 |
Dobra granica nie jest zła? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Świat
| Napisano | Autor | Tytuł | | 31-05-2014 14:01 | Ulderico (19376 punktów) (zablokowany) | Dobra granica nie jest zła?
5 na 5 | W kultowej piosence Johna Lennona pt. "Imagine" padają słowa imagine there's no countries! (wyobraź sobie, że nie ma już krajów!), będące wyrazem utopijnego marzenia o idealnym świecie bez granic między państwami. Jako Europejczycy codziennie doświadczamy skutków tego, że w naszej części świata to marzenie krok po kroku zdaje się ziszczać, dając ludziom wiele wspaniałych możliwości. Jednak jednocześnie coraz silniejsze stają się dążenia zgoła przeciwne. Doskonałym przykładem tych jednocześnie zachodzących a przeciwstawnych procesów jest współczesna Europa, gdzie - z jednej strony układ z Schengen na przestrzeni ostatnich lat pozwolił na dynamiczne zbliżenie się zjednoczonej Europy do realizacji Lennonowskiego ideału, a z drugiej - coraz wyraźniej dochodzą do głosu siły separatystyczne, które pragną zaakcentować nie tylko swoją odrębność etniczną i kulturową, lecz również autonomię terytorialną. Za przykłady można by podać choćby separatystyczne dążenia Flamandów w Belgii, Katalończyków w Hiszpanii, Szkotów w Zjednoczonym Królestwie czy nawet Ślązaków w Polsce. Można odnieść wrażenie, że zanikaniu granic na poziomie państw i federacji towarzyszy coraz silniejsza potrzeba zamanifestowania swojej terytorialnej odrębności. Dlatego chociaż czasami zniesienie wszelkich granic między krajami wydaje się ucieleśnieniem uniwersalnego ideału, to w rzeczywistości ów ideał rozbija się o konkretne dążenia wielu lokalnych społeczności, które się zupełnie z nim rozmijają. Okazuje się, że wielu ludzi śni tak naprawdę nie sen o zniesieniu granic, ale wprost przeciwnie - śnią oni sen o zaznaczeniu swojej odrębności i niezależności wyraźnymi granicami. Skoro więc granice wydają się wielu ludziom tak ważne, to być może nie są wcale takie złe, jak utrzymują różni artyści i marzyciele w rodzaju Lennona? Szwajcaria jest w Europie zupełnie wyjątkowym eksperymentem politycznym. Na obszarze jednego federacyjnego państwa żyją obok siebie Szwajcarzy francuskojęzyczni (dominują w kantonach położonych w zachodniej części kraju), niemieckojęzyczni (w centralnej i wschodniej części kraju) i włoskojęzyczni (miejscami na południu), mówiący trzema językami, katolicy i protestanci, przy czym przynależność etniczna i językowa nie musi pokrywać się z przynależnością wyznaniową. Nie zawsze było to współżycie pokojowe. Mimo że Szwajcaria jawi się dziś jako kraj niemal idylliczny i ostoja pacyfizmu, to nigdy nie było to państwo wolne od wewnętrznych konfliktów. Kilkakrotnie w historii Szwajcarii wybuchały konflikty na tle religijnym między bogatszymi i silniej zurbanizowanymi kantonami protestanckimi i biedniejszymi, rolniczymi kantonami katolickimi (tzw. wojny kappelskie). Jeszcze w 1847 roku kraj został dotknięty wojną domową, w której starły się przeciwne interesy kantonów katolickich i protestanckich. W następstwie tego konfliktu doszło do głębokich przeobrażeń ustrojowych, które pozwoliły utrzymać jedność państwa za cenę przyznania sporej autonomii poszczególnym kantonom w sprawach lokalnych i ewolucji ustroju w kierunku demokracji bezpośredniej. Podziały religijne były również podłożem konfliktów wewnętrznych w dwudziestym wieku. Jeden z nich doprowadził jeszcze w 1979 roku do powstania kantonu Jura. Jura jest najmłodszym kantonem szwajcarskim. Powstał on przez oddzielenie terytorium zamieszkałego głównie przez francuskojęzycznych katolików od zdominowanego przez niemieckojęzycznych protestantów kantonu Berno. Stało się to mimo faktu, że kanton Berno należy do najbogatszych regionów Szwajcarii, a jego stolica jest jednocześnie siedzibą rządu federacji. Jak widać, argumenty ekonomiczne okazują się czasami za słabe, by w jednym kraju mogły żyć w pokojowych stosunkach dwie społeczności, które dzieli i język, i religia. Co wobec tego trzyma Szwajcarów razem? Na to pytanie zwykło się odpowiadać, że Szwajcaria jeszcze się dotąd nie rozpadła, co spotkało na przykład Jugosławię, ponieważ jej obywateli, niezależnie od ich pochodzenia etnicznego, języka i wyznania, łączy wspólnota idei. Zwraca się także uwagę, że w porównaniu z sytuacją obywateli innych europejskich krajów, Szwajcarzy długo mogli się cieszyć znacznie większym zakresem politycznych praw i swobód. Nie bez znaczenia jest w końcu bardzo dobra kondycja ekonomiczna kraju, który należy do najbogatszych na świecie, biorąc pod uwagę PKB per capita, co bez wątpienia przekłada się na jakość życia obywateli. Sąsiednie kraje - Włochy i Francja, a nawet Niemcy i Austria, ciągle wypadają pod tym względem znacznie słabiej. Zdaniem amerykańskich naukowców, aby w pełni zrozumieć fenomen pokojowego współżycia Szwajcarów mówiących różnymi językami i wyznających różne religie w jednym państwie, należy uwzględnić jeszcze jeden niebagatelny element. Są nim granice między kantonami (Rutherford i in., 2014). Jeśli spojrzymy na mapę zróżnicowanie językowego i wyznaniowego populacji Szwajcarii, łatwo zauważymy, że skupiska ludności mówiących tym samym językiem i o podobnym wyznaniu tworzą charakterystyczną mozaikę, lecz nie wybuchową mieszankę czy koktajl, co można zobaczyć na mapkach poniżej.  Ze względu na uwarunkowania historyczne i geograficzne (przebieg pasm górskich i rzek, położenie dużych jezior itp.), granice elementów tej językowej i wyznaniowej mozaiki nawet dziś pokrywają się dość dobrze z granicami poszczególnych kantonów. W ten sposób na terytorium danego kantonu przeważa jedna grupa językowa i/lub wyznaniowa. Do 1979 roku obecny kanton Jura stanowił jednak enklawę francuskojęzycznych katolików w kantonie Berno, zdominowanym przez niemieckojęzycznych protestantów. Na mapce powyżej widzimy to w postaci wyraźnej żółtej plamki na północno-zachodnich rubieżach kraju. Przed wyodrębnieniem kantonu Jura było to przyczyną wielu animozji, a nawet aktów przemocy między katolikami i protestantami. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
2 na 2 Ulderico (19376 punktów) (zablokowany) | Co ciekawe, nie wszyscy francuskojęzyczni mieszkańcy Jury chcieli zamieszkać w nowo utworzonym kantonie. Francuskojęzyczni protestanci z regionu Jury Berneńskiej woleli pozostać w starym kantonie z niemieckojęzycznymi protestantami niż żyć w jednym kantonie z francuskojęzycznymi katolikami, co pokazuje, że różnice wyznaniowe mogą mocniej dzielić ludzi niż różnice językowe czy etniczne. Od momentu powstania nowego kantonu konflikty między katolikami i protestantami uległy względnemu wyciszeniu. Wytyczenie nowych granic kantonów, pokrywających się mniej więcej z granicami terytoriów zamieszkanych przez ludność o różnym wyznaniu, przyczyniło się więc do zażegnania narastającego kryzysu. Wynika stąd, że dobrze wytyczone granice polityczne i administracyjne mogą zapobiegać wybuchom przemocy między różniącymi się pod jakimś względem grupami. Znamienny jest tu przykład byłej Jugosławii. Tam gdzie granice polityczne i administracyjne pokrywały się z granicami społeczności o odmiennym pochodzeniu etnicznym, języku i wyznaniu, znacznie rzadziej dochodziło do poważnych aktów przemocy między tymi grupami niż w Chorwacji, Bośni i Hercegowinie oraz Kosowie, gdzie granice administracyjne i polityczne nie pokrywały się z granicami obszarów zamieszkałych przez ludność różniącą się pochodzeniem etnicznym, religią czy językiem. Na mapce poniżej miejsca, gdzie dochodziło do poważnych aktów przemocy na tym tle, zaznaczono czerwonymi kropkami.  Wygląda więc na to, że wbrew przesłaniu piosenki Lennona nie powinniśmy marzyć o świecie bez granic, ale powinniśmy raczej marzyć o świecie z dobrymi i elastycznymi granicami. Czy wobec tego dogmatyczne traktowanie doktryny o niezmienności powojennych granic w Europie, do czego nawołuje wielu europejskich polityków między innymi w kontekście kryzysu na Ukrainie, nie jest zwyczajną głupotą i zbrodnią - doskonałym przepisem na długotrwały, krwawy horror? Referencje: Rutherford A, Harmon D, Werfel J, Gard-Murray AS, Bar-Yam S, et al. (2014) Good Fences: The Importance of Setting Boundaries for Peaceful Coexistence. PLoS ONE 9(5): e95660. doi:10.1371/journal.pone.0095660 [Załącznik]
"And high permission of all-ruling Heaven left him at large to his own dark designs, that with reiterated crimes he might heap on himself damnation, while he sought Evil to others..." - John Milton
|
|
 | 3 na 3 | Hodża (11172 punktów) | >Czy wobec tego dogmatyczne traktowanie doktryny o niezmienności powojennych granic w Europie, do czego nawołuje wielu europejskich polityków między innymi w kontekście kryzysu na Ukrainie, nie jest zwyczajną głupotą i zbrodnią - doskonałym przepisem na długotrwały, krwawy horror?
Ani głupotą, ani tym bardziej zbrodnią, to słowo znaczy zresztą coś zupełnie innego. Oczywiście, że niesprawiedliwe granice zawsze są czynnikiem konfliktogennym. Przykład modelowy - granice Europy przed 1914. Ale z drugiej strony nie można też popaść w drugą skrajność. W ten sposób moglibyśmy mieć już dzisiaj w Polsce całkiem sporą enklawę wietnamską, nie mówiąc już o algierskiej Marsylii we Francji. Swoją drogą ciekaw jestem, kiedy w Szwajcarii, na którą się powołujesz, pojawi się jako piąty obowiązujący język arabski. Coś mi się wydaje, że miałby tam większą liczbę użytkowników, niż retoromański. Nie tędy droga do pokoju.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
1 na 1 | finerbijk (17282 punktów) | Niech sobie będą granice, ale takie, które można swobodnie przekraczać. Dawniej nie trzeba było paszportów i wiz żeby pojechać i osiedlić się gdzie komu żywnie przyjdzie ochota, choć granice istniały - dla ceł i podatków. I komu to przeszkadzało?
|
|
 | | Celecrin (6386 punktów) | >Niech sobie będą granice, ale takie, które można swobodnie przekraczać. Dawniej nie trzeba było paszportów i wiz żeby pojechać i osiedlić się gdzie komu żywnie przyjdzie ochota, choć granice istniały - dla ceł i podatków. I komu to przeszkadzało? Dawniej w systemie feudalnym nie istniały państwa narodowe. Rządził władca na danym obszarze, niemalże każde państwo europejskie było mieszanką narodowości, języków i kultur. (Chcesz powrotu feudalizmu?) Polacy zapomnieli, że i nasi przodkowie żyli w takim państwie. Do tego stopnia, że dziwują się jaka to złożona jest Szwajcaria, kiedy każde niemalże państwo w Europie jest takie. Hiszpania gdzie są 4 języki urzędowe...w niespełna 20 milionowej Holandii dwa jezyki urzędowe (niderlandzki i fryzyjski) itd...
|
|
|  | 1 na 1 | finerbijk (17282 punktów) | >Chcesz powrotu feudalizmu? Pierwsze paszporty zaczęto wprowadzać w XIX wieku, kiedy dawno zapomniano o feudaliźmie.
|
|
| Celecrin (6386 punktów) | > Szwajcaria jest w Europie zupełnie wyjątkowym eksperymentem politycznym.Co jest takiego wyjątkowego w Szwajcarii? Nic. Każde niemalże państwo w Europie to federacja. Niemalże w każdym jest więcej niż jeden język państwowy. To Polska jest wyjątkiem w skali europejskiej. > układ z Schengen na przestrzeni ostatnich lat pozwolił na dynamiczne zbliżenie się zjednoczonej Europy do realizacji Lennonowskiego ideału, a z drugiej - coraz wyraźniej dochodzą do głosu siły separatystyczne, które pragną zaakcentować nie tylko swoją odrębność etniczną i kulturową.Nie jest to powód. Czasem jest całkowicie odwrotnie. Pominąłeś walkę Basków, która ucichła WŁAŚNIE z powodu Unii. Pominąłeś IRA, która zakończyła walkę właśnie z powodu Unii. Sprawa Katalonii jest prosta. Prowincja ta wiele razy buntowała się przeciw Hiszpanii, było wiele powstań, krwawo tłumionych. Od końca XIX wieku katalońska idea narodowa odżyła, tak jak innych narodów. Wraz z katalońskim odrodzeniem narodowym, zaczęły narastać tendencje autonomistyczne. 1. W roku 1914 cztery okręgi (deputacje) katalońskie (Barcelona, Tarragona, Girona i Lleida) utworzyły związek, tzw. Mancomunitat de Catalunya. Ustanowiono rząd (Consell), na którego czele stał prezydent - początkowo Enric Prat de la Riba, a następnie Josep Puig i Cadafalch 2. 14 kwietnia 1931 roku, zanim powstała II republika hiszpańska, przywódca zwycięskiej lewicy Francesc Macià proklamował powstanie Republiki Katalońskiej, 3. 6 października 1934 r. ówczesny prezydent Generalitat Lluís Companys proklamował po raz kolejny powstanie Republiki Katalońskiej jako państwa. Doprowadziło to, w wyniku natychmiastowej reakcji rządu hiszpańskiego, do czasowego uwięzienia rządu Companysa oraz częściowego zawieszenia Statutu. W 1936 r. wybuchła w Hiszpanii wojna domowa, w której rząd Katalonii opowiedział się po stronie Republiki. Rząd kataloński udał się na wygnanie do Francji. Wielu działaczy katalońskich wyemigrowało do Francji lub Ameryki Łacińskiej - głównie do Meksyku. Po zajęciu Francji przez Niemcy w 1940 r. premier Lluís Companys został aresztowany przez Gestapo i wydany Hiszpanii, gdzie został skazany na śmierć i stracony w twierdzy Montjuïc w Barcelonie. Jeszcze przed ostatecznym zwycięstwem wojsk frankistowskich, 5 kwietnia 1938 r., gen. Franco wydał dekret znoszący autonomię Katalonii. Z czasem zabroniono publicznego używania języka katalońskiego i symboli narodowych. Demonstracje Katalończyków w obronie praw kulturalnych i politycznych były rozpędzane z użyciem policji i wojska. > Można odnieść wrażenie, że zanikaniu granic na poziomie państw i federacji towarzyszy coraz silniejsza potrzeba zamanifestowania swojej terytorialnej odrębności.Nie o to chodzi, odrębności były zawsze. Unia Europejska daje po prostu możliwości samostanowienia w ramach Unii bez użycia siły. Dlatego Baskowie i Irlandczycy złożyli broń. pl.wikipedia.org/wiki/Europa_ojczyznPozdrawiam
|
|
1 na 1 | Karton.R (392 punktów) | Czasami granice powodują wojny, czasami brak granic... A może to nie granice? Może to po prostu różne etykietki nakładane na ludzi, kiedy się rodzą? "Polacy", "Szyici", "Bantowie" itd.?
|
|
 | Ulderico (19376 punktów) (zablokowany) |
Twoja wypowiedź jest idiotyczna i niewarta funta kłaków! Po pierwsze, nigdzie nie powiedziano, że to granice powodują wojny. Po drugie, to oczywiste, że konflikty powstają między ludźmi i żadna granica im całkowicie nie zapobiegnie. Po trzecie, zwróć uwagę, że skoro winne są etykietki "nakładane na ludzi, kiedy się rodzą", to jeszcze z tego nie wynika, że granice są bezużyteczne czy nie spełniają swojej roli. Proponuję mniej bezpłodnej filozofii, a więcej trzeźwego pragmatyzmu, bo jak na razie filozofia na Ukrainie dość słabo się sprawuje: Ukraina: Terroryści zabijają porwanych. "Bies" żąda uwolnienia swojego człowieka wiadomosci(*)nienia-swojego-czlowieka/qejqd
"And high permission of all-ruling Heaven left him at large to his own dark designs, that with reiterated crimes he might heap on himself damnation, while he sought Evil to others..." - John Milton
|
|
|  | | Karton.R (392 punktów) | > Twoja wypowiedź jest idiotyczna i niewarta funta kłaków!"Twoja wypowiedź jest zła, więc zasygnalizuję ci to, zanim postawie jakieś argumenty!" > Proponuję mniej bezpłodnej filozofii, a więcej trzeźwego pragmatyzmu, bo jak na razie filozofia na Ukrainie dość słabo się sprawuje:> Ukraina: Terroryści zabijają porwanych. "Bies" żąda uwolnienia swojego człowieka> wiadomosci(*)nienia-swojego-czlowieka/qejqdCo ma Ukraina do tematu o granicach? Pierwszą rzeczą, jaką powinniśmy się zająć jest zwiększenie tolerancji i zmiany światopoglądów, zamiast posługiwać się tą protezą rozwiązania typu "postawmy im murek". Bo po co godzić ludzi, lepiej sprawmy, żeby podziały między nimi stały się formalne...
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|