Racjonalista - Strona głównaDo treści
Kompleks Portnoya. Studium przypadku ( a w zasadzie dwóch)

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » ABC Racjonalisty
NapisanoAutorTytuł
01-02-2022 11:15Arminius (25555 punktów)Kompleks Portnoya. Studium przypadku ( a w zasadzie dwóch)
0 na 2
Natrafiłem niedawno na bardzo interesujący tekst - napisany eleganckim językiem - traktujący o stosunkach męsko - damskich z punktu widzenia Białej kobiety w USA ( anglosaskie pochodzenie, protestancka religia (kultura) aparycja sensu stricto nordycko - aryjska), która dwukrotnie była głęboko zaangażowana w poważne relacje z z mężczyznami żydowskimi. Żydzi owi, zdawałoby się całkowicie zeświecczeni, zapewniali ją, że Jej odmienna religia i etnos nie stanowią dla nich absolutnie żadnego problemu. Ostatecznie jednakże okazywało się, że stanowią. Obydwaj ostatecznie ożenili się z Żydówkami.
Przypadek ów jest wyśmienitym studium żydowskiej psyche w swej wersji maskulinistycznej. Żydowscy delikwenci jak wyżej najpewniej traktowali ową kobietę jako sui generis chrześcijańską siksę do zabawienia się i porzucenia. A już na pewno tak ją traktowały ich rodziny.
Odsyłając do lektury podlinkowanego tekstu pozwolę sobie jedynie skonstatować, iż zważywszy na klasę i urodę kobiety jak wyżej - obiektywnie rzecz biorąc to raczej owi Żydzi tracili na zrywaniu z Nią. Dobrze jednakże wiemy jaka jest potęga judejskiego subiektywizmu.
Zapraszam do lektury i racjonalnych przemyśleń.

www.washin(*)being-a-jewish-mans-rebellion/


"Over almost seven years and two serious relationships with Jewish men who at first said religion didn’t matter — and then backtracked and decided it did — I’ve optimistically begun interfaith relationships with an open mind twice, only to become the last woman these men dated before settling down with a nice Jewish girl.
I can now say with certainty that I am tired of being a Jewish man’s rebellion.
At first glance, I fulfill the stereotypes of a white, Anglo-Saxon Protestant (WASP). I’m blond, often wear pearls and can mix an excellent, and very strong, martini. Manners and etiquette are important to me, and when I’m stressed, I often cope by cleaning. I do describe myself as Christian, but loosely and in the most liberal sense possible. I don’t discuss my faith the first time I meet someone or on first dates. But if I find myself falling for someone who does not share my spiritual views, I bring up the subject. If it’s going to be a problem, I want to know."

"That’s exactly what I did in my previous long-term relationships, both of which were with Jewish men. And both men said it wasn’t a problem that I was Christian, as they considered themselves culturally, but not spiritually, Jewish. At the very least, they were the most lackadaisical Jews I’d ever met. They never fasted on Yom Kippur or observed Jewish holidays on their own. And when they traveled to celebrate holidays with their families, they made it clear it was an obligation rather than a choice. On more than one occasion in conversation, we laughed about the fact that I knew more about the Jewish faith than they did.I knew having an interfaith relationship could be complicated, and if we stayed together there would be some difficulties. But I thought it could work. Neither of us were looking to convert the other; we respected each other’s faith and culture. And as long as we were able to talk about it, I thought we’d be able to work through any issues that came up."

"Sure, there were some tense moments in these relationships. One of their mothers was extremely overbearing, somehow getting my cellphone number and calling me, asking where her son was. I didn’t know where he was, and her calling me made me incredibly uncomfortable. I asked my boyfriend how she got my number — he swore he didn’t give it to her — and told him I didn’t want this kind of involvement to be part of our relationship. When he talked to her about it, she exploded, yelling, “If she were Jewish, she’d understand!” I wasn’t invited to the seders that his family held, despite my saying I had loved attending them with my friends. There were times at church that I saw couples worshiping together and felt pangs of jealousy. But I told myself every relationship had its problems and these were relatively minor."


"These issues weren’t there at first, but they started to appear after some time had passed and we were already in love. After years of dating, religion was suddenly a problem when it never had been before. I didn’t understand where it was coming from, and they weren’t able to explain it.Not being Jewish was not the official reason either of these relationships ended. There were other problems — money, careers and plans for the future — problems I wanted to at least try to work through. But when I tried to talk about them, somehow the fact that I wasn’t Jewish came up — even in conversations that had nothing to do with family or children. When I asked, “What does that have to do with this?” they didn’t — or couldn’t — answer and kept talking about Judaism."
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

romaro (25211 punktów)
Armi, ale co ci się tutaj nie podoba, że kasujesz tę odpowiedź?

>Przypadek ów jest wyśmienitym studium żydowskiej psyche w swej wersji maskulinistycznej. Żydowscy delikwenci jak wyżej najpewniej traktowali ową kobietę jako sui generis chrześcijańską siksę do zabawienia się i porzucenia.

Armi powyższy komentarz jest dowodem, ze w zasadzie interesuje cię jedno - rzucić gównem w wentylator.
No więc rzućmy i my pamiętając:
"Robię to co zwykle, czyli prezentuję problem de lege artis - bez nazywania" ciebie (tym razem) sukinsynem.
Skąd u ciebie to niemęskie spojrzenie na kobiety?

ARMINUSIE!!! To traktowanie kobiet wywodzi się z czasów rzymskich
>>Przecież zamieszczając watki - usuwam także z pola widzenia te moje poprzednie
>Napisz pan wątek na jego temat. Zrób pan coś konstruktywnego, skończ pan z lewacką dekonstrukcją.

Małżeństwo na modłę rzymską


Nie chodzi tu o miłość, ale o małżeństwo, które jest czymś znacznie poważniejszym. Małżeństwo jest obowiązkiem obywatelskim, a dobrym obyczajem jest, aby małżonkowie się dogadywali. W swoich przedstawieniach na sarkofagach zawsze trzymają się za ręce, jakby sugerując formę równości. Taka jest przynajmniej oficjalna moralność... Ale w rzeczywistości są to subtelne symbole.
Świat rzymski to świat niewolnictwa. Żona jest tylko "małą istotką". Od czasu do czasu jest bita. Jeśli zostaje oszczędzona, to z powodu posagu lub szlachetnego ojca. Żona jest tam po to, by mieć dzieci i powiększać majątek. Jest tylko narzędziem pracy obywatela, częścią gospodarstwa domowego.
Niektórzy wolą związek drugiej kategorii z gorszą kobietą, niewolnicą, która została wyzwolona i która staje się "konkubiną". Jest to opcja całkowicie do przyjęcia. Różnica polega na tym, że powstałe w ten sposób dzieci nie dziedziczą.
Świat rzymski jest głęboko macho. Kobieta jest jednak bardziej wolna niż w świecie greckim, gdzie traktuje się ją jak nieodpowiedzialne dziecko. W Rzymie może się rozwieść, kiedy tylko zechce. Czasami mąż nawet nie wie, czy jest jeszcze żonaty, czy już rozwiedziony. Messalina, znudzona cesarzem Klaudiuszem, rozwiodła się i wyszła ponownie za mąż, nie dając mu o tym znać! Zazwyczaj należy wysłać pismo do współmałżonka, aby go o tym poinformować. Przynajmniej, żeby być uprzejmym...
Często bogata, niezamężna kobieta pracuje jako "kobieta na utrzymaniu". Jeśli mężczyzna ma z nią romans, ma ona prawo ubiegać się o rentę. Jeśli jest wdową, sama zarządza swoim majątkiem i może sporządzić testament. W Rzymie "polowanie na wdowy" było jednym z typowych sposobów gromadzenia majątku.
Cudzołóstwo jest tolerowane, ale to zależało od męża. Ci, którzy przymykali oko, nie byli dobrze postrzegani. Rogacza się nie wyśmiewa, obwinia się go za brak stanowczości wobec żony. Nie jest on ani dobrym obywatelem, ani dobrym przywódcą. W mentalności rzymskiej zawsze chodzi o lidera. Jeśli przyłapiesz swoją żonę z kochankiem, masz prawo poddać go kuracji Abelarda: kastracji. W całej legalności. Drobny szczegół, opisany przez Marcjala i Senekę, pokazuje, jak bardzo jest to nieprawdopodobne: młody mąż nie defloruje swojej żony pierwszej nocy, lecz ją sodomizuje. I to w najlepszym towarzystwie! Noc poślubna jest legalnym gwałtem...
Rzym jest społeczeństwem militarystycznym. Kiedy ludzie mówią, że rzymski system cesarski jest geniuszem organizacji, to jest to żart! Przy każdej zmianie panowania wybuchała wojna domowa. Ale Rzymianie urodzili się z przekonaniem, że to oni mają rządzić światem, kobietami. Pewnego dnia Katon Cenzor, surowy człowiek, widzi młodych chłopców wchodzących do burdelu. Mówi im: "Brawo! To lepsze niż chodzenie do łóżka z zamężnymi kobietami! Ważne jest, aby nie robić bałaganu w rodzinach.
www.racjonalista.pl/forum.php/s,869828



Arminius -"(proszę mi wierzyć mam bardzo oryginalne poglądy i bardzo niewielu ludzi może z nimi konkurować)".
Nie dziwie się, skoro tak często cenzurę stosuje...
01-02-2022 13:30 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Pewnego dnia Katon Cenzor, surowy człowiek, widzi młodych
> chłopców wchodzących do burdelu. Mówi im: "Brawo! To lepsze niż
> chodzenie do łóżka z zamężnymi kobietami! Ważne jest, aby nie
> robić bałaganu w rodzinach.

Japończycy poszli dalej. Jeszcze z początkiem XX w. żona męża ubierała i dbała o jego wygląd, gdy szedł do kurtyzan.

Wszak wygląd i higiena dawały o niej i o mężu świadectwo.

Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.

Wróć do listy wątków działu ABC Racjonalisty
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365