napisałem to jako polemike na forum Religia na wp.
co sądzicie o tym?
Pamietajmy, że aby jakiś byt opisać musi byc obserwator, tak jak fizycy są ograniczeni tylko do tych cząstek które występują w naszym wszechświecie, bo teoretycznie moga być inne światy z innymi czątkami i innymi prawami fizyki, tak i Boga opisujemy my, opisujemy go tylko my bo tylko my wpadlismy na pomysłże taki ktoś istnieje, jak twierdzą naukowcy potrzeba wiary w Boga jest naturalnym efektem rozwoju naszych mózgów, gdy tylk opowstałą wyobraźnia to powstała i wiara, jednocześnei powstała świadomość, tak ta świadomość która czyni nas ludźmi. Te nasza swiadomość, ten wewnętrzny głoś wcześni ludzie odbierali jako drugą istotę siedzącą w nich i mówiącą im co mają robić, wytłumaczenie było jedno - istnieje jaks wyzsza istota która wszystkim steruje (to oczywiście nie jedyny aspekt boga). później część osób uświadomiła sobie myslność tego mniemania, a raczej jego przydatność do sterowania ludxmi ,stad elity łątwo rzadziły motłochem powołujac się na tę najwyzszą istotę, którą każdy czuł w sobie i posłuch był. W sumie od zawsze większość ludzi nie dociakjących głębi, nie analizujacych działąnia swojego ciała i mózgu zostaje na tym etapie założenia że istnieje ta istota - Bóg, tymbardziejże od dzicka nam sie o tym przypomina. Człowiek dzięki temu pierwotnemu (wczesnemu) stanowi w sowim mózgu jest bardzo podatny na wersję z Bogiem. Jednak rozwój naszego mózgu juz od dawna przekroczył kolejny etap - "meta wyobraźnia" i jesli od dziecka nie będzie indoktrynowany ze Bóg istnieje to go sobie sam nie wymyśli, nawet jesli tak to jedynie jako jedną z hipotez, a ponieważ nie jest ona weryfikowalna to będzie wybierał albo agnostycyzm albo ateizm. To wszystk odlatego, że (niepamietam nazwy tej teorii) młody osobnik gatunku przez pierwsze lata w pewnym stopniu przechodzi te same etapy rozwoju co cały gatunek przez poprzednie tysiace lat. Dziecko wymyśla w wieku ok 4 -7 lat mnóstwo postaci nieistniejacych i zachowuje sie jak by istniały, jak siw wtedy mu opowie o Bogu to uwierzy naprawdę i mu to zostanie, w sumie pzrestałby wen wierzyc ja w krasnoludki i mikołąja ale skoro inni nadal wierzą w jego otoczeniu to i on. Szefowie kościołów bardzo dbają by małe dzieci trafiały do kosciołów i na religię, bo taki powiedzmy 10-12 latek jak sie zetknie z religią i bogiem to będzie zafascynowany, tak zafascynowany liturgią rekolekcjami i wogóle, ale on nie uwierzy w Boga bo już jest na to za stary, on już przeszedłten etap rozwoju na którym łąpie się wiarę. Religia i Bóg w niej pzredstawiany to tylko starożytne narzędzia sterowania ludem. Nie twierdzę że to jest złe, nie. Sam mechanizm jest praktyczny, ale stawia duz aodpowiedzialnosć dla tych którzy są na górze, odpowiedzialność za wiernych. Pozwólmy więc tym co wierzą by wiwrzyli a tym co nie wierza by nie wierzyli, pilnujmy jednak by nie powstawałą nienawiść i by sobie wzajemnie nie szkodzili. Ja to porownuje do palaczy i niepalacych. oczywiście palacze to wierzący. Oni przez samą swoją anturę wiary palenia muszą ten dym/ewangelię nieść niepalacym tzn niewiernym. Ale niewierzący/niepalacy nie mają nic przeciwko tym palacym/wierzacym byle nikt ich nie zmuszał do wdychania dymu. Dlatego krzyze z urzędów zabrać tak jak popielniczki a wcześneij spluwaczki (jesli ktoś pamieta że takie kiedyś były). Wierzacy niech budują kościoły i sie modlą ale niech wiedzą że nie każdy musi podzielać ich zainteresowania. Czy każdy musi być filatelistą, nie dla wielu osob tylko opłąta za wyslanie listu a dla neiktórych sens życia te kolorowe ząbkowane karteczki. to samo dotyczy religii.
|