Racjonalista - Strona głównaDo treści
Erystyka dialektyczna - kłaniać się czy dźgać w plecy?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » O wszystkim i o niczym
NapisanoAutorTytuł
11-09-2012 16:43sciezyna (56 punktów)Erystyka dialektyczna - kłaniać się czy dźgać w plecy?
Chciałbym wspomnieć tu o sztuce wygrywania każdej dyskusji. Jest to zjawisko znane i przemyślane przez tęgie umysły (np. Schopenhauer).

Po wspomnieniu tej sztuki pytam czy zawsze należy się jej wystrzegać? Czy ma być naszym obowiązkiem wyszukiwanie śladów erystyki i zwalczanie jej? Czy może taka sztuka występować jako zjawisko pozytywne a używanie jej być usprawiedliwione?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

hubin (2274 punktów)

>Po wspomnieniu tej sztuki pytam czy zawsze należy się jej wystrzegać? Czy ma być naszym obowiązkiem
>wyszukiwanie śladów erystyki i zwalczanie jej? Czy może taka sztuka występować jako zjawisko
>pozytywne a używanie jej być usprawiedliwione?

Pytanie bym zadał co jest naszym celem? Jeżeli triumf nad przeciwnikiem metody można podzielić na etyczne i skuteczne.
Natomiast chcąc dojść do "prawdy materialnej", sztuczki nam w tym raczej przeszkodzą lub wręcz nam to uniemożliwią.
Sądzę, że racjonalista powinien być świadomy konsekwencji używania erystyki.

Parafrazując: Ideologia śmierdzi!
Jan Rylew (3965 punktów)
>Chciałbym wspomnieć tu o sztuce wygrywania każdej dyskusji.
Co znaczy wygrać dyskusję ?
Przekonać przeciwnika do swoich racji zwykle się nie da. Takie przypadki mają miejsce w 1 promilu zdarzeń. Przynajmniej retorycznie adwersarz nie jest skłonny przyznać racji swemu przeciwnikowi. Pozostaje nadzieja, że nasze racje, argumenty i myśli zostaną kiedyś przemyślane i przyjęte oraz satysfakcja jeśli ktoś trzeci wyrazi podobną do naszej opinię.

Dla mnie wygrana dyskusja to spotkanie kogoś od kogo można się czegoś nauczyć, skorygować swoje błędne mniemanie i gdy można, albo nawet trzeba mu przyznać rację w trakcie rozmowy, albo na końcu.
Michał Panfil (387 punktów)
>Po wspomnieniu tej sztuki pytam czy zawsze należy się jej wystrzegać? Czy ma być naszym obowiązkiem wyszukiwanie śladów erystyki i zwalczanie jej?

W kontekście epistemologii, wykrywać, wytykać i wyśmiewać. w każdym innym traktować jak oszustwo intelektualne nie warte komentarza.
martok (1115 punktów)

> Czy ma być naszym obowiązkiem wyszukiwanie śladów erystyki i zwalczanie jej? Czy może taka sztuka występować jako zjawisko pozytywne a używanie jej być usprawiedliwione?

   W komunikacji międzyludzkiej pojawiają się dwa rodzaje sytuacji. Po pierwsze, obu stronom może zależeć na ustaleniu stanu faktycznego (czyli na dojściu doprawdy); po drugie - każdej stronie może zależeć na tym, aby drugą stronę przekonać do swoich racji, czyli - jak to się mówi - pokonać przeciwnika (stan faktyczny nie ma wówczas istotnego znaczenia). Te dwie sytuacje są kompletnie odmienne - ponieważ różne są w nich cele, różne też są w nich używane środki, a chwyty erystyczne pojawiają się tylko w tym drugim rodzaju dyskusji. Co ciekawe, zajmują się tym dwie zasadniczo odmienne teorie logiczne. Pierwszym rodzajem sytuacji zajmuje się teoria dowodu, czyli tzw. logika formalna; drugą - tzw. teoria argumentacji, czyli logika nieformalna.

   Na pytanie: czy chwyty erystyczne należy zwalczać nie ma dobrej odpowiedzi. Ewentualne ich zwalczanie będzie z pewnością nieskuteczne: niewątpliwie nigdy nie znikną one np. z dyskursu politycznego. Od pół roku śledzę niektóre dyskusje na tym forum i zapewniam Cię, że występują w nich wszystkie możliwe nieuczciwe chwyty polemiczne, zarówno z klasycznego arsenału Schopenhauera (np. ad personam czy przekręcanie wypowiedzi przeciwnika), jak i bardziej wyrafinowane. Chyba najlepszą metodą jest przechodzenie nad nimi do porządku i trzymanie się samemu wyłącznie meritum sporu. Przede wszystkim jednak przypominam Ci, że choć dyskutować można o wszystkim, to jednak nie ze wszystkimi warto dyskutować. Na dyskusję z człowiekiem stale stosującym złośliwe tricki erystyczne po prostu szkoda czasu.

   Poza tym masz rację, że w pewnych sytuacjach pewne techniki erystyczne mogą być dopuszczalne. Przypuśćmy np. że jakiś polityk peroruje, iż w celu ochrony naszego przemysłu należy zamknąć granice dla zagranicznych produktów; jeśli pokażesz, że on sam chodzi we włoskich butach i jeździ francuskim samochodem, będzie to dopuszczalny argument, choć jest to definitywnie ad personam. Temat jest tak obszerny, że - choć mnie osobiście bardzo on interesuje - na razie ograniczę się tylko do powyższego komentarza, aby nie zanudzić Cię zbytnim teoretyzowaniem.

Pozdrawiam - M
*
sciezyna (56 punktów)
>Temat jest tak obszerny, że - choć mnie osobiście bardzo on interesuje - na razie ograniczę się tylko do powyższego komentarza, aby nie zanudzić Cię zbytnim teoretyzowaniem.
>Pozdrawiam - M
>*

Pytając miałem na myśli stosowanie erystyki, które nie prowadzi do rozwiązania problemu poddanego dyskusji a tylko do ślepego wygrania. Wydaje się, że takie prowadzenie dyskusji powinno być zawsze zjawiskiem negatywnym więc i tępionym.

Twoja wypowiedź jest jasna i wystarczająca. Otworzyłem ten wątek aby dokonać raczej wspólnego osądu tej 'sztuczki' niż robić to indywidualnie.

Forum/Internet to wyjątkowo sprzyjające miejsce do tego rodzaju 'rozmów' - tu również się zgadzam.

Z szacunkiem
S
ps.
hm... Jednak idę kupić nóż.

Wróć do listy wątków działu O wszystkim i o niczym
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365