>Witam serdecznie. >Tak się składa, że w moim liceum ogólnokształcącym jest spora liczba osób nie uczęszczających na >zajęcia z religii. Do tej pory spędzaliśmy czas w bibliotece - my przymykaliśmy oko na brak etyki >(alternatywa w postaci księdza, lub równie katolickiego pana od wychowania do życia w rodzinie, o >których krążyły plotki że mogą się tym zająć, nie była zbyt wesoła). Jednakże nagle, po dwóch latach >ktoś się ocknął i postanowił naruszyć tą równowagę. Zostaliśmy władowani na czas zajęć religii (moja >klasa + 2 osoby z innej klasy), na zajęcia fizyki, jako coś w stylu nieformalnej grupy. Zakończyłem >programowo naukę fizyki i wolałbym, żeby dyrekcja nie rozporządzała moim wolnym czasem, skoro nie ma >zamiaru zorganizować etyki. Czy takie działanie jest zgodne z prawem? Co powinienem zrobić w tej >sytuacji?
Prawnikiem nie jestem, ale wiem na pewno, że nie musicie uczęszczać na zajęcia religii ani etyki (nawet jeśli są w szkole organizowane). Zorganizowanie obowiązkowych zajęć dla uczniów nieuczęszczających na religię jest dyskryminacją (czyli nieuzasadnionym odmiennym traktowaniem) ze względu na światopogląd, czego zabrania Karta Nauczyciela (art. 6.) oraz Konstytucja (polecam lekturę 2 pierwszych rozdziałów w całości), a za takie postępowanie nauczycielom grozi odpowiedzialność dyscyplinarna.
Moja sugestia jest taka, żeby pisać od razu do Kuratora Oświaty, jako do organu sprawującego nadzór pedagogiczny. Możesz też wspomnieć o tym, że nie macie szans na etykę prowadzoną przez nie-oszołoma. Jeśli boisz się, że dyrektor może się na Tobie mścić za to, to możesz mi podrzucić swoje pismo - prześlę je pod swoim nazwiskiem zaznaczając, że w obawie przed zemstą dyrekcji, prosiłeś o anonimowość.
Dopisane po chwili: Możesz też spróbować dogadać się z dyrekcją i wynegocjować jakieś sensowne zajęcia albo lekcje religii na początku i na końcu lekcji. Ale jeśli nic z tego nie wyjdzie, to nie masz co liczyć, że po interwencji w kuratorium, nauczyciele się nie domyślą, kto to zrobił. Dużo zależy od dyrektora Twojej szkoły - zdarzają się ponoć na tym stanowisku całkiem fajni ludzie.
I jeszcze jedno: Z tego co pamiętam, to na wszystkich obowiązkowych zajęciach trzeba mieć frekwencję co najmniej 50%, by być klasyfikowanym. Więc wypisywanie sobie usprawiedliwień może nie wystarczyć.
|