Racjonalista - Strona głównaDo treści
Czy istnieje racjonalna religia?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Bazgroły
NapisanoAutorTytuł
27-10-2010 00:18maruda (5550 punktów)Czy istnieje racjonalna religia?
Ocena 2 na 2
Nie potrzebuje bogów, czy bytów nieskończonych, nie szukam zbawienia, czy jakiegoś lepszego życia po życiu. Matematyka jest zbyt rzeczywista, zbyt namacalna. Fizyka jest już bardziej ulotna, takiego elektronu nie da się dotknąć, niby się go bada, ale przecież nie da się go dotknąć, czyli tylko interpretuje się pewne wyniki statystyczne, nie wspominając już o tych mniejszych cząstkach. Dlatego też trzeba zawierzyć, że kolejne grupy naukowców wiedzą co robią podczas doświadczeń. Brakuje mi tu jakiegoś charyzmatycznego guru, choć jak by tak dobrze się przyjrzeć to Einsteina, czy Newtona można uznać za proroków.

A wracając do pytania podstawowego, czy istnieje jakaś racjonalna religia, czy wszystkie one zakładają że uda im się zrobić mi z mózgu budyń bym się do nich przyłączył?

Po co jest mi potrzebna religia? Bo z irracjonalnością jednej religii można walczyć tylko przy pomocy irracjonalności innej, ateisty i racjonalisty nikt nie traktuje poważnie, bo on musi się trzymać reguł.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

diogenes (42753 punktów)
>...z irracjonalnością jednej religii można walczyć tylko przy pomocy irracjonalności innej,...

To kwestia ogólniejsza: racjonalnego stosunku do irracjonalności. Nie wiem, czy właściwą jego formą jest walka. Osobiście optuję za włączeniem irracjonalizmu w szerszy kontekst racjonalności. Groźnie jest, gdy mamy do czynienia z relacją odwrotną: gdy rozum chce się podporządkować upiorom.

>ateisty i racjonalisty nikt nie traktuje poważnie, bo on musi się trzymać reguł.

A kto się nie trzyma reguł? Nawet w szaleństwie bywa ukryta metoda. Byłbym skłonny pójść za racjonalizmem Hegla, dla którego wszystko, co rzeczywiste, było rozumne. Nam brakuje tylko rozumu, by tą rozumność opisać. Dla każdej głupoty, dla każdego szaleństwa można wskazać taki kontekst, w którym stanowi ona element racjonalności. Prawda durnia bywa ukryta. Również przed nim samym.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
kognitywista (3391 punktów)
>Nie potrzebuje bogów, czy bytów nieskończonych, nie szukam zbawienia, czy jakiegoś lepszego życia
>po życiu. Matematyka jest zbyt rzeczywista, zbyt namacalna. Fizyka jest już bardziej ulotna, takiego
>elektronu nie da się dotknąć, niby się go bada, ale przecież nie da się go dotknąć, czyli tylko
>interpretuje się pewne wyniki statystyczne, nie wspominając już o tych mniejszych cząstkach. Dlatego
>też trzeba zawierzyć, że kolejne grupy naukowców wiedzą co robią podczas doświadczeń. Brakuje mi tu
>jakiegoś charyzmatycznego guru, choć jak by tak dobrze się przyjrzeć to Einsteina, czy Newtona można
>uznać za proroków.
Jak widzę, nie potrzebujesz religii z powodów intelektualnych, a jedynie emocjonalnych, czy estetycznych. W takim wypadku polecam "Rozplatanie tęczy" R.Dawkinsa. Mnie wystarcza taka "religia".

>A wracając do pytania podstawowego, czy istnieje jakaś racjonalna religia, czy wszystkie one
>zakładają że uda im się zrobić mi z mózgu budyń bym się do nich przyłączył?
"One" nie mogą nic zakładać, skoro są religiami, czyli zjawiskami społecznymi. Mogą mieć pewne założenia, implementowane przez proroków, którzy czasami bywają obłudnymi cynikami, ale najczęściej mają także mózg w postaci budyniu.

>Po co jest mi potrzebna religia? Bo z irracjonalnością jednej religii można walczyć tylko przy
>pomocy irracjonalności innej, ateisty i racjonalisty nikt nie traktuje poważnie, bo on musi się
>trzymać reguł.
Dlaczego ? Przecież tą regułą jest, aby poważne rzeczy traktować poważnie, a niepoważne ... tak jak na to zasługują.
Irracjonalności się nie zwalcza, tylko się ją wykazuje ... właśnie za pomocą racjonalności. Jesli okaże się to skuteczne - uratowaliśmy kolejny umysł. Jeśli nie, oceniamy , czy jest to niebezpieczne. Jeśli nie - pozostaje nam współczucie. Jeśli tak - staramy się maksymalnie ograniczyć wpływ takiego umysłu na otoczenie.
sirBuk_PanBuk (6257 punktów)
>czy istnieje jakaś racjonalna religia, czy wszystkie one zakładają że uda im się zrobić mi z mózgu budyń bym się do nich przyłączył?
Zawsze możesz stworzyć idealną, zamiast budyniu - kisiel? - głupie, wiem. Poczytaj o religiach i zauważ, po co są tworzone. Lub inaczej: która przynosi straty? I komu?

>Po co jest mi potrzebna religia?
racjonalnie? nikt tego nie wie. nieracjonalnie: może nie wiesz co z pieniędzmi robić? może Ci smutno samemu? może ? i może?

>Bo z irracjonalnością jednej religii można walczyć tylko przy pomocy irracjonalności innej,
sugerujesz irracjonalność ateizmu?

>ateisty i racjonalisty nikt nie traktuje poważnie, bo on musi się trzymać reguł.
Podobnie jak krągłości ziemi kilka lat temu. "Czas nas uczy pogody". Z wiedzą już nie jest tak super. Ale poczekaj chwilkę!
Kuba Śruba (3184 punktów)
>Matematyka jest zbyt rzeczywista, zbyt namacalna.
To polecam zaawansowaną topologię czy teorię mnogości

>Brakuje mi tu jakiegoś charyzmatycznego guru, choć jak by tak dobrze się przyjrzeć to Einsteina, czy Newtona można uznać za proroków.

Usłyszałem kiedyś takie piękne zdanie, że "nauka ma bohaterów, a nie autorytety". Zdanie to nie jest do końca prawdziwe, ale w odniesieniu do postaci historycznych jest przepięknie trafne.
Jeżeli chodzi o charyzmatycznych racjonalistów to polecam np. wystąpienia Sama Harrisa czy Michaela Shremera.
Bardzo lubię też słuchać Stevena Weinberga, to bardzo mądry facet, chociaż już leciwy i na pewno nie nazwał bym go charyzmatycznym.
W internecie znajdziesz o nich dużo inf.

>A wracając do pytania podstawowego, czy istnieje jakaś racjonalna religia, czy wszystkie one
>zakładają że uda im się zrobić mi z mózgu budyń bym się do nich przyłączył?

Większość religii zakłada jakieś dziwne irracjonalne sądy o świecie. Z tego co mi wiadomo buddyzm zen może być traktowany jako "metoda medytacyjna" (a nie religia) i daje wskazówki do rozwoju duchowego, bez żadnych nakazów. To raczej takie odpowiedniki "I'd rather you didnt's" pastafarianizmu.
Jeżeli dobrze rozumiem, to protestantyzm daje wiernym pewną swobodę interpretacji biblii, ale na Boga! o czym ja bredzę: religia i autonomiczne myślenie?

>ateisty i racjonalisty nikt nie traktuje poważnie, bo on musi się
>trzymać reguł.
Masz najwyraźniej dziwne doświadczenia z wierzącymi, inne niż ja.
Racjonalista kieruje się rozumem z własnego wyboru, niczego się nie musi trzymać, chyba, że w czasie jazdy tramwajem linii 9 (w wawie)


Jak mogę uwierzyć w Boga, gdy właśnie w zeszłym tygodniu mój język wkręcił się w wałek elektrycznej maszyny do pisania? - W. Allen
Celtyk (3337 punktów)
>Nie potrzebuje bogów, czy bytów nieskończonych, nie szukam zbawienia, czy jakiegoś lepszego życia po życiu. Matematyka jest zbyt rzeczywista, zbyt namacalna. Fizyka jest już bardziej ulotna, takiego elektronu nie da się dotknąć, niby się go bada, ale przecież nie da się go dotknąć, czyli tylko interpretuje się pewne wyniki statystyczne, nie wspominając już o tych mniejszych cząstkach.
Czyli w zasadzie widzisz świat statycznie. Coś można złapać, zatrzymać utrwalić w określonym momencie - mówiąc ogólniej zatrzymać. A więc widzę to jako przejaw zamiany "chwili" w "Wieczność"...

>Dlatego też trzeba zawierzyć, że kolejne grupy naukowców wiedzą co robią podczas doświadczeń.
Dlaczego trzeba? Ja uważam, że można, ale nikt mnie do tego nie zmusza.
Zawsze można przecież przeprowadzić doświadczenia osobiście...
Faktem jest, że mogą wystąpić z realizacją pewne problemy - Jednych nie stać a inni nie potrafią...

>A wracając do pytania podstawowego, czy istnieje jakaś racjonalna religia, czy wszystkie one zakładają że uda im się zrobić mi z mózgu budyń bym się do nich przyłączył?
A czy religia może być racjonalna?

>Po co jest mi potrzebna religia?
To chyba pytanie retoryczne...
>Bo z irracjonalnością jednej religii można walczyć tylko przy pomocy irracjonalności innej, ateisty i racjonalisty nikt nie traktuje poważnie, bo on musi się trzymać reguł.
Skąd takie irracjonalne spojrzenie? Jeśli dokładnie się przyjrzeć nawet naszemu religijnie zagorzałemu społeczeństwu to można spokojnie postawić zupełnie inną tezę: Z irracjonalną religią bardzo skutecznie można walczyć racjonalnymi argumentami.
Pozdrawiam

Słowa mogą być jak promienie Roentgena; jeśli używać ich właściwie, przenikną wszystko. Czytasz i słowa cię przeszywają. #--# Aldous Huxley #--#
setarkos (10757 punktów)
>>>Dlatego też trzeba zawierzyć, że kolejne grupy naukowców wiedzą co robią podczas doświadczeń.
>Dlaczego trzeba? Ja uważam, że można, ale nikt mnie do tego nie zmusza.
>Zawsze można przecież przeprowadzić doświadczenia osobiście...
Daruj wtrącenie, ale osobiste (jednoosobowe) przeprowadzenie eksperymentu nie jest miarodajne. Poznanie naukowe ma być krytyczne także wobec własnych przypuszczeń (inaczej niż wiara), opierając się na niezależnym potwierdzeniu przez różne podmioty.
Celtyk (3337 punktów)
>Daruj wtrącenie, ale osobiste (jednoosobowe) przeprowadzenie eksperymentu nie jest miarodajne.
w dobie XX w. bardziej z konieczności eksperymenty przeprowadza się wieloosobowo. Bardzo często stopień skomplikowania samego eksperymentu przyczynia się właśnie do takiego rozwiązania. Jednak zazwyczaj ktoś jedenjest odpowiedzialny za cały eksperyment i on podejmuje ostateczne decyzje o jego przebiegu...

>Poznanie naukowe ma być krytyczne także wobec własnych przypuszczeń (inaczej niż wiara), opierając się na niezależnym potwierdzeniu przez różne podmioty.
Tak ma być krytyczne - to racja. Dlatego też aby zweryfikować swoje przypuszczenia należy przeprowadzić fizyczny eksperyment w celu ich potwierdzenia, bądź zaprzeczenia - w zależności od wyniku.
   Skoro uważasz, że jednoosobowe wnioski nie są wiarygodne, czy w takim razie powątpiewasz w wiarygodność jakże prostego, ale jednocześnie jakże przełomowego równania e=mc2 Alberta Einstein'a?
Czy w takim razie Isaac Newton też nie jest wiarygodny, czy wielu innych uczonych tak ze średniowiecza jak i jeszcze z czasów przed naszą erą?
   Tak wyniki prac jednej osoby jak i wielu osób nie muszą być miarodajne. Czasem wiele osób ulega złudzeniu, a jedna nie, bądź na odwrót. Statystyka przemawia za mniejszą szansą pomyłki w grupie, ale jednocześnie jej nie wyklucza.
Pozdrawiam

Słowa mogą być jak promienie Roentgena; jeśli używać ich właściwie, przenikną wszystko. Czytasz i słowa cię przeszywają. #--# Aldous Huxley #--#
31-10-2010 16:18 
 Ocena 1 na 1
setarkos (10757 punktów)
> Czasem wiele osób ulega złudzeniu, a jedna nie, bądź na odwrót. Statystyka przemawia za mniejszą szansą pomyłki w grupie, ale jednocześnie jej nie wyklucza.
Tak. Przyznaję rację. Pomyłek wykluczyć nie sposób.
Pozdrawiam
Maab (7 punktów)
Gdyby istniała religia racjonalna, to tego wątku by nie było, i nikt by sobie nie zawracał głowy szukaniem dowodów na istnienie lub nieistnienie Boga.
Wydaje mi się, ze ludzie określają mianem Boga przyczynę istnienia wszechświata bez względu na to, czym ona tak naprawdę jest i co się za nią kryje.
Teoria kwantowa Plancka wyjaśnia nieco tę skomplikowaną rzecz w bardzo ciekawy sposób.

Religia nie istnieje po to by człowiek wierzył w Boga, jakiegokolwiek, i stawiał Mu czy raczej księżom świątynie, ale by w całym tym durnym, materialistycznym świecie nie zapominał, bądź też - by przypomniał sobie, że pełnię człowieczeństwa stanowi połączenie w równej mierze materii i duchowości.
Dopiero duch + materia = człowiek.
29-10-2010 11:01 
 Ocena 5 na 5
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Dopiero duch + materia = człowiek.

O, widzisz - dzięki!
Zawsze miałem problem ze zrozumieniem co to takiego "duch". Teraz już będę wiedział, że całkiem zwyczajnie:
duch = człowiek - materia .
Niedawno też ktoś na Forum się żalił, że definicja materii to nic pewnego.
A tu proszę: materia = człowiek - duch. Elementarne, drogi Watsonie!
Maab (7 punktów)
>>Dopiero duch + materia = człowiek.
>O, widzisz - dzięki!
>Zawsze miałem problem ze zrozumieniem co to takiego "duch". Teraz już będę wiedział, że całkiem zwyczajnie:
>duch = człowiek - materia .
>Niedawno też ktoś na Forum się żalił, że definicja materii to nic pewnego.
>A tu proszę: materia = człowiek - duch. Elementarne, drogi Watsonie!
>
Nie wiem, żalisz się, czy chwalisz, ale na pewno nie do końca zrozumiałeś co napisałam. :>
Zaprawdę, zaprawdę powiadam Ci, niepotrzebnie męczyłeś kompa.
31-10-2010 09:03 
 Ocena 4 na 4
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Nie wiem, żalisz się, czy chwalisz,

Żalę się materialnie, a chwalę duchowo .

>ale na pewno nie do końca zrozumiałeś co napisałam. :>

Twoim zdaniem powinienem odwrotnie?

>Zaprawdę, zaprawdę powiadam Ci, niepotrzebnie męczyłeś kompa.

To widzę .
29-10-2010 17:26 
 Ocena 1 na 1
jkl; (5859 punktów)
>Gdyby istniała religia racjonalna, to tego wątku by nie było, i nikt by sobie nie zawracał głowy szukaniem dowodów na istnienie lub nieistnienie Boga.
W religii nie chodzi o prawdę, tylko o mówienie tego co ludzie chcą usłyszeć i nazywanie tego prawdą. Ni cholery nie da się odwrotnie- powiedzieć prawdę i przekonywać, że tego chcą...

>Wydaje mi się, ze ludzie określają mianem Boga przyczynę istnienia wszechświata bez względu na to, czym ona tak naprawdę jest i co się za nią kryje.
Tylko wierzący uważają, że przyczyna istnienia świata interesuje się ludźmi i chce by im po śmierci było dobrze.

>Religia nie istnieje po to by człowiek wierzył w Boga, jakiegokolwiek, i stawiał Mu czy raczej księżom świątynie, ale by w całym tym durnym, materialistycznym świecie nie zapominał, bądź też - by przypomniał sobie, że pełnię człowieczeństwa stanowi połączenie w równej mierze materii i duchowości.
Religia istnieje po to, by ludzie się nie bali, a szukanie przyczyn w dążeniu do "lepszego człowieczeństwa" ma tylko ten fakt starannie maskować.
Całość umacnia obiekt kultu i budowanie świątyń.

Żeby bardziej "być" niż "mieć" religia wcale nie jest potrzebna.
Maab (7 punktów)
>>Gdyby istniała religia racjonalna, to tego wątku by nie było, i nikt by sobie nie zawracał głowy szukaniem dowodów na istnienie lub nieistnienie Boga.
>W religii nie chodzi o prawdę, tylko o mówienie tego co ludzie chcą usłyszeć i nazywanie tego prawdą. Ni cholery nie da się odwrotnie- powiedzieć prawdę i przekonywać, że tego chcą...
Mylisz się. Ludzie nie wiedzieli co chcą usłyszeć, dopóki im Papieże nie wmówili, że pragną słuchać właśnie tego. To przecież działa już od dwóch tysięcy lat z hakiem.
>>Wydaje mi się, ze ludzie określają mianem Boga przyczynę istnienia wszechświata bez względu na to, czym ona tak naprawdę jest i co się za nią kryje.
>Tylko wierzący uważają, że przyczyna istnienia świata interesuje się ludźmi i chce by im po śmierci było dobrze.
"To co i Ja, wy także czynić możecie" - mówił Jezus. Niech ci się stanie tak, jak uwierzysz. KPW? Podobno katolickie niebo jest najsmutniejszym niebem, pośród wielu innych, po innej stronie życia. Bo tylko katolicy mają przyrodzony obowiązek ciągle się umartwiać na zapas.
Człowiek który zamyka się na samą możliwość istnienia duchowości, zubaża sam siebie i ograbia z wielu wspaniałych doświadczeń DUCHOWYCH.
>>Religia nie istnieje po to by człowiek wierzył w Boga, jakiegokolwiek, i stawiał Mu czy raczej księżom świątynie, ale by w całym tym durnym, materialistycznym świecie nie zapominał, bądź też - by przypomniał sobie, że pełnię człowieczeństwa stanowi połączenie w równej mierze materii i duchowości.
>Religia istnieje po to, by ludzie się nie bali, a szukanie przyczyn w dążeniu do "lepszego człowieczeństwa" ma tylko ten fakt starannie maskować.
>Całość umacnia obiekt kultu i budowanie świątyń.
>Żeby bardziej "być" niż "mieć" religia wcale nie jest potrzebna.
Niby nie jest, ale zobacz jak wielu ludzi zatraca się w tym byciu tu i teraz, bo nie wierzy już w nic potem???
jkl; (5859 punktów)
>Mylisz się. Ludzie nie wiedzieli co chcą usłyszeć, dopóki im Papieże nie wmówili, że pragną słuchać właśnie tego. To przecież działa już od dwóch tysięcy lat z hakiem.
Ludzie zawsze wiedzieli co chcą usłyszeć- że ktoś nad nimi czuwa, że ktoś ich wspiera, że ktoś zaszkodzi ich wrogom, poprawi plony, uzdrowi a w końcu nie pozwoli umrzeć ich świadomości.
I to działa znacznie dłużej niż dwa tysiące lat. To działa od momentu, gdy ktoś pierwszy raz zawiesił sobie jakiś amulet, wykonał rytuał czy skłonił się przed świętym drzewem. Kapłani tylko umacniają i wykorzystują religię, ale jej nie tworzą- nie w sensie potrzeby wiary, która istniała już wcześniej.

>"To co i Ja, wy także czynić możecie" - mówił Jezus.
Szkoda, że nie w kontekście wina z wody. Cytaty z Biblii nie mają dla mnie mocy dowodowej, musisz się bardziej wysilić.

>Niech ci się stanie tak, jak uwierzysz. KPW?
Wielki Prorok Pratchett głosi podobnie. Wierzysz w reinkarnację- narodzisz się ponownie. Czujesz się wojownikiem- zjawią się po ciebie walkirie... Jest na to adekwatna nazwa. "Pobożne życzenie".

>Podobno katolickie niebo jest najsmutniejszym niebem, pośród wielu innych, po innej stronie życia. Bo tylko katolicy mają przyrodzony obowiązek ciągle się umartwiać na zapas.
Może to wielka radocha jak przez wieki wieków świeci światłość wiekuista...

>Człowiek który zamyka się na samą możliwość istnienia duchowości, zubaża sam siebie i ograbia z wielu wspaniałych doświadczeń DUCHOWYCH.
Zależy co rozumiesz przez duchowość.
Jeśli chodzi o wiarę w duszę, to nie znajdując niczego, co wskazywałoby na jej istnienie, istnienie duszy odrzucam.
Natomiast jeśli chodzi Ci o duchowość jako o zdolność do kontemplacji, do tworzenia, do zgłębiania i udoskonalania samego siebie, szukanie czegoś więcej niż zaspokajanie podstawowych potrzeb, to oczywiście dobrze jest dążyć do takich doświadczeń.
W psychologii nazywa się to potrzebą transcendencji, a wiara w Boga nie jest konieczna do jej odczuwania.

>Niby nie jest, ale zobacz jak wielu ludzi zatraca się w tym byciu tu i teraz, bo nie wierzy już w nic potem???
A ty zobacz, ilu ludzi zatraca się w byciu tu i teraz bo wierzy w coś potem.
Sam napisałeś, że "katolicy mają przyrodzony obowiązek ciągle się umartwiać na zapas". Dbają więc, by każde "dziś" pasowało do schematu. Czyż nie jest to najgorszy sposób samozatracenia?

Widzisz, kiedy wiesz, że potem nic nie ma, starasz się by teraz było najlepsze z możliwych. Najlepsze w szerokim znaczeniu, nie wykluczającym "duchowości".
31-10-2010 09:10 
 Ocena 1 na 1
Maab (7 punktów)
>>Mylisz się. Ludzie nie wiedzieli co chcą usłyszeć, dopóki im Papieże nie wmówili, że pragną słuchać właśnie tego. To przecież działa już od dwóch tysięcy lat z hakiem.
>Ludzie zawsze wiedzieli co chcą usłyszeć- że ktoś nad nimi czuwa, że ktoś ich wspiera, że ktoś zaszkodzi ich wrogom, poprawi plony, uzdrowi a w końcu nie pozwoli umrzeć ich świadomości.
>I to działa znacznie dłużej niż dwa tysiące lat. To działa od momentu, gdy ktoś pierwszy raz zawiesił sobie jakiś amulet, wykonał rytuał czy skłonił się przed świętym drzewem. Kapłani tylko umacniają i wykorzystują religię, ale jej nie tworzą- nie w sensie potrzeby wiary, która istniała już wcześniej.
Ciekawe skąd się wzięła ta potrzeba...?
>>"To co i Ja, wy także czynić możecie" - mówił Jezus.
>Szkoda, że nie w kontekście wina z wody. Cytaty z Biblii nie mają dla mnie mocy dowodowej, musisz się bardziej wysilić.
Czepiasz się cytatu z Bibilii jak większość tutaj, co nie odróżnia Ciebie w zasadzie od frakcji moherowej z tym tylko, ze działacie na przeciwległych biegunach.
PS. Niczego nie muszę.
>>Niech ci się stanie tak, jak uwierzysz. KPW?
>Wielki Prorok Pratchett głosi podobnie. Wierzysz w reinkarnację- narodzisz się ponownie. Czujesz się wojownikiem- zjawią się po ciebie walkirie... Jest na to adekwatna nazwa. "Pobożne życzenie".
Mylisz się. To fakt. Ale oczywiście możesz go olać w imię zachowania własnych przekonań.
Wiesz, dawno, dawno temu, ludziom nie mieściło się w głowach, ze ziemia może być okrągła. Ale była, mimo wielu pobożnych życzeń, że lepiej by było dla ludzkości, jakby zostało "po staremu".
>>Podobno katolickie niebo jest najsmutniejszym niebem, pośród wielu innych, po innej stronie życia. Bo tylko katolicy mają przyrodzony obowiązek ciągle się umartwiać na zapas.
>Może to wielka radocha jak przez wieki wieków świeci światłość wiekuista...
No, niewątpliwie. ;P
>>Człowiek który zamyka się na samą możliwość istnienia duchowości, zubaża sam siebie i ograbia z wielu wspaniałych doświadczeń DUCHOWYCH.
>Zależy co rozumiesz przez duchowość.
>Jeśli chodzi o wiarę w duszę, to nie znajdując niczego, co wskazywałoby na jej istnienie, istnienie duszy odrzucam.
Wiatru tez nie widać, a jednak Tobą rzuca.
>Natomiast jeśli chodzi Ci o duchowość jako o zdolność do kontemplacji, do tworzenia, do zgłębiania i udoskonalania samego siebie, szukanie czegoś więcej niż zaspokajanie podstawowych potrzeb, to oczywiście dobrze jest dążyć do takich doświadczeń.
Ooo, jak miło.
>W psychologii nazywa się to potrzebą transcendencji, a wiara w Boga nie jest konieczna do jej odczuwania.
J/w.
>>Niby nie jest, ale zobacz jak wielu ludzi zatraca się w tym byciu tu i teraz, bo nie wierzy już w nic potem???
>A ty zobacz, ilu ludzi zatraca się w byciu tu i teraz bo wierzy w coś potem.
>Sam napisałeś, że "katolicy mają przyrodzony obowiązek ciągle się umartwiać na zapas". Dbają więc, by każde "dziś" pasowało do schematu. Czyż nie jest to najgorszy sposób samozatracenia?
>Widzisz, kiedy wiesz, że potem nic nie ma, starasz się by teraz było najlepsze z możliwych. Najlepsze w szerokim znaczeniu, nie wykluczającym "duchowości".
Mylić się, jest rzeczą ludzką - jak mawiali starożytni Aborygeni - to do tych pracujących nad realizacją schematu.
Skąd wiesz, że nie ma nic potem? Nie masz dowodów za, ani przeciw. Nie lepiej mieć nadzieję na to, że jednak świat jest trochę bardziej skomplikowany niż zakłada racjonalizm???
Ja wiem, że życie tu i teraz nie jest jedynym jakie przyszło mi przezyć.
Wiem też, ze śmierć nie jest końcem, ponieważ jedno ludzkie życie to zbyt mało, by cokolwiek poznać.
PS. Nie jestem nim, tylko nią. To tak dla porządku.
Logik (812 punktów)
BZDURY !!!!

Oto, DLACZEGO:

1. Dlaczego uważasz, że matematyka jest "bardziej namacalna", niż fizyka ?
Czy takie stwierdzenie ma w ogóle jakikolwiek sens ?

2. Dlaczego chcesz "zawierzyć naukowcom" ??? Czy w zakresie globalnego ociplenia również ???
JA osobiście wolę nikomu nie ufać ...

3. Dlaczego uważasz Einsteina i Newtona za "guru" ??? A co z innymi naukowcami, którzy również stworzyli te same praktycznie teorie ? Einstein nie był jedyny. To był raczej przypadek, że "na niego padło". Całkiem spora grupa fizyków (oraz matematyków) szła praktycznie w tym samym kierunku.

4. Pytanie podstawowe: nie rozumiesz ISTOTY religii (w sensie oficjalnej struktury kościelnej). Istotą religii nie jest wieczne życie, lecz życie doczesne, a konkretnie stworzenie spójnych zasad dla społeczności, które pozwolą jej odróżniać swojego od obcego. Infrastruktura religijna była NIEZBĘDNA do powstania jakiegokolwiek państwa. Gdyby ateiści żyli 5 tysięcy lat temu i chcieli utworzyć własne państwo na bazie racjonalizmu, nauki, wiedzy itp. i bez wiary w cuda i bogów, to takie państwo by nie przetrwało. Co więcej: nawet by nie powstało. Nikt by nie chciał walczyć i ginąć dla idei bez boga. A wrogowie takiego państwa, nie bojący się śmierci (bo przecież odejdą do krainy wiecznych łowów i haremów kobiet) starli by takie państewko w pył ...


... bo kto nie wyjdzie z domu swego, by socyalizm znaleźć i z oblicza Ziemi zgładzić, do tego socyalizm sam przyjdzie i stanie przed obliczem jego ...
Głąbiński (3538 punktów)
>... czy istnieje jakaś racjonalna religia? ...
Popełniasz błąd bardzo częsty u uczestników tego forum: religia, czy jakikolwiek pogląd lub twierdzenie składa się z dwu części: z przyjętych założeń i z wyprowadzonych wniosków. Racjonalność w pełni dotyczy tylko tej drugiej części, o założeniach możemy mówić tylko, że "wydają się" nam bardziej lub mniej prawdopodobne czy sensowne. W kwestii teizm vs. ateizm w pierwszej kolejności zakładamy wstępnie praprzyczynę czy celowość istnienia, lub jej brak, a twierdzenie, że ktokolwiek dowiódł prawdziwości któregoś z tych dwu założeń, jest bez sensu.
Tak więc czy religia, czy ateizm itd. może być zarówno racjonalny jak i nieracjonalny, zależnie od tego, jak przebiegło wnioskowanie z założeń, których, poza wspomnianymi dwoma podstawowymi, dla uzyskania pełnego poglądu na sprawę, jesteśmy zmuszeni przyjąć wiele innych (np. założenia że wiemy, co to są: istnienie, materia, przestrzeń, czas itd.).


Stach M. G.

Wróć do listy wątków działu Bazgroły
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365