Zazdroszczę przyszłym pokoleniom mężczyzn ich partnerek: w żeńskiej części populacji stopniowo przybywa inteligentnych dziewczyn, małomównych i w dodatku z wysmukłymi paluszkami - dzięki telefonii komórkowej giną te, którym się dziób nigdy nie zamyka, lub są zbyt tępe, aby sprawnie SMS-ować tłustymi paluchami.
Mam na to niezbity dowód: w zeszłym roku para młodych wron wylęgła dwójkę młodych w gnieżdzie zbudowanym na wieży telefonicznej. Jedno młode palnęło w płot podczas pierwszego lotu, złożyło skrzydła, skuliło łapki na brzuszku i umarło - czyż nie jest to typowe samobójstwo popieprzonego na umyśle małolata?
Drugie młode, prawie na pewno samiczka, dopiero po roku codziennie wielokrotnego przyprowadzania jej przez rodziców do miski z żarciem, przymocowanej na balustradzie mojego ganku, zaczęła jeść samodzielnie, parę tygodni skromnie, jak przystoi panience, a potem jak odkurzacz. Raz zaczęła iść do mnie, po pasek słoniny, przez trójpasmową jezdnię, dozorujący jej wtedy rodzic zamarł na płocie, nawet nie skrzeknął ostrzegawczo, ja się odwróciłem, gdy była w połowie jezdni, bo jestem wrażliwym staruszkiem... - mam więcej przykładów, ale powyższe wystarczają do zadania pytania: czy męska solidarność obowiązuje nas również względem wron-ów?
No bo mogę utlenić łebek tej już podstarzałej tłustej wronie i uczynić z niej atrakcyjną wronnę młodą, ale... |