Racjonalista - Strona głównaDo treści
Zafascynowanie - jak najbardziej, podziw wynikający z niewiedzy - nie.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
25-11-2008 17:57natalka_88gno (817 punktów)Zafascynowanie - jak najbardziej, podziw wynikający z niewiedzy - nie.
Ocena 5 na 5
"Inteligencja boska, idee boskie, boskie sądy nie mają - powiadacie - nic wspólnego z inteligencją, ideami i sądami człowieka. Proszę bardzo! Ale w takim razie, jak ludzie mogą wydawać dobre czy złe sądy o boskich zamiarach? Jakżeż mogą rozważać te idee i podziwiać tę inteligencję? Znaczyłoby to sądzić, podziwiać i wielbić to, o czym nie można mieć pojęcia. A czy wielbić głębokie zamiary mądrości boskiej, nie znaczy wielbić to, czego nie ma się możności osądzić? Czyż podziw dla tej mądrości nie jest podziwem bez powodu? Podziw jest zawsze dzieckiem niewiedzy. Ludzie podziwiają i wielbią to jedynie, czego nie rozumieją".
JAN MESLIER

Analizowałam fragmenty książki, a ten jest szczególnie interesujący, więc zapraszam do pisania własnych przemyśleń na powyższy temat
Zgodzę się z fragmentem, że "podziw jest zawsze dzieckiem niewiedzy", ale wydaje mi się , że nie do wszystkich sytuacji jest odnośnikiem. Podziw jest fascynacją, a fascynacja wynika z wiedzy, a wiedza z potrzeby poznania, dlatego słuszne jest podziwianie tego co jest nam znane. Nieznanego nie można podziwiać póki się tego nie pozna, bo jak można by podziwiać nieznane nie zgadzając się z tym? Głupotą byłby podziw nieznanego - malowniczo opisanego . Podam przykład: jak można fascynować się kobietą, która jest tylko na wstępny rzut oka - estetycznie "dopicowana" nie znając jej wnętrza? Dopiero , gdy pozna się wnętrze=wrażliwość podziw dla danego obiektu jest uzasadniony.
Jak myślicie mam rację, a może to błąd w moim myśleniu? heh...
pozdrawiam i czekam na odpowiedzi.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

MociumPan (744 punktów)Odp: Zafascynowanie - jak najbardziej, podziw wynikający z niewiedzy -

Cytat:
Zgodzę się z fragmentem, że " podziw jest zawsze dzieckiem niewiedzy ", ale wydaje mi się ,że nie do wszystkich sytuacji jest odnośnikiem.


To tak samo jak religia: pojawia się tam gdzie ludzie czegoś "nie wiedzą" (nie rozumieją)

Cytat:
Podziw jest fascynacją, a fascynacja wynika z wiedzy, a wiedza z potrzeby poznania, dlatego słuszne jest podziwianie tego co jest nam znane.

Nieznanego nie można podziwiać póki się tego nie pozna, bo jak można by podziwiać nieznane nie zgadzając się z tym?
Głupotą byłby podziw nieznanego - malowniczo opisanego . Podam przykład:


Ja podam inny przykład: ... a co robi KK.. podziwia to co nieznane... czyż nie mam racji ?? - czyli jednak można podziwiać to czego nie znamy, a że jest to głupotą z logicznego punktu widzenia... ehh... najwyraźniej to nie przeszkadza milionom ludzi wyznających daną religię

Cytat:
jak można fascynować się kobietą, która jest tylko na wstępny rzut oka - estetycznie "dopicowana" nie znając jej wnętrza?


Wracając do twojego przykładu... można fascynować się osobą (kobietą bądź mężczyzną -wersja dla Pań)których nie znamy.. ale ta fascynacja wywodzi się z czysto biologicznych pobudek

Cytat:
Dopiero , gdy pozna się wnętrze=wrażliwość podziw dla danego obiektu jest uzasadniony.


Zgadza się

Pozdrawiam.
25-11-2008 18:49 
 Ocena 3 na 3
natalka_88gno (817 punktów)

>To tak samo jak religia: pojawia się tam gdzie ludzie czegoś "nie wiedzą" (nie rozumieją)

Fakt, lecz nie chce mi się wierzyć, że cały świat to banda idiotów. Bo jakby to odbierać ...? , że tyle ludzi było na tyle głupich by złapać się na ten chwyt zwany bogiem czy może to, że religia się tak szybko rozpleniła? Chyba to i to... Na szczęście co raz więcej osób zaczyna MYŚLEĆ, DOCIEKAĆ co jest drogą do wyeliminowania religii.

>Wracając do twojego przykładu... można fascynować się osobą (kobietą bądź mężczyzną -wersja dla Pań)których nie znamy.. ale ta fascynacja wywodzi się z czysto biologicznych pobudek

Niekoniecznie. Religia tutaj również maczała palce. Więc jest to wg. mnie założenie wypływające z wpływów religii.
Jesli mowa o podnieceniu, ok , ale powinno być to nastawione na naturalność, a nie na sztuczność jaka jest proponowana przez kościół(brak szczerości na twarzy, mimika, wzrok - zazwyczaj tępy - zero drążenia), co prowadzi z biologicznych pobudek do obrzydzenia, bo gdzie tu szukać naturalnego piękna, gdy jest to wszystko jedynie wyśćiółane fikcją...?


natalka_88
MociumPan (744 punktów)
>>To tak samo jak religia: pojawia się tam gdzie ludzie czegoś "nie wiedzą" (nie rozumieją)
Cytat:
Fakt, lecz nie chce mi się wierzyć, że cały świat to banda idiotów. Bo jakby to odbierać ...? , że tyle ludzi było na tyle głupich by złapać się na ten chwyt zwany bogiem czy może to, że religia się tak szybko rozpleniła? Chyba to i to... Na szczęście co raz więcej osób zaczyna MYŚLEĆ, DOCIEKAĆ co jest drogą do wyeliminowania religii.


Dzieję się tak ponieważ jest coraz łatwiejszy dostęp do informacji które pokazują różne perspektywy patrzenia na dany temat... powoli się kończy "narzucanie" swoich racji... każdy może w łatwy sposób przeanalizować różne aspekty np: religii które go interesują... dawniej to było nie możliwe z przyczyn technologicznych... teraz mamy media, internet itp...
Nie chce bawić się w proroka.. ale moim zdaniem najbliższe 100lat w zupełności wystarczy aby społeczeństwo na świecie stało się w ponad 90% laickie...

>>Wracając do twojego przykładu... można fascynować się osobą (kobietą bądź mężczyzną -wersja dla Pań)których nie znamy.. ale ta fascynacja wywodzi się z czysto biologicznych pobudek
Cytat:
Niekoniecznie. Religia tutaj również maczała palce. Więc jest to wg. mnie założenie wypływające z wpływów religii. Jesli mowa o podnieceniu, ok , ale powinno być to nastawione na naturalność, a nie na sztuczność jaka jest proponowana przez kościół(brak szczerości na twarzy, mimika, wzrok - zazwyczaj tępy - zero drążenia), co prowadzi z biologicznych pobudek do obrzydzenia, bo gdzie tu szukać naturalnego piękna, gdy jest to wszystko jedynie wyśćiółane fikcją...?


Wiesz co... akurat kościół w sprawach seksualności człowieka nie jest dla mnie żadnym autorytetem... ponieważ zasady które wprowadził u swoich przedstawicieli, chodzi mi o kapłanów (duchownych), czyli wstrzemięźliwość seksualna, zachowanie czystości w imię "Boga" przeczy prawom natury... gdyby świat się składał z samych "kapłanów" to nasz gatunek wymarłby w przeciągu stu lat...
...ale na szczęście popęd seksualny jest silniejszy niż wiara w jakieś bóstwa i "zachowanie czystości" w imię sił wyższych...
liberalatheist/enfant/budzik (64444 punktów)
>>>To tak samo jak religia: pojawia się tam gdzie ludzie czegoś "nie wiedzą" (nie rozumieją)
> Cytat:
Fakt, lecz nie chce mi się wierzyć, że cały świat to banda idiotów. Bo jakby to odbierać ...? , że tyle ludzi było na tyle głupich by złapać się na ten chwyt zwany bogiem czy może to, że religia się tak szybko rozpleniła? Chyba to i to... Na szczęście co raz więcej osób zaczyna MYŚLEĆ, DOCIEKAĆ co jest drogą do wyeliminowania religii.

>Dzieję się tak ponieważ jest coraz łatwiejszy dostęp do informacji które pokazują różne perspektywy patrzenia na dany temat... powoli się kończy "narzucanie" swoich racji... każdy może w łatwy sposób przeanalizować różne aspekty np: religii które go interesują... dawniej to było nie możliwe z przyczyn technologicznych... teraz mamy media, internet itp...
>Nie chce bawić się w proroka.. ale moim zdaniem najbliższe 100lat w zupełności wystarczy aby społeczeństwo na świecie stało się w ponad 90% laickie...

   Gorzej, gdy religia blokuje dostęp do tych informacji. Dogmat kończy dyskusję, wiara w 'coś więcej' z zasady odtrąca racjonalizm, a mantra 'Bóg jest ponad logikę' z automatu odbija nawet najlepsze argumenty.
   Już nie mówię o bardziej dosłownym blokowaniu, np. przez rodziców blokujących dostęp do odpowiedniej wiedzy własnym dzieciom.
   Niestety, religia ma się dobrze i jeszcze długo będzie.

>>>Wracając do twojego przykładu... można fascynować się osobą (kobietą bądź mężczyzną -wersja dla Pań)których nie znamy.. ale ta fascynacja wywodzi się z czysto biologicznych pobudek
> Cytat:
Niekoniecznie. Religia tutaj również maczała palce. Więc jest to wg. mnie założenie wypływające z wpływów religii. Jesli mowa o podnieceniu, ok , ale powinno być to nastawione na naturalność, a nie na sztuczność jaka jest proponowana przez kościół(brak szczerości na twarzy, mimika, wzrok - zazwyczaj tępy - zero drążenia), co prowadzi z biologicznych pobudek do obrzydzenia, bo gdzie tu szukać naturalnego piękna, gdy jest to wszystko jedynie wyśćiółane fikcją...?

>Wiesz co... akurat kościół w sprawach seksualności człowieka nie jest dla mnie żadnym autorytetem... ponieważ zasady które wprowadził u swoich przedstawicieli, chodzi mi o kapłanów (duchownych), czyli wstrzemięźliwość seksualna, zachowanie czystości w imię "Boga" przeczy prawom natury... gdyby świat się składał z samych "kapłanów" to nasz gatunek wymarłby w przeciągu stu lat...
>...ale na szczęście popęd seksualny jest silniejszy niż wiara w jakieś bóstwa i "zachowanie czystości" w imię sił wyższych...

   To pozwól, że nawiążę do swoich powyższych słów. Policz sobie, ilu w Polsce jest katolików i porównaj z liczbą dziewic aż-do-ślubnych. Czyli nie tylko postęp naukowy, ale również wszelkie zmiany obyczajowe nie zmniejszyły religijności (fałszywej i niespójnej, ale jednak) Polaków.

Kanał perfidnej ateistycznej indoktrynacji - Zapraszam!
MociumPan (744 punktów)
Cytat:

Gorzej, gdy religia blokuje dostęp do tych informacji. Dogmat kończy dyskusję, wiara w 'coś więcej' z zasady odtrąca racjonalizm, a mantra 'Bóg jest ponad logikę' z automatu odbija nawet najlepsze argumenty.
Już nie mówię o bardziej dosłownym blokowaniu, np. przez rodziców blokujących dostęp do odpowiedniej wiedzy własnym dzieciom.
Niestety, religia ma się dobrze i jeszcze długo będzie.


Pozostaje tylko liczyć na inteligentnych ludzi którzy zadają pytania... wiadomo że religia w mniejszym bądź większym stopniu będzie obecna... ale skala religijność na pewno będzie mniejsza za 100 lat niż jest obecnie... Rozwój działa destrukcyjnie na religię...
rudyment (3233 punktów)
Utożsamiasz podziw z fascynacją, a przecież to są dwie różne rzeczy.
Fascynuje ( z włoskiego - zaczarowuje) nas coś, co zmusza nas do skupienia uwagi poprzez oddziaływanie na nasze podstawowe popędy - może to być porcja jedzenia, dziecko, jakaś zabawka butelczyna (dla alkoholika, działka prochów (dla narkomana) itp.
Natomiast podziw budzi w nas coś, co znamy na tyle, żeby wiedzieć, że nas w jakimś zakresie przerasta - pod względem sprawności fizycznej, wiedzy, mądrości, rozmiarów, talentu itp.

Vivere, ergo philosophari
liberalatheist/enfant/budzik (64444 punktów)
>Głupotą byłby podziw nieznanego - malowniczo opisanego . Podam przykład: jak można fascynować
>się kobietą, która jest tylko na wstępny rzut oka - estetycznie "dopicowana" nie znając jej wnętrza?
>Dopiero , gdy pozna się wnętrze=wrażliwość podziw dla danego obiektu jest uzasadniony.

   Cóż, jeśli potraktujemy wygląd jako odpicowanie i opakowanie, to tak. Ale osobiście nie patrzę w taki sposób na ludzkie ciało. Nie jestem religijnym dualistą, więc uważam, że ciało to jedyne, co mamy. A niby dlaczego chemiczno-neuronalna część tego ciała ma być ważniejsza od fizycznej, jeśli chodzi o budzenie zachwytu?

   Urodziłaś się z taką a nie inną wrażliwością, ciekawością świata, osobowością i to świadczy o tym, kim jesteś. Co prawda, można twoją wrażliwość modelować i właśnie 'od(do)picować', ale 'rdzenia' się nie zmieni.
Tak samo z wyglądem. Twój wygląd może być lekko zmieniany, ale zawsze wyglądałabyś relatywnie podobnie.

   Twój wygląd to ty, w takim samym stopniu jak twoje uczucia i percepcja świata.
Jeśli ktoś kliknie na twój profil i zafascynuje go twoje zdjęcie, to zafascynował się tobą. Tak samo, jak zafascynował się, gdy czytał twoje posty.

   Więc nie umniejszaj sobie, uroda nie jest zbędnym dodatkiem. Twoja uroda to ty.


Kanał perfidnej ateistycznej indoktrynacji - Zapraszam!
natalka_88gno (817 punktów)
Wiem, że jestem piękna. Ale nie musisz się produkować - zajęta już jestem


natalka_88
26-11-2008 14:53 
 Ocena-2 na 2
liberalatheist/enfant/budzik (64444 punktów)
>Wiem, że jestem piękna. Ale nie musisz się produkować - zajęta już jestem

   Ja też.

   Myślisz, że twój partner byłby z tobą, gdybyś wyglądała inaczej?
   Krótka piłka: nie.

Kanał perfidnej ateistycznej indoktrynacji - Zapraszam!
27-11-2008 14:58 
 Ocena 2 na 4
natalka_88gno (817 punktów)
>   Myślisz, że twój partner byłby z tobą, gdybyś wyglądała inaczej?
>   Krótka piłka: nie.

Znam swoją wartość i chyba źle odebrałeś kolego to co napisałam...nie umniejszam sobie. To, że dziewczyna jest ładna tylko predestynuje ją do wierności swojemu ukochanemu.
Druga sprawa - gdybym nie wyglądała tak jak wyglądam, to moja połówka i tak byłaby ze mną , bo wie doskonale co reprezentuje moje wnętrze.
Wiesz, trochę się wydałeś , że lecisz na wygląd tylko i wyłącznie.
Zastanów się lepiej czy jesteś liberalny czy chodzisz z wiecznie zwisającym jęzorem, chyba ,że to jest dla ciebie tożsame.


natalka_88
27-11-2008 15:16 
 Ocena 2 na 2
MociumPan (744 punktów)
Cytat:
Druga sprawa - gdybym nie wyglądała tak jak wyglądam, to moja połówka i tak byłaby ze mną , bo wie doskonale co reprezentuje moje wnętrze.
Wiesz, trochę się wydałeś , że lecisz na wygląd tylko i wyłącznie.


A gdyby fizyczny twój wygląd przedstawiał się następująco:
120kg wagi, 150 cm wzrostu + jakieś defekty genetyczne... pomimo tego samego wspaniałego "wnętrza" które posiadasz to twoja połówka z którą aktualnie jesteś nigdy by na Ciebie nie zwróciła uwagi.. czyli byście nigdy nie nie zeszli a tym bardziej nie bylibyście parą - a może się mylę w moim twierdzeniu... ??

Proszę Was nie okłamujmy sami siebie... wygląd zewnętrzny jest jednym z najważniejszych czynników który decyduję o dobieraniu się w pary... potem dopiero dostrzegamy zalety i wady naszego partnera po czym decydujemy czy wiązać się dalej z daną osobą...
27-11-2008 18:16 
 Ocena 2 na 2
liberalatheist/enfant/budzik (64444 punktów)
>>   Myślisz, że twój partner byłby z tobą, gdybyś wyglądała inaczej?
>>   Krótka piłka: nie.
>Znam swoją wartość i chyba źle odebrałeś kolego to co napisałam...nie umniejszam sobie. To, że dziewczyna jest ładna tylko predestynuje ją do wierności swojemu ukochanemu.

   Przede wszystkim to, że dziewczyna jest ładna, jest ważne. I tak już zostaliśmy stworzeni. Poczytaj trochę o chemii uczuć, popędzie seksualnym, naturze zakochania, miłości. Chyba, że wolisz metafizyczne quasi-religijne bajki.
   Też kiedyś tak idealizowałem, jak ty. I w boga też kiedyś wierzyłem...
W końcu człowiek dojrzewa i przestaje się oszukiwać.

>Druga sprawa - gdybym nie wyglądała tak jak wyglądam, to moja połówka i tak byłaby ze mną , bo wie doskonale co reprezentuje moje wnętrze.

   Oczywiście, że by nie była. Właściwie MociumPan już wszystko, co trzeba, powiedział w tej sprawie.
   Dodam tylko, że nie twierdzę, iż twója połówka 'poleciała' wyłącznie na wygląd i nie docenia twojego wnętrza. Ale wiem, że gdybyś miała taką twarz, nigdy byś go bliżej nie poznała. I nijak cię tutaj nie obrażam - ponieważ nie mogłabyś mieć takiej urody, bo masz taką, jaką masz! Ale o tym już pisałem.

>Wiesz, trochę się wydałeś , że lecisz na wygląd tylko i wyłącznie.

   Typowe gadanie. Ktoś po prostu wyjawi 'tajemnicę poliszynela', że wygląd jest ważnym czynnikiem, to od razu go obrażają, że tylko na to patrzy. 'Jakiś ty płytki, bo nie podzielasz moich bajkowych poglądów.'

>Zastanów się lepiej czy jesteś liberalny czy chodzisz z wiecznie zwisającym jęzorem, chyba ,że to jest dla ciebie tożsame.

   Tożsamy, a raczej bliski, liberalizmowi jest racjonalizm i brak irracjonalnego idealizowania - np. deprecjonowanie wyglądu jako czynnika paro-twórczego.
   Tobie takiego podstawowego racjonalizmu brakuje w tej kwestii.
   Już nie mówię o tym przesympatycznym tonie...

Kanał perfidnej ateistycznej indoktrynacji - Zapraszam!
jimmy_88gno (1653 punktów)
Zarówno bogactwo wnętrza, jak i jakość urody w stosunku do konkretnego gustu są bardzo ważne.
liberalatheist/enfant/budzik (64444 punktów)
>Zarówno bogactwo wnętrza, jak i jakość urody w stosunku do konkretnego gustu są bardzo ważne.

   No to czemu wstawiasz mi minusa, skoro nic innego nie powiedziałem?

Kanał perfidnej ateistycznej indoktrynacji - Zapraszam!
marcel (1048 punktów)
(zablokowany)

Zaprzeczyłaś sobie pisząc, że podziw jest zawsze dzieckiem niewiedzy a jednocześnie, że można podziwiać-fascynować się tym, co znane. Ale mniejsza z tym.

Ludzie od zawsze fascynują się takimi rzeczami jak kosmici, czarne dziury czy nieistnienie Boga, o którym myślą, że wiedzą, że nie istnieje, czy teorią przechodzenia jednych gatunków w drugie, czego żadna skamielina od 150 lat do tej pory nie potwierdziła. O Bogu zaś wiedzą jeszcze mniej niż o czarnych dziurach. Mimo to z pasją głoszą światu Ewangelię Prawdy, czyli Pustki, która kołysze świat i Przemijalności w Chaosie, którego uporządkowanie jest wynikiem jedynie tego, że odbiło mu się przypadkowo...
jimmy_88gno (1653 punktów)
Faworyzujemy chyba przez pewne rzekomo liberalne postawy estetykę ponad wnętrze.

Dla jednego dziewczyna, z którą jegomość pozostaje w związku może oznaczać po prostu dziewczynę, która podnieca, dla drugiego dziewczyna oznaczać będzie przyjaciółkę.

Powstaje pytanie, czy moralnie postępuje ten, który przychyla się bardziej do wnętrza swojej dziewczyny, czy ten, który patrzy głównie na wygląd.

Możliwe byłoby, że obaj postępują etycznie - o ile w związek nie wkradłoby się kłamstwo.

Jednak, gdy forma nie podąża za treścią, często okazuje się, iż delikwent faworyzujący formę posiada niezbyt szlachetne zamiary.

Argument z kobietą ważącą 120 kilogramów jest oczywiście przekonujący. Lecz należy chyba dodać, iż równie zasadne jest, by nie wchodzić w związek z kimś, kto nie imponuje nam dostatecznie intelektualnie. Byłoby to bowiem kłamstwem.

A jeśli mówimy o "cold" seksie - to raczej w związek nie wchodzimy.

Trzeba by jeszcze wskazać moment zakochania się. Zapewne zakochany w pięknej kobiecie bardziej byłby przychylny do niej, gdyby z czasem nieco swoją urodę utraciła niż ten, kto miałby się zakochiwać w kimś, kto się mu nie podoba.
MociumPan (744 punktów)

>Argument z kobietą ważącą 120 kilogramów jest oczywiście przekonujący. Lecz należy chyba dodać, iż równie zasadne jest, by nie wchodzić w związek z kimś, kto nie imponuje nam dostatecznie intelektualnie. Byłoby to bowiem kłamstwem.

Są biusta i biuściki (gusta i guściki)
Uroda jest rzeczą względną...
Więc logiczne jest że nikt się nie pcha w związek z osobą atrakcyjną ale mało inteligentną bądź nie odpowiadającą charakterem... takie związki zafascynowania jedynie urodą kończą się przeważnie na 1-szej randce...
Tak samo mężczyzna ani kobieta nie umówi się z tą drugą osobą na "randkę" (nie podejmie w ogólne bliższej znajomości) jeżeli ta druga osoba odstręcza go fizycznie, czyli delikatnie mówiąc "nie jest w jego/jej typie" , choćby charakterami idealnie do siebie pasowali... - i tutaj na co jedyne można liczyć to koleżeństwo (przyjaźń).

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365