Racjonalista - Strona głównaDo treści
Pseudoofiara !

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
07-05-2009 16:46wieczorek (5578 punktów)
(zablokowany)
Pseudoofiara !
Ocena 12 na 12
hej,
Pseudoofiara !!!
To co za chwilę napisze będzie zapewne obrazoburcze a nawet obrzydliwe i ohydne dla wielu ludzi , a jednak napiszę to ponieważ wydaje mi się to ważne dla uczciwego , szczerego dialogu pomiędzy ludźmi .
Jak sądzicie , czy można nazwać rzeczywistą ofiarą to , że ktoś obcina sobie rękę czy nogę a nawet głowę podczas gdy wie , że jemu ta ręka , noga czy głowa … odrośnie ???
Czy nie sądzicie , że ofiara to coś co jest … nieodwracalne ?
Chyba właśnie owa nieodwracalność jest istotą ofiary , prawda ?
Jezus , który umiera na krzyżu a potem zmartwychwstaje jest czymś w rodzaju postaci komputerowej , która posiada kilka żyć , nie sądzicie ?
Mnie ta myśl od długiego już czasu nie daje spokoju …
A co wy o tym myślicie ?
pozdrawiam
makuś

Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

jkl; (5859 punktów)
Może tym co w rzeczywistości składa się w ofierze jest ból i strach?

...Jakby nie można było wyznać Bogu miłości pudełkiem czekoladek.
finerbijk (17282 punktów)
Jeśli już myśleć kategoriami nieweryfikowalnych mitów.

Wątpliwe, żeby to była dobrowolna ofiara.
Po pierwsze, to jest to o czym mówisz. Co to za ofiara, kiedy wiesz, że to tylko szopka.
Po drugie. Po co krzyczeć na krzyżu "Ojcze, dlaczego mnie opuściłeś?".
Krzyczał sam do siebie?
Widzę trzy teoretyczne rozwiązania:
1. albo schizofrenia,
2. albo Jezus był zwykłym śmiertelnikiem,
3. albo był tylko awatarem Boga, czyli nie mógł być Bogiem.

Może kościelni mają jakieś inne wytłumaczenie - oni zwykle na wszystko mają.

Widzę, że masz dużo myśli okołobożnych. Mnie martwi, czy w krainie wiecznych łowów Indianie mają jeszcze na co polować, tylu ich tam poszło. No i czy nie dobrali się do nich ci wstrętni ekoterroryści i obrońcy praw zwierząt.

07-05-2009 20:01 
 Ocena 1 na 1
xarion (917 punktów)

>Widzę trzy teoretyczne rozwiązania:
>1. albo schizofrenia,
>2. albo Jezus był zwykłym śmiertelnikiem,
>3. albo był tylko awatarem Boga, czyli nie mógł być Bogiem.
   Rozważyłbym 4. - o ile w ogóle istniał...czy hipoteza o fikcji literackiej jest całkiem debilna..?

"jesli oddasz swoje prawa w rece sedziow..." G.B.Shaw
finerbijk (17282 punktów)
Przeczytaj pierwsze zdanie (disclaimer) mojego postu.
xarion (917 punktów)
>Przeczytaj pierwsze zdanie (disclaimer) mojego postu.

   Czytałem - mój błąd interpretacji, przyznaję...odniosłem to do całości mitu..sorki


"jesli oddasz swoje prawa w rece sedziow..." G.B.Shaw
tahicola (217 punktów)
Z pewnością jest to ofiara.
Ofiara własnej głupoty/ograniczenia/choroby umysłowej/emocjonalnej.
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
   
Bóg skazał samego siebie na śmierć, aby przebłagać samego siebie za grzechy ludzkości, którą osobiście skazał na popełnianie grzechów dokonując wygnania Ewy i Adama z Raju.

I pomyśleć, że gra komputerowa o tak idiotycznej fabule znakomicie sprzedaje się od tysięcy lat...

   
xarion (917 punktów)

>I pomyśleć, że gra komputerowa o tak idiotycznej fabule znakomicie sprzedaje się od tysięcy lat...[/color]

    Chyba raczej "jest sprzedawana"...i to za niezłą kasę..


"jesli oddasz swoje prawa w rece sedziow..." G.B.Shaw
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>>I pomyśleć, że gra komputerowa o tak idiotycznej fabule znakomicie sprzedaje się od tysięcy lat...
>     Chyba raczej "jest sprzedawana"...i to za niezłą kasę..
Jaka jest różnica między sprzedaje się i jest sprzedawana?
   
stilgar (7322 punktów)
>>>I pomyśleć, że gra komputerowa o tak idiotycznej fabule znakomicie sprzedaje się od tysięcy lat...
>>     Chyba raczej "jest sprzedawana"...i to za niezłą kasę..
>Jaka jest różnica między sprzedaje się i jest sprzedawana?

W ilości reklamy i wciskania na siłę.
diogenes (42753 punktów)
>Jezus , który umiera na krzyżu a potem zmartwychwstaje...

Albo nie umarł, albo nie zmartwychwstał.
metsys (1088 punktów)

>Jak sądzicie , czy można nazwać rzeczywistą ofiarą to , że ktoś obcina sobie rękę czy nogę a nawet
>głowę podczas gdy wie , że jemu ta ręka , noga czy głowa ... odrośnie ???
>Czy nie sądzicie , że ofiara to coś co jest ... nieodwracalne ?
>Chyba właśnie owa nieodwracalność jest istotą ofiary , prawda ?
>Jezus , który umiera na krzyżu a potem zmartwychwstaje jest czymś w rodzaju postaci komputerowej ,
>która posiada kilka żyć , nie sądzicie ?

Makuś zostaniesz chyba moim idolem
Też kiedyś, za starych czasów bojaźni bożej, zastanawiałem się nad tym. Zapytałem nawet księdza co myśli o śmierci Jezusa w świetle jego pewności, że i tak będzie żył. Otrzymałem odpowiedź, że bóg jest miłością i z miłości poświęcił swojego syna dla nas ludzi ble ble ble...
Nie pytałem więcej. Doszedłem do wniosku, że nie ma sensu, i że za żadne skarby wołami mnie do żadnego kościoła już nie zaciągną. Ten matrix nie dla mnie. I nie dla mnie idiotyzmy myślowe teologów.

jestem jednym z miliardów szczęściarzy pośród bilionów pechowców, któremu udało się zobaczyć świat...
Ocykan (3528 punktów)
>Jak sądzicie , czy można nazwać rzeczywistą ofiarą to , że ktoś obcina sobie rękę czy nogę a nawet głowę podczas gdy wie , że jemu ta ręka , noga czy głowa ... odrośnie ???
>Czy nie sądzicie , że ofiara to coś co jest ... nieodwracalne ?
>Chyba właśnie owa nieodwracalność jest istotą ofiary , prawda ?
>Jezus , który umiera na krzyżu a potem zmartwychwstaje jest czymś w rodzaju postaci komputerowej , która posiada kilka żyć , nie sądzicie ?

Albo nie czytałeś Biblii, albo jej nie zrozumiałeś. Jezus jako Bóg nie umarł, ponieważ Bóg jest nieśmiertelny (jest to jeden z boskich atrybutów). Jezus umarł jako człowiek (tzn. umarło jego ludzkie ciało). Ofiarą Jezusa była śmierć jego ciała. Ale nie śmierć rozumiana jako stan (Jezus wiedział bowiem, że zmartwychwstanie) lecz jako proces (tj. umieranie). A umieranie na krzyżu z pewnością lekkim nie było. A wcześniej biczowanie, rozciąganie na krzyżu, wbijanie gwoździ... Te cierpienia były rzeczywiste i Jezus, mając ludzkie ciało, cierpiał ogromnie. Świadomość rychłego zmartwychwstania ciała nie miała na to żadnego wpływu. Tym bardziej, że to zmartwychwstanie Jezusowi nie było potrzebne. On przecież nie umarł. Zmartwychwstanie było potrzebne, jako znak, jego uczniom. Wcześniej niby wierzyli, ale wiara ich była chwiejna. Dopiero jego zmartwychwstanie dało im niewzruszoną pewność, że ich mistrz był Synem Bożym i Odkupicielem Świata.
08-05-2009 00:00 
 Ocena 6 na 6
finerbijk (17282 punktów)
>Zmartwychwstanie było potrzebne, jako znak, jego uczniom. Wcześniej niby wierzyli, ale wiara ich była chwiejna. Dopiero jego zmartwychwstanie dało im niewzruszoną pewność, że ich mistrz był Synem Bożym i Odkupicielem Świata.

Zakładając, Twoje przekonania.
Nie wydaje Ci się dziwne, że po tylu cudach, których dokonał, wino, chodzenie po wodzie, te ryby itd. - a najbardziej spektakularne wskrzeszenie umarłego - jeszcze mieli jakieś wątpliwości?
Czyżby te cuda były wątpliwej jakości? Coś taki współczesny Copperfield.

Ze zmartwychwstaniem też się wydaje podejrzane. Jeśli chciał im dać pewność, mógł zmartwychwstać na ich oczach, a nie wtedy, kiedy nikt nie widział. Może w ogóle nie umarł? Normalnie człowiek ubiczowany, ale zdrowy, będąc ukrzyżowany, umierał w wielkich męczarniach nawet dwie, trzy doby przede wszystkim z pragnienia i wysuszenia na słońcu. Tymczasem Jezusa zemdlałego zdjęto niemal natychmiast z krzyża po podaniu octu i przebiciu boku, ale nie lewego, gdzie jest serca a prawego. Być może było to celowe działanie pewnych wtajemniczonych osób. Jest teoria, że mógł zostać uśpiony jakąś miksturą którą nazwano octem z żółcią. Czyli upozorowano śmierć, a następnie po wybudzeniu stwierdzono, że zmartwychwstał.

Czyli krótko mówiąc, żadnej pewności nikomu nie dał.
08-05-2009 09:47 
 Ocena 3 na 3
metsys (1088 punktów)
> Ofiarą Jezusa była śmierć jego ciała. Ale nie śmierć rozumiana jako stan (Jezus wiedział bowiem, że zmartwychwstanie) lecz jako proces (tj. umieranie). A umieranie na krzyżu z pewnością lekkim nie było. A wcześniej biczowanie, rozciąganie na krzyżu, wbijanie gwoździ... Te cierpienia były rzeczywiste i Jezus, mając ludzkie ciało, cierpiał ogromnie.

Dla mnie to perwersyjny masochizm. Jako wszechwładny mógł sobie zafundować każdą dewiację.

jestem jednym z miliardów szczęściarzy pośród bilionów pechowców, któremu udało się zobaczyć świat...
08-05-2009 09:48 
 Ocena 3 na 3
Adam Michalik (153 punktów)
Zakładając prawdziwość nieweryfikowalnego mitu:

>Jezus umarł jako człowiek (tzn. umarło jego ludzkie ciało). Ofiarą Jezusa była śmierć jego ciała.

Ale skoro umierał jako człowiek, to czym się różni jego śmierć od miliardów innych śmierci, z czego miliony były pewnie równie bolesne?

>Ale nie śmierć rozumiana jako stan (Jezus wiedział bowiem, że zmartwychwstanie) lecz jako proces (tj. umieranie). A umieranie na krzyżu z pewnością lekkim nie było. A wcześniej biczowanie, rozciąganie na krzyżu, wbijanie gwoździ...

A, to o to chodziło inkwizycji - szukali drugiego Jezusa, przecież obiecał, że powróci.

>Te cierpienia były rzeczywiste i Jezus, mając ludzkie ciało, cierpiał ogromnie. Świadomość rychłego zmartwychwstania ciała nie miała na to żadnego wpływu.

Ale był bogiem, więc mógł sobie odłączyć receptory bólu. Skoro to miało być na pokaz dla kolegów, to czemu miałby nie odłączyć i nie postękać trochę udając?

>Tym bardziej, że to zmartwychwstanie Jezusowi nie było potrzebne. On przecież nie umarł. Zmartwychwstanie było potrzebne, jako znak, jego uczniom.

Hm, to co ma znaczyć "ofiara na przebłaganie za grzechy nasze"? Na przebłaganie kogo? Samego siebie? Nie trafia do mnie taka opcja.

>Wcześniej niby wierzyli, ale wiara ich była chwiejna. Dopiero jego zmartwychwstanie dało im niewzruszoną pewność, że ich mistrz był Synem Bożym i Odkupicielem Świata.

Daj spokój, może chodzenie po wodzie i uzdrawianie chorych to jeszcze nic, ale do mnie przemiana wody w wino by na pewno przemówiła - z takim kumplem to ja bym się trzymał na zawsze.
08-05-2009 10:18 
 Ocena 2 na 2
Ocykan (3528 punktów)
>Zakładając prawdziwość nieweryfikowalnego mitu

Skoro to mit, to jaki sens ma dyskutowanie jego poszczególnych elementów? Dajta se luz.
08-05-2009 16:09 
 Ocena 1 na 1
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>Skoro to mit, to jaki sens ma dyskutowanie jego poszczególnych elementów? Dajta se luz.

A kto zaczął???

Cytat:
Albo nie czytałeś Biblii, albo jej nie zrozumiałeś.


fides ex necessitate esse non debet
09-05-2009 12:02 
 Ocena 1 na 1
Ocykan (3528 punktów)
>>Skoro to mit, to jaki sens ma dyskutowanie jego poszczególnych elementów? Dajta se luz.
>A kto zaczął???

Zacząłem, bo sądziłem, że skoro racjonaliści dyskutują szczegóły jakiegoś wydarzenia, to nie traktują go jako mitu. Skoro jednak, jak widzę, większość dyskutantów w tym wątku uważa mękę, śmierć i zmartwychwstanie Jezusa za mit - odpuszczam sobie. A i Wam radzę.
wieczorek (5578 punktów)
(zablokowany)
>>>Skoro to mit, to jaki sens ma dyskutowanie jego poszczególnych elementów? Dajta se luz.
>>A kto zaczął???
>Zacząłem, bo sądziłem, że skoro racjonaliści dyskutują szczegóły jakiegoś wydarzenia, to nie traktują go jako mitu. Skoro jednak, jak widzę, większość dyskutantów w tym wątku uważa mękę, śmierć i zmartwychwstanie Jezusa za mit - odpuszczam sobie. A i Wam radzę.

hej,
Zmartwychwstanie Jezusa może być dyskutowane wyłącznie jako mit . legenda , metafora , symbol ...
Wiara w rzeczywistość zmartwychwstania jest wyłącznie osobistym przekonaniem danego człowieka , przekonaniem opartym właśnie na wierze a nie na obiektywnych dowodach .
Jeżeli założymy , że Jezus rzeczywiście zmartwychwstał mimo braku jakichkolwiek dowodów to równie dobrze możemy a nawet musimy przyjąć za sensowne twierdzenia typu : Bitwa pod Grunwaldem nie miała miejsca , druga wojna światowa to fikcja , odcięte ręce i nogi odrastają !
pozdrawiam
makuś
wieczorek (5578 punktów)
(zablokowany)
>>Zakładając prawdziwość nieweryfikowalnego mitu
>Skoro to mit, to jaki sens ma dyskutowanie jego poszczególnych elementów? Dajta se luz.

hej,
Mity i legendy mają swoje realne miejsce w naszej cywilizacji . Kształtowały i kształtują ją i pewnie będą ją nadal kształtować . Ważne jest abyśmy o nich rozmawiali , stawiali pytania , interpretowali wciąż na nowo w świetle kolejnych pojawiających się kontekstów i naukowych spekulacji , filozoficznych spekulacji .
pozdrawiam
makuś
Ocykan (3528 punktów)
Ale nie będziesz rozważał, zwłaszcza na łamach Racjonalisty, ile głów miał smok wawelski.
wieczorek (5578 punktów)
(zablokowany)
>Ale nie będziesz rozważał, zwłaszcza na łamach Racjonalisty, ile głów miał smok wawelski.
>

hej,
Jeżeli miałoby to jakieś znaczenie dla rozwoju i kształtu naszych społeczeństw to należałoby o tym dyskutować
makuś

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365