Racjonalista - Strona głównaDo treści
Wolna wola

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
02-08-2008 20:36lapathor (69 punktów)Wolna wola
Ocena 1 na 1
Zastanawiam się czy istnieje coś takiego jak wolna wola.

Fizyczny, obiektywny aspekt jest tutaj jednoznaczny - człowiek to w zbiór molekuł składających się w głównej mierze z kilku pierwiastków. Myśli natomiast, to różne konfiguracje impulsów elektrycznych w sieci neuronowej. Świadomość to zespół komórek nerwowych w pewnym obszarze mózgu. Np. podczas snu lub jak ktoś się upije to ten obszar jest wyłączony i tracimy świadomość. Nie ma tu miejsca na mistyczną wolną wolę.

Natomiast inaczej jest od strony subiektywnej. Chyba każdy z nas ma wewnętrzne przeświadczenie, uczucie że jednak mamy wpływ. Bo przecież to "ja" decyduje czy pójść teraz zrobić sobie herbatę czy poczekać jeszcze kilkanaście minut.. itp.

Można powiedzieć że Mamy tu konflikt wewnętrznego przeświadczenia z wiedzą empiryczna.

Macie jakieś pomysły jak te dwa spojrzenia można pogodzić ?
Albo czy można to zagadnienie ująć w inny sposób ?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

webmaster (moderator)
lapathor (69 punktów)
przeczytalem, heheeh...dobra
PiotrPęciak (634 punktów)
>>Można np tak: www.racjonalista.pl/ks.php/k,1706

Jedna z tez autorki: "lepiej radzić sobie będą ludzie, którzy powielają memy istotne dla przetrwania. "

Druga z tez: "Autorka wyróżnia dwa rodzaje interakcji mem-gen:
- geny napędzają memy albo
- memy napędzają geny np. rozwój mózgu, ewolucja mowy.

Wnioski: "Czy to z tego powodu tak wielkim zainteresowaniem płci przeciwnej cieszą się aktorzy, pisarze, artyści, dziennikarze, politycy? Autorka na powyższe pytania odpowiada twierdząco."

Smutne. Po nas zostaną tylko słowa na papierze. A powyżsi oni decydują o rozwoju 'intelektualności' człowieka.

"Memy dla celów replikacji stworzyły telefony, książki, faksy, Internet. Ewoluując ku większej wierności kopiowania, płodności i długowieczności wymuszają ciągły rozwój maszynerii do ich kopiowania."

Smutne.
diogenes (42753 punktów)
>Myśli natomiast, to różne konfiguracje impulsów elektrycznych w sieci neuronowej.

Myśl myśli, że myśl to...etc.

>Świadomość to zespół komórek nerwowych w pewnym obszarze mózgu.

Mówiąc: jestem świadomy czegoś , nie mam na myśli zespołu komórek nerwowych . Są, jakby powiedział Wittgenstein, różne gry językowe ze słowem świadomość. Nie ma powodu, aby grę komórek nerwowych uważać za lepszą od gry samej świadomości . Warcaby nie są lepsze od szachów, brydż od skata.

>lub jak ktoś się upije to ten obszar jest wyłączony i tracimy świadomość.

Całę szczęście, że na rzecz żony, znajomych, przyjaciół albo stójkowych.

>Nie ma tu miejsca na mistyczną wolną wolę.

Mistyczną - z pewnością nie. Ale mamy za to problem totalnego determinizmu.

>Natomiast inaczej jest od strony subiektywnej.

Obiektywizm jest w końcu formą inter-subiektywizmu, konwencją pewnych subiektywności. Albo wiarą.

>Chyba każdy z nas ma wewnętrzne przeświadczenie, uczucie że jednak mamy wpływ. Bo przecież to "ja" decyduje czy pójść teraz zrobić sobie herbatę czy
>poczekać jeszcze kilkanaście minut.. itp.

Otóż to: to fakt. A więc spróbujmy go wyjaśnić, a nie zrdukowac do np. neuronów czy innych paprochów.

>Można powiedzieć że Mamy tu konflikt wewnętrznego przeświadczenia z wiedzą >empiryczna.

Nie widzę tu konfliktu.
lapathor (69 punktów)
>>Myśli natomiast, to różne konfiguracje impulsów elektrycznych w sieci neuronowej.
>Myśl myśli, że myśl to...etc.

>>Świadomość to zespół komórek nerwowych w pewnym obszarze mózgu.
>Mówiąc: jestem świadomy czegoś , nie mam na myśli zespołu komórek nerwowych . Są, jakby powiedział Wittgenstein, różne gry językowe ze słowem świadomość. Nie ma powodu, aby grę komórek nerwowych uważać za lepszą od gry samej świadomości . Warcaby nie są lepsze od szachów, brydż od skata.

>>Natomiast inaczej jest od strony subiektywnej.
>Obiektywizm jest w końcu formą inter-subiektywizmu, konwencją pewnych subiektywności. Albo wiarą.

Wydaje mi się że idąc tą scieżką w pewnym momencie napotka się pytanie... To świat żyje w nas czy my żyjemy w świecie?
Odpowiedz powinna być oczywista.
04-08-2008 07:36 
 Ocena 3 na 3
diogenes (42753 punktów)
>idąc tą scieżką w pewnym momencie napotka się pytanie... To świat żyje w nas czy my żyjemy w świecie?

Pytanie pojawia się tylko wtedy, kiedy wczesniej podzielimy bycie na świat i nas, kiedy sztucznie zdystansujemy się od świata. To nonsens. Nic w nas nie jest spoza świata, chociaż niektórym bardzo by to odpowiadało.

>Odpowiedz powinna być oczywista.

Skoro jedno pytanie zostaje uchylone, nasunie się kolejne.
lapathor (69 punktów)
>>idąc tą scieżką w pewnym momencie napotka się pytanie... To świat żyje w nas czy my żyjemy w świecie?

Pytanie to zadałem bo miałem wrażenie że trochę zboczyłeś z tematu, gdyż moim zdaniem zredukowałeś 2 spojrzenia obiektywne i subiektywne do jednego subiektywnego. A problem polegał na pogodzeniu tych pojęć w odniesieniu do ludzkiej wolnej woli.

Świata obiektywnego nie można doświadczyć (trzeba by być czystą świadomością poza ciałem co jest oczywiście nonsensem), powstaję on na podstawie rozumowania, jest pewną wizją która znajduje się w świecie subiektywnym. Tak rozumując zgadzam się z tobą, jeśli Cię dobrze zrozumiałem, ale jak powiedziałem wyżej - chodziło o co innego.

>Pytanie pojawia się tylko wtedy, kiedy wczesniej podzielimy bycie na świat i nas, kiedy sztucznie zdystansujemy się od świata. To nonsens.

Czy to naprawdę jest sztuczny podział ? Wydaje mi się że jest naturalny gdyż wynika z prostego wnioskowania.

Przykład: zasadziłem bambusa( rośnie chyba do 10 cm na dobę) i oglądam go powiedzmy dziś, przy czym nie dziele postrzegania świata na nas i poza nami. Następnego dnia przychodzę do domu i patrze bambus jest większy. Wyjeżdżam na weekend, koleżanka przez telefon mi mówi "słuchaj twój bambus zwiędł". Wracam i faktycznie jest większy oraz zwiędnięty. Wniosek, skoro rośnie bez mojej obecność i koleżanka mi mówi że jest zwiędnięty, przyjeżdżam i wszystko się zgadza to znaczy że on tam jest - nawet jak mnie nie ma, istnieje poza mną.

>Nic w nas nie jest spoza świata, chociaż niektórym bardzo by to odpowiadało.
Mam to rozumieć że poza moim postrzeganiem, świadomością nic nie istnieje ?(poprzednia odpowiedz pasuje) Jeśli nie pasuje, mógłbyś to trochę rozwinąć..
06-08-2008 18:07 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>moim zdaniem zredukowałeś 2 spojrzenia obiektywne i subiektywne do jednego subiektywnego.

Tak. Zamiast o obiektywności wolę mówić o intersubiektywności. Wiara w obiektywność świata jest równie zbędna jak wiara w Boga.

>Czy to naprawdę jest sztuczny podział ? Wydaje mi się że jest naturalny gdyż wynika z prostego wnioskowania.

Można sztucznie abstrahować od obserwatora (ego, podmiotu, swiadomości), ale to tylko zabieg analityczny, czasem pragmatyczny. Świat odsłania się zawsze w medium, jakim jest świadomość (byc może - wrażliwość).

>Wniosek, skoro rośnie bez mojej obecność i koleżanka mi mówi że jest zwiędnięty, przyjeżdżam i wszystko się zgadza to znaczy że on tam jest - nawet jak mnie nie ma, istnieje poza mną.

Ja nie twierdzę, że jakieś drzewko jest częścią czyjejś swiadomości, albo, że to ty sprawiasz, że ono rośnie. Twierdzę jedynie, że nic - również proces rośnięcia bambusa - nie jest nam dane poza (naszą)świadomością. Tak samo jest z nami: ego to nie jakieś "astralne ciało", jakaś istota poza naszą świadomością, ale ulotne to wszystko, czego tu i teraz, z chwilio na chwilę doświadczasz, włącznie z wyobrażeniami (np. wspomnieniami). To naiwna wiara każe wędrować naszemu "ja" podczas snu w nieznane. Podobnie odsyłamy "tam" ("on tam jest") przedmioty, których nie doświadczamy. Jesli nawet drzewo widzisz "tam", to i tak doświadczasz go zawsze "tu". Podobnie jest z gwiazdą. To znaczy z plamką światła, której potem dorobisz teorię "tam".

>Mam to rozumieć że poza moim postrzeganiem, świadomością nic nie istnieje

Nie ma logicznej konieczności takiego wniosku. Z faktu, że istnieje x nie wynika, że istnieje tylko jedno x. Nie zapominajmy o fundamentalnej roli języka w tego rodzaju dywagacjach. Nawet jeśli nasze doświadczenia świata są ściśle rzecz biorąc nieporónywalne (każdy jest mikrokosmosem dla siebie), to jednak możemy dawać wyraz (w pewnych granicach) podobnym doświadczeniom. Stany naszych układów nerwowych są zawsze różne, ale w pewnych sytuacjach sa one (a raczej ich części)na tyle podobne (porównywalne), że rozumiemy proste zdanie typu: tam rośnie drzewo.
lapathor (69 punktów)
Spróbuje podsumować.
Przedstawiasz tu pewne odmienne spojrzenie na rzeczywistość. Twierdzisz że każda świadomość ma swój odrębny świat. I wnioskując dorabiamy sobie teorie że istniejemy w jednym świecie ? Nawiązuje do tego powiedzenie, że tak naprawdę jesteśmy samotni przez całe życie. Wydaje mi się że nie można temu zaprzeczyć, ale można powiedzieć że takie twierdzenie jest po prostu - niepraktyczne.

Gdyby zagłębić w tym o czym mówisz to jakby zerwać wszystkie zależności, unieważnić całą wiedzę. Takie czyste świeże spojrzenie , podobne do tego którego doświadczamy po od razu wyjściu z łona matki. Pachnie mistycyzmem.
07-08-2008 19:36 
 Ocena 3 na 3
diogenes (42753 punktów)
>każda świadomość ma swój odrębny świat.

Tak. Świat nie jest jakims jednym uni_versum, ale raczej pewnego rodzaju multi_versum: nie ma żadnej nad_świadomości, która nasze niezależne światy jednoczyłaby w jedną rzeczywiostość. Każdy z nas jest miarą swego świata: to powrót do przedplatońskiego myślenia (Protagoras). Dla Platona, a potem - dla całej naszej cywilizacji miarą wszystkiego stanowiła jakaś jedna idea: Bóg lub inna unifkująca zasada, jak np. materia. Ta koncepcja ukształtowała i wciąż kształtuje umysłowość i praktykę większości ludzi. Monoteizm, jedna z fundamentalnych idei naszej kultury, jest w gruncie rzeczy pewną formą mono-realizmu: jest tylko jedna rzeczywistość. Nie podzielam tego poglądu.

>Nawiązuje do tego powiedzenie, że tak naprawdę jesteśmy samotni przez całe życie.

To zależy, jak rozumiemy ową samotność. Jesli tylko psychologicznie - to jest to teza fałszywa, najczęściej mylona z opuszczeniem przez innych. Jesli jest mi przykro z powodu tego, że inni mnie odrzucają, nie akceptują i tylko na tej przesłance opieram swoje poczucie samotności - to jest to sprzeczność, bo przecież właśnie biorę pod uwagę istnienie innych ludzi poprzez ich brak. TEgo rodzaju samotność jest paradoksem. W gruncie rzeczy jest jedynie osamotnieniem. W kategoriach świadomości natomiast bardziej chodzi tu o jedyność, o absolutną wyjątkowość, o unikalność naszej perspektywy widzenia świata. To, że chętnie się jej pozbywamy (uniformizacja) bierze się właśnie z przekonania, że jest gdziej jakiaś jedna rzeczywistość, do której trzeba się jakoś dopasować. CZłowiek nie tyle rżnie głupa, co robi z siebie "pucla", który szuka reszty, rzeczywistości (kon-formizm). Tej reszty nie ma. Nie jest nią ani rodzina, ani społeczeństwo, ani Bóg.

>Wydaje mi się że nie można temu zaprzeczyć, ale można powiedzieć że takie twierdzenie jest po prostu - nie praktyczne.

Jeśli rozumiesz, że jesteś w sposób istotowo niezależny od domniemanej zewnętrznej rzeczywistości (ty jesteś bowiem rzeczywistością), to jest to właśnie jedna z najbardziej praktycznych przesłanek w życiu. Widzisz swoje uwarunkowania, ale się z nimi nie utożsamiasz, nie porównujesz.

>Gdyby zagłębić w tym o czym mówisz to jakby zerwać wszystkie zależności, unieważnić całą wiedzę. Takie czyste świeże spojrzenie , podobne do tego którego doświadczamy po od razu wyjściu z łona matki. Pachnie mistycyzmem.

Wiedza jest pewnymn praktycznym narzędziem przetrwania, nie rozumienia świadomości. W żaden sposób nie można unieważnić pewnych relacji zachodzących między zjawiskami (np. tego, że masz tyle a tyle centymetrów). To czyste spojrzenie, o którym piszesz, to raczej zupełnie bezinteresowne poczucie bycia. Schopenhauer opisywał je jako wygaśnięcie woli. Nie wiem, czy po urodzeniu mamy takie nastawienie do świata: po prostu nie pamiętam i nie mam zamiaru go sobie przypominać. Ważne jest dla mnie, że nie wyklucza ono praktycznego nastawienia do życia. Wyobraź sobie, że zaatakowało cie dzikie zwierzę: broniąc się nie musisz tracić świadomości, że bestia ma piękne oczy. Czy to pachnie mistycyzmem? Na pewno nie mistycyzmem polegającym na zjednoczeniu z jakąś transendentną, boską rzeczywistością. Jeśli zaś przez mistycyzm rozumieć świadomość przeżywającą w pewnien sposób świat - to jestem mistykiem. W każdym razie nie ma to nic wspólnego z religią, z jakąkolwiek ekstazą (wyjściem poza siebie w boska rzeczywistość), ale raczej z intensywnością bycia, wrażliwością na to, co jest.
homopitek (1536 punktów)

> Świat nie jest jakims jednym uni_versum, ale raczej pewnego rodzaju multi_versum:
>nie ma żadnej nad_świadomości, która nasze niezależne światy jednoczyłaby w jedną
> rzeczywiostość. Każdy z nas jest miarą swego świata: to powrót do
> przedplatońskiego myślenia (Protagoras). Dla Platona, a potem - dla całej naszej
>cywilizacji miarą wszystkiego stanowiła jakaś jedna idea: Bóg lub inna unifkująca
>zasada, jak np. materia. Ta koncepcja ukształtowała i wciąż kształtuje umysłowość
>i praktykę większości ludzi. Monoteizm, jedna z fundamentalnych idei naszej
> kultury, jest w gruncie rzeczy pewną formą mono-realizmu: jest tylko jedna
> rzeczywistość. Nie podzielam tego poglądu.

Sądząc po tym fragmencie, to tracisz z pola widzenia pewną rzecz natury empirycznej. Jednolitość sposobu widzenia świata (ów mono-realizm) niekoniecznie musi wynikać z monoteizmu (religijnego bądź filozoficznego) jako pierwotnej podstawy. Ta jednolitość (i dążenie do jej osiągania) jest, moim zdaniem, zjawiskiem bardziej fundamentalnym niż wszelkie konstrukcje teoretyczne, niezależnie od ich zabarwienia światopoglądowego. To zjawisko natury strukturalnej wynikające ze specyfiki naszego życia społecznego i procesu socjalizacji jednostki.

Człowiek nie tylko zgromadzi wiedzę empiryczną, wypracowuje autorski pogląd na świat, a także "łyka" gotowe objaśnienia proponowane przez innych, lecz również próbuje zsynchronizować swój sposób rozumienia rzeczywistości z innymi ludźmi. Dzięki temu łatwiej jest mu odnaleźć się w konkretnej rzeczywistości społecznej, znakeźć "wspólny język" z ludzkim otoczeniem, zrozumieć mechanizmy rządzące społecznością, w której żyje. To długotrwały proces standaryzacji pojęć, zachowań, metod wnioskowania itp., dzięki któremu w pewnym wieku osiąga zrozumienie otoczenia na poziomie pozwalającym na samodzielną w nim egzystencję.
Nie oznacza to oczywiście jakiegoś idealnego kopiowania wszystkiego i przez wszystkich, nie jest to zupełne ujednolicenie. Proces ten jest jednak pożywką dla wszelkich mono-realizmów, które są niejako jego przedłużeniem poza niezbędny zakres. Mechanizm ten sprawdzając się praktycznie na wczesnym etapie życia powoduje, że jednostki są skłonne poddawać się tej standaryzacji również w przyszłości, przewidując jej pozytywne rezultaty dla siebie. Taka nasza strategia życiowa może być wykorzystywana do tworzenia mono-realizmów w pewnych obszarach naszego rozumienia rzeczywistości.
Niektóre z tych mono-realizmów mogą nawet powstawać samorzutnie, bez jakichś manipulatorskich zamiarów ich propagatorów, jako wyraz nieuświadomionego "przegięcia pały" standaryzacji międzyosobniczej. Ja w ten właśnie sposób patrzę na niektóre uniwersalizujące pomysły ideowe, chociaż (oczywiście) nie zawsze jest to jedyna (lub najważniejsza) ich przyczyna.
lapathor (69 punktów)
>Świat nie jest jakims jednym uni_versum, ale raczej pewnego rodzaju multi_versum: nie ma żadnej nad_świadomości, która nasze niezależne światy jednoczyłaby w jedną rzeczywiostość.

>Jeśli rozumiesz, że jesteś w sposób istotowo niezależny od domniemanej zewnętrznej rzeczywistości (ty jesteś bowiem rzeczywistością), to jest to właśnie jedna z najbardziej praktycznych przesłanek w życiu. Widzisz swoje uwarunkowania, ale się z nimi nie utożsamiasz, nie porównujesz.

>W każdym razie nie ma to nic wspólnego z religią, z jakąkolwiek ekstazą (wyjściem poza siebie w boska rzeczywistość), ale raczej z intensywnością bycia, wrażliwością na to, co jest.

Chyba rozumiem pewną subtelność.
Chodzi o to co postrzegamy jako pierwsze na bardzo podstawowym poziomie. Czy widzimy uni_versum wewnątrz prywatnego multi_versum - w naszych zmysłach. Czy też na odwrót, nasz subiektywny mulit_versum jest w "boskiej rzeczywistości" uni_versum - w wizji, umyśle.( ..które pierwsze - umysł czy zmysły)

Pierwszy przypadek wiąże się z wrażliwością na zmysły, umysł jest w pewnym sensie oswobodzony, gdyż nie musi stale utrzymywać ogromnej wizji wszechświata. Po prostu reaguje a adekwatna (potrzebna) wizja dynamicznie tworzy się w odpowiedzi na zmysły.

Drugi przypadek. Tutaj umysł ciągle jest skupiony na kategoryzowaniu i wpasowywaniu wrażeń zmysłowych w odpowiednie miejsce "stworzonego" świata - bo to on jest prawdziwy. Stale wykonuje bardzo ciężką prace, która przysłania, nie pozwala dojść świadomości do zmysłów - człowiek jest jakby okrojony z doświadczeń. Tutaj mi przychodzi na myśl słowo - "uśpiony".

>To zjawisko natury strukturalnej wynikające ze specyfiki naszego życia społecznego i procesu socjalizacji jednostki.

W procesie postrzegania to zjawisko pojawia się później i wydaje mi się że jest podobne a być może nawet identyczne dla obydwu "konkurujących światopoglądów".
homopitek (1536 punktów)
>>To zjawisko natury strukturalnej wynikające ze specyfiki naszego życia
>>społecznego i procesu socjalizacji jednostki.

>W procesie postrzegania to zjawisko pojawia się później i wydaje mi się że jest
>podobne a być może nawet identyczne dla obydwu "konkurujących światopoglądów".

Czy później to nie jest takie pewne - człowiek praktycznie od samego początku jest poddawany presji standaryzacyjnej. Począwszy od pierwszych prób nawiązania komunikacji ze swoim ludzkim otoczeniem jesteśmy zmuszeni stale "uzgadniać" pewne reguły wspólne w zakresie sposobu samej komunikacji, jak i jej przedmiotu.

Nie stosuję emoticonów
08-08-2008 08:13 
 Ocena 1 na 1
lapathor (69 punktów)

>Czy później to nie jest takie pewne - człowiek praktycznie od samego początku jest poddawany presji standaryzacyjnej. Począwszy od pierwszych prób nawiązania komunikacji ze swoim ludzkim otoczeniem jesteśmy zmuszeni stale "uzgadniać" pewne reguły wspólne w zakresie sposobu samej komunikacji, jak i jej przedmiotu.

Od innej strony.

Patrząc z drugiej perspektywy (wszyscy połączeni w jednym świecie) to jest to jak najbardziej prawda. Standaryzacja jest tak silna że wymusza pozbycie się swojej indywidualności. Jakimś cudem ulegamy iluzji.

Ale patrząc z pierwszej perspektywy to pomimo tego iż standaryzacja jest i będzie już od naszych pierwszych chwil to i tak nasza indywidualność, wyjątkowość jest oczywista i niezaprzeczalna, wszczepiona w naszą naturę, możemy z niej sobie jedynie nie zdawać sprawy. A to jak standaryzacja wygląda, czy była by w dużym, małym natężeniu, nie ma żadnego wpływu na to czy zdajemy sobie z tego sprawę czy nie. Jakby dwie zupełnie niezależne sprawy.

A próba odpowiedzi, czemu tak jest, czemu od początku sobie nie zdajemy z tego sprawy, myślę że jest podobne do pytania, czemu jabłko spada w dół.

Po porostu, taka jest natura rzeczy...albo ...grawitacja.
Mamy naturalną skłonność do szukania innego świata. Ale tak jak wiemy o grawitacji, tak wiemy że ta skłonność była, jest i będzie.

P.S. To chyba w pewien sposób związane jest z motywem "oświecenia" ?


Co jest za tym co widzę ?
homopitek (1536 punktów)
>Ale patrząc z pierwszej perspektywy to pomimo tego iż standaryzacja jest i będzie
>już od naszych pierwszych chwil to i tak nasza indywidualność, wyjątkowość jest
>oczywista i niezaprzeczalna, wszczepiona w naszą naturę, możemy z niej sobie
>jedynie nie zdawać sprawy. A to jak standaryzacja wygląda, czy była by w dużym,
>małym natężeniu, nie ma żadnego wpływu na to czy zdajemy sobie z tego sprawę czy
>nie. Jakby dwie zupełnie niezależne sprawy.

I tu się nie zgadzam: to jest "kij", który ma dwa końce. Im więcej wtopienia się grupę wynikającego ze standaryzacji, tym mniej indywidualnej odrębności.

>A próba odpowiedzi, czemu tak jest, czemu od początku sobie nie zdajemy z tego
>sprawy, myślę że jest podobne do pytania, czemu jabłko spada w dół.
>Po porostu, taka jest natura rzeczy...albo ...grawitacja.

Mnie takie wyjaśnienie nie wystarcza ("jest, bo jest"). Tym bardziej, że można podejmować sensowne próby wytłumaczenia "dlaczego?".

Wtapianie się w tło społeczne nie jest zupełne, ponieważ proces ten ma silną "opozycję" w postaci fizycznej odrębności jednostek co skutkuje jednostkowością pewnej części doświadczeń indywidualnych. Zajmowanie odrębnych lokalizacji przestrzennych i czasowych pociąga za sobą stały dopływ informacji ciut różniącej się od pochłanianej przez inne jednostki oraz funkcjonowanie w różnych kontekstach społecznych. Te różnice nie muszą być duże dla "sąsiednich" jednostek, lecz występują stale, przez całe życie hamując standaryzację międzyosobniczą. Kolejną cegiełkę dokładają do tego drobne różnice konstrukcjyne poszczególnych ludzi, które też dostarczają jednostkom odmiennej informacji o nich samych (jako obiektach) oraz otoczeniu.
Z drugiej zaś strony mamy ową standaryzację zbudowaną na daleko idących podobieństwach tych samych parametrów fizycznych, o których wyżej wspomniałem i specyfice komunikacji.
Obie te tendencje ścierają się ze sobą przez całe życie jednostki, dając bardzo różne efekty dla poszczególnych ludzi. W większości przypadków można jednak powiedzieć, że standaryzacja wewnątrzgrupowa jest silniejsza niż zauważalne różnice.
Moim zdaniem więcej jest w nas uniformizacji nich indywidualzmu (średnio biorąc), chociaż można się oczywiście spierać o wagę poszczególnych cech w obrazie całości, czy stopień ujednolicenia/odrębności. W pewnym stopniu są to spory nawet nierozstrzygalne, gdyż kryteria ocen mogą być różne dla różnych obserwatorów, a w dodatku można je przyjmować arbitralnie, bowiem nie ma chyba jakiejś obiektywnej metody ich wyprowadzania.


Nie stosuję emoticonów
Hrabia Valenty (96 punktów)
Poruszył Pan tutaj dwie kluczowe sprawy, języka oraz determinizmu, nauka z zasady będzie "ścinać" pojęcie wolnej woli, bo nauka nie zajmuje się wolnością, są tam prawa, bądź konfiguracje, zasada działania, nie spotkałem zasady wolności. Druga sprawa to język i nieprzekładalność pewnych pojęć, jak Pan zauważył gry językowe, które można w pewien sposób wybierać i zmieniać, bo ich zasady są różne, ale nieprzekładalne jedne na drugie. Zęby zjadłem próbując nie raz przekazać taki punkt widzenia.
PiotrPęciak (634 punktów)
>>Myśli natomiast, to różne konfiguracje impulsów elektrycznych w sieci neuronowej.
>>Obiektywizm jest w końcu formą inter-subiektywizmu, konwencją pewnych >.subiektywności. Albo wiarą.

Wiarą, zdecydowanie. Ale wyidealizowany obiektywizm. Trzeba zwrócić uwagę na sam proces, nie stan. Dążenie do równowagi jest istotne. Pytanie jakiej równowagi.
Subiektywnej, ale łączącej osoby, których dotyczy problem lub prowadzących dyskusję.
Kromlech (123 punktów)
>Macie jakieś pomysły jak te dwa spojrzenia można pogodzić ?
>Albo czy można to zagadnienie ująć w inny sposób ?

Można. Wydaje mi się, że pokaźna lektura przed Tobą. Życzę owocnych nocy nad ksiązkami.
@ffe? (3233 punktów)

>Można powiedzieć że Mamy tu konflikt wewnętrznego przeświadczenia z wiedzą empiryczna.
>Macie jakieś pomysły jak te dwa spojrzenia można pogodzić ?
>Albo czy można to zagadnienie ująć w inny sposób ?

Jaki konflikt?
Równie dobrze można by się go doszukiwać w widzeniu czerwonego koloru - subiektywnie tak odbieram falę elektromagnetyczną o długości 700 nm.

A sueno de la razon produce automatica secretaria
lapathor (69 punktów)
>>Można powiedzieć że Mamy tu konflikt wewnętrznego przeświadczenia z wiedzą >>empiryczna.

>Nie widzę tu konfliktu.

>>Można powiedzieć że Mamy tu konflikt wewnętrznego przeświadczenia z wiedzą empiryczna.
>>Macie jakieś pomysły jak te dwa spojrzenia można pogodzić ?
>>Albo czy można to zagadnienie ująć w inny sposób ?
>Jaki konflikt?
>Równie dobrze można by się go doszukiwać w widzeniu czerwonego koloru - subiektywnie tak odbieram falę elektromagnetyczną o długości 700 nm.
>
A sueno de la razon produce automatica secretaria


Chodzi ci o to że jak np. fala elektromagnetyczna o częstotliwości 700 nm ma swoją specyficzną "reprezentacje" w świecie subiektywnym i jest nim kolor czerwony to jest również tak i z wolną wolą. Czyli pewien charakterystyczny proces w sieci neuronowej ma swoją subiektywną "reprezentację" i jest nazwany poczuciem wolnej woli ??

Z takiej perspektywy faktycznie, nie ma konfliktu.

Weźmy taki przykład. Postawmy się w roli niezależnego obserwatora dwóch ludzi, jednego naukowca dysponującego nowoczesnym tomografem komputerowym i drugiego który jest przeciętnym człowiekiem z ulicy.

Naukowiec bada pacjenta w momencie podejmowanie przez niego decyzji..iść po herbatę czy nie?. Na tomografie wzmożona aktywność występuje części mózgu odpowiedzialnym za decyzje. Naukowiec w tym momencie mówi do pacjent "pana mózg w tej chwili podejmuje decyzje". Na co pacjent na to "to nie mój mózg decyduje tylko ja". No i tomograf pokazuje aktywność innego miejsca.

Jak to można wytłumaczyć ? Czy wolno nam zredukować zdanie pacjenta i powiedzieć "ci się wydaje że to ty, to tylko subiektywna "reprezentacja" tego co się dzieje w twojej głowie"?

pzdr
03-08-2008 19:11 
 Ocena 2 na 2
@ffe? (3233 punktów)
>>Jaki konflikt?
>>Równie dobrze można by się go doszukiwać w widzeniu czerwonego koloru - subiektywnie tak odbieram falę elektromagnetyczną o długości 700 nm.
>>
A sueno de la razon produce automatica secretaria

>Naukowiec bada pacjenta w momencie podejmowanie przez niego decyzji..iść po herbatę czy nie?. Na tomografie wzmożona aktywność występuje części mózgu odpowiedzialnym za decyzje. Naukowiec w tym momencie mówi do pacjent "pana mózg w tej chwili podejmuje decyzje". Na co pacjent na to "to nie mój mózg decyduje tylko ja". No i tomograf pokazuje aktywność innego miejsca.
>Jak to można wytłumaczyć ? Czy wolno nam zredukować zdanie pacjenta i powiedzieć "ci się wydaje że to ty, to tylko subiektywna "reprezentacja" tego co się dzieje w twojej głowie"?
>pzdr

Zdanie pacjenta jest nieprawdziwe - bo przecież nie da się zaprzeczyć, iż "ja" siedzi właśnie w mózgu. Mamy tu po prostu do czynienia z konfliktem wiedzy z nieuctwem lub przesądem ("ja" to dusza)
Ale jeśli trafi się pacjent cokolwiek oświecony, to konfliktu nie będzie - będą dwie interpretacje jednego zjawiska, nie wykluczające się, lecz uzupełniające.


A sueno de la razon produce automatica secretaria
03-08-2008 23:50 
 Ocena 1 na 1
lapathor (69 punktów)
>Zdanie pacjenta jest nieprawdziwe - bo przecież nie da się zaprzeczyć, iż "ja" siedzi właśnie w mózgu. Mamy tu po prostu do czynienia z konfliktem wiedzy z nieuctwem lub przesądem ("ja" to dusza)

Zgadzam się.

> dwie interpretacje jednego zjawiska, nie wykluczające się, lecz uzupełniające.

Mógłbyś trochę to rozszerzyć, na czym polega uzupełnianie się tych dwóch interpretacji?
@ffe? (3233 punktów)
>>Zdanie pacjenta jest nieprawdziwe - bo przecież nie da się zaprzeczyć, iż "ja" siedzi właśnie w mózgu. Mamy tu po prostu do czynienia z konfliktem wiedzy z nieuctwem lub przesądem ("ja" to dusza)
>Zgadzam się.
>> dwie interpretacje jednego zjawiska, nie wykluczające się, lecz uzupełniające.
>Mógłbyś trochę to rozszerzyć, na czym polega uzupełnianie się tych dwóch interpretacji?

Ot, po prostu jak dwie strony tej samej monety - albo na przykład objawy choroby i jej lekarska diagnoza.

A sueno de la razon produce automatica secretaria
lapathor (69 punktów)
>>>Zdanie pacjenta jest nieprawdziwe - bo przecież nie da się zaprzeczyć, iż "ja" siedzi właśnie w mózgu. Mamy tu po prostu do czynienia z konfliktem wiedzy z nieuctwem lub przesądem ("ja" to dusza)
>>Zgadzam się.
>>> dwie interpretacje jednego zjawiska, nie wykluczające się, lecz uzupełniające.
>>Mógłbyś trochę to rozszerzyć, na czym polega uzupełnianie się tych dwóch interpretacji?
>Ot, po prostu jak dwie strony tej samej monety - albo na przykład objawy choroby i jej lekarska diagnoza.
>
A sueno de la razon produce automatica secretaria


Okej to wydaje się jasne.
Ale wracając do głównego pytania wątku
>Można powiedzieć że Mamy tu konflikt wewnętrznego przeświadczenia z wiedzą empiryczna.
Chodziło o to że z zewnątrz jesteśmy zdeterminowania a wewnątrz doświadczamy wolnej woli. Można nasze decyzje porównać do płynięcia łodzią po rzecze w jednym kierunku(obiektywizm) oraz płynięcia po oceanie w dowolnym kierunku(subiektywizm).
Jest tu konflikt na poziomie pojęć - czy patrząc w ten sposób można powiedzieć że są to po prostu dwie różne interpretacje?
06-08-2008 16:30 
 Ocena 1 na 1
@ffe? (3233 punktów)
>Chodziło o to że z zewnątrz jesteśmy zdeterminowania a wewnątrz doświadczamy wolnej woli. Można nasze decyzje porównać do płynięcia łodzią po rzecze w jednym kierunku(obiektywizm) oraz płynięcia po oceanie w dowolnym kierunku(subiektywizm).
>Jest tu konflikt na poziomie pojęć - czy patrząc w ten sposób można powiedzieć że są to po prostu dwie różne interpretacje?
>

Chyba można, skoro udało mi się tak powiedzieć.
A czy konflikt na poziomie pojęć oznacza różnicę w interpretacji - to o to niech się filozofowie kłócą. Kochają takie zajęcia...

A sueno de la razon produce automatica secretaria
Brzostowski (7067 punktów)
>Można powiedzieć że Mamy tu konflikt wewnętrznego przeświadczenia z wiedzą empiryczna.
To że mam wolną wolę można udowodnić w dowolnych warunkach z dowolnym eksperymentatorem - Twój przykład z herbatą jest idealny. Za każdym razem wyjdzie, że to uczestnik eksperymentu decyduje kiedy zrobić herbatę. Cóż to jest jak nie empiryczny dowód na wolną wolę. Oczywiście można się zastanawiać, może ktoś nim kieruje, albo nami, może nawet ktoś kieruje tym, że ów eksperyment przeprowadzamy, ale to nie jest już racjonalizm.

>Macie jakieś pomysły jak te dwa spojrzenia można pogodzić ?
Nie wiem czy jest co godzić. Świadomość to raczej wiedza o tym że jestem, że jest świat, czasami o tym, że myślę. Trzeba by było zdefiniować proces myślowy i jego efekt - decyzję, bo to jak rozumiem może stać w konflikcie z wolną wolą (mistyczną).

pozdrawiam
06-08-2008 12:40 
 Ocena 1 na 1
lapathor (69 punktów)
>To że mam wolną wolę można udowodnić w dowolnych warunkach z dowolnym eksperymentatorem - Twój przykład z herbatą jest idealny. Za każdym razem wyjdzie, że to uczestnik eksperymentu decyduje kiedy zrobić herbatę. Cóż to jest jak nie empiryczny dowód na wolną wolę. Oczywiście można się zastanawiać, może ktoś nim kieruje, albo nami, może nawet ktoś kieruje tym, że ów eksperyment przeprowadzamy, ale to nie jest już racjonalizm.

Rozumiem że twierdzisz iż z obiektywnego punktu widzenia człowiek ma wolną wole.

Przykład: Jeśli parę razy wezmę liści z drzewa i je po kolei puszcze to każdy spadnie w innym miejscu. Czy one mają wolną wolę?. Nie wierzymy w to i robimy szereg innych eksperymentów, mierzymy kierunek, siłę wiatru, masę liścia, stałą oporu powietrza.etc... później tworzymy model(równanie różniczkowe) i robimy przewidywania, okazuje się że są prawidłowe z minimalnym błędem wynikającym z niedoskonałości pomiaru.
Mamy odpowiedz, to nie była wolna wola liścia lecz odkryte przez nasz deterministyczne prawo.

Założeniem było, że tak samo byłoby z człowiekiem zastanawiającym się czy wypić herbatę. Oczywiście jeśli byśmy mieli wystarczająco rozwiniętą technologie pomiarową.

>>Macie jakieś pomysły jak te dwa spojrzenia można pogodzić ?
>Nie wiem czy jest co godzić. Świadomość to raczej wiedza o tym że jestem, że jest świat, czasami o tym, że myślę. Trzeba by było zdefiniować proces myślowy i jego efekt - decyzję, bo to jak rozumiem może stać w konflikcie z wolną wolą (mistyczną).

Faktycznie,jeśli bliżej przyjrzymy się procesowi decyzyjnemu to wybieramy ze względu na coś, jakąś przyczynę. Wewnętrznie przesiewamy wszystkie za i przeciw. Np. Decydując czy pójść po herbatę, albo lenistwo jest silniejsze albo chęć wypicia herbaty, jest pewne rozumowanie. Czasem można podjąć decyzje wbrew swojej logice ale wtedy też mam jakiś cel, np ciekawość jaki będzie efekt ..itp.
Można by stwierdzić że każdy wybór nie jest wolny, ma swoją przyczynę i znajdziemy ją jeśli trochę się zastanowimy.
myslicielka (19 punktów)
>Przykład: Jeśli parę razy wezmę liści z drzewa i je po kolei puszcze to każdy spadnie w innym miejscu. Czy one mają wolną wolę?

Wolna wola jest cechą ludzkiego umysłu, dzięki której sam może o sobie decydować. Nie potrzeba tu przeprowadzać żadnych eksperymentów, bo nie przyniosą one żadnego wyjaśnienia poza istnieniem prawa grawitacji, które dotyczy tak człowieka jak i liścia
Marek (196 punktów)

>Fizyczny, obiektywny aspekt jest tutaj jednoznaczny - człowiek to w zbiór molekuł składających się
>w głównej mierze z kilku pierwiastków. Myśli natomiast, to różne konfiguracje impulsów elektrycznych
>w sieci neuronowej. Świadomość to zespół komórek nerwowych w pewnym obszarze mózgu. Np. podczas snu
>lub jak ktoś się upije to ten obszar jest wyłączony i tracimy świadomość. Nie ma tu miejsca na
>mistyczną wolną wolę.

Zapomniałes o jednym. Molekuły, impulsy elektryczne - to wszystko na najniższym kwantowym poziomie jest całkowicie rozmyte, niezdeterminowane, w superpozycji wszystkich możliwych stanów. Tzw. obserwacja powoduje przejście do konkretnego stanu kwantowego (wg. wszystkich eksperymentów i obecnej wiedzy dotyczy to wszystkich zjawisk). Jak to dalej wytłumaczyć - spór toczy się wśród fizyków kwantowych ale fakt zjawiska niedeterminizmu jest jak narazie faktem. No i tu jest miejsce mi się zdaje na prawdziwą wolną wolę nie tylko ta subiketywną (aczkolwiek mogę sobie wyobrazić że byłoby to tylko złudzenie, chociaż przemawia do mnie idea prawdziwej wolnej woli, chociażby poparta fizyką). Polecam książkę DUCH W ATOMIE - interpretacje mech. kwantowej największych dzisiejszych fizyków.

pzdr
lapathor (69 punktów)

>impulsy elektryczne - to wszystko na najniższym kwantowym poziomie jest całkowicie rozmyte, niezdeterminowane, w superpozycji wszystkich możliwych stanów. Tzw. obserwacja powoduje przejście do konkretnego stanu kwantowego (wg. wszystkich eksperymentów i obecnej wiedzy dotyczy to wszystkich zjawisk). Jak to dalej wytłumaczyć - spór toczy się wśród fizyków kwantowych ale fakt zjawiska niedeterminizmu jest jak narazie faktem. No i tu jest miejsce mi się zdaje na prawdziwą wolną wolę nie tylko ta subiketywną (aczkolwiek mogę sobie wyobrazić że byłoby to tylko złudzenie, chociaż przemawia do mnie idea prawdziwej wolnej woli, chociażby poparta fizyką). Polecam książkę DUCH W ATOMIE - interpretacje mech. kwantowej największych dzisiejszych fizyków.
>pzdr

Własnie, ja również poszedłbym tą scieżka.

Jedynie na poziomie kwantowym można by to jakoś spróbować wyjaśnić. Jak wiemy z fizyki, w świecie molekuł i większych struktur wszytko jest zdeterminowane. Aczkolwiek mechanika kwantową operuje na funkcjach falowych ( po pewnych przekształceniach - rozkładach prawdopodbieństwa ). Dając odniesienie do naszego świata makro można by to porównać ...stoi jabłko na stole ale gdy na nie spojrzy(wykonam pomiar) to przeważnie stoi w innym miejscu. Jeśli spojrzę na nie 1000 razy to 900 razy stało na mniej więcej na środku stołu. 30 lekko po prawej, 30 po lewej itp. Każdy punkt na stole ma swoją wartość prawdopodobieństwa z jakim pojawi się na nim jabłko.

Ta losowość jest dla nas tajemnicza ( Czy Bóg gra w kości ? by the way, mój profesor od kwantówki powiedział : "Gra i oszukuje" ). Myślę że własnie tutaj można by się doszukiwać wolnej woli. Przykładowo, wolą mogłaby być zmiana funkcji falowej ( adekwatnie w naszym przykładzie 800 razy jabłko byłoby po środku 100 na lewo i prawo ..itp).

Sama świadomość natomiast może to być jakiś twór wielowymiarowy. Nasze postrzeganie jest jedynie 3 wymiarowe, ale być może po prostu nie zdajemy sobie sprawy z wyższych wymiarów.

Jak to mogę poprzeć, oglądałem program w Akademickiej Telewizji Naukowej www.atvn.pl o tytule "Ekspansja życia w kolejne wymiary". Polecam, lekki .. poszerza horyzonty wyobraźni. Tam było trochę o wyższych wymiarach. Podobno nasz układ nerwowy jest przykładem struktury o wymiarze większym od 3 ponieważ impuls np. od nogi do głowy i z powrotem idzie znacznie szybciej niż czas jaki impuls by szedł z szybkością transmisji impulsu elektrycznego w nerwach.

>Polecam książkę DUCH W ATOMIE
chyba się w nią zaopatrze

pzdr
Marek (196 punktów)

> Jedynie na poziomie kwantowym można by to jakoś spróbować wyjaśnić. Jak wiemy z fizyki, w świecie molekuł i większych struktur wszytko jest zdeterminowane. Aczkolwiek mechanika kwantową operuje na funkcjach falowych ( po pewnych przekształceniach - rozkładach prawdopodbieństwa ). Dając odniesienie do naszego świata makro można by to porównać ...stoi jabłko na stole ale gdy na nie spojrzy(wykonam pomiar) to przeważnie stoi w innym miejscu. Jeśli spojrzę na nie 1000 razy to 900 razy stało na mniej więcej na środku stołu. 30 lekko po prawej, 30 po lewej itp. Każdy punkt na stole ma swoją wartość prawdopodobieństwa z jakim pojawi się na nim jabłko.

Czy tzn. że jak sie osiagnie odpowiednia swiadomosc to mozna przesuwac jablka na stole?

Założyłem temat ze swoim pomyslem na ten problem kwantow. Moze cie zaciekawi...

www.racjonalista.pl/forum.php/s,148026

pzdr
lapathor (69 punktów)

>Czy tzn. że jak sie osiagnie odpowiednia swiadomosc to mozna przesuwac jablka na stole?

w rzeczywistości to się odnosi do jednego elektronu, a Ty mi tu z całym jabłkiem, ambitny ...heheh

>Założyłem temat ze swoim pomyslem na ten problem kwantow. Moze cie zaciekawi...
>www.racjonalista.pl/forum.php/s,148026
>pzdr
>

lukne
homopitek (1536 punktów)
Domyślam zie, że obaj pijecie do koncepcji mózgu kwantowego (Penrose-Hameroff), która jest ciekawym punktem widzenia, ale też stwarza pewien problem. Mianowicie, rozważanie procesów myślowych w kategoriach kwantowych ma sens, moim zdaniem, jeśli wykaże się, że "bity" informacji przetwarzanej przez mózg mają swoje reprezentacje na poziomie kwantowym (nośnika). Samo stwierdzenie, iż obserwujemy w mózgu zjawiska tego poziomu nie oznacza jeszcze, że są one informatycznie znaczące.
Każdy obiekt fizyczny ma jakąś tam "bazę" kwantową, ale nie wszystkie zachodzące w nim procesy dają się wyjaśnić na tym poziomie. Przykładem, by nie uciekać od przetwarzania informacji, może być klasyczny (niekwantowy) komputer, który przetwarza informację mającą reprezentacje makroskopowe. Zjawiska kwantowe zachodzące w nośnikach tych reprezentacji mogą w pewnych warunkach wywołać efekty makroskopowe i wpłynąć na przetwarzanie, ale to są wyjątki od reguły - generalnie zjawiska kwantowe pozostają poza głównym nurtem procesów.

Tak więc, bez uzyskania takiego jednoznacznego potwierdzenia (może jestem niedoinformowany?) trudno mówić o realnym wpływie zjawisk kwantowych na nasze myślenie. Moim zdaniem mogą one co najwyżej wywoływać jakieś jednostkowe błędy przetwarzania i nic więcej. Z tego też powodu doszukiwanie się źródeł "wolnego wyboru" w tej klasie zjawisk jest dość ryzykowne.
LEGION. (3161 punktów)
Cytat:
Świadomość to zespół komórek nerwowych w pewnym obszarze mózgu. Np. podczas snu lub jak ktoś się upije to ten obszar jest wyłączony i tracimy świadomość. Nie ma tu miejsca na mistyczną wolną wolę.

Dosyć swobodnie operujesz pojęciami "świadomość" i "wolna wola".
Podczas snu być może tracimy wolną wolę, ale z całą pewnością nie świadomość.
Nawet wtedy kiedy tracimy przytomność - nie tracimy świadomości tego, że coś się dzieje - nasz mózg nie zrywa połączenia ze światem zewnętrznym, tylko czasowo wytłumia sygnały pochodzące z zewnątrz.
Podczas snu nie tracimy także świadomości tego, że jesteśmy(jakoś) - czy ktoś śnił sen w którym go nie było?

Prawo jest jak płot - żmija zawsze się prześliźnie, tygrys zawsze przeskoczy, tylko bydło stoi i czeka.
lapathor (69 punktów)
>Dosyć swobodnie operujesz pojęciami "świadomość" i "wolna wola".

Być może, to nie moje wykształcenie, raczej hobby.

> Podczas snu być może tracimy wolną wolę, ale z całą pewnością nie świadomość.

Widzę że mamy różną definicje świadomość, ja to rozumiem jako po prostu "zdawanie sobie sprawy z czegoś" ( wzięte z sjp.pwn.pl/ ). I z tą definicją jestem przekonany że podczas snu jest ona wyłączona. No , można powiedzieć że w trakcie śnienia jest obecna co zresztą powiedziałeś, ale i tak jakby trochę częściowo.
LEGION. (3161 punktów)
Cytat:
Widzę że mamy różną definicje świadomość, ja to rozumiem jako po prostu "zdawanie sobie sprawy z czegoś" ( wzięte z sjp.pwn.pl/ ). I z tą definicją jestem przekonany że podczas snu jest ona wyłączona. No , można powiedzieć że w trakcie śnienia jest obecna co zresztą powiedziałeś, ale i tak jakby trochę częściowo.

No a ja się nie zgodzę - świadomość tego, że jest jakieś otoczenie i że coś się tam dzieje jest zawsze aktywna - inaczej hałas nie byłby w stanie nikogo obudzić, a sole trzeźwiące nie rozbudzałyby po "utracie świadomości" - ich podawanie zwyczajnie nie miałoby sensu.

Prawo jest jak płot - żmija zawsze się prześliźnie, tygrys zawsze przeskoczy, tylko bydło stoi i czeka.
04-08-2008 05:56 
 Ocena 1 na 1
@ffe? (3233 punktów)
> świadomość tego, że jest jakieś otoczenie i że coś się tam dzieje jest zawsze aktywna - inaczej hałas nie byłby w stanie nikogo obudzić, a sole trzeźwiące nie rozbudzałyby po "utracie świadomości" - ich podawanie zwyczajnie nie miałoby sensu.
>
Prawo jest jak płot - żmija zawsze się prześliźnie, tygrys zawsze przeskoczy, tylko bydło stoi i czeka.


To psychika jest stale aktywna - świadomość to jej część, nie zawsze potrzebna i nei zawsze czynna.

A sueno de la razon produce automatica secretaria
exeqtor (359 punktów)
temat podobny już był z cyklu wolna wola vs. determinizm.
-moje zdanie człowiek nie ma wpływu na to co robi, i co robić będzie. Jest tylko biernym obserwatorem przebiegu sytuacji i choć wydaje mu sie że decyduje to jego decyzje są z góry ustalone. Trudno jest tutaj przewidziec przyszłość, tok, ponieważ obserwator(ja) ma wpływ na obiekt obserwowany (ja).
homopitek (1536 punktów)
>temat podobny już był z cyklu wolna wola vs. determinizm.
>-moje zdanie człowiek nie ma wpływu na to co robi, i co robić będzie. Jest tylko
>biernym obserwatorem przebiegu sytuacji i choć wydaje mu sie że decyduje to jego
>decyzje są z góry ustalone. Trudno jest tutaj przewidziec przyszłość, tok,
>ponieważ obserwator(ja) ma wpływ na obiekt obserwowany (ja).

To tak może wyglądać ("z góry ustalone") tylko w przypadku procesów decyzyjnych dających jednoznaczny rezultat z silnym priorytetem. W sytuacjach, gdy proces nie kończy się wypracowaniem jednoznacznego rezultatu (np. są dwie równosilne możliwości) musi zadziałać procedura "awaryjna", gdyż w przeciwnym przypadku system się "zawiesi", w tym sensie, że będziesz w nieskończoność myślał "co zrobić?".


Nie stosuję emoticonów
09-08-2008 19:19 
 Ocena 1 na 1
exeqtor (359 punktów)
Nie to miałem na mysli. W moim rozumieniu cały wszechświat nie podlega przypadkowości, wszytsko ma swój tor. Niepoznawalność toru (jedynie pewne przybliżenie) bierze sie z zaburzenia obserwatora który jednoczesnie wpływa na doświadczenie (otoczenie), sam obserwator jednak nie może wyprzedzić podejmowania swoich decyzji, przychodzą one z czasem teraźniejszym. Jak i również z możliwości umysłowych. Całość potraktowałem poprostu na poziomie molekularnym niżeli zaogólniając do psychiki. Podsumowując los wszechświata jest tylko jeden (mam na myśli wszytsko, człowieka też również) nawet to że pisze ten post to nie przypadek, brak losowości tak już miało być i każda inna moja decyzja, ruch to nie efekt mojej własnej woli lecz porządku którego w stanie fizycznie nie jestem pojąć. Wydaje mi się że podejmuje decyzje jednak dezyzje są efektem wcześniejszych doświadczeń.

homopitek. Rozumiem twą myśl i zgadzam się z nią. Priorytet decyzji jest jakby zasymulowaną możliwością zajścia przebiegu dalszej akcji pod wpływem działania jednej z tych decyzji. Decyzja która jest bardziej korzystana dla wyżej ustalonego celu jest stosowana. To chyba już było by myślenie świadome. Spora ilość możliwych rozwiązań dla uzyskania celu wyjścia jakby doświadczeniem. Np spory zasób słów zwiększa możliwość oddania sensu wypowiedzi dokładniej.
09-08-2008 22:27 
 Ocena 1 na 1
homopitek (1536 punktów)

W przypadku decyzji mniej więcej się zgadzamy i nie warto teraz dzielić włosa na czworo, ale jeśli chodzi o sprawę determinizmu w skali kosmicznej, to warto spojrzeć na nią z innego trochę punktu widzenia. Trzeba brać pod uwagę, że determinizm całościowy (wszelkich procesów zachodzących we Wszechświecie) nie jest wcale pewny, choć możliwy. Biorąc pod uwagę aktualne stanowisko fizyki w kwestii nieprzewidywalności zjawisk mikroświata lepiej nie mieć zbytniej pewności.
A w brew pozorom takich zagadnień może być więcej (np. informacja).
Poza tym gigantyczna ilość procesów zachodzących we Wszechświecie jest poza "zasięgiem naszego wzroku" lub możliwości ich przeliczania, więc nawet nie możemy zrobić sensownego użytku z wiedzy o ich determinizmie. Dla nas determinizm makroświata ma znaczenie w dużej mierze symboliczno-teoretyczne. Wiemy, że ten świat jest deterministyczny, ale musimy go (w większej jego części) traktować jako praktycznie niederministyczny, ponieważ brakuje nam wiedzy i możliwości technicznych do innego podejścia.


Nie stosuję emoticonów
exeqtor (359 punktów)
z każdym nowym wynalazkiem, o co raz bardziej skomplikowanej budowie działania udowadniamy że światem rządzą stałe prawa, deterministyczne. To dzięki nim możemy tworzyć mechanizmy które działają w zamyśle jakim działać powinny, ponieważ możemy zasymulować pierwotny plan na desce kreślarskiej posługując sie stałymi prawami a sprawne dzieło to nic jak potwierdzenie tej tezy. Model deterministyczny to model najprostszy, o stałej funkcji wiec zgodnie z zasadą "rzeczy najprostsze są najbardziej prawdopodobne" jest własnie najbardziej prawdopodobny. Tak czy siak, nie wiem co za chwile zrobie
homopitek (1536 punktów)
> Tak czy siak, nie wiem co za chwile zrobie
>

W tym właśnie rzecz - jak zawęzimy pole uwagi, to "widzimy" determinizm i potrafimy go sobie przełożyć na konkrety. Ale brak możliwości "widzenia" wszystkiego powoduje, że staje się on iluzoryczny dla praktyki.


Nie stosuję emoticonów
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>Zastanawiam się czy istnieje coś takiego jak wolna wola.

To jest bardzo trudny temat. Czytałem pewne książki z dziedziny neurofizjologii, i z badań tam przedstawionych wynika, że wolna wola może być częściowo złudzeniem. Bierze się to stąd, że poczucie sekwencji czasu jest subiektywne.

Może się zdarzyć sytuacja, że najpierw coś zrobimy powodowani impulsem, instynktem, nie wiadomo czym nawet, po czym będzie nam się wydawało, że chcieliśmy tak zrobić. Pragnienie zrobienia tego czegoś pojawi się po tej czynności w krótkim odstępie czasu ale nasz mózg przestawi na nasz użytek kolejność tych rzeczy i stąd przeświadczenie że to sami chcieliśmy zrobić daną rzecz.
Dowiedziono w badaniach, że często mózg nie rozróżnia kolejności zdarzeń odbywających się w przedziale czasu mniejszym niż 2 sekundy.

Może się okazać, że wszystko co robimy jest tylko wynikiem dążenia mózgu do chemicznej homeostazy, a wolna wola to złudzenie które produkuje nam mózg również po to aby poprawić nam samopoczucie.

Czy to Cię pociesza?
lapathor (69 punktów)
>Czy to Cię pociesza?

Podsumowując cały wątek...myślę że tak

Wracając do początku:

1 obiektywny aspekt
>nauka z zasady będzie "ścinać" pojęcie wolnej woli, bo nauka nie zajmuje się wolnością, są tam prawa, bądź konfiguracje, zasada działania
jest oczywisty

2. subiektywny aspekt - przeświadczenie o wyborze jest tylko przeświadczeniem
a)Tutaj wkraczają różne eksperymenty neurofizjologi(np. potenciał gotowości który świadczy o podjęciu decyzji przez ciało pojawia się o 0.3 sec szybciej niż decyzja człowieka)
b)albo po prostu np.błędne uogólnienie, nadużycie pojęcia. W przypadku gdy nie zna się barier(determinacji) może być mowa o wolności, lecz bariery mogą być niedostrzegalne na pierwszy rzut oka. Mucha niby jest wolna ale tak naprawdę lata za gó...m
c)fakt że można podać przyczynę każdej decyzji
d) jest to przeświadczenie jak każde inne ale jak wejdzie się w szczegóły to jest unieważnione ..np. dotykam klawisz..bzdura, tak naprawdę dotyk nie istnieje jest tylko odpychanie się cząsteczek na poziomie atomowym.

Moim zdaniem poczucie wolnej woli jest uczuciem jak np. radość , gniew, miłość, nadzieja , lęk , ból rwący , wolna wola - chyba pasuje ?
dark magus (320 punktów)
>Zastanawiam się czy istnieje coś takiego jak wolna wola.
>Fizyczny, obiektywny aspekt jest tutaj jednoznaczny - człowiek to w zbiór molekuł
> (...)
>Natomiast inaczej jest od strony subiektywnej. Chyba każdy z nas ma wewnętrzne przeświadczenie,
>uczucie że jednak mamy wpływ.
>Można powiedzieć że Mamy tu konflikt wewnętrznego przeświadczenia z wiedzą empiryczna.

Ciekawy temat i ciekawa dyskusja choc, jak ktos juz wczesniej zauwazyl, laczaca wolna wole ze swiadomoscia. Nie koniecznie mieszajaca te dwa pojecia - ale probujaca uzasadnic istnienie wolnej woli w oparciu o swiadomosc.

>Albo czy można to zagadnienie ująć w inny sposób ?

No wlasnie. Nie w oparciu o swiadomosc! Bo wolna wola pojawila sie w historii duzo wczesniej niz swiadomosc. Trudno wiec uzasadniac cos co istnialo od dawna, czyms innym, co dopiero zaistnialo.

Popatrzmy moze na to z darwinowsko-dawkinsowego punktu widzenia

Co wyroznia "zycie"? Wszyscy pamietamy lot rzucanych ptakow: martwy, przestrzegajac praw fizyki, przemiesci sie po przewidywalnym przez fizyke torze; zywy ptak, rowniez przestrzegajac praw fizyki, przemiesci sie, choc tym razem po nieprzewidywalnej trajektorii.

Zywy ptak wykazuje cos na ksztalt "wolnej woli". Ale skad wzial sie ptak? Skad wziela sie ta "wolnosc", odejscie od jednych praw fizyki na korzysc innych?

Prawdopodobna hipoteza jest nastepujaca: dalekim przodkiem ptaka byly proste, powiedzmy jednokomorkowe organizmy. Siegajac dalej, mozna przypuszczac, ze ich przodkiem byla - materia, zorganizawana na ksztalt znany nam pod nazwa "materii nieozywionej". Pierwiaski, czasteczki o konkretnej masie, gestosci, podlegajace konkretnym prawom. Jak najbardziej zdolne do ruchu choc "tylko" na sposob materii; niezdolne rowniez jeszcze do rozmnazania.

Ruch byl wiec obecny zanim pojawilo sie zycie, takie jakim go znamy. Pierwsze organizmy zapewne poruszaly sie tak, jak pozwalaly im na to, nazwijmy to "prawa materii" (czyli najogolniej te odkryte i sformulowane przez rozne galezie mechaniki). Jak poruszaja sie bakterie, tak sie poruszaja i mimo to sa najliczniejszymi organizmami zywymi na naszej planecie. Znajdujemy sie w epoce bakterii. Ale to nieistotne. W pewnym momencie historii okazalo sie, ze szanse przezycia moga sie zwiekszyc wlasnie dzieki - ruchowi. Ruchowi niejako wbrew prawom Newtona. Powstaly ptaki... I powstaly malpy czlekoksztaltne . Powstaly organizmy zywe, poruszajace sie - wbrew prawom Newtona...

W tym momencie mozna zapytac, czy ten ruch to juz wolna wola? Oczywiscie odpowiedzi moga sie roznic, w zaleznosci od tego jak definiowac bedziemy wolnosc. W naszym kontekscie mozemy odpowiedziec, ze - tak. To juz jest wolna wola. I zauwazmy - wolna wola, ktora pojawila sie na dlugo przed swiadomoscia!

Oczywiscie zachodzi pytanie, czy ruch organizmow zywych, nie dajacy sie przewidziec wprost z praw Newtona, jest "wolny" czy tez zdeterminowany. Odpowiedz wydaje sie godzic obydwa trendy Ruch organizmow zywych jest zdeterminowany "checia" przezycia (w cudzyslowie, bo oczywiscie mrowka nie chce swiadomie przezyc ale - nie udalo mi sie znalezc na to lepszego slowa w polskim slowniku, moze powinienem napisac "koniecznoscia"?) a rownoczesnie jest ruchem - przypadkowym (byc moze wzorowanym na znanym im z materii nieozywionej podobnym rodzaju ruchu, choc spelniajacym prawa mechaniki). Hipotetycznym przykladem moze byc kilka heterosexualnych komorek albo innych stworkow w szklance wody. Jesli nie beda sie poruszac, nawet przypadkowo, nigdy sie nie spotkaja i - zycie nie przetrwa. (A z drugiej strony - jesli bylyby bardzo male, to nie mialyby nawet mozliwosci, zeby sie nie poruszac biernie, atakowane wsciekle ze wszystkich stron czasteczkami wody )

Musze juz konczyc Troche sie rozpisalem - Swiadomosc i rozum, wytworzone ostatnio, maja zapewne ulatwic przewidywanie co bedzie, pomoc w decyzji o kierunku ruchu, byc moze o jego trajektorii.

Ptak przyleci do jedzenia. Nie bedziemy jednak w stanie przewidziec w jaki sposob to zrobi. Ptak nauczony, ze po drodze kryje sie jakies niebezpieczenstwo, bedzie sie staral je ominac. A o ilez wiecej - czlowiek rozumny? Zwlaszcza, gdy wezmiemy pod uwage, ze ruch jest tylko niewielka czescia dzialania organizmow zywych, a ktory podany tu zostal wylacznie dla jasnosci

Podsumowujac odpowiadam - wolna wola oczywiscie istnieje, choc wolnosc ta wydawac sie nam moze chaosem albo przypadkowoscia. Swiadomosc i rozum sa dodatkowymi i innymi elementami pomocniczymi w przetrwaniu (czyli w zyciu )
myslicielka (19 punktów)skąd wzięło się życie
>>Zastanawiam się czy istnieje coś takiego jak wolna wola.
>>Fizyczny, obiektywny aspekt jest tutaj jednoznaczny - człowiek to w zbiór molekuł
>> (...)
>>Natomiast inaczej jest od strony subiektywnej. Chyba każdy z nas ma wewnętrzne przeświadczenie,
>>uczucie że jednak mamy wpływ.
>>Można powiedzieć że Mamy tu konflikt wewnętrznego przeświadczenia z wiedzą empiryczna.
>Ciekawy temat i ciekawa dyskusja choc, jak ktos juz wczesniej zauwazyl, laczaca wolna wole ze swiadomoscia. Nie koniecznie mieszajaca te dwa pojecia - ale probujaca uzasadnic istnienie wolnej woli w oparciu o swiadomosc.
>>Albo czy można to zagadnienie ująć w inny sposób ?
>No wlasnie. Nie w oparciu o swiadomosc! Bo wolna wola pojawila sie w historii duzo wczesniej niz swiadomosc. Trudno wiec uzasadniac cos co istnialo od dawna, czyms innym, co dopiero zaistnialo.
>Popatrzmy moze na to z darwinowsko-dawkinsowego punktu widzenia
>Co wyroznia "zycie"? Wszyscy pamietamy lot rzucanych ptakow: martwy, przestrzegajac praw fizyki, przemiesci sie po przewidywalnym przez fizyke torze; zywy ptak, rowniez przestrzegajac praw fizyki, przemiesci sie, choc tym razem po nieprzewidywalnej trajektorii.
>Zywy ptak wykazuje cos na ksztalt "wolnej woli". Ale skad wzial sie ptak? Skad wziela sie ta "wolnosc", odejscie od jednych praw fizyki na korzysc innych?
>Prawdopodobna hipoteza jest nastepujaca: dalekim przodkiem ptaka byly proste, powiedzmy jednokomorkowe organizmy. Siegajac dalej, mozna przypuszczac, ze ich przodkiem byla - materia, zorganizawana na ksztalt znany nam pod nazwa "materii nieozywionej". Pierwiaski, czasteczki o konkretnej masie, gestosci, podlegajace konkretnym prawom. Jak najbardziej zdolne do ruchu choc "tylko" na sposob materii; niezdolne rowniez jeszcze do rozmnazania.
>Ruch byl wiec obecny zanim pojawilo sie zycie, takie jakim go znamy. Pierwsze organizmy zapewne poruszaly sie tak, jak pozwalaly im na to, nazwijmy to "prawa materii" (czyli najogolniej te odkryte i sformulowane przez rozne galezie mechaniki). Jak poruszaja sie bakterie, tak sie poruszaja i mimo to sa najliczniejszymi organizmami zywymi na naszej planecie. Znajdujemy sie w epoce bakterii. Ale to nieistotne. W pewnym momencie historii okazalo sie, ze szanse przezycia moga sie zwiekszyc wlasnie dzieki - ruchowi. Ruchowi niejako wbrew prawom Newtona. Powstaly ptaki... I powstaly malpy czlekoksztaltne . Powstaly organizmy zywe, poruszajace sie - wbrew prawom Newtona...
>W tym momencie mozna zapytac, czy ten ruch to juz wolna wola? Oczywiscie odpowiedzi moga sie roznic, w zaleznosci od tego jak definiowac bedziemy wolnosc. W naszym kontekscie mozemy odpowiedziec, ze - tak. To juz jest wolna wola. I zauwazmy - wolna wola, ktora pojawila sie na dlugo przed swiadomoscia!
>Oczywiscie zachodzi pytanie, czy ruch organizmow zywych, nie dajacy sie przewidziec wprost z praw Newtona, jest "wolny" czy tez zdeterminowany. Odpowiedz wydaje sie godzic obydwa trendy Ruch organizmow zywych jest zdeterminowany "checia" przezycia (w cudzyslowie, bo oczywiscie mrowka nie chce swiadomie przezyc ale - nie udalo mi sie znalezc na to lepszego slowa w polskim slowniku, moze powinienem napisac "koniecznoscia"?) a rownoczesnie jest ruchem - przypadkowym (byc moze wzorowanym na znanym im z materii nieozywionej podobnym rodzaju ruchu, choc spelniajacym prawa mechaniki). Hipotetycznym przykladem moze byc kilka heterosexualnych komorek albo innych stworkow w szklance wody. Jesli nie beda sie poruszac, nawet przypadkowo, nigdy sie nie spotkaja i - zycie nie przetrwa. (A z drugiej strony - jesli bylyby bardzo male, to nie mialyby nawet mozliwosci, zeby sie nie poruszac biernie, atakowane wsciekle ze wszystkich stron czasteczkami wody )
>Musze juz konczyc Troche sie rozpisalem - Swiadomosc i rozum, wytworzone ostatnio, maja zapewne ulatwic przewidywanie co bedzie, pomoc w decyzji o kierunku ruchu, byc moze o jego trajektorii.
>Ptak przyleci do jedzenia. Nie bedziemy jednak w stanie przewidziec w jaki sposob to zrobi. Ptak nauczony, ze po drodze kryje sie jakies niebezpieczenstwo, bedzie sie staral je ominac. A o ilez wiecej - czlowiek rozumny? Zwlaszcza, gdy wezmiemy pod uwage, ze ruch jest tylko niewielka czescia dzialania organizmow zywych, a ktory podany tu zostal wylacznie dla jasnosci
>Podsumowujac odpowiadam - wolna wola oczywiscie istnieje, choc wolnosc ta wydawac sie nam moze chaosem albo przypadkowoscia. Swiadomosc i rozum sa dodatkowymi i innymi elementami pomocniczymi w przetrwaniu (czyli w zyciu

Jeśli sądzisz, że organizmy żywe powstały z materii nieożywionej to przeczysz logice. Bo nic co martwe nie może dać początku życiu...w jakiejkolwiek formie...Jeśli uważasz inaczej weź garść popiołu czy pisaku i spraw, żeby ożyła a jeśli nie umiesz, wytłumacz dlaczego nie możesz. Bo nie masz odpowiedniego przygotowania?? Instrumentów badawczych?? Mają je największej światowej sławy naukowcy. Inżynierowie, genetycy, biotechnolodzy, chemicy, fizycy, biolodzy. Ale żadnemu z nich nawet drogą współpracy nie udało się sworzyć życia z czegoś co nie ma go w sobie w ogóle. Próbowano stworzyć nasienie na wzór roślinnego, ale choć miało ono wszelkie parametry i kombinację biochemiczną, aby życie mogło w nim zaistnieć- nie zaistniało. Nie leży to bowem w mocy człowieka. Człowiek "stwarza" wprawdzie życie ale ma to charakter odtwórczy, a nie twórczy. Twórcą nie stanie się nigdy....
dajmonion (3663 punktów)Odp: Wolna wola
>Macie jakieś pomysły jak te dwa spojrzenia można pogodzić ?

Nie da się pogodzić, jeśli założy się, że człowiek to tylko materia. Wówczas Twoje przekonanie, że mogłeś postąpić inaczej niż postąpiłeś jest czystym złudzeniem. Możesz usprawiedliwić wtedy dosłownie wszystko, bo wszystko jest ewolucją materii. Nie musisz niczego żałować ani przypisywać sobie żadnej winy, bo winna jest materia, a jeśli czujesz się odpowiedzialny za cokolwiek to też tylko dlatego, że podlegasz takiej konieczności. Zmieni się konieczność, zmieni się też i Twoje poczucie i nic na to nie poradzisz.

Wyobraź sobie, że jesteś na spotkaniu materialistów. Następujesz komuś na stopę i mówisz: Przepraszam, ale to się musiało stać. Tamten powinien nie tylko uznać taką odpowiedź ale wręcz potraktować ją śmiertelnie poważnie.

Ta anegdotka pokazuje tylko, że człowieczeństwo zakłada wiarę w wolną wolę. Gdybyś naprawdę przestał w nią wierzyć i konsekwentnie postępował zgodnie z tym przekonaniem to przestałbyś być człowiekiem.


dajmonion
dark magus (320 punktów)
>>Macie jakieś pomysły jak te dwa spojrzenia można pogodzić ?
> Nie da się pogodzić, jeśli założy się, że człowiek to tylko materia. Wówczas Twoje przekonanie, że mogłeś postąpić inaczej niż postąpiłeś jest czystym złudzeniem.

A wlasnie ze nie vide powyzej

> Możesz usprawiedliwić wtedy dosłownie wszystko, bo wszystko jest ewolucją materii. Nie musisz niczego żałować ani przypisywać sobie żadnej winy, bo winna jest materia, a jeśli czujesz się odpowiedzialny za cokolwiek to też tylko dlatego, że podlegasz takiej konieczności.

A skad to poczucie winy??? Czyzby ze szkoly i z nauki religii???
Wyimaginowany dualizm - dobro-zlo?

>Ta anegdotka pokazuje tylko, że człowieczeństwo zakłada wiarę w wolną wolę. Gdybyś naprawdę przestał w nią wierzyć i konsekwentnie postępował zgodnie z tym przekonaniem to przestałbyś być człowiekiem.

Alez dlaczego?????
dajmonion (3663 punktów)
>Alez dlaczego?????

Bo mógłbyś wyrządzić dowolne zło i z wszystkiego się usprawiedliwić a wtedy trudno byłoby przypisać Ci człowieczeństwo. Człowiekiem jest ktoś kto żałuje za spowodowane zło, a żal zakłada wolność, bo żałować można tylko wtedy jeśli mogło się postąpić inaczej niż się postąpiło.

Świadomość, że nic od Ciebie nie zależy może wręcz prowadzić do depresji. Seligman pisze nawet o wyuczonej bezradności, która bierze się właśnie z braku poczucia wpływu na otoczenie. Z perspektywy determinizmu nasza sprawczość jest sprawczością kamienia, który uderza w inny kamień. Taka świadomość hamuje motywację do działania, do rozwoju, a rozwój to kolejny obok żalu za wyrządzone zło wyznacznik człowieczeństwa.
Krótko mówiąc, te memy są nam niepotrzebne, tyle, że na gruncie materializmu trudno, żeby nie powiedzieć, że nie sposób ich się wyzbyć.

PS: Twoje definiowanie wolnej woli poprzez ruch jest zupełnie nieprzydatne w kontekście dyskusji o wolności człowieka, bo tego przede wszystkim dotyczy problem wolnej woli.

dajmonion
Odlogik (78 punktów)
To, że coś złego musiało się za naszą sprawą stać, nie oznacza, że mamy to powtórzyć. Tu jest właśnie "wina", znak, że coś musimy zmienić. Taki mamy program. Nie pozwala on nam na nie przejmowanie się tym co złego czynimy.
dajmonion (3663 punktów)
> Tu jest właśnie "wina", znak, że coś musimy zmienić. Taki mamy program. Nie pozwala on nam na nie przejmowanie się tym co złego czynimy.

Wina jest tylko wtedy jeśli mogło się postąpić inaczej niż się postąpiło.

dajmonion
Odlogik (78 punktów)
> Wina jest tylko wtedy jeśli mogło się postąpić inaczej niż się postąpiło.

Wydaje mi się, że cały czas mogło by być inaczej niż jest. Byt nie wyklucza możliwego. To co możliwe może istnieć lub nie istnieć. Możemy sobie wyobrazić inne rozwiązania niż te które mają miejsce. Nie ma ich, to prawda, ale czy są niemożliwe? Uważam, że potocznie rozumiana wina jest raczej natury podświadomie emocjonalnej. Do czynu zmusza nas dany czynnik. Jeśli go brakuje dzieje się coś innego. Ludzie jednak chcieliby zniszczyć źródło tego co wedle nich złe. Tymczasem wystarczyło by usunąć jakąś drobinkę i już nie istniał by winowajca. Myślę, że obwiniać ma sens tylko wtedy, gdy można coś zmienić w przyszłości. Wina znaczy tutaj - napraw jakąś sprawę jeśli możesz.
To co istnieje jest naprawdę ziarnkiem w porównaniu do tego ogromu, który mógłby się stać. Na szczęście najgorsza strona tej przepaści zwykle nie ma bytu.
dajmonion (3663 punktów)
>> Wina jest tylko wtedy jeśli mogło się postąpić inaczej niż się postąpiło.
>Wydaje mi się, że cały czas mogło by być inaczej niż jest. Byt nie wyklucza możliwego. To co możliwe może istnieć lub nie istnieć. Możemy sobie wyobrazić inne rozwiązania niż te które mają miejsce. Nie ma ich, to prawda, ale czy są niemożliwe?

Ale Pan pisze o teoretycznej możliwości. To, że teoretycznie mogło się postąpić inaczej niż się postąpiło nie oznacza, że faktycznie istniała taka możliwość.

dajmonion
Odlogik (78 punktów)

>Ale Pan pisze o teoretycznej możliwości. To, że teoretycznie mogło się postąpić inaczej niż się postąpiło nie oznacza, że faktycznie istniała taka możliwość.

Ale dlaczego miała by nie istnieć? Nawet jeżeli by nie istniała, to możemy wyobrazić sobie świat, w którym jest. Zgadza się ma ona charakter fikcji, ale przecież jest też nacechowana takim to a takim bytem. O to by mniej więcej chodziło, że teoria jako taka, jest już bardzo blisko rzeczywistości. Jej niebyt lub byt jest tylko "przypadkiem". Co sprawia, ze jedno nie istnieje, a drugie jest? Nie mam cholernego pojęcia. "Możliwe" jest chyba dość wieloznacznym słowem.
Odlogik (78 punktów)
A czy wybierasz z czego wybierasz?
myslicielka (19 punktów)
>Zastanawiam się czy istnieje coś takiego jak wolna wola.
>Fizyczny, obiektywny aspekt jest tutaj jednoznaczny - człowiek to w zbiór molekuł składających się
>w głównej mierze z kilku pierwiastków. Myśli natomiast, to różne konfiguracje impulsów elektrycznych
>w sieci neuronowej. Świadomość to zespół komórek nerwowych w pewnym obszarze mózgu. Np. podczas snu
>lub jak ktoś się upije to ten obszar jest wyłączony i tracimy świadomość. Nie ma tu miejsca na
>mistyczną wolną wolę.
>Natomiast inaczej jest od strony subiektywnej. Chyba każdy z nas ma wewnętrzne przeświadczenie,
>uczucie że jednak mamy wpływ. Bo przecież to "ja" decyduje czy pójść teraz zrobić sobie herbatę czy
>poczekać jeszcze kilkanaście minut.. itp.
>Można powiedzieć że Mamy tu konflikt wewnętrznego przeświadczenia z wiedzą empiryczna.
>Macie jakieś pomysły jak te dwa spojrzenia można pogodzić ?
>Albo czy można to zagadnienie ująć w inny sposób ?

Żeby uznać istnienie wolnej woli trzeba by uznać za fakt istnienie Boga, który tę wolę człowiekowi dał. W Biblii opisany jest raj w którym Bóg umieścił człowieka na próbę i dał mu wolną wolę, aby mógł wybrać między dobrem a złem. Choć pierwsi rodzice będąc w rajskim ogrodzie, nie skażeni byli jeszcze pierwiastkiem zła, wiadomo, iź istnienie tego zła zapoczątkował Lucyfer swoim buntem przeciwko samemu Bogu. Tutaj juz widzimy akt wolnej woli, bo Szatan mógł służyć Bogu będac najdoskonalszym po Nim stworzeniem, ale służyć nie chciał. Prosta zależność: wybór- konsekwencja. Podobnie rzecz się ma w przypadku człowieka. Mógł on czerpać przyjemność z istnienia wszystkich rzeczy, które Bóg stworzył, mógł je poznawać nie szkodząc przy tym sobie i co za tym idzie całemu rodzajowi ludzkiemu, ale kuszony przez Czarta wizją poznania Dobra i Zła w stopniu jakim posiada je Bóg uległ, bo wizja ta okazała się ciekawsza. Człowiek nie był przymuszany do przyjęcia pewnego światopglądu, ale kuszony jego "wspaniałością i pięknem". Uległość była tylko i wyłacznie jego wyborem.
Jeśli chodzi o współczesnego człowieka to trudno jest nie uwzględniać jego wolnej woli w wyborach życiowych. Nie zostaliśmy zaprogramowani na bycie kimś konkretnym: świętym, ateistą, fizykiem czy pracownikiem zakładów komunalnych "tesko". Życie kształtujemy sobie sami poprzez wybory jakich dokonujemy i wartości jakie wyznajemy. Oczywiście Bóg mówi: czyń dobrze, a będziesz zbawiony, ale jeśli będziesz czynił dokładnie na odwrót i zbierzesz tego żniwo czy w tym życiu czy w przyszłym (jesli w nie wierzysz), będzie to tylko i wyłącznie Twoja "zasługa". Bóg dał człowiekowi wolną wolę, aby mógł wybierać. Wybór ten nie jest z góry narzucony,a konsekwencje takiego czy innego zachowania nie są dziełem Boga lecz człowieka, który świadomie wybiera. Ludzie, którzy toczą spory wokół istnienia czy nieistnienia Boga, często pytają dlaczego Bóg dając człowiekowi wolną wolę nie może przy okazji ponosić konsekwencji takiego wyboru? Odpowiedź: bo wybiera człowiek nie Bóg i musi mieć pełną swiadomość tego co wybrał WRAZ Z KONSEKWENCJAMI. Dla mnie właśnie ów "konsekwencje" są wystarczającym dowodem na istnienie wolnej woli....
27-09-2008 21:11 
 Ocena 4 na 4
Pan Tau (1237 punktów)
Cytat:
Żeby uznać istnienie wolnej woli trzeba by uznać za fakt istnienie Boga, który tę wolę człowiekowi dał. [...]

Jeśli istnieje Bóg, który stworzył nasz świat, to nie może w nim zaistnieć wolna wola. To, co nam wydaje się być wolną wolą, jest wówczas tylko jej złudzeniem.
Możemy wybierać: albo Bóg, albo wolna wola - jednego z drugim nie da się pogodzić.

We are both atheists. I just believe in one fewer god than you do. When you understand why you dismiss all the other possible gods, you will understand why I dismiss yours.
Stephen Roberts
28-09-2008 09:23 
 Ocena 1 na 1
słota (6553 punktów)

>Jeśli istnieje Bóg, który stworzył nasz świat, to nie może w nim zaistnieć wolna wola. To, co nam wydaje się być wolną wolą, jest wówczas tylko jej złudzeniem.
Zawsze jest złudzeniem.
Pan Tau (1237 punktów)
>>Jeśli istnieje Bóg, który stworzył nasz świat, to nie może w nim zaistnieć wolna wola. To, co nam wydaje się być wolną wolą, jest wówczas tylko jej złudzeniem.
>Zawsze jest złudzeniem.
Tego nie wykluczam.

We are both atheists. I just believe in one fewer god than you do. When you understand why you dismiss all the other possible gods, you will understand why I dismiss yours.
Stephen Roberts
myslicielka (19 punktów)
>Cytat:
Żeby uznać istnienie wolnej woli trzeba by uznać za fakt istnienie Boga, który tę wolę człowiekowi dał. [...]

>Jeśli istnieje Bóg, który stworzył nasz świat, to nie może w nim zaistnieć wolna wola. To, co nam wydaje się być wolną wolą, jest wówczas tylko jej złudzeniem.
>Możemy wybierać: albo Bóg, albo wolna wola - jednego z drugim nie da się pogodzić.
>
We are both atheists. I just believe in one fewer god than you do. When you understand why you dismiss all the other possible gods, you will understand why I dismiss yours.

>Stephen Roberts

Istnienie Boga nie wyklucza istneinia wolnej woli. Jeśli uważasz, że ona nie istnieje, wówczas zakładasz, że jesteś całkowicie zdominowany przez otaczające Cię środowisko, świat, politykę, poglądy. Ale nawet jeśli jesteś zdominowany, to jednak jakiś pogląd wybierasz, jakąś postawę przyjmujesz. Myśleć, że człowiek nie posiada wolnej woli to stawiać go w pozycji zwierzęcia, które biernie podporządkowuje się wpływom natury i własnym instynktom. Nie jesteśmy zwierzętami i mamy do zrobienia coś więcej aniżeli zapewnienie przetrwania gatunku. Czy możesz o sobie powiedzieć, że jesteś uzależniony?? Nie zależny, bo zależni jesteśmy od czegoś wszyscy...ale uzależniony od czyjegoś stanowiska, podporządkowany szarej masie, która dawno już utraciła indywidualizm właściwy jednostkom, a podąża pewną drogą tylko dlatego, że jest to wygodne? Czy jesteś uzależniony i jednocześnie wychodzisz z założenia, że nie masz wpływu na własny los? Nie mam odpowiedniego teoretycznego przygotowania, aby dyskutowac czy Bóg istnieje czy nie, ale wolna wola jest tym co nadaje życiu człowieka sens...dzięki temu może on ze swoim życiem zrobić co zechce....jednak są pewne granice, ale granice te WYZNACZAMY SAMI....
28-09-2008 20:57 
 Ocena 2 na 2
Pan Tau (1237 punktów)
Cytat:
Istnienie Boga nie wyklucza istnienia wolnej woli. Jeśli uważasz, że ona nie istnieje, wówczas zakładasz, że jesteś całkowicie zdominowany przez otaczające Cię środowisko, świat, politykę, poglądy. [...]

Nie, uważam, że w takim przypadku jestem całkowicie zdominowany przez Boga.
Nie wiem, czy istnieje coś takiego jak wolna wola. Ale wiem, że istnienia Boga i istnienia wolnej woli w stworzonym przez niego świecie nie da się pogodzić.
Na ten temat prowadziliśmy tu już wiele dyskusji, pozwolę więc sobie zacytować swoją wypowiedź z ubiegłego roku:

Czy transcendentny (czyli, między innymi, istniejący poza czasem) Bóg pozostawia człowiekowi możliwość dokonywania wyborów, bez czego nie można mówić o wolnej woli?

Przeszłość, przyszłość, zdarzenie, przypadek, możliwość - te wszystkie słowa mają sens wyłącznie, kiedy używamy ich do opisywania zjawisk zachodzących we wszechświecie Tracą go, gdy próbujemy wyobrażać sobie cokolwiek zachodzącego poza czasem, są bowiem od niego uzależnione.
Dla takiego Boga cała nasza przeszłość, teraźniejszość i przyszłość jest tym samym, jednością, której każdy element jest mu znany od momentu stworzenia ("momentu" oczywiście z perspektywy naszego wszechświata).

Istota transcendentna nie może sobie tak po prostu "znać" czy "nie znać" przyszłości, bo po prostu dla niej - jako bytu istniejącego poza czasem - nie ma różnicy między naszą przeszłością, przyszłością czy teraźniejszością.
Wszystkie chwile wszechświata są jednością i tak jak człowiek potrafi (w zakresie ograniczonym zasięgiem wzroku) jednocześnie widzieć wszystko we wszystkich dostępnych mu trzech wymiarach przestrzennych, tak pozaczasowy Bóg "widzi" jednocześnie każdą chwilę naszego czasu.
Stąd też bierze się jego wszechwiedza, przynajmniej w odniesieniu do stworzonego przezeń wszechświata, a ona z kolei od początku do końca ten wszechświat determinuje.
Jeśli Bóg wie wszystko i zna każdą chwilę, zna też każdy "nasz" wybór, każdą "naszą" decyzję.
Ponieważ odczuwamy coś, co wydaje nam się być wolną wolą, musi więc to być złudzenie, jeśli rzecz jasna istnieje transcendentny Bóg.

We are both atheists. I just believe in one fewer god than you do. When you understand why you dismiss all the other possible gods, you will understand why I dismiss yours.
Stephen Roberts
myslicielka (19 punktów)
Nie wspomniałam niczego o byciu zdominowanym przez Boga. Na pytanie jakie stanowisko zajmuje Bóg wobec stworzonego świata każdy z nas musi sobie odpowiedzieć już sam. Jednak wszechwiedza Boga nie wyklucza aktywności człowieka jako takiej. To, że Bóg jest w stanie przewidzieć przyszłe ruchy człowieka nie oznacza, że każde jego działanie kontroluje i kieruje nim tak, aby osiągnęło cel jaki sam wyznaczył. To byłoby zbytnie uproszczenie i w takim względzie wolna wola człowieka nie mogłaby istnieć, bo jedno przeczyłoby drugiemu....tzn nie można mówić o wolnej woli jeśli podlega ona ścisłej kontroli boskiej osoby i tym samym kreuje człowiekowi cel/e...
29-09-2008 21:35 
 Ocena 4 na 4
Pan Tau (1237 punktów)
Cytat:
Nie wspomniałam niczego o byciu zdominowanym przez Boga. [...]

Ale taki właśnie jest skutek przyjęcia założenia o istnieniu Boga istniejącego poza naszym światem.

Cytat:
[...] Jednak wszechwiedza Boga nie wyklucza aktywności człowieka jako takiej. [...]

Owszem, wyklucza.
Wszechwiedza oznacza znajomość wszystkich zdarzeń urzeczywistnionych w czasoprzestrzeni świata - wszystkich, czyli tych, które dla nas są przeszłością i tych, które dla nas są przyszłością.
Bóg znający (a nie przewidujący!) naszą przyszłość nas bezwarunkowo determinuje, ponieważ nie możemy zrobić niczego, czego on nie wie. Nie możemy podjąć żadnej innej decyzji, niż ta, którą on zna od chwili stworzenia świata, bo właśnie wtedy "poznał" wszystkie decyzje, które ktokolwiek i kiedykolwiek podejmie, po prostu je "stwarzając".

Cytat:
[...] To, że Bóg jest w stanie przewidzieć przyszłe ruchy człowieka nie oznacza, że każde jego działanie kontroluje i kieruje nim tak, aby osiągnęło cel jaki sam wyznaczył. [...]

Ale jak istota pozaczasowa może "przewidywać"?
Przecież przewidywanie jest czynnością nierozerwalnie związaną z czasem, a czas jest częścią naszego świata.

Cytat:
[...] To byłoby zbytnie uproszczenie i w takim względzie wolna wola człowieka nie mogłaby istnieć, bo jedno przeczyłoby drugiemu....tzn nie można mówić o wolnej woli jeśli podlega ona ścisłej kontroli boskiej osoby i tym samym kreuje człowiekowi cel/e...

I właśnie o tym piszę.
Nie możemy mówić o wolnej woli, jeśli jednocześnie chcemy mówić o transcendentnym Bogu, stwórcy świata.
Nie da się rozumowo pogodzić jednego z drugim, więc wybieraj: albo wolna wola, albo Bóg.

We are both atheists. I just believe in one fewer god than you do. When you understand why you dismiss all the other possible gods, you will understand why I dismiss yours.
Stephen Roberts
myslicielka (19 punktów)
Czy fakt, że umiem czytać w Twoich myślach a więc jestem w stanie przewidzieć czy znać Twój ruch nim go wykonasz pozbawia Cię swobody takiego ruchu? W żadnym wypadku. Zapraszam na gada
matragon (2557 punktów)
>Czy fakt, że umiem czytać w Twoich myślach a więc jestem w stanie przewidzieć czy znać Twój ruch nim go wykonasz pozbawia Cię swobody takiego ruchu? W żadnym wypadku.>

O ile ten ruch został przez niego zaplanowany ... Zachowań spontanicznych, (reakcji odruchowych, sytuacyjnych) nie przewidzisz- nawet czytając w myślach.


Michał 'matragon' Worgacz

WiEM TO CO WiEM i TO WSZYSTKO CO WiEM ... i WiEM O TYM
myslicielka (19 punktów)
Każde działanie nawet spontaniczne poprzedzone jest myślą, jakimś odczuciem nawet jeśli byłby to tylko błysk, ułamek minuty, sekunda. Zrobiłam założenie, że umiem czytać w twoich myślach, ale nie odpowiedziałeś czy fakt ten (że umiem czytać bądź takiej umiejętności nie posiadam) wpływa na swobodę Twojego ruchu...moim zdaniem absolutnie na to nie wpływa...
matragon (2557 punktów)
>Każde działanie nawet spontaniczne poprzedzone jest myślą, >

nie każde :

Odruch bezwarunkowy - reakcja wrodzona (odruch), automatyczna, zachodzi przez pobudzenie odpowiednich receptorów zakończeń nerwowych nerwów czuciowych oraz pobudzenie organów efektorowych (głównie mięśni) poprzez nerwy ruchowe lub autonomiczne. Reakcja odruchowa przebiega bez uświadomienia, to znaczy, że nerwy wywołują odruch (pobudzają mięśnie) przed powiadomieniem mózgu. (wikipedia)


Michał 'matragon' Worgacz
myslicielka (19 punktów)
Zapraszam do dyskusji: gg 434 16 06
matragon (2557 punktów)
Oczywiście odbiegłem od głównego tematu, niejako czepiając się słówek, mam nadzieję że zostanie mi to wybaczone. Co do założenia, że ktoś zna przyszłość i na tej podstawie zna czyjeś ruchy i nie determinuje tym samym suwerennej decyzji o dokonaniu danego ruchu przez tego kogoś ... Nieweryfikowalne !

Niestety nie jesteśmy w stanie tego sprawdzić
Równie dobrze możemy zrobić takie założenie, jak i wprost przeciwne - że ten ktoś znając przyszłość - nawet nieświadomie właśnie nagina rzeczywistość pod wpływem swojej "wiedzy" na temat przyszłości. Lub też - tylko mu się tak wydaje


Michał 'matragon' Worgacz
myslicielka (19 punktów)
W założeniu że Bóg jest jedynie obserwatorem śledzącym ruchy jednostek, jego wszechwiedza nie wyklucza udziału wolnej woli czy jak wolisz aktywności człowieka w jego życiu. Właśnie dlatego, że z racji bycia obserwatorem nie wpływa on na poczynania człowieka
01-10-2008 20:06 
 Ocena 2 na 2
Pan Tau (1237 punktów)
Cytat:
Czy fakt, że umiem czytać w Twoich myślach a więc jestem w stanie przewidzieć czy znać Twój ruch nim go wykonasz pozbawia Cię swobody takiego ruchu? W żadnym wypadku.

Przewidywanie nie jest dobrym słowem, ponieważ:
Po pierwsze, zarówno obiektowi (A) przewidującemu, jak i obiektowi (B), którego zachowanie jest przewidywane, przypisuje pewne współrzędne tA i tB tego samego wymiaru T (czasu), przy czym chwila tA musi być wcześniejsza od tB (ponieważ przewidywanie zawsze dotyczy przyszłości). A transcendentnego Boga nie możemy umieszczać w czasie.
Po drugie, przewidywanie określa tylko prawdopodobieństwo zajścia przewidywanego zdarzenia, możliwe jest więc, że przewidywane zdarzenie w ogóle nie zajdzie. A Bóg nie może się mylić.

Lepiej więc mówmy o wiedzy zamiast o przewidywaniu.

Jeśli dla uproszczenia założymy, że każdą decyzję podejmujemy świadomie, to gdybyś potrafiła "czytać" myśli innych ludzi, rzeczywiście wiedziałabyś, co za chwilę zrobią.
I owszem, zgadzam się, ta umiejętność nikogo by nie pozbawiła swobody wyboru (załóżmy roboczo, że takowa istnieje). Problem polega bowiem na tym, że poznawałabyś decyzję "podsłuchiwanego" człowieka tuż po jej podjęciu, choć jeszcze przed jej realizacją. W takim przypadku ciągle jesteś obserwatorem. Uprzywilejowanym względem innych obserwatorów, ale nic poza tym.
Na poniższym rysunku chwila t1 jest chwilą podjęcia decyzji przez osobę, której myśli "podsłuchujesz". Na razie jedyną osobą znającą tę decyzję jest tylko ona. Krótko potem (w chwili t2) ta decyzja dociera do Ciebie. Teraz znacie ją i Ty i ona. W chwili t3 rozpoczyna się realizacja tej decyzji i wiedzą już o niej wszyscy. Twoja przewaga nad nimi polega tylko na tym, że poznajesz ją wcześniej, tuż po jej podjęciu. Ale ta wiedza w żaden sposób nie może wpłynąć na samą decyzję - ona już została podjęta.

Aby można było mówić, że jego decyzja była zdeterminowana Twoją wiedzą, musiałabyś ją znać, przed momentem, w którym została podjęta - na powyższym rysunku jest to dowolna chwila wcześniejsza od chwili podjęcia decyzji t1 (na przykład t0).

Cytat:
W założeniu że Bóg jest jedynie obserwatorem śledzącym ruchy jednostek, jego wszechwiedza nie wyklucza udziału wolnej woli czy jak wolisz aktywności człowieka w jego życiu. Właśnie dlatego, że z racji bycia obserwatorem nie wpływa on na poczynania człowieka.

Oczywiście możemy przyjąć założenie, że Bóg jest jedynie obserwatorem i nie ingeruje w życie jednostek (choć jest ono sprzeczne z doktryną większości współczesnych religii, w tym oczywiście chrześcijaństwa), ponieważ i tak jest to bez znaczenia.
Czynnikiem determinującym jest tu bowiem sam fakt znajomości czyjejś decyzji zanim jeszcze ona zostanie podjęta. Wiedza Boga dotycząca wszelkich zdarzeń zachodzących w stworzonym przez niego świecie musi być pełna (inaczej nie byłaby wiedzą a przewidywaniami, a jak pisałem wcześniej, Bóg nie może przewidywać, ponieważ przewidywanie wymaga zaistnienia między obiektem przewidującym a przewidywanym pewnej zależności czasowej, co oczywiście nie jest możliwe w przypadku transcendentnego Boga).
Oto przykład, dla łatwiejszego zrozumienia:

Załóżmy, że istnienie pewnego osobnika o nazwie A, zaczyna się w chwili t1.
A, w trakcie swojego, trwającego do chwili t5, życia podejmuje trzy proste decyzje A1, A2, A3 (w chwilach t1, t2 i t3).
Każda decyzja polega na wybraniu jednej z dwóch możliwości: czerwonej albo zielonej.
Załóżmy też, że istnieje Bóg, który w chwili t0 stworzył osobnika A a także (w tej samej chwili) wie, że A będzie miał "czerwone" życie i zawsze wybierze możliwość czerwoną.
Czy A ma jakikolwiek wybór? Czy w którejkolwiek chwili swojego życia może wybrać możliwość zieloną zamiast czerwonej?
Kto i kiedy zdecydował o tym, że będzie miał "czerwone" życie?
Czy nie był to jego stwórca determinujący całe jego życie w chwili t0, na długo przed chwilą t1 rozpoczynającą jego życie?

Cytat:
Zapraszam na gada

Dziękuję, ale zdecydowanie preferuję dyskusję na tym forum. Może trwa dłużej, ale dzięki temu wypowiedzi mogą być pełniejsze i bardziej przemyślane.
A dodatkowo mogą się do niej włączać inne osoby.

We are both atheists. I just believe in one fewer god than you do. When you understand why you dismiss all the other possible gods, you will understand why I dismiss yours.
Stephen Roberts
myslicielka (19 punktów)
>Cytat:
Czy fakt, że umiem czytać w Twoich myślach a więc jestem w stanie przewidzieć czy znać Twój ruch nim go wykonasz pozbawia Cię swobody takiego ruchu? W żadnym wypadku.


> Przewidywanie nie jest dobrym słowem, ponieważ:
Po pierwsze, zarówno obiektowi (A) przewidującemu, jak i obiektowi (B), którego zachowanie jest przewidywane, przypisuje pewne współrzędne tA i tB tego samego wymiaru T (czasu), przy czym chwila tA musi być wcześniejsza od tB (ponieważ przewidywanie zawsze dotyczy przyszłości). A transcendentnego Boga nie możemy umieszczać w czasie.
Po drugie, przewidywanie określa tylko prawdopodobieństwo zajścia przewidywanego zdarzenia, możliwe jest więc, że przewidywane zdarzenie w ogóle nie zajdzie. A Bóg nie może się mylić.

Lepiej więc mówmy o wiedzy zamiast o przewidywaniu.


Czepiasz się słówek. Jeśli o Boga chodzi nie można mówić o wiedzy, nie jestem w stanie przeniknąć Jego zamiarów, dlatego użyłam określenia "przewidywać" i zilustrowalam przykladem ktory tyczy sie relacji czlowiek-czlowiek

> Jeśli dla uproszczenia założymy, że każdą decyzję podejmujemy świadomie, to gdybyś potrafiła "czytać" myśli innych ludzi, rzeczywiście wiedziałabyś, co za chwilę zrobią.
I owszem, zgadzam się, ta umiejętność nikogo by nie pozbawiła swobody wyboru (załóżmy roboczo, że takowa istnieje). Problem polega bowiem na tym, że poznawałabyś decyzję "podsłuchiwanego" człowieka tuż po jej podjęciu, choć jeszcze przed jej realizacją. W takim przypadku ciągle jesteś obserwatorem. Uprzywilejowanym względem innych obserwatorów, ale nic poza tym.


Nie szukam czegoś co byłoby 'poza tym". Chodziło o zaznaczenie, że w takiej sytuacji jestem tylko i wyłącznie obserwatorem, który zna lub jest w stanie przewidzieć twoje ruchy, ale niekoniecznie w nie ingeruje. Nic ponadto
02-10-2008 21:34 
 Ocena 1 na 1
Pan Tau (1237 punktów)
Cytat:
Czepiasz się słówek. [...] dlatego użyłam określenia "przewidywać" i zilustrowalam przykladem ktory tyczy sie relacji czlowiek-czlowiek

Słowa są nośnikiem informacji. Jeśli będziesz zmieniać ich znaczenie lub umieszczać je w niewłaściwym kontekście, to, owszem, będę się tego czepiał.

Nie ma żadnej analogii między relacją "człowiek-człowiek" a "Bóg-człowiek", w jakim więc celu użyłaś tego przykładu?

Wracając do słowa "przewidywać", przypominam, że, aby ktoś mógł coś przewidywać, ten ktoś musi w chwili przewidywania znajdować się w przeszłości tego czegoś, co przewiduje.
Czy Bóg może znajdować się w przeszłości? Albo w przyszłości?
Czy jesteś w stanie wytłumaczyć, jaki sens mają słowa "przeszłość" i "przyszłość" użyte wobec Boga?
Na wszelki wypadek przypominam, że transcendentnego Boga (o takim dyskutujemy) umieszczamy poza czasem.
Dopóki tego nie wyjaśnisz, nie możesz używać słowa "przewidywać" do opisywania działania Boga.

Cytat:
Nie szukam czegoś co byłoby 'poza tym". Chodziło o zaznaczenie, że w takiej sytuacji jestem tylko i wyłącznie obserwatorem, który zna lub jest w stanie przewidzieć twoje ruchy, ale niekoniecznie w nie ingeruje. Nic ponadto

W takim razie to nie ma żadnego znaczenia.
Transcendentny Bóg nie może być obserwatorem z powodów, które zaprezentowałem w poprzednim poście. Jeśli się nie zgadzasz z przedstawionymi tam argumentami, to bardzo proszę o uzasadnienie.
Przenoszenie relacji "człowiek-człowiek" na relację "Bóg-człowiek" jest pozbawione najmniejszego sensu, z powodów, które również kilkakrotnie już wymieniałem.

We are both atheists. I just believe in one fewer god than you do. When you understand why you dismiss all the other possible gods, you will understand why I dismiss yours.
Stephen Roberts
myslicielka (19 punktów)
> Jesli o Boga chodzi nie mozna mowic o wiedzy

Zle to ujelam. Mialam na mysli wiedze czlowieka o zamiarach Boga. W tym kontekcie moga to byc jedynie przewidywania, nie wiedza
Pan Tau (1237 punktów)
Cytat:
Zle to ujelam. Mialam na mysli wiedze czlowieka o zamiarach Boga . W tym kontekcie moga to byc jedynie przewidywania, nie wiedza

Czy czasem nie mówiliśmy o wiedzy Boga o zamiarach człowieka ? To chyba całkiem na odwrót?

We are both atheists. I just believe in one fewer god than you do. When you understand why you dismiss all the other possible gods, you will understand why I dismiss yours.
Stephen Roberts
lapathor (69 punktów)
nie no rysunki bombastyczne!
szacun za wysiłek
30-09-2008 19:31 
 Ocena 2 na 2
salek (4701 punktów)
>Jednak wszechwiedza Boga nie wyklucza aktywności człowieka jako takiej. To, że Bóg jest w stanie przewidzieć przyszłe ruchy człowieka nie oznacza, że każde jego działanie kontroluje i kieruje nim tak, aby osiągnęło cel jaki sam wyznaczył.
Wszechwiedza, oznacza iż wie, a nie przewiduje. Stąd nie musi każdego działania kontrolować, bo wie co to będzie za działanie. Dalej, wie również jakie podejmę decyzje, nawet bez czytania w myślach. Nie podejmę więc decyzji innej, niż podejmę. A więc boska wszechwiedza wyklucza istnienie wolnej woli.

To mniej więcej tak, że jeżeli wiem że bez paliwa samochód nie pojedzie, to nie muszę pamiętać, żeby wyłaczyć silnik, gdy paliwa rzeczywiście zabraknie.
30-09-2008 21:36 
 Ocena 4 na 4
Andrzej.51 (15814 punktów)
>[...] Jednak wszechwiedza Boga nie wyklucza aktywności człowieka jako takiej. To, że Bóg jest w stanie przewidzieć przyszłe ruchy człowieka nie oznacza, że każde jego działanie kontroluje i kieruje nim tak, aby osiągnęło cel jaki sam wyznaczył. To byłoby zbytnie uproszczenie i w takim względzie wolna wola człowieka nie mogłaby istnieć, bo jedno przeczyłoby drugiemu....tzn nie można mówić o wolnej woli jeśli podlega ona ścisłej kontroli boskiej osoby i tym samym kreuje człowiekowi cel/e...

Witam Cię.
Pozwolę sobie odpowiedzieć na Twój post.

Wszechwiedza Boga - przy założeniu dodatkowym, że ta wszechwiedza jest nieograniczona - oznacza, że jeśli Bóg przewiduje, że jakaś rzecz stanie się w przyszłości, to rzecz ta stać się musi, co wynika dodatkowo z bożej nieomylności. Wszechwiedza Boga oznacza bowiem, że Bóg wie. A jeśli wie co stanie sie w przyszłości (a jego wiedza jest nieograniczona), to wie dokładnie kiedy i jak to się stanie, wie ponadto kto będzie tego sprawcą i wie również, jakie będą tego czynu skutki. W związku z powyższym człowiek, który rzecz tą ma zrobić nie robi tego z własnej woli, lecz z woli Boga. Nie ma zatem - przy założeniu nieograniczonej bożej wszechwiedzy - czegoś,
co zwykło się nazywać "wolną wolą człowieka". Człowiek jako wykonawca jest istotą pozbawioną własnej, tj. wolnej woli. Wykonując określony czyn jest bowiem wyłącznie wykonawcą bożej woli. Ani się temu sprzeciwić, ani też woli bożej zmienić nie może choćby nawet w najmniejszym zakresie. To co się ma stać, musi sie stać dokładnie tak, jak założył to Bóg.
Wniosek z tego jest zatem następujący: nieograniczonej wszechwiedzy Boga nie da się pogodzić z wolną wolą człowieka; nieograniczona wszechwiedza Boga wyklucza bowiem wolną wolę człowieka. Mało tego - nieograniczona boża wszechwiedza oznacza, że to Bóg jest odpowiedzialny za to, co sie na Ziemi dzieje. Człowiek - jako bezwolny wykonawca bożych decyzji, nie może być zatem za swe czyny odpowiedzialny.

Jeśli zatem chcesz mówić o wolnej woli człowieka, to musisz założyć już na wstępie, że Bóg nie posiada wszechwiedzy nieograniczonej, lecz że jego wszechwiedza jest ograniczona w sposób, który sam Bóg sobie narzucił. Oznacza to dokładnie tyle, że Bóg nie wie wszystkiego, jego wszechwiedza jest bowiem ograniczona. Można tu oczywiście postawić pytanie, czy "wszechwiedza" ograniczona może być jeszcze nazywana wszechwiedzą?

W dużym skrócie właśnie tak - w moim rozumieniu - wygląda wzajemna zależność bożej nieograniczonej wszechwiedzy i wolnej woli człowieka. Można oczywiście rozwijać dalej kwestię ograniczonej bożej wszechwiedzy, a także dyskutować nad zagadnieniami konsekwencji, jakie wynikają z bożej wszechwiedzy nieograniczonej, jak również z bożej wszechwiedzy ograniczonej.

Pozdrawiam Cię.
28-09-2008 19:15 
 Ocena 2 na 2
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>Jeśli istnieje Bóg, który stworzył nasz świat, to nie może w nim zaistnieć wolna wola. To, co nam wydaje się być wolną wolą, jest wówczas tylko jej złudzeniem.
No nie - nie zgadzam się z Tobą. Mój kolega jest ŚJ i twierdzi, że Bóg nie ingeruje w sprawy ziemskie i pozostawia ludziom wolną wolę. Mogą robić to, co uważają za słuszne, nikt ich postępowaniem nie kieruje.
Po śmierci zostanie ocenione, czy zasługują na życie wieczne.

Pozdrawiam - Zbyszek

Z drugiej strony przyszło mi właśnie do głowy, że Bóg jako wszechmocny i wszechwiedzący już wie, kto będzie żył wiecznie a kto nie...
Muszę zapytać kolegę - ciekawe, co o tym powie.


PRZEWARTOŚCIOWANIE WSZELKICH WARTOŚCI
- oto moja formuła dla aktu najwyższego namysłu ludzkości nad sobą,
aktu, który stał się we mnie ciałem i geniuszem. /Friedrich Nietzsche/
28-09-2008 22:22 
 Ocena 1 na 1
Pan Tau (1237 punktów)
Cytat:
[...] Z drugiej strony przyszło mi właśnie do głowy, że Bóg jako wszechmocny i wszechwiedzący już wie, kto będzie żył wiecznie a kto nie...

I to chyba jest właściwy trop.
Jeszcze raz przytoczę wypowiedź z jednej z dyskusji toczonych na ten temat w ubiegłym roku:
"Zauważ jednak, że zastanawiamy się nad wolną wolą we wszechświecie stworzonym przez Boga - istotę pozaczasową, bo czas jest wymiarem tego wszechświata.
Jeśli więc wszechświat został stworzony przez takiego Boga, to czas również został przez niego stworzony. Oczywiście dla istoty pozaczasowej czas nie może być wymiarem, jakim jest dla nas. Dla takiej istoty nasza przeszłość, teraźniejszość czy przyszłość nie istnieją - wszystkie chwile naszego wszechświata stanowią jedność.
To z kolei oznacza, że wszystkie zdarzenia z przeszłości, teraźniejszości czy przyszłości muszą być jej znane i - skoro jest stwórcą wszechświata - musiały być przez nią "skonstruowane".
Nasze życie jest więc zdeterminowane, a wolna wola nie istnieje. Przynajmniej wówczas, gdy istnieje transcendentny Bóg."

We are both atheists. I just believe in one fewer god than you do. When you understand why you dismiss all the other possible gods, you will understand why I dismiss yours.
Stephen Roberts
J.S. (4752 punktów)
(zablokowany)
>Mój kolega jest ŚJ i twierdzi,

To są dopiero kretyni! 40 tys. dostąpi królestwa niebieskiego - tak twierdzą!
Ciekawi mnie czy te barany (ŚJ) zadały sobie trud policzenia ilu ich było i jest na świecie...
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)
>To są dopiero kretyni! 40 tys. dostąpi królestwa niebieskiego - tak twierdzą!
>Ciekawi mnie czy te barany (ŚJ) zadały sobie trud policzenia ilu ich było i jest na świecie...
Wiesz - mój kolega nie jest kretynem. To wiem na pewno. Zastanawia mnie tylko, jak to się stało, że ŚJ przekonali go do tego, co głoszą i jak długo ślepo będzie bronił tego, czego obronić się nie da.
Przy najbliższej okazji zapytam go o tę wolną wolę - jak to jest...

Osobiście bardziej interesuje mnie ewolucja Boga. Tego ze Starego Testamentu, w tego z Nowego Testamentu. Czyż to nie zastanawiająca przemiana?
Jaka była jej przyczyna, dlaczego rzeź się skończyła?

Pozdrawiam - Zbyszek


PRZEWARTOŚCIOWANIE WSZELKICH WARTOŚCI
- oto moja formuła dla aktu najwyższego namysłu ludzkości nad sobą,
aktu, który stał się we mnie ciałem i geniuszem. /Friedrich Nietzsche/
J.S. (4752 punktów)
(zablokowany)
>Wiesz - mój kolega nie jest kretynem. To wiem na pewno.
Jest ŚJ to chyba zbyt normalny nie jest - prawda?
29-09-2008 20:28 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>Szatan mógł służyć Bogu będac najdoskonalszym po Nim stworzeniem, ale służyć nie chciał.

Bunt, negacja jest doskonalsza od służenia. Istota, która od innych wymaga posłuszeństwa, to istota kaleka. Tu jak nigdzie widać, jak atrybuty Boga stanowią projekcję hierarchicznego systemu społecznego: Bóg to król, władca, który może z poddanym zrobić, co zechce.

>Życie kształtujemy sobie sami poprzez wybory jakich dokonujemy i wartości jakie wyznajemy.

Najczęściej jest to jednak samozniewolenie.

>Bóg dał człowiekowi wolną wolę, aby mógł wybierać. Wybór ten nie jest z góry narzucony,a konsekwencje takiego czy innego zachowania nie są dziełem Boga...

Z twojego wywodu wynika, że Bóg nie dał człowiekowi tylko wolnej woli, ale raczej całą strukturę bycia, w której jest (czy też są?) zamknięci na amen. Wolność ujęta jako dar - to nieporozumienie, od kogokolwiek by nie pochodziła: tylko wolność dostrzega wolność. Wolny człowiek odrzuci nawet darowaną wolność. Wolność to przede wszystkim negacja tego, co jest. W tym sensie jest tez kreacją, wychodzeniem poza to, co jest. Bóg chciał mieć w raju posłuszne ludzkie bydło. Całe szczęście, że nie wyszło.
matragon (2557 punktów)
> Tu jak nigdzie widać, jak atrybuty Boga stanowią projekcję hierarchicznego systemu społecznego: Bóg to król, władca, który może z poddanym zrobić, co zechce.>

A w gruncie rzeczy Bóg jest wywyższonym ojcem. Udział ojca w powstaniu idei boga musiał być bardzo ważny, niezależnie od wszelkich innych początków i znaczeń boga. (to z Freud'a)

Michał 'matragon' Worgacz

WiEM TO CO WiEM i TO WSZYSTKO CO WiEM ... i WiEM O TYM
myslicielka (19 punktów)
Bunt to postawa nieprzystosowania i jako taka nie ma nic wspólnego z doskonałością. Może jedynie warunkować rozwój bądź go wstrzymywać. Dlaczego uważasz że bunt lepszy jest od służenia? Bo służenie zakłada z góry podporządkowanie się? A jeśli tak to czy podporządkowanie się oznaczać musi od razu rezygnację z wartości, które się wyznaje?? W dzisiejszym świecie każdy chce być kimś, nie dziwnym więc jest, że służenie samo w sobie jest czymś co raczej nie budzi pozytywnych skojarzeń i szacunku. gybyś jednak założył, że właśnie usługując komuś rozwijasz prawdziwe wartości (jak np. pokorę, siłę charakteru) i widzisz świat głębiej niż ci, którzy forsują go jedynie buntem i negacją, nie traktowałbyś tego jako słabości ludzkiej natury.

Zniewolenie następuje wtedy kiedy odcinamy sobie drogę wyjścia, albo świadomi konsekwencji pewnych wyborów, nie jesteśmy w stanie bądź nie chcemy zmienić drogi, którą kroczymy. Jeśli świadomie dokonuję wyboru nie mogę mówić o zniewoleniu. Zniewolenie to dla mnie brak możliwości wyjścia.

Jeśli według Ciebie tylko wolność dostrzega wolność, możesz zatem powiedzieć, że jesteś zniwolony ponieważ nie jesteś wolny. Jeśli człowiek jest wolny wewnętrznie, to nawet skucie go kajdanami i osadzenie w więzieniu nie sprawi, że stanie się zniewolony przez kogoś lub coś. Ale tu mowa o jednostkach nieprzeciętnych, które postawiły na duchowy rozwój rezygnując ze wszystkiego, za czym goni współczesny człowiek. Bóg nie chciał mieć w raju posłusznego bydła lecz jednostki myślące, które mogą wybierać. Gdyby chciał, żeby było bydłem nie dawałby mu możliwości wyboru albo dając tę możliwość był dla ludzkości tyranem...
matragon (2557 punktów)
<Bóg nie chciał mieć w raju posłusznego bydła lecz jednostki myślące, które mogą wybierać. Gdyby chciał, żeby było bydłem nie dawałby mu możliwości wyboru ...<

Chciał mieć posłuszne bydło w raju, a nieposłuszne POZA NiM - i jest to bardzo jasno i klarownie powiedziane w micie z jabłkiem.

Oto mówi Pan : "żryj Adaś co chcesz, z wyjątkiem jabłka, bo jak się tego tkniesz to Ci tak wpier.... że się nie pozbierasz"

I tak też się stało Adaś zjadł jabłko i stał się "za mądry" - a Bóg nie lubi konkurencji
myslicielka (19 punktów)
>post mi wyleciał ... zaraz go napiszę od nowa

wejdz na gada!!
matragon (2557 punktów)
>wejdz na gada!!>

Dyskusja na forum jest ciekawsza
Post poprawiony - zawiera treść


Michał 'matragon' Worgacz
myslicielka (19 punktów)
jak chcesz. nie namawiam Ale rozmowa przebiegałaby sprawniej...no chyba, że obawiasz się, że nie nadążysz:PP
matragon (2557 punktów)
>jak chcesz. nie namawiam Ale rozmowa przebiegałaby sprawniej...no chyba, że obawiasz się, że nie nadążysz:PP>

Niczego się nie obawiam Jestem użytkownikiem Forum, a nie amatorem dyskusji na gg. Tutaj rozmowa dwóch osób ma szansę stać się rozmową 3 ... 4 ... 5 ... użytkowników. To jest wartość dyskusji "otwartych" forumowych


Michał 'matragon' Worgacz
myslicielka (19 punktów)
Ciekawa koncepcja Tylko nie wiem do jakiego wniosku ma mnie zaprowadzić...Ze nie jesteśmy bydłem bo staliśmy się nieposłuszni czy że jesteśmy mądrzy bo wycyckaliśmy Boga?
matragon (2557 punktów)
>Ciekawa koncepcja Tylko nie wiem do jakiego wniosku ma mnie zaprowadzić...Ze nie jesteśmy bydłem bo staliśmy się nieposłuszni czy że jesteśmy mądrzy bo wycyckaliśmy Boga?<

Do niczego nie staram się nikogo zaprowadzić
Każdy wyciąga takie wnioski jakie chce i na jakie go stać ...
Nie jestem kaznodzieją, ani nie zamierzam nikogo na nic nawracać
Mówię za siebie i występuję w swoim imieniu

Ta rozmowa ma zresztą stricte teoretyczny charakter, gdyż zapisy Biblii są dla mnie mitologią, nie zaś słowem objawionym. Nie wierzę w Boga - więc nie mogę wysuwać tezy że "wycyckaliśmy" kogoś kto nie istnieje. Myślałem że rozmawiamy o literaturze ...


Michał 'matragon' Worgacz
myslicielka (19 punktów)
>Ta rozmowa ma zresztą stricte teoretyczny charakter, gdyż zapisy Biblii są dla mnie mitologią, nie zaś słowem objawionym. Nie wierzę w Boga - więc nie mogę wysuwać tezy że "wycyckaliśmy" kogoś kto nie istnieje. Myślałem że rozmawiamy o literaturze ...

Ja wierzę w Boga ale to nie ma tu żadnego znaczenia. Przecież prowadzimy dyskusję więc nic nie staje na przeszkodzie ku temu, żeby myśleć o Bogu jako kimś kto istnieje tylko w literaturze
matragon (2557 punktów)
>>Ta rozmowa ma zresztą stricte teoretyczny charakter, gdyż zapisy Biblii są dla mnie mitologią, nie zaś słowem objawionym. Nie wierzę w Boga - więc nie mogę wysuwać tezy że "wycyckaliśmy" kogoś kto nie istnieje. Myślałem że rozmawiamy o literaturze ...
>Ja wierzę w Boga ale to nie ma tu żadnego znaczenia. Przecież prowadzimy dyskusję więc nic nie staje na przeszkodzie ku temu, żeby myśleć o Bogu jako kimś kto istnieje tylko w literaturze>

Znakomicie ! Chciałem tylko żeby moje stanowisko było jasne.
Nie jestem tutaj - aby kogokolwiek przekonywać do swoich racji. Więc moich wniosków, rozmyślań czy dywagacji proszę nie odbierać jako elementu walki światopoglądowej

Jeśli cokolwiek piszę - to nie z zamiarem wywołania u rozmówcy określonego "efektu".


Michał 'matragon' Worgacz
30-09-2008 18:21 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>Bunt to postawa nieprzystosowania i jako taka nie ma nic wspólnego z doskonałością.

Doskonołość to pojęcie czysto funkcjonalne: mozna być doskonałym zabójcą, mówcą. Można doskonalić swoje przymioty moralne, ale i technikę wbijania gwoździ. Mozna doskonalić wszystko. To jest niejeko sposób wykonania czegokolwiek, a więc pojęcie prakseologiczne. Co więcej: wcale nie muszę cenić kogoś, kto wykonuje coś lepiej od innych: bycie aniołem nie wydaje mi się szczególnie pożądanym stanem istnienia, podobnie nieudolne wykonanie nokturnu Chopina może mieć więcej wdzięku niż wykonanie zawodowca. Forma jest pustką. Co zaś do buntu: rozważ sytuację, kiedy ktoś założy ci plastikowy worek na głowę. Uogólnij taką sytuację. Budda, Sokrates, Jezus - to mistrzowie negacji. Lista jest bardzo długa. Streszczam się.

>Dlaczego uważasz że bunt lepszy jest od służenia?

Mam na mysli bunt egzystencjalny. Stanowi o być albo nie być buntującego się. Nie chodzi o alternatywę: bunt czy służba lub jakis kaprys. Chodzi o alternatywę iście hamletowską: bunt albo śmierć. Kiedy forma buntu jest sprawą drugorzędną: z plastukowym workiem na głowie nie będziesz sobie zaprzątac głowy moralnością. To rzecz jasna metafora. Tym workiem może być pewna sytuacja rodzinna, układ społeczno-polityczny, śmiertelna choroba.

>czy podporządkowanie się oznaczać musi od razu rezygnację z wartości, które się wyznaje?

Nie, nie musi. Są egzystencje z gruntu niewolnicze. Niech sobie są. Niech służą, ale niech nie czynią z tego normy ogólnej: masochizm nie jest jedynym sposobem relacji między kobietą a mężczyzną. Podobnie jest w innych dzidzinach.

>W dzisiejszym świecie każdy chce być kimś, nie dziwnym więc jest, że służenie samo w sobie jest czymś co raczej nie budzi pozytywnych skojarzeń i szacunku. gybyś jednak założył,...

Gdybyś...Jestem realistą. Wychodzę od tego, co jest, a nie od założenia, nawet zalatującego niebiańską doskonałością.

>i widzisz świat głębiej niż ci, którzy forsują go jedynie buntem i negacją,...

Służąc nie widzisz świata głębiej. Widzisz jedynie czubki butów pana, jego pierśćień lub dupę.

>Zniewolenie następuje wtedy kiedy odcinamy sobie drogę wyjścia,...

Sobie? Traktuję zniewolenie jako sytuację, w której jestem przedmiotem. To ktoś mnie zniewala: np. do życia wiecznego, doskonałości. Do czegoś, co wywołuje mój naturalny odruch wymiotny.

>Jeśli świadomie dokonuję wyboru nie mogę mówić o zniewoleniu. Zniewolenie to dla mnie brak możliwości wyjścia.

Świadomość bywa różna, bywa też fałszywa. To jak w dowcipie o żonie: pozwól jej aby myślała, że robi to, co chce. Mozna tak oszukać świadomość, że nawet zaprzeczy samej sobie, a wybierze to, co każe wybrać jej manipulator. To jest właśnie świadomość uzależniona indoktrynacją. To świadomość marionetki, która uważa, że jej gest jest gestem jej wolności, a w rzeczywistości to gest kogoś pociągającego za sznurek. Tym gestem bywa też gest sterowanej pokory i szacunku: szczyt upodlenia człowieka.

>Jeśli według Ciebie tylko wolność dostrzega wolność, możesz zatem powiedzieć, że jesteś zniwolony ponieważ nie jesteś wolny.

Logiczna bzdura. Rozważ logiczna formę tej wypowiedzi. Mówisz w niej mniej więcej tyle, co w zdaniu: Jeśli dzisiaj jest wtorek, to jesteś kawalerem, ponieważ nie jesteś żonaty.

>Jeśli człowiek jest wolny wewnętrznie, to nawet skucie go kajdanami i osadzenie w więzieniu nie sprawi, że stanie się zniewolony przez kogoś lub coś.

Tak. Ale to nie znaczy, że będzie z rozkoszą lizać kajdany i stopy tego, kto go wsadził za kraty. Zwróć uwagę, że taka wolność jest też tęsknotą za tym, co jest poza murem więzienia. To jest właśnie bunt. Czy będziesz więźniom polecać jakąś technikę przystosowania?

>...rezygnując ze wszystkiego, za czym goni współczesny człowiek.

Rezygnacja nie musi być miernikiem doskonałości. Asceza nie jest kluczem duchowego rozwoju. To chrześcijański mit. Ktoś, kto katuje siebie na ścieżkach świętości i czyni z tego drogę dla innych - to potwór. Czy to nie dziwne, że tak mało ludzi pragnie świętości? Zresztą - to, co mijasz po drodze do celu, najczęściej wystarczy.

>Bóg nie chciał mieć ...

Nie mów za innych. Zwłaszcza za tych, których istnienie jest mniej pewne niż monitor, w który właśnie patrzysz.
salek (4701 punktów)
>Świadomość to zespół komórek nerwowych w pewnym obszarze mózgu.
Raczej uboczny efekt funkcjonowania zespołu komórek.

>Macie jakieś pomysły jak te dwa spojrzenia można pogodzić ?
Oczywiście. Wolna wola to złudzenie, spowodowane brakiem wglądu we wszystkie czynniki, jakie biorą udział w podejmowaniu decyzji.
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

>Co to jest, i czy istnieje wolna wola? Czy można to ująć w inny sposób?

   Cytat: "Wolną wolę masz, póki możesz robić na złość". Zaczynasz ją tracić, gdy cię kopią w zadek. Im boleśniej kopią, tym mniej masz wolnej woli. Dialektyka, ot co!
.
Totus (1201 punktów)
   
A ja się zastanawiam jakie czynniki zdeterminowały powstanie obiektu o nazwie LHC akceleratora cząstek w Szwajcarii - los, instynkt a może siła wyższa ?
Czy decyzja o budowie LHC będąca tylko ekspresją memów zapadła wcześniej zanim ją sobie uświadomiliśmy ?
Jakie interesy memów obrazuje LHC i czemu nie są to ściśle interesy jednostek ludzkich ?
.
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>   A ja się zastanawiam jakie czynniki zdeterminowały powstanie obiektu o nazwie LHC akceleratora cząstek w Szwajcarii - los, instynkt a może siła wyższa ?
>Czy decyzja o budowie LHC będąca tylko ekspresją memów zapadła wcześniej zanim ją sobie uświadomiliśmy ?
>Jakie interesy memów obrazuje LHC i czemu nie są to ściśle interesy jednostek ludzkich ?
>.

Myślę, że powstanie LHC realizuje pewne skłonności korzystne ewolucyjnie: ciekawość świata oraz skłonność do ryzykowania . Być może jeszcze jest czymś jak ogon pawia - można się tym chwalić przed samicami, nawet jeśli jest zupełnie nieprzydatne

Pozdrawiam
Adam
myslicielka (19 punktów)
>Zastanawiam się czy istnieje coś takiego jak wolna wola.

Przy rozważaniach czym jest wolna wola wypadałoby posłużyć się kilkoma pojęciami...

1. Działanie dobrowolne- za działanie takie uważam każde, które podlega mojej kontroli. Może nim być jakaś zwyczajowa czynność jak parzenie kawy. Mogę je rozważać, ale nie jest to konieczne. Zwykle nie zastanawiam się nad jego sensem...po prostu czuję, że mam ochotę napić się kawy. Ponieważ o kawie myślę zwykle zaraz po przebudzeniu więc mogę uznać iż jest to czynność nawykowa.
Aby działanie było dobrowolne potrzebna jest świadomość zachowań/ postaw i zgoda na ich konsekwencje. Teraz inny przykład. Ciało człowieka jest miejscem, w którym zachodzi wiele procesów na które nie mam wpływu. Bicie serca nie podlega mojej kontroli w takim sensie, że nie mogę zadecydować czy w tej oto chwili ma bić czy bić przestać. Bije przecież niezależnie od tego co myślę. Nie jest to więc działanie dobrowolne. podobnie nie jest nim także naturalny ludzki odruch np. po zetknięciu z gorącym żelazkiem. Podsumowując: każde działanie, którego człowiek sobie nie uświadamia bądź na które nie może przyzwolić, nie jest działaniem dobrowolnym. O takim działaniu nie można też mówić, działam pod przymusem lub nie wiem co czynię.

2. Działanie przymusowe (przymus)- mam z nim do czynienia wówczas, gdy jestem zmuszana do zrobienia czegoś. W tym co robię nie ma mojej "nieprzymuszonej woli". Działanie pod przymusem może wynikać z czynników zewnętrznych na które nie mam wpływu (np. wyruszam w rejs łodzią i napotykam sztorm prze co nie mogę utrzymać właściwego kursu). W innym przypadku jeśli przymus powodowany jest powiedzmy groźbą, to dobrowolność mojego działania uwarunkowana jest wagą czynników zewnętrznych. im są one ważniejsze, tym większy przymus wywierany na osobę. Oczywiście można też mówić o przymusie wewnętrznym, psychologicznym jednak ten znacząco ogranicza lub niszczy zdolność człowieka do podjęcia wyboru.
Wolna wola wiąże się więc ze zdolnością wyboru. Powszechnie uważa się, że człowiek ma możliwość wyboru tego co czyni. Wprawdzie może to być niezgodne z obowiązującymi standardami czy postawami, ale człowiek ma mimo to możliwość rozważania swoich decyzji i dokonywania wyborów. Wybierać możemy pomiędzy zrobieniem czegoś, a zaniechaniem działania. Na wolność wyboru składają się ponadto:

-zdolność człowieka do myślenia o działaniu nim je podejmie
-zdolność człowieka do myślenia o skutkach działania
-świadomość motywów działania

Nie uważam, aby jakikolwiek determinizm miał wpływ na moją zdolność do podejmowania decyzji. Za każdym razem kiedy podejmuję jakąś decyzję, mam w zanadrzu alternatywy, do których mogę się odwołać bądź nie i to zależy tylko ode mnie. Zarówno więc przed jak i po podjęciu decyzji mój wybór nie wydaje się być zdeterminowany przez czynniki poprzedzające. Jeśliby był, to istniałby jakiś czynnik będacy przyczyną określonego wyboru, a w takiej sytuacji nie mogłabym wybrać innej możliwości. Czyli gdybym miała np możliwość wyjścia do kina bądź pozostania w domu, to gdybym była zdeterminowana do podjęcia pewnego działania, powinnam nie mieć możliwości wyboru pozostania w domu...
placownik (17853 punktów)

>-zdolność człowieka do myślenia o działaniu nim je podejmie

   Czy często zdarza Ci się podejmować świadomą (przemyślaną) decyzję, polegającą na wyborze tego o czym będziesz myślała za chwilę?

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
myslicielka (19 punktów)
>>-zdolność człowieka do myślenia o działaniu nim je podejmie
>   Czy często zdarza Ci się podejmować świadomą (przemyślaną) decyzję, polegającą na wyborze tego o czym będziesz myślała za chwilę?

Nie zawsze. Człowiek popełnia błędy nawet kiedy coś sobie gruntownie przemyśli. Ale staram się aby decyzje były świadome zwłaszcza wtedy, gdy dany wybór lub jego kosekwencje mogą mieć wpływ na dalsze podejmowane przeze mnie kroki.

Tak sobie myślałam nad tymi wszystkimi rozważaniami o wolnej woli i gdyby nie mieszać w całą sprawę Boga to może między działaniem dobrowolnym, a "działaniem wolnej woli" można by postawić znak równości. Jeśli by jednak uznać Jego istnienie, to kwestia trochę by się skomplikowała. Bo z jednej strony jednak mamy zawsze jakiś wybór, a z drugiej wybór ten jest bardzo ograniczony...mamy zaledwie 2 alternatywy...albo Bogu służyć albo nie. Jeśli będziemy służyć spotka nas nagroda, jeśli nie- zasłużona kara (najogólniej rzecz ujmując), choć i odcienie nagrody i kary są w tej kwestii najróżniejsze. Ktoś porownał Boga do króla, który nie lubi konkurencji. Może i w tym jest jakaś słuszność. Gdyby jednak państwo miało przewodnika, "króla", który sprawuje sprawiedliwe rządy i ponad wszystko stawia prawdę (wiem, że to pojęcie względne) i dobro człowieka, nim ten zdoła uzmysłowić sobie jak wiele dobra/zła wyniesie z własnych wyborów...to cholera.....chciałabym mieć takiego króla (albo boga przez duże m) i służyć mu wiernie. Jeśli to sprawiłoby że czułabym się szczęśliwa i szczęśliwi byliby ludzie na których mi zależy to jak najbardziej. Są tu racjonaliści, którzy nie gdybają, dla których istnienie Boga jest "mniej pewne niż monitor w który właśnie patrzę". Oni nie rozważają, bo nie czują takiej potrzeby...bo istnienia Boga nie są w stanie w żaden sposób stwierdzić. Jednak filozofia wymaga rozmyślań...wymaga stawiania założeń, które mogą wydawać się absurdalne i nielogiczne...wymaga wyjścia poza krąg własnych, sztywnych pogladów. Jeśli kwestia istnienia Boga frapowała ludzkość od zarania dziejów, to chce wiedzieć dlaczego. Dlaczego miałabym wierzyć w Boga i co ta wiara mi da. Dlaczego człowiek czuje potrzebę myślenia o istocie, która posiada przymioty, których ludzki umysł nigdy nie pojmie. I jeśli Bóg istnieje to po jaką cholerę stworzył ten świat? A jeśli nie istnieje to co dało początek życiu i jaki wypatrywac jego sens, jeśli kończy się ono wraz ze śmiercią? To tylko nieliczne pytania. Mnie interesują odpowiedzi choć nie wiem, czy kiedykolwiek jakąś satysfakcjonującą znajdę. Może coś w tym wszystkim musi być jeśli człowiek spełniony zawodowo i osobiście nie czuje się tak do końca szcześliwy...odczuwa brak czegoś czego nie może nawet nazwać. I tu nie chodzi o niezdecydowanie czy wybujałe ambicje. Zastanawiam się co stanowi ten sens....i odpowiedzi wciąż szukam...w odniesieniu do kogoś w kogo istnienie nie wierzymy...

Ps. tu do Diogenesa:

>Jeśli według Ciebie tylko wolność dostrzega wolność, możesz zatem powiedzieć, że jesteś zniwolony ponieważ nie jesteś wolny.

Logiczna bzdura. Rozważ logiczna formę tej wypowiedzi. Mówisz w niej mniej więcej tyle, co w zdaniu: Jeśli dzisiaj jest wtorek, to jesteś kawalerem, ponieważ nie jesteś żonaty.

Nie widze tu braku logiki. Jeśli jesteś kawalerem to nie jesteś żonaty i basta. Nie ma tu się nad czym rozwodzić i czemukolwiek zaprzeczać. Nie zrozumiesz o jakiej wolności mówiłam, bo raz: nie wierzysz w Boga, dwa: rozumujesz jak człowiek, który kurczowo trzyma się "materialistycznego" widzenia świata. Mówiłam o wolności wewnętrznej, która burzy Twoje pojmowanie człowieka i celów jakie sobie w życiu wyznacza, a które zwykle wcale do owej wolności nie prowadzą. Ale nie potrafię wyjaśnić tego komuś, kto nawet nie chce założyć istnienia Boga. I nie będę się nawet starać...
placownik (17853 punktów)
>>>-zdolność człowieka do myślenia o działaniu nim je podejmie
>>   Czy często zdarza Ci się podejmować świadomą (przemyślaną) decyzję, polegającą na wyborze tego o czym będziesz myślała za chwilę?
>Nie zawsze. Człowiek popełnia błędy nawet kiedy coś sobie gruntownie przemyśli. Ale staram się aby decyzje były świadome zwłaszcza wtedy, gdy dany wybór lub jego kosekwencje mogą mieć wpływ na dalsze podejmowane przeze mnie kroki.

   Nie zrozumiałaś mnie. Nie chodziło mi o to, jak często decyzje, które podejmujesz są przemyślane. Pytałem o to, jak często dokonujesz świadomego wyboru tego, o czym będziesz myślała za chwilę. Na przykład: a teraz pomyślę sobie o tym czy iść do kina, czy poczytać książkę i zrezygnuję na razie z zastanawiania się nad tym, w co się jutro ubiorę.

>mamy zaledwie 2 alternatywy...albo Bogu służyć albo nie.

   To tylko jedna alternatywa

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
myslicielka (19 punktów)
>-zdolność człowieka do myślenia o działaniu nim je podejmie

Chodziło mi tu o to, że ów zdolność pozwala człowiekowi rozważyć różne sposoby działania i zdecydować się na wybór jednego z nich...a ze świadomością ma to wiele wspólnego...
Odlogik (78 punktów)
Ciekawi mnie inna rzecz. Bóg mógłby zapewnić całkowitą harmonię we wszechświecie. Mógłby uczynić nas mądrymi, byśmy nie popełniali zła, a bólu byłoby akurat tyle ile trzeba, wyobraźnia chroniłaby nas przed jego nadmiarem, i inne bajery. Dlaczego tego nie zrobi? Bo bylibyśmy może nie tyle "bydłem", co raczej istotami, którym nie zależy na utrzymaniu owej harmonii. Tak to jest, gdy uzyskuje się coś stale i bez wysiłku. Brak możliwości popełnienia zła prowadzi tutaj do zatracenia właściwej wartości dobra. Nie znaczy to, że zło to należy popełnić, wystarcza tu tylko możliwość. Istoty, które same w sobie nie pragną szczęścia, nie liczą się z jego realną wartością, będącą pewnego rodzaju cudem, pośród tylu różnych możliwości świata, takie jestestwa dla Boga mogłyby być żałosnym widokiem.
Z innej bajki: nie wiem jak jakakolwiek wiedza boska może zniewalać wolę człowieka. Do zniewolenia kogoś potrzebna jest wola zniewalającego. Wiedza zaś jest tylko obserwacją. Nie jest inną siłą, chociaż niektórzy fizycy twierdzą o nieodłącznym wpływie obserwatora na obserwowane. Ale i tu byłoby to po prostu rozdanie kart, przypadek. Dopiero świadome pragnienie Boga mogłoby kogoś celowo więzić.
10-10-2008 20:38 
 Ocena 2 na 2
J.S. (4752 punktów)
(zablokowany)
>Ciekawi mnie inna rzecz. Bóg mógłby zapewnić całkowitą harmonię we wszechświecie. Mógłby uczynić nas mądrymi, byśmy nie popełniali zła, a bólu byłoby akurat tyle ile trzeba, wyobraźnia chroniłaby nas przed jego nadmiarem, i inne bajery. Dlaczego tego nie zrobi?
Bo go nie ma
Odlogik (78 punktów)

>Bo go nie ma
Na pewno
Pan Tau (1237 punktów)
Cytat:
[...] Z innej bajki: nie wiem jak jakakolwiek wiedza boska może zniewalać wolę człowieka. Do zniewolenia kogoś potrzebna jest wola zniewalającego. Wiedza zaś jest tylko obserwacją. [...]

Jeśli ktoś wie, jakie decyzje podejmiesz zanim je podejmiesz, to Twoje losy są zdeterminowane jego wiedzą. Nie możesz podjąć innej decyzji, niż ta, którą już od jakiegoś czasu ten ktoś zna.
To oczywiście sytuacja czysto hipotetyczna.


We are both atheists. I just believe in one fewer god than you do. When you understand why you dismiss all the other possible gods, you will understand why I dismiss yours.
Stephen Roberts
evolve (128 punktów)
>>-zdolność człowieka do myślenia o działaniu nim je podejmie
>   Czy często zdarza Ci się podejmować świadomą (przemyślaną) decyzję, polegającą na wyborze tego o czym będziesz myślała za chwilę?
hehe, dokładnie, "kółko graniaste"
myśli to raczej uwarunkowane ciągi generowane pod wpływem wyuczonych bodźców i ich wariacji (u ludzi np. wykształconych czasem bardzo złożonych ale potencjalnie dających się zdekonstruować)..w obrębie myślenia nie ma wolności jako takiej..po prostu zależałaby ona od konkretnych czynników (edukacja , przeszłość ,nawyki , asocjacje, wzorce itp), wiec jaka to wolność?
Także, nawet jeśli ktoś planowałby co za chwilę pomyśli, to musiałby przejść wcześniej przez "zalążki" ideowe tego typu działanie, musiałaby istnieć przyczyna takich decyzji ,taka jak powiedzmy przeczytanie powyższego pytania.
"Wolna wola" to wg mnie bzdura jakaś ideologiczna. Wogóle dyskusja o niej to jest temat krypto-religijny, bądźmy poważni
pozdrawiam


evolve (128 punktów)
..a prosto można to pogodzić:
...zdanie-"człowiek to w zbiór molekuł składających się w głównej mierze z kilku pierwiastków. Myśli natomiast, to różne konfiguracje impulsów elektrycznych w sieci neuronowej. Świadomość to zespół komórek nerwowych w pewnym obszarze mózgu"
-oraz jego wszelkie implikacje, są po prostu pewnym przekonaniem powiedzmy naukowym ,a więc światopoglądowym czyli umysłem w skali makro (zbiorowym), którego składowymi bez reszty są percypujące umysłu subiektywne-pojedyncze.
- a więc UMYSŁ.
Po drugie moja powyższa i obecna wypowiedź, w trakcie jej przez Ciebie czytania , egzystuje jedynie w przestrzeni percypującego ją umysłu jednostkowego i zarówno jako forma fizyczna oraz jej wszelka niematerialna treść stanowi materiał, treść świadomości , której w konkretnym, danym momencie czasowym nie sposób od niej oddzielić , jest więc z nią tożsama dosłownie.
- więc realnie jest umysłem.
i tyle
pozdrawiam
evolve (128 punktów)
..z tą wolną wolą to nie ma co się "wkręcać" zbyt
Wiadomo ,że człowiek to istota mentalna (bo w tym kontekście mam nadzieję mówimy o tzw. wolnej woli), która się "konstruuje" od powiedzmy urodzenia do śmierci itp. "Konstruuje" w każdym sensie, od schematów poznawczych , przez zachowania konkretne do przekonań moralnych itp.
Poprzednie schematy i momenty rozwojowe stanowią tu podstawy i możliwość zaistnienia kolejnych, liczy się doświadczenie. W sensie istnienia warunkujących możliwości danego status quo, poprzedzających konstruktów mentalnych jesteśmy uwarunkowani w 100-u procentach.
Zawsze istnieją przyczyny , zawsze istnieje ciąg potencjalnie możliwy do odtworzenia wcześniejszych etapów naszego mentalnego bycia, który warunkuje naszą teraźniejszość i sposób naszego istnienia w niej.
Oczywiście w miarę narastania doświadczenia i upływu czasu "zwiększa się" ( w pewnych warunkach zmniejsza)pole naszych możliwych wyborów, jest to jednak pole w sensie psychologicznym zawsze zdeterminowane przez stan ( lub jeden ze stanów)poprzedzający.
W innym wypadku nie byłaby możliwa psychologia, psychoanaliza, logika i ogólnie rozwój nauk, a także ciągłość świadomości.
To zdeterminowanie jest również dobrym kontr-argumentem , przeciw tym wszystkim ,którzy próbują koncepcją wolnej woli tłumaczyć np. nierówności społeczne. ("czemu nie zarabiasz ?, przecież możesz") Nie istnieje wolna wola , a sposób istnienia każdego jest zdeterminowany przez ogólnie jego doświadczenie, dlatego tak ważne są np. problemy społeczne i ich rozwiązywanie w duchu rozwojowego wyrównywania szans.
pozdrawiam

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365