 |
Reklamówki w hipermaketach Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 11-07-2008 22:54 | Zyga (1539 punktów) | Reklamówki w hipermaketach
2 na 2 | Nie bywam w hipermarketach, chyba że muszę, stąd pewne opóźnienie tematu. Ale do rzeczy... Podobno jest to podyktowane dbałością o środowisko (jednorazówki nie chcą się rozkładać) i o wygodę klienta (torby za 5 zł są wielokrotnego użytku). Pcham pomidory do jednorazówki, ziemniaki do jednorazówki, pistacje do jednorazówki... podchodzę do kasy i nie mam "się" w co zapakować. Oczywiście mogę sobie kupić torbę biodegradowalną albo materiałową i to w trosce o dobro przyrody i moją wygodę, ale jednorazówek przy kasie już nie ma. Chyba tu jednak nie o moją wygodę chodzi. Mi było wygodnie nabrać jednorazówek. Tu chyba też nie chodzi o dobro przyrody. Markety nie tylko nie wydają fortun na torby ale jeszcze zarabiają na sprzedaży toreb, które ulegają biodegradacji zanim człowiek ruszy sie od kasy. Podobno te pieniądze będą wydane na sadzenie drzew. Czemu ktoś chce sadzić drzewa "za moje"? Ja się mylę czy ktoś próbuje zrobić ze mnie idiotę większego niż jestem? Jakby tego było mało przeczytałem dziś (teraz nie mogę tego znaleźć) na jednym z portali informacyjnych, że torby biodegradowalne nie "znikają" a rozpadają się tylko na "granulki", które dalej rozkładać się raczej nie chcą. Zalegają w wodzie i tkwią w glebie i dużo trudniej je wyłowić niż zwykłą torbę. Nie wiem co o tym myśleć nie prowadziłem nad tym badań. Ale... ja chcę jednorazówek! Miałem w czym wywalać śmieci i kupy mojego kota. Kupując 2 piwa mogłem pouczać sprzedawczynię, że wystarczyło zamówić odrobinę grubsze torby, których koszt byłby odrobinę wyższy i nie trzeba by było pakować wszystkiego w 2 torby i płacić podwójnie. Były tak cienkie, że z jednej butelki po wodzie gazowanej dawało się chyba zrobić ich kilkanaście, a teraz ich nie ma. Jeszcze wczoraj się widzieliśmy a dziś...  | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
J.S. (4752 punktów) (zablokowany) | >Miałem w czym wywalać śmieci i kupy mojego kota. Wnioski dwa: -masz kota -"masz kota"
|
|
 | 2 na 2 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Wnioski dwa: >-masz kota >-"masz kota" I jeszcze takie: puścili Cię z torbami i "puścili Cię z torbami". .
|
|
|  | 4 na 4 | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) |
I jeszcze: masz "kota". A jeśli ktoś sepleni, to nawet "maszkota" może być w formie kota. PS. Słownik marynistyczny: 1. kot - to kłębek zmierzwionej starej liny, zawieszony na stalówkach w celu ochrony żagli przed przetarciem, 2. kot - to taki, spleciony z lin, rodzaj batoga, służący plecom smaganych na gretingu majtków, 3. kot - kłębek pakuł sizalowych lub konopnych, którym szoruje się pokłady. "Masz kota, ruszaj do roboty!" PS. Jeśli ma ktoś trudności z marynistyką, polecam proste wyjaśnienie kpt ż.w. Karola Borchardta: "nazwy żeglarskie są nadzwyczaj zrozumiałe; na przykład w nazwie "sterbortgrotbombramnokgording" nie ma niczego trudnego. Sterbort - wiadomo, prawa burta, grotbombram - czwarta reja na grotmaszcie, nok - wolny koniec tej rei, gording - to linka. Jak można nie rozumieć?!" Pozdrawiam chętnych.
|
|
| |  | 6 na 6 | IQ955 (2355 punktów) | >na przykład w nazwie "sterbortgrotbombramnokgording" nie ma niczego trudnego.
Przychodzi chemik do apteki:
- Poproszę 150 miligramów kwasu acetylosalicylowego. - To znaczy - chciał pan aspiryny? - Oczywiście. Tylko ja nigdy nie mogę zapamiętać, jak to się nazywa.
Pozdrowienia,
IQ955. [Marek Czeszek]
|
|
| sztejkat (4743 punktów) | Ja też się zdziwiłem, gdzieś tak dwa tygodnie temu, przy kasie. W sumie mało mnie to obchodzi - póki wpuszczą mnie z siatką lub, tym razem z wielgachnym, plecakiem  Co mnie zaś uraziło to powszechna informacja :"Dostępne torby 'ekologiczne'" nad wszystkimi kasami i brak informacji "Niedostępne torby jednorazowe". Szczęściem żarełko zmieściło się do plecaczka a resztę upchałem po kieszeniach. I w drogę do domu. Co do ekologicznego aspektu jednorazówek: moim zdaniem dużo, licząc w kilogramach, to ich nie wychodziło - szczególnie, gdy porównać łączną masę pozostałych, bądź co bądź zdecydowanie jednorazowych, opakowań jakie codziennie wraz z towarami opuszczają sklepy. Kartoniki, woreczki, torebeczki. Z drugiej strony nie rozumiem dlaczego jednorazówki mają zostać zastąpione przez torby "biodegradowalne"? Czyż nie lepiej, z ekologicznego punktu widzenia, byłoby gdyby, jak za lat 70-tych, każdy miał w domu dwie, może trzy porządne, niemal niezniszczalne siaty i z nimi łaził po zakupy? Czy bardziej szkodliwa jest jedna, solidna siatka, która trafi na śmietnik po 10-latach użytkowania, czy też torba biodegradowalna, której nazwa bądź co bądź zachęca do jej wyrzucenia? No cóż, jak dla mnie, żegnajcie hipermarkety 
Tomasz Sztejka
|
|
 | 1 na 1 Anarchista (2650 punktów) (zablokowany) | Zgadzam się, ja od wielu lat nie korzystam, praktycznie, z "jednorazówek". Zawsze mam przy sobie starą "kostkę" i wojskowy "chlebak", więc nigdy nie miałem problemów z zabraniem ze sobą zakupów. Jest jedna rzecz, której nie rozumiem. Nie pojmuje, dlaczego trzeba wszystko pakować w sztuczne tworzywa, hermetycznie zamknięte opakowania. Bo dłużej zachowa świeżość? I co z tego! Wystarczy nie produkować tyle żywości, wystarczy produkować na miarę potrzeb, a nie więcej. Ile jedzenia marnujecie? Ja staram się kupować tylko wtedy, gdy jest mi potrzebne jedzenie. Nie więcej. Nic nie czeka na pożarcie, jest konsumowane właściwie od razu  Dzięki temu nie marnuje jedzenia i nie produkuje aż takiej ilości odpadów. Może czas zastanowić się nad szkodliwością naszych konsumpcyjnych zachowań i zmienić troszkę przyzwyczajenia? Co Wy na to? Pozdrawiam...
"Anarchia matką porządku." P. Kropotkin
|
|
2 na 2 | O'Connor (233 punktów) |
Nóż mi się w kieszeni otwiera, kiedy widzę matoła, który kupuje chrupki zapakowane w hermetyczną torebkę i żąda od sprzedawcy, czy kasjera -reklamówki. Podejrzewam, że motywacja żałosnego idioty jest prosta -"bo za darmo".
Nie mogę podać źródła, ale na zlecenie jednej z sieci handlowych, obecnej również w Polsce, były robione badania nt. wykorzystania tzw. "zrywek", czyli reklamówek: czas użycia waha się pomiędzy 20, a 40 minut ! Potem -do kosza.
Żeby powstrzymać takie działania wystarczy proste działanie: wszystkie reklamówki powinny być płatne. Może 10 groszy, może 50, ale nie powinny być rozdawane za "friko".
Pozdrawiam, Piotr
|
|
2 na 2 | Beata (Nowak) (459 punktów) | Dla mnie nie ma sensu likwidowanie jednorazowych reklamówek w hipermarketach i sklepach w imię ekologii i walki o ochronę środowiska, skoro większość produktów w tychże sklepach nadal pakowana jest w foliowe woreczki (owoce, warzywa, produkty na wagę czy nawet odzież) lub inne plastikowe opakowania. Powiedziałabym raczej, że jest to polityka promocyjna, hasło reklamowe dużych sklepów oparta na pomyśle: "nie wydajemy jednorazówek, dbamy o środowisko". Większość klientów i tak nie zastanawia się czy faktycznie takie działanie ma jakieś uzasadnienie. Ponadto w niektórych hipermarketach, oczywiście za stosowną opłatą, można i tak dostać foliową torbę (niedegradowalną jak inne "ekologiczne") tyle, że grubszą niż wcześniejsze darmowe. Nie wydaje mi się, żeby taka torba miała dłuższy "żywot" niż poprzednie jednorazówki, z którymi walkę podjęły sklepy, bo po wypakowaniu przyniesionych towarów i tak zostanie wyrzucona. Nie sądzę żeby klient ponownie wziął ją do sklepu, gdy pójdzie kolejny raz na zakupy, ewentualnie użyje jej jako worka na śmieci.
|
|
 | | awitu (7627 punktów) | >Dla mnie nie ma sensu likwidowanie jednorazowych reklamówek w hipermarketach i sklepach w imię ekologii i walki o ochronę środowiska, skoro większość produktów w tychże sklepach nadal pakowana jest w foliowe woreczki.
Racja. Nie używam jednorazówek z bardziej egoistycznego niż ekologicznego powodu, do szału mnie doprowadza, że to coś wrzyna mi się w dłoń, gdy niosę to do domu, pęka jest nietrwałe. Na zakupy chodzę z ogromną kolorową torbą, której uszy nie wrzynają mi się w dłoń i można ją założyć na ramię. Irytuje mnie jednak fakt, że obojętnie gdzie idę kupując jakikolwiek produkt niezapakowany np warzywa mam jedną możliwość - muszę wrzucić to w jednorazowy worek by mogli to zważyć i przykleić cenę. Potem przychodzę do domu i muszę wszystko rozplątywać z tych woreczków. Jakby te pomidory nie mogły zostać zważone wrzucone do mojej torby a cena wydrukowana na paragonie, z którym udam się do kasy... Jaki tu sens nie dawania jednorazówek przy kasie, gdy na terenie sklepu nie ma alternatywy dla tych reklamówek? Dodatkowym bezsensem jest to, że te jednorazówki nie są darmowe, ich cena wliczona jest w cenę innych produktów oferowanych w danym sklepie, więc płacę za ich obecność na terenie sklepu, ale nie mogę dostać produktu, za który płacę przy kasie bo ktoś sobie wymyślił pseudoekologiczną kampanię reklamową.
pozdrawiam
"Wierzą, że system operacyjny noma startuje, gdy ten jest gęsią: jeśli jest dobrą gęsią, to zostaje nomem. Gdy umiera, dobry stary NASA zabiera go do nieba, gdzie zostaje gwiazdą."
|
|
 | | Zulka (2198 punktów) | > Dla mnie nie ma sensu likwidowanie jednorazowych reklamówek w hipermarketach i sklepach w imię ekologii i walki o ochronę środowiska, skoro większość produktów w tychże sklepach nadal pakowana jest w foliowe woreczki (owoce, warzywa, produkty na wagę czy nawet odzież) lub inne plastikowe opakowania. Powiedziałabym raczej, że jest to polityka promocyjna, hasło reklamowe dużych sklepów oparta na pomyśle: "nie wydajemy jednorazówek, dbamy o środowisko". Większość klientów i tak nie zastanawia się czy faktycznie takie działanie ma jakieś uzasadnienie. Ponadto w niektórych hipermarketach, oczywiście za stosowną opłatą, można i tak dostać foliową torbę (niedegradowalną jak inne "ekologiczne") tyle, że grubszą niż wcześniejsze darmowe. Nie wydaje mi się, żeby taka torba miała dłuższy "żywot" niż poprzednie jednorazówki, z którymi walkę podjęły sklepy, bo po wypakowaniu przyniesionych towarów i tak zostanie wyrzucona. Nie sądzę żeby klient ponownie wziął ją do sklepu, gdy pójdzie kolejny raz na zakupy, ewentualnie użyje jej jako worka na śmieci.ZGADZAM SIĘ W 100tu procentach
|
|
| Mariusz Hyżorek (462 punktów) | Moim zdaniem pomysł z reklamówkami to kolejny pokaz systemu, w którym tak naprawdę funkcjonujemy i nie mam najmniejszych złudzeń, że jest inaczej - socjalizmu. Ktoś wymyślił jakiś absurdalny przepis i mogę się założyć, że ktoś też na tym sporo zarobił (albo cały czas zarabia). Miałem kiedyś na ogródku kwiaty obłożone folią, żeby nie dostawały się tam chwasty. Po paru latach folia rwała się na strzępy. Podobnie jest z żyłką wędkarską, która po sezonie (żeby tylko  solidnego użytkowania rwie się w rękach. Kto i na jakiej podstawie uznał, że okres biodegradacji torby plastikowej jest taki długi, a jeśli jest zbyt długi, to czy nie lepiej opracować metodę utylizacji, najlepiej taką, na której można by jeszcze zarobić, niż wprowadzać idiotyczne przepisy o zakazie używania reklamówek w marketach. Składam hołd liberalnemu kapitalizmowi, w którym z całą pewnością takie absurdy nie miałyby racji bytu.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|