póki Cię nie przypalała nie możesz powiedzieć, że Cię zmusiła. Odrobina asertywności. Zawsze można było zagrać jej taktyką i spytać, czy chce mieć syna, który postępuje niezgodnie z własnymi przekonaniami. A może straszyli Cię historiami, że jak odmówi się bycia chrzestnym, to dziecko umrze? >Mój tata wie iż jestem ateistą i powiedział że oni powiedzą że ja będę chrzestnym w papierach ale to on pójdzie za mnie wykonać te czynności a to że ja nie mogłem , wytłumaczy moim stresem. Czy to jest w ogóle możliwe ?. Nie wiem czy to możliwe i szczerze mówiąc nie obchodzi mnie to, bo nie będzie mi to nigdy potrzebne. Jeśli jednak można wziąć jednostronny ślub kościelny to kto wie co tam jeszcze wymyślili. Niemniej jednak zostaniesz chrzestnym i zobowiążesz się do pomagania rodzicom w wychowaniu dziecka w wierze itp. >Samo zgodzenie się było dla mnie jak dźgniecie nożem we własne ideały a udział jeszcze w tym chrzcie będzie dla mnie katorgą. I czego oczekujesz? Współczucia? Dopóki będziemy mieli takich ateistów, dopóty nic się nie zmieni. Jest to pokaz wyższości katolików nad ateistami. >Na szczęście , parę dni po chrzcie, są dni świeckości Krakowa do którego właśnie się przeprowadzam więc będzie możliwość odreagowania. Zabierz koniecznie chrześniaka/chrześnicę.
|
|
 | | wafelos (517 punktów) | Nie musiałeś byś taki nie miły , panie wielki ateisto. Zrobiłem to tylko dlatego by rodzinnie nie było przykro a to że skłamie w kościele to cóż życie. Oni tam non stop kłamią to i ja mogę . Nie będę jakiś śmiesznych zabobonów przekładał nad spokój w rodzinnie. Oni wiedzą że jestem ateistą i chcą by ten chrzest był tylko formalnością. Nikt mi narzucać nie będzie że mam dziecko w wierze wychowywać. '' Dopóki będziemy mieli takich ateistów'' , odezwał się człowiek który jest w moim wieku a mówi jakby miał nie wiadomo jakie doświadczenie życiowe. Więc następnym razem proszę zastanów się nad swoją wypowiedzią.
|
|
|  | 11 na 13 | Kowalski (2244 punktów) | Twoja i rodziców dziecka postawa jest godna pożałowania. Wasze małpy, Wasz cyrk. Gratuluję dobrego samopoczucia podczas spoglądania w lustro. Ciekawsze dla mnie jednak jest to, jak powszechny jest proceder odstawiania szopki dla świętego spokoju cioć, babć i wszelkich familijnych dewotek.
|
|
| |  | 1 na 3 | Phanes (492 punktów) | Odp: Problem chrztu. | >Gratuluję dobrego samopoczucia podczas spoglądania w lustro.
Gratuluję empatii!
|
|
| | |  | 13 na 13 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Przepraszam bardzo, ale cóż niby negatywnego jest w braku empatii wobec hipokryty? Cała ta "rodzinna", to jedna wielka banda hipokrytów i okazuje się, że w całej tej historii chodzi wyłącznie o kasę. Rzekomo wierzącym rodzicom dziecka kompletnie nie przeszkadza, że w roli ojca chrzestnego wystąpi ateista, bo zależy im tylko na wyciągnięciu pieniędzy na dom, ateiście nie przeszkadza udawanie wierzącego, bo podoba mu się ustawienie kuzyna w roli dłużnika - typowa polska wiocha z jej obrzydliwymi relacjami między ludźmi, nawet tymi najbliższymi.
Szerokość życia jest ważniejsza niż długość. (Awicenna)
|
|
| | | |  | 5 na 7 | Phanes (492 punktów) | >[color=#330000]Przepraszam bardzo, ale cóż niby negatywnego jest w braku empatii wobec hipokryty?
Jak widać wafelos miał wątpliwości co do tego, co zrobił i nie czuje się z tym najlepiej. Życie nie jest czarno-białe.
>Cała ta "rodzinna", to jedna wielka banda hipokrytów i okazuje się, że w całej tej historii chodzi wyłącznie o kasę.
Pod względem religii na pewno są hipokrytami, ale być może pod innymi są wspaniałymi ludźmi. Nie oceniałbym tak łatwo.
>Rzekomo wierzącym rodzicom dziecka kompletnie nie przeszkadza, że w roli ojca chrzestnego wystąpi ateista, bo zależy im tylko na wyciągnięciu pieniędzy na dom
Czy warto tracić pieniądze ze względu na ateizm? Jakieś ateistyczne męczeństwo? Jeśli ktoś jest na tyle naiwny, że da się nabrać na taką szopkę, to czemu nie skorzystać? Rozumiem, że jest to dość wątpliwe etycznie, ale czasem może wypada zachować się bardziej pragmatycznie, bo popadniemy w zbytni idealizm.
>ateiście nie przeszkadza udawanie wierzącego, bo podoba mu się ustawienie kuzyna w roli dłużnika
Ja z wypowiedzi wafelosa zrozumiałem co innego.
>- typowa polska wiocha z jej obrzydliwymi relacjami między ludźmi, nawet tymi najbliższymi.
Być może, ale wafelos tam mieszka i musi jakoś się do tego dostosować, póki co. Poza tym ta "wiocha" to nie wiem, co to miało być. Moja rodzina jest z miasta i nie jest lepsza. I mimo że sam bym postąpił inaczej niż wafelos, jestem w stanie zrozumieć postawę przeciwną, szczególnie u młodego człowieka.
|
|
| | | | |  | 4 na 4 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >Jak widać wafelos miał wątpliwości co do tego, co zrobił i nie czuje się z tym najlepiej. Życie nie jest czarno-białe. wafelos nie ma żadnych wątpliwości, tyle że na początku ściemniał plotąc coś o mamie, o cioci, aż w końcu przyznał, że kuzynowi chodzi wyłącznie o kasę na dom, a wafelosowi o ustawienie kuzyna w pozycji dłużnika.
>>Cała ta "rodzinna", to jedna wielka banda hipokrytów i okazuje się, że w całej tej historii chodzi wyłącznie o kasę. >Pod względem religii na pewno są hipokrytami, ale być może pod innymi są wspaniałymi ludźmi. Nie oceniałbym tak łatwo. Jeden oszust wykorzystuje drugiego oszusta dla kasy, ten drugi oczekuje od pierwszego spłaty zadłużenia w tej czy innej formie. Tu w ogóle nie chodzi o religię.
>>Rzekomo wierzącym rodzicom dziecka kompletnie nie przeszkadza, że w roli ojca chrzestnego wystąpi ateista, bo zależy im tylko na wyciągnięciu pieniędzy na dom >Czy warto tracić pieniądze ze względu na ateizm? Jakieś ateistyczne męczeństwo? Jeśli ktoś jest na tyle naiwny, że da się nabrać na taką szopkę, to czemu nie skorzystać? Rozumiem, że jest to dość wątpliwe etycznie, ale czasem może wypada zachować się bardziej pragmatycznie, bo popadniemy w zbytni idealizm. Zatem cel uświęca środki. Gratuluję kręgosłupa moralnego.
>>ateiście nie przeszkadza udawanie wierzącego, bo podoba mu się ustawienie kuzyna w roli dłużnika >Ja z wypowiedzi wafelosa zrozumiałem co innego. Czyli co?
>>typowa polska wiocha z jej obrzydliwymi relacjami między ludźmi, nawet tymi najbliższymi. >Być może, ale wafelos tam mieszka i musi jakoś się do tego dostosować, póki co. Nie musi.
>Poza tym ta "wiocha" to nie wiem, co to miało być. Typowa polska wiocha, to typowa polska wiocha. Czego nie rozumiesz?
>Moja rodzina jest z miasta i nie jest lepsza. Żalisz się czy chwalisz?
>I mimo że sam bym postąpił inaczej niż wafelos, jestem w stanie zrozumieć postawę przeciwną, szczególnie u młodego człowieka. Gadanie. 99% twoich wypowiedzi, to obrona postępowania wafelosa, więc o czym ty?
Szerokość życia jest ważniejsza niż długość. (Awicenna)
|
|
| | | | | |  | | wafelos (517 punktów) | Mi nie zależy na żadnych zyskach z postępowania kuzyna, akurat w tej kwestii całkowicie się mylisz. Robię to jedynie dla rodzinny. A nazwanie mnie tak bezpodstawnie oszustem, jedynie pokazuje twoją wielką ignorancje. A powiedz w ogóle mi od kiedy zachowanie moralne = zachowanie racjonalne ?. Fakt faktów , mój kuzyn ma dług wobec mnie ale on jest akurat świetnym fizykiem i liczyłem że go spłaci np pomagając mi na studiach fizycznych w nauce , jak nie będę rozumiał jakiegoś problemu fizycznego. Chciałbym cię uświadomić że nie liczę na korzyści materialne. Nie mieszkam na wsi a w jednym z większych miast w Małopolsce ale większość mojej rodzinny mieszka na wsi. Mówisz że nie muszę się dostosować, to prawda ale dostosowanie się , pozwoli mi zwiększyć korzyści z tego płynące. Powiedz mi, co mi da kładzenie sobie pod nogi przysłowiowe kłody ?. Czy nie lepiej na początku trochę ponaginać własne zasady aby w przyszłości zdobyć lepsze oparcie dla nich ?.
|
|
| | | | | | |  | 4 na 4 | Marcin G (7819 punktów) | >Czy nie lepiej na początku trochę ponaginać własne zasady aby w przyszłości zdobyć lepsze oparcie dla nich ?. taa, jak to mówią "pierwszy milion zawsze trzeba ukraść.
|
|
| | | | | | |  | 6 na 6 | liliac (147340 punktów) | > Powiedz mi, co mi da kładzenie sobie pod nogi przysłowiowe kłody ?Ach, ależ nic. To po prostu kwestia tzw. uczciwości. Ale rozumiem, że to może brzmieć nieco nazbyt abstrakcyjnie dla niektórych  Przy okazji - czy mógłbyś pisać nieco staranniej?
|
|
| | | | | |  | | Phanes (492 punktów) | >>Jak widać wafelos miał wątpliwości co do tego, co zrobił i nie czuje się z tym najlepiej. Życie nie jest czarno-białe. >wafelos nie ma żadnych wątpliwości, tyle że na początku ściemniał plotąc coś o mamie, o cioci, aż w końcu przyznał, że kuzynowi chodzi wyłącznie o kasę na dom, a wafelosowi o ustawienie kuzyna w pozycji dłużnika.
Rozumiem, że jesteś nim i wiesz doskonale, jakie pobudki nim kierowały. Wróżka jakaś czy co? A może tam byłeś i widziałeś?
>>>Cała ta "rodzinna", to jedna wielka banda hipokrytów i okazuje się, że w całej tej historii chodzi wyłącznie o kasę. >>Pod względem religii na pewno są hipokrytami, ale być może pod innymi są wspaniałymi ludźmi. Nie oceniałbym tak łatwo. >Jeden oszust wykorzystuje drugiego oszusta dla kasy, ten drugi oczekuje od pierwszego spłaty zadłużenia w tej czy innej formie. Tu w ogóle nie chodzi o religię.
Czyli rozumiem, że ma nie być oszustem i z powodu przekonań nie pomóc kuzynowi, zaś kuzyn najlepiej niech zrezygnuje z domu, etc. Można i tak, ale każde rozwiązanie ma swoje wady.
>>>Rzekomo wierzącym rodzicom dziecka kompletnie nie przeszkadza, że w roli ojca chrzestnego wystąpi ateista, bo zależy im tylko na wyciągnięciu pieniędzy na dom >>Czy warto tracić pieniądze ze względu na ateizm? Jakieś ateistyczne męczeństwo? Jeśli ktoś jest na tyle naiwny, że da się nabrać na taką szopkę, to czemu nie skorzystać? Rozumiem, że jest to dość wątpliwe etycznie, ale czasem może wypada zachować się bardziej pragmatycznie, bo popadniemy w zbytni idealizm. >Zatem cel uświęca środki. Gratuluję kręgosłupa moralnego.
A dzieje się tu komuś jakaś krzywda? Widzisz tu jakieś REALNE zło, które dzieje się komuś przez takie a nie inne postępowanie wafelosa? Jeśli tak, przedstaw mi proszę, bo możliwe, że ja tego nie zauważam.
>>>ateiście nie przeszkadza udawanie wierzącego, bo podoba mu się ustawienie kuzyna w roli dłużnika >>Ja z wypowiedzi wafelosa zrozumiałem co innego. >Czyli co?
Nie widziałem tam po prostu zadowolenia wynikającego z tego faktu, ale jaka jest prawda, wie tylko wafelos.
>>>typowa polska wiocha z jej obrzydliwymi relacjami między ludźmi, nawet tymi najbliższymi. >>Być może, ale wafelos tam mieszka i musi jakoś się do tego dostosować, póki co. >Nie musi.
Możliwe, że jest to w tej chwili dla niego po prostu lepsze. Może nie ma ochoty z powodu swoich przekonań wchodzić w konflikt ze swoim najbliższym otoczeniem.
>>Poza tym ta "wiocha" to nie wiem, co to miało być. >Typowa polska wiocha, to typowa polska wiocha. Czego nie rozumiesz?
Trochę stereotypem jedziesz i obrażasz w ten sposób ludzi z "typowej polskiej wiochy", którzy go nie reprezentują.
>>Moja rodzina jest z miasta i nie jest lepsza. >Żalisz się czy chwalisz?
Ani jedno, ani drugie. Staram się jedynie uzmysłowić, że wiocha czy miasto niczego nie determinuje. Ale przecież wiesz doskonale w jakim celu to napisałem, tylko musisz się trochę pozłościć.
>>I mimo że sam bym postąpił inaczej niż wafelos, jestem w stanie zrozumieć postawę przeciwną, szczególnie u młodego człowieka. >Gadanie. 99% twoich wypowiedzi, to obrona postępowania wafelosa, więc o czym ty?
Tak jak twoich - oskarżanie. Wolno chyba jedno i drugie.
Może przestań patrzeć z punktu widzenia ideału, a popatrz na sprawę z bardziej ludzkiego punktu widzenia.
|
|
| | | | | | |  | 3 na 5 | Marcin G (7819 punktów) |
>A dzieje się tu komuś jakaś krzywda? Widzisz tu jakieś REALNE zło, które dzieje się komuś przez takie a nie inne postępowanie wafelosa? Jeśli tak, przedstaw mi proszę, bo możliwe, że ja tego nie zauważam. Oni z premedytacją oszukują "rodzinę ze wsi". Może w tej rodzinie jest więcej takich ateistów, którzy co niedzielę latają do kościoła i do spowiedzi, bo wiadomo, trzeba kupić nowy samochód albo pralkę a "rodzina ze wsi" nie sypnie kasą jak nie będziemy udawać katolików. Nie wiem czy "rodzina ze wsi" wie że pozostała część rodziny ich oszukuje i czy sprawiłoby Im to wielką przykrość gdyby się o tym dowiedzieli, może Oni o tym wiedzą ale przymykają na to oko. Wiem natomiast, że ja nie odwalałbym takiego cyrku, bo miałbym wrażenie, że kogoś oszukuję i nie czułbym się z tym dobrze, a fakt, że robią to dla pieniędzy jeszcze gorzej o Nich świadczy.
|
|
|  | mawki (20 punktów) (zablokowany) | Odp: Problem chrztu | >Nie musiałeś byś taki nie miły , panie wielki ateisto. Zrobiłem to tylko dlatego by rodzinnie nie było przykro a to że skłamie w kościele to cóż życie. Oni tam non stop kłamią to i ja mogę . Nie będę jakiś śmiesznych zabobonów przekładał nad spokój w rodzinnie. Oni wiedzą że jestem ateistą i chcą by ten chrzest był tylko formalnością. Nikt mi narzucać nie będzie że mam dziecko w wierze wychowywać. '' Dopóki będziemy mieli takich ateistów'' , odezwał się człowiek który jest w moim wieku a mówi jakby miał nie wiadomo jakie doświadczenie życiowe. Więc następnym razem proszę zastanów się nad swoją wypowiedzią. >
To po co się mażesz na forum? Jeżeli zrobiłeś to po coś i uważasz, że postąpiłeś słusznie to po co się żalisz?
Mam wrażenie że tutaj piszą gimnazjaliści co to maminej spódnicy jeszcze się nie puścili...
Cóż to jest prawda?
|
|
|  | 8 na 8 | Manian (950 punktów) | >Nie musiałeś byś taki nie miły Nie musiałem, ale mogłem. To jest moja przewaga, że nie muszę pytać mamy o pozwolenie, że nie jestem zmuszany do robienia tego, co innym się podoba. >panie wielki ateisto. Imaginujesz. Nigdzie nie napisałem, że jestem przykładnym ateistą, a nawet nie wspomniałem o swoim ateizmie. Moją wypowiedź równie dobrze mógłby napisać chrześcijanin, buddysta czy muzułmanin. Tu nawet nie chodzi o wiarę, a o trzymanie się swoich zasad. Dla Ciebie ateizm to moda albo subkultura, sam nie wiem jak to nazwać. >Zrobiłem to tylko dlatego by rodzinnie nie było przykro a to że skłamie w kościele to cóż życie. Oni tam non stop kłamią to i ja mogę . Czyli wszystko co robi KRK jest dla Ciebie wyznacznikiem moralności? Wszystko, co oni mogą, to Ty też?! Nie mam szacunku do takich osób. Nie jestem krystaliczny, ale jeśli ktoś otwarcie i bez widzenia problemu szmaci się, to ja takiej osoby nie mogę szanować. Zminusuj i ten post, zwisa mi to jak trup Husajna. Tylko pamiętaj, zeby zapytać mamy, czy nie będzie jej przykro. >jestem ateistą i chcą by ten chrzest był tylko formalnością. Nikt mi narzucać nie będzie że mam dziecko w wierze wychowywać. Bądź sobie dalej ateistą, krzyż na drogę. Pochwal się na Racjonaliście w przyszłości kolejnymi chrztami, świadkowaniem do bierzmowania itp. >'' Dopóki będziemy mieli takich ateistów'' , odezwał się człowiek który jest w moim wieku a mówi jakby miał nie wiadomo jakie doświadczenie życiowe. Więc następnym razem proszę zastanów się nad swoją wypowiedzią. Znowu imaginujesz. Nigdzie nie napisałem, że jestem doświadczony na tej niwie. Zastanawiam się bardziej nad swoją wypowiedzią niż Ty nad swoim postępowaniem. Ja nie robię niczego wbrew sobie. Dalej podtrzymuję swoje zdanie, że tacy ateiści jak Ty są przekleństwem dla nas. Nie twierdzę, że każdy powinien czym prędzej wypisać się z Kościoła, ale swoim postępowaniem powinno się jednak trzymać swoich wartości. Teraz każdy katolik, który zobaczy Twój temat może mnie wyśmiać: "Masz swoich ateistów".
|
|
|  | 6 na 6 | Kuba K. (3909 punktów) | > Nie musiałeś byś taki nie miły , panie wielki ateisto.Odrobina sarkazmu przyprawionego złośliwością jeszcze nikomu nie zaszkodziła, a mniemam, że Tobie akurat bardzo dobrze zrobi. Choć chyba użycie czasu przyszłego jest niepotrzebne - zaaplikowany "lek" już zadziałał, sądząc po Twojej reakcji. Mam wrażenie, że trochę się o taki komentarz sam prosiłeś i chyba sam nie byłeś zachwycony swoim postępowaniem w tym konkretnym przypadku, więc taki mały akt ekspiacji (ateistycznej, rzecz jasna  ) będzie tu jak najbardziej na miejscu. > Zrobiłem to tylko dlatego by rodzinnie nie było przykro a to że skłamie w kościele to cóż życie.A nie będzie im przykro mieć w rodzinie kłamcę i dwulicowca? > Oni tam non stop kłamią to i ja mogę.Argument z cyklu "wszyscy kradną, więc ja też mogę" > Nie będę jakiś śmiesznych zabobonów przekładał nad spokój w rodzinnie. Oni wiedzą że jestem ateistą i chcą by ten chrzest był tylko formalnością.Skoro uważasz, że wszystko jest OK, to po cholerę nam się tu ze swych czynów publicznie spowiadasz? W ramach bezpłatnej psychoterapii, czy jak? > Nikt mi narzucać nie będzie że mam dziecko w wierze wychowywać.I tu się mylisz, bo zostając rodzicem chrzestnym sam się do tego zobowiązujesz, zresztą pewnie będziesz tę linię ideologiczną grzecznie realizował (dla świętego spokoju, rzecz jasna, albo żeby babcia się gorzej nie poczuła) > '' Dopóki będziemy mieli takich ateistów'' , odezwał się człowiek który jest w moim wieku a mówi jakby miał nie wiadomo jakie doświadczenie życiowe.Skoro przeszkadza Tobie zbyt młody wiek interlokutora, to pozwól, że z perspektywy swoich 46 lat życia, tudzież adekwatnego doświadczenia życiowego, wyrażę mniej więcej podobny pogląd względem postaw życiowych podobnych do tej, jaką nam zaprezentowałeś - bardzo nie lubię oportunistów.
|
|
6 na 6 | KarolG (2892 punktów) | Odp: Problem chrztu. | > Witam, otóż 1h temu przyszedł do mnie kuzyn z żoną i nakłaniali mnie bym został chrzestnym ich> dziecka.I choćby dlatego warto dokonać apostazji. Ja nie mogę być chrzestnym i mam na to papier 
Thank God, I'm an atheist
|
|
3 na 3 | Phanes (492 punktów) | >Mama mnie zmusiła bym był ponieważ mojej już wiekowej cioci byłoby przykro i mogła by tego nie przeżyć, zagranie poniżej pasa no ale cóż.
Szantaż ze strony twojej mamy był bardzo nie w porządku. Niezależnie od twojej decyzji, dobrze by było, byś z nią o tym porozmawiał. Raz, że przedstawiłbyś jej, jak to wygląda z twojego punktu widzenia, a dwa, że może zapobiegło by to takim wydarzeniom w przyszłości.
>Mój tata wie iż jestem ateistą i powiedział że oni powiedzą że ja będę chrzestnym w papierach ale to on pójdzie za mnie wykonać te czynności a to że ja >nie mogłem , wytłumaczy moim stresem. Czy to jest w ogóle możliwe ?
Tu niestety nie mam pojęcia, ale można spróbować. Lepiej to chyba, niż całkowicie sprzeciwiać się własnym wartościom. Miło, że chociaż twój tata cię rozumie.
>Samo zgodzenie się było dla mnie jak dźgniecie nożem we własne ideały a udział jeszcze w tym chrzcie będzie dla mnie katorgą.
A twój kuzyn wie, że jesteś ateistą? Nie przeszkadza mu to prosić cię o zostanie chrzestnym? Przecież to zobowiązuje cię do przekazania dziecku katolickich wartości, a jako ateista, kiepsko się do tego nadajesz. Rozmawiałeś z nim o tym?
|
|
 | -1 na 1 | wafelos (517 punktów) |
>A twój kuzyn wie, że jesteś ateistą? Nie przeszkadza mu to prosić cię o zostanie chrzestnym? Przecież to zobowiązuje cię do przekazania dziecku katolickich wartości, a jako ateista, kiepsko się do tego nadajesz. Rozmawiałeś z nim o tym?
Jemu nie zależy na tym bym uczył jego dziecko katolickich wartości. To wszystko to tylko jedna wielka szopka by nasza liczna rodzinna ze wsi była zadowolona i sypnęła groszem. Kuzyn teraz buduje dom i potrzebuje pieniędzy więc dla niego to dobra okazja bo bardzo wierzący pradziadkowie , dają dużo pieniędzy. W przyszłości chciałem dokonać apostazji ale to i tak nic nie stoi na przeszkodzie.Chcę mu pomóc w realizacji marzeń o jego własnym domu więc przeboleje to , choć ma wobec mnie duży dług wdzięczności.
|
|
|  | 3 na 3 | Rafał Poniecki (7132 punktów) | >> Kuzyn teraz buduje dom i potrzebuje pieniędzy więc dla niego to dobra okazja << Swoją usługę też należy wycenić. Niech kuzyn odpali odpowiednią dolę. Ksiądz też za darmo nie chrzci, mimo że ten ochrzczony to owca do strzyżenia.
|
|
1 na 1 | Borys Swoboda (1408 punktów) | Przecież nie musisz unikać kościoła, jakbyś miał alergię na religię. Mógłbyś nawet sam ochrzcić dziecko- jakie to ma znaczenie, skoro to nic dla ciebie nie znaczy? IMO w byciu chrzestnym nie widzę żadnej hipokryzji ani powodu do braku szacunku wobec siebie. Jak ci zależy na tym, żeby twoim bliskim było miło, to zostań chrzestnym, a jak jakieś powody przeciw przeważają, to nie. Ale pamiętaj- to twoja decyzja i innym wara od niej.
1. Nie będziesz atakował bliźniego swego 2. Ani żadnej rzeczy, która jego jest.
|
|
 | 4 na 4 | martok (1115 punktów) |
>Przecież nie musisz unikać kościoła, jakbyś miał alergię na religię. (...) Jak ci zależy na tym, żeby twoim bliskim było miło, to zostań chrzestnym, a jak jakieś powody przeciw przeważają, to nie.
Niemal całkowicie się z Tobą zgadzam. Nikt nie ma obowiązku obnoszenia się ze swoim ateizmem we wszystkich możliwych sytuacjach, a tym bardziej nie ma obowiązku zostania "ateistycznym męczennikiem" przez rezygnację z pomocy ze strony katolickiej rodziny. Ateiści chadzają do kościoła, a nawet zostają chrzestnymi, niemal zawsze po to aby nie komplikować sobie nadmiernie życia. Jestem ostatnim, który by za to miał prawić komuś morały.
A jednak - jest tu pewien delikatny problem moralny. Otóż w tzw. poprzedniej epoce ludzie z dokładnie tego samego powodu - aby nie komplikować sobie życia - wstępowali do PZPR i chodzili na zebrania. W rezultacie w naszym kraju, w którym prawie nie było komunistów, partia komunistyczna liczyła w porywach bodajże 3 mln członków! Tak jest i teraz - "legitymację KK" ma podobno 95% obywateli Polski. Czy nie widzisz tu pewnej analogii?
Pozdrawiam - M *
|
|
10 na 12 | Andrzej Bogusławski (52273 punktów) | >Witam, otóż 1h temu przyszedł do mnie kuzyn z żoną i nakłaniali mnie bym został chrzestnym ich dziecka. Mama mnie zmusiła bym był ponieważ mojej już wiekowej cioci byłoby przykro i mogła by tego nie przeżyć, zagranie poniżej pasa no ale cóż. Może Pan dostać mnóstwo jednoznacznych odpowiedzi zgodnie z powiedzeniem Bertranda Russela: "To smutne, że głupcy są tak pewni siebie, a ludzie mądrzy tak pełni wątpliwości". Ślub brałem 44 lata temu i byłem już wówczas zdecydowanym ateistą. Przed ślubem poznałem swoich przyszłych teściów. Wspaniałych mądrych i głęboko wierzących ludzi, trudno im było pogodzić się z niewierzącym zięciem, ale cóż biedni mogli zrobić, gdy córa tak sobie wybrała. W czasie jednej rozmów teść powiedział. "Widzisz wy wyjedziecie sobie do miasta, a tu cała wieś będzie mówiła, że córkę za antychrysta wydałem". Na co odpowiedziałem. "Tato. Ja nie wyznaję żadnej innej religii tylko jestem niewierzącym. Jeżeli ksiądz udzieli nam ślubu, to z mojej strony nie widzę przeszkód, a jest to tym łatwiejsze, że jestem nominalnym katolikiem". To były trochę inne czasy i ksiądz tylko zapytał: "Czy dzieci chrzcić będę?" Na co mu odpowiedziałem, że ani chrzcić, ani przeciwstawiać się temu nie mam zamiaru, i ślubu nam udzielił. Z księdzem się zaprzyjaźniłem, a teściów pokochałem i gdy urodziła się córka została ochrzczona. Nigdy nie zmieniłem swoich poglądów i miałem pełną akceptację jako człowiek ze strony swoich teściów, a łatwo to im nie przyszło. Moja dorosła już córka choć ochrzczona jest takim samym ateistą jak jej ojciec, choć może bardziej indyferentną w sprawach światopoglądowych jak jej matka. Myślę, iż w złożonej rzeczywistości nie ma prostych odpowiedzi. Należy starać się zachowywać przyzwoicie w każdej sytuacji. Mieć poglądy i otwarcie się do nich przyznawać. Nigdy nie tracić własnej tożsamości. Zachować klasę i tolerancję, ale najpierw "trzeba to wszystko w sobie mieć".
Pozdrawiam
@@@ .
|
|
 | | Kamil1838 (521 punktów) | Osobiście nie zgodziłbym się, aby ślubu udzielał mi ksiądz i moje dzieci były chrzczone. Nie chciał bym ich pogrążać w tej organizacji. Czy córka nie ma pretensji o chrzest?
|
|
|  | 5 na 5 | Andrzej Bogusławski (52273 punktów) | >Osobiście nie zgodziłbym się, aby ślubu udzielał mi ksiądz i moje dzieci były chrzczone. Nie chciał bym ich pogrążać w tej organizacji. Czy córka nie ma pretensji o chrzest? Czy przeczytał Pan ostatnią część mojej wypowiedzi? Myślę, iż w złożonej rzeczywistości nie ma prostych odpowiedzi. Należy starać się zachowywać przyzwoicie w każdej sytuacji. Mieć poglądy i otwarcie się do nich przyznawać. Nigdy nie tracić własnej tożsamości. Zachować klasę i tolerancję, ale najpierw "trzeba to wszystko w sobie mieć". Nawet bym nie śmiał namawiać Pana do przyjęcia mojej postawy.
Miłego dnia.
@@@ .
|
|
4 na 4 | Lodowy (1486 punktów) | Właściwie to po co stworzyłeś ten wątek. Mamy Cię pocieszyć, usprawiedliwić, napisać jaki jesteś biedny i uciemiężony?
|
|
 | 1 na 1 | kika (1657 punktów) | >Właściwie to po co stworzyłeś ten wątek. Mamy Cię pocieszyć, usprawiedliwić, napisać jaki jesteś biedny i uciemiężony? > Ja się nie dziwię po co. Jak są wątpliwości, to chciałoby się o nich porozmawiać. Z kim ma rozmawiać o ateizmie, jeśli wokół sami nominalni katolicy.
|
|
8 na 8 | Artur@R (7115 punktów) | > Samo zgodzenie się było dla mnie jak dźgniecie nożem we własne ideały a udział jeszcze w tym chrzcie będzie dla mnie katorgą.<Jest taka łacińska sentencja: Non omne licitum honestum. Parafrazując ją, rzekłbym również- Nie wszytko co wygląda na żałosne i trywialne jest niegodziwe. Między tymi dwoma powiedzeniami żyjemy i to jest nasza rzeczywistość. Udział w obrządku, uroczystości nie zabije Twoich poglądów, jeśli jesteś szczery w swoim poglądzie i szczerze (nie koniecznie w formie "anty") go wyrażasz. A z "ideałami" należy być ostrożnym - mogą (i często prowadzą) do zaślepienia lub/i fideizmu. Podsumowując - Spokojnym bądź. 
"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
|
|
5 na 5 | Brzostowski (7067 punktów) | Jak to mówią u mnie we wsi "twoje woły ciągną". Nie rozumiem Twojej decyzji i uważam, że popełniasz błąd.
Skoro jesteś ateistą, ojciec o tym wie, rodzina dalsza też, robią to tylko po to aby dostać kasę od rodzinki, itd.... to jaki Ty masz problem? Odmowa w tej sytuacji nie jest chyba problemem, nikogo nie zdziwi? Rozumiem - matka, ale masz ojca! Po co oszukiwać wszystkich? Rozumiem, gdyby od tego zależało szczęście rodziny, itd ... ale nie widzę tutaj takich przesłanek.
A tak będziesz oszukiwał wszystkich. A co Ty jesteś jeden kuzyn? Bez Ciebie chrzest się odbędzie? W dodatku jeśli zrobicie z ojcem ten numer, to faktycznie niezłe łgarstwo będzie.
Oceniam Twoją postawę jednoznacznie negatywnie kolego, masz wszelkie argumenty aby podziękować za tę propozycję, a Ty brniesz w to. A co będzie na komunii, bierzmowaniu, ślubie pociechy? Też odmówisz? Też może kuzyn poprosi bo pra/dziadek kasą sypnie?
Moja rada jest taka: idź podziękuj kuzynowi, powiedz, ze przemyślałeś, przeproś, powiedz że przyjedziesz na mszę i niech szukają drugiego ojca chrzestnego.
W ten sposób staniesz się mężczyzną (przenośnia). Dla 18-latka to może być trudne, ale... mój dziadek będąc w Twoim wieku walczył za swoje przekonania jako partyzant gdzieś w lasach na Podlasiu. Twoja sytuacja jest chyba mniej dramatyczna.
|
|
2 na 2 | hanarafa (34 punktów) | Skoro Twój ojciec załatwi za Ciebie " te " rzeczy-rozumiem, że spowiedź, to czy on nie może zostać chrzestnym? Po co to wszystko komplikować Twoim udziałem . To jest oszustwo i ze strony Twojego kuzyna i ze strony Twojego ojca, i z Twojej także, i to dla kasy. Czy warto za taką cenę spełniać marzenia? Przecież prędzej czy późnej i tak będziesz musiał wszystkim powiedzieć, przecież nie będziesz czekał aż pomrą.
|
|
4 na 8 | wafelos (517 punktów) | Przeczytałem wiele tutejszych opinii, niektóre były za mną , niektóre nie. Ale prawda jest taka że już to zrobiłem , nie chcę by głupia religia zniszczyła relacje w mojej zżytej rodzinnie. Zrobię to co muszę , mam własne ideały ale czasami trzeba dumne odsunąć na 2 plan. Z czasem i tak mało kto będzie się tym przejmował że jestem chrzestnym i jednocześnie ateistą. Niektórzy z was , mówili jak mogę spojrzeć w lustro, a odpowiedz jest taka że mogę, ponieważ kocham swoją rodzinne i zrobię dla niej wszystko. Niekiedy myślę że niektórzy ateiści na forum są zbyt fanatyczni i gubią swój racjonalizm po drodze.
|
|
 | 4 na 6 | finerbijk (17282 punktów) | >Z czasem i tak mało kto będzie się tym przejmował że jestem chrzestnym i jednocześnie ateistą. Z tego co pisałeś wynika, że już się nie przejmują, czyli tacy katolicy dla formy, jak większość. A ty taki ateista bez formy, jak wielu. Ja nie potępiam, idee ideami, ale ludzie są najważniejsi. A jeśli ponadto chodzi przy tym o forsę, to masz pełną racjonalistyczną dyspensę.
>Niektórzy z was , mówili jak mogę spojrzeć w lustro, a odpowiedz jest taka że mogę, ponieważ kocham swoją rodzinne i zrobię dla niej wszystko. Niekiedy myślę że niektórzy ateiści na forum są zbyt fanatyczni i gubią swój racjonalizm po drodze. Bo KK nie lubią, jakby byli poproszeni o udział w gronie rodzinnym w szoszońskim obrzędzie tańca Słońca, który by się kończył tradycyjnym odbiciem beczki piwa, to by polecieli bez szemrania. Poza tym niektórzy się już wyżarli na full-time ateizm, i teraz łatwo im patrzeć z góry na ateistyczną owcę zagubioną w wielkiej wsi zabombonów.
|
|
|  | 5 na 5 | Marcin G (7819 punktów) | >>A jeśli ponadto chodzi przy tym o forsę, to masz pełną racjonalistyczną dyspensę. To chyba sarkazm? >>Niektórzy z was , mówili jak mogę spojrzeć w lustro, a odpowiedz jest taka że mogę, ponieważ kocham swoją rodzinne i zrobię dla niej wszystko. Z morderstwem włącznie? >>Niekiedy myślę że niektórzy ateiści na forum są zbyt fanatyczni i gubią swój racjonalizm po drodze. Chyba pomyliłeś racjonalizm z oportunizmem. >>Bo KK nie lubią, jakby byli poproszeni o udział w gronie rodzinnym w szoszońskim obrzędzie tańca Słońca, który by się kończył tradycyjnym odbiciem beczki piwa, to by polecieli bez szemrania. Dokładnie, "bo nie lubią" i mają powód. Myślałem, że na tym portalu przynajmniej większości osób zależy na tym, aby osłabić KK i tym samym jego wpływ na przestrzeń publiczną w Polsce, o czym wiele zostało napisane, a wafelos swoją postawą zdaje się tę pozycję umacniać. Tak, wiem, że jak nie On to znajdzie się ktoś inny, ale dlaczego właśnie On i to jeszcze ateista.
|
|
| |  | 1 na 1 | finerbijk (17282 punktów) | >>>A jeśli ponadto chodzi przy tym o forsę, to masz pełną racjonalistyczną dyspensę. >To chyba sarkazm? W dużej mierze.
>>>Niektórzy z was , mówili jak mogę spojrzeć w lustro, a odpowiedz jest taka że mogę, ponieważ kocham swoją rodzinne i zrobię dla niej wszystko. >Z morderstwem włącznie? To nie ja napisałem.
>>>Niekiedy myślę że niektórzy ateiści na forum są zbyt fanatyczni i gubią swój racjonalizm po drodze. >Chyba pomyliłeś racjonalizm z oportunizmem. To też nie ja napisałem.
>Dokładnie, "bo nie lubią" i mają powód. Ja też nie lubię, ale rozumiem rozterki wafelosa. Dla racjonalisty poświęcenie się dla dobra rodziny poprzez udział w nic nie znaczącym dla większości uczestników rytuale nie jest czymś niegodnym. Jest to hipokryzja i zbędna legitymizacja kościoła, ale dopuszczam, że mogą być sprawy ważniejsze od tych rzeczy.
|
|
| | |  | 4 na 4 | Marcin G (7819 punktów) | Przepraszam, Wiem, że nie Pan to napisał, mam nadzieję, że czytelnik się połapie. Zrobiłem to trochę z braku czasu a trochę z lenistwa. >Ja też nie lubię, ale rozumiem rozterki wafelosa. Dla racjonalisty poświęcenie się dla dobra rodziny poprzez udział w nic nie znaczącym dla większości uczestników rytuale nie jest czymś niegodnym. Jest to hipokryzja i zbędna legitymizacja kościoła, ale dopuszczam, że mogą być sprawy ważniejsze od tych rzeczy. Wiem, że są sprawy ważniejsze, ale czy nie lepsza byłaby szczerość wobec "rodziny ze wsi"? Nikt nie musiałby kłamać i robić takich cyrków, a gdyby "rodzina ze wsi" uzależniała swoją pomoc (w tym wypadku finansową) od stopnia zaangażowania krewnego w kościelne uroczystości to byłby to zwykłe przekupstwo albo szantaż. Gdyby moje dziecko zachorowało i potrzebowałbym dużej kwoty na leczenie to oczywiste jest, że przystąpiłbym nawet do kolejnej "Pierwszej Komunii" gdyby wymagała tego ode mnie moja rodzina, ale po czymś takim o żadnych więziach rodzinny nie mogłoby być mowy. Wafelos zaś powołuje się na silne związki jakie łączą go z rodziną, szkoda tylko, że członkowie tej rodziny nie są wobec siebie szczerzy(chyba dla pieniędzy). Jeżeli takie "więzi" łączą większość polskich rodzin to czarno widzę przyszłość tego kraju. Ale cóż, przykład idzie z góry, bo jakież więzi mogą łączyć ludzi w tym kraju jeżeli czołowy polityk mówi, że należy z rodziną żyć w zgodzie, bo w przyszłości mogą kopnąć nas w tyłek a z państwowej emerytury wyżyć się nie da. Ciekawe co na to jego rodzina, kiedy dowiedział się już, że kocha (albo raczej udaje) ich tylko dlatego żeby na starość dokładali do jego emerytury.
|
|
 | 5 na 5 | Nunki (96 punktów) | >nie chcę by głupia religia zniszczyła relacje w mojej zżytej rodzinnie. Głupia religia tego nie zrobi, to będzie wyłącznie zasługa Twojej zżytej rodziny!
|
|
 | 2 na 2 | Marcin G (7819 punktów) | >Przeczytałem wiele tutejszych opinii, niektóre były za mną , niektóre nie. Ale prawda jest taka że już to zrobiłem , nie chcę by głupia religia zniszczyła relacje w mojej zżytej rodzinnie. Która część rodziny jest "zżyta" z którą, bo mam wrażenie, że jedna część rodziny jest "zżyta" w dojeniu z kasy rodziny ze wsi?
|
|
5 na 5 | Marcin G (7819 punktów) | Jeżeli jest tak jak mówisz i wasza rodzina jest bardzo zżyta to dlaczego Oni nie mogą dostosować się do twoich ideałów z miłości do ciebie? Poza tym to twoje ciągłe powoływanie się na silne więzi rodzinne trąci właśnie fanatyzmem. Rodzina rodziną ale bez przesady. Co jeszcze jesteś dla nich gotowy zrobić, albo dla "wiekowej cioci"? Kiedy kuzyn albo ciocia poproszą cię np. o wyłudzenie kredytu z banku, zgodzisz się żeby nie psuć rodzinnych więzi? Zresztą widzę, że w twojej rodzinie ważniejsze są pieniądze a nie jakieś tam "więzi".
|
|
2 na 2 | lideg (74 punktów) | Pewnie jesteś bardzo młodym człowiekiem  . Więcej asertywności! Teraz radziłabym poinformować kuzynostwo, że prosisz ich o wybranie kogoś innego z oczywistych względów, przecież powinni wiedzieć, dlaczego nie podejmiesz się tej roli i w zastępstwie możesz zaproponować własnego ojca. Uważam, że Twój pomysł z zamianą chrzestnego bez wcześniejszej konsultacji z kuzynostwem jest wobec nich nie fair. Powinni mieć wolność wyboru. Powodzenia w negocjacjach!
|
|
7 na 7 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | >Mama mnie zmusiła bym był ponieważ mojej już wiekowej cioci byłoby przykro i mogła by tego >nie przeżyć, zagranie poniżej pasa no ale cóż.
Tego typu babcie, ciocie itp. tak łatwo nie schodzą. Są skubane wyjątkowo odporne. Jak Bruce Willis.
|
|
1 na 1 | wafelos (517 punktów) | Choć może to głupio zabrzmieć to 2 dzień cierpię na bezsenność. Nie chcę sprawić przykrość rodzinnie ale także nie chcę być tym chrzestnym. U mnie w rodzinnie nie naciskają na ten religijny aspekt ale i tak koszmarnie się z tym czuje. Niektórzy mówili że jestem hipokrytą i że jak mogę patrzeć w lustro i chyba macie racje. Zaczynam czuć do siebie ohydę i nienawiść. Muszę iść pogadać o tym z kuzynem bo lada dzień serce mi stanie od ilości wypitej kawy z tych nerwów. Próbuję to sobie jakoś usprawiedliwić ale chyba oszukuje sam siebie że to ma jakiś sens. Możecie mi coś doradzić, jakieś rady , jak to powiedzieć by zminimalizować złość ze strony rodzinny?. Chrzest jest 8 września i muszę rozwiązać to sprawę szybko by znaleźli nowego ojca chrzestnego.
P.S Dziękuję wszystkim którzy mnie ochrzanili za moją postawę. W końcu poczucie mojej wartości i tak by mnie do tego momentu doprowadziło ale zimny prysznic z waszej strony, też był otrzeźwiający.
|
|
 | 3 na 3 | Eryk Buk (63 punktów) | Rodzic chrzestny bierze na siebie obowiązek troski o chrzczonego i wychowania go w wierze. Może Pan wyznać, że jest Pan ateistą (lub nie) i wytłumaczyć, że nie jesteś w stanie wypełnić tych zobowiązań. Proponuję aby poprosił Pan kogoś innego (choćby Pana ojca), aby to on został chrzestnym. Jeśli będzie on przykładnym katolikiem, to rodzina z pewnością się ucieszy. Powinien się Pan też podeprzeć argumentem, że nie mógłby Pan po tym spojrzeć w lustro (i spać o czym Pan wspomniał). Nie wiem czy przystąpił Pan do sakramentu bierzmowania, bo jeśli nie, to nie może być Pan ojcem chrzestnym.
Mam nadzieję, że choć trochę pomogłem. Życzę powodzenia.
|
|
 | | Bojątko (65 punktów) |
> Skoro nie śpisz z tego powodu, to sprawa jest dla ciebie poważna. Może niektórzy podeszliby do tego tak, że wszystko jedno czy będzie uczestnikiem jakiegoś głupawego rytuału czy nie, jeszcze by sobie popili z rodzinką po chrzcie i posmiali się z "powagi" atmosferki. Ale skoro ty podchodzisz do tego tak, jak podchodzisz, to podejrzewam, ze jak nie przełamiesz się i dasz się udupić w ten chrzest, to twoja psychika może ucierpieć  Na twoim miejscu postawiłabym na swoim i niech się dzieje co chce. Ale twoja (delikatna z tego co piszesz) psychika nie ucierpi, a jeszcze dodatkowo poprawi się twoja samoocena. trzymam kciuki i napisz co postanowiłeś
|
|
|  | | wafelos (517 punktów) | Akurat tu nie chodzi o słabość psychiki bo jako taką mam mocną. Tu bardziej chodzi o postawę moich rodziców, nie mogę znaleźć sposoby by nie być tym chrzestnym. Wczoraj im o tym powiedziałem. Tata mówił że tego się nie robi dziecku, wytłumaczyłem mu że 4 miesiączce dziecko nie wybrało tego że chce być ochrzczone i to decyzja rodziców. Potem mówił że on jest chrzestnym kuzyna to fajne by było bym ja był chrzestnym jego dziecka, ale oczywiście to mnie nie przekonało. Potem mama mówiła że tu nie chodzi o aspekty religijne ani o wiarę , nikt do wychowywania dziecka w wierze nie będzie mnie zmuszał. Po ponad 1h rozmowy z nią , przekonałem ją że tym bardziej nie będę brał w tym udziału bo to jedna wielka szopka. Koniec końców ustaliliśmy ze jak mój kuzyn wróci z wakacji za 2 dni, to pójdę do niego i mu odmówię. Pewnie będzie mnie czekać kolejna pogadanka no ale muszą zrozumieć że jestem już jakiś czas dorosły i mam własne poglądy i nie powinni mnie wciągać w coś , co jest z nimi sprzeczne.
|
|
 | 7 na 7 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | Najważniejsze, żebyśmy zdrowi byli i jaki-taki spokój mieli. Za bardzo to przeżywasz - jak sądzę, głównie przez to, że podchodzisz do rzeczy od strony ideałów. Pieprz ideały. To coś, co - jak sama nazwa wskazuje - nie istnieje nigdzie poza wyobraźnią. Puste słowo, puste urojenie, którym ludzie sami siebie szantażują i tyranizują. Dobre, a przynajmniej poprawne, stosunki z otoczeniem, ż realnymi, żywymi ludźmi wokół Ciebie są o niebo ważniejsze. Więc jeśli oceniasz, że zostaną one trwale naruszone, gdy odmówisz bycia chrzestnym - to i nie odmawiaj. Spokój wart jest mszy - tym bardziej, że, o ile dobrze zrozumiałem, chodzi tylko o odbębnienie rytuału, a żadnych religijnych "zobowiązań" nikt od Ciebie nie oczekuje. To jedno. Drugie jest takie, że ja osobiście bym odmówił, bo już daaawno temu przyjąłem politykę jasnego określania swej postawy i nie ustępowania ani na milimetr. Dobrze zrobiłem, bo rodzina szybko się nauczyła, że nie ma sensu na mnie naciskać i dała mi święty spokój. I jest OK. No, ale to moja rodzina - u Ciebie może być inaczej, ostatecznie o wszystkim decyduje realnie dany kontekst ludzki. Nie unikniesz więc tego, że musisz się własnym rozeznaniem kierować. Wydaje mi się, że najlepiej zrobisz, jeśli każdemu z zainteresowanych z osobna postawisz proste pytanie: Słuchaj, a czy bardzo duże pretensje mieć do mnie będziesz, jeżeli odmówię?Pytanie jest oczywiście manipulacyjne, bo niełatwo będzie zagadniętemu odpowiedzieć, że tak  - ale to właśnie dobrze, jak na razie, to Ty jesteś tu w pozycji "moralnie" szantażowanego, wolno Ci się więc bronić odpowiadając manipulacją na manipulację. Zbierzesz odpowiedzi, będziesz dokładnie wiedział na czym stoisz, zastanowisz się, co dalej. A nade wszystko wyluzuj i daj spokój samooskarżeniom. Nie masz żadnego moralnego obowiązku być lojalnym wobec ideałów, bo to tylko konstrukty myślowe w Twojej głowie. To ludzie są ważni. Żywi ludzie. I tyle. EDIT: Zapomniałbym - kawę odstaw. W takich sytuacjach wyłącznie szkodzi. Kawa "spina" człowieka i gonitwę myśli powoduje. Piwa - piwa się napij. Piwo rozluźnia, rozwesela i pozwala spojrzeć na sprawy z dystansu. Oczywiście, nie muszę chyba pisać, że wskazane jest zachowanie Zbawiennego Umiaru. www.avaaz.(*)sy_riot_free_russia_a/?tXLgqbb
|
|
|  | | Kuba K. (3909 punktów) | > Piwa - piwa się napij.> Piwo rozluźnia, rozwesela i pozwala spojrzeć na sprawy z dystansu.Oj, uważaj! Wafelos co prawda pisze, że ma 18 lat, ale nie wiadomo czy ukończone. Jeszcze ktoś postawi Tobie zarzut rozpijania nieletnich!
|
|
2 na 2 | maceox (6766 punktów) | Ja Ci coś powiem z mojego doświadczenia. Ojcem chrzestnym stałem się już dawno, jakoś na studiach jeszcze wtedy byłem. Religijnie byłem wtedy dość indyferentny, choć za ateistę się wówczas nie określałem.
I słuchaj - mi w życiu do głowy nie przyszło, że to jest funkcja religijna. Zawsze to postrzegałem jako funkcję czysto rodzinną. Tym bardziej, że to bliska rodzina.
Pozdrawiam.
Gdy zatrzymujesz uwagę swą na czymś powodujesz utratę wszystkiego
|
|
 | 3 na 3 | lideg (74 punktów) | Argumentacja taka sprzyja kontynuowaniu tradycji w "duchu" chrześcijaństwa. Też dużo robiłam "dla świętego" spokoju. Dla rodziny moi rodzice ochrzcili swego czasu mnie... tak to działa. I choć moja rodzina począwszy już od babć i dziadków miała trochę na bakier z wiarą, to jednak się taki sposób wychowania ciągnie i przekazuje dalej. Trzeba w końcu przerwać to błędne koło! To nieprawda, że dla rodziny trzeba się wyzbywać własnych zasad! To one są dla nas najważniejsze. To my z ich świadomością dalej żyjemy. Nie pozwólmy sobą manipulować! Każde ustępstwo na rzecz kogoś innego, nawet najbliższej rodziny, oddala nas od własnych zasad i powoduje poczucie niesmaku i niezadowolenia z siebie. Powinien powiedzieć kuzynowi, że zawsze może liczyć na jego pomoc w wychowaniu dziecka, ale chrzestnym być nie może. To jest uczciwe wobec wszystkich, także wobec potencjalnego chrzestnego  . Trzymam kciuki!  Mam nadzieję, że dowiemy się, jak się sprawy mają.
|
|
|  | | maceox (6766 punktów) | Zasadniczo masz rację. Ale to zależy od stopnia uwikłań rodzinnych - a jednocześnie od stopnia naszej samoświadomości. Jak bardzo dobitnie chcemy wyłamywać się z rodzinnej tradycji?
>Trzeba w końcu przerwać to błędne koło! To nieprawda, że dla rodziny trzeba się wyzbywać własnych zasad! To prawda, ale w moim przypadku owo błędne koło zostało przerwane juz wcześniej. Już mój pradziadek był - jak mówiono - socjalistą i z tego powodu (sic!) zażyczył sobie na wigilię kotlet schabowy.
Gdy zatrzymujesz uwagę swą na czymś powodujesz utratę wszystkiego
|
|
-1 na 1 | wafelos (517 punktów) | Witam , już po chrzcie. Zostałem chrzestnym ale zanim tak postanowiłem to poszliśmy z kuzynem na piwo i wszystko obgadaliśmy. Uznał że nie muszę mieć nic wspólnego z religijnością jego syna , że nawet w przyszłości mogę go nauczać o ateizmie, jemu to przeszkadzać nie będzie, ja mam jedynie zostać chrzestnym tylko dlatego że już nie ma czasu szukać nowego a także dlatego że jestem jego najbliższym kuzynem i po prostu chciał bym miał ten ''zaszczyt'' . Chrztu udzielał znajomy ksiądz, gadałem z nim o tym i powiedział że moja nie wiara mu nie przeszkadza a tylko więzy rodzinne są dla niego ważne. Potem kuzyn powiedział że tyle się wycierpiałem, to zaprosił mnie na symbolicznego kieliszka i obiad. Niestety przed chrztem była msza. Ksiądz który ją prowadził , mówił o tym jak ideologia ateistyczna zabijała miliony ludzi , jak ateiści mordują dalej poprzez aborcje, eutanazje i propagują świeckość przez grzeszne związki homoseksualistów. Po chrzcie , podszedł do mnie ten znajomy ksiądz i powiedział żebym się nie przejmował biadoleniem tego starego dziada. Więc koniec końców jest kompromis. Jestem Ojcem chrzestnym ale tylko z nazwy, rodzinna uszanowała moje poglądy i nie jestem zobowiązany żeby pomagać w wychowaniu wbrew mym przekonaniom. Bardzo cieszy mnie to że są jeszcze księża dla których ważniejsze są wartości rodzinne niż suche dogmaty wiary.
|
|
 | | hubin (2274 punktów) | Tak, zatem trwa ta narodowa hipokryzja... Cytat:Bardzo cieszy mnie to że są jeszcze księża dla których ważniejsze są wartości rodzinne niż suche dogmaty wiary. Doprawdy, może ważniejsze są srebrniki, lub mają pewność, że nad wychowaniem katolickim będzie czuwał ich własny duch hipokryzji.
Parafrazując: Ideologia śmierdzi!
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|